'Niania w NY' - refleksji kilka....

21.07.03, 14:07
Witam! Właściwie to nie wiem, czy wybrałam odpowiednie podforum dla mojego
postu, ale sporóbuję, może moderator go nigdzie nie przerzucismileBo refleksje
będą jak najbardziej macierzyńskie... Wybierając się na urlop kupiłam sobie
wspomnianą książeczkę. Liczyłam na odrobinę rozrywki. Myślałam, że sobie
trochę pochichoczę czytając o perypetiach niani kiedy Miki będzie spał. Ale
wcale się nie śmiałam. Co więcej - nie raz i nie dwa miałam łzy w oczachsad(
Bo dla mnie to nie była książka o niani. To była książka o dziecku które
przeszkadzało rodzicom. O dziecku, które było tylko dodatkiem do niezwykle
fascynującego życia dwóch dorosłych osób. I wiecie co? Cieszę się, że ją
przeczytałam. Bo postanowiłam, że już nie będę robiła tragedii ze śladów
kaszy na garsonce w której za moment mam wyjść do pracy, jeśli by to nawet
oznaczało oddawanie jej codziennie do pralni. I nic, żaden porządek w domu,
obiad czy pranie nie będzie dla mnie powodem aby zrezygnować z zabawy z
własnym dzieckiem. Długo dojrzewałam do tego, że nie można być perfekcjonistą
i że zawsze "coś" przegrywa ( Miki właśnie skończył rok).Pomogły mi 2
tygodnie wakacji, które spędziłam z synkiem nad morzem. Teraz wiem, że przede
wszystkim chcę być MAMĄ. Pozdrawiam serdecznie, Asia mama Mikołajka
(pracująca na cały etat)
    • mag_p Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 21.07.03, 14:14
      Hej! Ja tez to stosuje, juz od dawan i pwiem Ci i ja i moje dziecko jestesmy
      zadowoleni..
      Wiesz jak jest dzien , ze przedloze porzdki nad dziecko to mam wyrzuty suminia..
      Zawsze mowialam sobie i innym ze nie wazne czy zniszczy mi fryzure , czy
      zniszczy ubranie - JEDYNE CO JEST WAZNE TO TO ZE CHCE ZE MNA BYC I CHCE SIE DO
      MNIE PRZYTULIC. Poza tym nic i nikt sie nie liczy...

      Mag
    • mamabasi Re: 'Niania w NY" 21.07.03, 14:22
      Czytałam "Nianię" i również bardzo mi się podobała. Książka jest i smutna i
      wesoła. Najsmutniejszym momentem - dla mnie - było rozstanie Niani z synkiem
      państwa X. Obydwoje zostali potraktowani instrumentalnie przez panią X, która
      nie liczyła się z uczuciami żadnego z nich, jak i nikogo innego zresztą.

      Polecam.

      Strasznie mnie natomiast rozczarowała lektura książki w "Trójce" w wykonaniu
      Joanny Brodzik.

      Pozdrawiam Gosia
      • aasikp Re: 'Niania w NY' 21.07.03, 14:28
        Cześć,

        Dołączam się do opinii moich poprzedniczek. Również wzięłam książkę na urlop i
        niestety wcale mnie nie rozśmieszała - wręcz przeciwnie. Nie żeby była zła -
        nienienie, tylko taka strasznie smutna, zmuszająca do refleksji, ile takich
        dzieci, odpychanych, niestety nie kochanych przez rodziców żyje na świecie?
        Wiecie ja też chyba się trochę zmieniłam pod wpływem tej lektury. Zaczęłam po
        prostu dostrzegać co jest ważniejsze w życiu, nie ugotowany obiad i dom
        wysprzątany na błysk ale ten mały KTOŚ, kto mnie kocha i bezgranicznie ufa,
        kogo ja kocham i chcę patrzeć jak rośnie szczęśliwie otocznony miłością ..

        Tylko tyle,
        Asik mama Kubusia
    • breda Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 21.07.03, 16:28
      Jak czytam wasze refleksje, to aż mi się łza kręci. Siedzę w pracy i modlę się
      o jak najszybsze wyjście do domu. Mała Helenka na pewno na mnie czeka. Odkąd
      poszłam do pracy, to ranki i popołudnia spędzam na zabawie i przytulaniu się do
      dziecka. Jej uśmiech po przebudzeniu, gdy zaglądam rano do łóżeczka, mnie
      rozbraja. Miłość aż tryska. Jak można się za to nie odwdzięczyć. Odnoszę
      wrażenie, że nie tylko dzieciom jest potrzebna miłość. Mnie ona jest niezbędna
      do właściwego funkcjonowania. Bez mojego maluszka świat nie byłby już światem.
    • gabi_99 Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 22.07.03, 09:00
      mnie ostraszyło jak zerknęłam do niej w księgarni ale widać jest wartościowa
      skoro wzbudziła w was takie refleksje i poruszyła temat czasu dla naszych
      maluchów. Polecam za to książkę z biblioteki (lekki staroć) "Zycie wśród
      dzikusów" Shirley Jackson o dzieciach i ich "domowej" mamie ale też walczącej z
      brakiem czasu i pełnej humoru rodzicielskiego
      • beatka31 Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 22.07.03, 09:48
        Nie znam ksiązki, ale temat strasznie mnie zaciekawił, bo też jestem pracującą
        mamą. Podajcie tytuł i autora. Pozdrawiam.
        • mamabasi Re: 'Niania w NY' - autorki 22.07.03, 09:57
          beatka31 napisała:

          > Nie znam ksiązki, ale temat strasznie mnie zaciekawił, bo też jestem
          pracującą
          > mamą. Podajcie tytuł i autora. Pozdrawiam.

          Skopiowałam z www.znak.com.pl:

          Nicola Kraus,
          Emma McLaughlin
          Niania w Nowym Jorku
          Historia dwudziestokilkuletniej Nanny, która jako opiekunka czteroletniego
          chłopca staje się świadkiem piekła rodzinnego skrywanego za pozorami
          normalności.
          Wkrótce zobaczymy ekranizację książki z JULIĄ ROBERTS w roli głównej.

          Pozdrawiam i miłego czytania Gosia
          • beatka31 Re: 'Niania w NY' - autorki 22.07.03, 10:21
            Dzięki.
            Tak na marginesie. Ja mam 10 -letnią córkę i straszne wyrzuty sumienia, że nie
            cieszyłam się z każdej chwili, tylko oczywiście pragnęłam perfekcji we
            wszystkim co robiłam: porządki, obiadki itd. Za wszelką cenę chciałam udowodnić
            ( nie wiem komu: sobie, mężowi, teściowej, że daje ze wszystkim radę. ) Ale
            byłam głupia. Nie wiem czy uda mi się to nadrobić z córą, ale teraz , gdy mam
            11-to miesięcznego synka - zachowuję się zupełnie inaczej. Wiem co jest ważne,
            ale i co jest najwazniejsze! Pozdrawiam cieplutko!
    • ginger_77 Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 22.07.03, 14:20
      Hej! Ja tez jestem pracujaca na caly etat mama 16 mies. Madzi. Od pierwszego
      dnia w pracy obiecalam sobie, ze nie bede sie zajmowala porzadkami itp. przy
      Magdzie. Jak wracam z pracy to mamy czas dla siebie, a dopiero jak Niunia usnie
      zabieramy sie z mezem za sprzatniecie, zmywanie, obiad na drugi dzien,
      prasowanie.... Chodze spac pozno, rano wstaje, czasami padam doslownie, ale nie
      bede za nic w swiecie przekladala roboty domowej nad czas spedzony z dzieckiem.
      Jedyne co pozwalam sobie zrobic przy Madzi to porzadki w szafie - jest to dla
      niej swietna zabawa, przeglada ciuchy, przymierza i chodzi pokazac sie taciesmile
      Takze lacze przyjemne z pozytecznym. Czasami jak usne z Mala (zasypia przy
      cycusiu) rano biegam w poplochu, prasuje ciuchy do pracy. Na poczatku bylo mi
      glupio jak witalam nianie w szlafroku i mialam cos nie posprzatane, ale
      teraz "wyluzowalam" i wiem, ze nie da sie wszystkiego naraz. A najwazniejszy
      jest czas z dzieckiem!
      Pozdrawiam wszystkie zabiegane mamusiesmile)))
    • dylan2002 Re: 'Niania w NY' - refleksji kilka.... 22.07.03, 15:48
      Czytałam tę książkę kilka miesięcy temu i zrobiła na mnie wrażenie.Losy małego
      synka głównych bohaterów były naprawdę przejmujące.To wyjątkowo gorzka satyra
      na współczesny model życia.Warto poświęcić na nią czas,aby zrozumieć co w
      życiu jest najważniejsze,nie przegapić potrzeb naszych dzieci.Polecam lekturę
      wszystkim mamom i ojcom.Pa!
Pełna wersja