kajoa
21.07.03, 14:07
Witam! Właściwie to nie wiem, czy wybrałam odpowiednie podforum dla mojego
postu, ale sporóbuję, może moderator go nigdzie nie przerzuci

Bo refleksje
będą jak najbardziej macierzyńskie... Wybierając się na urlop kupiłam sobie
wspomnianą książeczkę. Liczyłam na odrobinę rozrywki. Myślałam, że sobie
trochę pochichoczę czytając o perypetiach niani kiedy Miki będzie spał. Ale
wcale się nie śmiałam. Co więcej - nie raz i nie dwa miałam łzy w oczach

(
Bo dla mnie to nie była książka o niani. To była książka o dziecku które
przeszkadzało rodzicom. O dziecku, które było tylko dodatkiem do niezwykle
fascynującego życia dwóch dorosłych osób. I wiecie co? Cieszę się, że ją
przeczytałam. Bo postanowiłam, że już nie będę robiła tragedii ze śladów
kaszy na garsonce w której za moment mam wyjść do pracy, jeśli by to nawet
oznaczało oddawanie jej codziennie do pralni. I nic, żaden porządek w domu,
obiad czy pranie nie będzie dla mnie powodem aby zrezygnować z zabawy z
własnym dzieckiem. Długo dojrzewałam do tego, że nie można być perfekcjonistą
i że zawsze "coś" przegrywa ( Miki właśnie skończył rok).Pomogły mi 2
tygodnie wakacji, które spędziłam z synkiem nad morzem. Teraz wiem, że przede
wszystkim chcę być MAMĄ. Pozdrawiam serdecznie, Asia mama Mikołajka
(pracująca na cały etat)