asis09
22.12.07, 22:25
Bo mnie zaraz coś trafi. Właśnie się pożarłam znowu na całego.
Nasze dziecko dzisiaj miało urodzinki. A więc spotkaliśmy się
w domu. I mój szanowny małż właściwie cały czas "adorował"
swoją rodzinę. Cały czas rozmawiał tylko z nimi, patrzył tylko
na nich.A reszty tak jakby nie było - oprócz kilku zdawkowych
pytań w stylu co podać, w czym podać.
Dodam, ze nie jest pokłócony z nikim.
I że taka sytuacja nie zdażyła się pierwszy raz.
Ale już tyle się nagadałam, prosiłam, żeby się zmienił,
a on się dziś zbuntował do potęgi; powiedział że jesli jeszcze raz
coś powiem to skończy z tymi spotkaniami wspólnymi, bo nie ma zamiaru
słuchać wymówek.
No i d... blada.
Jest mi głupio przed moimi najbliższymi, dużo im
zawdzięczamy.
A męża mam idiotę, mógłyby się nauczyć grać!!!!