Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw?

17.10.07, 14:39
Znalazłam kolejny wątek na fascynujący mnie od dawna temat niejedzenia warzyw:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=70626536&a=70626536
Macie jakiś pomysł skad to się bierze?
Bo rozumiem, ze dziecko może nie lubić np. potrawy bo dziwnie wygląda, czy
dziwnie pachnie (sporo ludzi nie lubi np.czosnku) ale WSZYSTKICH WARZYW?
Osobiście nie znam żadnego takiego dziecka, ale sporo się o takich dzieciach
czyta i slyszy.
Jeżeli te dzieci nie jedzą warzyw to co właściwie jedzą?
    • setia Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 14:50
      dla mnie sprawa jest jasna. dzieci nie lubią warzyw bo im szkodzą. wychowane na
      sztucznym żarciu mają tak zaburzoną florę bakteryjną jelit ze mają problemy z
      trawieniem błonnika, odczuwają po ich zjedzeniu dyskofort (wzdęcia, gazy) i
      resztkami intuicji się przed nimi wzbraniają. trzeba by przeprowadzic rewolucję
      w diecie takiego dziecka, zeby z czasem warzywa polubiło.
      • matylda.fm Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:03
        To moje odporne jakieś, bo wcina i słoiki i warzywa i owocesmile Tylko ogórek
        kiszony nie podszedł.
      • sir.vimes Ale przecież w niemowlęctwie zaczyna się od warzyw 17.10.07, 15:13
        i owoców?
        • setia Re: Ale przecież w niemowlęctwie zaczyna się od w 17.10.07, 19:23
          i wtedy dzieci jedzą je chętnie. problem zaczyna się w wieku późniejszym kiedy
          dzieci są już "zepsute" jedzeniem serków, jogurcików, bułeczek, słodyczy...
          • sir.vimes Re: Ale przecież w niemowlęctwie zaczyna się od w 18.10.07, 11:03
            No, jogurt na pewno nie zaszkodzismile

            Co do reszty się zgadzam - na pewno smak zmienia się pod wpływem zbyt dużej
            ilości słodyczy.
    • michasia24 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:01
      moje dziecko nie lubi wszystkich owoców, tak wszytskich, a zaczeło
      sie to od tego gdy dalam mu sprobowac truskawke od tamtej pory
      absolutnie zadnych owocow nie chce wziasc do buzki, no mam nadziejej
      ze to sie zmini,
      • myelegans Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:11
        Ja jestem owoco i warzywozerna, wszystko w ilosciach hurtowych. Jemy
        swieze codziennie (mrozonych i przetworzonych nie uzywam), na stole
        owoce caly czas, a moj trzylatek z warzyw je TYLKO brokuly i surowe
        marchewki, z owocow banany i jablka i kantalupy.
        Znam dzieci, ktore przez do 6 roku zycia nie jadly ZADNYCH owocow i
        warzyw, bo odrzucily pomimo, ze w domu byly stalym skladnikiem
        posilkow. Byly wlasciwie na ryzu i makaronie.

        Czytalam ostatnio jakis artykul, podobno jest to wina genow, nie
        naszego gotowania czy nawykow. Ja w dziecinstwie mialam mocno
        ograniczony repertuar, przez 7 lat nie jadlam zadnego miesa, nie
        pilam mleka, ani nie jadlam zadnego nabialu, jak mnie zmuszano to
        wymiotowalam. Jestem zdrowa, kosci mocne, zeby tez
    • moofka Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:03
      kwestia przyrzadzenia zapewne
      no bo co innego?
      przeciez warzywa sa smaczne
      ale niekoniecznie surowe utarte na tarce
      no i dac wybor
      w koncu nie musi jesc wszystkich
      • sir.vimes Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 15:15
        o tym piszę - jak można twierdzić , ze dziecko nie lubi WSZYSTKICH WARZYW? Może
        proponuje mu się coś, jakieś konkretne warzywo czy konkretną formę (np.starte na
        tarze) czego nie lubi?

        • lola211 Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 15:42
          W bledzie jestes.Oferuje sie dziecku i surowe i gotowane, tarte, w
          kawalkach i ulozone na talerzu w fantazyjne buzki.A dziecko uparcie
          odmawia jedzienia tego i koniec.Oczywiscie, mozesz probowac mimo
          placzu wepchnac na sile,nie zwazajac na fakt, ze dziecko to
          zwymiotuje..No ale sa matki, ktore takich metod stosowac nie beda i
          pozostaje im od czasu do czasu ponawiac proby.
          • sir.vimes Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 15:44
            ..No ale sa matki, ktore takich metod stosowac nie beda i
            > pozostaje im od czasu do czasu ponawiac proby.
            >

            Czyli mniemają , ze w końcu na jakies odpwoiednie warzywo czy odpowiednią formę
            trafią.
            • lola211 Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 15:45
              Nie- raczej, ze dziecko starsze bedzie i mu sie odmieni.
            • driadea Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 16:13
              Albo nie trafią.
              Naprawdę nie każdy lubi rośliny, nawet jeśli trudno w to uwierzyć i zrozumieć.
              • sir.vimes Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 16:16
                No, dość trudno.
                • sir.vimes Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 16:20
                  Szczególnie, ze według ekspertów powinny być podstawą naszego pożywienia.
                  IMO coś się dziwnego porobiło, ze ludzie nie są w stanie jeść tego co dla nich
                  zdrowe. Może to kwestia uprawy? Bo rzeczywiście warzywa typowo szklarniowe (np .
                  obleśne pomidory zima ) są dużo mniej smaczne niż te z "ogródka".
                  Rzodkiewka z własnej grządki też ma jakiś inny smak (choć często oprócz smaku -
                  robakiwink niż nadmuchana rzodkiewka ze sklepu.
                  • lola211 Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 17:44
                    Ostatnio czytalam artykul przeczacy teorii iz warzywa i owoce maja
                    tak zbawienny wplyw na zdrowie, jak im sie zwyklo
                    przypisywac.Zwlaszcza jesli chodzi o antyrakowe dzialanie.
                    Tu nie chodzi tylko o smak.Moja córa w zyciu nie zjadla rzodkiewki,
                    nie wie jak smakuje, ale jej nie tknie i twierdzi, ze nie lubi.
                • driadea Re: Kwestia przyrządzenia 17.10.07, 18:40
                  E tam, nie wierzę.
                  Ja, na ten przykład, uwielbiam wątróbkę. I to do tego stopnia, że będąc w
                  podstawówce kupowałam na przerwie kilka kawałeczków i zjadałam pospiesznie,
                  surową, rzecz jasna (nie byłam jeszcze świadoma zagrożeń wynikających ze
                  spożycia surowego mięsa, ale mniejsza o to).
                  Ale jakoś mogę zrozumieć, że inni ludzie surowej wątroby nie jedzą, i ogromna
                  większość z nich nie robi tego głównie dlatego, że "nie lubi", choć zapewne
                  nigdy nie spróbowali.
    • twinmama76 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:06
      Mięsko, owoce, ziemniaki i makaron - taki zestaw ma moja córka.
      Choc czasem zje gotowanego buraka lub zielonego ogórka, ew.pomidora.

      Ale generalnie podpada pod kategorię dzieci, które warzyw nie jedzą,
      obojętnie w jakiej formie.
    • adellante1 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:14
      Trzeba byłoby przede wszystkim zacząć od dania w beret mamusi i
      tatusiowi takiego dzieciaka. Tylko dzięki kretyńskim wzorcom i
      zachowaniom godnym Tworek powstaja takowe fanaberie.
      Rozumiem ze pewnych rzeczy sie nie lubi - u mnie to są dynie - paw
      Inne lubi się srednio - kabaczki, cukinie
      Ale wiekszość warzyw jest doskonała w smaku dla wszystkich ludzi to
      samo tyczy się owoców. Pozbawianie dziecka tak cennych składników
      odzywczych trąca o jakąś chorobe psychiczną.
      • sir.vimes Ale jak to się robi, Adellante? 17.10.07, 15:16
        • adellante1 Re: Ale jak to się robi, Adellante? 17.10.07, 15:24
          normalnie - dziecko na cos nie ma ochoty więc wiecej juz mu się tego
          nie podaje w mysl idei ze nie wolno przecież zmuszać. W ten sposób
          fakt ze dziecko w srode nie miało ochoty na kalafior zostaje go
          pozbawione do końca .
          taki typowy brak myslenia.
          Miałem taki sam przykład w domu ze swoja mamusią. pozbawieni jako
          dzieciaki byliśmy wszelkich potraw których mamusia nie lubiła. Np
          kalafiora pierwszy raz spróbowałem jako dorosły facet!!! O brokułach
          nawet nie wiedziałem że istnieją.itd.
          I na odwrót, na samo wspomnienie zupy dyniowej z zacierkami mam
          mordercze mysli pod jej adresem.
          • sir.vimes Re: Ale jak to się robi, Adellante? 17.10.07, 15:26
            dziecko na cos nie ma ochoty więc wiecej juz mu się tego
            > nie podaje w mysl idei ze nie wolno przecież zmuszać. W ten sposób
            > fakt ze dziecko w srode nie miało ochoty na kalafior zostaje go
            > pozbawione do końca .

            No, ale przecież dziecko moze nie lubic np. rozgotowanego kalafiora z zasmażka a
            pokochać surowy w sałatce... Albo odwrotnie.
            • adellante1 Re: Ale jak to się robi, Adellante? 17.10.07, 15:32
              sir.vimes napisała:

              >> No, ale przecież dziecko moze nie lubic np. rozgotowanego
              kalafiora z zasmażka
              > a
              > pokochać surowy w sałatce... Albo odwrotnie.

              Dlatego dla ciebie dla mnie i na szczęście dla wiekszości
              społeczeństwa jest to normalne i oczywiste ze trzeba próbować. Bo
              nasza odpowiedzialność rodzicielska polega własnie na tym aby
              nauczyć dziecko wszystkiego, smaków również. I ty i ja będziemy
              próbować, nie lubisz gotowaneg, spróbuj surowego, nie chcesz jeść
              truskawek, zobaczymy z cukrem, zobaczymy z bitą śmietaną, zrobimy
              koktajl, bedziemy próbować bo wiemy ze to dla dziecka ważne.
              Najłatwiej powiedzieć ja nie lubie wiec nie będziemy jeść. Nie
              będziemy się katować.
              Dla mnie nie do pojecia jest jak można jeść sam groszek
              konserwowy... spróbuj go zabrać mojej córce. Lepiej pittbullowi
              michę wyrwać...
              • sir.vimes Byłam kiedys w niezłej pizzerii 17.10.07, 15:43
                takiej nie sieciówce tylko stylizowanej na prawdziwa włoska knajpkęwink

                Pizze rózniły sie niecowink od typowych na telefon.

                Koło mnie siedziała rodzina z kilkorgiem dzieci(mniej więcej 7-12 lat). Jak
                usłyszałam o co dzieci pytają rodziców - oniemiałam i zamieniałam sie w słup
                soli (jak widac podsłuchiwanie szkodzi...smile

                Co to są szparagi?
                Co to są brokuły?
                Co to jest oregano?
                Co to jest bazylia?
                Co to są kapary?
                Co to jest...

                Nie wiem co zamówili , ale dla mnie to było jakieś DZIWNE.
            • asia_i_p Re: Ale jak to się robi, Adellante? 18.10.07, 11:20
              Abstrahując od dawania w beret i ogólnie agresywnego tonu
              wypowiedzi, Adellante ma chyba rację. Podobno dziecko potrzebuje
              spróbować czegoś średnio 16 razy, zanim to polubi. Rodzice trochę za
              łatwo rezygnują czasem. Nie trzeba zmuszać, starczy podać
              kilkakrotnie, nie namolnie, czyli w odpowiednich odstępach czasu i
              wtedy kiedy je cała rodzina, jest szansa, że za którymś razem
              zaskoczy. Zanim zaskoczy, można przemycać w pastach do kanapek,
              sałatkach, itp. A podczas jednego posiłku warto proponować kilka
              razy - moja Anka wczoraj za nic nie chciała jeść warzywek z zupy na
              początku obiadu - jadła tylko "wodę" i zagryzała bułką, z chęcią
              wmłóciła warzywka pod koniec obiadu.
          • krwawakornelia jestem tyranem... 17.10.07, 15:31
            u nas je sie to co laduje na stole. Zazwyczaj jest to na tyle
            urozmaicone ze kszdy znajdzie cos dla siebie.

            Np. Maz uwiebia knedle
            ja nie znosze wyjadam sliwki, synek nie przepada za rozpaplanymi
            sliwkami wiec je moje ciasto.

            albo maz nie lubi za bardzo cebuli, za to syn uwielbia wiec maz
            wygrzebuje swoja z salaty i daje dziecku.

            Raz w tygodniu jakies miesko, ale raczej tylko maz je, syn czasem
            zlizuje panierke smile
            • adellante1 Re: jestem tyranem... 17.10.07, 15:33
              krwawakornelia napisał:
              > Raz w tygodniu jakies miesko, ale raczej tylko maz je, syn czasem
              > zlizuje panierke smile

              Normalnie rozpieszczasz starego smile)))
              • krwawakornelia no kurcze.... 17.10.07, 15:41
                kochamy sie. smile
                pewnie gdyby czesciej mial ochote tez bym dala rade.
                • adellante1 Re: no kurcze.... 17.10.07, 15:47
                  sie kochac czy mieso gotowac?
                  • krwawakornelia oczywiscie 17.10.07, 16:07
                    i to i to
      • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:23
        adellante1 napisał:

        > Ale wiekszość warzyw jest doskonała w smaku dla wszystkich ludzi to
        > samo tyczy się owoców.

        Twoim zdaniem. Moim jest odwrotnie. Owoce są okropne, nie wiem, jak w ogóle
        można to jeść, w dodatku ze smakiem, zwłaszcza jabłka i brzoskwinie!
        Moje dziecko nie lubi, ja też nie lubię, więc się nie katujemy.
        Warzywa raczej lubię, choć bez przesady, wolę mięsko lub rybę. Córka też.
        To co, jesteś nienormalna, tak? Bo mi owoce nie smakują? wink
        A tak serio - grunt to dieta urozmaicona.
        • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:24
          driadea napisała:
          > To co, jesteś nienormalna, tak?

          Miało być oczywiście: jesteM nienormalna smile
        • adellante1 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:25
          driadea napisała:

          Owoce są okropne, nie wiem, jak w ogóle
          > można to jeść, w dodatku ze smakiem, zwłaszcza jabłka i
          brzoskwinie!
          > Moje dziecko nie lubi, ja też nie lubię


          No właśnie tak to się robi.
          Tak nie jest to normalne podejscie.
          zacznij dziecku mówic ze ryby smierdzą i są okropne. Gwarantuje ci
          ze przestanie je jeść!!!
          • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:29
            Ale ja jej nie mówię, że owoce są niedobre, nigdy tak nie powiedziałam. Ja po
            prostu rozumiem, że mogą jej nie smakować.
            Oczywiście, że od czasu do czasu robię próbę i sprawdzam, może akurat załapie.
            Ale jak dotąd nie załapała. Nie będę jej zmuszać. I tyle.
        • asia_i_p Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:24
          Niektórzy twierdzą, że to zależy od grupy krwi. Mięsożercy to chyba
          było O (na mnie się nie do końca sprawdza).
    • krwawakornelia osobiscie niw wiem ... 17.10.07, 15:15
      jak przekonac syna do miesa.
      Nie chce, nie tyka, pod praktycznie zadna postacia.
      Ale nie mam sie co dziwic.
      Ja sama tez jem mieso dopiero od 3 lat, i to malo, a moj maz tez nie
      miesny za bardzo.
      Mysle ze to jakos rodzice podswiadomie przekazuja.
      • ally Re: osobiscie niw wiem ... 17.10.07, 20:56
        > Mysle ze to jakos rodzice podswiadomie przekazuja.

        nieprawda. moi rodzice prawie codziennie jedzą mięso, ja mam odruch wymiotny -
        chyba że jest jakoś super przyrządzone, a ja umieram z głodu
    • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:19
      Moje dziecko (4 l.) nie lubi ani warzyw ani owoców. Jak byla mała to jeszcze
      jakoś, z trudem, ale zjadła. Teraz nie chce. Nie jest wcale wychowana na
      makdonaldzie, nie ma zrąbanej flory wink, nie obżera się słodyczami - po prostu je
      normalnie, z wyjątkiem roślin. Czasami, od wielkiego dzwonu, zje jabłko (tzn,
      jedną ćwiarteczkę), jagódkę/malinę - wyłącznie prosto z krzaka czy ogórka. No i
      warzywa w zupie jej nie przeszkadzają. I ziemniaki też je bez problemu.

      > Jeżeli te dzieci nie jedzą warzyw to co właściwie jedzą?

      A co to, tylko warzywa są jadalne?
      Mięso, ryby, ryż, kasza, pieczywo, mleko i jego przetwory etc. - jest z czego
      wybierać.
      • sir.vimes Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:22
        > A co to, tylko warzywa są jadalne?
        > Mięso, ryby, ryż, kasza, pieczywo, mleko i jego przetwory etc. - jest z czego
        > wybierać.

        Jasne, że nie tylko warzywa są jadalne.
        Ale naprawdę woli kanapki typu masło + wędlina, ser niż przybrane kiełkami,
        zieleniną , papryczką , pomidorkiem....?

        Obiadu bez warzyw w ogóle sobie nie wyobrażam chyba , ze w formie szybkiej kaszy
        czy ziemniaków ze zsiadłym mlekiemwink

        A, napisałaś , ze zupy jada - więc jednak jakies warzywa się w jej diecie pojawiają.

        • myelegans Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:26
          Dzieci lubia skrobie, jakos tak maja zakodowane wiec wola: chleb,
          ryz, makaron, pizze i frytki niz brokuly.
          Poza tym jest ograniczona mozliwosc przygotowania warzyw i owocow,
          tak ze by zachowaly wartosci odzywcze, im wiecej przetwarzasz i
          gotujesz tym wiecej tracisz. Mozna robic hamburgery warzywne, tylko
          jaka jest tego wartosc, im blizsze surowemu tym lepsze.
          • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:31
            Dzieci nie tyle lubią skrobię, co w pewnym momencie mają zapotrzebowanie
            energetyczne a nie tylko wzrostowe (po 2 roku życia), stąd większy apetyt na
            przetwory mączne i słodkie, czyli po prostu węglowodany.
          • sir.vimes Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:37
            No nie wiem,
            dzieciaki przepadają za jedzeniem kolorowym, ładnym - wiekszość chętniej sięgnie
            po surową marchewkę z dipem niż po bury kotlet i ziemniaczki z sosikiem.
            A co do niewielkiej ilości sposobów to tak na szybko:
            Więc warzywa "w stanie czystym" - z dipem, twarożkiem itp.
            Sałatki - nieograniczone możliwości komponowania smaków ( i nie mam na myśli
            misy majonezu z groszkiem i wygotowaną marchewka dla ozdoby - a często coś
            takiego funkcjonuje jako sałatka).
            Zupy.
            Warzywa z patelni (niby-chińskie).
            Surówki (bogactwo pomysłów i smaków)
            Warzywa faszerowane (mozna faszerować innymi waarzywamiwink
            itp itd...

            > Poza tym jest ograniczona mozliwosc przygotowania warzyw i owocow,
            > tak ze by zachowaly wartosci odzywcze,
            • lola211 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:44
              Moja 9 latkta nie tknela by jedzenia jakie oferujesz.Po prostu nie
              lubi i koniec.
              Ma swoje ulubione dania i te jej serwuje.
              Nie jest wychudzona, zdrowo sie rozwija, pozostaje mi to
              zaakceptowac.
            • ma.pi Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 20:19
              sir.vimes napisała:

              > No nie wiem,
              > dzieciaki przepadają za jedzeniem kolorowym, ładnym - wiekszość
              chętniej sięgni
              > e
              > po surową marchewkę z dipem niż po bury kotlet i ziemniaczki z
              sosikiem.
              > A co do niewielkiej ilości sposobów to tak na szybko:
              > Więc warzywa "w stanie czystym" - z dipem, twarożkiem itp.
              > Sałatki - nieograniczone możliwości komponowania smaków ( i nie
              mam na myśli
              > misy majonezu z groszkiem i wygotowaną marchewka dla ozdoby - a
              często coś
              > takiego funkcjonuje jako sałatka).
              > Zupy.
              > Warzywa z patelni (niby-chińskie).
              > Surówki (bogactwo pomysłów i smaków)
              > Warzywa faszerowane (mozna faszerować innymi waarzywamiwink
              > itp itd...
              >
              > > Poza tym jest ograniczona mozliwosc przygotowania warzyw i
              owocow,
              > > tak ze by zachowaly wartosci odzywcze,



              He, he, he
              Mam troje dzieci i cala trojka przeczy Twojej teorii. Najstarszy ma
              12 lat i 90% jego pozywienia to suchy chleb. Jak mu proponuje zeby
              chociaz maslem posmarowal to slysze "matka, chcesz sie mnie pozbyc?"
              Sredni 6 lat chleb z maslem, najmlodsz 2 lata mleko.

              Jak nie dasz im tego a postawisz cala fure smakolykow, warzyw,
              owocow i czego tam sobie jeszcze nie wymyslisz, to przez tydzien nie
              beda jadly tylko czekaly na przydzial swojego zarelka.

              Eksperymentow dluzszych niz tydzien nie robilam w obawie, ze mi
              dzieci z tego swiata zejda :o)

              Pozdr.

              P.S Owocow i warzyw u nas zawsze pelna lodowka, bo my z mezem za to
              owocowo-warzywni jestesmy.
        • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:28
          Jasne, że się pojawiają, nie obraziłyśmy się na rośliny, tylko po prostu nam nie
          smakują (córce zwłaszcza), ale w zupie są dobre i zdrowe wink
          Nie, żadnych pomidorów, papryki, sałaty, rzodkiewki itd. córka nie zje. Lubi
          ogórka zielonego, ale też jej się uszy nie trzęsą. Może jej przejdzie. Mnie nie
          przeszło.
        • lola211 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 17:48
          Ja naprawde nie rozumiem, co Ciebie tak dziwi..Jeden lubi to , drugi
          tamto, co w tym tak dziwnego?
      • a.nancy Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 09:18
        > nie obżera się słodyczami - po prostu je
        > normalnie, z wyjątkiem roślin.

        czyli nie je NORMALNIE. bo rosliny stanowia jeden z podstawowych skladnikow
        zdrowej ("normalnej" wink)) diety.

        > A co to, tylko warzywa są jadalne?

        nie, ale pewne skladniki odzywcze, witaminy itp. zawieraja TYLKO warzywa. powiem
        wiecej: tylko niektore warzywa (czyli jedzenie np. wylacznie pomidorow tez nie
        ma sensu).
        • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 09:56
          Je normalnie.
          Nie każdy, kto nie lubi tego, co inni, jest od razu nienormalny albo zwyczajnie
          źle odżywiony.
          Doskonale znam zasady prawidłowego żywienia, dlatego mogę zrezygnować z np.
          papryki na rzecz, dajmy na to, kapusty (bigos moje dziecię uwielbia) bez
          uszczerbku odżywczego.
          I nieprawdą jest, że "pewne skladniki odzywcze, witaminy itp. zawieraja TYLKO
          warzywa", chyba, że masz na myśli ołów wink
          • maeve_binchy Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 16:43
            dajmy na to, kapusty (bigos moje dziecię uwielbia) bez
            > uszczerbku odżywczego.

            o tak, wygotowana kapucha ma mnostwo witamin.....
            • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 18:26
              Nie wspominałam o witaminach a o wartościach odżywczych, jak choćby minerałach i
              mikroelementach, które nie giną w obróbce termicznej.
              Pozdrawiam.
              • myelegans Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 18:54
                jak choćby minerałach
                > i
                > mikroelementach, które nie giną w obróbce termicznej.
                mineraly = mikroelementy
                zapotrzebowanie jest tak minimalne, ze nie nie ma np. sydromu "hypo-
                czy hyper-Mg, Zn, Se, Mn itd. .itp. a jak kto sie obawia wystarczy
                wody mineralnej popic. Zelazo w formnie najbardziej przyswajalnej
                wystepuje w miesie
                IMHO i artykulu chyba we Wprost (kompilacja przegladu artykulow)
                znaczenie warzyw i owocow w diecie jest mocno przesadzone. Sama
                jestem warzywo i owocozerna, bo dla mnie to przede wszystkim walory
                smakowe.
                • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 19:39
                  Minerały to także makro i ultraelementy, a o zaburzenia gospodarki, choćby
                  elektrolitowej, wcale nie tak trudno. Mineralka na to nie wystarczy.
                  Ja też uważam, że znaczenie odżywcze zarowno roślin jak i mleka jest
                  przesadzone, a wszystkie niezbędne składniki, nie tylko stricte regulujące, ale
                  też budulcowe i energetyczne zawarte są w mięsach (również w rybim). Dla mnie to
                  właśnie walory smakowe wink
                  • driadea Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 19:40
                    >Ja też uważam, że znaczenie (...)jest przesadzone

                    Chodziło mi, rzecz jasna, o przypisywane znaczenie.
    • lola211 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:29
      Jedza mieso, sery, weglowodany.

      Moja cora z warzyw jada kiszone ogorki i fasolke szparagowa, od
      jakis 2 lat(ma 9). Wczesniej nic.Od zarania miala odruch
      wymiotny.Gdzies czytalam, ze dzieci inaczej odczuwaja smaki i wiele
      warzyw jest dla nich gorzkich.Za to na szczescie jada owoce, wiec
      sie pogodzilam z faktem, ze nie zajada sie surówkami.


      --------------------------------------------------------------
      Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
    • dirgone Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 15:29
      O rany, jakbym na forum wege weszła smile
      Razem z moją kuzynką w jednym domu niemalże zostałyśmy wychowane. Całe wakacje
      na babcinym wikcie.

      Ja w wieku 27 lat od 10 lat nie tknęłam mięsa, masła w ustach nie miałam nigdy
      (no może we wczesnym dzieciństwie próbowali mi dawać, ale wszystko się kończyło
      rzygiem), podstawą mojego jedzenia są owoce i warzywa (do których z bólem
      dokładam czasami ryby).

      A kuzynka brzydzi się dotknąć noża po pomidorze, ogórka zje raz na rok i w sumie
      z resztą warzyw ma podobnie. Owoce tknie, jak są dodatkiem do lodów lub mięsa. I
      w ogóle mięso zajada mięsem. Na śniadanie, obiad i kolację. I obie mamy się nieźle.

      No ale ja chciałabym mieć dziecko wszystkojedzące, oczywiście smile
    • e_r_i_n Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 16:12
      Młody nie lubi warzyw na surowo - poza marchewka. CZASAMI zjada
      mizerie i bialą kapustę. Gotowane - marchewki, brokuły, kalafior.
      Nie wiem, dlaczego tak, ale nie będę go zmuszac.
      Z owoców lubi jabłka i banany.
      I zdrowy jest smile.
      • loganmylove Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 19:17
        MOja tez lubi warzywa i owoce inaczej niz większość społeczeństwa-tzn przyjmuje
        je tylko jak sa osobno. Długo sie wkurzałam, że nie chce surówek aż puknęłam sie
        w pustą głową i teraz po prostu podaję warzywa pokrojone na talerzu ale w
        grupkach i bez żadnych sosów. I tak zjada z apetytem papryki kolorowe, ogórki,
        rzodkiewki, pomidory, ogórki kwaszone itp. Z gotowanych uwielbia bób (trzeba
        frakcjonować bo zje kg na raz) fasolę, szparagówkę, buraczki. Jakakolwiek próba
        stworzenia z ww sałatki skutkuje odstawieniem i stwierdzeniem błuee.
        • mharrison Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 19:44
          Gdyby to takie proste było, że dzieci przejmują upodobania rodziców:-
          )

          Moja gwiazda z "warzyw" bez zachety to tylko pesto (ale za to
          łyżkamismile i ziemniaki.

          Mięsa też nie rusza i miewa się dobrze.
          • edycia274 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 22:31
            Moja ma teraz etap,że nie je mięsa nie i koniec, a warzywa jak najbardziej i
            najlepiej te robione na parze,sama wlewa wodę sama wciska przycisk i kuka jak
            się robią, potem wcina ,że hej smile
    • wieczna-gosia Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 23:24
      moje dzieci nie lubia warzyw. Ja dla odmiany uwielbiam, za to mieso jem z
      rozsadku, bo przypuszczam ze bez miesa musialabym lepiej komponowac posilki, jem
      je raz na miesiac z lekkim wstretem. Ryby jadam wylacznie nad morzem i wylacznie
      z rozsadku (bo swieze, bo jod, bo zdrowe), na szczescie maz jest rybny.
      W tej chwili jest tak ze Rodzynek nie jada warzyw. Nie jada i juz- chociaz
      dostaje jak wszyscy, moze wybierac, proponuje mu sie a to gotowane a to swieze,
      a to pokrojone a to do lapy. Od czasu do czasu zje kukurydze, pomidor go
      szczypie, papryka za twarda... o szparagowa zjada bez entuzjazmu pare straczkow.
      Ja jako dziecko nie przelknelabym niz z tego co wypisalas, a obecnie nie umiem
      uzywac dipow i sosow do salatek i warzywa chetnie ale w postraci saute- bez
      sosow dipoe, majonezow vinegretow i innych ulepszaczy. Moj maz z kolei jak cos
      jest w stanie czystym zalewa majonezem, ketchupem lub wy,yslnym sosem smile) dzieci
      prezentuja stany posrednie w roznych natezeniach.
      dziecko nr 4 przez 2 lata rabalo najpierw moja piers plus ziemniaki (koniecznie
      suche, w niemowlectwie nie wyszla poza ziemniaka w kwestii brania do ust nowych
      potraw) a po odsdtawieniu- jogurt i ziemniaki- do dwoch lat.

      Co wlasciwie je Rodzynek- on pije kakao. Gdyby zdac sie na jego potrzeby-
      najchetniej by sie nim odzywial, ale ma reglamentowane i dostaje rano i
      wieczorem. Podlubie w jajku, kasnie jajecznice. Z obiadu najchetniej kompot, 2
      kawalki miesa, czasami owa szparagowa, czy zupelnie od swieta zupa pomidorowa
      (pomidor to warzywo wiec jest niezle). Banan. Makaron. Koniec.
    • sloneczko2812 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 17.10.07, 23:56
      Nie wnikam w to, dlaczego ktoś może nie lubieć tego czy owego, bo
      nie rozumiem tego. Szczęście, że u nas w rodzinie nie ma takich
      problemów. Je się wszystko, oprócz surowego mięsa. Mąż najbardziej
      lubi mięso, surówki i sałatki, nie pogardzi warzywami surowymi,
      gotowanymi oraz owocami. Jemy codziennie zupy i owoce. Jak ktoś z
      nas chce drugie danie to robi - przyrządza. Zazwyczaj mięsko,
      wątróbka, kotlet, gulasz, żeberka, ryby gotowane, smażone oraz
      wędzone. Każdny z nas uwielbia również potrawy mączne, a więc
      naleśniki, pierogi, racuchy, knedle, makaron. Często zamiast
      ziemniaków jest ryż. Rzadko jemy pizzę i hamburgery. Synek od
      urodzenia jest przyzwyczajony do zdrowego jedzenia, zupy to
      podstawa, oprócz tego codziennie jakiś owoc musi być, zje mizerię z
      ogórków i pomidorów, surowy por oraz paprykę, lubi pogryzać marchew,
      buraki, ma 16 mies. Ciągle próbuje wszystkiego, ale jak narazie nie
      ma czegoś czego nie lubi. Ubóstwia jeść surową kiełbasę, czasami
      ludzie dziwnie się patrzą jak widzą takie małe dziecko, które trzyma
      w rękach kiełbasę. Jego na szczęście nic nie brzydzi, mógłby trzymać
      w ręku każde mięso, warzywko czy owoc. Nie wiem chyba wszystko już
      wymieniłam. Pozdr.
    • marghe_72 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 00:20
      to od nas zalezy co dziecko będzie jadło
      zatem jeśli ociągamy sie z wprowadzaniem niektórych produktów to
      potem nie bądzmy zdziwieni, że dziecko ich nie tyka..
      • lola211 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 08:39
        Akurat.
        Nie masz racji.
        W moim domu warzyw full, bo oboje sie nimi zajadamy.Dziecko mialo
        wprowadzane przepisowo przeciery, zupki itd.Wczesnie podawane
        warzywa.I co ? I pstro.Nie polubilo i jesc nie chcialo.
      • sir.vimes Chyba masz rację - a ja się cieszę 18.10.07, 11:08
        Z wypowiedzi w wątku wynika, że jest właśnie tak jak piszesz.

        No, zaspokoiłam ciekawość.
      • e_r_i_n Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:17
        Pomidorów raczej nie wprowadza sie w pierwszym roku zycia,
        prawda? smile Jak je podawała chyba dwulatkowi z hakiem, to był odrzut.
        Ale pomidorowa z przetartych pomidorow jada - wiec moze o
        konsystencje pomidora na kanapce chodzi? tak samo wcina ogorkowa z
        domowych kiszonych, ale kiszonego na kanapce nie tknie. No ten typ
        tak ma.
        • sir.vimes Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:50
          > Pomidorów raczej nie wprowadza sie w pierwszym roku zycia,
          > prawda? :

          Przyznać się muszę, że ja dawałam pomidory przed 1 rokiem życia. I w
          słoiczkowych daniach też , z tego co pamiętam, występowały - tych od 10
          miesiąca, bodajże.
          A, że już nie pamiętam, to zapytam - od kiedy według zaleceń można dawać pomidory?
    • marghe_72 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 00:23
      ważny jest sposób podania itp

      poza tym warzywa można przetwarzać i podawac na wiele sposobów

      nie lubi surówki? Niech nie je, warzywa dodam do sosu do makaronu/
      do pulpetów, zmiksuję w zupie i zje

      są jeszcze soki
    • elag3 oto jadłospis takiego dziecka - znam takie 18.10.07, 08:30
      jedzą
      na śniadanie kulki czekoladowe na mleku
      na drugie śniadanie knopers
      na obiad naleśniki z nutellą
      na podwieczorek monte
      na kolację kanapki z białej bułki z nutellą
    • twinmama76 co za bzdury :-P 18.10.07, 09:19
      juz wiem, czemu mnie dawno na ematce nie było tongue_out

      mam 4-letnie bliźniaki, u nas w domu je się to, co ląduje na stole.

      Szymon je WSZYSTKIE warzywa obojętnie w jakiej postaci, Zuza (o czym
      wyżej) prawie wcale. Z mięsem za to zupełnie odwrotnie.

      I co? Jaki to daje obraz mnie, jako matki dbającej o zdrowie dzieci?

      Czy naprawdę nie ma innych problemów poza tym, co dziecko zje?
      Zakładając, że jest ogólnie zdrowe oczywiście, jednostek chorobowych
      nie rozpatrujemy.

      Jest masa ludzi, którzy nigdy czegoś tam nie jedli i żyją.
    • melka_x Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 10:10
      Najłatwiej to teoretyzować.

      Moje dziecko warzyw i owoców NIENAWIDZI.

      Nie chce kalafiora w środę? Dostaje go w przyszły wtorek, następny
      piątek, kolejny czwartek i jeszcze kolejny poniedziałek. Nadal nie
      chce.

      Ma za mało do wyboru? Wypróbowałam niemal wszystko dostępne w
      Polsce. Nie chce kalafiora, brokułów, marchewki, buraków, fasolki
      szparagowej, ogórków, groszku, cukinii, bakłażana, pomidorów,
      papryki, fasoli jaś, kapusty, sałaty, selera, pora.

      Różnorodne przygotowanie? Proponowałam surowe, gotowane w wodzie i
      na parze, pieczone, duszone, tarte, miażdzone, w kawałkach, w
      całości do łapy, z bułką tartą i bez, z zapieczonym serem i bez, z
      różnymi sosami i bez, przyprawione i nieprzyprawnione.

      I co? Wielkie makaronowo - kaszkowe nico, a warzywa nadal wrogiem nr
      1. Czasem zje zupę z warzywami, ale warzywa wypluwa. Zupa w wersji
      zmiksowanej wypluwana jest od razu.
      • sir.vimes Hej, przecież uczciwie 18.10.07, 11:12
        napisałam, że problemu nie mam, nie znam i chcę wiedzieć jak to się dzieje (i
        czy naprawdę istniejewink. Nie oceniam, nie oskarżam - zapoznaję się z nieznanym
        mi osobiście zjawiskiem. Z ciekawości.

        "Najłatwiej to teoretyzować."
        • melka_x Re: Hej, przecież uczciwie 18.10.07, 11:51
          sir.vimes to nie było do Ciebie i wątku jako takiego, ale do złotych
          myśli w stylu 'a bo jak dziecko nie chce zjeść kalafiora w środę, to
          już go nie dostanie i potem mówi się, że nie chce w ogóle' czy
          też 'bo trzeba różnorodnie'. Guzik prawda, u mojego to nie działa.
      • aluc Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:28
        moje generalnie wszystkojedzące dzieci w różnych etapach swojego,
        krótkiego wszak, życia, nie jadały:
        zup
        mięsa w postaci innej niż pulpet
        wędlin (z tego powodu nie płaczę zupełnie, sama nie jem)
        żółtego sera (z nawrotami)
        białego sera (to akurat trwa, sama jestem twarogożerna)
        czegokolwiek z dynią (dlatego, że ich ojciec raz się skrzywił nad
        zupą dyniową)

        na szczęście resztę diety mają tak urozmaiconą, że nie mam się czym
        martwić i nad czym rąk załamywać

        myślę jednak, że największy błąd jaki można zrobić, to uznać "moje
        dziecko nie jada tego, tamtego i owego" (jeśli oczywiście idzie o
        rzeczy obiektywnie wartościowe i z trudem wymienialne na inne) i
        przestać to proponować w jakiejkolwiek postaci - dlatego melko, ja
        ci (a raczej twojemu potomkowi) wróżę przełom, ale niekoniecznie w
        tym roku kalendarzowym smile

        no i oczywiście trudno, żeby dzieci jadły coś, co rodzice uważają za
        zbędne albo wręcz obrzydliwe (tak mamy np. z mlekiem w postaci
        podstawowej do picia)

        do wybiórczego niejadztwa przez kilkulatki mam zresztą stosunek
        wybitnie filozoficzny wink nakładają się na to wszelkie bunty, okresy
        i inne takie, a stół w polskim domu jest powszechnie polem bitwy
    • mma_ramotswe Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:29
      Ja tam nie wiem, jak jest z dziećmi, które nie jedzą warzyw, wiem za
      to, że ja warzyw nie jadam. I żyję. I wyglądam do tego całkiem
      ładniesmile
      • azonka1 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 11:47
        Ja nie jadam zupełnie owoców, nie znosze ich, szczególnie jabłek
        którymi podobno moja mama sie żywiła będąc ze mna w ciąży. Dla mnie
        jabłka niemiłosiernie śmierdzą. Moje dzieci jedzą owoce bez
        problemów, a córka uwielbia wszystkie trawy, syn na razie nie je nic
        co czerwone, żółte ani zielone, czyli wszystkie warzywa odpadły, ale
        córka też tak w pewnym momencie miała, więc czekamy, czekamy tez aż
        córce znowu zacznie smakowac jajecznica bo kiedys lubiła, syn
        uwielbiał ale tez co raz częściej nie zjada swojej porcji, za to
        córka chętnie próbuje czy juz znowu jej smakuje. Ja jako dziecko nie
        jadłam prawie nic, teraz bardzo lubię jeść, ale owoców nadal nie
        ruszam nawet jak powinnam.
        • sir.vimes Zupełnie jak Jagiełło 18.10.07, 11:52
          > Ja nie jadam zupełnie owoców, nie znosze ich, szczególnie jabłek

          W jakiejś powieści był taki motyw- że Jagiełło niby miał uczulenie na jabłka i
          nie znosił nawet ich zapachu.
          • myelegans a dlaczego..... 18.10.07, 14:30
            wlasciwie tak wazne sa te owoce i warzywa? Dla witamin? Jak tak, to
            wartosc maja tylko surowe, wszystko co jest duszone, smazone,
            zmielone i wrzucone i ugotowane, wartosc odzywcza leci na pysk, i w
            koncu te "wartosciowe" warzywka w pulpetach maja wartosc trocic z
            drzewa. A kto je surowe brokuly, kalafior, marchewke, kapuste
            (chyba, ze w formie kiszonej, ktora za to ma taka ilosc soli, ze
            cisnienie sie podnosi od samego widoku), czy cebule.
            A moze dla blonnika? jezeli tak to wystarczy do zupy dodac otrebow i
            sprawa dziennego zapotrzebowania zalatwiona.
            Ja przestalam robic jakakolwiek sprawe z jedzenia czy niejedzenia
            warzyw i owocow. Maly je co chce, za to w domu przestawiam sie na
            wieksze jedzenie ryb i owocow morza, przynajmniej 3-omega maja
            dzialanie przeciwrakowe, co juz pokazano i inne dobre zalety,
            chociaz moje dziecko bezrybne jest oczywiscie.

            Jak dziecko jest narazone w domu na roznorodnosc i na stole jest
            zdrowe jedzenie, to wczesniej czy pozniej siegnie. Wczoraj np.
            mielismy u znajomych kolacje homarowa z pieczonymi slodkimi
            ziemniakami i surowkami, a dwoje trzylatkow (w tym jedno moje)jadlo
            na przemian suchy, zimny makaron z zimna pizza (przynajmniej domowej
            roboty), popijajac zimnym mlekiem.
    • adsa_21 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 14:33
      warzyw to ja nie jadam bo nie lubie. ale moje dziecko jak
      najbardziej je. wcina pomidory, ogorki, marchewke na surowo, salate.
    • gosika78 Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 21:05
      Moje dziecko je wszystko, bo lubi.
      Kuzynki córka warzyw nie zje nawet w zupie, za to jej syn wcina warzywa głównie, mięso w odstawce.
      Czyli takie przypadki nie są odosobnione i nie zależy to tylko od diety, którą serwują dziecku rodzice.
    • sturbow Re: Jak to sie robi - przeciwnicy warzyw? 18.10.07, 22:35
      Jak to miło coś takiego przeczytac.
      Jestem jaroszką i bez przerwy słyszę "to co ty własciwie jesz, jak nie jesz mięsa?"
      A teraz nagle okazuje się, że ktoś pyta "jak nie jedzą warzyw, to co one
      własciwie jedzą?"
Pełna wersja