Przykra sytuacja z mojej winy...

18.10.07, 07:58
Wczoraj chyba sprawilam komus duza przykrosc... Jestem w 5 msc
ciazy, wczoraj bylam w pracy zalatwic rozne formalnosci bo do porodu
juz tam nie wroce. Jest u mnie w dziale koleznaka (nie jest moja
bliska kolezanka) ktora niedawno temu stracila ciaze wlasnie jakos w
4-5 mies. Idac do pracy postanowilam, ze nie bede wchodzic w ogole
do tamtego "pokoju" zeby jej nie przypominac i nie opoiwadac nic.
Niestety moj szef uparl sie ze musze tam isc cos zalatwic. No i jak
przyszlam inne dziewczyny grzecznosciowo zaczely pytac jak sie czuje
i jak tam w ogole. Dlatego zgodnie z prawda powiedzialam, ze teraz
juz lepiej ale na poczatku czulam sie koszmarnie. Nie chcilam mowic
ze poprostu dobrze bo z drugiej strony wszyscy by pomysleli ze
siedze na zwolnieniu bez zadnego powodu. No wiec powiedzialam jak to
koszmarnie czulam sie przez 2 mies no i niestety podkreslilam jaki
to byl koszmar. Ta kolezanka nic nie mowila tylko sie usmiechala.
Wtedy uzmyslowilam sobie, ze jak ja moge opowiadac o jakis koszmarch
(zwiazanych z samopoczuciem) jak ta dziewczyna stracila dziecko.
Zrobilo mi sie strasznie glupio i sie zmylam jak najszybciej. Teraz
sie fatalnie z tym czuje...Staram sie zrozumiec co czuje ta
kolezanka tym bardziej ze sama mialam zagrozena ciaze na poczatku.
    • lola211 Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 08:25
      Ja przezylam to samo, co Twoja kolezanka.I nie tyle bylo i jest mi
      przykro, gdy slucham o "koszmarach", co po prostu wzbiera we mnie
      zlosc.Wkurzaja mnie kobiety w ciazy narzekajace na rzyganie, zawroty
      glowy i inne duperele podczas gdy prawdziwy koszmar to lezenie
      plackiem miesiacami ze swiadomoscia, ze dziecko ktore w Tobie sie
      rozwija moze po prostu nie przezyc po porodzie.

      Rownie dobrze takich samych uczuc moze doswiadczac Twoja kolezanka,
      niekoniecznie bedzie jej przykro.
      • moofka Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 09:02
        nie wydaje mi sie
        ciaza ogolnie jest stanem upierdliwym i swiete prawo ponarzekac
        tym bardziej kiedy pytaja
        gdyby sam na sam z dziewczyna po starcie zaczela ja zameczac swoimi
        opowiesciami pewnie byloby niestosowne
        ale tu? w wiekszej grupie - pytana?
        co by nie powiedziala pewnie byloby niezrecznie
        swietnie - no jak moze sie czuc swietnie skoro dziewczyna jest po
        poronieniu
        nieswietnie - psinco sie zna co to znaczy czuc sie nieswietnie bo
        nie poronila
        do autorki - zupelnie sie nie przejmuj, nie zrobilas nic
        niezrecznego uwazam
        • chipsi Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 09:59
          Nie uważam żeby sytuacja była przykra. Tak jak pisała Moofka, każdy
          zwrot może być odebrany źle, zależy od osoby. Przecież nie będziesz
          udawała zachwytu nad porannymi mdłościami ani też stwierdzała że
          Twój stan jest co obojętny. To ze ktoś przeżył tragedie nie
          upoważnia go do odbierania ci radości życia. Sama straciłam ciąże a
          niewyobrażam sobie by z tego powodu ktoś się czaił z własną ciążą.
      • sebaga Lola 18.10.07, 10:29
        Wkurzaja mnie kobiety w ciazy narzekajace na rzyganie, zawroty
        > glowy i inne duperele podczas gdy prawdziwy koszmar to lezenie
        > plackiem miesiacami ze swiadomoscia, ze dziecko ktore w Tobie sie
        > rozwija moze po prostu nie przezyc po porodzie.
        >

        No cóz dziwne podejście. To ta co leży tez nie powinna narzekać, są gorsze tragedie.
        • lola211 Re: Lola 19.10.07, 04:44
          I wierz mi, ze sa takie , ktore nie narzekaja.

          Ale nawet jesli juz to robia, to maja przynajmniej POWAZNY
          powod.Duzo powazniejszy niz "oj, jak mnie mdlilo".
          Nie lubie takich mimoz, robiacych z siebie ofiare bez powodu.
      • croyance Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 11:01
        Wiesz, czytalam kiedys forum 'Strata dziecka, chore dziecko' ...
        moja znajoma stracila corke i szukalam odpowiedzi, jak sie zachowac,
        jak nie urazic ... z tego, co przeczytalam, zrozumialam, ze nie ma
        jasnej recepty. Bylam zaskoczona, ze np. jedna z dziewczat czula sie
        urazona, ze kiedy znajomi wybierali wozek dla swojego dziecka, nie
        zapytali jej o zdanie a przeciez ona tez wybierala wozek, moglaby
        pomoc. Czula sie zraniona, ze pytano innych, a jej nie. Rozumiem ja,
        bo musiala czuc sie okropnie - matka bez dziecka, gdzie wszyscy
        ignoruja jej doswiadczenie. Ale z drugiej strony - kto o zdrowych
        zmyslach zadzwonilby do pary, ktorej wlasnie zmarlo dlugo oczekiwane
        dziecko i pytal o marke wozka?
        W tych sprawach bywa roznie - przyjaciolka Autorki watku mogla sie
        zle poczuc, a mogla nie. Rownie dobrze mogla sie obrazic, ze ta nie
        przyszla jej sie pokazac, ze traktuje sie ja 'pod specjalna ochrona'.
        Autorka nie chciala zrobic nikomu przykrosci - trudno, zeby ukrywala
        sie ze swoja ciaza. A jak to zostalo zrozumiane, to juz inna
        historia.
        • croyance Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 11:03
          oczywiscie powinno byc 'ja nie', a nie 'jej nie'
    • coco.a Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:03
      Bardzo mi przykro z powodu utraty dziecka przez koleżankę. Wyobrażam
      sobie, jaki to musi być koszmar crying. Szanuję to, ale...
      Z tego powodu nie będzie tak, że każda ciężarna będzie się chować po
      kątach i słowem o dolegliwościach prowidłowo przebiegającej ciąży
      nie będzie mogła pisnąć. Ja miałam momentami takie mdłosci (po
      zażywaniu przepisanego przez lekarza żelaza), że nie potrafiłam się
      dowlec do łazienki - zawroty głowy i skurcze zołądka w tym dniu
      zapamiętam na długo.
      To niestety trochę tak jak z Dniem Matki. Rozumiem tragedię, gdy
      ktoś nie ma mamy, ale czy z tego powodu inni nie mają świętować,
      dawać kwiatów, składać życzeń swoim? Ma być cisza w tym dniu?
      Nie zrobilaś nic złego IMHO. Źle to by się pewnie koleżanka dopiero
      poczuła, gdybyś jej wyraźnie unikała. Założę sie, że ona chce żyć
      normalnie i że szczęśliwe ciąże, gdy problemem są mdłości jeszcze
      przed nią.

      pzdr
      • melka_x Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:49
        > To niestety trochę tak jak z Dniem Matki. Rozumiem tragedię, gdy
        > ktoś nie ma mamy, ale czy z tego powodu inni nie mają świętować,
        > dawać kwiatów, składać życzeń swoim? Ma być cisza w tym dniu?

        Nie. Ale jeśli masz znajomą której matka nie żyje, szczególnie jeśli
        zmarła niedawno (ta dziewczyna przecież niedawno straciła ciążę i to
        dość zaawansowaną) to nie zaczynasz przy niej opowiadać jak to dziś
        świętujecie dzień matki, jakie kupiłaś kwiaty dla niej itp.

        Ja naprawdę nie napadam na autorkę, bo rozumiem, że zdarza się
        czasem coś chlapnąć i wiem, że nie miała złych intencji, ale nie
        mówicie też, że się nic nie stało. Lepiej byłoby
        odpowiedzieć 'czułam się źle, teraz lepiej' i na tym zakończyć.
        Szczegóły dotyczące mdłości czy innych ciążowych upierdliwości w
        towarzystwie kogoś po stracie należy sobie darować.
        • coco.a Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 11:10
          melka_x napisała:

          > > To niestety trochę tak jak z Dniem Matki. Rozumiem tragedię, gdy
          > > ktoś nie ma mamy, ale czy z tego powodu inni nie mają świętować,
          > > dawać kwiatów, składać życzeń swoim? Ma być cisza w tym dniu?
          >
          > Nie. Ale jeśli masz znajomą której matka nie żyje, szczególnie
          jeśli
          > zmarła niedawno (ta dziewczyna przecież niedawno straciła ciążę i
          to
          > dość zaawansowaną) to nie zaczynasz przy niej opowiadać jak to
          dziś
          > świętujecie dzień matki, jakie kupiłaś kwiaty dla niej itp.


          Ale Autorka nie opowiadała JEJ, tylko PRZY NIEJ a to różnica.
          • melka_x Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 12:03
            > Ale Autorka nie opowiadała JEJ, tylko PRZY NIEJ a to różnica.

            Sądzisz, że gdybyś to Ty straciła w 4 czy 5 miesiącu dziecko to dla
            Ciebie byłaby to taka różnica?
            Stawiam na to, że raczej byś myślała słuchając tego, że wiele byś
            dała za mdłości, zgagę czy ból kręgosłupa, byle Twoje dziecko nadal
            żyło. A to czy byłoby to skierowane bezpośrednio do Ciebie czy
            wypowiedziane w Twojej obecności nie miałoby dla tych myśli
            większego znaczenia.
    • 76kitka Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:16
      No rzeczywiście mogło jej być przykro, czasem warto uświadomić szefa. Tez byłam w podobnej sytuacji. Mój mały nie chciał sie urodzić i zatrzymali mnie w szpitalu na indukcje porodu. Położyli mnie na patologii ciąży. Wszystkie dziewczyny w moim pokoju pozaszywane, niektóre po kilku poronieniach. A ja z tym gigantycznym brzuchem. W nocy przywieźli dziewczynę po którymś tam poronieniu, bezdzietną. Przez chwilę pozwolili męzowi i jej ojcu pobyć z nią po zabiegu. potem ich wyprosili bo to był środek nocy. A tu przychodzi pielęgniarka, rozkopuje mi kołdrę i przykłada mi do brzucha taki aparat do słuchania serca płodu. Taka rozbudzona nawet nie zdążyłam się zorientować co się dzieje i zareagować. Rano nie wiedziałąm jak tej dziewczynie w oczy spojrzeć. Dla kogoś po poronieniu słuchanie rytmu serca mojego synka napewno nie brzmiało jak muzyka.
    • sebaga Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:31
      przesadzasz. Jasne, ze moglo jej być przykro, tak jak wielu kobietom które
      patrza na Twoj brzuch codziennie. I co z tego? W domu się nie zamkniesz.
    • melka_x Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:44
      Trudno, stało się. Nie biczuj się, nie zrobiłaś tego przecież
      umyślnie, ale gdyby zdarzyła Ci się podobna sytuacja bardziej uważaj
      i tyle. Jeśli masz jakiś kontakt z tą znajomą możesz jej powiedzieć,
      że jest Ci przykro.

      Kilka miesięcy po śmierci córki, wcześniaka, spotkałam znajomą w
      ciąży. Zaczęła opowiadać jaki to koszmar te mdłości, jak potwornie
      się czuje, że zgaga, ból pleców, ona tego dłużej nie wytrzyma itd.
      Poczułam się okropnie, choć wiem, że przecież nie zrobiła tego z
      premedytacją.
    • fajka7 Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 10:49
      Fajnie, ze jestes otwarta na uczucia innych ludzi i nikogo nie
      chcesz ranic, ale jak widac, nie zawsze sie da. Tak juz jest. Nie
      zadreczaj sie tym, takie sytuacje sie zdarzaja, ze czasami komus
      albo ktos nam nieumyslnie sprawi przykrosc.
      • coco.a Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 11:19
        NA PEWNO
        sprawiła dziewczynie przykrosć? Ta koleżanka zapewne chce żyć
        normalnie i takie szemranie za plecami o czyimś szczęściu, pomijanie
        jej - to dopiero moze być bolesne. No bo każdy jej oszczędza
        NORMALNEGO życia wiadomo dlaczego...
        • melka_x Re: Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 12:09
          Może dlatego, że obie z Lolą przeżyłyśmy śmierć wcześniaka. To co
          dla Ciebie jest spekulacją, dla nas jest rzeczywistym
          doświadczeniem.
          Nikt nie mówi o pomijaniu osoby o stracie, ale rozwodzenie się nad
          ciążowymi dolegliwościami w obecności kogoś kto właśnie zaawansowaną
          ciążę stracił, to nie to samo co pomijanie.

          p.s. jeszcze raz zaznaczam, że nie napadam na autorkę wątku.
          Zorientowała się po fakcie, ale jednak, to świadczy o wrażliwości.
          Natomiast nie wpierajcie autorce, że nic się nie stało i po co w
          ogóle się tym przejmować. Bo dopiero to świadczy o braku wrażliwości
          i empatii.
        • fajka7 Re: Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 14:32
          Z cala pewnoscia nalezy zalozyc, ze o ile sama autorka nie sprawila
          przykrosci kolezance, to na 2000% kolezance przykro bylo i to bardzo
          z powodu calej tej sytuacji, rozmowy i tematu, a do tego sie autorka
          przyczynila niechcacy.
          Nie ma opcji, ze tej dziewczynie bylo to obojetne, nawet jesli chce
          zyc normalnie.
          A normalni ludzie, wrazliwi czyli, nie szemraja za niczyimi plecami,
          ale faktycznie oszczedzaja czlowieka, gdy przezywa jakis dramat. I
          taki dramat maja na uwadze, przynajmniej przez jakis czas.
          Kazdy czlowiek potrzebuje troche czasu, zeby dojsc do siebie i
          najlepiej widac, ze doszedl, gdy sam zaczyna trudny temat podejmowac.
          Jest to proste jak budowa cepa.
          • coco.a Re: Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 15:45
            W tej analizie umknął Ci jednak fakt, ze Autorkazwracała się nie
            bezpośrednio do koleżanki, a do wszystkich w pokoju. Trudno więc,
            żeby udawała że nie jest w ciaży. Gdyby się nie skarżyła na
            dolegliwości, a powiedziała "Ciaża przebiega wspaniale, jestesmy
            bardzo szczęśliwi" to też powinna mieć wyrzuty? Ja współczuję tej
            koleżance, ale uważam, ze poczucie winy u Autorki jest tu zbyt duże.
            • hanna26 Re: Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 21:51
              Bez przesady.
              Ja jestem po dwóch poronieniach, i oczywiście nie było mi miło, gdy bliska koleżanka opowiadała mi o swojej ciąży, o tym, jak się cieszy itd. Ale kiedy przy mnie kilka osób rozmawiało z ciężarną - no, naprawdę, ludzie, bez przesady. Bardziej mi było przykro, kiedy wsdzyscy milkli przy mnie znacząco, starając sie nie poruszać tematu ciąży. To dopiero było dołujące! Tak jakbym była trędpowata czy nienormalna.
            • fajka7 Re: Ale dlaczego zakładacie, że Autorka 18.10.07, 22:08
              Cytat ze mnie:
              "o ile sama autorka nie sprawila
              przykrosci kolezance, to na 2000% kolezance przykro bylo i to bardzo
              z powodu calej tej sytuacji, rozmowy i tematu, a do tego sie autorka
              przyczynila niechcacy."

              Nie doczytalas dokladnie, nic mi nie umknelo. Napisalam wlasnie
              wyraznie, ze sie jedynie przyczynila.
              Przynaje natomiast, ze nie jestem w stanie ocenic jak bardzo przykro
              bylo kolezance (bo moglo ja to tylko troche ruszyc jak tu ktos nade
              mna napisal) oraz mysle, ze Ty nie powinnas oceniac na ile duze
              faktycznie jest, a na ile powinno byc czyjes poczucie winy, bo i tak
              na to nie masz wplywu, to sprawa indywidualna.
              Mysle, ze autorka wydarzenie przetrawi, jest w ciazy, wiec na jej
              odczuwanie moga miec wplyw hormony i bedzie zyla dalej.
    • iwles Re: Przykra sytuacja z mojej winy... 18.10.07, 13:27

      Gregrolko - powiem, że większym nietaktem były takie dociekliwe
      pytania innych koleżanek, niz twoje odpowiedzi.


      Kiedy ja straciłam ciążę przez długi czas nie potrafiłam cieszyć się
      z narodzin dzieci koleżanek. Nie mogłam patrzec na szczęśliwe
      kobiety w ciąży.
      To, że tamta kobieta się do Ciebie uśmiechnęła - musiało ją chyba
      wiele kosztować.

      Ale ... nie masz wpływu na to, co ona czuje. Bo pewnie jest jej
      ciężko w wielu sytacjach, w których przebywający z nią ludzie nie
      wiedzą, że straciła dziecko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja