...smutno mi....

17.10.07, 22:00
trudno mi zacząć, tym bardziej, że sama mam mętlik w głowie a
chciałabym, żeby moje pisanie było zrozumiałe.....
Mam 34 lata,dziesięcioletnią córkę, męża, stałą i fajną pracę, czyli
wszystko to co sprawia mi wiele radosci. Ale mam też problem a
dotyczy on całej mojej rodziny a najbardziej mnie. Chodzi o drugie
dziecko....
Kiedyś zawsze chciałam mieć co najmniej dwójkę dzieci, tym bardziej,
że sama pochodzę z wielodzietnej rodziny. Kilka lat po ślubie
urodziła się córka, wymarzona przez nas oboje, myśleliśmy o drugim
dziecku, ale wtedy ze względów własciwie tylko finansowych nie
bardzo chcieliśmy sie zdecydować. Pomyśłałam, że odchowam córkę,
pójdzie do przedszkola, zaczne szukać pracy, potem pomyślimy o
dzidziusiu. I tak byla, przedszkole i szukanie
pracy....ciagłe...wieczne...bezskuteczne...nogdzie nie mogłam jej
znaleźć bo albo byłam bez stażu...albo bez kwalifikacji do danej
pracy, albo miałam za małe dziecko...Przesiedziałam w domu 8 długich
lat. To były cieżkie lata....z moją depresją leczoną szpitalnie,
nerwicą...ogólnie podłym nastrojem, z kryzysem w małzeństwie, ze
zmianą mojego zachowania jako matki.Byłam okropna jako matka i jako
żona, nie mogłam znieść obecnosci córki, drażniła mnie, irytowała, z
mężem coraz gorzej się dogadywaliśmy, oddalalismy sie od siebie
totalnie...czułam się okropnie, jednocześnie miałam wszystko
gdzies...najgorsze było, że raniłam oboje zupełnie świadomie. Z
kryzysem w malzeństwie skończyło się tragicznie bo nawiązłam
znajomość która skończyła sie romansem....mąż oczywiście się o
wszystkim dowiedział...Nie muszę chyba pisac , ze było tragicznie
ale paradoksalnie zaczął sie zwrot w moim życiu....zrozumiałam że
byłam o krok od krawędzi, że wszystko co najlepsze mam w domu. Mąż
jest wspaniałym człowiekiem,na pewno nadal jest mu cieżko, ale widzę
i wiem, ze też sie stara, zeby grało między nami. Udało mi sie
wreszcie znaleźć pracę którą bardzo lubię i zaczęłam marzyć o drugim
dziecku....Ale mój mąż powiedział, że nie chce mieć już ze mną
więcej dzieci,nigdy....Gdzieś tam podświadomie czuję, że jestem złym
człowiekiem, że nie zasługuję, żeby urodzić i wychować dziecko a
jesli już urodzę to na pewno będzie one chore, nieśzczęśliwe....Wiem
doskonale, że zbyt często wybucham, że zbyt często trace cierpliwość
do córki, wściekam się, dostaję furii....jakże ja wtedy się
nienawidzęsad((Boję się, że nie dam sobie rady, ze pokocham tylko
jedno, drugie odrzucę, boję się, ze jestem za stara, że znów mnie
dopadnie deprasja gdy będę musiała zrezygnować z pracy...
...dzisiaj moja najlepsza koleżanka powiedziała mi, ze w czerwcu po
raz drugi zostanie mamą.......
    • majka003 Re: ...smutno mi.... 17.10.07, 22:10
      NA twoje zachowanie wiele czynników wpłynęło.Dopiero zaczełaś naprawiać wszystko.Depresje latami się czasem leczy...Poradziłabym ci iść do psychologa,który by zniwelował wybuchy agresji,a tym samym by ci pomógł z życiem codziennym....Może mąż wtedy by inaczej mówil.Boi sie i ja go rozumie.Dziecko byłoby małe a ty jakbyś miała po raz kolejny depresje zostawiłabyś go samego z 2 dzieci.A co wtedy z praca?z finansami?Boi się powtórki i na nowo horroru oraz tego że mógłby cię stracić....Pogadaj z mężem i psychologiem,mi pomogło.Powodzenia
      • emmeczka1 Re: ...smutno mi.... 17.10.07, 22:22
        jestem pod opieką psychologa, gdy mam gorsze dni zawsze staram się z
        nim spotkać...a męża nie chcę tak często nagabywać, staram sie
        delikatniez nim rozmawiać, ale wątpię czy to przyniesie efekty. Na
        pewno nie zdecyduję się na dziecko "na siłę", nie postawię Go przed
        faktem dokonanym, chciałabym żeby to była nasza wspolna decyzja. Nie
        ukrywam, że przeraża mnie trochę moj wiek bo przecież za chwię już
        będe miała 35 lat...Czasami chciałabym przeżyc swoje życie jeszcze
        raz....
        • majka003 Re: ...smutno mi.... 17.10.07, 22:27
          Czasu nie cofniesz,ale masz wpływ na przyszłość...Pomału i do przodu. Wiem,ja też chce mieć drugie dziecko,ale mąż niesadKupiliśmy mieszkanie na kredyt i za dużo nam ściagaja nie dalibyśmy rade z 2 i nie miało by z kim zostać.
          A z drugiej strony pomyśl że majac 1 dziecko zawsze bedziesz w stanie mu/jej pomóc.....a kiedyś beda wnuki którymi możesz się zajaćsmileAlbo popilnuj dziecko sasiadki czy kogoś z rodziny.Wiem że to nie to samo ale może coś zmieni...
          • emmeczka1 Re: ...smutno mi.... 17.10.07, 22:31
            wiesz....mam 4 siostry i brata, jedna siostra i bratowa niedawno
            urodziłay synków, druga siostra urodzi w grudniu
            córeczkę....rozjechałyśmy się po Polsce ale trzymamy się razem. A
            moja córka ma 10 lat i jest sama, ma tylko kolezanki ze szkoły z
            palcu zabaw...widzę, jak bardzo kocha swoje cioteczne rodzeństwo,
            jak lubi małe dzieci, jak biega do sasiadek, gdzie są małe
            dzieci.....Tego mi właśnie żal i martwię się, że przez nas i między
            innymi przez moje błędy będzie w przyszłości sama
            • lola211 Re: ...smutno mi.... 18.10.07, 09:10
              Czyli chcesz urodzic dziecko, by nie bylo jedynakiem..

              A nie znasz szczesliwych jedynakow? Bo ja znam.I ta swiadomosc mi
              wystarczy, by nie zadreczac sie wydumanymi problemami, jak to
              dziecku bedzie niby zle w przyszlosci..Bzdura.
              Mezowi sie nie dziwie- boi sie, ze ten koszmar wroci, a wyszliscie w
              miare na prosta.
    • zapracowana6 Re: ...smutno mi.... 18.10.07, 14:48
      Nadal żyjesz w jednym wielkim marazmie. Dziecko raczej nie pomoże Ci
      rozwiązać problemów, może je pogłębi?
    • ruda110 Re: ...smutno mi.... 18.10.07, 15:05
      Myślę sobie, że żyjesz mżonkami o tym, że maleństwo pozwoli ci się
      zrehabilitować. Tym razem masz zamiar być idealną mamą, pokażesz
      mężowi, że się zmieniłaś itp. Nic bardziej mylnego.Wszyscy zaliczają
      wpadki i Ciebie one nie ominą. Nigdy nie będiesz szczęśliwa
      porównując się z innymi. No to co, że Twoja koleżanka jest w
      ciąży...?
    • agysa Re: ...smutno mi.... 18.10.07, 18:34
      Chcesz mieć dziecko bo koleżanka jest w ciąży?!
      Po co Ci drugie dziecko i tak będziesz na nie wrzeszczeć i wpadać w
      furię. Swojego charakteru nie zmienisz. Myślę, że lepiej będzie jak
      darujesz sobie drugie dziecko a lepiej zajmiesz się swoją
      dorastającą córką. I tak już będzie za duża różnica wieku aby dzieci
      się przynajmniej teraz dogadywały, a urodzenie dziecka bo koleżanka
      jest w ciąży i córka lubi małe dzieci to trochę za mało, nie
      uważasz?
      • emmeczka1 Re: ...smutno mi.... 23.10.07, 17:54
        nigdy nie miałam ambicji być idealną matką i dalej nie mam. Wydaje
        mi się że w jasny spoaób napisałam, że nie chce mieć drugiego
        dziecka na siłę w sposób "bo ja chcę!!!"Nie wrzeszczę też na dziecko
        non stop i nie jestem wyrodną matką. Oczywiście, był okres kiedy
        miałam napady złości, krzyku i wogóle nie było najlepiej ale to
        minęło a nawet teraz gdy czuję że robi się źle to wiem jak mogę
        sobie pomóc. To wyjaśniam Agysie. I przede wszystkim nie chcę mieć
        dziecka bo koleżanka jest w Ciąży a ja nie. Jej radość spowodowała
        u mnie więcej rozmyślań, często niewesołych na ten temat i tyle
        • miskarat Re: ...smutno mi.... 28.10.07, 17:34
          Zwierzyłaś się szczerze dziewczynom na forum i... zostałaś dość ostro
          potraktowana. jezu, czy Wy wszystkie jesteście na co dzień cierpliwymi i czułymi
          Matkami-Polkami i nigdy nie skrzyczałyście swoich dzieci albo nie ukarałyście za
          swoje błędy, żonami też jesteście idealnymi?
          A wracając do Ciebie Emmeczka1 - Ty chciałabyś mieć dziecko, dlatego że tak
          czujesz emocjonalnie, a słowa koleżanki Ci to uświadomiły, ja tak to rozumiem i
          dlatego współczuję Ci, choć rozumiem też obawy Twojego męża. Ja mam 36 lat i
          jestem w 4 miesiącu ciąży a mam już 14 letnią córkę. Jeszcze parę lat temu nie
          wyobrażałam sobie mieć drugiego dziecka. A teraz wiem że do tego dojrzałam. Choć
          czasem mi ciężko i czuję się emocjonalnie bardzo osamotniona, mimo iż Tata
          dziecka jest teoretycznie szczęśliwy. Być może Twój mąż jeszcze nie uporał się z
          żalem do Ciebie, a Ty ponieważ jesteś emocjonalna chcesz przelać uczucia na
          swoją kochaną małą istotkę. Cóż potrzeba macierzyństwa u kobiety przychodzi w
          tak różnych momentach i wcale nie ma swojego racjonalnego uzasadnienia...
    • asia_i_p Re: ...smutno mi.... 19.10.07, 00:49
      Wiem, że ci będzie bardzo trudno uwierzyć w to, co napiszę, ale
      jestem przekonana, że to prawda - on nie chce tego dziecka nie
      dlatego, że cię uważa za złą matkę. On po prostu nie chce, żebyś
      znowu tak cierpiała, boi się "powtórki z rozrywki". Masz tylko 34
      lata, dajcie sobie jeszcze trochę czasu, ustabilizuj się
      psychicznie, odzyskaj (lub zdobądź) poczucie własnej wartości i
      wtedy wróćcie do tej sprawy.
      Trzymaj się ciepło.
Pełna wersja