moja niereformowalna matka.

12.10.07, 13:33
jak w temacie. siedzę 10 dzień z dzieckiem w domu ( z przerwami na
wizytę u lekarza), bo ma zielone gile i kaszle. lekarka daje leki i
znowu nakazała siedzieć w domu. parę dni temu małego zostawiłam pod
opieką mojej mamy, która stwierdziła, że skoro mały już PRAWIE nie
ma kataru i nie kaszle to może wyjść na dwór. oczywiście małemu
nawróciło sie wszystko, więc przed wczoraj pojechałam do lekarki,
która znowu kazała zatrzymać w domu, aby nie pogorszyś tego, co
jest.a wczoraj moja mama chiała, abym pojechała po nią do pracy i
zabrała na zakupy. wytłumaczyłam jak mogłam najdelikatniej a zarazem
najprościej że NIE MAM JAK WYJŚĆ Z DOMU,BO MAŁY CHORY. i dzisiaj
dzwoni ojciec, żebym się nie spoźniła bo ona czekac będzie na mnie
na te cholerne zakupy!!!!
i takich faktów jest miliony z jej strony! normalnie niereformowalna
kobieta.
i już mi lepiej.
    • dlania Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 13:38
      I co zrobisz, pojedziesz?
    • haidi0111 Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 13:42
      Niech cię ręka Boska broni - nie jedź!!! Przecież dziecko jest najważniejsze!!!
    • majka003 Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 13:43
      Ja bym powiedziała ojcu,że mówiłam iż dziecko chore-a ono
      najwazniejsze i nie jade.Nie pojechałabym nawet jakby się obraziła...
    • coco.a Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 13:49
      Za pierwsze zrobiłabym matce awanturę, drugie - absolutnie olała. A
      niech czeka, jak lubi. Są przecież jakieś priorytety.
      • karolinka123 Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 13:51
        Przepraszam, czy Twoja matka ma zdrowie wlasnego wnuka w doopie?
        Tez zrobilabym awanture! i napewno nigdzie nie pojechala.
    • germaine2 Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 15:31
      zadzwoniłam. powiedziałam co o tym wszystkim sądzę. niedawno
      przyjechała i przepraszała. tylko po co ona mi funduje takie
      nerwy????
    • bjanel Re: moja niereformowalna matka. 12.10.07, 22:05
      Wiesz co, sama już jestem babcią a moja wnusia(jedyna jak na razie)
      jest moim oczkiem w głowie. Nie wyobrażam sobie aby mozna było na
      cokolwiek narazic takiego malucha. Nie pozwoliłabym na to. Nawet,
      gdyby córka chciała, za nic nie zgodziłabym się. Zdrowie jest
      najważniejsze, a poza tym nigdy też nie zostawiałam same dzieci w
      domu. To ja jednak muszę być wyrozumiałą matką- oczywiście nie
      chwaląc się. Życzę zdrówka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja