paulina1206
30.11.07, 21:23
dziewczynki - chciałabym podzielić się z Wami moją radością z powodu
posiadania tak głupiej, walniętej i nienormalnej teściowej

otóż -
od początku nie była moją ulubienicą,ale przed zajściem w ciążę
jakoś się z nią dogadywałam. Kiedy jednak moje maleństwo zaczęło we
mnie rosnąć coś jej odwaliło ... hmmm a może po prostu w końcu
zaczęła być sobą

zaczęła mnie pouczać,że powinnam jeść banany to
napewno urodzi się chłopiec ( jakby to miało znaczenie kiedy już
jest się w ciąży ...), że nie mogę farbować włosów,bo będzie rudy,
że nie mogę nosić nic na szyi, bo się owinie pępowiną, broń Boże nie
jeść NIEUGOTOWANYCH OWOCÓW ( jadł ktoś gotowane pomarańcze? ).Teraz
kiedy synek się urodził jej rady stają się coraz bardziej męczące.
Mały jest zakatarzony, poszliśmy do lekarza i dostaliśmy krople do
nosa i witaminkę C, ale moja mądra teściowa musiała swoje - najpierw
usilnie chciał mi wcisnąć swoją koleżankę panią doktor, która to
miałaby przyjść do mnie do domu i zbadać moje dziecko. Nawet do niej
zadzwoniła,umówiła nas - ale kazałam jej odwołać - zła była
okrutnie, bo musiała zrobić z siebie idiotkę...potem kiedy
dowiedziała się że nie dostaliśmy antybiotyku, to przyniosła swój
który kiedyś tam kupiła i kazała podawać małemu - pogoniłam gdzie
pieprz rośnie, aż się pokłóciłyśmy, teraz wpieprza się do chrzcin -
powiedziałam -żadnej wódki - najwyżej wino a ona do mnie z buzią,że
goście przyjadą i że wódka musi być, no to ja do niej,że skoro
zaprosiła sobie gości to niech ich po obiedzie ( który będzie w
restauracji) zaprosi do domu i stawia nawet 5 litrów wódki. Do tego
menu jej się nie podobało i stwierdziła,że pójdzie ustalić sama z
szefową w restauracji, na co ja ,że w takim razie chrzcin nie będzie
i niech się odczepi od nas, bo czas na wychowywanie swoich dzieci
miała kilkanaście lat temu i że skoro nie czuje się spełniona w tej
roli to już nie mój problem, no i że jeżeli kiedykolwiek będę
potrzebowała jej rady albo pomocy to sie zgłoszę ... co raczej nie
nastąpi. Wiecie co - jak na początku karmiłam piersią to ona
przyniosła nam na obiad BIGOS Z KISZONEJ KAPUSTY- no co za idiotka.
Niby zrobiła to niechcący,ale jakos nie chce mi się wierzyć,że jest
taka głupia. Nawet mój mąż ma jej dość i jak ma do nas przyjść to
szlag nas oboje trafia. A dlatego,że się tak zachowuje to wnuka
widziała ostatnio dwa tygodnie temu. Na spacer jej go nie dałam, nie
zostawię jej z nim samej, bo jej po prostu nie ufam - tzn wiem,że
nie potrafiłaby się nim zając. Wiem,że to babcia, ale są pewne
granice i dopóki ona nie zrozumie że posuwa się za daleko będzie
traktowana w taki sposób. Ahhh jak się rozpisałam, mam nadzieję,że
trochę napędziłam dziewczyny które nie wiedzą jak się teściowej
postawić a te które się stawiają trochę udało mi się rozśmieszyć
Jak to jest z waszymi wspanałymi teściowymi? I wiecie co - naprawdę
chciałabym przeczytać,że istnieje chociaż jedna teściowa tzw.ZŁOTA,
która naprawdę jest ok. Pozdrawiam!