Sztuka rozmowy z dzieckiem

21.10.07, 16:26
Powiedziala dzis autorka Rowling. Szwarceneger podpisal ustawe zakazujacą
uzywania w dokumentach slowa matka , ojciec (ma byc rodzic), a zwiazek
nauczycieli w anglii zniecheca do Romea I Julii, jako sztuki promujacej tylko
jeden rodzaj zwiazku..
ha,ha , chyba lubie Giertycha
    • lavinka Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 21.10.07, 17:51
      "Można to rozegrać inaczej. Wcześniej uprzedzić dziecko, że niedługo trzeba
      będzie iść, i w odpowiedniej chwili oznajmić: - No to składamy zabawki i
      idziemy. Dziecko z początku będzie protestowało, ale potem się podporządkuje i
      uspokoi."

      Taaaa... uspokoi się wink))) Raczej zacznie gośniej krzyczeć, upadnie na ziemię i
      zacznie w nią bić pięściami wink)))

      Ja mam inną metodę: Mówię,że w domu czeka smaczny obiadek i że jak odpocznie po
      obiedzie to znów przyjdziemy na plac się pobawić. I,że trzeba jeść by mieć siłę
      biegać. Zazwyczaj działa ale tylko wtedy gdy dzieciak nie wpadnie wcześniej w
      furię. Gdy jednak wpadnie, to trzeba ją przeczekać i dopiero później zacząć
      napomykać o tym,że jest się głodnym i by coś się zjadło... ;-D Dać dzieciakowi
      możliwość podjęcia decyzji. Można też oczywiście napomknąć o deserze po obiedzie
      wink Na każde dziecko jest sposób smile Czasem można w nagrodę za zjedzony obiad
      puścić bajkę,ale osobiście wolę pozwolić mu dłużej pobiegać po dworzu...
      • aluc Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 21.10.07, 17:56
        no cóż... w ten sposób jedynie wyrabiasz w dzieciaku chory stosunek
        do jedzenia, jedzenie to nie jest jakiś nadprogramowy obowiązek, za
        wypełnienie którego należy się nagroda

        a metoda artykułowa działa, naprawdę, poza tym o pójściu do domu
        powinnas decydować ty, a nie dziecko, więc po co mu sugerować, że ma
        nad tym kontrolę
        • lucusia3 Re: Sztuka rozmowy z dzieckiem 22.10.07, 16:31
          Zgadzam się, że decyzja należy do rodzica, ale nie sądzę, żeby posługiwanie sie poleceniami zamiast tłumaczeniem było korzystniejsze. Ja mam dwójkę, już podrośniętą i zawsze podejmowałam decyzję tam gdzie było trzeba, ale moje dzieci zawsze rozumiały podloże tej decyzji. Idziemy, bo będziemy gotować obiadek, bo robi się zimno, a to nieprzyjemne mieć katar itd. Teraz moje nastolatki też rozumieją, gdy czegoś im nie pozwalam, nie, bo... Każda moja decyzja jest uzasadniona. No i nie czują się ograniczane, nie potrzebują "wyrywać" sie z rąk rodziców, więc nie robią większych głupstw, a my mamy bardzo dobry kontakt. Wiedziały, że nigdy nie potrzebowałam sobie udowadniac jaka ja jestem wszechmocną matką i oni muszą robić co ja im każe. Po prostu każdy w rodzinie ma obowiązki - i ja, i tata i one, i żeby móc miło razem żyć trzeba się do innych trochę dostosować. U mnie to działa.
    • stanley_fish Sztuka rozmowy z dzieckiem 22.10.07, 10:14
      Tyle, że łatwo coś tłumaczyć, można wtedy narzucić przebieg komunikatu. Rozmowa
      wymaga pewnej elastyczności, inteligencji werbalnej...

      Dobrze, że odchodzi się już od pomysłu wychowania bezstresowego i wyraźne
      wydanie polecenia nie jest już ujmowane jako przemoc wobec dziecka indifferent
      • eto73 Czy robię źle? 10.06.13, 09:41
        Na ogół mój mały jest bardzo posłuszny a ja nie nadwyrężam tego stanu. Czasami jednak się buntuje, np. nie chce opóścić piaskownicy kiedy pora. Wzorując się wtedy na kotach, biorę małego pod pachę, odchodzimy tak ze 20 m i po problemie. Mały zapomina o poprzednim miejscu i już żyje nowym tematem.
        Dorosły - to przewodnik a nie rówieśnik kilkulatka...
Pełna wersja