kura17
24.10.07, 11:04
czy w Waszych rodzinach konwenanse tez sa tak wazne? czy rozne sprawy
koniecznie trzeba zalatwiac "elegancko", "tak jak trzeba", przestrzegajac
scislych zasad i savoir vivre`u? czy tak bardzo istotne jest, aby przypadkiem
ktos nie pomyslal, ze zbyt malo sie z nim liczymy (w jego wyobrazni jedynie,
bo okazujemy to "zachowujac sie nieelegancko", wg tej osoby...)
dodam, ze chodzi mi o bliska rodzine, z ktora utrzymuje sie czeste kontakty,
serdeczne stosunki, wyglada na to, ze rzeczywiscie z ta rodzina "lubimy sie".
ponizej kilka przykladow z mojej rodziny. dla mnie i mojego meza sa to sprawy
niejako "z kosmosu", nie potrafie sobie wyobrazic obrazania sie o takie, wg
mnie, duperele... ale moze sie myle, moze to sa naprawde wazne rzeczy, a ja
jestem zbyt luzacka, olewacka lub "nie z tego swiata"...
... jak to jest u Was?...
szczegoly kologacji rodzinnych podaje, zeby pokazac, ze to naprawde dzieje sie
w bliskiej rodzinie
1) zaproszenia na slub nalezy KONIECZNIE dostarczyc osobiscie, inaczej
(wyslanie poczta) sie nie liczy... mi jakos darowano (ostatecznie...), bo
mieszkam w niemczech, 1000 km od domu, ale i tak musialam dzwonic do kazdego
zaproszonego z... zaproszeniem

nie wspomne juz wypominania mi, ze nie
zaprosilam na wesele kogos, kogo "wypadalo" zaprosic. tutaj sie uparlam i
postawilam na sobie, obrazone bylo po rodziny... oprocz niezaproszonych
2) corka mojego wujka (brata mamy) urzadza chrzciny coreczki. z naszej strony
rodziny (moja mama, jej siostra, moja babcia) nikt nie jedzie, bo:
- zaproszeni zostali przez wujka, czyli dziadka chrzczonej dziewczynki, a nie
przez rodzicow... zaproszeni zostali przez telefon "tak jakos mimochodem"...
- chrzciny beda w knajpie, bedzie duzo rodziny "z tamtej stronie", oni nie
beda mieli z kim gadac...
- ciocia, siostra mamy i chrzesna mamy dziewczynki nie jedzie (oprocz
powyzszych powodow), bo nie zostaly zaproszone jej (dorosle!) dzieci
3) chrzciny naszego synka chcemy zrobic w lecie, zeby wszystkie zaintersowane
strony mogly przyjechac. juz jest awantura, ze nie robimy ich w polsce
(mieszkamy w niemczech, maz jest niemcem). ale to nie wszytsko. mama chrzesna
bedzie moja ciocia (siostra mamy). moja mama i siostra sa nauczycielkami, wiec
w wakacje na ogol przyjezdzaja do nas na dluzej. podroz jest dosc dluga (1000
km), nie ma tanich i bezposrednich samolotow, czy to autobuesem, czy autem,
czy pociagiem potrzeba 13-16 godzin. mama, siostra i ciocia planuja przyjechac
autem. wiem, ze ciocia nie moze zostac za dlugo, bo ma malo urlopu i chcialaby
go spedzic ze swoja rodzina. proponowalam mamie i siostrze, zeby przyjechali
wszyscy razem autem (one tak lubia), a potem, po chrzcinach, ciocia wroci do
domu autobusem, a one zostana jeszcze (chcialam, zeby nie jezdzily tam i z
powrotem za duzo, bo wiem, ze gdy zostana na chrzcinach tylko pare dni, to
potem beda chcialy przyjechac na dluzej jeszcze raz). byly obie OBURZONE. nie
moza tego cioci (siostrze mamy!) zaproponowac, to takie NIEELEGANCKIE... moge
sprobowac z nia (ciocia) porozmawiac, ale one na moim miejscu by sie nie
ODWAZYLY...
... kto zwariowal, ja czy swiat?...