czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi proszę,

05.10.07, 13:57
Otóż moja ośmiolatka która codziennie chodzi z koleżanką i jej synkiem do
szkoły poszła wczoraj spokojnie jak codzień, przebrała się w szatni i chcą
zabrać tornister położony na ławce gwałtownie się obróciła,niechcący wpadajac
na mamę kolegi która akurat wychodziła z szatni..powiedziała przepraszam a ta
pani szarpnęła odpychając moje dziecko i powiedziała jej uważaj mała
no!widziała to koleżanka z którą Doma chodzi do szkoły, mówiła mi o tym też
córka.Jeszcze inna matka zwróciła jej uwagę że nie powinna małej
szarpać.Powiedzcie mi kobita jest ode mnie 20 lat starsza -czy powinnam jej
zwrocić uwagę by nie szarpała mi dziecka???
I jeszcze jedna sprawa,od początku roku jest w ich klasie nowa dziewczynka,
która dokucza córce-jak Doma się chce bawić z koleżankami tamta ją wyrzuca z
zabawy, bo nie ma lalki czy czegoś innego.Powiedziała jej nawet-no już
koleżanki ci zabrałam.Doma przychodzi smutna i opowiada mi to a mnie żal
dziecka.Powiedzcie mi doradzcie powinnam powiedzieć o tym matce by
porozmawiała z corką czy powiedzieć małej żeby nie dokuczała mojej
Domie???Może uważacie ze to błahostki, ale przykro mi jak ktos szarpie moim
dzieckiem i mu dokucza i chciałabym jakoś jej pomóc.
    • komyszka Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 14:03
      problem 1- moze nie dążyłabym za wszelka cene do konfrontacji z owa pania ale
      przy pierwszej nadazajacej sie okazji (chocby na zbraniu rodzicow) zwróciłabym
      jej stanowcza uwage ze nie zycze sobie aby DOTYKAłA moje dziecko. wiek pani nie
      ma nic do rzeczy.
      problem 2- najpierw zwrócić sie do wychowawcy klasy- to on/ona dba w pierwszej
      kolejnosci o to co i jak dzieje sie w klasie miedzy dziećmi. mysle ze ta
      interwencja wystarczy.
      • jk3377 zgadzam sie z w/w odpowiedzia i .......... 05.10.07, 14:09
        jeszcze zachecala corke aby bawila sie z innymi kolezankami anie z
        tymi pseudo.
        poza tym oba problemy poruszylabym na zebraniu ogolnym dla rodzicow.
        • dlania Re: zgadzam sie z w/w odpowiedzia i .......... 05.10.07, 20:06
          Pseudo-koleżanki? w tym wieku to chyba wszystkie w takim razie sa pseudo.
          ja bym absolutnie nie mieszała w to wychowawczyni. Co ta ma niby powiedzieć na
          zebraniu? - prosze państwa, prosze powiedzieć swoim córkom, żeby bawiły sie z
          córką pani X. A pani Y prosze nie szarpać dzieci. Śmieszne.
          Sytuacja nie jest fajna, tez by mi było przykro. Ale może najpierw spróbuj
          zapytac te nowa dziewczynkę o co chodzi, jak bedziesz miała okazję. Zagadaj
          przyjaźnie, zapytaj, czy sa razem w klasie, o zainteresowania - może maja jakies
          wspólne.
          A z tym szarpnięciem - jesli nie minęło za duzo czasu to zadzwoń do kobiety i
          opowiedz o sytuacji tak, jak Ci ja zrelacjonowała córka. Zapytaj, czy to prawda.
          • ginny_wolf Re: a ja się nie zgadzam z dlanią 05.10.07, 20:18
            Dlaczego ma pytać kobietę czy to prawda?Czyli ma na wstępie dać
            sygnał ,że nie dowierza swojemu dziecku??
          • mamaemmy Re: zgadzam sie z w/w odpowiedzia i .......... 05.10.07, 21:04
            dlania napisała:

            > Pseudo-koleżanki? w tym wieku to chyba wszystkie w takim razie sa pseudo.


            Bzdura.
            Miałam w podstawówce kilka kolezanek-dwie z nich są do dzisiaj(!) moimi
            przyjaciolkami(ponad 20 lat),jedna mam jeszcze z przedszkola(jestesmy bliskimi
            przyjaciólkami od 24lat).zadna nie zachowywała sie w taki sposob,zeby mnie było
            przykro.
            a inne ..owszem.
            Teraz te "inne,czyli te pseudo"pewnie piszą na takich forach,że nie mają
            prawdziwych przyjaciółtongue_out

            A do autorki wątku,w pierwszej sprawie porozmawiałabym sobie z ta panią oraz z
            nauczycielką na ten temat.
            W drugiej sytuacji-wzmacniałabym pewnosc siebie u dziewczynki.
            Moze zaprosic kolezanki do siebie?
            Ale znając mnie pogadałabym tez z tamta "kolezanką",która jej bnie lubi,albo
            osobiscie albo poprosiłabym kogos o pare lat o niej starszego aby jej
            powiedziała,ze zachowuje sie niefajnie.
            Ale na zebraniu tej sprawy bym nie ruszała
          • krwawakornelia a ja nie 05.10.07, 22:09
            Ale może najpierw spróbuj
            > zapytac te nowa dziewczynkę o co chodzi, jak bedziesz miała
            okazję. Zagadaj
            > przyjaźnie, zapytaj, czy sa razem w klasie, o zainteresowania -
            może maja jakie
            > s
            > wspólne.

            Jezeli po klasie pojdzie plota , ze corcia sie mamie skarzy (a na
            pewno pojdzie) twoja corka dopiero bedzie miala przechlapane.

            > A z tym szarpnięciem - jesli nie minęło za duzo czasu to zadzwoń
            do kobiety i
            > opowiedz o sytuacji tak, jak Ci ja zrelacjonowała córka. Zapytaj,
            czy to prawda
            > .

            A ja bym nauczyla corke, ze sa ludzie i taborety, i taboretami nie
            nalezy sie przejmowac. Ze zasluguje na szacunek, powinna sie
            szanowac i nie musi dawac sie popychac, nawet/zwlaszcza przez
            doroslych. Moze spokojnie powiedziec takiej osobie, ze nie powinna
            jej szarpac. To naprawde nie trudne "Prosze mnie nie szarpac."
    • krwawakornelia nie odbieraj klopotow twojej corki personalnie 05.10.07, 20:23
      i nie wtracaj sie w jej konflikty.
      Ja bym raczej zastanowila sie dlaczego corka daje soba tak
      pomiatac,jak jej pomoc i jak moge zrobic zeby nabrala pewnosci siebie.
      I uwierzyla w swoja wartosc i swoja sile.
      Co robic zeby nie przejmowala sie jakas tam dziewczynka, i
      zastanawiajace jest dlaczego w ogole az tak to przezywa i dlaczego Ty
      tak to przezywasz.
    • asia06 Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 20:51
      Oczywiście, że zareagować. Po pierwsze - nietykalność osobista
      istnieje także w stosunku do młodszych i dzieci. Po drugie - jak
      mała mówi, to spodziewa się, że rodzice zareagują i coś zrobią w tym
      kierunku. Jeśli zobaczy, że rodzic nic nie robi, uzna, że nie ma, co
      mówić o czymkolwiek rodzicowi, bo i tak nic z tym nie zrobi.
    • bellferek Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 20:53
      Zdecydowanie porozmawiaj z wychowawcą, nie z mamą tej dziewczynki.
      Nie proponuję poruszać tego tematu na zebraniu - wychowawcy zadaniem
      jest porozmawianie z dzieciakami i stworzenie fajnej, zgranej grupy.
      Przypuszczam, że jeśli miałby problemy, to zwrócilby się po pomoc do
      rodziców (ja bym tak zrobiła, a jestem wychowawca, ale 4 klasy)
      Córce chyba trzeba wytlumaczyć, że kłotnie z kolezżnkami, niestety,
      się zdarzają i są rzecza normalną, ale mijają. A poza tym musi
      wiedzieć, że posiadanie czy nie jakiegoś przedmiotu nie jest
      wyznacznikiem wartości człowieka i tego czy ktoś jest fajny czy nie.













      • bellferek Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 21:06
        Grypsko - nie udało mi się pewnie dlatego sprecyzować myśli... Z
        mamą koleżanki nie rozmawiaj o zachowaniu jej córki, ale
        rzeczywiście powinnaś jej powiedzieć, żeby nie szarpała twojej.
        Jednak NIE rób tego przy żadnym z dzieci (ani waszym dziecku ani
        klasowym)ani rodziców.Świadkowie nie są wam do tego potrzebni
    • alba27 Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 21:03
      powiem Ci co ja bym zrobiłam:
      1) napewno nagadałabym tej babie, oczywiście kulturalnie bez krzyku ale
      stanowczo, że nie życzę sobie dotykania mojej córki!
      2) może pogadać z wychowawczynią ( o ile jest ok) to nie taki głupi pomysł, może
      na lekcji wychowawczej wytłumaczy dzieciom, że odrzucając innych sprawiaja im
      przykrość, może ta dziewczynką, z którą jest największy problem również coś
      pozytywnego wyniesie z tej rozmowy
      3)to tak ode mnie... gdyby punkt 2 nie przyniósł skutku to z małą łobuziarą
      pogadałabym w sposób zbliżony do rozmowy w pk 1.
      • bellferek Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 21:27
        Oj, nie punkt 3! Mimo dobrych intencji takie działania niestety
        odbijają się echem po szkole (rodzice mogą upiększyć historię a
        dzieci są w tym bezbłędne, z wielką wyobraźnią) i często nie
        przynoszą żadnego rezultatu. Pogadanie z dziewczynką może się odbić
        na twojej córce.
        Odradzam
        • krwawakornelia postepujac jak w tych trzech punktach 05.10.07, 22:17
          po pierwsze:
          nie przyjmujesz odpowiedzialnosci za zachowanie twojej corki i jej
          wychowanie.
          po drugie :
          przyjmujesz odpowiedzialnosc za jej stosunki z osobami trzecimi.
          Po trzecie:
          takie postepowanie na dluzsza mete, uniesamodzielni corke jeszcze
          bardziej, konflikty bede sie nasilac, a cora w klasie napewno bedzie
          miala przechlapane.
          po czwarte :
          Nie da jej to poczucia bezpieczenstwa, tylko wzmocni poczucie
          krzywdy.
          Co nigdy nie jest pozytywne.
          po piate:
          nawet jezeli nie od razu, to za jakis czas takie postepowanie sprawi
          ze stracisz z corka kontakt.
          bedzie sie bala ci cokolwiek powiedziec zebys sie nie wtracila i
          niezepsula sytuacji jeszcze bardziej.
          po kolejne:
          szkola to nie piaskownica, i to Ty musisz to zrozumiec pierwsza.
          • superslaw Re: kornelia 05.10.07, 22:37
            wiesz moja córka jest bardzo samodzielnym dzieckiem,zawsze mimo że lubi trochę
            rzadzić dziecmi miała dużo kolezanek i kolegów i dzieci ja lubią i w szkole i na
            podwórku-nawet takie starsze dwa trzy lata..i dlatego bardzo mnie to zachowanie
            dziwi..jest kolezanka z ktora Doma się zaprzyjazniła mądre i miłe dziecko, ktore
            bawiło się fajnie z Doma póki nie wkroczyła ta nowa dziewczynka..Doma mowi ze z
            tamtą sie bawią i jest okej póki na horyzoncie nie ma nowej...zupełnie nie
            rozumiem tego własnie..staram się córce wpoic zasady współzycia społecznego w
            tym i idee prawdziwej przyjazni...ale widze że Doma jest dość wpływowa...
            • superslaw Re: kornelia 05.10.07, 22:42
              co mnie bardzo martwi..ja jestem osobą emocjonalna wrazliwa i nigdy mi z tym
              dobrze nie było..wszystko przeżywałam i przezywam do tej pory bardzo
              osobiscie..jednak potrafiłam zawsze odróznic osoby którym mozna było zaufac,od
              niegodnych zaufania, wyczuwałam kolezanki z ktorymi nadawałysmy na takich samych
              falach..tym sposobem zdobyłam przyjaciół którzy mnie wspierali,pomagali mi i
              mogłam zawsze na nich liczyc .Chciałabym tego nauczyc moja córke...
            • krwawakornelia no ale zejezeli z jednej strony tak piszesz 05.10.07, 22:43
              to czym sie w ogole przejmujesz?
              Pociesz dziecko bo to bolesne.
              ale zostaw jej konflikty jej, zaufaj swojej madrej corce, ona sobie
              poradzi, jezeli nie od razu, to za jakis czas.
              Jedyne co mozesz sensownie zrobic to ja w tym wspierac, dawac ramie
              do wyplakania, dac sie wygadac. mowic ze to trudne ale napewno da
              sobie rade, takie bywa zycie i niech nie odbiera tego do siebie.
              A kolezanka jak madra to przejrzy na oczy a jak nie, to nie ma sensu
              dalej sie przyjaznic.
              Wiecej zaufania.
              • superslaw Re: kornelko 05.10.07, 22:52
                wiesz co dziekuje ci...mysle ze bardzo rozsadnie mi napisałas...własciwie to
                własnie dlatego tu napisałam zeby spojrzec na to z innej strony na spokojnie, bo
                niestety jako osoba emocjonalna czesto reaguje zbyt gwałtownie i żałuje
                tego..chciałam spojrzec na to szerzej i mi sie udało dzieki tobie..nie moge masz
                całkowita racje ingerowac..narazie to podstawówka a co potem...pojde do chlopaka
                zeby mi sie z nia umówił bo jej przykro...masz racje swoje życie musi przezyc
                sama i uczyc się jak sobie radzić.Pozdrawiam serdecznie.
            • haga78 Re: kornelia 06.10.07, 09:46
              superslaw napisał:

              > wiesz moja córka jest bardzo samodzielnym dzieckiem,zawsze mimo że
              lubi trochę
              > rzadzić dziecmi

              Dla mnie tu jest sedno konfliktu.
              Nastapilo zderzenie dwoch przywodczych charakterow, niestety
              silniejszy wygral.
              Wiem jak to wyglada w klasie mojego syna.smile
              Z opisu Twojej corki moze to wygladac dramatycznie, a w
              rzeczywistosci tak nie jest.

              Radze sie przyjrzec calej sytuacji, bo w przypadku mojego dziecka
              (rzecz dotyczyla dokuczania)winni byli nie tylko inni. O swojej
              winie dziecko zapomnialo mi powiedziec smile
              • krwawakornelia jeszcze jedna rzecz 06.10.07, 10:14
                wydaje mi sie ze to nie zderzenie dwoch przywodczych charakterow, ze
                nowa naprawde moze chciec "wygryzc twoja corke " o widzi w niej
                zagrozenie. I warto to corce przekazac, nowa jest w bardzo trudnej
                sytuacji i probuje sobie z nie poradzic. Warto corce zwrocic na to
                uwage. I posluchac co ona na to powie.
    • lila1974 Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 05.10.07, 22:58
      Do potraconej pani:

      Panią bym zaczepiła:

      "Mam nadzieję, że to co wydarzyło się wczoraj w szatni, gdy moja
      córka na panią wpadła, było wynikiem jakiegoś fatalnego odruchu. Z
      tego co mi wiadomo córka panią przeprosiła, a pani ją za szarpnięcie
      nie. Rozumiem, że po prostu pani zapomniała, tak? Myślę, że
      słowo "przepraszam" byłoby tu jak najbardziej na miejscu i wystarczy
      byśmy mogły o tym przykrym incydencie zapomnieć."

      Córka by mi towarzyszyła, rzecz jasna.


      A co się tyczy drugiej sprawy, to tamtej dziewczynce starałabym się
      przyjrzeć bliżej zanim podjęłabym jakąś akcję przeciwko niej. Z całą
      pewnością starałabym się podbudować psychikę swojej córki i nauczyć
      ją, że nie warto przejmowac się cudzym gadaniem, że nie wszyscy są
      żle tylko rodzice nie nauczyli ich kultury, że dziewczynkę należy
      zlekceważyć, jeśli do zabawy się nie nadaje.

      W klasie mojej Konstancji jest pewien chłopiec, który zaczepia
      dzieci. Prawdopodobnie ma zdiagnozowane ADHD, ale tego nie jestem
      pewna, to tylko plotka. W kazdym razie potrafi uderzyć, opluć,
      wyzwac. Kiedy mu się przyglądam, to w jego oczach nie dostrzegam
      agresji. Dlatego staram się nauczyć Konstancję, jak z nim
      postępować, by nie nakręcać jej niechęci do niego a raczej przekonać
      go do niej.

      Podpowiadam zatem, by na jego zaczepki (póki co słowne i nie
      wulgarne) wzruszała z lekceważeniem ramionami. W jej przypadku
      chłopiec przyczepił się do imienia i łazi za nią klepiąc "konunia-
      dnunia" czy coś w ten deseń. Poradziłam jej, by powiedziała do
      niego "jesteś nudny", gdy już będzie miała go na prawdę dość.

      Poniewaz chłopiec ten zatruwał życie jednej z dziewczynek i jej mama
      akurat do mnie się skarżyła, to zaproponowałam, by Konstancję
      dosadzić do ich stolika, (a przy nim siedzi równiez ten chłopiec),
      bo z relacji Koniczyny wynika, że całkiem dobrze sobie z nim radzi.
      Pani nieco zmieniła naszą koncepcję, bo tę dziewczynkę przesadziła
      całkiem gdzie indziej a Konstancję i Jej przyjaciółkę rzeczywiście
      dosadziła do tego chłopca. jak na razie Konstancja nie narzeka na
      eskalację jego zachowań.

      Staram się często z nią rozmawiać o tym chłopcu, tym bardziej, że
      dowiedziałam się o kilku faktach z jego życia, które świadczą o tym,
      że nie ma on słodkiego życia. Dlatego chciałabym, by umiała w nim
      wyrobić w nim koleżeńskie odruchy. Uczę ją, by mu nie pozwalała
      gnębić koleżanek, tylko np. mówiła "Jesteśmy jedną drużyną, bo
      siedzimy przy tym samym stoliku, więc musimy trzymac się razem".

      Na moją bezpośrednią reakcję zawsze będzie pora.
    • dlania Re: czy i jak powinnam zareagować-poradzcie mi pr 06.10.07, 08:41
      Jeszcze tylko dwa słowa o tym, dlaczego zrobiłabym tak, jak napisałam.
      Zapytałabym kobietę, czy rzeczywiście zdarzenie szarpnięcia miało miejsce. Nie
      dlatego, że dziecku nie wierzę, ale dlatego, że nie zakładając z góry jej winę
      stawiam ja na pozycji obronnej - nie ma wtedy szans na dialog i na porozumienie
      - każdy w takiej sytuacji nastawi sie do nas negatywnie i będzie sie juz tylko
      bronił.
      A poza tym, jesli to było juz jakiś czas temu, kobieta może tego w ogóle nie
      pamietać. Może jest nerowowa, potrząsnęła dzieckiem, bo sie przestraszyłam, że
      mogła mu zrobic krzywdę? To jej nie usprawiedliwia oczywiście.
      Co do szczerości uczuć koleżeńskich w wieku wczesnoszkolnym: mam wrażenie, że
      one sie dopiero wtedy kształtują. Ja tez mam koleżanki od przedszkola, ale mocne
      i stabilne relacje ukształtowały sie miedzy nami troche później. Wczesniej
      zdarzało się podkładanie świń, pzrezywanie i przekupywanie cukierkami czy zabawką.
      Gdy mojemu dziecku dzieje sie niesprawiedliwość, zawsze mam ochote od razu
      lecieć z łapami i sprawę wyjaśniać. Ale do kiedy będe jej bodyguardem? Do
      18-stki? Myslę że rzeczywiście wsparcie rodziców jest w tym momencie (w sytuacji
      konfliktu z koleżanką) dziecku najbardziej potrzebne, z reszta niech spróbuje
      sie uporac sama.
    • kawka74 z punktu widzenia nauczyciela :) 06.10.07, 09:25
      konflikt między dwiema dorosłymi osobami (bo tak naprawdę do tego się to
      sprowadza) muszą dorosłe osoby rozwiązać same, dlatego nie wciągałabym
      absolutnie żadnego nauczyciela. Zadzwoń do pani, która szarpnęła Twoje dziecko
      (a może uda Ci się ją spotkać w szkole? byłyby to zdecydowanie lepsze warunki do
      rozmowy), powiedz, że słyszałaś o takiej sytuacji i co ona na to, ale bez
      pretensji, agresji, tylko rzeczowo i spokojnie.
      Co do sprawy konfliktu między dziewczynkami - jedyne, co (moim zdaniem) możesz
      zrobić jako matka, to pogadać z wychowawczynią: czy ona też to zauważyła, jakie
      widzi sposoby, żeby dyskretnie i delikatnie (to ważne, bo jakakolwiek ostra
      uwaga, o ile panny nie szarpią się za grzywki, może wywołać odwrotny do
      zamierzonego efekt) pomóc Twojej córce (dobieranie dzieci w pary, grupy podczas
      nauki i zabawy). I to tyle, jeśli chodzi o pomoc dorosłych. I żadnych telefonów
      do mamy nowej dziewczynki.
      Nowa koleżanka walczy o pozycję w grupie kosztem Twojego dziecka, które musi
      samo rozwiązać tę sprawę. Tak jak pisałam wyżej, dyskretny nadzór dorosłych jest
      konieczny, ale większa ingerencja Twoja czy wychowawczyni spowoduje raczej
      pogorszenie, a nie poprawę sytuacji.
Pełna wersja