morgen_stern
26.10.07, 09:07
miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,4611808.html?as=2&ias=2&startsz=x
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego artykułu. Jest napisany
stronniczo. Niedobrzy ludzie wyrzucili biednego bezdomnego, bo
śmierdział.
Ale ja też podchodzę do tego stronniczo, bo na smród reaguję niemal
histerycznie i czasem sama wysiadam z takiego środka lokomocji, bo
nie jestem w stanie wytrzymać.
Poza tym drażni mnie to ciągłe litowanie się nad bezdomnymi.
Oczywiście, że należy pomagać, ale tym, którzy tego CHCĄ, a każdy,
kto pracował z bezdomnymi wie, że różnie z tym bywa. Wielu z nich
ucieka z noclegowni, nie interesuje ich proponowana im stała praca,
bo życie wiecznie nawalonego niebieskiego ptaka jest
atrakcyjniejsze. Dlaczego, do cholery, mam się nad nimi litować?
Autorów artykułu zapraszam do zatłoczonego autobusu lub tramwaju w
porze letniej (choć nie tylko) i podróży z takim "biednym"
śmierdzącym okrutnie bezdomnym. Założę się, że perspektywa by się
nieco zmieniła.
Jestem okropna, wiem, ale Matką Teresą nie jestem, a pomóc to
chętnie pomogę tym, którzy tego chcą. A litośc jeszcze nikomu nie
pomogła.