iwonag25
27.10.07, 23:41
męża? Pokrótce opowiem moją historię.
Otóż tydzień temu w piątek mąż umówił się na sobotę rano na ryby z
kolegami (planował to od dawna). Wieczorem nasza córcia dostała
bardzo wysokiej gorączki i całą noc nie spałyśmy (z resztą ja też
byłam lekko schorowana). Rano mąż pojechał, a ja z małą poleciałam
do lekarza. Od razu na usprawiedliwienie dlaczego z gorączką
poleciałam do lekarza odpowiem, ze pare dni wcześniej córka miała
bliski kontakt z dzieckiem chorym na anginę, nigdy przy żadnej
chorobie nie miała gorączki i to mnie zaniepokoiło, a poza tym to
był weekend, wiec nie chciałam w niedzielę zawracać lekarzom głowy).
Oczywiście diagnoza - angina. Córka dostała antybiotyk i podałam
pierwszą dawkę. Mąż miał wrócić na 13. Niestety samochód im się
popsuł w szczerym polu i jego powrót przedłużył się o kilka godzin.
W miedzyczasie córka dostała drgawek z utratą swiadomości i
wylądowałyśmy w szpitalu.
Byłam przerażona i ... sama. Miałam żal do męża że pojechał na te
ryby wiedząc, że obie jesteśmy chore. Ale gdy emocje opadły
stwierdziłam, że w sumie on pracuje całe tygodnie i należała mu się
rozrywka.
Ale później nakręcił znowu mnie mój tato, ze on nigdy by nie
zostawił mojej mamy i mnie chorych samych w domu, że zostałby i
opiekował się.
Znowu zaczęłam myśleć, że w sumie może mieć rację.
I siedzę teraz i myślę kto ma rację. Czy jestem moze za łaskawa dla
swojego M.?