marsissa
11.12.07, 21:56
Chcę się Was poradzić, czy taki problem nadaje się do jakiejś
terapii. Zawsze byłam widziana jako dość wybitnie urodziwa. Może nie
klasyczna piękność, raczej typ egzotyczny, ale naprawdę
przyciągający uwagę. Od podstawówki bardzo interesowali się mną
chłopcy, chociaż o to nie zabiegałam. Ale moja córka fizycznie
podobna jest akurat do swego taty - przemiłego, ale jednak brzydala.
Teraz jest nastolatką i obserwuję, że nieraz jest jej przykro, że
nie jest ładna. Nie bardzo wiem, jak jej pomóc, tym bardziej, że
sama tego nie doświadczyłam. Staram się, żeby była ubrana jak
najkorzystniej dla siebie, doradzam jak umiem w sprawach kosmetyki.
Z drugiej strony nie chcę za wiele energii wkładać w "tuszowanie"
tego czy owego, żeby właśnie to nie urosło do rangi jeszcze
większego problemu. Ona nieraz mnie wypytuje, jak to było ze mną w
czasach szkolnych, na koloniach itp., również jeśli chodzi o
chłopaków. Nie koloryzuję swoich doświadczeń, ale kłamać też nie
mogę (zresztą niektóre barwne historie z udziałem moich "adoratorów"
krążą w rodzinie, więc i tak by je usłyszała). Myślę, że ona po
cichu porównuje się ze mną i być może wpada w kompleksy. Czuję w tym
swoją jakąś winę, a nie wiem, jak to naprawiać. Potrzeba do tego
specjalisty?