sturbow
10.11.07, 12:14
W wątku o życiu ponad stan kilka razy się pojawiło stwierdzenie, że zakupy w
Tesco albo Lidlu to są dla biedoty. "Czlowiek pracuje, zarabia i co, w Lidlu
ma sie zywic? Bo jak nie to fanaberia?"
Mam pytanie - czy jak kukurydzę Bonduelle z puszki kupię w Lidlu czy Tesco, to
jestem biedotą, a jak w MiniEuropie to jestem super fajna i bogata? Czy te dwa
ostatnie też pod biedotę podpadają i najlepiej to nic nie kupowac, tylko
prywatnego kucharza zatrudnic i niech on się tym para?
W Tesco kilka razy spotkałam:
Balcerowicza,
Marka Borowskiego
Piaska
i wielu innych. Że też się nie wstydzą...