Nie rozumieją tego, co czytają

19.11.07, 08:50
www.emetro.pl/emetro/1,85651,4684076.html

Wtórny analfabetyzm jest szczególnie dobrze widoczny na różnego
rodzaju forumach tongue_out

A poważnie, spotkałyście kogoś, kto naprawdę ma problemy z pisaniem
i czytaniem? Mam na myśli oczywiście osoby dorosłe, zdrowe na umyśle
i prawidłowo rozwinięte. Bo czy umiętność - i chęć - czytania tylko
i wyłącznie programów telewizyjnych to już wtórny analfabetyzm?
    • lila1974 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 08:57
      Czasami odnoszę takie wrażenie, gdy rozmawiam z pacjentami uncertain
    • majmajka Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:07
      Spotkalam. Byly to najczesciej osoby starsze, choc nie tylko. Byl to powszechny spis ludnosci. Bylam wtedy w liceum i mialysmy przyjemnosc uczestniczyc w tym wydarzeniu. Niektorzy nie potrafili sie podpisac. Poza tym w pracy czesto spotykalam ludzi, ktorzy nie potrafili zrozumiec tego co bylo napisane, nawet przetlumaczenie z" polskiego na nasze" czesto niewiele dawlo. Kiedys w banku widzialam faceta, ktory cos czytal i glosno skladal litery(tak jak dziecko, kiedy ma 6 lat). Zal mi takich ludzi.
    • syriana Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:27
      spotkałam ludzi z prawdziwym analfabetyzmem albo małym analfabetyzmem -
      pokolenie przedwojenne jeszcze, żyjące na wsi całe życie, które zaliczyło tylko
      cztery klasy np. jak moja babcia

      umieją czytać, pisać (choć z błędami), ale po książki nigdy nie sięgali, bo nie
      ta kultura i nie te potrzeby

      za wtórny analfabetyzm uznaję plagę naszych czasów - dysleksję, która chyba
      drogą kropelkową się roznosi
      nie rozumiem jak dorośli ludzie mogą uważać ją za wystarczającą wymówkę do
      zupełnej olewki ortografii
      (mam na myśli głównie pisaninę internetową)

      znam sporo ludzi, którzy co prawda radzą sobie z czytaniem i rozumieniem tekstu,
      ale bez obciachu przyznają się do nieczytania gazet nawet, o książkach już nie
      mówiąc

      ostatnio jeden mój znajomy strasznie mi polecał "Kod Leonarda da Vinci"
      strasznie był nakręcony tą powieścią i w przypływie nakłaniania mnie do jej
      lektury wyznał, że to jego pierwsza od podstawówki przeczytana książka (liceum
      zaliczył na streszczeniach lektur, potem jakoś już w ogóle nie miał motywacji do
      czytania)
      • kali_pso Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:45
        syriana napisała:
        >
        > ostatnio jeden mój znajomy strasznie mi polecał "Kod Leonarda da
        Vinci"
        > strasznie był nakręcony tą powieścią i w przypływie nakłaniania
        mnie do jej
        > lektury wyznał, że to jego pierwsza od podstawówki przeczytana
        książka (liceum
        > zaliczył na streszczeniach lektur, potem jakoś już w ogóle nie
        miał motywacji d
        > o
        > czytania)

        No....rozdziewiczenie przez taką lekturę, jak "Kod.." prowadzi z
        kolei do poważnych debat, z których płynie wniosek, że ten Brown
        miał jednak rację i że świat rządzony jest przez czarne lobby( taka
        wymianę zdań tez słyszałam)winkP
    • magdziak1 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:33
      Właśnie trwa dyskusja na ten temat u mnie w pracy. I nikt nie ma zna takich
      osób....
      • magdziak1 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:54
        Choć jak się tak zastanawiam to znam kilka osób, które mają problemy ze
        zrozumieniem instrukcji obsługi urządzeń elektrycznych...smile
    • kali_pso Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:38
      morgen_stern napisała:


      > Bo czy umiętność - i chęć - czytania tylko
      > i wyłącznie programów telewizyjnych to już wtórny analfabetyzm?

      Może to minimalizacja potrzeb życiowych?winkPP

      Jeśli nie posiądzie się umiejętności czytania ze zrozumieniem w
      dzieciństwie a później nie mamy systematycznych doświadczeń ze
      słowem pisanym, po jakimś czasie okazuje się, że mamy duże problemy
      ze zrozumieniem zwykłego tekstu w gazecie czy instrukcji obsługi
      pralki, odpuszczamy sobie, bo nikt nie lubi porażek..i koło się
      zamykawinkP


    • bea.bea Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 09:52
      nie znam osób które nie ozumieja, co czytaja, choc czasm interpretacja
      przeczytanej treści jest różna....
      znam za to jedna osobe która ma problemy z ortografią, mimo ,że napisała mature
      celująco...
      to jestem ja sama....
      nie wiem jaki jest mechanizm tej mojej przypadłosci...bo czasem napisze np,
      słowo faktur...a czasem faktóra....
      był czas,ze wkuwałam słownik ortgraficzny na pamięc...ale nie pomogło....smile))
    • melmire Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 10:00
      Z alfabetyzmem funkcjonalnym spotykam sie na codzien w pracy.
      Pracuje w sieci sprzedajacej sandwich'e, i mamy na szybie witryny przylepiona
      kartke z sosami i ktory do jakiego sandwich'a nejlepiej pasuje. Wyglada to tak:

      sos X

      Szynka indyk bekon

      Kurczak tika

      Rostbif.

      Bardzo wiele osob prosi mnie o sos rostbif uncertain
      • melka_x Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 17:22
        > Rostbif.

        A co to jest? Powtarzasz to 2 razy, więc to nie literówka. Nie
        dziwię, że ludzie myślą, że chodzi o nazwę sosu.

        > ktory do jakiego sandwich'a nejlepiej pasuje

        Skoro już rozprawiasz o słowie pisanym, to po co ten apostrof?
        Apostrof stawia się gdy odmieniamy przez przypadki obce słowo
        zakończone na samogłoskę.
        Przyganiał kocioł garnkowi che che
        • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 17:25
          melka_x napisała:
          >
          > Skoro już rozprawiasz o słowie pisanym, to po co ten apostrof?
          > Apostrof stawia się gdy odmieniamy przez przypadki obce słowo
          > zakończone na samogłoskę.
          > Przyganiał kocioł garnkowi che che


          Lub na spółgłoskę niemą, jesli już chcemy byc bardziej święci od papierza...


          Żartowałam, papieżawink)))
          >
          • dlania Teraz Twoja kolej Melka, popraw mnie;-))) 19.11.07, 17:27

          • melka_x Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 18:04
            Tak i niewymawiane, masz rację.
            Nie powiedziałabym słowa na ten temat, gdyby nie to, że Melmire sama
            sadząc byki jak dzwony śmieje się z rzekomego analfabetyzmu
            klientów, którzy tychże słów z bykami nie czająbig_grin
            • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 18:08
              big_grin
              Słowa "codzień" mój słownik ortograficzny też nie notuje. Ale może słownik
              sprzedawców kanapek ma jakieś dodatkowe opcjewink
        • melmire Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 18:55
          Akurat tutaj gdzie jestem, czyli we Francji, rostbif istnieje jest to po prostu
          pieczen wolowa (roastbeef).
          A nie mowimy o slowie pisanym, tylko a analfabetyzmie, totalnym lub
          funkcjonalnym. Pisanie z bykami do zadnego z nich sie nie kwalfikuje .

          PS a klienci potrafia tez poprosic o sos "wolowina z serem" zeby nie bylo ze ich
          na manowce wyprowadzamy tajemniczym rostbifem.
    • aluc Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 10:08
      z funkcjonalnym stykam się - mam wrażenie - na każdym kroku wink

      a tak bardziej serio - naszej poprzedniej pani sprzątającej, mniej
      więcej sześćdziesięciolatce, musiałam tłumaczyć, jak się używa
      wszelkich nieznanych jej wcześniej środków do czyszczenia etc.,
      tłumaczyła się brakiem okularów, ale na propozycję, że napiszę jej
      to na kartkach dużymi literami, wpadła niemalże w panikę

      to jest oczywiście przypadek skrajny, ale w sumie wewnętrzna
      niemożność przeczytania formy dłuższej niż krótka notka w gazecie to
      już jest dla mnie analfabetyzm
    • gosika78 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 10:33
      Mam znajomego, który w życiu książki nie przeczytał, krótkie teksty literuje - edukację skończył na podstawówce. Jest leniem i tzw "leserem" - żyje z zasiłków, mieszka na działce z żoną i synem, rączek pracą nie skala smile
      Mój teściu natomiast czyta tylko program TV - nawet dziecięcych książeczek nie...
    • mathiola Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 10:54
      znam, znam... niestety. Tylko nie wiem co masz na myśli pisząc
      prawidłowo rozwinięte... bo nad tym można by podyskutować wink
      • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 11:04
        Analfabetyzm w przedwojennym pokoleniu sie zdarza, ale jakos nie smuci ani nie
        bulwersuje. Moja niania (tzn. ta, która sie mna opiekowała) nie potrafiła pisac
        ani czytać, ale wszyscy jej pomagali: urzędnicy, listonosz, inni ludzie. Moja
        babcia nauczyła sie czytac jako dorosła osoba, ale jak juz zaczęła, to nie mogła
        przestać. W wieku ponad 80 lat przeczytała cała Sagę o Ludziach Lodu"wink

        Natomiast szokuje mnie analfabetyzm u młodych ludzi. Przypuszczam, że dla wielu
        smsy to jedyna forma słowa pisanego, z jaka maja stycznośc.
        A to historia sprzed kilku miesięcy, po części z analfabetyzmem wtórnym
        związana. Studentka przynosi swoja prace licencjacka do promotora. Otwieramy, a
        tam... 3 strony pierwsze jeszcze napisane na komputerze, ale widac, że zrzyna
        słowo w słowo z jakiejśc ksiązki (w dodatku nie na temat), a dalej plik 30
        odbitek ksero z jakiejś ksiązki.... I na koniec znowu 2 strony "autorskie".
        Najsmutniesze jest to, że dziewczyna nie bardzo wiedziała, o co nam chodzi,
        kiedy tłumaczylismy jej, że tak nie można... Była strasznie zdziwiona. A
        kierunek studiów? Polonistyka... UWAGA! ktos taki może uczyć Wasze dzieci!!!!
        • ally Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 12:02
          > A to historia sprzed kilku miesięcy, po części z analfabetyzmem wtórnym
          > związana. Studentka przynosi swoja prace licencjacka do promotora. Otwieramy, a
          > tam... 3 strony pierwsze jeszcze napisane na komputerze, ale widac, że zrzyna
          > słowo w słowo z jakiejśc ksiązki (w dodatku nie na temat), a dalej plik 30
          > odbitek ksero z jakiejś ksiązki.... I na koniec znowu 2 strony "autorskie".
          > Najsmutniesze jest to, że dziewczyna nie bardzo wiedziała, o co nam chodzi,
          > kiedy tłumaczylismy jej, że tak nie można... Była strasznie zdziwiona. A
          > kierunek studiów? Polonistyka... UWAGA! ktos taki może uczyć Wasze dzieci!!!

          dlania, wybacz, ale to również Wasza, tj. wykładowców, wina.

          mieliście 3 lata, by poinformować studentów, czym jest plagiat. w liceum o tym
          nie mówią, więc robi się "kopiuj-wklej" z wikipedii i zgarnia dobre oceny.

          jeśli chodzi o moje doświadczenia, to chyba już w pierwszym tygodniu na uczelni
          dowiedziałam się, że kara za popełnienie plagiatu będzie surowa. powiedziano mi,
          jak się robi przypisy i drobiazgowo wszystko kontrolowano. myślałam, że na
          wydziale panuje jakaś obsesja, ale teraz oceniam to inaczej. nikt by się nie
          odważył zapłacić za napisanie pracy, bo przecież zleceniobiorcy nie można do
          końca ufać - a nuż coś skopiuje i będziemy mieć przechlapane.

          a tak poza tym - czy ta dziewczyna przez 3 lata nic nie pisała???
          • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 12:09
            Ally, pierwsze, nad czym sie zastanawiałam, to dlaczego tej dziewczyny nikt nie
            nauczył pisać prac semestralnych czy licencjackich??? Przeciez na I roku studiów
            jest przedmiot Nauki pomocnicze f.p. i studenci przez cały semestr powinni
            ćwiczyc pisanie i komponowanie prac, dobieranie literatury, opis bibliograficzny
            itd. To co oni robili???? Ja na uczelni pracuję niedługo, wiem, że zaocznych
            studentów traktuje sie ulgowo, nie mam zamiaru robic moim najczęściej starszym
            stażem i wiekiem współpracownikom awantury. Co mogłam, to zrobiłam - od tego
            roku Nauk pomocniczych uczy inna osoba, której napisałam nawet program zajęc,
            żeby miec pewnośc, że taka sytuacja sie nie powtórzy.
            • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 12:12
              Pytałaś jeszcze, czy ta dziewczyna przez 3 lata nic nie pisała - pewnie pisała:
              kopiuj - wklej...
              • bea.bea Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 12:17
                niekoniecznie....
                znam rodzine polonistów, którzy za pieniadze pisza ...od prac semestralnych, po
                dyplomowe....
                i maja niezłe dochody z tego...

                i sprawdza sie kawał...
                jak pomysle, jaki bedzie ze mnie magister po skończeniu studiów....to az sie
                boje iść do lekarza...smile
              • ally Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 15:40
                > Pytałaś jeszcze, czy ta dziewczyna przez 3 lata nic nie pisała - pewnie pisała:
                > kopiuj - wklej...

                i nikt się nie zorientował?
                cholera, a ja się tyle lat męczyłam i pisałam po nocach wink
                • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 15:51
                  Naiwna Ty!wink))
                  Nie wiem, dlaczego nikt sie nie zorientował i jakim cudem ta dziewczyna dobrnęła
                  do 3 roku.
                  Ja niestety pierwsze co robię, jak zbieram prace do oceny, to wklepuję ich
                  fragmenty, jakieś charakterystyczne czy podejrzanie celne frazy, w wyszukiwarkę.
                  I rok w rok, mimo moich ostrzeżeń, próśb i tłumaczeń, na powiedzmy 20 prac
                  około 5 jest w całości lub w części zerżnięte z netu;-(((
                  • ally Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 18:24
                    dlania, Ty chyba oszalałaś, skoro to wklepujesz wink
                    każ przynosić także na dyskietce/CD
                    • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 20:08
                      Spoko, Allywink najcześciej wystarczą dwa, trzy nieużywane raczej potocznie
                      słowa, a juz mi cały artykuł w necie wyskakujewink
                      Inna sprawa, że zdarzają sie tez prace pisane odręcznie - ale to raczej z
                      powodów materialnych, więc głupio mieć pretensje.
    • mathiola a nie, czekaj 19.11.07, 10:58
      źle zrozumiałam smile))
      myślałam, że chodzi ci o wtórny analfabetyzm z przymrużeniem oka smile
      A tak poważnie, to znam jednego analfabetę. Ale to starszy człowiek,
      lekko opóźniony w rozwoju, leko ociężały umysłowo, chociaż
      samodzielny, nawet go hajtnęli w przeszłości i pożycie małżeńskie
      jakoś tam im szło wink
      Moja babcia zaś skończyła 4 klasy podstawówki, umiała pisac, tylko
      ciężko jej szło, umiała też czytać, poza tym była bardzo mądrą
      osobą. Gdyby los dał jej szansę, myślę, że mogłaby być świetnym,
      wykształconym psychologiem z powołania.
      • wieczna-gosia Re: a nie, czekaj 19.11.07, 11:04
        znam kilku, regularnie odczytuje co wielkimi literami jest napisane na
        ogloszeniu z administracji- sami niepotrafia, albo im sie nie chce bo za wolno
        im to idzie. W rodzinie mam jednego takiego funkcjonalnego- sprawdzalam mu prace
        licencjacka, napisana zreszta glownie przez siostre. Nie rozumial z niej
        dokladnie nic, potrafil przeczytac slowa, ale nie ukladaly mu sie w mysl
        przewodnia. Studia byly prywatne na testach sciagal, jak mature napisal nie
        wiem, ale pisal ja ze trzy razy wiec chyba za wytrwalosc mu dali.
    • dirgone Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 11:07
      Ilość skończonych klas podstawówki o niczym nie świadczy. Mój dziadek też
      skończył 4, a pamiętam, jak w dawnych czasach po obiedzie recytował z pamięci
      kawałki Pana Tadeusza na deser smile

      Moja mama mówiła o szoku kulturowym, kiedy przeprowadziła się z rodzinnego
      miasteczka/prawie wsi z prężnie działającą biblioteką, z ludźmi, którzy
      wygrywali ogólnopolskie konkursy dotyczące np. historii, do miasta (40 000
      mieszkańców), w którym co druga osoba zapytana o bibliotekę robiła wielkie oczy
      i nie miała pojęcia, o czym mowa.

      Osobiście nie znam nikogo, kto analfabetą by był (prawdziwym ani wtórnym), ale
      mnóstwo takich, którzy z niedouczenia robią tak straszliwe błędy językowe i
      ortograficzne, że paść można (i nie chodzi mi o jakichkolwiek dys, bo mój brat
      jest 3xdys i wiem,jak to wygląda).

      Za to straszliwie denerwuje mnie, kiedy ktoś mówi "ubrać sukienkę" (Jola
      Kwaśniewska albo Ewa Drzyzga), "ja nie rozumię" itp., aż mnie rzuca wtedy. No
      ale sama bez winy nie jestem, więc kamieniem rzucać nie będę.
    • travka1 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 11:47
      znalam takiego chlopaka, o jego braku umiejetnosci czytania
      przekonalam sie na drugim roku studiow!podczas egzaminu...Poprosil
      zebym mu pomogla wiec poprosilam go o przeczytanie pytania...Malo
      nie spadlam z krzesla.Dodam tylko,ze to byl najprzystojniejszy
      chlopak na roku,super sportowiec(moze dlatego go trzymali na
      uczelnismilei ...czar pryslsmile
    • sowa_hu_hu Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 15:49
      spotkałam faceta (po trzech kierunkach studiów) który miał problemy
      ze złożeniem sensownego zdania - zarówno w mowie jak i piśmie.
    • purpurowa_komnata Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 16:23
      Niestety -takich ludzi jest coraz więcej...Co do pracy Dlani to odnoszę wrażenie- pewnie nie tylko wrażenie,że wymagania wzrastają ale w stosunku do magistrów i doktorów pracujących na uczelni- nie zaś w odniesieniu do studentów(bo przecież niż demograficzny.)*Oczywiście nie dotyczy to np. obleganych wydziałów o najwyższej renomie. Wykładowcy- tak jak stwierdziła Dlania robią co w ludzkiej mocy aby patologie wyeliminować. Pracuje się jednak z tymi którzy są nie zaś z tymi, z którymi by się chciało.
      • dlania Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 16:31
        Trafiłaś w sedno z tym niżem demograficznym... Właściwie uczelnie (przynajmniej
        te mniejsze, mniej prestiżowe - jak moja) biorą wszystkich, jak leci. Człowiek
        tylko robi z siebie idiotę siedząc w komisji rekrutacyjnej...
        • purpurowa_komnata Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 16:38
          Wszystkiego dobrego Dlania wink Trzeba się starać mimo to, tylko wtedy ta praca ma prawdziwy sens.
          • jagniatko Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 13:39
            Tja. Starać się... ale jak nie ma dla kogo? Na wykłady przychodzą tylko dla
            obecności na liście, prace zrzynają z internetu... Studenci mają studia w dupie,
            to czemu wykładowcy ma zależeć wink
            • purpurowa_komnata Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 15:29
              A wyobrażasz sobie robić coś zawodowo jeśli nie widzisz w tym sensu i potrzeby?.Jeśli ci, co im zależy odejdą(to dotyczy każdego zawodu) -będziemy mieć super społeczeństwo bez autorytetów, wartości, normalnej ludzkiej uczciwości.
    • mika_p Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 17:13
      Owszem.
      Pracuję z taką osobą. Świetnie sobie radzi w rozmaitych raporcikach, które
      wymagają dłubaniny, doskonale z telefonami, nawet w najtrudniejszych sprawach,
      ale wystarczy, że przyjdzie nowa procedura i koleżanka leży. Mówi wprost, żeby
      ktoś inny to przeczytał, przetrawił i jej streścił, bo ona nie jest humanistką,
      tylko ścisłowcem i nie potrafi zrozumieć słowa pisanego. Podobnie z pisaniem
      pism na zewnątrz - tam, gdzie trzeba opisać zjawisko i jeszcze sformułować to w
      ładne zdania, jestem proszona o podyktowanie.

      Ja też się zawsze uważałam za ścisłowca, a nie humanistkę. Chyba.
      • e_r_i_n Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 20:38
        Hmm, ja tez scislowiec raczej, niz humanista i najchetniej bym pisalam w
        punktach. Fajne tlumaczenie kolezanki wink.
    • mozambia80 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 21:33
      Osobą, która moim zdaniem ma takie problemy jest niestety moja teściowa sad
      Prosiła mnie ostatnio, żeby jej pokazać, jak działa zmywarka. Mówiłam jej, że w
      instrukcji jest wszystko krok po kroku, ale ona nic, tylko żeby jej pokazać. Ja
      oczywiście posłużyłam sie instrukcją, bo ma inną zmywarkę niż ja. Było tam
      wyoślone wszystko bardzo przystępnie i dokładnie. Zresztą ona sama powiedziała,
      że nie rozumie tego, co tam jest napisane.
      • aluc Re: Nie rozumieją tego, co czytają 19.11.07, 22:04
        instrukcje wszelkich sprzętów zostawmy na boku, ich często nie jest
        w stanie zrozumieć posiadacz uczciwego filologicznego doktoratu,
        skupmy się na tekstach pisanych po polsku wink
        • verdana Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 12:23
          Jestem posiadaczka uczciwej humanistycznej habilitacji. Niektorych
          instrukcji nie rozumiem ni w ząb. A o ile wiem tak wlasnie sprawdza
          się analfabetyzm funkcjonalny (nie na tekstach literackich czy
          artykułach).
          I zastanawiam sie, czy po prostu w Polsce nie ma więcej analfabetów,
          bo instrukcje sa pisane fatalnie.
          • aluc Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 14:18
            verdano, bo prawdopodobnie są pisane również przez funkcjonalnych
            analfabetów wink
            podobnie zresztą jak np. przepisy wszelakie, których normalny
            człowiek nie jest w stanie zrozumieć, a prawnika zęby bolą, jak ma
            czytać

            czyżby to był dylemat kury i jajka - nie umiemy czytać, bo nie
            umiemy pisać, a pisać nie umiemy, bo nie czytamy?
            • melka_x Re: Nie rozumieją tego, co czytają 21.11.07, 10:44
              A instrukcje to już klasa sama w sobie. Większość dla osób
              posługujących się sprawnie polszczyzną jest niezrozumiała i nie ma
              co się dziwić, one nie świadczą o analfabetyźmie czytających, ale
              piszących. Najczęściej to fatalnej jakości tłumaczenia, czasem
              własna radosna twórczość autora, który nie wiem jakim cudem zdał
              maturę.
    • karola1008 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 12:18
      Jestem urzędniczką, w pracy ciągle takich ludzi spotykam. BYłoby to
      zrozumiałe, gdyby chodziło o ludzi starszych, albo biednych-nie
      obeznanych z przepisami prawa i urzędami. Problem polega na tym, że
      dotyczy to także ludzi młodych i teoretycznie wykształconych. Brak
      umiejętności wyrażenia swoich żądań w sposób jasny i zrozumiały,
      brak zrozumienia ewidentnych sformułowań w pismach urzędowych-to,
      mam wrażenie, jest dosyć powszechne. Zaznaczam, że polski system
      prawny uważam za maksymalnie skomplikowany, naćkany bzdurnymi i
      oderwanymi od zycia regulacjami, więc rozumiem, że ktoś może mieć
      kłopoty ze zrozumieniem. Dlatego zawsze jak piszę do osoby spoza
      urzędu, to dokładnie wyjaśniam, o co chodzi. A odpowiedzi, jakie
      dostaję to naprawdę często świadczą o tym, że dana osoba poza
      programem TV niewiele czyta. O pisaniu nie wspominając. Prawdziwego
      analfabetę spotałam tylko raz.
      • agmar3 Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 12:58
        spotkałam analfabetów funkcjonalnych. Jeżeli jest ich coraz więcej,
        to trzeba coś zrobić w tym kierunku. I to na etapie nauki
        czytania:ględzić, dyskutować, analizować, nabierać umiejętności
        praktycznych. Są sposoby. No,ale trzeba chcieć. A to już problem.
        Na siłę się nie da.
      • melka_x Re: Nie rozumieją tego, co czytają 21.11.07, 10:41
        A może chodzi o nieznajomość urzędniczego żargonu? Wybacz, ale ja
        widzę to z 2 strony. Język urzędniczy to jakiś koszmar, te
        wszystkie 'na chwilę obecną', 'dnie dzisiejsze', 'miasta
        Poznanie', 'miesiące czasu' itp. Czytając urzędnicze pisma też
        czasem muszę to zrobić 2 razy, zanim dojdę o co chodzi.
        • karola1008 Melko, absolutnie nie chodzi mi 21.11.07, 14:27
          o urzędniczy żargon, bo uważam, że urzędnik jest dla obywatela, a
          pismo urzędowe nie słuzy temu, by pracownik urzędu się popisywał,
          ale żeby jasno i logicznie wyjaśnił, czego i jakim prawem domaga się
          od obywatela. Nie muszę poprawiać sobie samopoczucia
          wypisując "mundrości", dlatego jak mówiłam-piszę pisma i
          decyzje "ludzkim językiem".
          A tak na marginesie, sformułowania typu dzień dzisiejszy, czy chwila
          obecna, są w miarę jasne, tak mi się wydaje. Co to są "miesiące
          czasu" to się naprawdę zaczęłam zastanawiać, choć pewnie w
          określonym kontekście nie brzmiałyby tak strasznie.
          Co oczywiście nie zmienia faktu, że wśród urzędników też są osoby,
          które z formułowaniem wypowiedzi mają poważne kłopoty. Współczuję
          serdecznie, jesli na takowych trafiłaś.
    • croyance Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 13:26
      Kiedy zaczynalam bawic sie w fora i grupy dyskusyjne, pisalam bardzo
      fajnie, kreatywnie, poprawnie. Bardzo sie do tego przykladalam,
      dbalam o styl etc. Ale potem formula sie wyczerpala, a moj jezyk sie
      stal bylejaki. Efekt przebywania na forach. Nie dlatego, ze rozmowcy
      cos nie tego, ale mnie sie juz nie chce, strasznie sie splycilam
      intelektualnie, pisze niedbale, czytam tez niedokladnie.
      Poza tym jezyka polskiego uzywam od dwoch lat tylko na forach, co
      jeszcze pogorszylo moj styl.
      • croyance Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 13:31
        Co do analfabetyzmu zas; studenci.
        surprised
        Pisza do mnie maile z takimi bykami, ze szok. Troche mialam na
        poczatku cierpliwosci, bo myslalam - ok, angielski nie jest ich
        pierwszym jezykiem - ale dziwilam sie, ze zostali przyjeci bez
        jakichs podstaw przynajmniej.
        Ale od kiedy sie dowiedzialam, ze dupa, a nie drugi jezyk - ludzie
        tu wychowani i ksztalceni - nie mam litosci za grosz.
        • croyance Re: Nie rozumieją tego, co czytają 20.11.07, 14:59
          Generalnie rzecz biorac, umiejetnosc porozumiewania sie w tylko
          jednym jezyku to w dzisiejszych czasac jak analfabetyzm uncertain
Inne wątki na temat:
Pełna wersja