mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi

20.12.07, 10:59
chcę zauważyć, że taki wątek zakładam w celu czysto informacyjnym,
jeszcze nic złego nie zrobiłam wink))
jeżli są tutaj mamy, które rozstały się ze swoimi dziećmi na dłuższy
czas.... powiedzmy paru miesięcy. może nie drastycznie non stop, ale
w systemie weekendowym tylko widywały się z dziećmi. abstrahuję od
powodów. nieistotne.
chciałabym się dowiedzieć, jak przebiegają takie rewolucje życiowe.
jak znoszą je mamy i jak znoszą to dzieci. w jakim były wieku? czy
zostały z tatą + opiekunka? czy dzieci zostały przeprowadzone do
babci? czy dzieci w takiej sytuacji przeżyły to jakoś drastycznie? a
jak znoszą takie rozstanie mamy? i czy po takim doświadczeniu żałują
że odważyły się na taki krok? czy bilans zysków i strat ma mimo
wszystko jakieś pozytywy?

czy ktoś odważy się zaspokoić moją ciekawość?
z góry dziękuję.
    • majan2 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 11:02
      Ja wybyłam tylko na 2 tygodnie i bylo to dla mnie trudne, ale rozmawialam
      niedawno z moja szefowa która 25 lat temu wyejchala na stypendium na 6 mieiscy
      zostawiajac 5 letneigo syna i do dzisiaj to przezywa, a nie jest bardzo
      emocjonalna -mi to dalo do myslenia, ze to chyba jest baaardzo trudne.
    • echna Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 11:48
      Bardzo duzo zależy od dziecka. Mój syn pierwszy raz wyjechał na
      wakacje na 1,5 m-ca do mojej babci. Miał wtedy 4 lata i tak co roku.
      Ja kilka razy dziennie z nim rozmawiałam, ale on wiecznie nie miał
      czasu. A to kuzyni czekali żeby pograć w piłkę , a to ciocia
      zabierała na lody, a to dziadek pokazywał mu jak rośnie groch w
      ogrodzie, jak się robi miód itp. W domu nudziłby się (ja mogłam
      wziąść tylko 2 tyg urlopu). Ale przyznaję że ja strasznie to
      przeżywałam, przyjeżdżałam na weekendy i miałam problem z
      pożegnaniem. Przy synku nie płakałam, ale w aucie już ryczałam jak
      bóbr (za pierwszym razem tak było). W tym roku był przez 1 m-c w
      sanatorium i jako jedyny dzieciak na oddziale nie płakał. Oczywiście
      ja jak nawiedzona co tydzień do niego jeździłam. Ale tak naprawdę to
      wszystko zależy od dziecka. Syn mojej koleżanki (starszy o 1 rok od
      mojego) juz na drugi dzień koloni płakał i starsznie tęsknił. Mówił
      że rozstanie z rodziną to najgorsza sytuacja jaka mogła go spotkać.
      Po powrocie powiedział że więcej nie wyobraża sobie rozstania i nie
      dopuści do tego. pozdrawiam.
    • baska299 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 12:06
      Mnie to nie spotkalo,ale mam koleżankę,która wyjevhała na 4 miesiące do pracy do Holandii,zostawiając 2.5 letnie dziecko z babcią.Nie zauwazylam aby z dzieckiem cos bylo nie yak,a i chyba nrelacje rodzinne nie ucierpiiałły,ponieważ w tym roku owa koleżanka wyjechała na 6 miesięcy do Holandii,zostawiając teraz juz5letnią córkę z babcią.
      • ledzeppelin3 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 12:11
        Moja teściowa pracowała przez cały tydzień koło 9-10 godzin, a w
        łikendy wyjeżdżała do innego miasta studiować. Mąż miał wtedy lat od
        0 do 5-ciu. Efekt: jest z matką w ogóle nie zżyty, tzn. nie
        rozmawiają ze sobą, jedno o drugim nic nie wie, chć mąż jej się boi
        i liczy z jej zdaniem (ostatnio coraz mniej). Cały okres jego
        dzieciństwa, dojrzewania i dorosłości byli dla siebie trochę obcy -
        jak szefowa i podwładny. Ale teściowa jest chłodna i nie z tych
        mamusiowatych, nigdy macierzyństwo nie było jej hobby
    • nataliak9 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 12:34
      kiedy miałam 10 miesiecy moja mama wróciła na studia do Krakowa a ja
      zostałam z babcią w innym miescie. babcie doskonale znałam, bo od
      urodzenia przebywałysmy tam z mamą. moi rodzice przyjezdzali na
      weekendy i kazde dłuższe wolne. kiedy miałam 2,5 roku wróciliśmy
      wszyscy do krakowa, a ja poszłam do przedszkola. tak strasznie
      chorowałam na zapalenia dróg oddechowych, uszy i anginy, że miałam
      nawet chronicznie zmieniony głos. lekarz doradził abym na jakis czas
      ponownie wróciła do babci ze wzgledów zdrowotnych i klimatycznych
      (babcia mieszka w Zakopanem). tak więc po roku przedszkola, w wieku
      3,5 lat na kolejny rok przeniosłam sie do babci. rodzice znowu
      przyjeżdzali tak czesto jak mogli, na wakacje tez oczywiscie razem.
      z rodzicami zawsze miałam bardzo dobry kontakt, jak równiez z
      dziadkami, do tej pory tak jest.jedni i drudzy to normalni ludzie,
      zawsze o mnie bardzo dbali, dzwonili, przyjezdzali, opiekowali sie
      jak mogli. u babci nic mi nie brakowało. natomiast nigdy nie
      zostałabym u drugiej babci z własnej woli. raz zostałam na tydzien
      bo nie było wyjscia i wspominam to źle, teskniłam okropnie bo w
      ogóle nie byłam z nią zzyta i zwiazana.
      generalnie z pobytu u dziadków mam bardzo miłe wspomnienia i
      sentyment.
      mam nadzieję, że w jakims sensie przyblizyłam ci interesujące cię
      zagadnienie.
    • ania.silenter Demarta 20.12.07, 12:56
      miałam takie doświadczenie.
      Z ważkich powodów (zagrożona ciąża i budowa domu + parę jeszcze
      innych) moja starsza córka mieszkała u dziadków 500 km od Wa-wy
      przez ponad pół roku. Odwiedzaliśmy ją co weekend czasem co dwa.
      Miała od kilku miesięcy do trochę ponad roku.
      Napiszę Ci jedno - gdybym miała jakokolwiek możliwość uniknięcia tej
      rozłąki, zrobiłabym to. Dla dziecka, ale i dla siebie, a nawet dla
      drugiej córki wtedy w brzuchu. Nie potrafię opisać ile złych słów
      usłyszałam w związku z tą sytuacją i to od osób, które wiedziały o
      co biega.
      A teraz najważniejsze - jak zniosła to Ola. Ciężko, ale potem, kiedy
      już była ze mną ciążko pracowałam na to aby odbudować jej poczucie
      bezpieczeństwa. Udało się - Oleńka jest wspaniałą, ufną, kochającą
      osóbką. Natomiast we mnie coś pękło - ostatnio musiałam służbowo
      wyjechać na 3 dni i przez cały ten czas bez przerwy myślałam o moich
      córeczkach.
      Dzięki Bogu - teraz mamy dach nad głową i możliwość być razem całą
      rodziną.
      • asiadymerska Re: Demarta 20.12.07, 13:06
        na 5 miesięcy.przez ten czas jej nie widzialam. Nigdy więcej.
        najgorszy okres w moim zyciu. przez te 5 mies.l to babcia
        byla jej mama. tragedia.
    • mathiola Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:05
      Ja cię w tym temacie nie zaspokoję, ale poczułam potrzebę wtrącenia się, że
      opcja mąż + opiekunka może być złym pomysłem. No, chyba że opiekunka powyżej 50
      r.ż. to jeszcze... wink
      • wiola6 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:11
        Witam.Ja jestem 3 miesiac poza domem,powiem jedno NIGDY WIECEJ.Moje
        dziewczynki sa z tata ,pomaga babcia i ciocia.One tesknia i ja.Moj
        wyjazd byl konieczny,ale teraz jak patrze nato wszystko po takim
        czasie to wiem ze zrobilam wielka krzywde swoim dzieciom.
      • mathiola Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:13
        poczekaj, przypomniało mi się, że rozstałam się z synem na 5 tygodni kiedy
        trafiłam do szpitala. To było tylko 5 tygodni, a ja w tym czasie gryzłam
        poduszkę z tęsknoty. Syn najpierw strasznie płakał za mną (miał wtedy 4 lata), a
        potem jakbym mu kompletnie zobojetniała. Po powrocie musiałam jakiś czas
        pracowac nad odbudowaniem więzi między nami. I musiałam nauczyć się sama znowu
        żyć pod jednym dachem z ruchliwym 4-latkiem.
        To nie było fajne doświadczenie. Nie wiem jak to można znieść kiedy 5 tygodni
        zamienia się w 5 miesięcy.
      • marzeka1 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:13
        Nie mam doświadczenia rozstania z dzieckiem jako matka, ale wiem, jak to wygląda od innej strony. Jestem nauczycielką w liceum, dzieci/młodzież niby starsza, ale problemy pozostawienia z reguły są zawsze, od dziecka i relacji w rodzinie zależy jak duże.
        Przykład 1: uczeń klasa IILO (w domu jeszcze brat, lat 6, matka we Włoszech, z dziećmi ojciec)- zaczynają się problemy, uucieczki, trudny kontakt, rozmowy z ojcem,pierwszy alkohol itp. , sytuacja uspokoiła się gdy matka rzuciła pracę we Włoszech i wróciła.
        Przykład 2: matka (3 dzieci, najstrsza w klasie maturalnej, młodsze dzieci to podstawówka i gimnazjum, dzieci z babcią)- kilka miesięcy w Stanach, problemy, ucieczki, nieuczenie się, efekt: oblana matura, matka do dziś żałuje.
        Przykład 3: mój wychowanek, rozmawiałam z matką, mówiła, że gdy dzieci były w podstawówce i gimnazjum na rok zostały z dziadkami, były duże problemy. Matka powiedziała, że dłuuuugo trwało po ich powrocie, by scalić rodzinę, nigdy już tego nie spróbowali.
        Koleżanki uczące w podstawówkach wprost mówią, używając nowej nazwy, którą "ukuli" socjologowie- jest problem z eurosierotami.
        • triss_merigold6 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:31
          Duży artykuł był w "Polityce" parę tygodni temu na temat eurosierot.
          Bardzo smutny, bardzo przykre skutki dla dzieci z samobójstwami
          włącznie.
      • demarta Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 13:42
        nie jeszcze, nie jeszcze, bo się może okazać, że mężowi bardziej
        panie po 50 pasują. a jak sobie pomyślę jak muszę wygladać, ze
        ożenił się właśnie ze mną mając to upodobanie, to masakra wink))

        a tak na serio. problem rozłąki z mężem nie martwi mnie kompletnie.
        jesteśmy dorośli i wiemy jakie decyzje podejmujemy wspólnie.
        problematyczne dla mnie sa tylko relacje: ja bez dziecka, dziecko
        beze mnie, dziecko z obcą osoba czy znajomą babcią..... tyle rzeczy
        naraz zmieniłoby się w jego życiu, że naprawdę drżę o jego psyche.
        on ma dopiero 1,5 roku. i dla niego 6 miesięcy to ogrom czasu. a 6
        miesięcy u babci bez mamy i taty.... koszmar jakiś. dlatego opcję
        opiekunki rozważałam, żeby choć tato został constans.......

        ale chyba znów trzeba mi zrezygnować z mojego marzenia na rzecz
        diabła wink))
        • agatha61 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 14:06
          rozumiem takie dylematy, ale nie zdecydowalabym sie, ten okres w
          zyciu Twojego dziecka nigdy juz sie nie powtorzy. jestem pewna, ze
          zalowalabys tej decyzji.
          I jakkolwiek bys nie zdecydowala - zycze powodzeniawink

          Agata
          • berecik7 Re: mamy doświadczone długim rozstaniem z dziećmi 20.12.07, 23:42
            Nie zdecydowałabym się. Największy czas rozłąki z moim synkiem to 3
            tygodnie i to naprawdę było okropne. Uznałam jednak, że 3 tygodnie
            jest to czas do przyjęcia i pojechałam. Nie żałuję, ale łatwo nie
            było.
    • bazylea1 a ojcowie? 21.12.07, 11:20
      pewnie wiecej e-mam ma doswiadczenie z tatą wyjezdzającym na parę
      miesięcy, jak zniosły to dzieci?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja