O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem

15.11.07, 09:59
Zaczeło się od tego, że siostra przyjaciela mojego męża jest
strasznie nachalna i bezczelnie dostawia się do mojego małżonka. Nie
bedę opisywała całego cyrku, napisze tylko że nawet jej mama
opiepszyła ją za to na weselu jej brata. Mąż na szczęście zachowuje
dystans i nie przyjmował jej przeróżnych propozycji. Oczywiście
wolałabym by jej kazał sp... ale rozumiem że nie chce być
niegrzeczny. Sama też nie robiłam scen chociaż nóż mi sie w kieszeni
otwiera. Problem w tym że mąż w przypływie szczerości wyznał że ona
mu sie podoba i gdy naiwnie zapytałam czy gdybyśmy się rozstali to
by się z nią nie związał odparł że nie moze tego obiecać bo róznie
się życie układa... bla bla bla. No i mnie poniosło. Zadyma przez
dwa tygodnie. Powiedział mi że już nigdy nie bedzie ze mną szczery a
ja przesadzam. Postanowiliśmy już do tego nie wracać ale mnie to
gryzie. Psycha mi siada bo już widzę ich razem. Dziewczyna dość
atrakcyjna i zawzięta a jej brat za mną nie przepada a to autorytet
mojego męża. Przeczekać czy rozmawiać? Rozmowa na pewno zakończy sie
kłutnią sad. Byłam pewna za nasze małżeństwo a teraz straciłam
zaufanie i wiarę w nasz związek.
Aha: tak mam kompleksy.
    • gryzelda71 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:04
      Zachowuj się tak dalej cyt:kłutnie,opiepszaniasmile),a wizja małżonka z siostrą przyjaciela męża całkiem stanowiących pare całkiem możliwasmile
      • chipsi Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:19
        No to co ja mam robić? Zresztą przecież go nie opiepszam, jestem
        miła do bólu ale jakbym miała na wszystkie jego zachowania reagować
        błogim uśmiechem i szczęściem to niech go sobie i diabli wezmą smile
        Jestem zła że nie mogę jej przywalić wink
        • coco.a Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:27
          Ależ możesz wink))
    • coco.a Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:19
      Ja jestem impulsywna i sama kazałabym takiej pannie s... (zmykać), a
      następnie wyznaczyła malżonkowi termin do określenia swoich
      upodobań. Dlaej byłyby już tylko oknsekwencje wybory. NIE WYOBRAŻAM
      SOBIE że mąż oznajmia mi spokojnie iż podoba mu się przystawiająca
      do niego laska i on nie wie, co by było gdyby! Mieliby Armagedon.
      • tosina Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:59
        Oj Coco przypominasz mi, mnie samasmile.Z tym ze ja wprowadzilam w czyn
        te slowa. Kolezanka meza z pracy zbytnio zagolopowala sie w bycia
        mila.
        Otoz mamy z mezem dwa identyczne aparaty telefoniczne i zbiezne
        numeryz ta roznica ze moj nr konczy sie na 6 a meza na 7. Chcialam
        wymienic sobie smycz i zdjelam ja. Maz myslal ze to jego (bo bez
        smyczy)a zabral moj .Wszystko bylo Oki ,ale pod koniec dnia dostalam
        sms ."czy ty mnie jeszcze lubisz, a mowiles ze jestem
        sympatyczna.Nawet kawy mojej nie chciales."

        Zadzwonilam do nie i powiedzialam ze nie wiem czy moj maz ja lubi
        JESZCZE. Ale siedzi dwa biura dalej i jesli nikogo nie ma to niech
        podejdzie i sama zapyta czy nadal ja lubi. A co do kawy to on lubi
        MK Cafe czarna , gorzka.

        Zadzwonilam do meza i powiedzialam ze ma porozmawiac z E. Zeby do
        domu sie dzis nie spieszyl bo ja jade z dziecmi na 3 dni nad morze.
        Z premedytacja zostawilam mu telefon na stole i pojechalismy .Co
        prawda wrocilismy za 5 dni ale mielismy super mini wakacje. A gdy
        wrocilam po rozmawialam i zapytalam co dalej bo ja nie chce sie cale
        zycie denerwowac czy za mc lub dwa zostane sama z dziecmi.Ze moze
        inni lubia niepewne jutro ale ja jestem dzieckiem wojny i chce miec
        pewnosc, stabilizacje a nawet stagnacje na froncie dzieci dom , maz.
        Wszystko skonczylo sie Oki .Laska nadal pracuje w tej samej
        firmie.Unika mnie jak ognia .
      • croyance Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:27
        Ja tez jestem impulsywna, i w takiej sytuacji zrobilabym takie
        pieklo na ziemi, ze laska przestalaby mu sie podobac w trzy sekundy.
        Co do laski, slusznie ktos juz powiedzial; krotko i stanowczo kaz
        jej sie odp., nie masz obowiazku byc dla niej mila. Jesli wywolasz
        otwarty konflikt z nia, Twoj maz bedzie musial opowiedziec sie za
        ktoras ze stron i wtedy zobaczysz, ktora strona to bedzie.
        Co do tego, ze ona mu sie podoba, to mysle, ze po prostu pochlebilo
        mu, ze tak za nim lata i tyle. Jak przestanie, to i jemu moze
        przejdzie.
        • vanderica Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:35
          wlasnie! zgadzam sie z croyance.tez bym urzadzila ostra jazde,zeby a.panienke
          zniechecic skutecznie,lacznie z powazna obietnica,ze jestem dosc mozno
          zdesperowana i mam uczynnych kolegow,co jej moga buzke skalpelem
          potraktowac,bodz tez kwasem.powinno schlodzic jej amory.a meza pod wlos-nie ma
          "gdybania" co by bylo,jakby..bla,bla.i koniecznie ma sie jasno opowiedziec po
          czyjej jest stronie.a taka szczerosc to niech sobie w d...wsadzi.tez bym mu
          szczerze powiedziala,ktory jego kumpel mnie kreci i w razie czego to widze sie u
          jego boku.
          • cora73 zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:24
            Powaznie zrobilybyscie awanture z wyzwiskami itp ??? dla mnie bylo
            by to strasznie ponizajace.... pilnowanie faceta, odganianie od
            niego potencjalnych kochanek! To nie rozwiazuje problemu no chyba ze
            spedzacie z mezami 24h na dobe i ich pilnujeciesmile
            • vanderica Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:32
              zalosne to jest dla mnie robienie dobrej miny do zlej gry.usmiechanie sie jak ci
              wcale nie jest do smiechu i jakies nieuzasadnione uprzejmosci.a w tej sytuacji
              to tylko instynkt i prawa natury sie klaniaja.zero kultury i takich tam konwenansow.
              • tosina Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:36
                Po 1 nigdy nie klne. A po 2 wisi mi czy to zalosne jest dla kogos
                czy nie.TAka jestem i on wiedzial o tym zeniac sie ze mna. NIe bede
                udawala ze jestem ponad to( gdy nie jestem) tylko po to by innym
                pokazac co to nie ja.Placz w poduszke by innym udowodnisc moja
                twardosc i hardosc lub wynioslosc nie dla mnie .Ci ktorzy uwazaja ze
                to zalosne nie zyja w moim zwiasku nie znaja ani meza ani mnie wiec
                i konsekwencji jego badz mojego zachowania nie ponosza.A wiec co mi
                tam.sama sciele sama spiesmile

                Pozdrawiam.
              • kali_pso Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:38
                A mnie ciekawi co byś zrobiła, jeśli dama po postraszeniu jej
                chłopakami z Białorusi, z którymi rzekomo jesteś w dobrej komitywie
                i mają u Ciebie dług, który chętnie spłacą przefasonując jej facjatę-
                zabiłaby Cię śmiechem i dalej robiła swoje?winkP
                • vanderica Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:43
                  kali_pso napisała:

                  > A mnie ciekawi co byś zrobiła, jeśli dama po postraszeniu jej
                  > chłopakami z Białorusi, z którymi rzekomo jesteś w dobrej komitywie
                  > i mają u Ciebie dług, który chętnie spłacą przefasonując jej facjatę-
                  > zabiłaby Cię śmiechem i dalej robiła swoje?winkP

                  w akcie desperacji i niepohamowanej wscieklosci wcielilabym swoje plany w
                  czyn;Pnaleze do gaatunku spokojnych inaczej;P a swoja droga takie tu wszystkie
                  wymancypowane,a uwazaja,ze damie uzywac sily nie wypada,tylko sie usmiechac i
                  plakac w poduszke? gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z jajam by obil
                  morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony,a zona wydrapac oczu jakiejs zdzirze to
                  nie moze bo jest zalosna?doprawdy powymadrzajmy sie jeszcze.moze powinna na msze
                  dac,zeby sie panna nawrocila i zonatych nie podrywala;P
                  • mathiola Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:49
                    gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z jajam by obil
                    morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony,a zona wydrapac oczu
                    jakiejs zdzirze to
                    nie moze bo jest zalosna?

                    Gdybym zobaczyła, że mój mąż obija komukolwiek gębę, nie chciałabym
                    go więcej znać. Takie zachowanie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z
                    pijanym dresem rozwalającym przystanek autobusowy.
                    Sama zaś miałam zapędy obijania mordy w wieku lat 17, czyli wtedy,
                    kiedy hormony robią z mózgu wodę w stanie wrzenia.
                    W obecnym wieku i stanie ducha z pewnością ucięłabym sobie z panią
                    nachalną pogawędkę, ale raczej na zasadzie normalnej, rzeczowej
                    rozmowy. Strasznie pobiciem to już szczyt braku wyrafinowania,
                    doprawdy smile
                    • vanderica Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:58
                      mathiola napisała:

                      >
                      >
                      > Gdybym zobaczyła, że mój mąż obija komukolwiek gębę, nie chciałabym
                      > go więcej znać.

                      serio? rozwiodlabys sie z tego powodu? i dziecko ojca pozbawila?
                      > Sama zaś miałam zapędy obijania mordy w wieku lat 17, czyli wtedy,
                      > kiedy hormony robią z mózgu wodę w stanie wrzenia.
                      no widzisz to ja ciagle mloda;P
                      > W obecnym wieku i stanie ducha z pewnością ucięłabym sobie z panią
                      > nachalną pogawędkę,
                      pogawedke a i owszem,ale nie za dluga,bo na pewne typy czasu szkoda

                      ale raczej na zasadzie normalnej, rzeczowej
                      > rozmowy. Strasznie pobiciem to już szczyt braku wyrafinowania,
                      > doprawdy smile
                      > a czy ja gdzies pisalam,ze to ma bys wyrafinowane?wrecz przeciwnie chamowe bym
                      odstawila,ze hej;P
                      • mathiola Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 13:09
                        serio? rozwiodlabys sie z tego powodu? i dziecko ojca pozbawila?

                        Jasne. Oczywiście że bym się rozwiodła i pozbawiła dziecko, a nawet
                        i 3 dzieci ojca.
                        Weź się zastanów zanim coś palniesz.
                        Długo bym czuła do niego niesmak po prostu. I musiałby mnie mocno
                        przepraszać. I długo.

                        > > a czy ja gdzies pisalam,ze to ma bys wyrafinowane?wrecz
                        przeciwnie chamow
                        > e bym
                        > odstawila,ze hej;P

                        No właśnie... a dla mnie chamówa jest nie do przyjęcia, żenują mnie
                        tego typu przedstawienia.
                  • ciociacesia zalosne 15.11.07, 13:01
                    > gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z jajam by obil
                    > morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony

                    to ja wg tej definicji preferuje facetow bez jaj... i nie rozumiem
                    jak mozna byc z fecetem ktory innym obija morde bo 'sie dostawiaja'.
                    co to znaczy 'sie dostawiac'?
                    znam chlopaka ktory dostal pare razy 'po ,mordzie' bo:
                    tanczyl z dziewczyna, ktora okazala sie byc czyjas
                    rozmawial z dziewczyna
                    pozyczyl od dziewczyny zeszyt
                    wg. facetow z jajami to juz podpadalo pod 'dostawianie sie'
                    • kali_pso Re: zalosne 15.11.07, 13:05
                      ciociacesia napisała:

                      > > gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z jajam by obil
                      > > morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony
                      >
                      >
                      > co to znaczy 'sie dostawiac'?
                      > znam chlopaka ktory dostal pare razy 'po ,mordzie' bo:
                      > tanczyl z dziewczyna, ktora okazala sie byc czyjas
                      > rozmawial z dziewczyna
                      > pozyczyl od dziewczyny zeszyt


                      Dokładnie...im ktoś bardziej niepewny siebie i swojej pozycji w
                      związku, tym łatwiej znajduje powody dla których ma potrzebę
                      zaznaczenia "swojego terenu"wink
                      • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 13:06
                        brawo!!!!!!
                      • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:22
                        kali_pso napisała:

                        > ciociacesia napisała:
                        >
                        > > > gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z jajam by obil
                        > > > morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony
                        > >
                        > >
                        > > co to znaczy 'sie dostawiac'?
                        > > znam chlopaka ktory dostal pare razy 'po ,mordzie' bo:
                        > > tanczyl z dziewczyna, ktora okazala sie byc czyjas
                        > > rozmawial z dziewczyna
                        > > pozyczyl od dziewczyny zeszyt
                        >
                        >
                        > Dokładnie...im ktoś bardziej niepewny siebie i swojej pozycji w
                        > związku, tym łatwiej znajduje powody dla których ma potrzebę
                        > zaznaczenia "swojego terenu"wink
                        >
                        >nie odwracaj kota ogonem,jak ktos niepewny swego to siedzi w kacie i ryczy,albo
                        znosi wszystkie upokorzenia z usmiechem.a jak ktos jest pewny swojej wartosci to
                        nie pozwala z soba pomiatac i umie walczyc o swoje.naprawde nie mam szacunku dla
                        kobiet,ktore tak latwo pozwalaja soba manipulowac i uwazaja,ze zawsze musza byc
                        grzecznymi dziewczynkami
                        • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 13:29
                          Sorry ile ty masz lat? troche godnosci kobieto!
                          • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:34
                            cora73 napisała:

                            > Sorry ile ty masz lat? troche godnosci kobieto!

                            moze rozwin te swoja bystra mysl madra damo;P

                            i uwaga! uzywam ironii;P
                            • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 13:41
                              proste ,ja nie mam szacunku do kobiet nonstop " WALCZACYCH" o
                              swojego faceta....oj meczace to musi byc zycie ,szczegolnie dla tego
                              mezczyzny!
                              • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:46
                                cora73 napisała:

                                > proste ,ja nie mam szacunku do kobiet nonstop " WALCZACYCH" o
                                > swojego faceta....oj meczace to musi byc zycie ,szczegolnie dla tego
                                > mezczyzny!
                                a kto non stop walczy?ja? bo sie pogubilam.cos zle zrozumialas.mnie ta sytuacja
                                na szczescie nie dotyczy,wiec sobie teoretyzuje.ale gdyby cos takiego
                                zaistnialo, to bym sie troche pobawila jak kotek z myszka.ot tak dla sportusmile
                        • ciociacesia grzeczne dziewczynki 15.11.07, 13:32
                          mieszkalam kiedys z laska co mowila do reszty lokatorek
                          dziewczynki smile w koncu jej powiedzialysmy ze za stare jestesmy na
                          doslowna interpretacje, a niedoslowną czujemy sie z letka obrazone tongue_out
                        • mathiola Re: zalosne 15.11.07, 13:33
                          Jest taka teoria psychologiczna, która mówi, że niepewność objawia
                          się w dwojaki sposób: albo siedzeniem w kącie i ryczeniem, albo
                          nadmierną agresją.

                          jak ktos jest pewny swojej wartosci to
                          nie pozwala z soba pomiatac i umie walczyc o swoje.

                          Jeśli ktoś jest pewny swojej wartości, to wie, że walczyć nie musi -
                          bo... jest pewny swego smile
                          • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:40


                            >
                            > Jeśli ktoś jest pewny swojej wartości, to wie, że walczyć nie musi -
                            > bo... jest pewny swego smile

                            rozumiem,ze ty w podobnej sytuacji,bedac tak pewna swego przygladalabys sie temu
                            z poblazaniem i zyczliwoscia.a niech tam sobie poflirtuja,co ja sie bede mieszac;P
                            >
                            • mathiola Re: zalosne 15.11.07, 13:44
                              No, ja już napisałam, co bym zrobiła, z pewnością nie lała po
                              mordzie, nie krzyczała, nie straszyłam konsekwencjami w postaci
                              znajomych Białorusinów, ale przede wszystkim - nie snułabym teorii
                              spiskowych, bo to, że dama się podwala, to jeszcze za malo, żebym
                              rwała włosy z głowy.
                              Przede wszystkim ufam swojemu mężowi i staram się nie węszyć ze
                              wszystkich stron zdrady.
                              A zbyt nachalnej pani przyda się parę grzecznych słów studzących
                              zapał, ale po pierwsze grzecznych, a po drugie wtedy, kiedy jest
                              NAPRWDĘ nachalna, a nie wtedy, kiedy nam się wydaje, że jest
                              nachalna, bo w zakładowej stołówce przy obiedzie zbyt długo
                              rozmawiała z moim chłopem smile
                              • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:50
                                mathiola napisała:

                                >a po drugie wtedy, kiedy jest
                                > NAPRWDĘ nachalna, a nie wtedy, kiedy nam się wydaje, że jest
                                > nachalna, bo w zakładowej stołówce przy obiedzie zbyt długo
                                > rozmawiała z moim chłopem smile

                                no i na tym polega ta zabawa,ze trzeba trzezwo ocenic sytuacje w realu,kiedy
                                wkraczamy do akcji na mocnej pozycji,a kiedy jest to tylko histeria i
                                przewrazliwienie
                  • kali_pso Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 13:01
                    vanderica napisała:
                    >
                    > w akcie desperacji i niepohamowanej wscieklosci wcielilabym swoje
                    plany w
                    > czyn;Pnaleze do gaatunku spokojnych inaczej;P


                    Średnio wierzęwinkP
                    Być może Cię nie doceniamwink


                    a swoja droga takie tu wszystkie
                    > wymancypowane,a uwazaja,ze damie uzywac sily nie wypada,tylko sie
                    usmiechac i
                    > plakac w poduszke? gdyby sytuacja byla odwrotna to kazdy facet z
                    jajam by obil
                    > morde gosiowi dostawiajacemu sie do zony,a zona wydrapac oczu
                    jakiejs zdzirze t
                    > o
                    > nie moze bo jest zalosna?doprawdy powymadrzajmy sie jeszcze.moze
                    powinna na msz
                    > e
                    > dac,zeby sie panna nawrocila i zonatych nie podrywala;P




                    Świadomość swojej wartości jako kobiety nie polega na uleganiu
                    najniższym instynktom, ani na płakaniu w poduszkę. Jeśli już to
                    raczej na wyjaśnieniu wszelkich nieporozumień z najbliższą osobą,
                    przez szczerą, pozbawioną histerii i oskarżeń rozmowę.
                    Jak na razie to mamy do czynienia z panią kręcacą się wokół męża
                    Chipsi, z mężem, który zachowuje "dystans" do amorów tej pani i
                    żoną, która z jakiegoś powodu czuje się mocno zagrożona w związku.
                    Nie wiem, czy to całość sytuacji..z tego co pamiętam w małżeństwie
                    Chipsi, nie układa sie od dawna..nie dziwię się, że reaguje
                    emocjonalnie.
                    Ale naszą rola tutaj jest ostudzić te emocje i sprowokowac autorkę
                    do rozsądnego myślenia- czy to co się wydarzyło, jest naprawdę warte
                    kłótni, czy może zrobić coś, co polepszy relacje z mężem, co lezy u
                    źródła tych problemów- BO TO JEST NAJWAŻNIEJSZE, a nie jakieś pierdy
                    o skalpelach, gościach zza wschodniej granicy itp. To ma jej pomóc?
                    To uzdrowi jej małżeństwo?

                    Mocno wątpię...
                    • vanderica Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 13:14
                      kali_pso owszem masz w duzej mierze racje.trudno cos radzic.mozemy sobie tylko
                      pogdybac tu,co bysmy zrobily.nie znam kompletnie osobistej sytuacji
                      autorki.wspolczuje problemu.co ja bym tak calkiem serio zrobila w tej sytuacji
                      to nie wiem.przeciez rozmowa z mezem to oczywistosc.co nie zmienia faktu,ze
                      panne staralabym sie bardziej zdystansowac,niz robi to maz.bo maz cos tez chyba
                      kreci,skoro uwaza,ze kilka uprzejmych slow typu mam zone,ktora kocham i nie
                      zycze sobie bys mnie nagabywala to taka wielka nieuprzejmosc?widocznie mu pasuje
                      ta sytuacja,a ze zonie takie teksy jeszcze mowi to tez nie swiadczy dobrze o
                      jego stosunku do zony.moze nie pomoglam,ale prawda czasem bywa bolesna.dlatego
                      nie sadze,ze silenie sie na bycie mila usmiechnieta i zadowolona zona w tej
                      sytuacji jest dobre.czasem trzeba tupnac noga.
                • tosina Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:44
                  kali nie wiem czy to do mnie ale ja nigdzie nie napisalam ze
                  postraszylabym ja tym facetem z Bialorusi. Ale napewno po
                  rozmawialabym z mezem.Powiedzialam ze nie interesuja mnie jego
                  fascynacje kobietami ( bo wiem ze nie jestem jedyna kobieta na
                  swiecie iinne moga mu sie tez spodobac) ale chcialabym by wykoncu
                  dal do zrozumienia piekniej pani ze ona go nie interesuje w tej
                  chwili. A jesli jej umizgi mu odpowiadaja chelpia jego ego, i
                  odpowiadaja , a ja cierpie przez to ,to problem nie mam ja a mamy
                  my.Bo ewidetnie widac rozbierznosc drog.
                  • kali_pso Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 13:09
                    tosina napisała:
                    A jesli jej umizgi mu odpowiadaja chelpia jego ego, i
                    > odpowiadaja , a ja cierpie przez to ,to problem nie mam ja a mamy
                    > my.


                    Otóż to. Mamy/macie/ mają problem.
                    A problemy sie rozwiązuje- albo samemu albo z pomocą kogos z
                    zewnątrz.
                    Rozwiązuje, a nie unicestwia( chciażby tylko w wyobraźnismileP
              • cora73 Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:45
                Nie chodzi o robienie dobrej miny itd... chodzi o to ze zalatwila
                bym podobna sprawe ze swoim facetem a nie robila awantury panniesmile
                jezeli bedzie chcial to zdradzi jak nie z ta to z inna o ktorej nie
                bede miala bladego pojecia! Ludzie ,zwiazek polega na zaufaniu a
                skoro go brak moze warto pomyslec o zmianie partnera?
                • vanderica Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 12:49
                  cora73 napisała:

                  > Nie chodzi o robienie dobrej miny itd... chodzi o to ze zalatwila
                  > bym podobna sprawe ze swoim facetem a nie robila awantury panniesmile
                  > jezeli bedzie chcial to zdradzi jak nie z ta to z inna o ktorej nie
                  > bede miala bladego pojecia! Ludzie ,zwiazek polega na zaufaniu a
                  > skoro go brak moze warto pomyslec o zmianie partnera?

                  przeciez napisalam,ze obrobka faceta jak najbardziej konieczna w tej sytuacji.a
                  pogonic pannice tez nie szkodzi,tak dla zasady i satysfakcji,zeby jej pokazac
                  kto tu rzadzi i czyj to teren. strzezonego pan bog strzeze.
                  • ciociacesia zalosne 15.11.07, 13:07
                    > kto tu rzadzi i czyj to teren. strzezonego pan bog strzeze.

                    a jesli ona ci bedzie wtedy chciala pokazac ze jej na wierzchu?
                    • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:18
                      ciociacesia napisała:

                      > >
                      > a jesli ona ci bedzie wtedy chciala pokazac ze jej na wierzchu?

                      to chyba oczywiste,ze to jest walka;P mogloby byc zabawnie
                      >
                      • ciociacesia Re: zalosne 15.11.07, 13:27
                        no nie wiem, ja nie lubie przegrywac wiec wole nie grac - bo jak sie
                        przegra to zdana zabawa, a fecet to nie rzecz zeby nim grac w
                        pingponga
                        • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:31
                          ciociacesia napisała:

                          > no nie wiem, ja nie lubie przegrywac wiec wole nie grac - bo jak sie
                          > przegra to zdana zabawa, a fecet to nie rzecz zeby nim grac w
                          > pingponga


                          big_grinDD z tym,ze ja bym z gory zalozyla,ze wygram.chyba,ze autorka tego byc pewna
                          nie moze,bo tylko ona wie jakie sa jej relacje z mezam i jej pozycja w tym
                          ukladzie.ze slabej bym nie startowala.trzeba liczyc sily na zamiary of kors;P
                      • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 13:32
                        oj wspolczuje twojemu facetowi, takiej walecznej zonysmile
                        • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 13:57
                          cora73 napisała:

                          > oj wspolczuje twojemu facetowi, takiej walecznej zonysmile

                          no przeciez od dawna wiadomo,ze najlepsze sa zony ciche,potulne,skromne i
                          posluszne;P

                          p.s mala wskazowka:nie bierz serio wszystkiego co sie w necie pisze.bo ja ci tu
                          moge opowiesc wysmarowac,jaka to odwazna jestem,a w rzeczywistosci doopa
                          wolowa,ktora maz leje;P luzsmile
                          • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 14:03
                            oooo to jednak dobrze cie ocenialam: pies ktory najglosniej szczeka
                            nie gryziesmile))))))))))))))))))))))
                            • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 14:10
                              cora73 napisała:

                              > oooo to jednak dobrze cie ocenialam: pies ktory najglosniej szczeka
                              > nie gryziesmile))))))))))))))))))))))

                              no jasne,ze nie gryze;P czasami kasam niegrozniebig_grinDDD
                              • cora73 Re: zalosne 15.11.07, 14:13
                                lece z mala na spacer.... i po drodze sasiadce pod drzwi napluje,
                                juz 3 razy prosila mojego niemeza o pomoc w remoncie! Niech sobie
                                nie mysli ze o niego nie powalczesmile)))))))
                                • vanderica Re: zalosne 15.11.07, 14:16
                                  cora73 napisała:

                                  > lece z mala na spacer.... i po drodze sasiadce pod drzwi napluje,
                                  > juz 3 razy prosila mojego niemeza o pomoc w remoncie! Niech sobie
                                  > nie mysli ze o niego nie powalczesmile)))))))

                                  he..he..smileno a co life is brutalbig_grinDD
              • mamagapka Re: zalosne:((((((((((((((((((((((((( ((( 15.11.07, 16:54
                tak jest
    • gryzelda71 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:43
      Pewnie zależy od ludzi,ale obce są w moim otoczeniu takie klimaty,jakies laski latające za mężami,męzowie mówiacy ze kto wie,kto wie....
      • nasyceni Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:48
        ja tam tez nie wyobrazam sobie zeby moj m. oznajmial takie rzeczy
        przy mnie,niech se tak mowi ale nie przy mnie przeciez to rani jak
        cholera a na twoim miejscu nie spotykalabym sie z tym malzenstwem bo
        do niczego dobrego to nie prowadzi
        • spacey1 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:56
          To nie małżeństwo, tylko brat i siostra, to jeszcze gorzej, bo jest wolna wink
          A ja sądzę, że brak zdrady z braku okazji nie jest żadnym powodem do radości.
          Dopiero cenna jest wierność wbrew okazjom. Nie jest sposobem moim zdaniem
          izolowanie. Trzeba ze sobą i mężem do ładu dojść i tyle.
      • croyance Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:33
        Najlepszy przyjaciel mojego narzeczonego ma zone, ktora caly czas
        zakochana jest w swoim przyjacielu z pracy i wyjezdza z nim na
        wakacje.
        Wyobrazacie sobie? Ostatnio pojechala z nim na miesiac do
        Bangladeszu! A przyjaciel, dupa, siedzial w domu i opiekowal sie
        dziecmi: swoim (ich) i jej. Ona oczywiscie mowi, ze to wyjazd
        sluzbowy, ale jej kumpel jest jej 'soulmate'. W testamencie
        zapisala, ze w razie jej smierci on ma sie zajac jej dzieckiem.
        A maz nie potrafi zareagowac.
    • kali_pso Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:58
      Problem w tym że mąż w przypływie szczerości wyznał że ona
      > mu sie podoba i gdy naiwnie zapytałam czy gdybyśmy się rozstali to
      > by się z nią nie związał odparł że nie moze tego obiecać bo róznie
      > się życie układa... bla bla bla.



      O rany..telenowelawinkP
      Twój mąż jest rzeczywiście bardziej szczery niż taktowny, ale czy
      powiedział coś naprawdę dołującego? Stwierdził, że zycie róznie sie
      układa- i to prawdawinkPPPPP


      No i mnie poniosło. Zadyma przez
      > dwa tygodnie. Powiedział mi że już nigdy nie bedzie ze mną szczery
      a
      > ja przesadzam. Postanowiliśmy już do tego nie wracać ale mnie to
      > gryzie. Psycha mi siada bo już widzę ich razem. Dziewczyna dość
      > atrakcyjna i zawzięta a jej brat za mną nie przepada a to
      autorytet
      > mojego męża.


      No i to zapewne przesądzi sprawęwinkP
      Jej brat zacznie na pewno namawiać Twojego męża do rozwodu z Tobą,
      bo powstał spisek na Wasze szczęście rodzinnewinkP
      Nie widzisz, jak to brzmi?winkP


      Przeczekać czy rozmawiać? Rozmowa na pewno zakończy sie
      > kłutnią sad. Byłam pewna za nasze małżeństwo a teraz straciłam
      > zaufanie i wiarę w nasz związek.


      Na jakiej podstawie straciłaś tą wiarę?
      Przecież mąż dystansuje się od tej pani, sama to napisałaświnkP
      A jak mu będziesz tak truć, zadawać podchwytliwe pytania, to
      chciażby ze złości na Ciebie, skróci ten dystanswinkP
    • nataliak9 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 10:59
      absolutnie nie chce twojego M usprawiedliwiac, bo mu sie wyrwało
      baaaardzo nie elegancko, lecz ja nie ciagnęłabym tego tematu już
      więcej i unikała wszelkich kontaktów z tamtą babą.sama piszesz, że M
      zachowuje dystans. pewnie miło go połechtało to zainteresowanie i
      się zupełnie niepotrzebnie nad tym za bardzo zamyślił. naprawdę
      odpuść i sie nie gryź tym tematem. pozdrawiam
    • rotera Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:00
      taaa, no niby jakos tam masz troche racji ze Ci gul skoczyl, no ale
      na zadyme to stanowaczo za mało, tyle ze w ciazy (zreszta wiesz
      przeciez) hormony buzuja i gotowe z igly widly
      powiedz Ty mu normalnie ze Ci na palmo z zadrosci chwilowo padlo i
      nie draz tematu
      a swoja droga on byl szczery, a Ty nie bylas? bylas bo wybuchlas...
      a czy nie mozesz kolezanki wytepic po cichu, tak mimo chodem...
    • mearulezz Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:00
      KONIECZNIE MUSISZ ograniczyc kontakty z ta oblesna babą. A jesli z jakis
      wzgledow jest to niemozliwe to przy pierwszej okazji szepnij jej do ucha kilka
      milych słów. Moze masz przyjaciołke, dobrze zbudowanego przyjaciela, brata
      podejdzcie razem i niby w żartach powiedzcie jej co sadzicie o takich
      "flanelkach".
      Pamietaj "w miłosci i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone"
      A SWOJA DROGA moze twoj maz nic jej nie mowinie dltego ze jest taki kulturalny
      moze mu sie to po prostu podoba???
      Nie opiepszaj go tylko szczerze powiedz ze sprawia ci przykrosc.
    • loola_kr Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:03
      Rozpuść plotę, że to ... jest i dobiera sie do cudzych mężów i już!
      wink))
    • cora73 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 11:27
      No i po co zadawalas tego typu pytania?smile myslalas o naiwna ze
      odpowie ze ,nigdy z zadna ,ze w razie czego do konca zycia bedzie
      sam itp! Nie wpedzaj sie w paranoje bo faktycznie swoimi schizami
      wpedzisz go w otwarte ramiona tej laski!
      • chipsi Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 13:19
        cora73 napisała:

        > No i po co zadawalas tego typu pytania?smile

        Ano właśnie dlatego że byłam zbyt pewna siebie. Myślałam że powie że
        inna owszem ale ta nigdy czy coś w tym stylu, ja sie dowartościuje i
        bedzie ok. A tu d.u.p.a sad
        • cora73 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 13:26
          Nie ma co szalec, zaufaj mu i uwierz ze dopiero w razie
          rozstania...smile Na powaznie to staraj sie nie robic awantur tej lasce
          bo wyjdziesz na zalosna histeryczke!
    • lola211 Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 13:12
      Lubie miec swiadomosc ze moj facet podoba sie innym.To znak, ze jest
      atrakcyjny.A ze milo jest miec atrakcyjnego partnera to i nie zzymam
      sie na takie sytuacje.Jestem go pewna, moze stad moj stoicki
      spokoj.Nie znizylabym sie do roli zazdrosnej mezatki, robiacej innej
      kobiecie sceny, bo osmielila sie wyslac do MOJEGO faceta sms- a czy
      go kokietowac.Tak naprawde to w wiekszosci nadzbyt wybujala
      wyobraznia drugiej połowki- i zwykly sms urasta do rangi zdrady
      niemalze.To od niego wymagam, by wybrnal z klasa z takiej sytuacji.I
      to u nas dziala od lat.
      • blue_nights Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 13:26
        Czym ty sie przejmujesz.Jesli cie naprawde kocha to nie zdradzi cie
        chociaz ta by mu wlazila z gola dupa na kolana.Ale widac,ze masz co
        do tego watpliwosci i mu nie ufasz.Przeciez nawet mogl juz z nia
        odbyc szybki numerek a ty moze nawet sie nie zorientowalas.Zycie
        jest brutalne.Jak bedzie chcial to i tak cie zdradzi czy to znia czy
        z kazda inna.Okazja czyni zlodzieja.
        • mathiola Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 13:47
          Czym ty sie przejmujesz.Jesli cie naprawde kocha to nie zdradzi cie

          Oj, i tu bym się nie zgodziła.
          Czasem nawet wielka miłość nie broni na cielesne kontakty z innymi.
          Co ty filmów nie oglądasz? smile
          • blue_nights Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 14:03
            To zakladasz,ze pomimo tego,ze maz cie kocha to i tak cie zdradzi?
            Czyli chec na inna kobiete bedzie silniejsza niz milosc?
            W sumie to nawet racja.
            • mathiola Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 16:51
              hehe, wiesz co, ja w ogóle nie zakładam, że mąz mnie zdradzi
              (chociaż nie wykluczam, że może się zdarzyć, w końcu niektórym się
              zdarza...).
              Ale nie zaprzeczysz, że istnieją takie kwiatki: mąz kocha żonę, ale
              robi skok w bok - z różnych przyczyn (żona nie zaspokaja fantazji,
              za dużo alkoholu, słaby charakter i okazja czyniąca złodzieja itp.)
              • blue_nights Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 17:15
                Fakt to wynika,ze kazdy potencjalnie zdradzi.I chyba tak jest.
          • chipsi Re: widac masz watpliwosci czy cie kocha 15.11.07, 14:17
            No, czyli jednak "okazję" za łep i do piachu ;P
    • blue_nights Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 14:20
      ech z facetami zle i bez nich nie dobrze,trzeba trzymac krotko
    • miminko Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 14:25
      Dziewczyno.

      mąż jest w porzadku - ignoruje babe. jesli nie jestes emocjonalnie gotowa na
      szczerosc, nie zadawaj mu trudnych pytan. prawda JEST taka, ze zycie sie roznie
      uklada. ja bym sie bardziej niepokoila gdyby zaczal goraco zaprzeczac.

      baba nie jest strona w sporze wiec ja zostaw w spokoju i ocal resztki godnosci.
      cokolwiek sie stanie, bedziesz mogla spojrzec na siebie w lustrze. agresja i
      zemsta zawsze obroca sie przeciwko tobie.

      ty masz problem z poczuciem wlasnej wartosci, ewidentny na tyle ze sama go
      dostrzegasz. zrob cos z tym. popracuj nad soba, zajmij sie czyms rozwijajacym.
      zachowujac sie jak glupia, zaborcza ges sama popychasz mezczyzne w ramiona
      innych bab.

      jestes dorosla wiec tak sie zachowuj. badz partnerka dla swojego meza a nie
      mimoza ze sklonnoscia do ortografow i truchlejaca na sama mysl o innych kobietach.

      z sympatia to mowie. bierz sie za siebie w te pedy, obojetnie, terapia, dobra
      ksiazka czy ceramika. dbaj o siebie, po prostu. i o was, jako pare.

      "klutniami i opiepszaniem" nie zyskasz nic. NIC.
      • chipsi Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 14:36
        Nie zgodzę się jednak że tamta baba nie jest stroną w tym
        konflikcie. Uwierzcie mi, nie przesadzam, to nie tylko głupia
        zazdrość. Sama wysyłam męża na piwko z kumplami i nie miałam nic
        przeciwko ze miał kawalerskie ze striptizem. Ta panienka jest
        naprawdę bezczelna i to przez nią się pokłuciłam z mężem. Do tego
        jej brat, ten przyjaciel-szowinista, wyznawca zasady "baby do
        garów"...
        • miminko Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 14:53
          nie jest strona, to wy jestescie malzenstwem. jej chęci i chuć to jej problem.
          do sądu jej pozwac nie mozesz, mozesz najwyzej wezwac jako swiadka w sprawie
          rozwodowej jesli juz do czegos miedzy nia a mezem dojdzie. w ktorej to sprawie
          stronami bylibyscie ty i mąż.

          gowno cie tez powinno obchodzic co na temat roli kobiet sadzi jej brat. ktos
          goni cie do garow? ani mru mru przy nim zreszta, to tylko woda na jego mlyn.
          zastanawialabym sie nawet nad byciem uszczypliwa w stylu "baby do garow?
          swietnie sie sklada, slyszalam ze twoja siostra chce zostac macocha naszych
          dzieci, na pewno bedzie im chetnie gotowac". i oczko wink

          niestety, jedyny sposob na bezczelne baby to dbac o swoj zwiazek. nie
          wynaleziono jeszcze lepszego.
          • chipsi Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 15:01
            Tak, tylko że ten kumpel potrafi truć tyłek mężowi że jest
            pantoflarz bo np umył talerz a w jego domu to nie do pomyślenia by
            facet się wysilał itd. Mąż niby go nie słucha ale dziwnym zbiegiem
            okoliczności talerza już nie umył. Rozumisz o co mi chodzi? Niby
            drobnostki ale mnie do szału doprowadzają. I nic z tym nie zrobie. -
            -
            >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych
            Dokonań<<
            • miminko Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 15:15
              mimo wszystko, porozmawiaj z mezem jak sobie wyobraza wasze wspolne zycie razem
              zamiast pytac czy sobie wyobraza wspolne zycie z inna kobieta. poki co to wy
              jestescie malzenstwem i tyle bedziesz miala w tym malzenstwie do powiedzenia ile
              faktycznie powiesz.

              bez robienia awantur i scen, jak juz wspomnialam stawiaja cie w pozycji osoby
              niepewnej i niedojrzalej.

              zakasaj rekawy i bierz sie za siebie i ten zwiazek jesli ci na nim zalezy. a nie
              za zmywanie garow po mezu bo kolega tak kazal. ani kolegi ani jego siostry nie
              wychowasz, zreszta nie twoja w tym rola.
              • chipsi Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 15:25
                miminko napisała:
                ani kolegi ani jego siostry nie
                > wychowasz, zreszta nie twoja w tym rola.

                A moge im jeszcze nakopać a potem juz będę pewna, dojrzała i
                kulturalna? wink)))
                • miminko Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 15:34
                  kochana mozesz, ale jedynie wirtualnie smile

                  spotkaj sie z kims bliskim i zaufanym i wymysl scenariusz wirtualnej zemsty.
                  smiechu bedzie co niemiara, napiecie ci spadnie i poczujesz sie lzejsza a przy
                  tym ominie cie odpowiedzialnosc karna.

                  mowie ci to wszystko z pozycji absolwentki psychologii i laski, ktora przezyla
                  rozpieprzenie zwiazku przy niewatpliwym udziale bezczelnej baby.

                  po czasie wiem, ze nie dbalam o zwiazek i dlatego m.in. sie rozpieprzyl. tez
                  robilam awantury, pieklilam sie i grozilam. to nic nie dalo. i wiem, ze kazde
                  zle slowo wypowiedziane na temat tamtej zbrzydza mnie o troche. MNIE, nie ją.
                  • phantomka Re: O jedno zdanie za dużo - rozmowa z mężem 15.11.07, 18:44
                    Prowadzenie takich rozmow wtedy, kiedy chcemy uslyszec tylko jedna
                    wlasciwa odpowiedz, jest bez sensu. Albo chcialas pogadac szczerze
                    albo chcialas zeby maz ci poslodzil.
                    To tak jakbyscie zaczeli rozmowe o tym, czy po smierci jednego z
                    malzonkow, drugi zalozy rodzine, z kim, jak on/ona bedzie wygladac -
                    rowniez bez sensowne.
                    Przeciez to prawie pewne, ze gdybyscie mieli sie kiedys rozstac, to
                    kazde z was weszloby w nowy zwiazek, na dzien dzisiejszy on wszedlby
                    w zwiazek z tamta dziewczyna i tylesmile
                    Obrazanie z tego powodu to dziecinada, mozesz sie podasac i dac na
                    luz, bo w koncu on naprawde poczuje, ze za mocno sie starasz, za
                    mocno napierasz, a tego chyba nikt nie lubi - no ja przynajmniej nie
                    znosze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja