selka25
01.11.07, 13:12
Ja mam problem z żoną znajomego mojego w sumie jedynego dobrego.
Oboje z mężem go lubimy, jest taki...życiowy i "normalny". Problemem
jest jego żona, której nikt z moich znajomych nie bardzo toleruje.
Mój mąż nic się nie odzywa w jej towarszystwie bo czuje się zagadany
a mnie tylko dołuje swoimi przechwałkami.
Chodzi o to, mój mąż jest nauczycielem a wiadomo jak nauczyciele
zarabiają. Ja prowadzę sobie sklepik i ogólnie bilans wychodzi nam
na 0 - starcza na wydatki, jednak nei mamy szans odłożyć i szaleć.
Nie stać nas na wycieczki, drogie zakupy, rozrzutność. Nie narzekam
jednak przy niej czuje się jak kopciuszek. Jest "królewną" - w domu
włosów nie układa tylko u fryzjera...a co tu dużo pisać - lubi
ppokazać, ze ma pieniądze. Najgorsze jest to, że nie zwracając uwagi
na to czy nas stać czy nie proponuje różne rzeczy - typu wycieczka
do Grecji na 7sni za 7 tys lub inne podobne pomysły, które dla nas
są kosmosem. Ostatnio pisała, że jej mąż odebrał taką wypłatę, że
starczy na meble do kuchni, pokoju i garderoby i jeszcze duzo
zostanie.
Cóż fajnie, ale jak ja się czuję jak od 5 lat nawet firanek w domu
nie mogę wymienić...
Jak zakładałam sklep to ok 3 tygodni dzień w dzień ciągle się
dopytywała jak idzie itp. Miała nadzieję, że poniosę porażkę a ona
będzie ta mądra co mi ten interes odradzała.
Chętnie urwałabym wszelki kontakt z nią, ale z drugiej strony lubię
Michała. Na gg już się do niej nie odzywam i się przed nią ukrywam
bo czuję, że ona lubi się pochwalić i czuć się lepiej - ją stać a
nas nie. Takie odnosze wrażenie. No i teraz się Michał z rodzinką
zapowiedział na niedziele a ja już mam dreszcze.
Jak powiedziec dobremu kumplowi, że sie nie lubi jego żony? Pewnie
byłby to koniec znajomości.
Powiedźcie czy macie w swoim otoczeniu takie osoby - pasożyty
emocjonalne, po spotkaniu których wszystkiego macie dość i życie
wydaje się do d....? Jak sobie z nimi radzicie?