triss_merigold6
28.11.07, 12:43
Tak na fali świąteczno-rodzinnych wątków. Byłam z chłopakiem kilka
lat (licealna miłość), mieszkalismy ze sobą. Koleś miał matkę, ktora
od pierwszego "dzień dobry" darzyła mnie szczerą niechęcią, swojej
synowej zresztą też nie znosiła.D I któryś dzień świąt, my
zaproszeni, obiad, generalnie miło, rozmowa o tematyce studia/praca
aż nagle pani zaczyna płakać i zwraca się do mnie z pytaniem czy
UWAGA "jak będzie chora na starość to będę ją pielęgnować". Opadła
mi szczęka i - ponieważ byłam znacznie mniej asertywna niż dziś -
powiedziałam coś bardzo wymijającego.
Do dziś nie wiem dlaczego pani pojechała takim tekstem do mnie:
obcej, nielubianej kobiety. Dodam, że miałam dwóch zdrowych synów i
równie zdrowego męża... Tupeciara? Chora psychicznie? Rzut
klimakterium?