Troszkę z innej beczki - teściowa :/

06.12.07, 21:21
Witam serdecznie.
Jestem mamą 4-miesięcznej córeczki. Jest naszym oczkiem w głowie.
Oczywiście z jej narodzin strasznie ucieszyli się dziadkowie bo to
ich pierwsza wnuczka. Moja teściowa jest wspaniałą osobą, nie wtrąca
się w nasze życie. Pomaga nam bardzo ale... Irytuje mnie gdy
jesteśmy razem tzn. ja, ona i moja córeczka. Nie mieszkamy razem i
wiadomo, że chce się nią nacieszyć ale to ja jestem mamą i wiem co
dla mojego dziecka najlepsze. Podam przykłady: gdy mała zaśnie i się
obudzi z płaczem to ona bierze ją na ręce i uspokaja, tak samo jest
gdy zacznie płakać i ja trzymam córkę na rękach to podchodzi i mi ją
zabiera. Nie karmię już niestety piersią, gdy szykuję jej jeść to
teściowa oczywiście mówi mi ile to mam naszykować mleka bo ona wie
ile już zjada. Jeśli jest zła pogoda to teściowa mówi mi jak mam
ubrać córeczkę.
Może przesadzam, ale denerwują mnie te sytuacje. Oczywiście nikomu o
nich nie powiedziałam, nawet mężowi bo by mnie chyba wyśmiał.
Przecież mam taką dobrą teściową to na co ja narzekam - mógłby tak
powiedzieć.
Chciałam się dowiedzieć co Wy sądzicie na ten temat i czy podobnie
myślicie. Pozdrawiam serdecznie.
    • david-jonas Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 06.12.07, 21:28
      Masz racje! Ja z moja tesciowa mam tak samo.Jak maly plakal to go
      brala i zaczynala kolysac (maly wtedy krzyczal jeszcze bardziej,bo
      ja tego nie robilam bo niechcialam malego nauczyc kolysania) ale ona
      wiedziala lepiej,smoczka mu dawala i przyczymywala choc maly
      niechcial,a to moze mu sie pic chce itd..Dobrze ze tesciowa mieszka
      bardzo daleko i sie rzadko widzimy.Nie martw sie niestety musimy to
      przetrwac a uwagi lekcewarz.Pozdrawiam.
      • tuniatunia Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 06.12.07, 21:38
        Moja probowala to robic. Od razu ucielam sprawe. Po prostu gdy robila tego typu
        wybiegi mowilam, ze wiem ile mala zje i ile jej zrobic, albo np. prosilam, zeby
        nie brala na rece, bo dziecko nie jest do tego przyzwyczajone a ja nie uwazam
        tego za dobre rozwiazanie. Po kilku asertywnych uwagach tego typu - problem
        wlasciwie przestal istniec.

        Tunia
    • engel82 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 06.12.07, 22:17
      Jak widzisz, nie jesteś jedyna. Chyba większość z nas ma
      taki "problem", ja również. Trzeba to przetrwać, ale ja mówię o tym
      mężowi i naszczęście mam w nim oparcie i to on zwraca mamie uwagę,
      niestety jak jesteśmy same też robi to o czym piszesz, ale staram
      się to bagatelizować, przecież zdarza się to raz na jakiś czas. smile
    • jolkab0 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 06.12.07, 22:19
      Ja tez od początku postawiłam sprawę jasno .Tym bardziej że mieszkamy
      razem.Lepiej powiedziec od razu że cię to denerwuje.Może nie będzie już tak
      robić .Pozdrawiam .
    • magda1237 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 08:11
      U mnie to samo, na szczęście widzimy się niezbyt często. Najbardziej
      mnie denerwuje gdy bierze małą na ręce jak zapłacze, nosi i kołysze
      (mała się w ten sposób nie uspokoi, bo nie jest tego nauczona). Jest
      oburzona gdy będąc u niej siedzę z córką a nie noszę małej (wtedy
      mówi mi: "Daj mi ją, ja ją pononoszę bo ona taka biedna, dziecko
      trzeba nosić"). Żadne jej dziecko (a ma 4) nie raczkowało bo były
      wciąż noszone. Ostatnio nosiła małą, wyszła z nią na chwilę z pokoju
      w którym siedzieliśmy , a jak przyszła to patrzę mała w jakiś nie
      swoich ciuchach. Ubrała jakieś stare łachy po drugim wnuku, które
      jej w szafie zostały, bo podobno małej się ulało. I była bardzo z
      siebie dumna, że wpadła na taki pomysł. Myśłałam że mnie coś trafi,
      tym bardziej że na wyjażd do dziadków ubrałam małą w nowe, ładne
      ciuszki. Jeszcze jeden przykład: jak przyjeżdżamy do nich i
      wchodzimy do domu to zawsze bierze ode mnie córkę żebym mogła się
      rozebrać z kurtki i w tym czasie rozbiera z kurtki małą. Ale zawsze
      zdejmuje jej też spodnie i zostawia w rajstopach bo podobno "tak
      wygodniej", podczas gdy ja staram się na wyjazd do nich zawsze
      ładnie małą ubrać. Strasznie mnie to denerwuje. A i zawsze powtarza
      że "ona taka biedna", bo my stosujemy "nowoczesne metody
      wychowania": nie nosimy i nie kołyszemy, zwłaszcza podczas
      usypiania; dziecko kładziemy na podłodze żeby się same bawiło;
      wkładamy małą do leżaczka; "głodzimy" małą (a powinniśmy
      przekarmiać); kupujemy za drogie ciuszki; mała od urodzenia była
      ubierana w "dorosłe" ubranka a powinna nosić śpiochy bo "małe dzieci
      najlepiej wyglądają w śpiochach", za lekko ją ubieramy (to
      stwierdzenienie wyjątkowo działa mi na nerwy)
      Oj tych przykładów mogłabym przytoczyć setki. Nie martw się. Trochę
      musisz wyluzować bynajmniej jak tam jedziesz/idziesz bo zwariujesz,
      a poza tym rób po swojemu. Na początku starałam się stawiać na
      swoim, ale doszłam do wnoisku że widzimy się na tyle rzadko, że
      pzrzeżyję i raczej odpuszczam, choć gdy już mocno przegina to daję
      jej do zrozumienia że to moje dziecko.
      Pozdrowienia
      • k.malwa Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 09:50
        Oj!
        Teraz,to się boję!Nastraszyłyście mnie ładnie!smile
        Mam 2-miesięczną córkę i mieszkamy za granicą.Ani jedna babcia nie
        widziała na żywo LAury,tylko przez skypa.
        Moja mama mnie już wkurza "wirtualnie",a co dopiero jak przyleci!
        Ja będę mieć przesr...ne,bo będę mieć na Święta obydwie babcie.
        Moja mama na skypie poucza mnie bardzo,ale twierdzi,że to dla mojego
        dobra.Przykładów tęż jest mnóstwo,typu:Laurunia płacze- może jej się
        chce jeść,a ją przed chwilą karmiłam,to może ma kupkę,nie,aha,to
        może ją brzuszek boli,nie sądzę,to może powinnaś zmienić jej pozycje
        noszenia,itd....
        Jest to jej pierwsza wnuczka,ale ja tak nie mogę!Wróciłam jej
        uwagę,oczywiście delikatnie,to się rozpłakała,że ona chce mi pomóc.
        Mówiłam jej,że docenie każdą radę,ale nie pouczania.
        Najgorsze,jak przyleci,to małą pewnie będzie mi wyrywała z rąk,bo
        już by to przez skypa robiła.
        Najlepsze są pożegnania:
        pocałuj ode mnie Laurunię w pępuszek-dobrze
        ale na pewno-tak
        i powiedz,że to ode mnie,ale powiedz,
        Powiesz?
        Powiedz,że to od babci,ale na pewno?
        Powiesz?itd.
        Trwa to z 10 min.Czasami mam ochotę się rozłączyć.
        Z teściową widuje się na skypie rzadko,ale jak mieszkałam w
        Polsce,mieszkałam z teściami i co chwile mnie pouczała,więc nie
        liczę na cud!
        Mam nadzieję,że taka nie będę dla swoich dzieci!
        Pozostaje tylko zacisnąć zęby i jakoś to przetrwać!
        Pozdrawiam i trzymajcie za mnie kciuki,żebym nie wylądowała u
        czubkówsmile
    • rudensja Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 08:17
      Co to znaczy teściowa podchodzi i zabiera Ci dziecko surprised Nie pozwalaj
      jej na to jeśli tego nie chcesz! Mi mąż raz powiedział, że jego mama
      nie chciała mu dać naszego syna (miał wtedy jakieś 5 tygodni a ja
      brałam prysznic), byłam w szoku i ochrzaniłam męża bo przecież nasz
      synek czuje się bezpiecznie tylko przy nas a nie przy babci która
      czasem wpada.
      Z moją teściową jest taki problem, że ona zawsze chce za wszystko
      płącić, za ciuszki, zabawki itp. a ja też chcę dać coś mojemu
      dziecku i powiedziałam to wprost teściowej.Wiem to nie to samo.
      Ale pamiętaj, że Twoja córcia tylko przy Tobie i tacie czuje się
      naprawdę bezpiecznie więc nie pozwalaj sobie zabierać dziecko.
      Nie mam gotowego pomysłu na to co masz powiedziec tesciowej ale nie
      daj sie i porozmawiaj o tym z mężem.
      • kaga30 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 23:07
        Ja byłam w szoku jak zareagował mąż, gdy jego mama powiedziała, że
        odda mu dziecko jak wyciągnie ono do niego rączki (córeczka ma 7
        miesięcy, więc rączek jeszcze nie wyciąga). Zabrał dziecko i
        powiedział, że jak tak będzie robic to więcej jej na ręce nie
        wezmie, bo on nie będzie się prosił o własne dziecko. Obraził się na
        swoją matkę i przez kilka dni nie chciał małej zanosic do dziadków
        na dół (mieszkamy razem w piętrówce). Mówiłam mężowi, że teściowa na
        pewno żartowała (chociaż do mnie też czasami podobnie robiła, pytała
        się małej czy pójdzie do mamy), ale mąż powiedział, że mu się to nie
        podobało, bo teściowa miała z tego satysfakcję, że córka nie
        wyciągnęła rączek do taty, tylko została u babci. Cieszę się, że mąż
        umie się postawic własnym rodzicom jeżeli chodzi o nasze dziecko i
        wiem, że zareaguje także w innej sprawie, która mnie będzie
        denerwowac.
    • omim Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 08:34
      Jakbym słuchała siebie...

      Mnie to wprost wyprowadza z równowagi przekarmianie malucha! i
      jeszcze jedna łyżeczka, i jeszcze, ostatnia... A dzidziuś biedny,
      kręci główką, pluje, krzyczy, prawie płacze. Hmmm, nie pozwalałam na
      to przy mnie, ale gdy mnie nie było... "Zobacz jak ładnie je!" -
      rączki przykryte pieluszka, aby sie nie ruszały i protestowały...
      Uff, jednak ten etap juz za mną, bo 11-o miesięczna córeczka potrafi
      skutecznie się zbuntować.
      A poza tym teściowa to super kobieta i widze ile wkłada serca i
      jakie ma poczucie obowiązku. Wiem, że mimo, że nam przytakuje to i
      tak wszystko robi po swojemu (no przeciez niejedne dziecko
      wychowała!).
      Patrzę też po dziecku, że mimo takich incydentów z przekarmianiem,
      czy przegrzewaniem, wprost za nią szaleje! A nie widzi jej za
      często. Ja się cieszę, że przynajmniej ma kochającą babcię, a z
      tego "ciemną" stroną musimy sobie jakoś poradzić.

      Porozmawiaj z mężem. Uważam, że ma prawo wiedzieć. Przekonasz się
      pewnie, że jemu tez nie wszystko pasuje, a wtedy nie bedziesz
      osamotniona.

      Trzymaj sie jakoś! Będzie super i kiedyś będziemy patrzyły na to z
      dystansem. Być może też, kiedyś lepiej zrozumiemy nasze teściowe?
    • stressewka Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 11:56
      Cześć dziewczyny!
      Ja nie wiem może to ze mną jest coś nie tak, ale odkąd na świecie
      pojawił sie moj synek zaczełam czuć straszną antypatię do swojej
      tesciowej i do rodziny mojego męża. Teściowa mieszka bardzo daleko
      od nas i wnuka widziała dopiero dwa razy ( mały ma 6 miesiecy),
      ogólnie raczej sie nie wtrąca do wychowania, ale mnie nawet
      denerwuje jak ona go bierze na rece i całuje. Nigdy nie zostawiłabym
      z nia małego nawet na godzine bo ona jest taka rozkojarzona ze
      bałabym sie ze cos sie stanie. Z kolei rodzina meza tzn. ciotki i
      kuzynki jak pojedziemyw odwiedziny żucają sie od razu od progu na
      niego, skrzecza nad nim, wyrywają sobie z rąk do rąk jak jakąs
      lalke. A on biedny przestraszony. Już nawet nie chce mi sie tam
      jeżdzic w odwiedziny przez takie sytuacje. Czy ja jestem
      przewrazliwina czy wy tez tak macie?
      • epreis Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 08.12.07, 23:02
        i tak nieźle, ja swoją teściową uwielbiałam..dopóki ona nie dowiedziała się,że jestem w ciąży- potem zaczęła układać mi całe życie już po porodzie i nie mogłam jej ścierpieć...miałam pecha bo gdy urodził się synek mieszkałam u niej..wytrzymałam rok po czym jako młode małżeństwo na zupełnym starcie podjęliśmy ogromne ryzyko i wzięliśmy ogromne ryzyko - kredyzik, jest ciężko ale tylko po kieszeni na sercu i duszy dużo lżej... nie chcę uogólniać,że wszystkie "mamy" - bo moja też zawsze wszystko wie lepiej są ale niestety przerażająca większość...ja się stawiałam i to ostro, atmosfera nie b yła miła ale dziecko jest moje i mojego męża i my decydujemy jak będzie wychowywane..teraz gdy mieszkamy osobno jest trochę lepiej, choć nadal mam opory by on został z nią-sam w domu..tak naprawdę dziś-synek ma 2 lata i 3 miesiące, został z nia pierwszy raz w domu(moim) przez godzinę..dopiero jak się wyprowadziłam to mam w sobie dość siły by zacisnąć zęby gdy mnie drażni, choć są sytuacje gdy nie ustępuję..ostatni była rozmowa na temat jego wagi-on jest taki biedny, chudzioutki, ona się martwi czy jest zdrowy...odparowałam jej-to okaz zdrowia, chudy mi się podoba...cieszę się,że drugie dziecko będę wychowywać "na swoim terenie" bez codziennych wizyt i nadzorów, bez wiecznego pytania-dlaczego płacze, i jak płacze dłużej niż 5 minut dziwnych min lub komentarzy,że coś źle zrobiłam...
    • ulana74 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 12:28
      mam to samo! moja teściowa mieszka niedaleko od nas, do tej pory
      było wszystko ok i w zasadzie jest tak nadal. Tylko nie wiem czemu
      odkąd urodziłam działa mi niesamowicie na nerwy.Zaraz po porodzie
      musiałam wysłuchiwać niekończących się opowieści jak to było kiedyś,
      rady typu a może zrób tak, a może ją brzuszek boli, ćwierka nad nią,
      raz wyrwała mi ją z rąk( poprosiłam żeby więcej tak nie robiła).W
      szpitalu wycałowała noworodka(to jej pierwsza wnuczka) obraziła się
      na mnie kiedy jej zwróciłam uwagę.Nie urodziłam dziecka żeby jej
      zrobić przyjemność. najbardziej irytuje mnie to, że chce mnie we
      wszystkim wyręczać zupełnie jakbym sobie nie dawała rady. Uważam, że
      to straszne mieszkać z teściami, nawet jeżeli byłaby to moja mama,
      byłoby to trudne do zniesienia
      • d0oti Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 12:54
        Tak sobie czytam te wsze opowieści i wiecie co? Normalnie jak bym czytała o
        mojej.... nie! nie o teściowej, ale o mojej mamie smile. Też mieszkamy daleko, i
        moi rodzice i rodzice męża widzieli małą tylko kilka razy (mała ma 10-mcy). Jak
        urodziłam Amelkę to przyjechała moja mama i się zaczęło. To musisz robi tak, a
        to tak, ubieraj ją tak, tak jej nie rób, trzeba ja lulac etc. Zaraz potem
        przyjechała teściowa i... spokój smile. Jeśli już to tylko bardzo delikatnie coś
        sugeruje i robi to w taki sposób, że nie ma się o co złościc i zdarza się to
        niezwykle rzadko. Małej mi nie wyrywała nigdy, raczej mówiła: daj mi ją a Ty
        sobie spokojnie zjedz.Gorzej z teściem,który zawsze ma jakieś uwagi: nie za
        ciepło jej?, pewnie jej niewygodnie, a jak tak trzyma nóżki to ją nie bolą?
        Hehehee śmiesznie z tymi naszymi mamami i teściowymi mamy, choc przyznam, że jak
        czytam wasze posty to... Ehhhh
    • agawikk Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 13:07
      Mam bardzo podobnie. Staram sie zachować zimną krew, pozwalam
      teściowej na to i owo ale robię swoje. Zdarzyło się, że teściowa
      zabrała mojemu mężowi płaczące dziecko a ja teściowej. Uważam, ze od
      uspokajania, usypiania i decydowania o tym co ważne są rodzice. Ale
      czasami trudno wytrzymać gadanie teściowej. Powodzenia.
      • pipsia5 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 14:21
        Widzę, że poruszyłam nie odosobniony temat.
        Z teściową widujemy się rzadko, ale i tak mnie to denerwuje. Ona nie
        chce tego robić na pewno na złość ale wiecie same jak to denerwuje.
        Najlepsze są rozmowy, że przebijemy córeczce uszka jak skończy
        roczek (słyszałam jak mówiła to mojej mamie), że nie będziemy
        obcinać jej włosków bo długie są śliczne itp. ale to ja wiem z mężem
        co jest dla mojego dziecka najlepsze.
        Jak do nich jedziemy i gdzieś razem wychodzimy to teściowa trzyma
        małą w foteliku, ja nie mogę jej wziąć. Mówię jej że ją wezmę bo
        jest ciężka z fotelikiem, ale skąd tam nie ma mowy. Jak mała
        zapłacze to może chce się jej pić i muszę biec do kuchni robić
        picie. Nie chcę urazić teściowej, wiem że bardzo czeka na spotkanie
        z wnuczką i jest jej oczkiem w głowie, ale nic to nie zmieni że mnie
        jako matkę wkurza takie zachowanie.
        A odnośnie mojego męża, on jest bardzo przywiązany do matki. Nie
        chodzi mi o to że jest mamisynkiem ale bardzo szanuje ją i kocha.
        Sam mi nie raz powiedział, że jego mama też chce się nacieszyć
        wnuczką (mieszkamy z moimi rodzicami i mają ją na co dzień).
        Zauważyłam też, że on się denerwuję znów czasem na moją mamę. Ale
        dodam, że choć razem mieszkamy to moja mama mi pomaga jeśli ją
        poproszę o pomoc przy córeczce a w kwestiach wychowania, ubierania
        itp. nam nie mówi co mamy robić. Nie piszę to tylko dlatego, że
        uwzięłam się na teściową bo gdyby moja mama też się tak zachowywała
        to zwróciłabym jej uwagę.
    • monika7920 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 15:02
      niestety tak to już jest z babciami (dziadkami też)
      myślę, że trzeba jasno dać do zrozumienia gdzie są granice

      jakbym słuchała rad mojej mamy, to moje dziecko juz dawno byloby karmione
      mlekiem modyfikowanym, bo podobno mam słaby pokarm, czego pediatra nie potwierdza

      a dziadek np. twierdzi, że torturujemy dziecko nie dając smoczka, no i jeszcze
      inne tego typu ...

      dlatego najlepiej jak młodzi rodzice nie mieszkają z dziadkami
      • lena216 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 17:08
        aj musialam zostawic coreczke doslownie na 15 minut z tesciowa i co
        jak wrocilam mala byla ubrana w czapke(zimowa) w domu i przykryta
        kocem bo dostala czkawki, ale przeciez ogrzewanie dziala byla cala
        spocona jak ja z tego kokona odwinelam i co tu zrobic........?
    • mysza9940 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 07.12.07, 17:30
      Wysłuchac, przytaknąc i ...dalej robic swoje.Najlepsza metoda na
      dobre rady teściowych,mam,babc i innych członków rodziny.
      • d0oti lena216 :-)))) 07.12.07, 21:08
        Hehehehee...Nooooo z tym kocem to niezłe smile))) Poprawiłaś mi humor smile.
        • marta5525 Do pipsia 5 07.12.07, 21:52
          Kurcze,dziwie Ci sie, ze tak to wszystko cierpliwie i cichutko znosisz - mnie by
          cholera wziela. Wcale sie nie dziw, ze Cie to wkurza, bo i tak naprawde duzo
          znosisz. Ja przynajmniej jestem zwolenniczka jasnego stawiania sprawy i
          asertywnego mowienia mamom i tesciowym, o co nam chodzi. Najbardziej szlag mnie
          trafia jak slysze : "Jakie biedne dziecko, zimno Ci, tak??", a w domysle, ze ta
          zla matka chlodzi dziecko . Na szczescie tesciowa daleko... Ale w sumie nawet
          jak byla raz u nas, to nigdy nie bylo tak jak Ty to opisujesz - ja bym po prostu
          na to nie pozwolila, i tyle. Nie chce Cie straszyc, ale jak nie zareagujesz, to
          kobieta coraz bardziej Ci bedzie wchodzila na glowe. A poza tym pogadaj o tym z
          mezem - on powinien Ci pomoc, jak sadze. Powodzenia!
    • orlika Towarzystwo wzajenej adoracji.. 07.12.07, 21:57
      Chyba przesadzacie. Babcia to babcia,chce brać ba ręce swoje
      wnuki,potrzebuje kontaktu z nimi, tak samo jak i Wy.Moja teściowa to
      zołza,nie znoszę jej. Ale nie mam nic przeciwko,żeby nacieszyła się
      wnukiem przez jeden dzień, jemu się krzywda nie stanie,a ją to
      cieszy.Podobno dziadkowie bardziej kochają wnuki niż własne dzieci.
      Nie wiem,nie jestem babcią,ale staram się być wyrozumiała i
      cierpliwie znoszę "dobre rady",ubranka z targu czy lulanie do snu.
      Moja mama też codzień dzwoni z jakąś rewelacją o ziółkach (moje
      dziecko jest chore),nowych metodach leczenia itp. Nie spławiam,nie
      wymyślam,po prostu myślę sobie,że starsi ludzie żyją dzięki temu,że
      mogą być komuś potrzebni.
      • pipsia5 Do orlika... 07.12.07, 23:12
        Dobrze Cię rozumiem i wiem co masz na myśli dlatego nic się nie
        odzywam, ale tego typu zachowania nawet dobrej teściowej (taką jest
        moja) to jest denerwujące. Moim zdaniem podważa to mój autorytet. A
        co będzie jak córka będzie starsza i będzie rozumiała wiele rzeczy?
        Wtedy może powiedzieć: a babcia to mi pozwoliła...
        No cóż taki chyba nasz los uncertain Buziaki!!!
        • hipopotamama Re: Do orlika... 10.12.07, 20:25
          Ło matko! Jaki autorytet? O czym Ty mówisz? Twoje dziecko ma kilka miesięcy, nie
          przesadzaj. A za kilka lat...no cóż nic się nie stanie jak babcia od czasu do
          czasu porozpieszcza wnuczkę - od tego jest, tak samo nic się nie stanie kiedy
          "podważy Twój autorytet" pomagając przygotować mleko.
          Wyluzuj bo w tym stanie nie dotrwasz do ząbkowania smile
      • a.g.g.a Re: Towarzystwo wzajenej adoracji.. 09.12.07, 01:45
        Rady toleruję,ale pouczeń i wymądrzania się nie znoszę.Teściowa
        kiedyś zagotowała moje ściągnęte mleko,bo tak się kiedyś
        robiło.Przegrzewała mojego synka,kazała dopajać,zmieniać pampersa co
        pół godziny,wciskała poduchę pod główkę...Za każdym razem jasno i
        stanowczo mówiłam,żeby robiła tak jak ja chcę.Nie
        ukrywam,wymądrzałam się,bo ja wiem lepiej.Ona swoje dzieci
        wychowała,teraz moja kolej.I teściowa zrozumiała,że na nic jej
        pouczenia i przeterminowane mądrości.Dla Maksa jest wspaniałą
        babcią.Gdy wracam z pracy mały jest spokojny i uśmiechnięty,lekko
        ubrany,w tym samym pampersie od dwóch godzinsmileZatem zachowałam się
        jak 99% dziewczyn odpowiadających w tym wątku i uważam,że słusznie
        zrobiłam.Ale bardzo SPODOBAŁO mi się Twoje podejście Orlika,takie
        normalne,swojskie,empatyczne,bez nuty nowoczesności.My też
        prawdopodobnie będziemy kiedyś babciami.I przyznaję bez bicia,że nie
        chciałabym być tak potraktowana przez synową jak ja zachowywałam się
        wobec teściowejwink
    • elaimalwi Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 08.12.07, 22:46
      Współczuję. Moja teściowa (a jeszcze bardziej teść) też czasami dają mi popalić.
      Na szczęście mieszkają daleko.
      Ale czasami to chyba jednak my jesteśmy trochę uprzedzone. Ja wymyśliłam sobie
      coś takiego, że zawsze jak teściowa mnie wkurzy,zastanawiam się, czy tak samo
      bym się wkurzyła, gdyby to MOJA mama tak się zachowała. I staram się szczerze
      sobie odpowiedzieć. Niestety, już kilka razy uświadomiłam sobie, że to, co u
      teściowej traktuję jak wścibstwo i narzucanie się u mojej mamy odebrałabym jako
      troskę i dobre rady.
      Pozdrawiam serdecznie
      • epreis Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 08.12.07, 23:20
        to znowu ja...zgadzam się iż najlepszą metodą jest jednym uchem wpuścić, przytaknąć po czym zrobić po swojemy..z tym,że gdy dziecko jest pierwsze takie zachowania przychodzą później gdy nabieramy pewności w mamusiowaniu...ale powiem wam najlepsze, macie maleńkie dzieci-najlepsze są babcie później, gdy nadchodzi era kupowania zabawek. moja ma obsesje i najchętniej już kupiłab mu taki prawdziwy samochód, miał 8 miesięcy i dostawał samochody na radio- bo to fajne itp itd..teraz urodziła jej się druga wnuczka, ma 3 miesiące to pod choinkę chciała jej kupić dużą lalkę co prowadzona za rączkę chodzi..potem lista się wydłużyła- wózek, odkurzacz, żelazko, piekarnik smile mój miał 6 miesiecy dostał 3 kołowy rowerek na dzień dziecka...teraz jest trochę lepiej, delikatne rozmowy coś dały...choć z trudem powstrzymałam ją przed samochodem na akumulator pod choinkę, będzie tylko laptop edukacyjny smile wybrany przeze mnie bo ona koniecznie chciała taki uczący języków obcych smile a najlepsze jest jak ostatnio dała mu kolejny samochód na radio i okazał się zepsuty-była tak sfrustrowana tym faktem,że wogóle nie zwracała uwagi na dziecko które samochód olało a chciało się zn ią bawić- dodam,że 1000razy jej mówiłam-zresztą to świetnie widać, mój syn mimo,że chłopak nie bawi się prawie samochodami-on woli zwierzatka smile
      • katenowak Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 17:22
        a ja wlasnie mam raczej problem z moja mama a nie z tesciowa
        mama pomagala mi po porodzie a otem bylam u nich 5 tyg na wakacjach
        oczywiscie jej zdaniem zawsze mam malo pokarmu (choc do dzis 8 i pol mies ) mala
        pije cycunia kilka razy w ciagu doby
        no i to ze za cieplo za chlodno ja ubieram
        nawet nie chce mowic ile razy sie z nia klocilam i plakalam a do tego nie da
        sobie w żaden sposob zwrocic uwagi - zaraz sie obraze i jeszcze nazywa mnie
        histeryczka itp. choc poza tym to dobry czlowiek pomaga jak tylko moze i komu moze
        az mnie ciarki przechodza bo przylatuja do nas na swieta na ponad tydzien
        oby to byly mile swieta bez pouczania i krytykowania
        smile))
        a ja jestem za nerwowa czasem ale coz po kims to mam przeciez smile)
    • jasiek-2007 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 09:49
      Tak to jest z babciami dziadkami teściowymi.mój synaek ma tylko jedną babcię i
      to moja teściowa na którą nie narzekam .Owszem mowi jak to było kiedys jak ona
      wychowywała dzieci itp. Ale zawsze jej przypomonam że to było kiedyś a teraz juz
      inaczej się to robi co nie oznacza ze gorzej.Rad słucham bo czasem dobrze
      doradzi a czasem tylko wysłucham i swoje robię.Nie zabraniam sie zajmowaniem sie
      synkiem tylko że jak malutki zaczyna dobrze płakać czy marudzić to zawsze mi go
      przynosi abym go uspokoiła .Zawsze się śmiejemy jak babcia sobie poradzi jak
      zostawię jej kiedy na dłużej.A juz zostawiłam i nic dziecku sie nie stało jak
      wróciliśmy synek smacznie spał w wozeczku zakołysany przez dziadka.Jest oczkiem
      w głowie zakręcił dziadków dobrze a dziadki juz nie pierwszej młodości bo grubo
      po 60 i i dorobieni na gospodarce ale zawszesłużą pomoca.więc zbytnio nie
      narzekam mieszkamy od siebie 12 kilometrów i jesteśmy u nich co tydzień w sobotę
      bo niedziele postanowiliśmy z mężem spędzac w domu sami bo całe tygodnie są
      zalatane... .Gorzej jest z moim ojcem jakoś nie widząc po nim entuzjazmy że ma
      wnuka a jego kobieta co z nią żyje to mnie tak wku..a (sorry) że szok.Ooo taką
      mieć teściową to można se od razu sepuku popełnić.Przyjeczyli nas odwiedzić jak
      jas był noworodkiem i na dzień dobry byłam skrytykowana ze dziecko jest zle
      ubrane bo miał czapeczkę cieniutką-koniec sierpnia (bo u nas latem w domu
      chłodek a zima strasznie ciepło-musimy uwazac z temperatura zimo w mieszkaniu)no
      i po co on ma te rękawiczki a miał jeszcze nie obciete paznokietki i sie drapał
      ,no i kaftanik na długi rekaw -żekomo ma za ciepło a sama była w dwóch bluzkach
      .A mały miał po prostu jedna warstwe wiecej na sobie jak ja .Więc moja TEŚCIOWA
      jest SUPER>
      • kaga30 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 22:42
        Jak czytam te posty to tak jakbym czytała o sobie, z tą różnicą, że
        bardziej mi dokucza teściu, bo siedzi w domu, a teściowa pracuje.
        Mieszkamy z teściami w piętrówce, oni na dole my u góry. Do momentu
        urodzenia się dziecka uważałam ich za super teściów, a teraz po
        prostu jak widzę, że idą na górę to cholera mnie bierze, albo jak
        małą biorą do siebie na dół na godzinę lub dwie to słucham co oni z
        nią tam robią. To jest ich pierwsza wnuczka (mąż jest jedynakiem),
        więc jest ich oczkiem w głowie, ale jak patrzę na nich to zachowują
        się jakby nigdy na oczy dziecka nie widzieli. Ciągle ją całują,
        nawet jak byli chorzy to też, czasami mam wrażenie, że robią to
        częściej niż my z mężem. Chociaż my też kochamy naszą skarbulkę i
        też ją całujemy, ale nie ciągle. Cały czas by małą nosili na rękach,
        z jednego pomieszczenia do drugiego i pokazywali wszystko, ja
        uważam, że jak dziecko będzie chodzic to samo zdązy wszystko
        zwiedzic, jeszcze będą mięli dosyc biegania za nią. Wkurza mnie to,
        bo jak zostaję sama z małą to ona też chciałaby żeby ją nosic, a ja
        mam też domowe obowiązki, a przecież ma już 7 miesięcy, sama siedzi
        i sama fajnie się bawi, więc po co ją nosic, nie jest lekka. Jak
        zwracam im uwagę, żeby jej nie nosili to mówią, że ona nie chce
        siedziec i trzeba ją nosic i tak na zmianę jak jedno się zmęczy to
        drugie bierze i nosi, a przecież można zabawic jakoś inaczej, a jak
        oboje się zmęczą, albo mała już tak marudzi, to przynoszą ją do nas.
        Mąż akurat w tej kwestii nic nie mówi, ale w wielu innych tematach
        popiera mnie i zwraca swoim rodzicom uwagę, czasami to skutkuje
        czasami nie, wtedy mówi, żebym olała to i robiła tak jak ja uważam.
        W wielu kwestiach po prostu mówię im, i nie tylko im, ale także
        swoim rodzicom, że mają tak nie robic, bo to nasze dziecko i my je
        będziemy wychowywac tak jak uważamy, owszem rad możemy wysłuchac,
        ale nie musimy z nich korzystac. W wielu sprawach się wtrącają i
        strasznie mnie wkurzają, czasami nawet nie mówię o niektórych
        rzeczach mężowi, ale jego też często denerwują i zwraca im uwagę.
        Zanim przeczytał to co tu piszecie, to myślałam, że to coś ze mną
        nie tak, że jestem zazdrosna o moje dziecko (może trochę), ale jak
        widzę, nie ja mam taki problem. Teraz żałuję, że po ślubie nie
        wyprowadziliśmy się do miasta do własnego mieszkania, tak to
        niestety jest mieszkac z teściami.
      • kaga30 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 22:56
        Dopiszę jeszcze, że najbardziej wkurza mnie to gdy teściu przychodzi
        pod naszą nieobecnośc do góry i odkręca nam kaloryfery, bo uważa, że
        córeczce jest za zimno. Ja staram się, żeby jej nie przegrzewac, w
        domu mamy 24 stopnie (uważam, że i tak za dużo) w sypialni dużo
        mniej, bo lepiej się spi jak jest chłodniej. Kiedyś jak nam odkręcił
        kaloryfery to mieliśmy 27 stopni, myślałam, że cholery dostanę,
        wróciliśmy z małą do domu a tu skwar, musieliśmy przewietrzyc
        pomieszczenia, bo mała by się zgrzała. Mąż zareagował i powiedział,
        że kaloryfery są tak ustawione żeby było akurat i ma nam więcej nie
        przestawiac, bo ukochana wnuczka dziadka zacznie chorowac z
        przegrzania. To samo jest gdy wychodzę na spacery, wychodzę co
        dziennie, chyba, że leje deszcze to nie, ale nawet jak był mróz to
        wychodziłam, a teściu zaraz stale mi mówi czy nie za zimno na
        spacer, to mu powiedziałam, że ubieram dziecko tak, żeby nie
        zmarzło, a spacery uodparniają organizm i dostarczają swierzego
        powietrza. Wy nie możecie wytrzymac z teściowymi, a ja bardziej z
        teściem, denerwuję się, ale jakoś zaciskam zęby i żyję dalej. Wkurza
        mnie tylko to, że z własnego domu "uciekam" do swoich rodziców
        (mieszkam blisko) lub na długie spacery, żeby tylko jak najkrócej
        widziec się z teściem.
        • epreis Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 23:29
          i tak się nieźle trzymasz, ja po roku mimo wyprowadzki wkońcu na swoje wylądowałam na antydepresantach bo ta sytuacja zaczęła mnie wykańczać-ciągle słyszałam,że nie mam racji, że się wymądrzam, że oni chcą dobrze a ja wiecznie robię problemy...i przeciez oni chcą dobrze i to ich wnuk i go kochają..a ja?ja chciałam źle?ja tylko chciałam mieć szansę bycia matką...na szczęście rozmowa z lekarzem bardzo mi pomogła i mimo,że problemy mimo przeprowadzki nie minęły, czasem te spory mnie dołują to teraz wiem-że mam prawo do włąsnego zdania na temat wychowania dziecka i nie tylko..i mam swój azyl, gdzie mogę odpocząć...
    • alkara Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 09.12.07, 23:31
      Dziewczyny ja tez jak czytam wasze wypowiedzi to jak bym o swojej
      teściowej czytała.Moja niestety przegieła na maxa jak miała małą na
      rękach i ona zaczęła sie wyrywać, bo umie już raczkować i woli sobie
      pobiegac tu i tam.A moja tesciowa ostentacyjnie postawiła ja wtedy
      na ziemi i powiedziała obrażona "idź sobie" i pokazała palcem na
      drzwi od pokoju - normalnie nie wytrzymałam i zapytałam sie starszej
      córki czy było by jej miło jak by taki tekst od babci usłyszała a
      babcia na to że ona przecież żartuje.kurcze przecież 10 miesięczne
      dziecko doskonale rozumie kiedy w żartach się je od siebie
      odpędza.prawda smile))))
      A teksty typu "co mamusia przeziębiła" na każde kichnięcie małej,
      czy "mamusia dała za gorące jedzonko", albo "mamusia za mocno
      pociągnęła za rączkę" no i doradzanie w sprawie ubioru, bo główka
      jej sie spociła i ubierz jej czapeczkę - jak bym była idiotką.
      ale trzeba to przetrzymać smile)))
      oj mąż wraca, trzeba kończyć wink
    • mili131 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 10.12.07, 18:09
      Hej, ja też tak mam, tylko nie dałam sobie wejść na głowę. Jak
      urodziłam synka i nie chciałam odwiedzin w szpitalu, bo źle się
      czułam, byłam po cesarce, to teściowie nie wytrzymali ale
      przyjechali dosłownie na 5 minut. Niestety w tym czasie mój teśc
      stwierdził, że nasze dziecko powinno mieć drugie imię i zaczął mnie
      przekonywać. Wprost powiedział że nie ustąpi i musi mnie
      podenerwować. Ja go wyprosiłam i powiedziałam, że on swoje dzieci
      już nazwał, teraz nasza kolej i nie pozwolę się wtrącać. Na
      szczęście się nie obraził, zresztą zwisalo mi to. Potem teściowa już
      w domu chciała się porządzić,ale znowu powtórzyłam, że to my
      jesteśmy rodzicami. Może nas odwiedzać jak często chce, może brać
      małego na ręce, ale to ja decyduję ile zjada, jakie ma pieluszki,
      kiedy je zmienić itd. Teściowa nadal mówi swoje teorie niby tak
      mimochodem, ja udaję idiotkę, do której to nie dociera, ale jak
      przegnie, to znowu bedzie awanturka. Trzymajcie się dziewczyny.
      • hipopotamama Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 10.12.07, 20:34
        Współczuję twojej teściowej, szczerze uncertain
    • sharlee Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 10.12.07, 23:58
      Teściowa to TRAGEDIA! Im od niej dalej tym lepiej! I ja tak robię. Kiedyś
      uśmiechałam się i robiłam swoje, aż mnie tak wkurzyła, że przez prawie rok mnie
      nie widziała a i też nie udawałam, ze jestem zadowolona jak syneczek jechał do
      mniej. Teraz czasami do teściów wpadamy, ale nie udaję, że wszystko jest w
      porządku, nie uśmiecham się i jak coś mi nie odpowiada nie udaję. Generalnie
      unikam, obchodzę szerokim łukiem, a świat od razu stal się piękniejszy!!! I co
      ważne nie "odbijam sobie" po takim spotkaniu na moim ukochanym. Jeśli
      kiedykolwiek było miedzy nami jakieś spięcie czy kłótnie to właśnie przez
      mamuśkę. Obecnie problem znikł. POLECAM im mniej kontaktów tym LEPIEJ!!!
    • lady_sphinx Nie tragizujmy ;) 11.12.07, 00:18
      Moja córka też jest pierwszą wnuczką dla dziadków z obu stron. Normalnie powariowali na jej punkcie.
      Obie babcie od progu dosłownie lecą do wnuczki, czy śpi czy też nie muszą do niej zajrzeć. Dziadkowie zresztą nie lepsi.
      Babcie jak na wyścigu kupuja małej ubranka, zabawki. Mała ma 10 miesięcy a już jak byłam w 3 miesiącu ciąży to to dziecko było dla nich gwiazdką z nieba i już wtedy chuchali i dmuchali na mnie, bo to przecież wnuk/wnuczka w brzuchu siedzi i nic brakować jej nie może. Pierwsze ubranko dostałam własnie dla małej będąc w 3 miesiącu ciąży.

      Każda z babć ma swoją złotą metodę na wychowanie dziecka - ich metody się nie pokrywają, a co najlepsze są "troszkę" inne od tej metody, którą ja wybrałam.

      Gdybym miała za każdy gest czy słowo do dziecka z ich strony (inny niż ja wypracowałam) je ganić to te biedne babcie by się przecież najpierw popłakały a potem obraziły.

      Też nosiły dziecko, lulały, mówiły jak i ile karmić, sugerowały że za cienko małą ubieram/ za grubo ( w zależności od babci), że trzeba poduszkę dać do wózka, do łóżeczka, kołdra to tylko puchowa, że kapcie musi w domu nosić bo jej stópki zmarzną itp.
      Takie teksty traktuję z dużym przymrużeniem oka, nie denerwuję się nie ofukuję babć, bo wiem że one chcą dobrze. Dziadkowie też są nieźli - ostatni hit to pieczeń wołowa - dziadek sosik dał bo dziecko patrzyło na niego błagalnym wzrokiem wink
      Zdaża się, że zostawiam małą z nimi na noc, wiem że zastosują się do tego co im powiem dadzą małej do jedzenia to co zostawię, choć były przypadki, że ponoc mała była głodna więc zjadła chrupki kukurydziane a potem mleka tylko połowę. Nie zamierzam z tego powodu kogoś strofować. Oni ją tak kochają, że bluźnierstwem by było powiedzieć choć słowo.

      Trzeba się cieszyć, że dziadkowie kochają wnuka/wnuczkę, chcą uczestniczyć w ich życiu, patrzeć jak się rozwijają. Że chcą się nimi zajmować, przytulać, okazywać miłość. Krzywdy z pewnością tym nie zrobią, a dzieci na pewno dzięki temu wiele zyskają na charakterze i wychowaniu.

      Pozdrawiam
      • zoey7 po weekendzie przedświątecznym u teściów... 23.12.07, 22:58
        ... jestem wkurzona!!! Moja teściowa zaczęła wkładać do buzi mojej
        dwumiesięcznej córeczce opłatek a jak ją ofuknęłam i nie pozwoliłam
        ("to tylko kawałeczek, rozpuści się jej w buzi, to przecież tylko
        woda i mąka"). Oczywiście obraza i stwierdzenie o mojej
        nadopiekuńczości, okraszone wybuchem śmiechu. Oczywiście źle małą
        wychowujemy, bo jak leży to macha rączkami, a więc chce na ręce, a
        to my tego ją nauczyliśmy. (Chciałabym nadmienić, że nasze dziecko
        należy do tych grzeczniejszych). No i oczywiście zdziwienie, że
        karmię tylko piersią, nie daję małej wody i żadnych herbatek, więc
        pewnie jest spragniona. Oraz komentarze typu "za często ją karmisz".
        A nie jest to dziecko grube, tylko raczej drobne (niecałe 4600). Mam
        dosyć, chyba nawet nie warto rozmawiać czy cokolwiek tłumaczyć takim
        ludziom... Jestem wk)(*)(*)(*)(*!!!
        • epreis Re: po weekendzie przedświątecznym u teściów... 23.12.07, 23:39
          nie denerwuj się, nigdy sie nie poddawaj a z czasem będzie łatwiej-
          i ciesz się, że z nimi nie mieszkasz smile
    • mk271 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 24.12.07, 11:15
      ja też wesoło nie mam. od jakiegoś czasu zauważyłam i że wydzwaniają do mnie i
      pytają co ja robiłam, co dzici robiły. o której wyjdę na spacer o której wrócę i
      itp. mnie to zwyczajnie wkurza. zaczęli też przeglądać nasze rachunki i je
      komentować. niestety jak tylko coś sie odezwę to mąż na mnie nalatuje że jestem
      przewrażliwiona i takie tam i się kłócimy. dziś np. już z rana pytali o której
      dziś jedziemy do moich rodziców i o której jutro u nich będziemy. od 7 miesięcy
      nie da się im wytłumaczyć że z dwójką malutkich dzieci (bliźniaki) nie da wybrać
      na konkretną godzinę i zawsze jest jakiś poślizg.
      a najgorsze w tym wszystkim jest to że mąż to raczej trzyna ich stronę. i
      jeszcze smutne że dziś jadę tylko na godzinę czy dwie na wigilię do moich
      rodziców a jutro pewnie cały dzień będę u teściów. ale mojemu mężowi się nie
      przetłumaczy że chcę pobyć trochę ze swoimi rodzicami. tak na prawde to mama
      wrazenie ze od jakiegos czasu wcale nie jestesmy sami z dziecmi bo jego rodzice
      wciaz nas nawiedzaja, a ja choc jeden dzien chcialabym pobyc tylko ze swoja
      rodzina i nie pomagaja tlumaczenia i prosby bo probowalam.
      • arioso1 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 24.12.07, 13:09
        wasze dzieci bedą dokladnie pisaly to samo za 20 kilka lat o
        was.Taka natura ludzka jest. Ja moja teściową kocham bardziej niż
        matkę-mieszka calą plske dalej od nas -przez gg ,telefon jest super
        bardzo się cieszę na jej przyjazdy a przyjeżdza co 4-5 miesięcy na
        ok 3 tyg.dwa dni jest super ale sie wtrąca i nie do najmlodszej
        lecz do starszych np moja córka oglada ze mną serial a ona że ma
        natyxchmiast wyjśc bo to nie film dla dzieci ale skoro ja pozwalam
        to powinna ze mną o tym pogadac , syna też poucza ale nie jest to
        bardzo irytujące-najgorsze są sytuacje kiedy syn czy córka nie chc
        ajej za reke trzymać na co ona w placz ze jej nie uznają jako babcię-
        mam dzieci z poprzedniego związku-ale 10 latka za rękę ? nawet ze
        mna nie chce. cóż ogólnie nie mam z nią problemów ale najgoprsza
        moja matka -pyta co u dzieci? a mówię chore, laura ma gorączkę ania
        grypę i remek też ja ledwie zipię na co ona ze każdy dzwiga swój
        krzyż i ze to wola boska i że widocznie tak ma byc bo bóg ma takie
        plany. Jak jej powiedzialam w ciązy że córce damy na imię laura to
        ona na to ,ze laura byla świętą bo umarla dla boga mając 13 lat i to
        zaszczyt dla nas mieć ja za patronkę. moja matka ma takie religijne
        podejście dlatego mimo iż mieszka w tym samym mieście widujemy
        się żadziej niż z teściową co mieszka 800km od nas
      • epreis Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 24.12.07, 23:08
        wiesz co, moja rada a propos męża bo z teściami to niestety tak jest-
        przynajmniej w większości - pogadaj z nim i to poważnie, mojemu
        zajęło prawie rok zanim zrozumiał, że zamist mamusi ma teraz żonę i
        synka..owszem nigdy jawnie nie stanął po jej stronie ale nie bronił
        mnie, mieszkaliśmy u nich i w końcu czułam się strasznie
        zaszczuta.dopiero gdy wybuchła taka bardzo poważna awantura w sumie
        z niczego, i właściwie on pokłócił się z mamą a atak nastąpił na
        mnie, gdy usłyszałam od jego ojca, że on rozumie że z teściową u
        niej w domu ciężko się dogadać ale ja muszę zrozumieć, że dla syna
        matka zawsze będzie najważniejsza..i gdy jego mama przy mnie
        powiedziała mu - pamiętaj, matkę ma się tylko jedną a żonę można
        zawsze zmienić..dopiero wtedy coś w nim pękło...i od tamtej pory
        stoi za mną murem, już nie boję się mu żalić na jego mamę..czasem
        jej broni ale ja też czasem czepiam się właściwie bez
        powodu...musisz mu powiedzieć, że przez jego rodziców może rozpaść
        się wasz związek-chyba,że jesteś silna...
        a apropos teściów..i rodziców też..to jestem przerażona- spodziewam
        się w marcu drugiego dziecka, synek ma 2 latka. mój mąż jest
        marynarzem i zmieniła mu się sytuacja w firmie której obecnie
        pracował..ta była idealna bo pracował 4tyg/4tyg i miał wrócić tydz.
        przed terminem porodu,szybko by wrócił..ale będzie szukał nowej
        firmy a ja się tak strasznie boję że go urodzę i go nie będzie a oni
        wszyscy zaczną mnie nawiedzać i dyrygować moim życiem, niby wiem,że
        powinnam ich poustawiać-ale wiecie ,że to nie zawsze takie proste
        jest sad chciałabym żeby był..nawet nie przy samym porodzie ale zaraz
        jak urodzę sad (pierwszego synka urodziłam, a mąż dowiedział się na
        drugi dzień-do dziś mam chyba traumę a samo zdarzenie spowodowało
        depresję poporodową)..poród się zbliża a ja z dnia na dzień jestem
        coraz bardziej przerażona..zaczynam wręcz mieć koszmary po nocach sad
    • ally Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 25.12.07, 22:30
      przesadzasz. olać to i tyle, widzicie się rzadko.

      btw, pomyślcie sobie, że partnerzy waszych dzieci też będę tak na was wrzucać wink
    • malgo_rzata_pl A mnie mama wykańcza czasem 27.12.07, 02:44
      moja teściowa ok - rad udziela kontrowersyjnych, ale nie egzekwuje i
      się nie czepia - powie i kropka, my zrobimy jak chcemy.Jak chciała
      dać niuni opłatek, jedno słowo wystarczyło i obyło się bez
      komentarzy.Za to moja mama przez pierwsze tygodnie...tragedia.Jak
      tylko dziecko zapłakało biegła ze słowami"idę na ratunek","co wy jej
      robicie", a już szczyt wszystkiego -"nie mogę patrzeć jak dziecku
      zdrowie marnujecie".Jak ściągałam pokarm, bo wcześniak nie ssał
      cyca:"laktatorem nic nie wskórasz - musisz znaleźć jakieś dziecko
      żeby possało, bo zaniknie"(ściągałam bez problemu przez 4
      miesiące).Jak walczyłam z kryzysem laktacyjnym"Tylko tyle leci?-nic
      z tego nie będzie, szkoda ściągać".Jak mi się urodziła córa -
      wcześniak :jakbyś widziała małą Marysię(moja siostra też wcześniak)
      to byś się dopiero rozpłakała, co ja z nią przeszłam, to ty byś nie
      dała rady"(moja sistra ważyła 1,9kg - ja urodziłam wcześniaka 800
      gram,3miesiące w szpitalu).Jak przyszła rehabilitantka i dziecko
      wrzeszczało przy ćwiczeniach - "co ona jej robiła, męczycie dziecko,
      ja tej baby więcej do domu nie wpuszczę". Mieszkamy z nią, no i nie
      chcę jej urazić, bo ma się zajmować dzieckiem jak wrócę do pracy(a
      to już za tydzień), więc zaciskam zęby, żeby się nie obraziła.Bo to
      że mnie irytuje to jedno, a to że dziecka przypilnuje lepiej niż 3
      opiekunki to drugie.Ale parę razy nie wytrzymałam,mąż też i trochę
      jakby się uspokoiła.Zresztą pomimo "marnowania zdrowia", dziecko
      skończyło pół roku bez nawet przeziębienia, więc może też się nad
      tym zastanowiła.Pozostała jedna irytująca rzecz, otóż mamy sypialnię
      razem z dzidzią, no i moja mama z siostrą uznały ją za pokój
      dziecięcy i wpadają tam bez ograniczeń.Mama najchętniej z samego
      rana, siostra późnym wieczorem.A jak się opamiętają to wygląda to
      tak że stają w uchylonuch drzwiach i coś mówią scenicznym
      szeptem.Szlag mnie trafia, bo np. rano idę do kibla,mąż pod kołdrą w
      gaciach lub nawet nie, wracam, a tu pielgrzymka u niuni.Delikatne
      sugestie nie działają, chyba w końcu powiem z grubej rury...Chociaż
      nie chcę się narazić na seksualne porady mojej mamy bo to potrafi
      obrzydzić życie intymne.Ostatnio mnie instruowała, żebym nie
      uprawiała seksu bo mi pokarm zaniknie... Pokarm nie zanikł, za to
      moje libido spadło o parę punktów, bo niestety mieszkamy piętro nad
      nią...
      • werona.2 wyprowadzaj sie jak najszybciej 28.12.07, 14:06
        teściwe są psychiczne niestety
        uciekaj jak najszybciej bo cię wykończy starucha
    • royalmail Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 27.12.07, 22:47
      Moja teściowa umarła latem br. po ciężkiej chorobie (rak wątroby z
      przerzutami) w wieku 56 lat.
      I chociaż nigdy się nie uwielbiałyśmy, była babcią moich dzieci i
      wiem, że je bardzo kochała a one ją również.

      W tym roku po raz pierwszy na Święta nie musiałam oglądać tej
      paskudnej plastikowej choinki jaką co roku ubierała u siebie. Nie
      musiałam jeść ciasta tego samego co zawsze. Moje dzieci nie dostały
      paskudnych, tandetnych prezentów. Nikt nie wydzierał mi synka z rąk
      i nikt nie usiłował go nakarmić słodyczami.

      I tylko kiedy moja starsza córka na cmentarzu w Wigilię zapalała
      świeczkę, a mój 2,5-letni synek stawiał ją na grobie babci poczułam,
      jak bardzo mi jej brakuje...i jak bardzo tęsknią za nią mój mąż i
      moje dzieci.
      • epreis Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 27.12.07, 23:18
        to hm.. śliczne co napisałaś .i daje do myślenie...
        ja gdy mieszkałam z teściową czasem po cichu (heh styd) życzyłam jej
        śmierci, myślałam jakby to było prosto i cudownie..ale teraz jak
        widze ją raz na jakiś czas to owszem irytuje i to bardzo ale łatwiej
        ją znieść...
        byłam u niej w pierwszy dzień świat najpierw po 20 minutach chciałam
        się ubraći wyjść...ale jakoś wkońcu się dogadałyśmy...nie umiem
        zrozumieć jak taka dobra kobieta może jednocześnie być tak irytująca
        żeby nie powiedzieć "wk...rw..jąca"..mi dało do myślenia też coś
        innego - dziewczyny kochamy ich synów..przeciez aż tak bardzo sięnie
        różnią wychowując się tyle lat pod ich skrzydłami, więc może je też
        można jakoś zaakceptować?
        • modek10 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 01.01.08, 16:44
          Nie moge pojąć tego co przeczytałam. Wszystkie teściowe/99%/ są złe.
          Wszystkie synowe są super, wszystko wiedzą najlepiej, najlepiej
          postępują. A może tak odstąpić od zasady "teściowa zawsze musi być
          zła" i pomyśleć o niej jak o normalnym człowieku, który może się
          mylić, który ma sece i czuje. Co powiedzić o synowej która chętnie
          układała by życie teściowej? A jeżeli teściowa nie pozwoli, to jest
          wtedy zła i wredna.Trzeba jej dać nauczkę. Czy nie jest tak?
      • asientos dziękuję za ten post... 02.01.08, 20:26
        naprawdę.
    • my_mik5 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 02.01.08, 03:09
      Nie. NIE WSZYSTKIE TEŚCIOWE SĄ ZŁE. Moja jest po prostu cudowna. Nigdy mnie nie
      instruuje, zawsze podkreśla że ja wiem najlepiej co jest dobre dla jej
      wnuka...Gdy mały miał 3msc i zabrakło mi pokarmu (a byłam sama z malutkim),
      wsiadła na rower i w deszczu pojechała po mleko. Szukała godzinę bo było po
      22... Praktycznie codziennie wpada do nas na chwilkę po pracy, ale to nie są
      kontrole. Pyta czy wszystko ok, czy niczego nam nie brakuje. Czy mamy obiad wink
      bo jak coś to zaprasza do siebie. Mały ją uwielbia. Ja pokochałam jak własną
      mamę. Gdy jest na zakupach, to dzwoni i pyta czy czegoś nam nie brakuje (mąż
      jest w domu tylko w weekendy). Kupi paczkę pampersów. Soczek. Jak zobaczy ładny
      ciuszek, to pyta czy nam się podoba, sama nie stroi małego. Bawi się z nim tak,
      że Malutki piszczy z radości. Gdy był chory, albo gdy wychodziły mu ząbki,
      powiedziała, że mam dzwonić o każdej porze dnia i nocy, gdybym nie miała już
      siły, a ona mi pomoże. Nigdy nie odmówiła popilnowania Mikołaja. Jest taka
      cudownie subtelna! Gdy uważa, że coś robię nie tak, nie ingeruje, tylko
      obserwuje rozwój wypadków (np. ja smarowałam Miczka spirytusem, bo tak radzili
      mi wszyscy dookoła uncertain na szczęście nie długo to trwało. Gdy później zapytałam
      teściową, czy wiedziała, że to nie jest zbyt mądre, odpowiedziała, że nie
      chciała podważać moich autorytetów! Ale że ona tego nie robiła. I co dziewczyny?
      Można mieć cudowną teściową? Można smile Jedynym, ale malutkim minusem mojej
      teściowej jest teść big_grin Zawsze gdy u nich jesteśmy, nie pyta mnie, czy Mikołaj
      nie jest np. przypadkiem głodny, tylko swoją żonę tongue_out
    • my_mik5 Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 02.01.08, 03:35
      A wiecie co powiedziała mi moja teściowa, gdy przyszła nas odwiedzić po porodzie
      w szpitalu? "Dziękuję ci że dałaś mi takiego fajnego wnuczka" i dała mi buziaka.
      Nie wiem dlaczego los mnie wynagrodził taką teściową, bo jak przeczytałam Wasze
      posty... Pozdrawiam.
      • blekitny.zamek Re: Troszkę z innej beczki - teściowa :/ 02.01.08, 18:01
        Tylko pozazdrościc takiej fajnej teściowej.
Pełna wersja