Własna matka mnie zabija:(

11.12.07, 09:03
Otóż moje drogie chodzi o moją matkę. Kocha ją nad życie, ale
dogadać się z nią nie potrafię. Kupiliśmy z mężem nowe mieszkanie. W
zasadzie to nasze pierwsze i mama przyjechała, aby nam pomóc w
przeprowadzce. Ok doceniam, ale dlaczego wszystko robi po swojemu.
Nie czuję się jak u siebie. Wczoraj przestawiłam naczynia w szafce
kuchennej i awantura, chciałam zrobić pranie a tu już zrobione. Męża
mojego wełniany sweter skurczony, pralka ma urwany dzyndzel no i nie
wytrzymałam. Powiedziałam, że nie czuję się jak u siebie, że mama
żyje moim życiem, ale ....jak grochem o ścianę. Poszłam spać, a
matka nawsadzała mojemu mężowi jakie to ja mam z nim ciężkie życie,
jak to on bardzo kocha swoją matkę itd. Traktuje tego ojego chłopa
jak piąte koło u wozu. Ostatnio mu powiedziała, że będzie często do
nas przyjeżdżać, bo ja tak bardzo jej potrzebuję, na spacerek mnie
zabierze. No żesz kurna, a z mężem to na spacerek nie potrzebuję.
Dziś się pakuje i oczywiście obrażona, bez słowa na ustach i z
płaczem odjedzie. A ja się czuję jak zbity pies, jakbym własną matkę
wyrzuciła z domusad Siedzę w pracy i ryczę.
    • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:25
      Wierzę, że kochasz swoją matkę, ale to jest typowa manipulantka i nie masz
      innego wyjścia, jak tylko sprzeciwić się jej próbom manipulacji. Przełam się,
      nie daj się nabrać na jej teatralne gesty, obrażania, próby szantażu. Jak już
      raz twoja rodzicielka zobaczy, że przestało to na ciebie działać, może coś
      zacznie się zmieniać. Ja osobiście polecam, u mnie zadziałało, choć wciąż zdarza
      się, że mnie matka wyprowadzi z równowagi.
      • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:40
        Tak, ale jest mi cholernie przykro, bo wzieła torbę, klucze i
        wyszła. A mi serce zaraz pęknie.
        • lucerka Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:42
          Nic sie nie stalo, to napewno chwilowa reakcja mamy. Jestem pewna, ze to tylko
          tak dramatycznie wyglada. Odczekaj, zajmij mysli czyms innym a potem sie zglos
          do mamy - bedzie dobrze.
        • majmajka Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:47
          Spokojnie, zadzwon do niej jak juz bedzie u siebie w domu, zeby sie nie wrocila. I na przyszlosc nie angazuj mamy w swoje sprawy, bo trudny typ z mamy. Mama wciaz mysli, ze Ty jestes mala dziewczynka. Chyba jestescie bardzo blisko, a Ty z tych corek, ktore dlugo na mamusie liczyly. Odetnij sie, nie calkiem oczywiscie. Kawe wypic czy pojsc razem na spacer zawsze mozna. Ale to wystarczy.
          • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:51
            Problem o wiele bardziej złożony. Mama zawsze była tylko ze mną i w
            zasadzie to żyła moim życiem. A teraz terroryzuje mnie tą swoją
            samotnością i zła jest, że wyjechałam 300 km na studia i tak
            zostało. Nienawidzi mojego męża, bo ukradł jej mnie. A ja chcę być
            zwyczajnie szczęśliwa ot tyle tylko.
            • majmajka Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:56
              Moja mama chodzi na aerobic, na Uniwersytet Trzeciego Wieku smile, na wycieczki jezdzi. Czas dla wnukow rowniez znajdzie. Jakos sobie ten czas wypelnila. Pomoz mamie wypelnic jej czas, byle nie soba. Zaproponuj jej cos, znajdz cos dla niej. Czasem ja tez o cos popros, ale niech zrozumie, ze Ty jednak masz juz osobne zycie. Nie zebys calkiem urwala kontakt, ale ogranicz go.
            • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:56
              Ranyyy, nie daj się w to wciągnąć, bo chcąc nie chcąc mama zmarnuje ci
              życie.Jeśli będzie się tak wtrącać, żaden mąż tego nie wytrzyma.Poukładaj wasze
              kontakty na swoich warunkach.Nie masz wyboru. Przechodziłam to, rozumiem cię.
              Miałam taki moment, że wyłam z bezsilności, wyrzutów sumienia, wściekłości na
              nią itp.Cała paleta emocji, ale nie wolno się złamać. Przez pewien czas nasze
              stosunki się bardzo ochłodziły, potem przeszły metamorfozę i jest nieźle.
              Przykro mi to napisać, nie chcę twojej mamy obrażać, ale jest typowym toksycznym
              rodzicem.Bardzo niedojrzałym.
        • ma_dre Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:19
          hrabina_murzyna, nie daj sie nabrac na teatralne gesty, twoja matke to pewnie o
          wiele mniej nerwow kosztowalo, zachowala sie po chamsku, obrazanie sie jest
          wogole chamskie, zbierz sie w sobie i niech choc raz ona o ciebie zabiega a nie
          ty o nia, bo mysle ze zazwyczaj dajesz sie nabrac i to ty lecisz z
          przeprosinami... poczekaj, daj jej przemyslec co bedzie jak cie straci... odwroc
          sytuacje, no, postaw sie wreszcie, albo bedziesz tkwila w tym chorym ukladzie.
          Pozwol sie szanowac! Bo to widac golym okiem ze matka cie nie szanuje, a ty
          wprawdze jestes jej dzieckiem, ale tez odrebna jednostka, dzis doroslym
          czlowiekiem... no!
      • dlania Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:40
        Jeżuniu, matke do przeprowadzki zapraszać???!!! Jak Ci to w ogóle do
        słowy przyszło? Przeciez wiadome było, żę będzie pomagać i
        porządkować po swojemu - mozliwe, że bez złej woli zupełnie.
        Trza bvyło firme wynająć albo znajomych poprosić.
        • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:48
          No i tak chcieliśmy, ale jak powiedziałam, że sobie poradzimy to
          były lamenty i płacze no to zgodziłam się i teraz mam za swoje.
          Przecież powoli ogarnęlibyśmy te nasze mieszkanko i stosunki
          rodzinne byłyby ok, a tak to masz...
        • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:49
          Wcale nie napisała, że ją zaprosiła, tylko, że mama przyjechała - a to różnica.
          Matki mają to do siebie, że same lubią wtrącać swoje 3 grosze.Nie masz wyboru,
          odczekaj. Tobie serce nie pęknie, mamie też nie - taki test dobrze wam zrobi.
          Tak na marginesie, na tym właśnie matczyny szantaż polega, żeby wywołać u
          swojego dziecka poczucie winy.
          A te teksty rzucane do twojego męża...W głowie mi się to nie mieści. Odetnij
          pępowinę, dziewczyno!!!
          • olkaaaa Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 09:59
            Powiem tak jak czytam takie posty to moje serce rozkrusza się na 100
            kawałku,a dlaczego chciałabym żeby ktoś chciał mi tak pomódz ,żeby
            mi nawet nad uchem pogadał powinnyście sie cieszyć naprawde jamam 2
            letnie dzecko jestem z nim sama kompletnie po pierwsze moja mama
            zmarła na serduszko jak miałam 9 lat ,a mój tata jak miałam lat 17
            także zostałam bez nikogo ,a na dodatek facet mnie zostawił z
            dwuletnim dzieckiem naprawde dziewczyny doceniajcie co macie bo mi
            się wyć chce jak to czytam
            • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:08
              Olka, to że twoja mama nie żyje i jesteś sama - to jedno (bardzo współczuję).
              Ale posiadanie toksycznego rodzica to też bardzo trudna sytuacja, uwierz mi. Nie
              można pozwolić sobą sterować, i jedno nie ma z drugim nic wspólnego. Znam
              niejedną nieszczęśliwą kobietę, której chore stosunki z rodzicami zatruły
              życie.Nikt nie każe tych kontaktów zrywać, tylko je naprawiać, a to bolesne
              niestety.
              • dlania Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:12
                Ola przykro mi. Ale mozna kochać rodziców, cenić, szanować, pomagać
                im, ale równpoczesnie nie pozwalać niszczyć własnego zycia.
              • fra_mauro Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:15
                Hrabino czas najwyzszy abys zaczela konsekwentnie ustalac granice
                wlasnej autonomii. Dla dobra wlasnego, meza i mamusi tez. Mamcia
                jest rzeczywiscie z gatunku tych histeryczno-toksyczno-opiekunczych
                ale dajac jej wolna reke i majac jeszcze wyrzuty sumienia,
                krzywdzisz was troje. I o ile mozesz od czasu do czasu przebolec
                inaczej ustawione naczynia w szafce, to na pewno wara jej od Twego
                malzenstwa i komentowania osoby Twego meza. To nie jest fair wobec
                Ciebie. Znam troche te klimaty z najblizszego otoczenia. W jednym
                przypadku mamusia takiej coreczki w ewidentny sposob przylozyla reke
                do rozpadu jej malzenstwa.Zatem badz ostrozna i stanowcza zarazem.
            • kali_pso Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:14
              To nie tak...Ty patrzysz na to przez pryzmat straty ukochanych
              rodziców- nie zrozumiesz ani Ty forumowiczek, ani one( w większości)
              Ciebie.
    • kali_pso Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:12
      Cos mi sie wydaje,że cała ta sprawa ma jakieś głębsze dno, niż
      pranie zrobione przez mamęwinkP
      Zawsze była taka pomocna, czy tez nagle jej sie tak porobiło?
      Może ma jakiś problem?
      Może zauwazyła coś, źle zinterpretowała i uważa, że dzieje Ci sie
      jakaś krzywda?
      Może bardzo chciała pomóc, a nie bardzo wiedząc jak sie do tego
      zabrać, zrobiła to, co uwazała, że potrafi najlepiej?

      Nie pozwoliłabym wyjechac jej, bez szczerej rozmowy i wyjasnienia
      sporu...Często nasi rodzice chcą dobrze, ale zabierają sie do tego w
      taki sposób, że czujemy sie nadal małymi dziećmi, smarkaczami
      zasługującymi tylko na reprymendywinkP
      • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:24
        kali_pso, ktoś, kto ma 'normalnych' rodziców, którzy od czasu do czasu się
        wtrącą czy zganią nie do końca rozumie co to znaczy mieć rodzica-szantażystę
        emocjonalnego.Tutaj żadna rozmowa nie pomoże.Warto byłoby przedyskutować to z
        jakimś psychologiem. Z góry wiem, że autorka usłyszy to, co ja usłyszałam - że
        trzeba trochę tych "sznurków' poodcinać.Po prostu nie da się inaczej.
        • olkaaaa Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:37
          macie racje ,ale to moja deprecha przedświąteczna chyba i
          tyle .święta idą i z kim ja przy stole usiąde z moim kochanym
          synkiem to chociaz plus ,ze jego mam i daje mi taką iskierkę
          • dlania Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:55
            Olu, trzymam kciuki, żeby się wszystko w Twoim życiu ułozyłowink
      • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:42
        kali_pso napisała:

        Kalipso tu nie chodzi o pomoc, ale o ogólne zachowanie. Przecież
        można odwiedzić dzieci bez robienia całej tej szopki. Pojechaliśmy z
        mężem w niedzielę kupić głupią suszarkę do naczyń. Pytaliśmy mamę
        czy jedzie z nami, ale nie chciała, a jak wróciliśmy to wielkie
        halo, że sama tyle czasu siedziała i jak tak można. Czepia się
        mojego męża, że założył internet w domu, bo mi nie potrzebny, bo ja
        to mam w pracy. Dziś rano zanim wyszła wygarneła mu, że wszystko
        przez niego i jego rodzinę, że ja nawet bluzki nie mam, bo na niego
        pracuję, a on biedny zapitala w karetce za 7,5 na godzinę, zapieprza
        na dyżurach i w przychodniach, a jeszcze mu się dostało.

        > Nie pozwoliłabym wyjechac jej, bez szczerej rozmowy i wyjasnienia
        > sporu...

        A jak niby mam to zrobić? Muszę być w pracy, nie wyjdę przecież
        zatrzymywać matki, która obrażona wyszła z domu i nawet nie
        pozwoliła mojemu mężowi sie odwieźć na dworzec.
        • dlania Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:53
          Hrabina, ona ewidentnie robi Ci sceny zazdrościwink Nie daj się
          wkręcić, nie graj w jej grę. Okazuj jej pamięć, szacunek, miłośc,
          ale tych scen i tekstów nie bierz sobie do serca. Normalnie jak
          obrażona nastolatka się zachowuje i tak ją chyba trzeba traktować.
          Szczególnie to najeżdzanie na Twojego męża by mnie osobiście mocno
          zirytowało. Trzeba jej JASNO powiedzieć, że to ON jest teraz
          najbliższą Ci osobą i najbliższą rodziną. To jest brutalny sposób,
          żeby jednak tę pępowine przeciąc.
        • kali_pso Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:57
          Czyli mam rację - Twoja matka interpretuje pewne fakty z Twojego
          życia po swojemu. Jest przekonana, że postąpiłas źle wybierając
          takiego partnera a nie innego i na całe Twoje życie patrzy z
          perspektywy, że mogłaś wybrać lepiej. I tutaj chyba lezy całe
          zażewie konfliktu. Podchodzi do tego, tak jak matki, które same
          mając niezbyt szczęśliwe zycie, chciazby w dziecku chciały zobaczyc,
          jak takie życie bez zmartwień mogłoby wyglądać.
          Co do rozmowy- nie sugeruję, że powinnaś zwolnić się z pracy i
          szukać porozumienia z matką. Taka rozmowa wymaga czasu i
          odpowiedniego nastawienia. Z pomoca psychologa czy bez- powinniście
          sobie wiele spraw wyjaśnić...o ile coś ma się zmienić w Waszych
          relacjach. Matka zapewne nie zaakceptuje Twojego męża, ale powinna
          zacząć szanować Twoje życiowe wybory.
        • malila Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 11:18
          Nie będę oryginalna. Uważam, że Twoja matka jest skupiona głównie na
          sobie i na tym, czego ona sama by chciała. Może by i dostrzegła, ze
          robi Ci krzywdę, gdyby była w stanie dostrzec Twoje uczucia i
          potrzeby, gdyby choć przez chwilę udało jej się skupić swoją uwagę
          na czymś innym niż ona . Ale na się zafiksowała na swoim cierpieniu
          i sama Cię od swoich roszczeń i pretensji nie uwolni. To nie ma
          znaczenia, czy wyszłaś za mąż za tego czy innego. Żebyś na rzęsach
          stanęła i poświęciła swoje życie matce, zebyś flaki z siebie
          wypruła, ona i tak usiądzie i zapłacze, że robisz jej krzywdę.
          Ratuj siebie i swoje małżeństwo. Pokaż matce, że swoim zachowaniem
          niczego nie zyska, a moze wiele stracić. To IMO jedyne rozwiązanie.
    • morgen_stern Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 10:55
      Nie daj się zmanipulować, dobrze dziewczyny piszą. Mam podobny
      egzemplarz, może mniej inwazyjny wink ale teatralne gesty znam na
      pamięć. Trochę mnie to kosztowało, ale teraz juz zlewam na te jej
      miny, fochy, jęki i żale, mam już dość.
      Ten typ tak ma, będzie cię wkręcać w poczucie winy za wszelką cenę.
      Ona zrobi źle, nawywija, głupio się zachowa, ale to ty będziesz
      winna - nie daj się i nie daj sobie zatruć życia. Bądź miła, ale
      stanowcza, może to ją otrzeźwi. Ale tylko może wink

      Moja matka jest teraz za granicą, dorabia sobie. Nie rozmawiamy ze
      sobą, ale to jej wybór ("och, i nie dzwoń do mnie, nie musisz!" -
      jękliwym tonem), ja się podporządkowałam, mam już dośc przepraszania
      jej za nic, bo "powinnam". Nie chce gadać? To nie. Siostra
      przygotowała dla niej paczkę z kilkoma ciuchami, których jej
      brakowało i czymś tam jeszcze. Dorzuciłam się do paczki, tzn.
      przelałam siostrze kwotę na konto. I ona zadzwoniła do siostry, żeby
      zapytać, czy... dołozyłam się do tej cholernej paczki.. tylko o to
      pytała. Nie co u mnie słychać, tylko czy się dołożyłam, tylko to
      było ważne. Nie zadzwoniła ani na moje urodziny, ani na siostry. My
      choć wysłałyśmy smsa. Głupi upór nie wiadomo po co. Bo przecież to
      my, dzieci niewdzięczne, powinnyśmy ją zawsze przepraszać.. szkoda
      gadać, ale się przynajmniej wyżaliłam wink
      • pasjonata17 Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 11:12
        a ja Ci zazdroszczę - bo mimo tego wszystkiego jesteś pewna, że
        kochasz swoją mamę, ja nie
      • marianna73 Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 20:28
        tak czytam i widzę ,że piszecie o mojej teściowej, jak nic, szczególnie morgen
        cierpi biedaczka męki całe życie,że syn sobie taką nieodpowiednią żonę
        wybrał,ona jest ta dobra ,a ja samo zło-jak w bajce,jest zawzieta, wiecznie
        obrażona ,egocentryczna i niereformowana manipulantka,mamy skakać pod jej
        dyktando mimo tego ,że jesteśmy dorośli i niezależni... jedynego wnuka olewa na
        całej linii,zero inicjatywy, bo to my się mamy starać, jednocześnie twierdząc ze
        kocha go ponad zycie i tęskni przeogromnie, wciąż teatralne gesty na pokaz i łzy
        też jak trzeba
        ja sie ostatecznie wyautowałam z tego układu, szkoda prądu,wiem już ,że nic jej
        nie zmieni,nawet na tyle żebyśmy mieli przynajmniej poprawne kontakty,nie
        zamierzam robić jej dobrze kosztem swojego spokoju i elementarnych zasad
        myślę,że takie osoby rzadko się zmieniają,za bardzo są zapatrzone w siebie i
        nieskłonne do autorefleksji,reprezentują takie połączenie pustki życiowej
        ,niespełnienia i kompleksów maskowane megalomanią
    • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 14:27
      Boże ty mój jak ja się beznadziejnie czuję. W dodatku musimy wynająć
      ślusarza, bo mama zabrała wszystkie klucze. Mąż siedzi wkurzony w
      domu, bo wyjść nie może, bo jak zamknie drzwi. Drzwi mamy z ryglami,
      zamki drogie jak cholera. No zwariuje za chwilę.
      • joanna.gr Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 14:38
        To skup się na zamku i nie myśl o matce, ona bez twojego zadręczania się sobie
        świetnie poradzi, co najwyżej będzie miała mniej satysfakcji.
        • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 14:50
          No wiem wiem, ale zawsze to jakoś tak przykro. Najgorzej, że idą
          święta, a moja matka mówi, że jedzie do babci i nie będzie jej w
          domu. Głupio mi, bo teściów mam w tym samym mieście i jak pojedziemy
          to się ze wstydu spalę, że z własną matką Wigilii nie spędzę.
          • amilos Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 23:19
            a z jakiej racji Ty masz spalic sie ze wstydu, ze z matka wigilii nie spędzisz?
            I z jakiej racji miałabys spędzac wigilie z własna matka, jeśli masz męża, teraz
            to z nim spędzasz wigilie i wszystkie święta i dni, dbaj o wasze relacje, a nie
            o mamusie, jak on by sie czuł spędzajac z nia wigilie po tym co mu powiedziała i
            tym cyrku z kluczami
      • miedzymorze Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 14:57
        Szczerze mówiąc, o ile poprzednie rzeczy tj pranie i takie tam byłabym skłonna nawet lekko puścić bokiem, składając to na karb histerii po Twojej wyprowadzce, to za numer z kluczami zrobiłabym mamusi mega-opiernicz, tak na gorąco, póki mnie wkurw trzyma. Takich rzeczy cywilizowani ludzie po prostu nie robią. Co by było, jakbyś np źle się poczuła na mieście i mąż _musiał_ wyjść po Ciebie ? Jakby miał nagłe wezwanie do pracy ?
        A w prezencie pod choinką połóż jej rachunek od ślusarza.

        Co za babsko...

        pozdr,
        mi
        • hrabina_murzyna Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 15:05
          Ano widzisz właśnie musiał iść do pracy, a ja musiałam urwać się
          wcześniej, bo przecież chaty otwartej nie zostawimy. No i krew mnie
          zalewa, a ona sobie nie odbiera telefonów.
    • jopowa Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 15:31
      mYSLE,ZE TO JEST SMUTNE JAK SIE NIE DA DOGADAC Z MATKA,A JUZ
      SZCZEGOLNIE JAK TO JEST NASZA MATKA
      • amilos Re: Własna matka mnie zabija:( 11.12.07, 23:16
        a co ty siostra hrabiny, zwe macie wspólna matkę?
    • lila1974 hrabino 11.12.07, 23:58
      Ty jesteś najzwyczajniej od niej emocjonalnie uzależniona - to się
      kwalifikuje na terapię - słowo!

      A póki co, to choć Ci się chce serce z żalu na tysiąc kawałków
      rozsypać, to je trzymaj w garści. Jeśli musisz do mamy zadzwonić o
      te klucze to dzwoń, ale konkretnie gadaj - o kluczach, żadnego
      tłumaczenia się przed nią. A jak spróbuje pojechać po Tobie, z
      ejesteś wyrodna córka, to jej powiedz tylko, że nie dzwonisz by się
      kłocić, tylko chcialaś sprawdzić, czy dotarła do domu i zapytać
      również o klucze. Jakby napierala z pretensjami, to powiedz, ze
      zadzwonisz kiedy indziej, jak mama będzie w lepszym humorze.

      Nie tłumacz się ani przed nią, ani przed nikim innym.

      W duchu czujesz, ze jesteś dobrym człowiekiem, prawda? Dobrą córką?
      Pewnie, z ejesteś bo inaczej nie miałabyś stanu przedzawałowego smile I
      to sobie wbij do glowy.

      Obowiązkiem rodzica jest nauczyć dziecko latać, by moglo wylecieć z
      gniazda a nie siedzieć na nim jak na niewyklutym jaju.

      A jeśli Twój mąż jest również dobrym człowiekiem i krzywdy nie robi
      ani Tobie, ani Twojej mamie, to przy kolejnej napaści na niego
      stanowczo jej zapowiedz, że nie życzysz sobie oczerniania Twojego
      męża i basta! I powiedz to na prawdę stanowczo - poćwicz przed
      lustrem, bo idę o zakład, że nie potrafisz smile

      Zrób to dla dobra swojego, Twojego małżeństwa i Twojej mamy, którą w
      końcu znienawidzisz, jak Ci będzie za takiego kreta robiła.

      Trzymam za Ciebie kciuki big_grin
Inne wątki na temat:
Pełna wersja