abi3 Re: czy za takie coś byście się wkurzyły na swoje 28.10.07, 19:54 IMO jesteś zbyt łaskawa. Odpowiedz Link Zgłoś
sfajczala Re: czy za takie coś byście się wkurzyły na swoje 28.10.07, 20:32 Jaksiebie znam, a bede szczera, to bym sie wkurzyla choc bez podstaw! bo wiedziec nie mogl ze tak zle bedzie. Choc moj pewnie by nas zostawil a przeciez chore...no ja bym nie zostawila ale tez zalezy jak dlugo czekal na te ryby i co mowilas ty bo moze mowilas jedz jedz i pojechal? Odpowiedz Link Zgłoś
ma.pi Re: czy za takie coś byście się wkurzyły na swoje 29.10.07, 13:11 iwonag25 napisała: > męża? Pokrótce opowiem moją historię. > Otóż tydzień temu w piątek mąż umówił się na sobotę rano na ryby z > kolegami (planował to od dawna). Wieczorem nasza córcia dostała > bardzo wysokiej gorączki i całą noc nie spałyśmy (z resztą ja też > byłam lekko schorowana). Rano mąż pojechał, a ja z małą poleciałam > do lekarza. Od razu na usprawiedliwienie dlaczego z gorączką > poleciałam do lekarza odpowiem, ze pare dni wcześniej córka miała > bliski kontakt z dzieckiem chorym na anginę, nigdy przy żadnej > chorobie nie miała gorączki i to mnie zaniepokoiło, a poza tym to > był weekend, wiec nie chciałam w niedzielę zawracać lekarzom głowy). > Oczywiście diagnoza - angina. Córka dostała antybiotyk i podałam > pierwszą dawkę. Mąż miał wrócić na 13. Niestety samochód im się > popsuł w szczerym polu i jego powrót przedłużył się o kilka godzin. > W miedzyczasie córka dostała drgawek z utratą swiadomości i > wylądowałyśmy w szpitalu. > Byłam przerażona i ... sama. Miałam żal do męża że pojechał na te > ryby wiedząc, że obie jesteśmy chore. Ale gdy emocje opadły > stwierdziłam, że w sumie on pracuje całe tygodnie i należała mu się > rozrywka. > Ale później nakręcił znowu mnie mój tato, ze on nigdy by nie > zostawił mojej mamy i mnie chorych samych w domu, że zostałby i > opiekował się. > Znowu zaczęłam myśleć, że w sumie może mieć rację. > I siedzę teraz i myślę kto ma rację. Czy jestem moze za łaskawa dla > swojego M.? Nie, nie wkurzylabym sie na meza. Wkurzylabym sie na ojca, ze sie wcina miedzy wodke i zakaske. Jakby sytuacja byla odwrotna. Tzn. Twoj maz zostal z chorym dzieckiem, a Ty wyjechala. I tesciowa by miala takie komentarze, jak Twoj ojciec. To na forum nie pojawilby sie post "Jestem zla matka" tylko "Mam beznadziejna tesiowa, bo sie wpipeprza, gdzie nie trzeba". Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
agazat Re: czy za takie coś byście się wkurzyły na swoje 30.10.07, 20:03 Nie, nie wkurzylabym sie. Popieram tez opinie e_r_i_n i lila1974. Mam podobne strategie i to bardzo mi ulatwia zycie we dwoje. Iwona, jestes w dobrym zwiazku. Maz po powrocie z nieszczesnych ryb zajal sie Wami obydwiema jak trzeba, poza tym porozmawialiscie ze soba i omowiliscie problem. To najwazniejsze. Obydwoje nauczyliscie sie czegos nowego. Nastepnym razem Ty nie zawahasz sie poprosic, by zostal, on pewnie nie bedzie czekal az go o to poprosisz, sam zostanie. Wkurzylabym sie, gdyby maz, wiedzac o pogorszeniu stanu zdrowia dziecka, postanowil zostac na tych rybach dluzej, albo gdyby po powrocie do domu palcem nie ruszyl tylko odpoczywal po ciezkim rybobraniu, a ja musialabym nadal sama opiekowac sie chorym dzieckiem. W Twojej sytuacji pewnie tez bym nie miala nic przeciwko wyjsciu meza na ryby. Ba, sama bym go na te ryby wypchnela. Z tego co piszesz nie chodzilo tu o cotygodniowy tradycyjny wypad z kolegami. Gdyby sytuacja byla odwrotna, tzn ja mialabym zaplanowane wyjscie, moj maz nie pozwolilby mi zostac w domu. Uznalby, ze nie mam do niego zaufania w kwestii opieki nad dzieckiem i ze on sobie doskonale poradzi (w co nie watpie). My rzadko wychodzimy gdzies osobno (razem tez niezbyt czesto, ale to osobna bajka) i dlatego nie bronilibysmy drugiemu tej przyjemnosci, nawet gdy dziecko ma goraczke. No chyba ze w momencie wyjscia stan zdrowia dziecka bylby bardzo powazny, wtedy to co innego. Odpowiedz Link Zgłoś