dlania
29.09.07, 21:02
...ten wie, że jest taki zwyczaj witania sie z mijanymi osobami, najczęściej
zupełnie obcymi. To miłe, choć...
Korzenie pewnie takie powitania mają w czasach, gdy na szlaku spotykalo się
jedna osobe na 3 godziny - cięzko wtedy przejśc obok drugiej osoby udając, że
sie jej nie widzi.
Byliśmy wczoraj na takiej małej, lajtowej (bo z dziećmi) wyprawie, trasa
prosta, więc i turystów sporo. I mija nas na samym poczatku wycieczka na oko
gimnazjalistów, ponad 30 głów rozciągnięte tak na 200 metrów. I każdy po
koleji, bez wyjątku wylatuje z tekstem; "Hejka". 30 x hejka, myslałam, że
zwymiotuję. Gdzie sie tak mówi, to jakiś regionalizm czy szkolna gwara? I nie
może przewodniczący klasy powiedzieć "cześc", tylko każdy łepek z osobna?
Lubicie ten zwyczaj?