aga12211
04.11.07, 21:28
Wiem że to może brzmieć dziwnie ale tak jest. Jesteśmy razem 10 lat
małżeństwem od 7 2 synów 4 i 1,5 roku. ślub braliśmy z miłości, ale rozsądnie
testowałam go przed ślubem sprawdzałam jak się zachowa w różnych sytuacjach no
wiecie kiedy zostanie zam z dzieckiem i będzie musiał mu zmienić pieluchę czy
będzie mył okna i takie tam. Mieliśmy trudne momenty jak każdy nadal je mamy
ale umiemy się pogodzić. Od pewnego czasu chyba od urodzenia drugiego syna coś
sie zmieniło. Podczas porodu nie sprawdził się. Chodziliśmy do szkoły rodzenia
ale wszystko zapomniał, kiedy miał mi pomóc podczas parcia zaczął mnie głaskać
po głowie. Myślałam że go uduszę. Nie wiem może przesadzam ale od tego czasu
czuję jakbym go przestała lubić kocham ale nie lubię. Często mówię mu o moich
potrzebach a on je ignoruje zaraz po rozmowie poprawia się ale za tydzień
wszystko wraca do normy. Nie jestem w stanie powiedzieć za co go kocham, on
zresztą tez. Nie potrafimy rozmawiać, ciągle żale i pretensje. Często
wyobrażam sobie jakby to było gdybym została wdową. Wydaje mi się że było by
mi lepiej. Nie wyobrażam sobie rozwodu marzę aby dzieci dorosły może wtedy
będzie łatwiej odejść. Najgorsze jest to że mi nie chce się już starać oto aby
było lepiej, jemu jest dobrze nie zauważa że jestem nieszczęśliwa. Spytał mnie
ostatnio w żartach czy się kiedyś z nim rozwiodę powiedziałam że tak że
poszukam takiego który zaspokoi wszystkie moje potrzeby. Uśmiechnął sie.