Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu?

10.11.07, 12:14
W wątku o życiu ponad stan kilka razy się pojawiło stwierdzenie, że zakupy w
Tesco albo Lidlu to są dla biedoty. "Czlowiek pracuje, zarabia i co, w Lidlu
ma sie zywic? Bo jak nie to fanaberia?"
Mam pytanie - czy jak kukurydzę Bonduelle z puszki kupię w Lidlu czy Tesco, to
jestem biedotą, a jak w MiniEuropie to jestem super fajna i bogata? Czy te dwa
ostatnie też pod biedotę podpadają i najlepiej to nic nie kupowac, tylko
prywatnego kucharza zatrudnic i niech on się tym para?
W Tesco kilka razy spotkałam:
Balcerowicza,
Marka Borowskiego
Piaska
i wielu innych. Że też się nie wstydzą...
    • gryzelda71 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:20
      A tam.Ja robię tam gdzie mam po drodze,metodą prób i błędów wiem juz co mi odpowiada co nie i ostatnia rzeczą jaką sie przejmuje jest opinia na ten temat pań z forumsmile)))
      • purpurowa_komnata Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:28
        Przeszkadza Ci opinia?. Kupuj gdzie Ci wygodniej- w takich sklepach również można znaleźć dobrą jakościowo żywność(nie wszystko fakt). Trzeba się albo samemu przekonać albo np. kupić produkt z polecenia znajomych- też dobry sposób. Nie zawsze co droższe to lepsze i zdrowsze.
    • dominika8 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:24
      jak dla mnie to nic złego
      Nie narzekam na swoją pozycję materialną, a czasem lubię pojechać do
      Lidla i zrobic zakupy głównie chemiczne-bardzo dobre a sporo tańsze
      I jak czasami jestem zmuszona zrobić zakupy w Mini Europie to aż
      mnie skręca jak widzę ile przepłacam na każdym produkcie w
      porównaniu do supermarketów.
      • yenna_m Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:31
        Lidl chemie na raczej w porzo
        gorzej ze slodyczami - mozna sie czasami mocno zdziwic i zaliczyc
        smakową podroz do lat 80-tych (przypominajac sobie, jak smakowala
        czekolada czekoladopodobna) wink
      • rita75 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:46

        > mnie skręca jak widzę ile przepłacam na każdym produkcie

        Mam to samo, gdy przeplacam, czuje sie jak frajerka. Kupuję produkty
        wysokiej jakosci- ale szukam, gdzie taniej- poza tym potrafie
        ocenic jakosc produktu- - tak mnie nauczono.
    • yenna_m Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:25
      mysle,ze chodzi o produkty z linii "niska cena" firmowane marką
      sklepu

      nie twierdze, ze wszystkie sa beznadziejne - ale jakosc niektorych
      pozostawia wiele do zyczenia i nie dadza sie (gdy przetestowac toto
      organoleptycznie) porownac do produktow jakiejs uznanej firmy,
      produkujacej ten sam asortyment
      • yenna_m Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:27
        pozostale produkty sa takie jak wszedzie.
        tymbark z tesco nie bedzie sie roznil od tymbarku z wroclawskiego
        elitarnego i potwornie drogiego epi
        choc juz np owoce i warzywa z tesco czesto beda sie roznic znacznie
        jakoscia
      • sturbow Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:31
        heh
        Często produkty z linii "niska cena" sa produkowane przez firmy, których
        produkty z reguły osiągają ceny wyższe smile
        Wystarczy na producenta czasami spojrzec.
        Pierwsze z rzędu -chusteczki higieniczne (Velvet i Tip, o ile się nie mylę),
        mleko (Łaciate i Tip chyba też). Niektóre produkty faktycznie czasami sa o wiele
        gorsze, ale znam też takie, które są lepsze smile
        Z niewiadomych przyczyn moja kota woli tuńczyka Tesco niż Lisnera.
        • yenna_m Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:32
          no ale tescowskie capucino nie moze sie rownac z capucino mocate (a
          producent ten sam - pewnie normy inne)
          • sturbow Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:34
            Nie przeczę smile
            Ja akurat do produktów tescowych mam duże zastrzeżenia i nie kupuję. Ale już do
            Tipowych mniejsze.
      • rita75 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 12:49
        > mysle,ze chodzi o produkty z linii "niska cena" firmowane marką
        > sklepu

        TiP reala beznadzieja, tak samo marka carrefoura, ale kupujac
        niektóre produkty biedronki, mozna zaliczyc zdziwko in plus wink
      • nasyceni Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:11
        w tesco kupuje slodycze i chemie,wedlin raczej nie ale dlatego,ze
        paczkowanych nie uznaje
    • bea.bea Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:14
      nie wiem co w tym złego..bo sama tam kupuje...

      a kidy czytam takie posty zawsze zadaje sobie pytanie...co znaczy " człowiek na
      poziomie"

      • bea.bea Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:17
        jesli chodzi o produktowe buble, to mozna je spotkac i w tesco i w markowych
        sklepach
        tylko w tych markowych ...bardziej boli..:0
        • iskierka40 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:20
          heheh nie ma w tym nic złegosmile)
          ja natomiast kupuję często w biedronce,bo mam bardzo blisko i mam to
          w d... czy komus sie to podoba czy niesmile
          • bea.bea Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:24
            no właśnie...w biedronce lubie kupować ciuchy dla mojego syna....polary które ma
            z tego sklepu sa lepsze niz te z h&M albo z kubusa które tez ma
    • be_em nic:) sama kupuję i za biedną się nie uważam:) 10.11.07, 14:39

    • be_em powiem więcej: zajeżdżam nawet do biedronki;) 10.11.07, 14:40

    • przeciwcialo Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 14:50
      Nic złego. Ale jak komu się w tyłku przewraca to bedzie takie
      głupoty opowiadał. W kazdym supermarkecie mozna kupic to samo. Jade
      tam gdzie mam najbliżej.
    • lola211 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 18:18
      Ja widze roznice pomiedzy Tesco a Lidlem- w tym pierwszym generalnie
      sa takie same produkty jak w kazdym innym sklepie plus jakies
      produkty własnej marki.W lidlu zas po pierwsze jest maly wybor,nawet
      bardzo maly, po drugie wiekszosc produktow wlasnej marki, czesto
      jakosciowo jednak nienajlepszych.W Lidlu zakupy NAJCZESCIEJ robia
      osoby, ktorym zalezy na jak najnizszym rachunku.Dlatego maja wlasnie
      taka opinie- sklep dla emeryta.W takim sklepie oczywiscie kupisz ta
      kukurydze, natomiast nie kupisz masy innych produktow dostepnych w
      dobrze zaopatrzonych delikatesach.
      w zacytowanym fragmencie nalezaloby sie skupic na drugim zdaniu- ze
      jak nie bedzie robil zakupow w Lidlu(czyli staral sie kupowac tylko
      podstawowe produkty i jak najtaniej) to bedzie to jakas
      megafanaberia goscia z dochodami rzedu 7 tys.

      Robie zakupy w roznych sklepach, w Lidlu bywam rzadko, bo mi nie po
      drodze, widac w tej dupie jednak nie do konca mi sie przewrócilo.

      • joanna666 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 10.11.07, 21:59
        Robię zakupy dosyć często w Lidlu, bo są tam ciekawe produkty (z własnej linii),
        których nie uświadczysz gdzie indziej.
        - tzw. ciepłe lody - od czasu do czasu zajada je moje dziecko starsze, ja mu po
        kryjomu podżeramsmile
        - czekoladowe kulki do mleka - zdaniem w/w konsumenta dużo lepsze od od Nestle.
        Ja sie nie wypowiadam, bo nie lubię.
        - kiedyś były dobre pierogi, ostatnio nie kupowałam,
        - pierniczki w czekoladzie - lepsze niż tzw. wiodącej marki,
        - pampersy ze ...wskaźnikiem zasiusiania (chyba jedyne na rynku), lepsze (a na
        pewno nie gorsze) od tych marki Pampers,
        - przetwory warzywne,
        - kiedyś był genialny tonik do twarzy i mleczko, niestety wycofalisad
        - serki do smarowania pieczywa - bardziej mi smakują niż np. Almette ( w skali
        miesiąca nie zjadam ich tyle, żeby była to dla mnie jakas gigantyczna oszczędność,
        - duży wybór rzadziej spotykanych warzyw i owoców (nie są tak zdechłe jak np. w
        Tesco), a na bazarze nie zawsze są dostępne np. awokado czy mango.
        Wtopiłam straszliwie na płatkach owsianych (musiałam wywalić zalane już mlekiem
        do muszli, a nie chciało mi się wychodzić po następne. Full łusek z owsa, dobre
        może dla konia...

        Kilka razy byłam za to w tzw. Lider Szajsie (nazwa baaardzo adekwatna). Wiem, że
        tam były też dosyć dobre produkty, ale przy większości sprzedawanej tam pod
        marką własną Lider Price produkty z Lidla to prawie jak z Delikatesów
        Kolonialnych czy od innego Juliusa Meinla (Austriaczki, czy to wyższa półka, bo
        ja już nie pamiętam?), ha, ha....

        A pan z artykułu, które nie chce kupować w Tesco i Lidlu, bo się wstydzi, to ten
        od francuskich korniszonów z artykułu z Dużego Formatu? Nieźle sie ubawiłam
        czytając komentarze...
    • adsa_21 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 10:46
      nie kupuje w dyskontach typu lidl, biedronka bo jak widze to
      jedzenie i artykuly w koszach albo produkty marki krzak to dostaje
      drgaweksad(
      w tesco czasem kupuje ale to dlatego, ze mam niedaleko od domu.
      podobnie jak real i e'leclerc.
      • cynamonowy_chochlik Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 11:03
        A co to są artykuły marki krzak?
        Czy to takie, które są produkowane w małych zakładach, które nie wydają milionów
        złotych na bzdetne reklamy?
        Czy artykułem marki krzak jest np. krem z wiesiołka lub krem z witaminą A?
        (według mojej ciotki farmaceutki, to są najlepsze kremy na rynku).
        A może na krzakowakośc zasługuje ten produkt, który jest tańszy?
        (tańszy=podejrzany,tak? a nie tańszy, bo nie jest reklamowany?).
        Rozumiem, że jak idziesz kupowac np. napój energetyzujący, to tylko Red Bull
        (według niemieckiej federacji konsumentów jest on najgorszy z napojów dostępnych
        na rynku,heh), bo każdy inny ma gorsze reklamy lub w ogóle ich nie ma? (a skład
        ten sam)
        • rita75 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 11:12
          > A co to są artykuły marki krzak?
          > Czy to takie, które są produkowane w małych zakładach, które nie
          wydają milionó
          > w
          > złotych na bzdetne reklamy?

          Nie dziw sie dziecku globalizacji, z wylaczonym samodzielnym
          mysleniem...
          • walczakowa3 Re:Nie kupuje w Biedronce 11.11.07, 11:23
            i nie dlatego że uważam że jest to sklep " dla biedoty" nie!!!Nie
            kupuje bo nie chce wspierac sieci która wykorzystuje ludzi i ich
            cięzka pracę!!!
            • rita75 Re:Nie kupuje w Biedronce 11.11.07, 11:31
              nie!!!Nie
              > kupuje bo nie chce wspierac sieci która wykorzystuje ludzi i ich
              > cięzka pracę!!!

              A w innych hipermarketach robisz zakupy? Obecnie by mogly sie uczyc
              od biedronki, jak dobrze traktowac praxcownika.
              • rita75 walczakowa 11.11.07, 11:40
                do tesco chodzisz?
                www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=27488
                a do carrefoura?
                www.supermarketnews.com.pl/default.asp?show=page&id=6417
                do Reala?
                www.supermarketnews.com.pl/default.asp?show=page&id=6417
                Dalej nie chce mi sie szukac.
                • rita75 niewolnicy z le clerka 11.11.07, 11:44
                  media.wp.pl/kat,38214,wid,8862662,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=4&ticaid=14cd4
                  • cynamonowy_chochlik Re: niewolnicy z le clerka 11.11.07, 11:59
                    Heh, no właśnie.
                    W Biedronce to po tych wszystkich akcjach z wykorzystywaniem pracowników teraz
                    to jest naprawdę dobrze, zapewne o wiele lepiej, niż gdzie indziej. Wiem, bo
                    kolega tam został behapowcem.
                    A pracowników wykorzystują wszystkie sieciówki. Jakiś czas temu głośno było o
                    Aparcie między innymi, a wystarczy wejśc na forum Ślub i Wesele, żeby zobaczyc,
                    że obrączki z normalnego zakładu są be, tylko Apart i Kruk się liczy. Co akurat
                    jest wyjątkowo zabawne smile
                    • rita75 Re: niewolnicy z le clerka 11.11.07, 12:03
                      W Biedronce to po tych wszystkich akcjach z wykorzystywaniem
                      pracowników teraz
                      > to jest naprawdę dobrze, zapewne o wiele lepiej, niż gdzie
                      indziej. Wiem, bo
                      > kolega tam został behapowcem.

                      No wlasnie- bardzo sie tam pilnuja...
                      Co do reala, to wkleilam nie ten link- z tego, co wiem to w realu
                      prawa pracownicze sa lamane w sposob koszmarny- kolezanka pracowala.
                • crises Re: walczakowa 11.11.07, 12:21
                  A może do żadnego z powyższych, bo wszystkie równają w dół z siłą wodospadu,
                  tylko kupuje w jakichś normalnych quasi-delikatesach dla białych ludzi, jak
                  Piotr i Paweł, Bomi albo Alma?
                  • gryzelda71 Re: walczakowa 11.11.07, 12:45
                    crises napisała:

                    > A może do żadnego z powyższych, bo wszystkie równają w dół z siłą wodospadu,
                    > tylko kupuje w jakichś normalnych quasi-delikatesach dla białych ludzi, jak
                    > Piotr i Paweł, Bomi albo Alma?

                    Chcesz powiedzieć,ze do Piotra i Pawła nie wpuszczają np afroamerykanów?
                    • rita75 Re: walczakowa 11.11.07, 12:47
                      > Chcesz powiedzieć,ze do Piotra i Pawła nie wpuszczają np
                      afroamerykanów?

                      wlasnie chcialam o to samo zapytac hehhe
                      a co z Cyganami, zoltymi i z Zydami?
                  • joanna666 Re: walczakowa 11.11.07, 12:47
                    U mnie w mieście niestety nie ma w/w delikatesów dla białych ludzi. Chyba
                    mieszkam w murzyńsko-arabskim getcie, ROTFL.
                    • sturbow Re: walczakowa 11.11.07, 12:58
                      Rany, o co chodzi z tymi białymi ludźmi???
                      Bohater sławnego artykułu też mówił o tym, że te równie sławne korniszony i sery
                      francuskie to dla BIAŁYCH ludzi powinna być norma (chyba o to chodziło). I tu
                      znowu, że są w Polsce delikatesy dla BIAŁYCH ludzi. Cholera, muszę mojemu
                      czarnoskóremu sąsiadowi to natychmiast powiedzieć, bo nie dość, że jest łapany
                      na ulicy i przepytywany "skąd, jak i za ile" (odgórne zarządzenie policji), to
                      jeszcze musi się pewnych sklepów wystrzegać.
                      A jak się w Piorze i Pawle kupuje, to pytają o kolor skóry w potwierdzeniu?
                      • crises Re: walczakowa 11.11.07, 13:17
                        To taka <trudne słowo>przenośnia</trudne słowo>. Powinna być czytelna dla
                        każdego, kto ma niegiertychowską maturę.
                        • sturbow Re: walczakowa 11.11.07, 13:23
                          Nie znam takowej <trudne słowo>przenośni</trudne słowo>. Możesz wytłumaczyć, co
                          też ona oznacza? (bo ja odczytuję to wprost - biały człowiek cacy, dla niego
                          kawior, czarny/żółty/czerwony człowiek be i dla niego skisły chleb)
                          • crises Re: walczakowa 11.11.07, 18:54
                            No to proszę. Będę pisać wolno i wyraźnie.

                            Oczywiście określenie "biały człowiek" użyte w tym kontekście nie ma nic
                            wspólnego z kolorem skóry jako takim. To tylko nazwa. Może być dowolna: "klasa
                            średnia", "pokolenie 6k netto", wymyśl jakąś lepszą, jeśli potrafisz.

                            Zdefiniowanie, co rozumiemy przez "białego człowieka" jest, niestety, niełatwe,
                            ale spróbuję podać kilka cech dookreślających. A więc:

                            - "Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada. Nie musi od razu
                            pochłaniać kawioru i zapijać go szampanem, ale lubi jadać smaczne, ciekawe
                            jedzenie przygotowane z produktów dobrej jakości. Eksperymentuje w kuchni, lubi
                            odwiedzać nowe knajpki. Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie znajdzie tam
                            pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów. Nie będzie też latał od
                            jednego sklepu do drugiego, żeby kupić gdzieś cukier tańszy o 50 groszy, bo jego
                            czas jest cenniejszy, więc na zakupy pójdzie tam, gdzie kupi wszystko, nawet
                            jeśli będzie musiał zapłacić więcej za towary pospolite, typu cukier, mąka, czy
                            puszka kukurydzy. Generalnie "biały człowiek" nie uważa, żeby prawdziwy
                            francuski ser był jakimś zbytkiem.
                            - "Biały człowiek" przemieszcza się samochodem i nie uważa tego za zbytek.
                            - "Biały człowiek" nie mieszka z rodzicami. Czasem mieszka w bloku, ale traktuje
                            to jako etap przejściowy między pierwszym własnym mieszkaniem, które kupił, żeby
                            się szybko wyprowadzić od rodziców, a kupnem albo budową domu.
                            - "Biały człowiek" lubi podróżować i podróżuje. Może niekoniecznie od razu na
                            Malediwy, ale stać go na lato w ciepłych krajach i zimę w Austrii.
                            - "Biały człowiek" nie kupuje ubrań na bazarach (bo nie jego styl i nie ta
                            jakość) ani w szmateksach (bo się brzydzi używanych i nie ma czasu na polowanie
                            na półmityczne okazje typu "nowy Dior za złotówkę").
                            - "Biały człowiek" używa starannie dobranych kosmetyków, które mu odpowiadają.
                            Jeśli jest to Ziaja, to świetnie, ale jeśli Dior - no to sorki, trzeba sięgnąć
                            do kieszeni i kupić Diora.
                            - "Biały człowiek" uczestniczy w szeroko pojętej kulturze i wie, że to trochę
                            kosztuje, bo nie kradnie filmów z Internetu.
                            - "Biały człowiek" dba o siebie i uprawia jakiś sport, żeby się poruszać i nie
                            zapuścić.
                            • horcrux1 Re: walczakowa 11.11.07, 19:59
                              1."Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada. Nie musi od razu
                              pochłaniać kawioru i zapijać go szampanem, ale lubi jadać smaczne, ciekawe
                              jedzenie przygotowane z produktów dobrej jakości. Eksperymentuje w kuchni, lubi
                              odwiedzać nowe knajpki. Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie znajdzie tam
                              pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów. Nie będzie też latał od
                              jednego sklepu do drugiego, żeby kupić gdzieś cukier tańszy o 50 groszy, bo jego
                              czas jest cenniejszy, więc na zakupy pójdzie tam, gdzie kupi wszystko, nawet
                              jeśli będzie musiał zapłacić więcej za towary pospolite, typu cukier, mąka, czy
                              puszka kukurydzy. Generalnie "biały człowiek" nie uważa, żeby prawdziwy
                              francuski ser był jakimś zbytkiem

                              Czyli biały człowiek, to człowiek bogaty, tak? Człowiek biedny już białym
                              człowiekiem nie jest. Białym człowiekiem się staje po osiągnięciu pewnego stanu
                              konta w banku, a jeśli wejdzie na nie skarbówka (z powodu widzimisie, jak u
                              Romana Kluski), to status "białości" traci? I rozumiem, że założyciel Ikei
                              "białym człowiekiem" nie jest, bo lubi prostotę w życiu, mimo milionów na koncie?

                              2.> - "Biały człowiek" przemieszcza się samochodem i nie uważa tego za zbytek.

                              "Biały człowiek" w godzinach szczytu w Warszawie ZAWSZE będzie jechał samochodem
                              z Kabat na Żoliborz, chociaż metrem może przejechać trzy razy szybciej, czytając
                              przy tym książkę.
                              Wielu bardzo bogatych mieszkańców Manhattanu zatraca tutaj swoją "białość"

                              3.> - "Biały człowiek" nie mieszka z rodzicami. Czasem mieszka w bloku, ale traktuje
                              > to jako etap przejściowy między pierwszym własnym mieszkaniem, które kupił, żeby
                              > się szybko wyprowadzić od rodziców, a kupnem albo budową domu.

                              Rodziny wielopokoleniowe, mieszkające w ogromnych willach, nie są rodzinami
                              "białymi". Carringtonowie byli,hm,jacy?
                              Biedny Woody Allen, trzeba go poinformować, że apartament na Manhattanie nie
                              jest przepustką do "białości"

                              Reszty nie chce mi się komentować. "Biały człowiek" to według twojego opisu
                              ktoś, kto dorobił się niedawno pieniędzy i stara się wszystkim dookoła swoją
                              "białość" udowodnić. "Biały człowiek" po przeprowadzce do Warszawy i dorobieniu
                              się pieniędzy, kiedy dziwnym splotem okoliczności znajdzie się z powrotem w
                              swoim rodzinnym mieście, po zapytaniu o drogę odpowiada "ja nietutejszy". Ach, i
                              koniecznie musi 30 razy przejechać dookoła rodzinnego miasta świeżo nabytą
                              Toyotą Raf.

                              Bo normalny człowiek z reguły nie zwraca na takie pierdoły uwagi. Jak nie lubi
                              się wychylać poza swoją dzielnicę, to się nie wychyla i nie ma z tego powodu
                              kompleksów (no bo przecież powinien lubić podróżować, uprawiać sport, brzydzić
                              się lumpeksów, chodzić co tydzień do teatru, nawet jeśli tego nie cierpi).

                              Normalny człowiek w przeciwieństwie do "białego", ma głęboko w dupie to, co musi
                              i zyje tak, jak lubi.
                              Znam przypadki takich "białych". Śmieszni są smile


                              • crises Re: walczakowa 11.11.07, 22:24
                                >a jeśli wejdzie na nie skarbówka

                                Przekonałoś mnie - od jutra przestaję zarabiać, bo a nuż skarbówka wejdzie.

                                > Rodziny wielopokoleniowe, mieszkające w ogromnych willach, nie są
                                > rodzinami "białymi".

                                Nieudacznik utrzymywany przez tatusia miliardera nie jest mniejszym
                                nieudacznikiem od kogoś, komu do rachunków dorzuca się mamusia emerytka.

                                >Carringtonowie byli,hm,jacy?

                                Odpowiedź na pytanie brzmi: Carringtonowie byli fikcją filmową.

                                >"Biały człowiek" to według twojego opisu
                                > ktoś, kto dorobił się niedawno pieniędzy i stara się wszystkim
                                > dookoła swoją "białość" udowodnić.

                                Wiem, ludziom biednym nie przychodzi do głowy, że można pewne rzeczy robić
                                dlatego, że tak jest fajnie, wygodnie, przyjemnie, ciekawie. Oderwany od pługów
                                i wykładania towaru w Tesco lud pracujący miast i wsi musi sobie na co dzień
                                wmawiać, że panocku, te bogacze to żryją ten kawior, tylko po to coby się
                                pokazac, przeca to panocku, musi być łobziedliwe w smaku.
                                • rita75 Re: walczakowa 11.11.07, 22:30
                                  Oderwany od pługów
                                  > i wykładania towaru w Tesco lud pracujący miast i wsi musi sobie
                                  na co dzień
                                  > wmawiać, że panocku, te bogacze to żryją ten kawior, tylko po to
                                  coby się
                                  > pokazac, przeca to panocku, musi być łobziedliwe w smaku.

                                  Crises, piszac o 6000 zl netto, mialas na mysli dochód na osobę?
                                  • rita75 Bo takie wizje nam rozscielasz 11.11.07, 22:34
                                    tak sie opluwajac z lubosci- jakie to "haj lajf" sie prowadzi za
                                    6000 netto, ze az mi sie nie chce wierzyc, ze mialas taka kwote
                                    kiedykolwiek w jednym kawalku, chyba, ze prezentujesz indolencje
                                    ekonomiczna.
                                  • crises Re: walczakowa 12.11.07, 11:55
                                    Dochód każdej pracującej osoby w rodzinie.
                            • gryzelda71 Re: walczakowa 11.11.07, 20:23
                              crises napisała:
                              "Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada.Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie znajdzie tam
                              pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów

                              Mrożone ciasto francuskie i owszem znajdzie,no ale pewnie jest za tanie.


                              > - "Biały człowiek" lubi podróżować i podróżuje. Może niekoniecznie od razu na
                              > Malediwy, ale stać go na lato w ciepłych krajach i zimę w Austrii.

                              I koniecznie w takiej kolejności....

                              > - "Biały człowiek" dba o siebie i uprawia jakiś sport, żeby się poruszać i nie zapuścić.
                              Trochę to kłóci się z tą konieczniością poruszanie sie samochodem.No ale rozumiem,ze "biały człowiek"nie może po prostu biegać...Muszą to byc koniecznie rzadkie i drogie sporty...

                              > - "Biały człowiek" nie kupuje ubrań na bazarach (bo nie jego styl i nie ta
                              > jakość) ani w szmateksach (bo się brzydzi używanych i nie ma czasu na polowanie
                              > na półmityczne okazje typu "nowy Dior za złotówkę").

                              Lepiej kupić w markowym sklepie zwłaszcza po weekendzie ze zwrotów dokonanych przez inne "białe kobiety"

                              > - "Biały człowiek" używa starannie dobranych kosmetyków, które mu odpowiadają.
                              > Jeśli jest to Ziaja, to świetnie, ale jeśli Dior - no to sorki, trzeba sięgnąć
                              > do kieszeni i kupić Diora.

                              No "biały człowiek nie powiniem tak pospolitym diorem się nacierać.Powiniem sięgnąć po La Prairie.
                              • crises Re: walczakowa 11.11.07, 22:16
                                > I koniecznie w takiej kolejności....

                                Twój punkt będący? Może być w odwrotnej. Chodzi o to, że minimum wakacyjne
                                "białego człowieka" to 2 x solidne wakacje w roku. Bez wmawiania sobie, że "nie
                                warto podróżować za granicę, bo Polska to taki piękny kraj."

                                > Lepiej kupić w markowym sklepie zwłaszcza po weekendzie ze zwrotów
                                > dokonanych przez inne "białe kobiety"

                                Znaczy, nie kupujesz w markowych sklepach, bo ktoś mógł wcześniej nosić i oddać?
                                Najzabawniejsze uzasadnienie, jakie słyszałam. No fakt, w szmateksach
                                przynajmniej masz pewność co do stanu faktycznego. (Puk, puk, durny przepis o
                                zwrotach bez uzasadnienia zniesiono jakieś 7 lat temu. W niektórych sklepach
                                można oddać, ale z metkami i bez śladów użytkowania.)

                                > Trochę to kłóci się z tą konieczniością poruszanie sie samochodem.

                                "Biały człowiek" po prostu nie uznaje za sport popitalania do pracy zbiorkomem
                                czy 5 kilosów na piechotkę ani noszenia siat z ziemniakami.

                                > No "biały człowiek nie powiniem tak pospolitym diorem się
                                > nacierać.Powiniem się gnąć po La Prairie.

                                Jeżeli "biały człowiek" uzna, że akurat La Prairie mu służy, to oczywiście,
                                powinien gnąć się, cokolwiek by to nie znaczyło.
                                • gryzelda71 Re: walczakowa 12.11.07, 06:57
                                  crises napisała:
                                  (Puk, puk, durny przepis o
                                  > zwrotach bez uzasadnienia zniesiono jakieś 7 lat temu. W niektórych sklepach
                                  > można oddać, ale z metkami i bez śladów użytkowania.)

                                  Wszystko na temat.Mozna zwrócić.Sladów uzytkowania mozna się pozbyć np w pralni.

                                  Chodzi o to, że minimum wakacyjne
                                  > "białego człowieka" to 2 x solidne wakacje w roku. Bez wmawiania sobie, że "nie
                                  > warto podróżować za granicę, bo Polska to taki piękny kraj."
                                  Ależ kazdy wie,ze zagranica to taki piękny kraj...

                                  > "Biały człowiek" po prostu nie uznaje za sport popitalania do pracy zbiorkomem
                                  > czy 5 kilosów na piechotkę ani noszenia siat z ziemniakami.
                                  Rozumiem :biały człowiek ma murzyna do tych siat...

                                  Jakie to nudne być "białym człowiekiem".0 indywidualnosci.
                                  • crises Re: walczakowa 12.11.07, 12:00
                                    > Wszystko na temat.Mozna zwrócić.Sladów uzytkowania mozna się
                                    > pozbyć np w pralni

                                    Jasne. Przy okazji nie tykając metek. Dream on. Jak masz paranoję,
                                    to się lecz.

                                    > Rozumiem :biały człowiek ma murzyna do tych siat...

                                    Ma. Zamawiasz w sklepie internetowym, miły pan przywozi i wnosi.

                                    > Jakie to nudne być "białym człowiekiem".0 indywidualnosci.

                                    Nie narzekam. Mnie ma być po prostu fajnie i wygodnie.
                                    • gryzelda71 Re: walczakowa 12.11.07, 13:05
                                      crises napisała:
                                      > Jasne. Przy okazji nie tykając metek. Dream on. Jak masz paranoję,
                                      > to się lecz.
                                      W sumie mało domyślny z ciebie "biały człowiek"skoro piszesz,ze metek nie da sie przyczepic ponownie.No ale może żeby byc tym białym trzeba byc troszkę niekumatymsmile
                                    • tora99 Re: walczakowa 12.11.07, 14:14

                                      ??

                                      ty tak te wszystkie wywody tutaj to na powaznie?

                                • gryzelda71 Re: walczakowa 12.11.07, 07:29
                                  crises napisała:
                                  > Znaczy, nie kupujesz w markowych sklepach, bo ktoś mógł wcześniej nosić i oddać?
                                  > Najzabawniejsze uzasadnienie, jakie słyszałam.
                                  A ten twój "biały człowiek" nie dość,ze robi zakupy w kraju to jeszcze strasznie naiwny jestsmile))
                            • rita75 Re: walczakowa 11.11.07, 20:32
                              "biały człowiek" użyte w tym kontekście nie ma nic
                              > wspólnego z kolorem skóry jako takim. To tylko nazwa. Może być
                              dowolna: "klasa
                              > średnia", "pokolenie 6k netto",

                              paradne jest to, co piszesz- czyzby jakies nowe okreslenie slangowe
                              wsrod warsiawskich lanserów? chyba tak "bialy czlowiek" juz padlo w
                              slawetnym artykule o niezbyt rozgarnieytym tomku.

                              > - "Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada

                              tu sie zgodze, kazdy powinien przywiazywac do tego wagę, tym nie
                              mniej okreslenie "bialy czlowiek" smierdzi rasizmem i maloscia.

                              Eksperymentuje w kuchni, lubi
                              > odwiedzać nowe knajpki.

                              chwali sie, mozna przyklasnac ciekawosci swiata

                              Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie znajdzie tam
                              > pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów. Nie będzie
                              też latał od
                              > jednego sklepu do drugiego, żeby kupić gdzieś cukier tańszy o 50
                              groszy, bo jeg
                              > o
                              > czas jest cenniejszy, więc na zakupy pójdzie tam, gdzie kupi
                              wszystko, nawet
                              > jeśli będzie musiał zapłacić więcej za towary pospolite, typu
                              cukier, mąka, czy
                              > puszka kukurydzy.

                              biedny ten bialy czlowiek
                              mi towary tzw "luksusowe" dostawca przynosi- powyzej 100 zl dowoz
                              gratis

                              Generalnie "biały człowiek" nie uważa, żeby prawdziwy
                              > francuski ser był jakimś zbytkiem.

                              czyli "bialy czlowiek" to taki pospolity, smieszacy ludzi
                              posiadajacych naprawde pieniadze- gadżeciaż
                              lacznie z mezem mamy znacznie wiecej niz 6000 zl na miesiac
                              hmm...nasi znajomi maja kilka dzialalnosci (salony urody)- tak wiec
                              dochod taki, ze "bialy czlowiek" moglby tylko zamarzyc, wiec skupia
                              sie na gadzetach- moze w tym szkopul?





                              • rita75 jeszcze chcialam dopisac 11.11.07, 20:52
                                termin "bialy czlowiek" az promieniuje świadomością rasowo-klasową,
                                ale brzmi deczko zalosnie, zwazywszy na brak korelacji ze
                                swiadomoscia ekonomiczną w swietle zachlystywania sie tym, co
                                oznacza 6000 zl dochodu. (UK pensja sprzatacza)
                                • crises Re: jeszcze chcialam dopisac 11.11.07, 22:06
                                  >cryingUK pensja sprzatacza)

                                  Ale w Polsce 3 średnie krajowe, przynależność do 1.5% najbogatszych Polaków,
                                  więc chyba nie tak tragicznie?
                                  • rita75 Re: jeszcze chcialam dopisac 11.11.07, 22:19
                                    > Ale w Polsce 3 średnie krajowe, przynależność do 1.5%
                                    najbogatszych Polaków

                                    zartujesz..nedzne 6000?


                            • dlania Re: walczakowa 11.11.07, 22:39
                              Antypatyczny ten biały człowiek jak jasna cholera.
                              Nareszcie zrozumiałam słowa piosenki NOFX "Kill all the white man".
                              Z Crises na czele.
                              • rita75 Re: walczakowa 11.11.07, 22:44
                                > Nareszcie zrozumiałam słowa piosenki NOFX "Kill all the white
                                man".

                                mnie przede wrzystkim interesuje sama nazwa "bialy czlowiek" w takim
                                ujeciu- czyzby przesuniecie pola semantycznego?
                                • dlania Re: walczakowa 11.11.07, 22:49
                                  Wiesz co, Rita, ja pierwszy raz widzę te słowa uzyte w takim znaczeniu, więc nie
                                  jestem przekonana, czy to nie jest jedynie semantyczne zaburzenie idiolektu
                                  crisiswink
                                  Nie wydaje mi się, żeby w dzisiejszych czasch, w XXI wieku, to tak naznaczone
                                  zła historią okreslenie moglo być potocznie uzywane w takim znaczeniu. Chyba że
                                  - jak to ktos wczesniej sugerował - w gwarze warszawskiej lanserkiwink
                                  • rita75 Re: walczakowa 11.11.07, 23:02
                                    Chyba że
                                    > - jak to ktos wczesniej sugerował - w gwarze warszawskiej
                                    lanserkiwink

                                    "Bialy czlowiek" bylo juz uzyte w artykule o rozumnym inaczej Tomku-
                                    ktory to objawil postawe roszczeniowa wzgledem korniszonow i
                                    sera...No, ale Crises mogla sie tak zapatrzyc w idola, ze i
                                    terminologie sciagnela od niego.
                            • jkk74 Re: walczakowa 11.11.07, 23:20
                              crises napisała:
                              > - "Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada. Nie musi od razu
                              pochłaniać kawioru i zapijać go szampanem, ale lubi jadać smaczne, ciekawe
                              jedzenie przygotowane z produktów dobrej jakości. Eksperymentuje w kuchni, lubi
                              odwiedzać nowe knajpki. Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie znajdzie tam
                              pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów. Nie będzie też latał od
                              jednego sklepu do drugiego, żeby kupić gdzieś cukier tańszy o 50 groszy, bo jego
                              czas jest cenniejszy, więc na zakupy pójdzie tam, gdzie kupi wszystko, nawet
                              jeśli będzie musiał zapłacić więcej za towary pospolite, typu cukier, mąka, czy
                              puszka kukurydzy. Generalnie "biały człowiek" nie uważa, żeby prawdziwy
                              francuski ser był jakimś zbytkiem.

                              brrr nie cierpię francuskiego sera... nie przełknę kawioru, szampana piję tylko
                              w sylwestra i to tez symbolicznie. dobre i smaczne jedzenie można uszykować z
                              różnych produktów - to kwestia gustu smakowego a o gustach jak wiadomo się nie
                              dyskutuje...

                              > - "Biały człowiek" przemieszcza się samochodem i nie uważa tego za zbytek.
                              owszem ale czy pierwszy samochód jaki sobie kupię musi być z tej najwyższej półki???

                              > - "Biały człowiek" nie mieszka z rodzicami. Czasem mieszka w bloku, ale
                              traktuje to jako etap przejściowy między pierwszym własnym mieszkaniem, które
                              kupił, żeby się szybko wyprowadzić od rodziców, a kupnem albo budową domu.

                              nie marzy mi się póki co dom... na starosć malutki domek gdzieś w lesie owszem.
                              póki co wolę spore wygodne mieszkanko w sensownym rejonie warszawy - czytaj z
                              dala od zasmrodzonego i hałaśliwego centrum

                              > - "Biały człowiek" lubi podróżować i podróżuje. Może niekoniecznie od razu na
                              Malediwy, ale stać go na lato w ciepłych krajach i zimę w Austrii.
                              nie jeżdżę na nartach, uwielbiam polskie morze i Mazury... do Hiszpanii czy
                              Grecji jeździłam jako panna coby se paru facetów wyrwać...

                              > - "Biały człowiek" nie kupuje ubrań na bazarach (bo nie jego styl i nie ta
                              jakość) ani w szmateksach (bo się brzydzi używanych i nie ma czasu na polowanie
                              na półmityczne okazje typu "nowy Dior za złotówkę").
                              tez nie mam czasu na polowanie, ale jak jestem przelotem to zaglądam do
                              szmateksów... wierz mi że gdybyś zobaczyła mnie na ulicy za nic nie
                              powiedziałabyś ze to z ciuchlandu i że aby to zdobyć spędziłam tam godziny na
                              grzebaniu...

                              > - "Biały człowiek" używa starannie dobranych kosmetyków, które mu odpowiadają.
                              Jeśli jest to Ziaja, to świetnie, ale jeśli Dior - no to sorki, trzeba sięgnąć
                              do kieszeni i kupić Diora.
                              kosmetyki wolę polskich firm... ale perfumy owszem mam z tych najwyższych półek...

                              > - "Biały człowiek" uczestniczy w szeroko pojętej kulturze i wie, że to trochę
                              kosztuje, bo nie kradnie filmów z Internetu.
                              firmy oglądam w kinie, w tv lub z płyt wypożyczonych z wypożyczalni... do teatru
                              ostatnio mniej ale też chodzę... bywam na koncertach... a najbardziej
                              podekscytowana wróciłam lat temu kilka z koncertu Tiny gdzie bawiłam się w
                              sektorze dla VIPów...

                              > - "Biały człowiek" dba o siebie i uprawia jakiś sport, żeby się poruszać i nie
                              zapuścić.
                              no wiesz bieganie czy spacery nie kosztują zbyt wiele... siłownia czy inny
                              fitnes też... zresztą osobiście wolę potańczyć niż jak ostatnia durna pedałować
                              wpatrzona w ścianę...

                              powtórzę raz jeszcze - ocenianie innych wg wyżej wymienionych parametrów jest co
                              najmniej śmieszne... ludzie mają RÓŻNE gusta i upodobania... ważne aby
                              dostosować swoje życie do możliwości finansowych... jak mam określoną kasę i
                              uważam ze to za mało to niestety trza rękawki zawinąć i wziąć się do roboty a
                              nie jęczeć że "biały człowiek serka sobie podjeść nie może"

                              dla wyjaśnienia dodam - zdarza mi się kupować buty po ponad 6 stówek za parę,
                              torby po 300-400 zł, nie piorę i nie prasuję mężowi koszul - robi to pralnia
                              (oczywiście nie za darmo wink, mąż lubi wymyślne sery pleśniowe (nie są tanie) i
                              różne łososie, krewetki itp, co roku spędzamy półtora-dwa tyg nad polskim morzem
                              i min tydzień na Mazurach (rodzina 2+2 dzieci podrośnięte przedszkolaki, płacimy
                              za nich normalnie)...
                              • moofka Re: walczakowa 12.11.07, 09:11
                                to jak to jest, ze dla nas takie cudo to francuski korniszon
                                kiedy to do nas wlasnie, a mieszkam przy granicy i widze wink
                                ciagna tlumy z zachodu po fantastyczny polski nabial z "krzakowatych" okregowych
                                spoldzielni - niech sie danone schowa, po mieso i wedliny wg domowych receptur -
                                nie wysokowydajne zapuszkowane paskudztwa z importu, po warzywa straganowe
                                prosto od rolnikow, wreszcie po te swojskie ogórasy i najlepsze pieczywo na
                                swiecie smile
                                produkty staram sie wybierac swieze i lokalne wlasnie
                                nie mam kompleksow zywnosciowych na tle francuskich korniszonów smile
                            • alfama_1 Re: walczakowa 12.11.07, 10:55
                              crises napisała:

                              > Oczywiście określenie "biały człowiek" użyte w tym kontekście nie
                              ma nic
                              > wspólnego z kolorem skóry jako takim. To tylko nazwa. Może być
                              dowolna: "klasa
                              > średnia", "pokolenie 6k netto", wymyśl jakąś lepszą, jeśli
                              potrafisz.

                              Pokuszę się: „nuworysz”, „aspirujący konsument”. Jego przeciwieństwo
                              to „świadomy konsument”.

                              > - "Biały człowiek" przywiązuje dużą wagę do tego co jada. Nie musi
                              od razu
                              > pochłaniać kawioru i zapijać go szampanem, ale lubi jadać smaczne,
                              ciekawe
                              > jedzenie przygotowane z produktów dobrej jakości. Eksperymentuje w
                              kuchni, lubi
                              > odwiedzać nowe knajpki. Nie będzie kupował w "Biedronce", bo nie
                              znajdzie tam
                              > pasty curry, mrożonego ciasta francuskiego i patatów.

                              „Świadomy” przywiązuje wagę do tego, co jada. Pochłania kawior,
                              szynkę parmeńską oraz ciasto francuskie, produkty te znajduje bez
                              problemu w Lidlu. Potrafi docenić smak rzeczy niemarkowych ponieważ
                              ma wyczulone podniebienie oraz (nieraz) zawodowe doświadczenie
                              marketingowe i odróżnia zawartość od opakowania.

                              > Nie będzie też latał od
                              > jednego sklepu do drugiego, żeby kupić gdzieś cukier tańszy o 50
                              groszy, bo jeg
                              > o czas jest cenniejszy, więc na zakupy pójdzie tam, gdzie kupi
                              wszystko, nawet
                              > jeśli będzie musiał zapłacić więcej za towary pospolite, typu
                              cukier, mąka, czy
                              > puszka kukurydzy. Generalnie "biały człowiek" nie uważa, żeby
                              prawdziwy
                              > francuski ser był jakimś zbytkiem.

                              „Świadomy” nie lata. Kupuje większość w Lidlu gdzie nie musi
                              wybierać pomiędzy dziesięcioma rodzajami cukru w różnych cenach.
                              Owoce i mięso kupuje na targu. Zajmuje mu to mniej czasu niż wyprawa
                              do delikatesów. Czasem zarabia więcej niż 6 netto ale jako, że nie
                              jest to suma porażająca przy kosztach życia w dużym mieście, woli
                              wydać nadwyżkę na książki.

                              > - "Biały człowiek" przemieszcza się samochodem i nie uważa tego za
                              zbytek.

                              „Świadomy” czasem porusza się rowerem albo metrem. Wie, że w
                              niektóre miejsca dojedzie tak o wiele szybciej.

                              > - "Biały człowiek" nie mieszka z rodzicami. Czasem mieszka w
                              bloku, ale traktuje
                              > to jako etap przejściowy między pierwszym własnym mieszkaniem,
                              które kupił, żeb
                              > y
                              > się szybko wyprowadzić od rodziców, a kupnem albo budową domu.

                              „Świadomy” często mieszka w bloku, zazwyczaj w centrum miasta.
                              Sielankowe życie na łonie natury jest mu obce, na dom na starym
                              Żoliborzu przy 10 tysiącach na miesiąc go nie stać. Ma świadomość,
                              że mógłby się zaorać i zarabiać znacznie więcej ale wie, że życie
                              ucieka i szkoda go marnować na siedzenie w pracy 12 godzin na dobę.

                              > - "Biały człowiek" nie kupuje ubrań na bazarach (bo nie jego styl
                              i nie ta
                              > jakość) ani w szmateksach (bo się brzydzi używanych i nie ma czasu
                              na polowanie
                              > na półmityczne okazje typu "nowy Dior za złotówkę").

                              „Świadomy” rzadko kupuje ubrania w centrach handlowych bo jest
                              nieczęstym tam gościem – nie jego styl, zbyt duży tłum i żal mu
                              czasu na ganianie po sklepach. Masowe produkcje go nie fascynują, na
                              haute couture go nie stać. Ma oko i potrafi ubrać się w szmateksach.
                              Na bazarach fakt, raczej nie kupuje odzieży.
                            • mim288 Re: walczakowa 12.11.07, 15:40
                              O rety, nie sądzę żeby pożywienie człowieka dbajacego o to co je
                              składało się z ciasta francuskiego i pasty curry (chyba, ze chce
                              zmarnować swe zdrowie).
                              Mój czas jest cenny (dla mnie) więc robie zakupy np. w Tesco w nocy
                              (bo zawsze zdążę przez zamknięciem (bo 24na dobe otwarte), a poza
                              tym nie ma duzych kolejek. Jesli chodzi o mleko w kartonach, papier
                              toaletowy, reczniki papierowe, proszek Ariel i szereg innych
                              artykułów, których "biały człowiek" używa nie robi mi róznicy,
                              gdzie je kupię, bo zawsze są te same (jeśli mogę kupić hurtem w
                              Tesco za przystepną cenę i w dowolnych godzinach to tym lepiej).
                              Tesco ma zrezta sporo zywności orientalnej i ekologicznej, ma też
                              niezłe świeże ryby. Szereg artykułów, które używam, bo lubię we
                              wszystkich sieciach jest dokładnie taka sama, więc moim zdaniem im
                              taniej i wygodniej je kupię tym lepiej - robienie zakupów nie jest
                              łagodnie mówiąc moim hobby (wszystko jeno, czy kupuję szampana, czy
                              papier toaletowy), więc sie nimi nie ekscytuję.
                              Koło mojego domu otworzono Lidla, ponieważ to nasz najbliższy
                              większy sklep i z ego co widze nie ma kolejek do kasy na pewno
                              wypróbuję.
                            • chicarica Re: walczakowa 13.11.07, 12:51
                              Heh smile Bardzo dobrej jakości ciasto francuskie kupuję właśnie w Biedronce. Nie
                              mrożone, tylko takie z lodówki.
                              Kupuję tam też wino Carlo Rossi (tak, wiem, nie jest to wino jakościowe tylko
                              zwykłe stołowe, ale lubię sobie do kolacji wypić lampkę wina także i w dzień
                              powszedni, a to wino mi smakuje).
                        • gryzelda71 Re: walczakowa 11.11.07, 14:53
                          crises napisała:

                          > To taka <trudne słowo>przenośnia</trudne słowo>. Powinna być cz
                          > ytelna dla
                          > każdego, kto ma niegiertychowską maturę.

                          To się nazywa wybrnąć z klasąsmile
        • adsa_21 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 08:55
          napojow energetyzujacych nie kupuje w ogole. Wedliny i sera zoltego
          made by tesco czy lidl nie kupuje bo sa one po prostu paskudne, co z
          tego ze tanie.podobnie jak sokow, makaronow itp.
    • rita75 I jeszcze 11.11.07, 11:52
      www.solidarnosc.pb.edu.pl/doc/Polska_2006-lamanie_praw_zwiazkowych%5B1%5D.doc

      Roczny Przegląd Naruszania Praw Związkowych
      w Polsce w roku 2006
    • mikolla Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 13:11
      W Lidlu nie lubie robic zakupów i nie robie. Raz skusiłam się na
      osławioną kostkę toaletową robiona dla Lidla (miala byc taka super
      jak domestosa) Całą toaletę zafarbowała mi na zielono. Ile ja się
      naszorowałamwink)
      Po mleko dla synka jezdzimy do biedrony. Tam nestle junior jest
      najtaniej. Raz kupilismy pieluchy lidlowskie i biedronkowskie.
      Tragedia. Kupujemy huggies(ulubione te czerwono- niebieskie classic)
      i pamersy te nowe z balsamem sa super. To samo tyczy sie kosmetyków
      dla dziecka- tylko nivea.
      Raz na tydzien robimy zakupy w Auchan, albo Realu.
    • mikolla Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 13:12
      a do tesco osiedlowego też zaglądam jak jestem u mojej babci.
    • laminja Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 13:53
      nic. Lidl był kiedyś sklepem oferującym towar z tzw. niższej półki. Nie wiem ja
      jest teraz, bo nie bywam w sklepach tej sieci. W Tesco też jest nieco niższy
      wybór towarów powiedzmy "luksusowych" niż np. w Careffourze. Być może stąd taka
      klasyfikacja.
    • denea Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 15:12
      Ja bardzo często chodzę do Lidla, mam niedaleko a że mnóstwo rzeczy
      tam kupujemy, to wiecznie się o czymś zapomina wink
      I naprawdę z czystym sumieniem mogę polecić wiele produktów bo wiem,
      że są dobre i jestem spokojna o ich jakość. W Biedronce kupujemy np.
      papierowe ręczniki a mąż bardzo lubi ichnie chipsy czy tam snacki.
      Można się sparzyć i w związku z tym nie mieć zaufania do jakiejś
      marki ale snobowanie się na siłę pod hasłem "tylko Leclerc jest
      exclusive a reszta to badziew dla biedoty" po prostu mnie śmieszy.
    • deela Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 17:14
      a co kogo obchodzi kto gdzie robi zakupy?
      chyba tylko czlowiek z jakimis wyimaginowanymi kompleksami mogl zalozyc TAKI watek
    • monikaa13 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 18:11
      o matko a kto tak twierdzi, robie zawsze zakupy albo w kauflandzie
      albo w intermarche albo w lidlu, w dwoch pierwszych sklepach sa
      normalne produkty jak wszedzie, ale w lidlu sa naprawde dobre, jest
      duzo niemieckich nie spotykanych w Polsce, sa bardzo dobre i czesto
      je kupuje
      wiekszej bzdury juz dawno nie slyszalam
    • donatta Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 18:32
      W Tesco głównie się żywię, jestem b. zadowolona z jakości. Lidl ma pyszne słodycze, jogurty i lody, a na ladach pomiędzy regałami można czasem wypatrzeć niezłe cuda, np. oryginalny zestaw do robienia kryształów (chemicznych) przeceniony o kikadziesiąt złotych.

      Codziennie zakupy spożywcze robię w delikatesach Piotr i Paweł, które mam pod nosem, a które mają mnóstwo świetnych produktów, w tym pyszne wędliny i sery. Jednak hipermarkety P&P omijam z daleka, bo uważam, że strasznie podbijają ceny.

      Po to jest takie zróżnicowanie sklepów na rynku, żeby każdy mógł znaleźć sobie to, co jest dla niego najlepsze pod względem ceny, odległości, asortymentu, czy światopoglądu. Z czystą obiektywnością nie ma to zwykle nic wspólnego, bo nasze gusta i smaki to rzecz wielce subiektywna.
    • elza78 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 18:38
      taa, to jak ten ktos sie dorobi to jako prawdziwy nuworysz bedzie robil tylko
      zakupy w tesco w newyorku i wtedy to bedzie "cos" jak dla mnei zenada kolezanki smile
      a kupuje tam gdzie mi wygodnie i lidla lubie smile
    • bea116 Re: nic 11.11.07, 20:16
      Aczkolwiek ja wolę zakupy w Auchan niż w Tesco bo i większy wybór i niższe ceny, co przy moim całym koszu z górką kilka razy w miesiącu nie pozostaje po podliczeniu bez różnicysmile Do Tesco wpadam jak nie mam czasu na Auchan. Nie lubię przepłacać w osiedlowych sklepikach np. 3,50 zł na słoiczku pesto bo takich słoiczków zużywam w miesiącu kilka i podobnie dzieje się z większością produktów. Natomiast przyznam szczerze, że mam spore opory przed zakupem produktów marki własnej hipermarketów, mięsa, wędlin czy owoców. Nie neguję, że są i produkty dobre np. rzeczy dziecięce Cheeroke w Tesco ale trzeba wiedzieć które...
    • gardeniaa Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 20:18
      a co by miało być złego?
      kupuję praktycznie we wszystkich spermarketach w okolicy i nie widzę w tym nic
      złego
      nie widzę powodu dla którego miałabym płacić drożej za ten sam produkt np. w
      delikatesach, gdzie przykładowo na samym maśle jest złotówka różnicy nie mówiąc
      już o innych produktach
      • horcrux1 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 11.11.07, 22:45
        No wiesz, w ten sposób nigdy się nie staniesz "białym człowiekiem"
        • zuzanka79 Re: Przynajmniej mam na francuskie korniszony 11.11.07, 23:22
          Też tak robię. Idąc np. do Biedronki i kupując masło ( Extra), ser
          żółty ( Mlekovita), serek wiejski (Piątnica- takie duże opakowanie),
          płyn do naczyń (Pur 1 litr) jestem do przodu o kilka lub
          kilkanaście zł. Dodam, że do DELIKATESÓW mam w przeciwną stronę
          mniej więcej tak samo daleko. Niedawno kupiłam mojemu dziecku
          całkiem fajną kurtkę, a właściwie dwie właśnie w Biedronce.
          Kosztowały razem ok. 80 zł, czyli 40 jedna. Bo jest mi wszystko
          jedno czy za rok wyrośnie z tej za 40 czy za 140 zł. A w tym chyba
          nie ma nic złego. A kiedyś np. za 4 pary rajstop Wola ( dodam że
          latem ) w Realu zapłaciłam tyle co za jedną w Smyku. I w tym chyba
          też nie ma nic złego. te, jak im tam... J)))))))
    • karola1008 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 08:55
      Nie nie ma złego w zakupach w jakimkolwiek miejscu. Chyba, że ktoś
      myśli tak jak hipotetyczny dupek opisany przez Autokę wątku: no nie,
      jak kupię w Lidlu, to co sobie ludzie pomyslą? Że ja jakaś biedota
      jestem? Nie, no jazda do Piotra i Pawła, 50 km to żadna odległość,
      gdy o honor i godnośc takiego zajebistego gościa jak ja chodzi. Co
      ja się będę z plebsem mieszał w Tesco za rogiem."
      • gardeniaa Re: bogacze to największe sknery 12.11.07, 12:07
        to czasem tego biedniejszego stać jest na gest niż tego bogatszegosmile
        znam ludzi zamożnych, którzy kupują w supermarketach ,nie mówiąc juz o tym , że
        ubierają się w ciucholandach za parę groszy (nie widzę w tym nic złego)

        wszystko zalezy od tego, jak ktoś szanuje swoje ciężko zarobione pieniądzesmile
    • ewcia1980 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 12:16
      W Lidlu nie kupuje bo ... nie ma go w moim miescie.
      W Tesco natomiast kupuje ale tylko produkty NIE-TESCOWE.
      Z prostego powodu - nie smakuja mi.
      Uwżam, ze Tescowe: słodych, soki,jogurty, wedliny, sery nie sa
      najlepsze smakowo i gatunkowo.
      Nie wspomne o warzywach (warzywa kupuje TYLKO na targu)... albo i
      wspomnie, bo wygladaja jak po "liftingu" a smakuja jak plastik.
    • mathiola Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 13:07
      Wkurzają mnie zmanierowani ludzie.
      • tosina Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 13:53
        Jestem szczesliwa bo nie dalam sie zmanierowac. Kupuje w zaleznosci
        od tego co i ile chce kupic.Czesto przegladam gazetki reklamowa i
        promocyjne i wypaluje tzw. okazje. Szanuje nasze pieniadze bo oprocz
        tego ze zjesc lubie tez wyjsc do kina, teatru czy na koncert.
        Wyobrazam jak plytkie musi byc zycie kogos kto zasowa te 50kg zeby
        nie pokazac sie w tesco.I dziekuje Bogu ze dal nam zdolnosci i
        mozliwosci by zarobic na to co potrzebujemy.
        • lola211 Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 14:17
          > Wyobrazam jak plytkie musi byc zycie kogos kto zasowa te 50kg zeby
          > nie pokazac sie w tesco
          A jakie ciezkie zycie ma ktos, kto dyma te 50 km?kg? zeby kupic w
          Tesco..bo taniej.
          • gardeniaa Re: lola 12.11.07, 18:48
            A jakie ciezkie zycie ma ktos, kto dyma te 50 km?kg? zeby kupic w
            > Tesco..bo taniej

            niektórzy robią to dla zasady
            wyobraź sobie, że mój sąsiad jeździ po paliwo na stację oddaloną aż 15 km od
            najbliższej nam stacji benzynoiwej
            tam ma 5 gr. na litrze taniej, tankuje cały bak więc coś tam zaoszczędzi, ale
            czy warto?smile
            drogi chyba nie liczysmile
            >
            • dirgone Re: lola 12.11.07, 19:14
              heh, a może lubi sobie pojeździc ot tak bez powodu samochodem i te 5 groszy
              taniej to idealny pretekst?
            • lola211 Re: lola 13.11.07, 12:58
              > niektórzy robią to dla zasady

              No i czy to nie jest chore? Rozumiem oszczedzanie, ale nie w takim
              stopniu.
    • aluc Re: Co jest złego w zakupach w Tesco albo Lidlu? 12.11.07, 19:41
      cholera
      najbliżej mam do sklepu z ekologiczną żywnością
      a najłatwiej mi dojechać do Piotra i Pawła
      jestem parszywą snobką przez miejsce zamieszkania
Inne wątki na temat:
Pełna wersja