hrabina_murzyna
11.12.07, 09:03
Otóż moje drogie chodzi o moją matkę. Kocha ją nad życie, ale
dogadać się z nią nie potrafię. Kupiliśmy z mężem nowe mieszkanie. W
zasadzie to nasze pierwsze i mama przyjechała, aby nam pomóc w
przeprowadzce. Ok doceniam, ale dlaczego wszystko robi po swojemu.
Nie czuję się jak u siebie. Wczoraj przestawiłam naczynia w szafce
kuchennej i awantura, chciałam zrobić pranie a tu już zrobione. Męża
mojego wełniany sweter skurczony, pralka ma urwany dzyndzel no i nie
wytrzymałam. Powiedziałam, że nie czuję się jak u siebie, że mama
żyje moim życiem, ale ....jak grochem o ścianę. Poszłam spać, a
matka nawsadzała mojemu mężowi jakie to ja mam z nim ciężkie życie,
jak to on bardzo kocha swoją matkę itd. Traktuje tego ojego chłopa
jak piąte koło u wozu. Ostatnio mu powiedziała, że będzie często do
nas przyjeżdżać, bo ja tak bardzo jej potrzebuję, na spacerek mnie
zabierze. No żesz kurna, a z mężem to na spacerek nie potrzebuję.
Dziś się pakuje i oczywiście obrażona, bez słowa na ustach i z
płaczem odjedzie. A ja się czuję jak zbity pies, jakbym własną matkę
wyrzuciła z domu

Siedzę w pracy i ryczę.