Czy czujecie się współodpowiedzialne

19.10.07, 14:24
za finanse domowe?
Czy uważacie, że - obojętnie czy pracujecie czy też nie - ciężar
obowiązku zapewnienia rodzinie środków do życia spoczywa na mężu?

Tak mnie natchnęła wypowiedź jednej z forumowiczek, która
stwierdziła coś w rodzaju "nawet jeśli mąż straci pracę to znajdzie
drugą i nie będziemy głodować".
    • kraina.marzen Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:28
      Nie widzę w tym stwierdzeniu nic dziwnego, jezeli czlowiek jest
      wyksztalcony albo ma dobry fach w rekach to takie stwierdzenie jest
      prawdziwe. Moj maz tez kiedys nie pracowal przez 3 mies- nie
      martwilam sie tym i tez wychodzilam z takiego zalozenia smile
      to zle? Ja wierze w mojego meza i wem,ze z glodu nie da nam umrzec
    • zebra51 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:29
      dla mnie to całkowita abstrakcja, takie myślenie
      pracuję, pracowałam i zamierzam pracować
      a dziewczyny, które odkaładaja pójscie do pracy prędzej czy później
      obudzą sie z ręka w nocniku.

      Mój mąż byłby w stanie utrzymać nas i z trzy dodatkowe rodziny ze
      swojej pensji, ale nie wyobrazam sobie, żeby doginał po 12h. Uważam,
      że to byłoby nieuczciwe.
    • myelegans Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:33
      Tak, moze dlatego, ze nigdy na pelnym utrzymaniu meza nie bylam, ale
      gdyby zdarzylo sie tak, ze ja bym nie pracowala, a on stracil prace,
      albo nie mogl pracowac z powodow zdrowotnych, to wzielabym
      cokolwiek, zeby na rachunki starczylo.
      Imalam sie w zyciu juz roznych prac, od mycia wagonow,
      sprzatania,kelnerowania po bycie Sw. Mikolajem, zeby dorobic do
      stypendium, czy marnej akademickiej pensji, wiec dla mnie to "no
      brainer". W takiej sytuacji biore kazda prace, zeby do pierwszego
      starczylo, a w trakcie staram sie o permanentne rozwiazania i
      dopasowania do sytuacji. Nie potrafilabym zyc "jakos to bedzie,
      jakos damy rade" nie jestem "jakos", ja musze miec zaplanowane, to
      mi daje poczucie bezpieczenstwa.

      • mysiam Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:36
        tak,czujemy się
        wiecej niedługo chyba zostanę jedynym zywicielem rodzinywink
        moj mąż ma chwilowo dosć pracy-przebąkuje cos o przerwie w
        pracowaniu...i ja nie mam nic przeciw temu,bo to on nas
        utrzymywal ,gdy ja byłam na wychowawczym
      • roksanaa22 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:36
        Wszystko zalezy od układów panujących w małżeństwie...
        Kiedyś ja miałam 3 razy więcej niz mąż a teraz wspolną decyzją
        jestem w domu z dziećmi i mąż nas utrzymuje.Jemu to pasuje bo wie,że
        dzieci są dopilnowane,dom zadbany a mi bo mogę cieszyć się dziećmi
        do woli.
    • aluc Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:42
      czuję się współodpowiedzialna za finanse w kwestii nieprzepuszczenia
      wszystkiego co mamy smile
      za zarabianie odpowiedzialny jest on, sam na siebie taką
      odpowiedzialność przyjął w chwili, kiedy zrezygnowałam z pracy
      ale w razie nagłego przypadku z pewnością nie byłoby tak, że
      wszystko spada na niego, a ja leżę i pachnę
    • e_r_i_n Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:53
      Tak. Uwazam, ze jesli chce sie rownych praw, to trzeba brac na
      siebie rowne obowiazki. Uwazam, ze za utrzymanie domu jestem tak
      samo odpowiedzialna, jak moj maz.
      • burza4 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 20:57
        a ja uważam, że póki się nie ma równych praw to nie ma się co rzucać
        na równe obowiązki.

        pracuję zawodowo równie ciężko, ale póki co nadal to bardziej ja
        jestem odpowiedzialna za dom, dlatego w moim mniemaniu on bardziej
        jest odpowiedzialny za jego utrzymanie.
        • e_r_i_n Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 21.10.07, 11:34
          burza4 napisała:

          > a ja uważam, że póki się nie ma równych praw to nie ma się co
          > rzucać na równe obowiązki.

          Coz, moim zdaniem kolejnosc jest inna - rowne prawa nabywa sie,
          nakladajac na siebie rowne obowiazki. Wtedy nie ma mozliwosc, ze
          ktos odmowi rownego udzialu w zyciu domu, na przyklad, argumentujac
          to wiekszym wkladem w utrzymanie.
    • dirgone Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 14:53
      W 1928 roku mój pradziadek puścił moją prababcię kantem. Zostawił ją z dwoma
      córkami dla kierowniczki poczty w Wilnie. Prababcia z dnia na dzień musiała
      sobie radzić zupełnie sama. Od tej pory wszystkie kobiety w mojej rodzinie
      cierpią katusze, jeśli są nawet chwilowo uzależnione od chłopaka, konkubenta,
      męża czy kogokolwiek. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale ja akurat z tych, co
      z historii prababci czerpią naukę.
      Jak się do czegoś nie dokładam, to nie jest to formalnie moje, a ja lubię, jak
      coś formalnie do mnei należy smile
    • czarny.kot997 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:09
      "Czy uważacie, że - obojętnie czy pracujecie czy też nie - ciężar
      > obowiązku zapewnienia rodzinie środków do życia spoczywa na mężu? "

      absolutnie NIE!!!. po pierwsze moj partner to nie zwierze pociagowe-
      do kieratu i zapieprzaj, nie wazne czy mozesz, czy nie, zle sie
      czujesz czy dobrze-masz orac na rodzine, bo wyladuja na ulicy.
      widzialam juz takie przypadki-klucia w sercu, niemoznosc
      odstresowania sie, brak snu, nadgodziny (bo zona chce nowe
      firanki ), brak urlopu i...zawal i tragedia dla calej rodziny (w
      najgorszym przypadku jaki znam-bankrutctwo duzej firmy, bo zona
      wogole sie nie interesowala skad sie biora pieniadze na kacie i po
      smierci meza nie potrafila zapanowac nad firma)
      po drugie mnie raczek nie urwalo i moge sama na siebie i dzieci w
      kazdej chwili zarobic. tak sie zlozylo, ze w mojej rodzinie
      wiekszosc kobiet to wdowy lub rozwodki i super sobie radza, bo
      zawsze pracowaly i byly niezalezne finansowo. pewnie, ze nie mona
      wszystkiego widziec czarno ale niestety zycie uczy, ze rozne rzeczy
      ze soba przynosi, nie zawsze dobre.
    • lola211 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:09
      ciężar
      > obowiązku zapewnienia rodzinie środków do życia spoczywa na mężu?

      Tak, spoczywa jak najbardziej.Moj facet jest osoba bardzo zaradna i
      miedzy innymi dlatego z nim jestem- tylko takich facetow uznaje.
      Ale ja oczywiscie pracuje i zarabiam, bo lubie i chce.
    • mma_ramotswe Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:12
      Czuję się współodpowiedzialna za wszystko w naszym domu. Finanse
      wyjątkiem nie są
    • marta_mamamaciunia Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:15
      Czuję się bardzo współodpowiedzialną za Nasze życie, dlatego po
      dłuuugim pobycie w domu (kończyłam studia, opiekowałam się synem i
      domem) idę do pracy. Chodź moje 1500 na rękę to porażka, ale idę, bo
      dość mam życia bez (chodź minimalnego) wkładu z mojej strony.
      • marta_mamamaciunia Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:17
        chodź-choć
    • ewcia1980 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:35
      jak ktoś wczesniej napisał (co mi sie zreszta ogromnie
      spodobało smile))) "czuję się współodpowiedzialna za finanse w kwestii
      nieprzepuszczenia wszystkiego co mamy smile

      ja zarabiam niewiele i pracuje tylko dlatego, ze lubie.
      a to co zarabiam jest na moje "drobne" wydatki.
      tak właściwie to mój mąż zarabia "grubsza gotówke" a ja ograniczam
      sie tylko do tego aby nie wydac wszystkiego co i on zarobi.

      ja nie czuje sie przez to zle ani niekomfortowo - bo i czemu?
      wrecz przeciwnie - cieszy mnie ze nie musze martwic sie o pieniadze.
      mojemu męzowi taki układ tez odpowiada - wiec wszystko gra smile
    • joanna_poz Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:42
      tak, czuję się współodpowiedzialna.
      napewno bez mojej pensji żyłoby nam się i tak dość dobrze, ale z
      moją żyje nam się jeszcze lepiej i względnie na luziesmile
    • novembre Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 15:48
      "Nawet jak maz straci prace, to znajdzie inna.."

      Pewnie tak..
      Ale rok temu, moj super specjalista maz, swietnie zarabiajacy, padl na depresje.
      I co? I pstro, pare miesiecy zwolnienia, kompletne zalamanie, niemoc tworcza, ze
      tak powiem, mysli samobojcze. Masakra. W krotkim czasie z pewnego siebie i
      zadowolonego z zycia faceta, stal sie biednym chlopcem, ktory bal sie wstac rano
      z lozka.. Ja w tym czasie bylam tez na dlugim zwolnieniu, wiec mielismy 80%
      zarobkow, niby to nie strata jednej pensji, ale tez ubytek dosc odczuwalny.
      Niefrasobliwosc finansowa mnie przeraza, okladam pieniadze na osobne konto, zeby
      miec cos na czarna godzine, nie 100 na dentyste, ale wieksza kwote na naprawde
      nieprzewidziane wypadki..

      No ale Wam, drogie forumowiczki, NA PEWNO sie taka historia nie przydarzy..

      pozdrawiam,
      novembre
      • e_r_i_n Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 21.10.07, 16:35
        novembre napisała:

        > No ale Wam, drogie forumowiczki, NA PEWNO sie taka historia nie
        > przydarzy..

        Taa. Jak ktoś delikatnie sugeruje, ze sie zycie rozne toczy i dwie
        pracujace osoby (ewentualnie jedna pracujaca i zarabiajaca tyle, ze
        oszczednosci w razie czego wystarcza na kilka miesiecy zycia) to po
        prostu realne podejscie do zycia, bo mało prawdopodobne, ze oboje
        malzonkowie jednoczesnie straca prace, to dostaje odpowiedz, ze
        pesymista.

        I tak mnie jeszcze zastanawia - w watku o niepracowaniu wiekszosc
        kobiet bedacych w domu od kilku lat stwierdza, ze jakby co, to do
        pracy pojda i juz.
        A zaraz obok watek, ze prace oferuja za 800 zł, albo w ogole nikt
        nie dzwoni. I psioczenie na te nasze czasy.
    • krwawakornelia nie zaleznie 19.10.07, 17:18
      kto przyosi chwilowo kase do domu. Wydatki planuemy wspolnie.
    • 76kitka Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 19:10
      Gdyby była konieczność to bym poszła do pracy. Pracowałam od 19-tego roku życia, teraz jestem z małym w domu. Uzgodniliśmy z męzem, że ja zostaję z małym, on zarabia. Mój mąz się czuje odpowiedzialny, mnie to daje pewien komfort. Nie jestem leniem ani nie mam dwóch lewych rąk, w razie konieczności pomogę w utrzymaniu naszej rodziny i domu.
    • novembre Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 19:41
      Ładnym obrazem wspolodpowiedzialnosci o finanse i sytuacje domowa jest m.in. ten
      smutny watek, zaczerpniety z samodzielnej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=70564995
      Pozdrawiam,
      novembre
      • asia_i_p Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 21.10.07, 09:11
        1. Się za pijącego nie wychodzi - jakoś nie wierzę, żeby się rozpił
        po ślubie.
        2. Się idzie do prawnika.
        3. Jeżeli jakimś cudem on tak prawnie może, się szuka pomocy.
        Państwowej, samorządowej, charytatywnej.
        To co mówisz, jest argumentem za tym, żeby zawsze do pracy być
        gotową, a nie za tym, żeby koniecznie zawsze pracować.
        • e_r_i_n Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 21.10.07, 16:38
          asia_i_p napisała:

          > To co mówisz, jest argumentem za tym, żeby zawsze do pracy być
          > gotową, a nie za tym, żeby koniecznie zawsze pracować.

          I zakladac potem watek:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=70612843
          • novembre Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 22.10.07, 16:16
            Dokladnie, erin.
            W momencie, kiedy maz zostawia rodzine na lodzie, kobieta ZACZYNA dopiero szukac
            pracy? Z kiepskim stazem i doswiadczeniem? Jestem abrdzo zorganizowana i mam
            zdolnosci logistyczne bo woze dzieci na balet angielski i plywalnie.. Pfffffff..

            nov.
    • kali_pso Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 19:47
      Owszem, czuję sie odpowiedzialna. Nie pracuję na "waciki".
      Moja pensja jest istotnym wkładem w finanse naszej rodziny.
      Doszłam tez do wniosku, że aby sobie polepszyć, musze liczyc tylko
      na siebie, na swoja przedsiebiorczośc i zapał. Smutne, ale cóż.....
    • yazmine Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 19:49
      Ja też tak czasem mówię, ale nie w takim sensie, o jaki Tobie pewnie chodzi...
      Ja tak mówię, bo wiem jak zaradnego mam męża i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć.
      Nie zmienia to jednak faktu, że za finanse czuję się tak samo odpowiedzialna.
      Lubię swoją pracę i lubię mieć wkład finansowy w nasze wspólne życie....
      Zresztą, zawsze może się stać coś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć i
      okaże się, że nasza praca, a tym samym zarobiona kasa jest niezbędna do
      życia...Bomąż chociażby bardzo chciał, to pracować nie może... Wiem co piszę,
      przeżyliśmy coś takiego sad
      Pozdrawiam
    • luxure Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 19:52
      Abstrakcja. Mimo, że pracujemy obydwoje, w tym jedno pół charytatywnie (ja w
      państwowej służbie zdr. ) nie wyobrażam sobie być na garnuszku męża. I podziwiam
      ( w sensie negatywnym ) kobiety które są tak krótkowzroczne żeby sie poświęcić
      WYŁĄCZNIE pracy domowej i wychowywaniu dzieci.
      Mam taki przykład....siostra cioteczna mojej mamy. Nigdy nie pracowała.
      Skończyła studia, wyszła za mąż. Żyła całe życie na wysokim poziomie, zadzierała
      nosa, była wielką damą. Generalnie utrzymywała kontakty tylko z tymi co mogli
      jej przynieść jakąś korzyść. Po jakimś czasie jej dzieci dorosły, miały własne
      życie. A po kilku latach mężowi się "odwidziało" znalazł sobie młodszą, ona
      została z niczym. Nie ma domu, samochodu. Nie ma nic. Jest samotną kobietą pod
      60 i musi pracować u córki w restauracji przy garach ( co i tak jej baaardzo
      marnie wychodzi) żeby mieć z czego żyć. Jednym słowem porażka!
      Jeśli te dziewczyny taką przyszłość (ewentualnie) widzą dla siebie to z całego
      serca współczuję. Podstawowa zasada w życiu: umiesz liczyć? Licz na siebie!
      • gryzelda71 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 20:37
        Tak odnosnie siostry ciotecznej twojej mamy,to miała kiepskiego adwokatasmile
        Nie wiem czemu jak jakas mama napisze,ze nie pracuje,to kilka opowieści o porzuceniu na stare lata musi paść.I o tym jak po 60 na dworcach bedą sypiacsmileTak jakby dotyczyło to tylko tych niepracujących.
        A odnośnie pytania,oczywiscie,ze się czuję współodpowiedzialna,jak i za wszystko inne w małżeństwie.
        • loganmylove Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 20:46
          Czujeciesmile Pracujemy obydwoje niestety nie odkładamy bo wychodzimy na zero. Czy
          będziemy odkładać? Mam taką nadziejęsmile Na wypadek nieszczęścia jesteśmy
          ubezpieczeni "na krzyż". Pracę mam kiepsko płatną ale za to pewno a Ukochany
          dobra ale za to stare długi.
    • moninia2000 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 20:52
      Pieniadze w naszym zwiazku nigdy nie byly problemem. Razem
      zarabiamy, a jak nie to jedno zarabia i jest OK.-)
      Poza tym nigdy zadnego dzielenia, wydzielania czy wyliczania tez nie
      bylo,ale my po prostu nieduza wage w sumie do kasy przywiazujemy.
      Nigdy w nadmiarze nie mielismy, ale tez potrzeb wielkich nie mamysmile
    • mama_frania Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 19.10.07, 22:37
      Ja się czuję współodpowiedzialna. Niestety nie mam stałej pracy, ale mój zawód
      umożliwia mi dorabianie w domu więc staram się jak mogę by podreperować domowy
      budżet.
    • fajka7 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 20.10.07, 00:59
      Nie czuje sie wspolodpowiedzialna, a po prostu jestem
      wspolodpowiedzialna za wszystkie aspekty mojego zycia rodzinnego, w
      tym te bytowe.
      Chce powiedziec przez to, ze nawet jesli ktos sie nie czuje, to i
      tak jest smile To taki drobny niuans zwiazany z dorosloscia wink

      Czyli- jeslibym zrezygnowala z zarabiania pieniedzy i pozostawila te
      kwestie mezowi, to nadal jestem wspolodpowiedzialna za nasza taka, a
      nie inna sytuacje materialna.
    • inez76 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 20.10.07, 12:28
      Forum czytam codziennie, bardzo rzadko piszę, ale teraz naprawdę nie
      mogłam się powstrzymać...
      Mój post będzie taki trochę OT - ale jest coś (oczywiście niejedno :-
      ), co doprowadza mnie do szału. Jeśli mąż i żona wspólnie
      postanawiają, że jedno z nich rezygnuje z pracy, żeby zająć się ICH
      wspólnym dzieckiem (bo nie mają babci na miejscu, bo nie stać ich na
      opiekunkę, albo pensja opiekunki pożre pensję matki, albo po prostu
      chcą, aby dzieckiem opiekował się Rodzic, albo z jakiegolwiek innego
      powodu) i jest to ich WSPÓLNA swiadoma decyzja, po czym okazuje się,
      że dziwmyn trafem prawie w 100% rezygnującą z pracy osobą jest
      matka, to trochę nie fair wypominać jej to potem. Rodzina to
      jednośc, to ja i mój mąż (i oczywiście dzieci) i to naprawdę nie
      ważne kto danego dnia (miesiąca, roku) przyniesie więcej pieniędzy
      do domu. Matka "niepracująca" pracuje w swoim domu.
      Ps. Żeby nie było, oczywiście czuję sie współodpowiedzialna za
      finanse, wraz z mężem prowadzimy działalnośći gosp.
    • kawad Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 20.10.07, 15:29
      U mine to akurat ja utrzymuję rodzinę. To co mąż obecnie dostaje to
      faktycznie na przysłowiowe waciki starcza. nie starcza nam na
      wszystko, zawsze mamy jakieś opłaty w plecy. wiem, że sytuacja się
      zmienie, nie wiem tylko kiedy bo to zależy od sądu. Jak wreszcie
      zakończy spraweto ruszymy do przodu tylko nie wiadomo kiedy to się
      stanie. sad już dobre pół roku temu mógł sprawę zakończyć sad
      • mayra3 Re: Czy czujecie się współodpowiedzialne 20.10.07, 17:28
        Chciałam tylko poddac po przemyslenie, że decyzja o "nie pracowaniu"
        przez zonę nie musi tylko i wyłącznie wynikać z jej wyboru. Co
        powiecie na sytuację, gdy kobieta wykształcona, bezdzietna, zawsze i
        do końca poświęcająca się pracy ( akurat w tym przykładzie chodzi o
        cenionego psychologa)nagle zaczyna chorować. Mija okres zasiłkowy,
        traci pracę, nie jest w stanie podjąc nowej, a wszystkie
        oszczedności "zjedli" lekarze. Mąż tej osoby nie wytrzymuje próby i
        zostawia żonę. Smutne, prawda?
        Dziewczyny, uwierzcie wreszcie, że ludziom zdarzają się przerwy w
        pracy z roznych powodów, a przerwa na wychowywanie dziecka jest
        chyba najszczesliwszą z nich
Inne wątki na temat:
Pełna wersja