Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrobić?

01.11.07, 13:12
Ja mam problem z żoną znajomego mojego w sumie jedynego dobrego.
Oboje z mężem go lubimy, jest taki...życiowy i "normalny". Problemem
jest jego żona, której nikt z moich znajomych nie bardzo toleruje.
Mój mąż nic się nie odzywa w jej towarszystwie bo czuje się zagadany
a mnie tylko dołuje swoimi przechwałkami.
Chodzi o to, mój mąż jest nauczycielem a wiadomo jak nauczyciele
zarabiają. Ja prowadzę sobie sklepik i ogólnie bilans wychodzi nam
na 0 - starcza na wydatki, jednak nei mamy szans odłożyć i szaleć.
Nie stać nas na wycieczki, drogie zakupy, rozrzutność. Nie narzekam
jednak przy niej czuje się jak kopciuszek. Jest "królewną" - w domu
włosów nie układa tylko u fryzjera...a co tu dużo pisać - lubi
ppokazać, ze ma pieniądze. Najgorsze jest to, że nie zwracając uwagi
na to czy nas stać czy nie proponuje różne rzeczy - typu wycieczka
do Grecji na 7sni za 7 tys lub inne podobne pomysły, które dla nas
są kosmosem. Ostatnio pisała, że jej mąż odebrał taką wypłatę, że
starczy na meble do kuchni, pokoju i garderoby i jeszcze duzo
zostanie.
Cóż fajnie, ale jak ja się czuję jak od 5 lat nawet firanek w domu
nie mogę wymienić...
Jak zakładałam sklep to ok 3 tygodni dzień w dzień ciągle się
dopytywała jak idzie itp. Miała nadzieję, że poniosę porażkę a ona
będzie ta mądra co mi ten interes odradzała.
Chętnie urwałabym wszelki kontakt z nią, ale z drugiej strony lubię
Michała. Na gg już się do niej nie odzywam i się przed nią ukrywam
bo czuję, że ona lubi się pochwalić i czuć się lepiej - ją stać a
nas nie. Takie odnosze wrażenie. No i teraz się Michał z rodzinką
zapowiedział na niedziele a ja już mam dreszcze.
Jak powiedziec dobremu kumplowi, że sie nie lubi jego żony? Pewnie
byłby to koniec znajomości.
Powiedźcie czy macie w swoim otoczeniu takie osoby - pasożyty
emocjonalne, po spotkaniu których wszystkiego macie dość i życie
wydaje się do d....? Jak sobie z nimi radzicie?
    • barrtis Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:19
      oj, mam taką koleżaneczke. Zarabia dobrze, wszystko idzie na
      fryzjera, kosmetyczkę solaria.Wyśmiewia się ze frytek by nie jadła
      tak jak ja.A ja nigy nie jedłam przy niej frytek to po pierwsze, po
      drugie frytki jada rzadko.Stać mnei na lepsze rzeczy.Jest mi przykro
      bo to moja przyjaciółka. Udaje panią, mówi ze za 4 tys wraz z jej
      męzem nie wyżywiłaby się, a mnie stac na otrzymanie 3 osób i
      dziecka, samochódu, kredytu hipotecznego za mneijszą pensję. Dla
      niej to się wiąże z tym ze ja poprostu głoduję. A ja sobie żyję
      dobrze, nawet za niższe pieniądze.
    • 18_lipcowa1 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:35


      > Ja mam problem z żoną znajomego mojego w sumie jedynego dobrego.
      > Oboje z mężem go lubimy, jest taki...życiowy i "normalny".
      Problemem
      > jest jego żona, której nikt z moich znajomych nie bardzo toleruje.
      > Mój mąż nic się nie odzywa w jej towarszystwie bo czuje się
      zagadany
      > a mnie tylko dołuje swoimi przechwałkami.
      > Chodzi o to, mój mąż jest nauczycielem a wiadomo jak nauczyciele
      > zarabiają. Ja prowadzę sobie sklepik i ogólnie bilans wychodzi nam
      > na 0 - starcza na wydatki, jednak nei mamy szans odłożyć i szaleć.
      > Nie stać nas na wycieczki, drogie zakupy, rozrzutność. Nie
      narzekam
      > jednak przy niej czuje się jak kopciuszek. Jest "królewną" - w
      domu
      > włosów nie układa tylko u fryzjera...a co tu dużo pisać - lubi
      > ppokazać, ze ma pieniądze.

      Robienie wlosow u fryzjera to standard a nie pokazywanie ze ma sie
      kase. Poza tym to tez nie jest oznaka bycia krolewna tylko tego ze
      kobieta ma pieniadze i dba o siebie, co w tym zlego?


      Najgorsze jest to, że nie zwracając uwagi
      > na to czy nas stać czy nie proponuje różne rzeczy - typu wycieczka
      > do Grecji na 7sni za 7 tys lub inne podobne pomysły, które dla nas
      > są kosmosem. Ostatnio pisała, że jej mąż odebrał taką wypłatę, że
      > starczy na meble do kuchni, pokoju i garderoby i jeszcze duzo
      > zostanie.


      No i ? Niektorzy tak zarabiaja, nie wiem dlaczego mieliby to
      ukrywac, tylko po to by mniej zaradnym znajomym nie bylo przykro?

      > Cóż fajnie, ale jak ja się czuję jak od 5 lat nawet firanek w domu
      > nie mogę wymienić...


      Zazdrosc, czysta polska zazdrosc o to ze komus sie lepiej powodzi.

      > Jak zakładałam sklep to ok 3 tygodni dzień w dzień ciągle się
      > dopytywała jak idzie itp. Miała nadzieję, że poniosę porażkę a ona
      > będzie ta mądra co mi ten interes odradzała.
      > Chętnie urwałabym wszelki kontakt z nią, ale z drugiej strony
      lubię
      > Michała. Na gg już się do niej nie odzywam i się przed nią ukrywam
      > bo czuję, że ona lubi się pochwalić i czuć się lepiej - ją stać a
      > nas nie. Takie odnosze wrażenie. No i teraz się Michał z rodzinką
      > zapowiedział na niedziele a ja już mam dreszcze.
      > Jak powiedziec dobremu kumplowi, że sie nie lubi jego żony? Pewnie
      > byłby to koniec znajomości.
      > Powiedźcie czy macie w swoim otoczeniu takie osoby - pasożyty
      > emocjonalne, po spotkaniu których wszystkiego macie dość i życie
      > wydaje się do d....? Jak sobie z nimi radzicie?


      Z tego co piszesz znajoma nie jest zadnym pasozytem emocjonalnym,
      jest kobieta ktorej dobrze sie powodzi, dogadza sobie, nie ukrywa
      tego, nie biadoli, udalo jej sie albo zlapac meza z kasa, albo sama
      ja ma- tego nie wiem, niewazne. Nie widze nic zlego w jej
      zachowaniu, fakt moze za malo taktu jesli chodzi o proponowanie wam
      rzeczy na ktore was nie stac.
      Jestes po prostu zwyczajnie zazdrosna, nie widze nic zlego w jej
      zachowaniu.
      • gryzelda71 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:50
        Wiesz jest drobna różnica pomiędzy nie ukrywaniem swego stanu posiadania,a podkreslaniem co,za ile,i jak często.
        No i wyczucie.Ciekawe,czy z równym ozywieniem opowiadałaby o swoim stanie posiadania,gdyby trafiła na lepiej sytuowanych.
        A do autorki,olać,nie zwracac uwagi.Moze widać po tobie,ze cię to dobija,a pani lubi sobie w ten sposób poprawić samopoczucie.I nie zazdościćsmile
      • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:51
        Ach... zupełnie źle zrozumiałaś mojeg posta. Właśnie chodzi mi o
        kompletny brak taktu. To, że o siebie dba a im sie powodzi to super,
        cieszę się z nimi a raczej z Michałem, że spełniło się jego marzenie
        i się wprowadzają do domu swoejgo własnego. Zazdrosna nei jestem bo
        już dawno nauczyłam się radzić sobie z takimi negatywnymi emocjami.
        Wiem, że ja nie osiągnę takiego standardu życia i po co mam się
        zalewać żółcią?
        Uważam jednak, że zaczynanie zdania od: "Kupiłam za "tye i tyle" coś
        tam" świadczy raczej nie o chęci pochwalenia się co kupiłam tylko za
        ile kupiłam. Gadanie ciągle o zakupach, firmowych rzeczach i
        wyprzedażach jest męczące a tymbardziej w towarzystwie, które
        pragnie zapomnieć o codziennych rzeczach i zwyczajnie się
        zrelaksować.
        Na imprezie Sylwestrowej, gdzie większość osób należy do grona "tym
        co się powodzi" ona zażyła wszystkich opowieściami o Opolu - jak to
        było jak pojechlai nieprzygotowani na pogodę i całą garderobę
        kupowali w sklepach a nikogo to nie obchodziło! Ciągle próbowała
        zawrócić tematy rozmowy na jej najbardziej ulubione czyli zakupy.
        Uważasz, że nie jest pasożytem emocjonalnym? Niestety nikt ich chbya
        przez nią nigdzie nie zaprasza...
    • anek130 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:46
      rozumiem Cię. Wprawdzie nie mam takich znajomych, ale wiem po sobie,
      że gdy rozmawiam z jakąs koleżanką, która ma problemy finansowe
      zwyczajnie nie miałabym serca chwalic się gdzie była, co kupiłam
      itd. I nie chodzi o to, że autorka postu jest zadrosna, chodzi o to,
      że jej znajoma nie ma za grosze taktu- a zazwyczaj niestety jest
      tak, że ktoś przy kasie nie ma klasy. Tak samo, jak uważame , że nie
      jest dobrze gdy ktoś wiecznie biadoli jak mu źle i niedobrze tak
      samo ktoś bogaty nie powinien mówic o swojej sytuacji materialnej,
      bo to nie po "dżentelmeńsku".

      Ania
      • 18_lipcowa1 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:48
        przepraszam ale to ze robi sobie wlosy u fryzjera albo kupuje nowe
        meble to kuchni to jakis wielki nietakt w strone tych ktorych na to
        nie stac???????
        to jej wina ze sa za malo zaradni/slabiej wyksztalceni/mniej
        mobilni/mniej odwazni/ albo zwyczajnie mniej sprytni??
        • gryzelda71 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 13:53
          W sumie kogo obchodzi,ze włosy jej fryzjerka układa?No chyba,ze odpowiada zapytana,ale sama z siebie?
          • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:33
            Nie, nie zapytana tylko sama z siebie opowiada. Wszystko to tak
            układa, że niby mimochodem o tym wspomina.
            Każda moja znajoma chodzi do fryzjera i każda ma fajną fryzurę. Ja
            też chodzę i to dla kobiety norma, ale drażniące jest mówienie z
            pogardą w głosie, że jej się nie chce układać włosów samej bo od
            tego ma fryzjerkę. Nie myje w domu włosów tylko 2-3 razy na tydzień
            fryzjera odwiedza. I w sumie to ona uważa, że te kobiety co układają
            sobie włosy same i myją w domu to i tak ładnie nie
            wyglądają...fryzjer =specjalista i tylko on umie.
            Dużo bym mogła opisywać o szczegółach bo w tym właśnie tkwi problem.
        • donkaczka Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:07
          napieraj lipcowa, napieraj..

          Twoje wysilki, zeby miec oryginalny poglad pod prad ogolowi, nawet jesli
          kompromitujesz sie nieumiejenoscia czytania ze zrozumieniem, nieodmiennie mnie
          bawi, choc do oryginalnej lipcowej Ci jeszcze daleko

          ale trenuj, trenuj, pewnie nie tylko ja mam ubaw smile)


          do autorki: przykra ta baba i pusta
          a jak do tej pory reagowalas? jej maz i wy milczycie a ona gada? jesli sie
          lubicie i macie o czym pogadac, a ona wtraca te swoje teksty, mozna ja ignorowac
          ona sie raczej nie zmieni, puszczaj kolo ucha

          a co do kasy, los sie potrafi bardzo odmienic, moze kiedys tez wypad na 7 dni za
          7 tysi bedzie w Twoim zasiegu smile powodzenia
          • vanderica Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 00:01
            donkaczka napisała:

            > napieraj lipcowa, napieraj..
            >
            > Twoje wysilki, zeby miec oryginalny poglad pod prad ogolowi, nawet jesli
            > kompromitujesz sie nieumiejenoscia czytania ze zrozumieniem, nieodmiennie mnie
            > bawi, choc do oryginalnej lipcowej Ci jeszcze daleko
            >
            > ale trenuj, trenuj, pewnie nie tylko ja mam ubaw smile)
            >
            a to jakas podroba slawnej lipcowej?chyba cos mi umknelo.choc faktycznie ta 1
            przy nicku mnie zastanowila,no i riposty nie takie ciete i ciekawe,ale
            sadzilam,ze to moze zwykly zanik formywinkP
            a to jednak fanka nasladujaca niestety...a co sie stalo z prawdziwa 18 lipcowa?
        • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:07
          Nic w tym złego. Tylko chodzi o to obnoszenie się z tym.
          A co do nietaktu to wygląda tak: ona mi mówi, że chciałby abyśmy
          razem wyjechali na impeze Andrzejkową gdzieś na kilka dni, ja mówię,
          że raczej nie bo musimy zmienić opony w aucie i kasa się skonczy a
          ona ze Michał dostał taką wypłatę, że starczy na meble....
          Wiesz, chyba nie będę Ci tego tłumaczyć. Wiadać nie byłaś nigdy w
          takiej sytuacji....
    • novembre Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:01
      Z uwagi na wasza sympatie do meza kolezanki, chyba nie pozostaje ci nic innego,
      jak tylko ja tolerowac, potakiwac na to, co owi, bez komentarza i czym predzej
      zmieniac temat..
      Wspolczuje, to bardzo uciazliwa sytuacja..

      Pozdrawiam,
      novembre
    • miminko Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:32
      zacznij obracać to wszystko w żart. naprawdę, spróbuj rozładować tę drętwą
      atmosferę którą panna stwarza dowcipnymi docinkami. zamiast się wkurzać,
      załamywać i zniechęcać do kontaktów.

      np. "ależ tak tak, Kasiu Zosiu Basiu, wiemy, że sensem twojego życia są zakupy,
      ale i tak fajnie cię zobaczyć" albo: "cudownie, jak już będziemy bogaci i sławni
      kupimy sobie takie samo (tu wstawiasz co)" albo dramatyczne "oboże, i znowu
      musimy o pieniądzach! a my chcieliśmy o sztuce współczesnej...". wszystko z
      uśmiechem i żartobliwym gestem. zobaczysz, szybko ostudzisz jej zapał do mało
      taktownych przechwałek.

      to jest sprawdzony sposób moich ukochanych przyjaciół na moje próby
      chwalipięctwa. obrazić się nie można ale zastanowić nad sobą - owszem.
    • fergie1975 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 14:50
      ja zawsze odpalam podobne zlosliwosci np jak mi ktos "bogatszy" dogryza, staram
      sie powiedziec cos w typie: " ty to masz takie 3 wloski na krzyz, nie dziwie sie
      ze musisz do fryzjera chodzic" lub "chodzisz do tego fryzjera ale moze go zmien
      bo nie umie sobie poradzic z twoimi cienkim wlosami" albo "nie trafil ci z tym
      kolorem,a taki dobry mial byc" , "postarzył" itd, po kilku takich uwagach
      wyznanych z naprawde usmiechem, zainteresiwaniem i szczeroscia (falszywymi
      oczywiscie) czesto te osoby daja sobie spokoj i same nie chca juz przychodzic...
      No ale ja to chamska i zlosliwa z natury jestem.
    • anettabartczak Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 15:01
      Byłam w podobnej sytuacji - sprawa dotyczyła zony mojego kuzyna.
      Po prostu nie przejmowałam sie tym co mowi( uznałam ją za pustą, pozbawioną taktu osobę) Doszłam do wniosku, że nie mozna przejmować się gadaniem takiej pustej osoby( zachowywała sie jak typowa nowobogacka - to kuzyn miał kasę, ona pochodziła z biednej rodziny)
      Jak zaczynała " swój repertuar"( wychwalała się czym mogła - nawet swoim wyglądem) nie podejmowałam wątku i sprytnie zmieniałam temat na inny. Prawdę mowiąc szkoda mi jej było - bo żałosna była z tymi swoimi tekstami, sama siebie ośmieszała ( wśród moich znajomych również), no i komu bardziej brakowało??? Jej brakowało najważniejszej rzeczy - inteligencji i to ona była śmieszna , mało tego nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo jest żałosna. Mimo że nie jestem bogata, ze swojego stanu posiadania jestem zadowolona, znajomych mam róznych i bogatych i takich, których nie stac na wiele rzeczy, ale na pewno inteligencji i klasy im nie brakuje.
      Nie mozesz przejmować się takimi pustymi osobami - umiejętnie ignoruj to co ona mówi - no chyba , że sama masz na tym punkcie kompleksy - to faktycznie takie " gadanie" może Ci przeszkadzać.
      • wenus2006 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 15:27
        Też mam taką dobrze sytuowaną wiecznie przechwalającą się koleżankę.każdą
        rozmowę zaczyna co widziała,co kupi no i oczywiście ZA ILE!
        Brak taktu w tematach zakupów na każdym kroku,ona się buduje bo jak ona się
        pomieści jak dziecko się urodzi,ale mówi to mnie,która ma mniejsze mieszkanie.Co
        ja śledź jestem,mieszczę się bo muszę.Odp jej wtedy jak się nie ma co się
        lubi,to się lubi co się ma.Itp ,problem z utrzymywaniem znajomości żaden,bo to
        koleżanka z osiedla,tyle że ja ją naprawdę lubię.Nie lubię jak za mocno galopuje
        się w przechwałkach ,ale poza tym jest dobrą dziewczyną.Na pewno są bardzo
        skupieni na sobie,są pępkami świata,bogatymi pępkami świata,ale mają też zalety.

        Znając siebie nie wyobrażam sobie sytuacji podtrzymywania znajomości z
        babą,która mnie na maksa wkurza z uwagi na jej męża.Chyba pogadałabym z nim
        szczerze,albo ustawiła panienkę na kolejnych spotkaniach,tak aby odczuła ,że jej
        zachowanie mi nie odpowiada.
    • lila1974 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 15:35
      Nietakt koleżanki jest ewidentny.

      Zastanawiające jednak jest to, z etak bardzo Cię dotyka jej
      zachowanie. Pomyśl, dlaczego tak bardzo się tym przejmujesz.

      Tak się składa, że wśród naszego grona przyjaciół jest jedna
      dziewczyna, którą cechuje podobny brak taktu jak tę Twoją. Nie
      zauważyłam jednak, by ktokolwiek przejmował się jej przechwałkami.
      Owszem, jest to irytujące, ale nikt nie odbiera tego, jako osobistą
      przykrość.

      Szczerze mówiąc, jeśli dałaś kiedyś po sobie poznać, ż ejej słowa
      robią na Tobie wrażenie, w dodatku niemiłe, to jeśli jest osobą
      złośliwą będzie specjalnie Cię stawiać w niezręcznych sytuacjach.

      Nie widzę również powodu, by się na dziewczynę wyzłośliwiać i
      dogadywać jej. Nie lepiej zaakceptować fakt, że jest bogatsza i nie
      zaplątac sobie tym głowy?

      Jeśli wyjeżdża ze swoimi mądrościami w sposób perfidny i kpi sobie z
      osób, które mają od niej gorzej lub inaczej po prostu
      skwitować "strasznie mi Ciebie szkoda, to musi być męczące tak się
      wciąż zastanawiać jak innemu wbić szpilę".

      Ja z tą swoją po prostu pogadałam, bo miałam dość obgadywania jej za
      plecami. Każdy komentował jej brak kultury i taktu, ale nikt nie
      próbował jej uświadomić, że popełnia błąd. Co prawda rozmowa
      niewiele dała, ale myślę, że to wynika z pewnych kompleksów, których
      absolutnie nie jest świadoma, ani nie dopuszcza do siebie myśli, że
      wogóle ma jakieś.

      Poniważ lubimy jej męża, ją mimo wszystko również, to przestaliśmy
      sobie zaprzątać głowę głupim gadaniem. Ja natomiast obiecałam sobie,
      nigdy więcej nie wdawać się w ploty a jeśli czymś mnie zirytuje, to
      jej to po prostu powiem.

      Wiesz, myślę, że najważniejszy w takim układzie jest fakt
      zaakceptowania siebie, taką, jaką się jest. Nie jest dla mnie
      kłopotem powiedzieć "Kochani, nie jadę do Turcji, bo mam bardziej
      potrzebne wydatki".

      Tak samo, jak nie jest dla mnie frustrujące to, że ktoś skomentuje
      mój wyglą. Tak, jestem gruba i trudno. Jeśli ktoś siliłby się na
      złośliwość w tym temacie, to mnie to mało obejdzie a już na pewno
      nie zrobi mi przykrości.

      Przejmować to się można opiniami osób życzliwych.
    • na_pustyni Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 15:36
      jestem skazana na taką panią - to bratowa mojego męża
      unikam jak ognia
      • myelegans Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 16:14
        Rozmowy takie mnie potwornie nuuuudza, dla mnie to katorga
        wysluchiwac, co, kto i za ile. Wylaczam natychmiast uwage.
        Moja rada, ignorowac i nie kometowac, wysluchac niekoniecznie z
        uwaga, i zaraz zmienic temat zaczynajac od
        "A czytaliscie w ostatniej Polityce......"
        "widzieliscie ten film dokumentalny...."
        "Czytalas ostatnia ksiazke....."
        "widzieliscie co ostatnio naukowcy wynalezli?"
        "Co myslisz o nowej propozycji zmian systemu emerytur?"
        itd. itp.

        Jest szansa, ze po jakims czasie, albo przestanie lubic do Was
        przychodzic, jak nie bedzie miala publiki, a moze maz ja oswieci jak
        jest nietaktowna i malo interujaca towarzysko.
    • mateoeasy Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 16:10
      wiesz co rozumiem cie.to co tu inni pisza,ze zazdroscisz kolezance
      to bzdura.moim zdaniem miec kase,kupowac co sie chce to nie
      grzech,ale trzeba miec wyczucie i przede wszystkim byc
      czlowiekiem.twojej kolezance najwyrazniej podoba sie granie ci na
      nerwach.moim zdaniem powinnas ignorowac kazda jej
      przechwalke,poprostu zmieniaj temat.moze jest cos czego ona ci
      zazdrosci.dobrego meza?,udanego malzenstwa?,fajnych dzieciakow?.
      powinnas podkreslic to co w twoim zyciu najlepsze a o czym ona nie
      ma pojecia.mysle ze kobieta mimo wszystko lubi sobie ubarwiac te
      swoje opowiesci,a rzeczywistosc jest calkiem inna.zeby zagrac jej na
      nerwach postaw na kulture:kino teatr koncert-na pewno lepsze od
      fryzjera.a i sama zobaczysz jak to na ciebie podziala.aga
    • anettabartczak Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 16:18
      Zapomniałam dopisać, że najlepsza metodą na taką osobe jest okazanie obojętności wobec " przechwałek", które z takim zapałem "rozdaje" na prawo i lewo. Nie zniżaj sie do poziomu tej pani i nie praw jej złosliwości, bo to oznaczałoby że duzy wpływ mają na Ciebie jej słowa. Nie daj się sprowokować , bo to oznaka słabości wobec tej osoby. Nie mozna przez jedną taką pustą paniusię uwazać, że zycie jest do d... ( jak piszesz a swoim poście). Pieniądze szczęścia nie dają - może problem tkwi w czym innym i dlatego ona tak Cie drazni.
      • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 19:44
        Tak, masz rację - problemem nie jest dla mnie fakt posiadania
        pieniędzy i to dużych przez znajomych a raczej coś innego.
        Straciłam pracę po urodzeniu drugiego dziecka i to za to jak
        powiedział wprost szef, że ośmieliłam się być na L4 podczas ciąży.
        Razem z pracą starciłam również całkeim niezłe źródło dochodu i jak
        do tej pory było całkiem całkiem choć nie zarabialiśmy fortuny to
        teraz nadeszły miesiące chude. Nawarstwiło się wiele problemów
        zarówno finansowych jak i zdrowotnych, plus nieporozumienia z mężem
        i dlatego właśnie NIE MAM SIŁY doradzać w doborze sukni/bluzki/farby
        etc. silić się na zmiany tematu, "szarpać" w rozmowie, uciekło ze
        mnie poczucie humoru, więc żarty odpadają....martwią mnie pewne
        sprawy przy których opowieści o wycieczkach tudzież meblach w pokoju
        mnie zwyczajnie dołują.
        Zazdrość u mnie spowodowałaby, że straciłabym połowę znajomych a
        druga połowa też nei bardzo by na mnie patrzyła bo wtedy bym się
        pewnie wywyższała...
        • lila1974 Ty się kochana lecz 02.11.07, 10:52
          bo mi tu depresją zajeżdża uncertain
    • mamazulki Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 23:24
      miałam podobną sytuację tyle że niestety bardziej złożoną.Dziewczyna
      wydawała mi się moją przyjaciółką i na domiar złego jestem chrzestną
      jej syna i w zasadzie kiedy ocknęłam się i przekonałam jaka ona
      naprawdę jest znajomość z nią utrzymywałam już tylko i wyłącznie ze
      względu na małego ale.... czarka się przelała kiedy przez hmmm rok w
      zasadzie nie dopuszczała mnie do chrześniaka. Za każdym razem kiedy
      kupowałam mu jakiś prezent i chciałam ich odwiedzić odwijała kota
      ogonem i mówiła że wolałaby spotkać się ze mną na mieście -
      oczywiście bez dziecka. Tak więc wychodziło na to że prezent
      dostawała ona ode mnie. Dodatkowo za każdym razem słyszałam jak to
      chrzestny chłopca -student jeszcze wtedy - kupuje tanie,
      beznadziejne prezenty jej dziecku. Ja też nie kupowałam drogich
      zabawek bo nie było mnie na to stać ale z każdej najmniejszej okazji
      starałam się mu sprawić chociaż jakiś drobiazg. Pewnego dnia
      postanowiłam że już więcej do niej nie zadzwonię bo zachowała się
      jak ostatnia kretynka i tak już mam spokój przez 1.5 roku, tylko
      niestety gryzą mnie wyrzuty sumienia ze względu na
      chrześniaka...może mnie skrytykujecie ale wolę to niż jej obecność w
      moim życiu - ona jest wyjątkowo toksyczną osobą.
    • mamazulki Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 01.11.07, 23:30
      aaa dodam jeszcze tylko że miała fantastycznego męża który bardzo
      ciężko harował na to żeby ona mogła żyć jak królowa a pomiatała nim
      jak śmieciem. Strasznie było nam go zawsze szkoda bo to naprawdę
      bardzo wartościowy facet.
    • paprochy Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 03:33
      Selko, nie przejmuj się. Pomyśl, że ludzie którzy mówią o forsie
      mają tylko ją..
      Podejdź ze zrozumieniem i należnym współczuciem, kasa to
      najłatwiejsza z życiowych zdobyczy.
    • rita75 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 08:26
      a ja uwazam, ze najwiekszy jest problem w tobie. W zyciu jest tak,
      ze zawsze znajda sie osoby, ktore beda mialy od nas wiecej- jak
      rowniez beda takie, ktore nie tylko nie zmienily firanek od 5 lat,
      ale tez nigdy nie stac je bylo na nowe. Ona nie postepuje zbyt
      taktownie- bo sie chwali- to jest oczywiste, chociaz czy lepiej
      czulabys sie psychicznie , jakby nie robila tego? Przeciez stanu
      posiadania im to by nie umniejszylo- pieniedza widac- widzialabys
      nowe meble u nich, chyba nie wymagasz od kogos, by zyl ponizej
      swoich mozliwosci tak, by innym , biedniejszym nie bylo przykro?
      Normalnie powinnas te gadki olac, ale chyba zazdrosc ci nie
      pozwala , a sama pani widzac to dolewa oliwy do ognia- tak wiec albo
      jest glupia, albo zlosliwa.
      Zeby nie bylo- tez mam takich znajomych, ktorzy epatuja swoim
      bogactwem, ale nigdy nie bylo to dla mnie problemem- po prostu
      jestem zadowolona ze swojego zycia.
      • bea.bea Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 08:33
        prawda.....

        ja poprostu urwałam taka znajomośc....bo nie odpowiada mi
        rola...gó..zjada...jak zwykła mówić kolezanka o tych od niej biedniejszych....

        poniewaz ona nie pracowała...więc powiedziałam jej jedno...
        ze widze miedzy nami jedną zasadnicza róznice....ja wydaje swoje....
        a to co mam , zawdzięczam sobie...

        a ty tak naprawde nie masz nic....choc wydaje ci sie, ze masz dużo...koniec
        kropka...

        i teraz oddycham pełną piersia, wśród noralnych ludzi..smile))
    • driadea Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 09:57
      Następnym razem jak Was zaprosi, to jej powiedz, że bardzo chętnie, ale niech
      wam zafunduje, bo Was nie stać. Skoro taka bogata, to jej nie zrobi różnicy parę
      tysięcy w tę czy w tamtą stronę.
      I tyle.
    • fajka7 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 10:26
      Jesli Wam znajomi jako calosc, para, nie odpowiadaja, pozostaje
      rozluznic kontakty lub opanowac swoj syndrom ofiary i przejsc do
      ofensywy, a nie 'cierpiec' w milczeniu. Kolezanka zachowuje sie tak,
      jak jej na to pozwalacie w duzej mierze, bo z tego, co piszesz ani
      razu nie przeciwstawiliscie sie jej w rozmowie tylko bierzecie na
      siebie te 'ciosy', ktore jakos mocno Was rania. Za mocno jakby, bo
      jak to czytam, dochodze do wniosku, ze poniewaz srednio Wam sie
      powodzi, temat zakupow lub w ogole inwestycji jest wlasciwie
      zakazany, bo Was na nic nie stac.
      To Ty sie czujesz jak kopciuszek i sama sie tym kopciuszkiem robisz.
      Gdybyscie zdrowo podchodzili do tej sytuacji, takie teksty bylyby
      dla Was co najwyzej przerazliwie nudne, ale nie bolesne. Dlatego
      zgadzam sie z dziewczynami, ktore napisaly, ze w gre wchodzi tu
      rowniez nuta zazdrosci.
      Rozumiem, ze jak sie spotykacie kolezanka zaczyna wyliczanke, bo
      taka ma melodie przewodnia, zeby opowiedziec na co wlasnie
      przeznacza srodki finansowe- a co w tym czasie robi jej zyciowy i
      normalny maz? Przerywa jej? Slucha ze spuszczona glowa? Dolacza sie
      do opowiesci? Jesli taki zyciowy i normalny, zapewne reaguje
      normalnie, wiec moze uczcie sie od niego? smile))
      Polecam troche wiecej dystansu, bo nie wszystko, co ludzie mowia,
      jest skierowane personalnie przeciw nam. A twierdzisz, ze kolezance
      zalezalo na tym, zebys polozyla swoj interes, czyli, ze zyczy Wam
      zle. Jesli tak bylo, trzeba bylo zapytac wprost: 'sluchaj kochana
      czy Ty mi zle zyczysz?' Gębe trzeba otworzyc czasami, jesli chce sie
      miec porzadek wokol siebie.
      • madziaaaa Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 11:17
        Moim zdaniem to dramatyzujesz. Zupełnie niepotrzebnie.
        Gdybym miała kogoś takiego w swoim otoczeniu, to po prostu powiedziałabym
        wprost, co myślę o takim jej zachowaniu. I to tak, by jej mąż był przy tym, bo
        potem ona gotowa sie mu poskarżyć, ze nie wiadomo co powiedziałaś. Jeśli kumpel
        stanął by jednak za nią, to by pokazało, ze wcale z niego nie taki dobry kumpel
        jak myślałaś.
        Nie pozwól się ranić dziewczyno, nie pozwól umniejszać swoją wartość.
        • lila1974 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 12:14
          Gdyby kumpel stanął za żoną, to by przede wszystkim oznaczało, że
          jest lojalnym mężem.
          • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 13:20
            Dokładnie! smile Hehe to byłby problem gdyby się w takiej dyskusji
            wstawił za mną....
    • germaine2 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 11:53
      hej. doskonale Cię rozumiem. większa część rodziny mojego faceta
      jest taka. a ja po prostu nie trawię ich rozmów na temat: kto, co,
      gdzie i ZA ILE sobie kupił, bo mnie to najzwyczajniej nie
      obchodzi.najpierw próbowałam być grzeczna i wysłuchiwać tego
      wszystkiego, łącznie z pytaniami, dlaczego ja nie lupuję, nie
      potrzebuję kupować, nie wyjeżdżam do mega drogiego hotelu na 2 tyg.
      pot o, by miec podobny standard jak w Polsce, bo tu też można się
      świetnie zamknąć w luksusowym więzieniu.Potem miałam taki etap jak
      Ty, że mnie to irytowało, że czułam się gorsza, choć ja nie mam
      problemu z finansami i mogłabym kupować sobie te wszystkie
      niepotrzebne rzeczy a na końcu zapewne nawigację satelitarną by móc
      do toalety pośród tego wszystkiego trafić; że ja chyba normalnie
      jakaś inna jestem, że nie kręcą mnie zakupy robione po to, by móc o
      nich po prostu porozmawiać. A teraz to po prostu mnie śmieszy, bo te
      puste wyfiokowane kobitki po prostu są zazdrosne, że one nie mogą
      sobie kupić tego co mam ja: własnego biznesiku, wykształcenia,
      radochy z wyprawy z dziećmi na Śnieżkę (+kanapki), a totalna
      świadomość intryg, w które się wdają lub wdawały ze swoimi mężami
      nawzajem jest paraliżująca. Na obiadach rodzinnych mam wrażenie, że
      panowie strącą oświetlenie rogami a kobitki robią wszystko, by poza
      neutralne kto co kiedy i za ile nie znalazły się inne tematy...ubaw
      mam po pachy. Ale przyznam, że moja irytacja trwała dośc długo,
      zanim zrozumiałam, że mój mąż woli mieć sowją żeonę (ufarbowaną
      przez niego własnoręcznie) tylko dla siebie, a zazdrosne i niepewne
      spojrzenia innych "ogierów" tylko mnie w tym utwierdzają.
      Powodzenia.
    • germaine2 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 12:06
      + mama mojego faceta, która podarowała rodzeństwu bardziej majętnemu
      kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo oni umieją lepiej wydać, niż my,
      akurat wtedy, gdy mieliśmy totalnego doła finansowego i jakakolwiek
      pomoc by sie nam przydała.
      • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 13:23
        Germaine2 dzięki za te słowa otuchy smile.
        • natalia999 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 15:36
          Jestes zielona z zazdrosci az zal ci doope sciska.
          Wiem o czym mowie.Tez mam takie kolezanki,ktore gdy cos kupie lub
          powiem o swoich planach uwazaja,ze sie chwale.To najlepiej nie mowic
          o niczym.
          • selka25 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 16:13
            Ta zielona z zazdrości i jeszcze pewnie zakochana w koledze tongue_out
    • karolina10000 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 22:06
      Doskonale Cię rozumiem!
      Twoja znajoma z opisu przynajmniej wydaje sie "toksyczna" i
      niedowartościowana.Nie widze powodu by zadawac się z osobami,
      których obecność/zachowania nas drażnią, irytują itp

      Moim zdaniem, jeśli ta znajoma wie, że Wam się gorzej powodzi
      finansowo , a zapewne tak jest,to po prostu chce się Waszym kosztem
      dowartościować,(drogie wycieczki, czesze się TYLKO u fryzjera, bo w
      domu czesze się motłochwink)a to bardzo żałosne.
      Unikaj z nią kontaktu otwarcie i już.


    • elza78 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 02.11.07, 23:48
      selka, takie lale, maja to do siebie ze zazwyczaj jezdza sobie po swoim
      ulubionym temacie jezeli widza ze to robi na kims wrazenie...
      trzeba konsekwentnie probowac zmienic temat na jakis w ktorym lala "plywa" nie
      wiem kurcze przestudiuj moze najnowsze auto moto i udowe silnikow ulubionych
      samochodow jej meza i sobei porozmawiajcie tak aby poczula sie w waszym
      towarzystwie "trepem" wtedy albo odpusci z idiotycznymi gadkami albo zacznie
      grac naiwna idiotke ktora ciagle tylko o zakupach i tak dalej...
      mysle ze ona widzi ze jej wywody trafiaja u ciebie na chlonny grunt i dlatego
      snuje takie wizje smile
      ja bym taka gadke uciela raz dwa...
      mowie sposob najlepszy gadac z facetami na meskie tematy big_grinDD
      lec do kiosku po jakie spismo o samochodach a jak zobaczysz jej mine w niedziele
      to bedzie to "bezczenne" big_grinDD
    • volta2 Re: Żona znajomego - dobre cięcie ale jak to zrob 03.11.07, 02:37
      no nie wiem, my na przykład sporo podróżujemy, gdy wracamy, to
      chcielibyśmy podzielić się wrażeniami z podróży i czujemy, że nie
      powinniśmy, bo nasi znajomi jadą "tylko" nad nasz bałtyk. dla nas to
      nie problem, też się cieszymy z ich podróży, ale czy mamy czuć się z
      tym gorzej, albo zamknąć buzię na kłódkę?
      drudzy znajomi też się nie chwalą, bo pewnie się boją nas urazić,
      właśnie się dowiedzieliśmy, że byli na kanarach - wiesz, wolałabym
      się cieszyć razem z nimi i do głowy by mi nie przyszło uważać, że
      oni się "chwalą" lub mówią to nam w "złej wierze", a ty takie
      założenie robisz właśnie. a nas na te przysłowiowe kanary jeszcze
      nie stać, i prawdę mówiąc zabolało mnie ich milczenie, bo może boją
      się naszej zazdrości?
      jeśli ktoś ma kasę, to takie sprawy jak zakupy/wyjazdy są dla niego
      czymś naturalnym i tyle. jeśli o nich mówi, nawet podając kwoty, to
      chyba nie po to, by komuś dowalić, ale po to, by cieszyć się swoim
      szczęściem z bliską osobą?
Pełna wersja