Jak to jest z paleniem?

25.07.03, 21:06
Jestem w 31 tygodniu ciąży i bardzo dużo palę- właściwie nie potrafię tego
opanować!sad( Jak to jest naprawdę? Palenie szkodzi- wiem o tym, ale czy aż
tak bardzo? Przecież łożysko jest znakomitym filtrem. Mamy palące
podpowiedzcie!!!
    • mamamamamama Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 00:04
      Witam Uleczka!!!!!!!!

      Po pierwsze : PODZIWIAM za odwage!!


      A tak wogole to mam 3 miesieczna corcie-Esterke , ktora kocham nad zycie!!!!
      Wiem , ze napewno masz ogromne wyzuty sumienia przez to , ze palisz bedac w
      ciazy , bo ze mna bylo tak samo.Palilam bardzo duzo !!A mimo to mam piekna
      zdrowa core(waga urodzeniowa 3850 dkg/57 cm). Wtej chwili niunia ma 65 cm i
      wazy 6 kilo.
      A wiec widzisz , ze u mnie papierosy nie mialy wplywu na rozwoj dzidzi. Jest
      zdrowa jak rybka i rozwija sie w takim samym tempie jak jej rowiesnicy.
      Wiem , ze za ta odpowiedz dostanie mi sie opie...l od wielu e-mam, ale chce
      zebys wiedziala , ze ja Cie bron Boze nie namawiam do palenia w ciazy , bo
      wiem , ze jest to cos okropnego i wogole.....
      Ja chce Cie tylko podtrzymac na duchu.
      Wierze , ze mimo fajek urodzisz cudnego i zdrowego dzidziusia!!!!!

      A teraz przykladb : mam dwojke rodzenstwa (jestesmy okazami zdrowia) , mama
      palila bedac w ciazy z kazdynm z nas (moja siostra waga urodzeniowa 3750 , ja
      3850 , a moj brat 4600!!!!!!!!)

      Nie poplecam palenia w ciazy , ale rowniez nie potepiam.

      Pozdrawiam!!

      Karola+Esterka(08.05.03)

      P.S. E-MAMY nie zlinczujcie mnie za tego posta!!PLISSSSSSSS!!!
      • dru.ga Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 10:08
        mamamamamama napisała:

        Palilam bardzo duzo !!A mimo to mam piekna
        > zdrowa core(waga urodzeniowa 3850 dkg/57 cm). Wtej chwili niunia ma 65 cm i
        > wazy 6 kilo.
        > A wiec widzisz , ze u mnie papierosy nie mialy wplywu na rozwoj dzidzi. Jest
        > zdrowa jak rybka i rozwija sie w takim samym tempie jak jej rowiesnicy.

        Jestem pewna ,że 99% osób które zchorowały na nowotwór z powodu palenia
        papierosów były przekonane ,że ich to nigdy nie spotka!!!Przecież
        mama,ciotka,ojciec,babcia.....itd - oni palili do późnej starosci i było spoks.
        Palacze jak i każda inna grupa osób uzależnionych od substancji tworzą sobie
        barierę ochronną na fakty. Na każdej paczce papierosów jest napisane co
        m.in.powodują paierosy - ale palacz nie przyjmuje tego do wiadomości.

        Spróbuj podejść do tego od innej strony - jeżeli twoje dziecko /nie życzę ci
        tego!!!! ale to możliwe/ urodzi się z dużą niedowagą i będzie się rozwijało
        gorzej od rówieśników - za późno będzie na żale a wyrzuty sumienia cię
        zagryzą. Dlatego z czystego egoizmu - przestań palić - chociażby na okres
        ciązy i karmienia - przeciez to nie trwa wiecznie - a wiem,że taką "czasówkę"
        łatwiej jest zaakceptować.

        Ja przestałam palić na 2 lata przed ciążą - chciałam,żeby organizm się
        oczyścił i nie palę do teraz - nie jestem w stanie wciągać do siebie tego
        syfusmile))))

        Oglądałam kiedyś kasetę wideo /wypożyczyłam z biblioteki/ dotyczącą skutków
        palenia - i był tam wstrząsający fragment pokazujący panią w ciązy podłączoną
        do usg - czyli widac dzieciaczka na monitorze i ta pani pali- za każdym
        zaciągnięciem się papierosem przez mamusię- dzidziusiem wstrząsało -
        spowodowane jest to ostrym niedotlenieniem. I powtarzam - nie za każdym
        papierosem ................. za każdym "machem"!!!!
        Jeżeli masz ochotę na taką terapie wstrząsową - polecam -postaraj się o ta
        kasetę.Widok należy do takich,które zapamiętuje się na całe życie.

        Rozumiem,że ci ciężko - sama byłam palaczką i wiem o co chodzi - ale dasz
        życie człowiekowi - jaka jest jego wina w tym,ze ty nie umiesz sobie poradzić
        ze swoimi słabościami????
        Myśl o tym,że najważniejsze jest teraz dziecko ,że ono daje ci siłę a ty mu
        dajesz nadzieję na zdrowe życie.


        Jeżeli ujęłam to za ostro - wybacz - ale nie można się usprawiedliwiać - i
        poszukiwać nowych usprawiedliwień jeśli się robi źle.

        Pozdrawiam cię cieplutko - dasz radę!!!!
      • basha Re: Jak to jest z paleniem? 06.08.03, 21:30
        Karmiąc też palisz?
    • aga_rn Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 04:44
      Uleczka,
      podziwiam ze potrafilas napisac ten post na forum dla rodzicow, tutaj palenie w
      ciazy jest raczej nieakceptowane. Bo tak naprawde to jest igranie z ogniem, i
      nie ma co sie pocieszac, ze dzieci tej czy tamtej kobiety (ktora palila) sa
      zdrowe - praktycznie co chwila naukowcy znajduja nowe dowody na to ze palenie w
      ciazy JEST szkodliwe dla dziecka.
      Ja rozumiem co to jest palenie - jestem palaczem. Bylym. Palilam przez 20
      lat. Rowniez w czasie moich obydwu ciaz. Nie pale od ponad 2 miesiecy.
      Jezeli jestes zainteresowana jak rzucic palenie, gdzie mozna uzyskac pomoc i
      wsparcie od ludzi takich jak TY - uzaleznionych od nikotyny i nie mogacych
      poradzic sobie z tym problemem - zajrzyj najpierw na forum gazety -
      uzaleznienia. A potem na strone www.niepalimy.w.interia.pl. Jezeli znasz
      angielski - poczytaj sobie forum na www.quitnet.com. Nic na sile - po prostu
      rozejrzyj sie, przemysl.
      Trzy miesiace temu nigdy bym nie uwierzyla ze jestem w stanie rzucic
      papierosy. Dzisiaj - NIE PALE. Nie jestem wrogiem papierosow - po prostu dla
      mnie one nie istnieja. To jest do zrobienia.
      Jezeli chcesz o tym pogadac, napisz do mnie na gazetowy adres. Chetnie sluze
      pomoca - wiem jak sie czujesz, bedac w ciazy, wyczuwajac ruchy dziecka, i
      zapalajac papierosa.
      Pozdrowienia,
      Aga RN
      • sojanka Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 09:22
        Będę okrutna ale dokonam prostej analizy ekonomicznej - jeśli spalasz jedną
        paczkę papierosów dziennie załóżmy za 3 zł (nie wiem ile kosztuje to świństwo
        bo nie palę i nigdy nie paliłam) to miesięcznie wydajesz 60 zł.
        Przez całą ciążę "przepalisz" 540 zł. Za te pieniądze można kupić porzadną
        wyprawkę dla dziecka: ubranka, łóżeczko (nowe w hurtowni kosztuje ok. 80 zł),
        kosmetyki i kilka zabaweczek.

        Nie szkoda Ci???

        Pomijam aspekt zdrowotny...
        • doris73 Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 10:45
          O ile wiem to takie wyliczanki do palacza nie trafiaja, ja nie pale juz i
          jakos tych pieniedzy nie widzesmile Ja rzucilam palenie jak tylko dowiedzialam,
          sie ze jestem w ciazy, organizm sam powiedzial NIE. Nie pale do dzis z czego
          bardzo sie ciesze. Mnie najbardziej przeraza widok mamy, ktora trzyma w jednej
          rece dziecko a w drugiej papieros, po czym np caluje szkrabasad(((( Wiem, ze
          ciezko jest sie rozstac z tym nalogiem, ale radze sie zastanowic....
    • alltid_ung Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 12:11
      Chyba sie tu naraze niektorym (palacym)dziewczyna. Ja nie popieram palenia
      papierosow w ciazy bo to ani dobre dla matki ani dla dziecka! Ja sama
      skonczylam palic bedac w ciazy (nie bylo lekko) i moj maz tez. Przeciesz ciaza
      to wlasnie argumet nie do zbicia na skonczenie polenia!!!!!! Ja wiem ze dzieci
      nie rodza sie chore tylko dlatego ze ktos pali - natomiast alergie sa wieksze u
      dzieci palacych rodzicow i pare innych rzecz. I tu nie potempiam ciebie za to
      ze palisz ale uwazam ze warto sprobowac skonczyc a przynajmiej ograniczyc do
      minimum. Sprobuj nie masz nic do stracenia a zyskasz duzo ale to odczujesz po
      jakims czasie po skonczeniu palenia.
      • wana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 12:33
        Zgadzam sie całkowicie - moja mama paliła będąc w ciąży ze mną i potem - mam
        bardzo zaawansowaną astmę i urodziłam się z głodem nikotynowym, czy jak to się
        tam fachowo nazywa. Papierosów nienawidzę i nie mam zrozumienia dla palących
        ciężarnych ani matek, przytulających dziecko i trzymających papierosa. Palenie
        jest szkodliwe, a tym ,które urodziły zdrowe dzieci paląc pozostaje tylko
        pogratulować -szczęścia i głupoty.
        Pozdrawiam
        Gosia
    • mika.r Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 12:37
      Uleczka, Karolka super odwaga!!!Też się narażę!!!Palę od 20 lat,trzy ciąże,
      trójka zdrowych, donoszonych dzieci.Nie popieram, ale i nie potępiam palenia.A
      wszystkim mamom, które rzuciły palenie w czasie ciąży-to i tak było za pózno!!!
      Uleczka, spróbuj się ograniczyć.muszę kończyć mała płacze
      Monika
      • paulina.p-m Re: Jak to jest z paleniem? 27.07.03, 12:42
        Nie rozumiem... dlaczego odwagą nazywasz narażanie dziecka ("narazanie",
        nie "skazywanie" - zaznaczam dla wszystkich, które urodziły zdrowe dzieci
        paląc w ciaży) na problemy zwiazane z Twoim nałogiem? Dlaczego nie nazwać
        odwagą właśnie odstawienia fajek nawet będąc już w ciąży (choc masz rację, ze
        to późno, ale nie ZA późno!). Taka decyzja wymaga większej świadomości i
        determinacji - nauki jak się relaksować / odstresowywać w momencie, kiedy
        burza hormonalna robi nam wodę z mózgu i bagno z emocji.... Sięgnięcie w tej
        sytuacji po fajkę może być zrozumiałe, ale nie nazywałabym tego odwagą, tylko
        niepotrzebnym ryzykiem i to nie własnym zdrowiem a czyimś!
        Nie chcę tu występować jako rzeczniczka jedynie słusznej idei - po prostu nie
        rozumiem pewnych schematów myślowych... i wydaje mi się, ze są one pochodną
        pójścia na łatwiznę. Ja też przed ciążą paliłam...
    • l.e.a Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 12:51
      Kurcze wybaczcie ale ja nie rozumiem tego sad Nie chodzi o to Uleńko aby Cię
      potępić ale stwierdzenie, że łożysko to filtr jest "chyba" totalną głupotą !
      Dziewczyny palące naprawde Bogu dziękujcie za to,że Wasze dzieciaczki są zdrowe.
      Jestem z zawodu pielęgniarką i w czasie praktyki parokrotnie widziałam łożysko
      palaczki i kobiety nie palącej. Nawet jeżeli kobieta całą ciążę ukrywa palenie
      podczas porodu wszystko się wyjwi. Łozżsko jest ciemnej barwy, podchodzi pod
      brąz natomiast u kobiety nie palącej jest ono krwistej barwy.
      Pozatym narażacie swoje dzieci na nałóg nikotynowy, te dzieci ( nie zawsze )
      ale częściej płaczą, są niespokojne, odczuwają głód nikotynowy, tak samo jak
      dzieci narkomanek, które są na głodzie narkotycznym sad
      Wzrasta większe ryzyko zachorowań na astmę, narażacie dzieci na przeróżne
      powikłania uk. oddechowego.

      Życzę zdrówka, wytrwałości i oby Wasze dzieciaczki jak i Wy były zdrowe
      pozdrawiam - lea
      • dodomi Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 14:06
        witajcie.
        Własnie przeczytałam list odnośnie palenia w ciąży. Od razu zaznaczam, że palę
        i to cość dużo, ale gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży po prostu
        rzuciłam... tak po prostu, nie powiem, żeby mi się nie chciało sięgnąć po
        papierosa, szczególnie gdy widzałam męża z papierosem w rękach, ale
        wytrzymałam, przez okres karmienia synka też nie paliłam, w zasadzie zaczęłam
        spowrotem dopiero niedawno. Więc jednak da się. I warto dla dobra własnego
        dziecka.
        pozdrowienia dla wszystkich emam.
        mama malutkiego Przemusia
        • alltid_ung Re: Jak to jest z paleniem? 26.07.03, 16:53
          dodomi napisała:

          > i to cość dużo, ale gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży po prostu
          > rzuciłam... tak po prostu, nie powiem, żeby mi się nie chciało sięgnąć po
          > papierosa, szczególnie gdy widzałam męża z papierosem w rękach, ale
          > wytrzymałam, przez okres karmienia synka też nie paliłam,


          Brawo i to jest odwaga a nie przyznawanie sie do tego ze sie pali w ciazy!!!
          Wszyscy wiedza ze palenie szkodz i wyklad na temat zdrowych dzieci urodzonych w
          nalogu jest troche nie na miejscu. Ja nie chce zeby moje dzieci mialy ten nalog
          ale jak im moge tego zabronic jak sam nie tylko pale w ciazy ale i pozniewj?
          dzieci nie robia jak sie do nich mowi - tylko jak my robimy(w koncu to my
          dajemy im przyklad).Ja uwazam ze wszystkie mamy w ciazy ( i nie tylko) powinny
          wstydzic sie troche tego palenia a nie szukania akceptacji ktora tylko moga
          znalezc u innej palacej kobiety(ja tez swieta nie jestem i sobie podpalam bo co
          raz palacz zawsze palacz- ze wstydem i lzami w oczachwink )ktora nie chce czuc
          sie samotna w swoim nalogu. Dlatego probujcie rzucic nalog ktory niszcz zycie
          wam i waszym dziecia!
          • mamamamamama do l.e.a 26.07.03, 23:46
            Jezeli chodzi o lozysko to moje bylo idealne!!!!!!!!!

            Polozna (pozniej z nia na ten temat dluzszy czas rozmawialam) mowila , ze w
            zyciu nie powiedzialaby (po ogledzinach lozyska) , ze w czasie ciazy mialam cos
            wspolnego z fajkami!!!!!!!!!!!!

            Pozdrawiam!!

            Karola+Esterka(08.05.03)
            • delfina3 Re: do l.e.a 27.07.03, 09:44
              Wybacz, ale brzmi to trochę absurdalnie. To tak, jak by powiedzieć:" Facet
              wypadł z trzeciego piętra i nic mu się nie stał0, więc i my skaczmy".To że
              Twoje łożysko wyglądało dobrze, i Twój dzidziuś nie wyglądał jak typowe dziecko
              palaczki, nie jest żadnym argumentem dla mamy, która zapoczątkowała ten wątek.
            • wana Re: do l.e.a 28.07.03, 12:36
              Gratulacje - miałaś szczęście - ale nie masz się czym chwalić - wybacz ostre
              słowa, ale to juz jest skrajna głupota - pal sobie, jak Ci na sobie ni zależy,
              ale żeby skazywać dziecko...?
      • asia.t Re: Jak to jest z paleniem? - refleksja 07.08.03, 13:37
        Gdy urodziłam moje bliźniaki, w inkubatorku obok nich leżało dziecko,
        wcześniak, jak moje, z pojedynczej ciąży, a mimo to z wagą o 1000 g niższą...
        Dzieciątko ważyło raptem 1300 gram. Było maciupkie i ciągle kwiliło. Matka
        nerwowo paliła jednego papierosa od drugiego (mój mąż widział ją wielokrotnie
        wychodząc z neonatologii, jak stała pod szpitalem...) - przyznała się też z
        oczywistą dumą, że paliła w ciąży... dzieciątko kwiliło i kwiliło, a wcześniaki
        przecież zwykle sobie cichutko śpią i "nadrabiają" te stracone tygodnie... tak
        zachowywały się moje dzieci - cichutko sobie spały... Ten maluszek był na
        ewidentnym głodzie nikotynowym. Słyszałam lekarkę, gdy mówila, że chyba pójdzie
        zapalić papierosa i potem mu po prostu dmuchnie w inkubator, żeby się choć na
        chwilę uspokoił... był maciupeńki, wiecie, jak wygląda dziecko o wadze 1300
        gram? to jest główka i pampers, z boku którego sterczą chudziutkie
        kończynki... sad i ten maluszek domagał się papierosa...
    • delfina3 Re: Jak to jest z paleniem? 27.07.03, 11:08
      Przypomniał mi się tekst znajomej palaczki, która powiedziała : " Ja paliłam
      całą ciążę i mała urodziła się zdrowa, a moja koleżanka przesadnie dbała o
      siebie, unikała jak ognia wszelkich używek, a urodziła dziecko
      niepełnosprawne". Uwierzcie dziewczyny, ręce mi opadły na takie dictum i
      zupełnie mnie zatkało.
      • natti-mama Re: Jak to jest z paleniem? 27.07.03, 12:46
        Delfino, rzeczywiście ręce opadają, ale tak się właśnie szuka usprawiedliwienia.
        Ja nie chcę nikogo potępiać, ale nie wyobrażam sobie palenia w ciąży. Nie do
        końca pewnie mam prawo się wypowiadać na ten temat, bo nie paliłam i nie palę,
        więc można mi zarzucić, że nie wiem co to znaczy. Za to od lat nałogowo piję
        kawę (i też oczywiście zaprzeczanie przy jakichkolwiek kłopotach z żołądkiem
        albo skórą, że to ma jakiś związek, a ma ewidentny) i wiedziałam, że nie
        powinnam pić tyle kawy w ciąży, ale bałam się, że się nie uda. Udało się! Nie
        piłam wcale, dlatego uważam, że to jest możliwe, ale właśnie zrezygnować
        zupełnie, niech papierosy przestaną po prostu dla Ciebie istnieć. Może to jest
        śmieszne, ale uważam, że można to porównać, choć domyślam się, że bardzo trudno
        rzucić palenie, skoro ludzie próbują po kilka razy (mój tata rzucił po
        kilkunastu latach z dnia na dzień).
        Kolejnym argumentem jest to, że być może Twoje dziecko będzie alergikiem (czego
        Ci nie życzę, ale teraz to częste) i będziesz musiała być na diecie, jeśli
        będziesz karmiła - to też są wyrzeczenia i też możliwe do zrobienia. Ja po 15
        mies. się przyzwyczaiłam.
        Nie wyobrażam sobie karmiącej mamy z papierosem, mamy na spacerze z papierosem
        przy buzi dziecka... Nie wyobrażan sobie, ale codziennie to widzę.
        Wychodzi na to, że jestem nietolerancyjna, może, ale po prostu nie chcę
        pocieszać palących, bo uważam, że to bez sensu. Dziecko z dużą wagą i na 10
        pkt. nie dowodzi, że palenie w ciązy nie jest szkodliwe. Tak jak nadmierne
        opalanie widać po latach (czasem już kilku - mówię z autopsji), tak palenie nie
        powoduje raka w miesiąc. Dziecko będzie bardziej chorowite, podatne na alergię,
        słabsze.
        Oczywiście, można powiedzieć, że życie generalnie jest niezdrowe, ale tym
        bardziej po co sobie jeszcze szkodzić wtedy, kiedy mamy na to wpływ.
        Fakt, że ja akurat boję się chorób, staram się odżywiać w miarę zdrowo, bez
        świrowania (zaraz idę z mężem do restauracji na typowo polskie jedzonko, acz na
        pewno bezmleczne -hi,hi,alergia synka), co oczywiście nie znaczy, że choroby
        mnie omijają czy ominą, ale nie chcę zawdzięczać ich tylko sobie.
        Jeśli ten post brzmi zbyt ostro, to przepraszam, ale ja akurat nie znoszę
        papierosów, odrzuca mnie, niestety, od ludzi przesiąkniętych dymem i takich
        lokali, co czasem utrudnia życie. Jak zdarzy nam się z mężem pobyć w jakimś
        zadymionym pubie (b. rzadko), to wszystkie ciuchy wędrują do pralki minutę po
        powrocie do domu, więc może nie jestem najwłaściwszą osobą do zrozumienia i
        pocieszenia osób palących.
        Na koniec tylko jedno - warto rzucić może też albo przede wszystkim dla
        siebie, nie tylko maleństwa w brzusiu, na pewno poprawi się samopoczucie, tak
        jak mi w rzadkich okresach, kiedy zamiast hektolitrów kawy piję wodę.
        Pozdrawiam palących i niepalących.
        Natalia, mama Ignacka
        • sowa_hu_hu Re: Jak to jest z paleniem? 27.07.03, 15:51
          a ja nie moge zrozumiec kobiet palących w ciaży!!! rozumiem że nie można tego
          rzucić ze względu na siebie - tak to juz jest ze o siebie mało sie
          troszczymy... niestety! ale zeby o własne dziecko... nie rozumiem argumentu ze
          nie mozna sie powstrzymać - dla mnie to głupota... ja sama paliłam jak smok
          ale jak dowiedziałam sie ze jestem w ciązy rzuciałam natychmiastowo!!!

          nie chce tutaj prawić kazań ale powinnaś zdać sobie sprawe jak wielkie jest to
          zagrożenie.. poza tym jestes już w 31 tyg. czy wczesniej nie próbowałas sie
          dowiadaywac czym to moze grozić... nie czytałaś np. nic na ten temat? bo jak
          miałam jakieś wątpliwości to czytałam książki i artykuły...

          przeciez tu chodzi o twoje dziecko!!!

          nie pal!!!



          mimo wszystko życze szczesliwego rozwiązania...
    • fasolka10 Re: Jak to jest z paleniem? 27.07.03, 18:50
      Uleczko

      Znam historię mamy palącej
      Moja sąsiadka paliła przez całą ciążę urodziła syna pięknego,zdrowego...Na
      dzien dzisiejszy Piotruś jest alergik-astmatyk.O szpitalach i sanatoriach
      wiedzą więcej niż ktokolwiek.
      Decyzja należy do Ciebie

      POZDRAWIAM I ŻYCZĘ SZCZĘŚLIWEGO ROZWIĄZANIA
    • adzia_a Do wszystkich, które mają "zdrowe dzieci" .... 28.07.03, 08:00
      Dziewczyny, ręce opadają.

      Wiecie co, znam paru gości, co w stanie wskazującym siadali za kierownicę i nic
      nikomu się nie stało.
      Myślę więc, że te doniesienia prasowe o szkodliwości jazdy po pijanemu są mocno
      przesadzone wink Nie sądzicie ?
      • aniaasi Re: Do wszystkich, które mają 'zdrowe dzieci' ... 28.07.03, 08:37
        Oj chyba będzie ostro - wątek nad wyraz emocjonalny. Dorzucę i moje emocje.

        Tyle razy czytam na forum (i nie tylko) ostrzeżenia, że sery pleśniowe mogą
        wywołać groźne zakażenie płodu, że nie wolno brać aspiryny i w ogóle zażywać
        większości teoretycznie pożytecznych leków, żeby unikać słońca, podnoszenia
        ciężkich rzeczy, odczynników chemicznych, nadmiernego wysiłku, bezpańskich
        kotów i zwierząt (toxo), tatara i surowych jajek, itd, itp. Dziewczyny piszą z
        lekka spanikowane, że nie wiedząc o ciąży wypiły lampkę wina lub miały
        prześwietlenie. Rozumiem i podzielam ich obawy. A czym to jest wobec świadomego
        i obfitego, jak same piszecie, palenia?

        Palenie, które z gruntu i definicji jest szkodliwe - to jeden z kanonów w
        zakazach ciążowych wymieniany z pierwszego miejsca. I co? Okazuje się, że można
        sobie walić jak grochem o ścianę: gadać, udowadniać, pokazywać wyniki badań,
        opierać się na własnych i cudzych doświadczeniach, a rozsądnym i myślącym
        kobietom nie trafia to do przekonania.
        Czego oczekujecie? Błogosławieństwa i rozgrzeszenia? Bo czyjeś dziecko mimo
        palenia matki urodziło się zdrowe?
        Przecież żadne argumenty Was nie odwiodą, nie?

        "Może się uda, a co one tam wiedzą, a co wiedzą wszyscy lekarze i naukowcy, a
        co tam wyniki badań - może się uda, może się uda. Mnie to na pewno nie
        spotka..."
        Powiem wszystkim palaczkom coś, co sama odkryłam jako mama. Chodzenie w ciąży
        bardzo często jest dalekie od macierzyństwa. Nie zdajemy sobie sprawy tak do
        końca, że wkrótce przyjdzie do nas miłość i strach jakiego sobie nie potrafimy
        wyobrazić. Niby wiemy, że dzidziuś się w brzuchu rozwija, niby widać go na USG,
        kopie nas po wątrobie, ale... wciąż jest to nieco abstrakcyjne. Dbamy o siebie
        (przynajmniej większość z nas...), staramy się prowadzić odpowiedni tryb życia,
        itp. Ale... ale to nie jest jeszcze to. I dotyczy to tak samo oczekiwanych, jak
        niespodziewanych ciąż.
        Dopiero kiedy maleństwo jest już na świecie, a czasem jeszcze trochę później
        zdajemy sobie sprawę z ogromnej, wielkiej i ciężkiej jak góra
        odpowiedzialności. Jak będzie miało odparzoną pupkę, to będziecie razem z nim
        płakać i wyrzucać sobie, że tak się stało. Jeśli dostanie kataru nie będziecie
        sobie mogły darować, że tak często wietrzycie mieszkanie albo, że było za
        ciepło ubrane, albo... cokolwiek. Serce Wam się ściśnie z żalu jeśli
        zadrapiecie maleństwo przy obcinaniu paznokci.

        A teraz...? Może nie dociera do Was tak jasno, że narażacie Wasze dziecko, bo
        ono jest jeszcze po innej stronie brzucha. A nuż coś byłoby nie tak - wyrzuty
        sumienia Was zeżrą w potrawce (nie wspomonając o cierpieniu istoty, której
        dałyście życie).
        Czego nikomu nie życzę - dla jasności.

        Odwaga? Któraś z dziewczyn bardzo mądrze napisała, że nieporozumieniem jest
        nazywanie "odważną" palącej ciężarnej. Tak jakby złodzieja nazwać
        przedsiębiorczym - nie będę cytować bardziej drastycznych przykładów.

        Bardzo proszę, możecie się oburzać, ale jeśli moje słowa chociaż jedną z Was
        odwiodą od zapalenia kolejnego papierosa, to uznaję, że warto było napisać
        powyższe.

        Ania
    • szwedka_kredka Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 11:53
      No nie...
      Wszystkie argument przemawiające za paleniem w ciąży to to, że dzieci I TAK
      rodzą się z wysoką wagą urodzeniową. Czy tylko o to chodzi?
      Ja też rzuciłam palenie, kiedy dowiedziałam się o ciąży. Wcześniej wręcz
      budziłam się i zasypiałam z papierosem.
      Ktoś napisał w tej dyskusji, że wtedy już za późno - kiedy jest już się w ciąży.
      Nieprawda. Najniebezpieczniejsze, najgorsze jest palenie po 4 miesiącu.
      Z mężem nie palimy od kiedy mamy dziecko. Nie chcę, żeby syn nas widział, czuł
      dym, wdychał ten syf.
      Czy na pewno palenie nie odbija się na późniejszych umiejętnościach w szkole?
      Moim zdaniem podpieranie się jedynie kilogramami przy urodzeniu jest śmieszne
      (tutaj również na zasadzie: więcej znaczy lepiej).
      Szkoda mi tych dzieci, które palą ze swoimi matkami - one nie mają wyboru. Ich
      mamy - tak.
      Nic nie zmoblizowła by mne do rzucenia palenia oprócz ciąży.
      Sądzę , że to naskuteczniejsza metoda, dlaczego z niej nie skorzystać?
      Jeśli chcesz palić, powiedz sobie, że to tylko parę tygodni/miesięcy albo pal
      przynajmniej mało. No, nie wiem, coś zawsze można zrobić.
    • mama_kajetana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 11:57
      Witam,
      paliłam połowę swojego życia - 15 lat. Gdy zaczęłam wspominać mężowi o dziecku
      (mąż niepalący), obruszył się i powiedział - chcesz mieć dziecko to najpierw
      rzuć palenie, odtruj się a potem porozmawiamy. No i rzuciałam, tak po prostu...
      Gdy skończyła mi się paczka, następnej już nie kupiłam. Największym szokiem dla
      mnie było to, że wcale nie było mi trudno. Zawsze mówiłam, że rzucę palenie jak
      będę miała wrzody na żołądku, dziury w płucach lub będę w ciąży. A tu proszę
      spokojnie (łykałam Kalms) bezboleśnie przestałam palić 1,5 roku przed zajściem
      w ciążę. Grunt to motywacja!!!

      Ale drogie mamy - palaczki chciałabym zwrócić uwagę na coś innego. Pod moimi
      oknami tego lata powstal plac zabaw. Bardzo się ucieszyłam bo Kajtek akurat
      zaczął być w wieku "piaskowym" więc piaskownica jak znalazł. Cały plac jest
      ogrodzony siatką, są ławeczki i cały jest wysypany piachem tak żeby dzieci nie
      robiły sobie krzywdy. I wiecie co zaobserwowałam... Otóż mamy - palczaki bez
      żadnego skrępowania palą papierosy prawie w piaskownicy i oczywiście WYRZUCAJĄ
      PETY DO PIASKU W KTÓRYM BAWIĄ SIĘ DZIECI!!!!!!! Najpierw próbowałam
      interweniować - krzyczałam z balkonu żeby zabierały ze sobą to co zostawiły,
      ale przecież nie będę robić z siebie idiotki - musiałabym cały czas warować
      przy tej piaskownicy. Cholera jasna! jeśli chcą narażać własne dzieci to ja nie
      mam zadnego prawa się wtrącać, ale one też nie mają prawa narażać mojego
      dziecka!!!!

      A teraz APEL:
      MAMY - PALACZKI - NIE PALCIE NA PLACACH ZABAW I W INNYCH MIEJSCACH GDZIE
      PRZEBYWAJĄ DZIECI - BO NIE TYLKO NARAŻACIE JE NA BIERNE PALENIE ALE NA ZATRUCIA
      I ZADŁAWIENIA!!!

      A poza tym co to za zwyczaje, żeby tak śmiecić. Jaki przyskład dajecie swoim i
      cudzym dzieciom.

      pozdrawiam
      Mama Kajetana
    • mama_kajetana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 11:59
      A jeszcze jedno,

      ten post to taka mała prowokacja, co Uleczka? 31 tydzień ciąży to chyba trochę
      za późno na takie dylematy!!!
    • aluc Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 12:01
      moje poglądy na palenie, nie tylko w ciąży, są tak ortodoksyjne, że
      poprzestańmy tylko na stwierdzeniu, że są wink

      ale ja do czego innego

      dziewczyny, które paliłyście w ciąży - jeszcze nie wiecie, czy wasze dzieci są
      zdrowe

      jestem córką palących rodziców, u mnie pierwsze objawy astmy pojawiły się koło
      13 roku życia, u mojej siostry jeszcze później

      ja to łączę jasno i wyraźnie z moimi rodzicami - palaczami, bo mama co prawda w
      czasie ciąży i karmienia nie paliła, ale oprócz tego tak, przestała kilkanaście
      lat temu, a ojciec palił przez cały czas i dopiero jak mama przestała, to
      zaczął wychodzić na balkon

      ale dymem przesiąknięte było wszystko - ciuchy, firanki, dywany

      gratuluję dobrego samopoczucia, dla nmnie takie przyznawanie się do palenia w
      ciąży to nie jest odwaga, tylko szukanie usprawiedliwienia - a tego dać nie
      umiem, nie mogę i nigdy nie dam

      PS. Mój ojciec rzucał palenie milion razy, jak każdy palacz. Udało się trzy
      lata temu, z dnia na dzień, po ponad 40 latach, jak mu wnuk powiedział, że go
      nie pocałuje, bo mu broda śmierdzi. Nic dodać nic ująć smile
    • ewbal Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 12:13
      "Kochane maleństwo, jeszcze się nie urodziłeś, a już jesteś moim najwiekszym
      skarbem. Kocham Cię jak nikogo na świecie, dlatego w dowód tej miłości funduję
      Ci astmę, alergię, niedotlenienie, może jakiś nowotwór jeszcze by się przydał,
      albo wada serca..."
      Sorry, ale to są pierwsze słowa, które naszły moje myśli czytając posty mam,
      które tłumaczą swoja głupotę przykładami zdrowych dzieci mam palaczek.

      ---
      eb
      • mamaadama4 Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 12:40
        Dziesięć lat temu urodziłam córkę. Przez całą ciążę paliłam, chociaż mało ale
        jednak. Moje łozysko też nie nosiło śladów tego nałogu. Córka urodziła się
        zdrowa, piekna. W wieku 4 lat zachorowała na białaczkę. Zmarła po roku, w wieku
        5 lat. Nie wiem czy palenie w ciąży miało wpływ na jej chorobę ale juz nigdy
        tego się nie dowiem. Jak 3 lata temu zaszłam w ciążę rzuciłam palenie z dnia na
        dzień. Nie chcę więcej mieć takich dylematów i przez całe zycie mieć wyrzuty
        sumienia że byc może choroba mojego dziecka to wynik wstrętnego nałogu z którym
        nie chciałam sobie poradzić.
        Czy łożysko to bunkier ołowiany przez który nic nie przejdzie? Przecież to co
        jest w papierosach nie ulatuje tylko w powietrze ale krąży w krwioobiegu, a
        przecież to co dociera do dziecka w brzuchu to nie krew z kroplówki.
        Wróciłam do palenia, ale w domu nie palę. Nie palę też przy dziecku. Jak mam
        ochotę na papierosa i południową kawę, to puszczam Małemu Kubusia Puchatka i
        wychodze na balkon.
        Rozumiem siłę nałogu a nawet przyjemność palenia, ale trzeba ustalić pewne
        priorytety.
        danka
    • wana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 12:27
      Uleczka... RZUĆ TO CHOLERSTWO!!!! Łożysko jest filtrem, ale nie przeciw
      świństwu, które wciągasz do własnych płuc!!!! Pomyśl w ten sposób: Palisz, jest
      Ci OK, ale: śmierdzisz (bez obrazy) - włosy Ci śmierdzą, ubranie i oddech też -
      tego nie wyeliminuje żaden szampon, proszek czy pasta. Nikotynę masz na rękach,
      na i w skórze - tymi rękoma będziesz dotykała noworodka. Palisz pewnie w
      mieszkaniu też - jeżeli alergen z psa i kota utrzymuje się w meblach, ścianach.
      podłogach przez 7lat od "ostatniej bytności" zwierzęcia, to jak myślisz - ile
      utrzyma się pozostałość dymu?
      Trzymam kciuki - wiem, że to nie łątwe, ale rzuc to, dla siebie i dla dziecka.
      Palacze tego nie czują, ale dla osób niepalących poprostu śmierdzą. Czy warto?
      Pozdrawiam serdecznie - nie miej do mnie żalu - nie chciałam Cię obrazić, ale
      prawda jest taka, jaka jest.
      Gosia
      • delfina3 Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 13:09
        A ja jeszcze dodam, że mało jest ohydniejszych widoków niż kobieta z brzuszkiem
        i papierosem w ustach. Wczoraj widziałam taką panią i aż mną zatrzęsło. Jeszcze
        jedna, która beztrosko lekceważy zagrożenie, bo przecież koleżanka też paliła,
        a dziecko ma zdrowe...
    • addria Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 13:33
      Błagam, nie piszcie takich rzeczy, że palicie w ciąży, bo i tak jest gorąco, a
      mi się krew w żyłach na widok takich postów gotuje.
      Usprawiedliwienia na to nie widzę żadnego. Szkoda tylko tych maluszków, które
      muszą "odżywiać" się papierochami jeszcze zanim się narodzą. Wstyd mi za Was
      bardzo.
      A palić można przestać w każdej chwili, wystarczy mieć motywację. Chyba, że
      zdrowie (a nawet życie) Waszego nienarodzonego dziecka nie wzbudza w Was
      motywacji...
      Jeśli macie złe samopoczucie z powodu palenia to bardzo dobrze, może więc
      nadszedł już czas na wywalenie fajek, przewietrzenie mieszkania i zajęcie rąk
      np. dzierganiem sweterka dla dzidziusia.
      Kiedyś paliłam i jak postanowiłam przestać to przestałam. Nie palę do dzisiaj i
      palić już nigdy nie bedę. Czego z całego serca wszystkim życzę.
      Na miłość Boską dziewczyny!
    • karo_karolina Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 16:12
      Oto wątek, który obudzil we mnie odpychane przez całe życie emocje!!! Piszę
      nie dlatego, że interesuje mnie, co myśli i robi uleczka10. Pal dziewczyno,
      ćpaj, pij i puszczaj się – jeśli taka Twoja wola! Twoje życie i Twoja decyzja!
      Ani nam się witać, ani żegnać – jak mówi poeta. Chciałabym móc nigdy nie mieć
      do czynienia z takimi osobami, jak ty, a wtedy na pewno byłabym szczęśliwsza.
      Los jest jednak przewrotny – czasami obdarza nas tym, czego nie chcemy i
      jeszcze nas tym torturuje! Piszę, bo bardzo przypominasz mi moją matkę.
      Oto krótki opis relacji ja i moja matka. Przez 20 pierwszych lat mojego życia
      byłam bierną palaczką w jej mieszkaniu. Paliłam jak smok. Czułam się wtedy jak
      w szponach oprawcy – wiele razy obmyślałam plan ucieczki, bałam się jednak że
      mnie wyśmieją, gdy podam powód mojej desperacji. Ona się ze mnie ciągle
      nabijała, że taka niby wrażliwa jestem. Odkąd moja pamięć sięga jej palenie
      było dla mnie udręką: prosiłam, błagałam, płakałam, krzyczałam, żeby nie
      robiła mi tego! Żeby nie zabijała sama siebie na moich oczach swoim nałogiem a
      potem prosiłam już tylko, żeby nie zmuszała mnie do życia w dymie z jej
      petów. Budziłam się rano i moim pierwszym doznaniem był smród dymu docierający
      z kuchni (mieszkanko 30-metrowe), od którego zaczynała mnie boleć głowa. Przy
      oglądaniu telewizji oczy piekły od dymu. Płakałam, gdy podczas robienia
      porządków ścierałam warstwę smolistej mazi z mebli, gdy z firanek po pierwszym
      namoczeniu spływał żółty syf, gdy wchodziłam do zadymionej toalety i od razu
      zbierało mi się na wymioty gdy tylko wyczuwałam woń dymu zmieszanego z wonią
      toalety – syf nad syfy! Miałam wiecznie czerwone policzki – wszyscy się ze
      mnie śmiali, że wyglądam jak wiejska baba – a skóra na twarzy była po prostu
      wiecznie podrażniona dymem. Jako nastolatka miałam gigantyczne kompleksy z
      tego powodu, unikałam rówieśników, czułam się gorsza. Już po kilku miesiącach
      mieszkania w akademiku i życiu bez papierochów moja skóra wróciła do normy. Do
      dzisiaj nienawidzę wszelkich bliższych kontaktów fizycznych z moją matką, bo
      pamiętam że kiedy chciała mnie przytulić ja nie odczuwałam tego jak
      przyjemność tylko jak zetknięcie ze smrodem. Nie mogę się przemóc do
      jakichkolwiek kontaktów z nią. To bardzo boli. Nie mogę zapomnieć, z jakim
      lekceważeniem podchodziła do moich próśb o niepalenie.
      Poczułam się upokorzona, gdy pewnego dnia któraś ciotka opowiedziała mi kiedyś
      historyjkę jak to będąc malutkim dzieckiem zjadłam peta wyciągniętego z
      popielniczki.
      Po lekturze Twojego wątku czuję się podobnie. Dałam się znowu złapać w pułapkę
      palaczowi. Tak jakoś z rozpędu to się stało – miałam ochotę chwilę się
      odprężyć przy kompie. Jest mi bardzo źle z myślą, że i w tej mojej oazie jakim
      jest to forum znalazł się oprawca-truciciel, który tak jak moja matka wznosi
      się na szczyty ignorancji i arogancji, żeby tylko usankcjonować swoją słabość
      i śmie twierdzić, że to wcale nie szkodzi! Ja tak wcale nie uważam, a ty
      możesz sobie myśleć i robić, co chcesz, tylko nie rób tego kosztem innych. Idź
      na forum dla uzależnionych, szukaj pomocy albo zapal się na śmierć tylko nie
      dręcz swoim nałogiem innych!!! Bo nikt nie jest w stanie ci pomóc, jeśli sama
      tego nie będziesz chciała!!!!!
      Gdy już byłam dorosła i od lat mieszkałam poza domem dotarła do mnie
      wiadomość, że kuzyn mojej matki umiera na raka płuc. Jak myślisz, czy moja
      matka miała odwagę trzymać go za rękę w ostatnich chwilach na ziemi. Nie!
      Jesteście odważni, dopóki strach nie zajrzy w oczy. Ani razu nie pojechała do
      niego do szpitala. Ja też się boję oczywiście raka, ale w tamtym czasie to ja
      więcej czasu spędziłam z tym umierającym niż którykolwiek palacz z mojej
      rodziny. Choć wydawać by się mogło, że to palacze powinni sie poczuwać do
      solidarności z innym palaczem. Nikotyna chyba powoduje zanik uczuć wyższych i
      to jest najgorsze.
      • wana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 16:24
        Solidaryzuję się z Tobą na całej linii! Dziewczyny, trochę rozumu i zdrowego
        rozsądku!!! To nie boli!!! Nie jestem tolerancyjna dla palaczy - jeśli chcesz
        palić i być równouprawnionym członkiem społęczeństwa - nałóż sobie szklany
        baniak na pusty łeb, najlepiej taki, z gumowym kołnieżem, aby dym nie wydobywał
        się na zewnątrz!!!
        Ciężarne i matki, myślcie nie tylko o sobie, ale i o dzieciach!!!!
        Gosia
        • mama_kajetana Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 16:27
          hihihihihihihihi

          o matko! ten szklany baniak to rewelacja!!!!

          hihihihihihi nie mogę.....
          cudownie....
          już je widzę na moim placu zabaw....

        • delfina3 Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 17:37
          Brawo za ten szklany baniak ! Hihihi wyobrażam sobie dzioewczynę, którą
          widziałam wczoraj na dworcu, dmuchającą swojemu rocznemu maluszkowi dymem
          prosto w twarz ( wyobrażam sobie ich zadymione mieszkanie ) z takim baniakiem
          na głowie.
    • jamnica Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 19:03
      po prostu nie mam slow na opisanie tego, co czuje, czytajac posty idiotek,
      ktore uwazaja, ze palenie w ciazy jest OK. te kobiety nie zasluguja na to, zeby
      byc matkami, powinno im sie odbierac dzieci. ich argumentacja to jest jakis
      sredniowieczny belkot, a podobno zyja w epoce internetu... zakuc w te szklane
      baniaki, szkoda tylko, ze to nie ochroni tych biednych dzieci, ktore jeszcze
      sie nie urodzily. mam nadzieje, ze ta cala uleczka poczytala sobie wszystkie
      posty i moze sie obudzila, chociaz teraz to juz troche z reka w nocniku, bo co
      sie jej dziecko nawdychalo to jego.

      generalnie, fajki sa straszne, gratuluje wszystkim dziewczynom, ktore rzucily
      palenie, i mam ogromna nadzieje, ze te, ktore wciaz kopca, zrobia wszystko,
      zeby rozstac sie z nalogiem na zawsze.
      • martab30 Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 20:55
        No szlak mnie zaraz trafi!!!!!!!!
        Kobiety!!!robicie ze swojego brzucha komore gazowa swojemu malenstwu.
        Mam nadzieje ze ten temat to tylko prowokacja wiec sie dalam sprowokowac. A
        myslalby kto ze tylko aborcja jest goracym tematem.
        mama swsmileMikolaja
    • bietka2 Re: Jak to jest z paleniem? 28.07.03, 23:30
      Mna tez zatrzeslo jak przeczytalam post uleczki i tez mam nadzieje, ze to
      jakas prowokacja. ja osobiście jestem niereformowalna palaczka. Ale sa
      granice. Próbowałam rzucac na wiele sposobow, ale brakowalo mi motywacji.
      Dopiero taka stala się ciaza i karmienie piersia (razy 2). Niestety na nowo
      powracam do nalogu. Ale dzieki dzieciom nie pale już tak duzo. Przede
      wszystkim w moim domu panuje bezwzględny zakaz palenia. Również jeżeli jestem
      w towarzystwie dorosłych niepalących, pale tylko po uprzednim oddaleniu się od
      nich (chyba ze jestem w pubie czy innym takim miejscu gdzie jest totalnie
      napalone) Nawet jak jestem w mieszkaniu osob które same pala, to jakos tak się
      nieswojo czuje, żeby zapalic wewnątrz i wychodze na balkon. Tak jak Was
      dziewczyny odrzuca mnie widok matek (ojcow zreszta tez) z wozkiem i jajkiem w
      drugim reku. Wiem, ze robie głupio palac, ale to lubie, co jednak nie oznacza,
      ze inni maja to tolerowac, a w szczegolnosci jeszcze nie narodzone dziecko.
      A co do tego, ze niektórym palaczka rodza sie zdrowe dzieci to jak już zostalo
      powiedziane powyzej, to ze takie sie rodza nie oznacza, ze takie zawsze beda.
      Co do szklanego baniaka, niezle, aczkolwiek czasami wystarczy wyjscie na
      balkon (oczywiscie najlepiej po drugiej stronie mieszkania niz pokoj
      dziecinny).
    • edytkus Re: Jak to jest z paleniem? 29.07.03, 02:41
      No prosze, taki watek akurat po tym jak dzisiaj w parku zwymiotowalam w myslach
      na widok matki z czworgiem dzieci i papierosem w ustach.
      W nowym numerze "American Baby" jest artykul ze wg nowych badan dym tytoniowy,
      oprocz znanych dotad szkod, sprawia ze dzieci narazone na wdychanie maja dwa
      razy wieksze szanse na slabe i zniszczone zeby.
      • wieczna-gosia Re: Jak to jest z paleniem? 29.07.03, 10:14
        moi rodzice pala, kiedys duzo, teraz juz malo, ale jednak. Przy badaniach
        wydajnosci pluc, ktore robilam przed kursami na pletwonurka, wyszlo mi ze mam
        obnizona wydajnosc pluc dokladnie w taki sam sposob jak palacz. A papierosa
        nigdy sama nie mialam w ustach. I oczywiscie mama w ciazy nie palila.
    • zabcia_m Re: Palenie a głuchota dziecka... 29.07.03, 11:02
      Nie będę się wymądrzać tylko przedstawię 3 fakty:
      1. Najmniej mi znany, bo to siostra mojej koleżanki - kopciła w ciąży jak
      lokomotywa - pierwszy synek jest głuchy, w drugiej ciązy nie paliła - zdrowe
      dziecko,
      2. Bardzo dobrze mi znany, koleżanka z roku na studiach (biologia o zgrozo!),
      kopciła jak lokomotywa mimo naszych próźb i gróźb i zapijała się na szczęście
      tylko Colą - pierwszy synek głuchy, drugi (nie paliła) zdrowy,
      3. Znany, bo rodzinny, moja ciocia kopciła we wszystkich 4-ech ciążach,
      pierwsza, wszystko ok., druga niby też, ale nie wiadomo czemu synek w wieku 6
      miesięcy zapadł na zapalenie płuc i zmarł, trzecia ciąża ok., czwarta niby też,
      tylko kuzyn mój całe życie źle słyszy i ma wadę wymowy...

      Choćby było ryzyko 1% utraty zdrowia dziecka przez palenie matki..., nie no,
      nawet szkoda słów żeby dokończyć to zdanie...

      Apeluję o rozsądek!!!
    • ginger_77 Re: Jak to jest z paleniem? 29.07.03, 11:16
      Nigdy nie palilam papierosow, nie pociagaly mnie w ogole i generalnie jestem
      ich przeciwniczka. Pewnie nie moge za wiele wypowiadac sie na temat rzucania
      nalogu, uwazam jednak, ze nie ma silniejszej motywacji dla kobiety jak wlasnie
      ciaza! Jesli nie rzuci sie palenia w ciazy to chyba po prostu znaczy, ze sie
      nie chce. Moj maz, palacz nalogowy prawie rok temu rzucil palenie, wlasnie dla
      naszej coreczki - skoro moze zrobic to tata, to co z mamami?
      Staram sie was (mamy palace) zrozumiec, choc jest to bardzo ciezkie.
      • kingaolsz Re: Jak to jest z paleniem? 29.07.03, 14:42
        Dla mnie to jest nie do przyjecia. Sama kiedys palilam, ale najpierw rzucilam
        a po 2 miesiacach zaszlam w ciaze. I wedlug mnie jest to objaw najwiekszego
        egoizmu jaki znam. Kompletna ignorancja tego malego czlowieka, przeciez jak
        jest jeszcze w brzuchu to to co na niego wplynie decyduje o wiekszosci zycia.
        Mam pytanie do placych ciezarnych. Co powiecie swoim dzieciom jak kiedys
        zapytaja "Mamo dlaczego jestem bezplodna/bezplodny ?" Bo dowiedziono ze jedna
        z mozliwych przyczyn jest palenie mamy w ciazy. Powecie z usmiechem, "bo nie
        chcialo mi sie postarac i rzucic palenia" ?
        Poszukajcie swojego sumienia...........

        Kinga
    • p_swiat Re: Jak to jest z paleniem? 06.08.03, 12:53
      uleczko! twoje pytanie jest tak powalające i naiwne, aż zastanawiam sie czy
      prowokujesz czy pytasz powazniesmile Palisz twoja sprawa, ale licz się ze
      skutkami.
      sama paliłam, lae ciąża i karmienie to dla mnie apstynencja bo można wytrzymać
      uwierz mi paqliłam przed ciażą około 1 paczkę i przerwałam z dnia na dzień
      można. Ja sie w tym wszystkim nie licze DZIECKO JEST NAJWAŻNIEJSZE a skutki
      palenia moga wyjść nawet w 2- 4 roku dziecka.Zyczę powodzenia i zdrowego
      dzidzusia jeśli chcesz karmić paląc to lepiej zapomnij o tym dla dobra niuni.
    • marta_i3 Re: Jak to jest z paleniem? 07.08.03, 14:30
      Wiecie co, takie chwalenie sie, że ja czy ktoś kogo znam pali papierosy a
      jednak dziecko jest duże i zdrowe to jak chwalenie się, że przeszłam przez
      skrzyżowanie na czerwonym świetle a samochód mnie nie przejechał i żyję.
      Palenie dla mnie jest ohydne. I szlag mnie trafia jak widzę palące osoby np na
      placu zabaw. Bo ja też ten smród muszę wdychać. Dlatego nie będę nawet
      komentować palenia w ciąży. Cisną mi się na klawiaturę same niecenzuralne słowa.
      Marta

      Ostatnio na placu zabaw zwróciłam uwagę właśnie palącej mamuście. I to nie za
      palenie, choć w regulaminie jest zakaz, tylko za wdeptanie peta w świeżo
      nawieziony żwirek
Pełna wersja