Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej

18.01.08, 11:23
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4848712.html
Co o tym myślicie? Pod tekstem nie ma forum, więc przyszłam z tym tutaj.
Ja byłabym chyba za wycięciem, wspominając moje i kuzynki przygody z kobiecymi
narządami. I sama będąc w takim stanie (bez szans na to, że kiedykolwiek
urodzę dziecko) sama bym chciała mieć tę macicę wyciętą w diabły. Tyle, że
sama operacja to dodatkowe obciążenie, a nie mały, bezbolesny zabieg.
No sama nie wiem i dopiero się zastanawiam.
    • sylwiawkk Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:38
      ja to nie rozumiem tych ludzi, nie pomogą w opiece nad dziewczynką a
      wtracają sie jak mało kto jesli ona jest upośledzona to po jaka
      cholere jej dziecko i jesli nawet nie ma szans na nie, bo chyba o to
      im chodzilo w zwiazku aby nie usuwać macicy
      czy naprawde mozna az do tego stopnia ingerowac w cudze ciało, obcy
      ludzie a nie rodzice czy sama zainteresowana
      ja na miejscu tej matki to bym powiedziała im żeby sie swoim życiem
      zajeli i swoimi dziećmi ;zdrowymi i usmiechnietymi
      bo jak nie wiedza przez co ona czy dziewczynka przechodzi to niech
      sie nie wtrącają
      • dirgone Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:45
        No własnie znam wiele kobiet (wśród nich jestem i ja), które parszywie cierpiały
        i cierpią przez swoją kobiecość. Gdyby nie to, że chcę mieć dzieci, no i w sumie
        że boję się widocznych zmian hormonalnych, to sama bym się z chęcią pozbyła
        własnej macicy.
      • karambol45 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:46
        ale miesiączka to nie choroba to fizjologia tylko,
        więc może by tak "przerobić" dziewczynke aby i nie sikała pod
        siebie tu zaszyc tam podszyć , przepraszam że piszę tak przedmiotowo
        ale wyfdaje mi się że matka tak to potraktowała
        ja chciałabym aby mi cos takiego zrobiono i swojemu dziecku też bym
        nie zrobiła
        • dirgone Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:54
          Niestety, dla wielu kobiet miesiączka to choroba. Ja w szkole miałam co miesiąc
          dwudniowe zwolnienie, na które nawet nikt słowa nie pisnął po tym, jak zemdlałam
          z bólu. Teraz borykam się z prawdopodobną endometriozą i cały czas boję się,
          żeby nie spotkało mnie to, co moją młodszą kuzynkę (wycięcie jajnika i ciągła
          walka o ocalenie drugiego).
          Gdyby chodziło jedynie o uprzątnięcie krwi, to faktycznie batalia bez sensu. No
          ale jeśli chodzi o potworny ból osoby, która nawet nie może o tym powiedzieć, to
          mam już spore wątpliwości (bo sama kiedyś w strachu potwornym żyłam od
          miesiączki do miesiączki).
    • e_r_i_n Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:48
      Tak naprawde oburzenie budzi nie sam pomysl (pewnie jakos tam
      uzasdniony), tylko fakt, ze decyzje podejmuje matka, nie corka.
      Jest to pogwalcenie prawa osoby niepelnosprawnej do samostanowienia.
      • dirgone Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 11:56
        No ale córka nie ma jak podjąć decyzji. Chyba. Jestem zielona w sprawie
        porażenia mózgowego, więc nie wiem.
        • e_r_i_n Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 12:04
          Wtedy wyznacza sie osobe, ktora w jej imieniu sie w tematach
          istotnych wypowiada i robi to dbajac przede wszystkim o dobro osoby
          niepelnosprawnej, nie mogacej samodzielnie o sobie decydowac.
          • dirgone Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 12:11
            Aha. No a może właśnie matka jest tą osobą? Może być czy to musi być ktoś
            niespokrewniony?
            • e_r_i_n Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 12:13
              Moze byc rodzina, moze byc niespokrewniona. Sa specjalnie 'boardy'
              dokonujace wyboru.
    • ominika Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 12:19
      A ja rozumiem tę matkę. Sama mam niepełnosprawną, uposledzona córkę
      i przeaża mnie mysl o jej dojrzewaniu ze wszystkimi jego atrakcjami
      z misiączkowaniem włącznie. A to już za chwilę...
    • ibera Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 12:25
      W artykule mowa o dziewczynce z ciężkim porażeniem mózgowym, która
      nie mówi, nie chodzi, nie trzyma moczu. Nie wiem wiele o tej
      chorobie, ale domyślam się że to stan nieuleczalny. Po co temu
      dziecku macica, przepraszam za dosłowność, ale chyba nie po to żeby
      mogła mieć dzieci. Też jako dziecko okropnie przechodziłam
      miesiączki, wydaje mi się oczywiste że matka chce swojemu dziecku i
      tak już cierpiącemu, oszczędzić kolejnego cierpienia. Pewnie przez
      całe 15 lat sprawą dziewczyny i jej matki, i oczywiście ich
      problemami, nie interesowało się tyle osób, co w tej chwili. A
      potem: nie usuną, matka i córka zostaną znowu bez pomocy, no bo
      przecież sprawa przestanie być kontrowersyjna. Jest dla mnie
      przerażające, że to dziecko może nie dać znaku, że bardzo cierpi z
      powodu bólu. I w pełni popieram matkę.
      • katecat1 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 13:03
        Jest dla mnie
        > przerażające, że to dziecko może nie dać znaku, że bardzo cierpi z
        > powodu bólu. I w pełni popieram matkę.
        Dokładnie. Bo ta dziewczynka nie jest w stanie zakomunikować, że ją
        boli. To co ma matka zrobić, faszerować ją profilaktycznie ibupromem
        przez kilka dni co miesiąc? Czy skazać na cierpienie? Ja w liceum
        miałam tak bolesne miesiączki, ze wymiotowałam z bólu, łykałam full
        tabletek i po pół dnia spędzałam w wannie z ciepłą wodą albo w
        łóżku. Wrogowi nie życzę. Teraz już starczają tabletki.
        • konwalka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 13:57
          To, co druzgocące w tzw. normalnym życiu, to "upierdliwość"
          codzienności i powtarzalność konieczncyh czynności.
          Koniecznych.
          Bez względu na stan osoby tę konieczność wykonującej.
          Jeśli można ułatwić i uczynic nieznośną codzienność łatwiejszą bez
          szkody dla nikogo należy to zrobić.
          I olać demagogię.
          Popieram matkę padającą na pysk (najprawdopodobniej)
          • denea Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 22:27
            Ja też popieram matkę. Wydaje mi się, że wie lepiej od rozmaitych
            obrońców co jest lepsze dla jej dziecka. Szum ucichnie, święte
            sumienia będą spokojne a one zostaną same z bólem i cierpieniem.
            U młodych dziewczyn okres często bywa naprawdę bardzo bolesny,
            pamiętam jak kiedyś dwa razy zemdlałam czołgając się do kuchni po
            tabletki a uważam, że mnie akurat te sprawy specjalnie nie dokuczają.

            Moja koleżanka ma ponad 30-letnią siostrę z porażeniem mózgowym, ale
            ta dziewczyna raczkuje i wydaje dźwięki, więc rodzina może się
            domyślić pewnie że coś jej dolega. Ale wiem że opieka nad nią to
            bardzo ciężka praca i wiem jak niewyobrażalnie dużo zachodu jest z
            niby prostymi czynnościami typu leczenie zębów.
            A to biedactwo być może będzie cierpieć i nikt się nawet nie
            domyśli sad
            • e_r_i_n Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 22:31
              Problem jest raczej nieco szerszy niz macica tej jednej dziewczyny - to problem
              podejmowania decyzji za osoby niepelnosprawne intelektualnie. Robia to rodzice,
              ktorzy 'wiedza lepiej' i np. uznaja, ze taka osoba nie moze pracowac, bo nie da
              sobie rady...
              • guderianka erin 19.01.08, 09:27
                a kto inny może wiedzieć, jak nie rodzic będący 24h/dobę z
                dzieckiem? Lekarz wie lepiej co będzie komfortem dla tej osoby?
                Należy też pamiętać, że osoby upośledzone intelektualnie często są
                też ubezwłasnowolnione-właśnie z racji braku umiejętności oceny
                sytuacji i podjęcia decyzji
                • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 11:16
                  Zgodnie z przyjeta onzetowska konwencja dotyczącą niepełnosprawnych
                  ubezwlasnowolnienie ma zniknac z prawa. To po pierwsze.
                  Po drugie rodzice jednak niekoniecznie kieruja sie dobrem dziecka
                  tylko i wylacznie - czesto jest to skrzyzowanie dobra dziecka i ich
                  wygody. Dlatego tez coraz powszechniejsze jest wspomagane
                  podejmowanie decyzji przy udziale osob nie spokrewnionych.
                  • guderianka Re: erin 19.01.08, 11:19
                    ma zniknąć-ale skoro jeszcze nie zniknęło nie można decydować wg
                    prawa , którego jeszcze nie ma

                    Po drugie rodzice jednak niekoniecznie kieruja sie dobrem dziecka
                    > tylko i wylacznie - czesto jest to skrzyzowanie dobra dziecka i
                    ich
                    > wygody.

                    zgadzam sie
                    jednak ta wygoda nie dotyczy posadzenia dziecka przed tv i odrobiną
                    spokoju z tego tytułu ale to wygoda w szerszym wymiarze. Nie
                    umiałabym negatywnie osądzić rodzica, który wykańcza sie psychicznie
                    i fizycznie przy pielęgnacji dorosłego niesprawnego dziecka i
                    chciałby dla siebie ulgi sad


                    Dlatego tez coraz powszechniejsze jest wspomagane
                    > podejmowanie decyzji przy udziale osob nie spokrewnionych

                    popieram
                    • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 11:30
                      guderianka napisała:

                      > ma zniknąć-ale skoro jeszcze nie zniknęło nie można decydować wg
                      > prawa , którego jeszcze nie ma

                      Sprawa dotyczy WB, a tam chyba ubezwlasnowolnienie juz zniesiono
                      jakis czas temu.

                      > Nie umiałabym negatywnie osądzić rodzica, który wykańcza sie
                      > psychicznie i fizycznie przy pielęgnacji dorosłego niesprawnego
                      > dziecka i chciałby dla siebie ulgi sad

                      Guderianko, tu nie chodzi o negatywne osadzanie. Opieka nad ONI jest
                      na pewno ciezka i wyczerpujaca, tyle tylko, ze ONI to nadal
                      czlowiek, ktory w mniejszym lub wiekszym wymiarze powinien o sobie
                      stanowic. I niestety - czasami danie prawa do tego samostanowienie
                      moze powodowac problemy dla opiekunow. Ale jest jedyna sluszna droga.
                      Tu mowimy o sprawach fizjologicznych, ale dla rodzicow problemem
                      jest czesto fakt, ze ich dziecko JEDZIE SAMO do pracy (na otwartm
                      rynku pracy), ma z tej pracy pieniadze i moze je wydawac wg wlasnych
                      potrzeb - jednym slowem swietnie sobie radzi. A rodzice patrza wtedy
                      na to jak na zagrozenie swojej pozycji.
                      • guderianka Re: erin 19.01.08, 11:36
                        Guderianko, tu nie chodzi o negatywne osadzanie. Opieka nad ONI jest
                        > na pewno ciezka i wyczerpujaca, tyle tylko, ze ONI to nadal
                        > czlowiek, ktory w mniejszym lub wiekszym wymiarze powinien o sobie
                        > stanowic.

                        Myślę, że te zdania jest kluczem do całej dyskusji. Na jakiej
                        podstawie ocenić, komu należy dać prawo mniejszego a komu większego
                        samostanowienia? I kto byłby władny takie prawo nadać-lub odebrać?
                        Chyba -tak myślę teraz- powinna się zbierać komisja w skład której
                        wchodziliby opieknowie jako osoby znające najlepiej i we wszystkich
                        aspektach swoje dziecko oraz lekarze i psychologowie?

                        Myślę, ze problem ten : kiedy osoba niepełnosprawna i w jakiem
                        zakresie moze o sobie stanowić jest równie trudny do rozgryzienia
                        jak :aborcja i eutanazja
                        • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 12:02
                          Zakres samostanowienia zalezec powinien od stanu danej osoby.
                          I dokladnie - oceniane to byc powinno przez osoby po pierwsze w
                          zycie danej osoby zaangazowane, po drugie przez specjalistow - na
                          tym polega propagowana coraz bardziej idea wspomaganego podejmowania
                          decyzji.
                          • gorgona_1 Re: erin 19.01.08, 13:03
                            W jaki sposób byłby określany zakres samostanowienia?

                            I jak egzekwowano by od rodziców stosowanie się do decyzji takich
                            komisji?
                            • guderianka Re: erin 19.01.08, 13:20
                              > W jaki sposób byłby określany zakres samostanowienia?
                              >
                              > I jak egzekwowano by od rodziców stosowanie się do decyzji takich
                              > komisji?

                              I-w jaki sposób byłoby brane pod uwagę zdanie osoby
                              niepełnosprawnej ? W przypadku upośledzenia umysłowego powiązanego z
                              głuchota lub niemożnością mówienia kontakt osób "postronnych" byłby
                              mocno utrudniony
                              • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 13:39
                                W poniedzialek moge Wam przeslac materialy na temat tego, jak jest
                                to rozwiazane w Kanadzie na przyklad. Tylko nie wiem, czy wszystko
                                jest przetłumaczone na polski.
                                • gorgona_1 Re: erin 19.01.08, 14:14
                                  Byłabym wdzięczna. Jestem naprawdę ciekawa jak to można rozwiązać w
                                  praktyce. Może być po angielsku.

                                  Myślę, że w tych sprawach ważniejsze od rozwiązań administracyjno-
                                  komisyjnych byłoby takie wspieranie rodzin ON, żeby ON podejmowały
                                  decyzje, a ich matki mogły żyć w miarę normalnie, żeby
                                  usamodzielnianie się dziecka było dla nich celem, źródłem radości i
                                  satysfakcji, a nie frustracji.



                                  • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 14:29
                                    gorgona_1 napisała:

                                    > Myślę, że w tych sprawach ważniejsze od rozwiązań administracyjno-
                                    > komisyjnych byłoby takie wspieranie rodzin ON, żeby ON podejmowały
                                    > decyzje, a ich matki mogły żyć w miarę normalnie, żeby
                                    > usamodzielnianie się dziecka było dla nich celem, źródłem radości
                                    > i satysfakcji, a nie frustracji.

                                    Powoli sie to dzieje. Mam to szczescie uczestniczyc w takich
                                    aktywnosciach i widzimy efekty - niezwykle efekty.
                                    • guderianka Re: erin 19.01.08, 14:43
                                      w moim mieście-100lat "za murzynami".Od urzędnika usłyszałam tekst ,
                                      że działania na rzecz niepełnosprawnych traktowane są przez
                                      rządzących jako zbędne koszty uncertain

                                      z angielską wersją sobie nie poradzę uncertain
                                      • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 14:47
                                        guderianka napisała:

                                        > w moim mieście-100lat "za murzynami".Od urzędnika usłyszałam
                                        > tekst , że działania na rzecz niepełnosprawnych traktowane są
                                        > przez rządzących jako zbędne koszty uncertain

                                        Na szczescie to sie baardzo zmienia - coraz wieksza ilosc urzednikow
                                        nawet jesli sama czegos nie 'tworzy', to slucha osob zaangazowanych
                                        w pomoc niepelnosprawnym.

                                        > z angielską wersją sobie nie poradzę uncertain

                                        To dostaniejsz polska, tylko byc moze troche pozniej.
                                        • guderianka Re: erin 19.01.08, 17:11
                                          Na szczescie to sie baardzo zmienia - coraz wieksza ilosc urzednikow
                                          > nawet jesli sama czegos nie 'tworzy', to slucha osob
                                          zaangazowanych
                                          > w pomoc niepelnosprawnym.

                                          sprostowac musze-powiedział mi to urzednik-bardzo ludzki człowiek,
                                          cytując tych co stoją nad nim.
                                          poczekam na polską-z góry wielkie dzięki!
                                          • e_r_i_n Re: erin 19.01.08, 23:12
                                            guderianka napisała:

                                            > sprostowac musze-powiedział mi to urzednik-bardzo ludzki człowiek,
                                            > cytując tych co stoją nad nim.

                                            Ci stojacy najwyzej mowia co innego.
                                            • guderianka Re: erin 20.01.08, 09:50
                                              A co mówią ?


                                              W przypadku, o którym piszę , sprawa dotyczyła dojazdów dzieci
                                              niepełnosprawnych do szkół. Zrobiłam trochę zamieszania walcząc o
                                              należne prawa, trafiłam do kierownika departamentu, który na
                                              wszelkie moje propozycje zmian rozkładał ręce mówiąc , że nie ma
                                              pieniędzy...uncertain
    • greczynka_77 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 18.01.08, 23:45
      Usuniecie macicy to jest powazna inwazja, klimakterium w wieku lat
      15! chcialabyscie doswiadczyc? dziecko z porazeniem mozgowym
      sygnalizuje swoje uczucia, nie da sie przeoczyc ze je cos boli. Nie
      wiem co kieruje ta matka ale dziwi mnie ze ktos sie w ogole wstepnie
      zgodzil na wyciecie dziecku zdrowego organu.
      • olamka1 Co ma macica do klimakterium???? 19.01.08, 00:12
        Kobieto - mowa o wycięciu MACICY - nie jajników!!!
        • reszka2 Re: Co ma macica do klimakterium???? 19.01.08, 00:38
          Macica do klimakterium ma to, że po usunięciu macicy jajniki w ciągu
          kilku lat lub krócej - wygaszają swoją aktywność, bo odżywia je w
          większości ta sama tętnica co macicę, a to naczynie przecina sie
          przy histerektomii.
    • fajka7 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 00:32
      Zastanowilam sie i raczej jestem przeciw. Jak dla mnie to jednak
      zbyt duza ingerencja w prywatne cialo mojego dziecka. Tak jak nie
      usune mu wszystkich zębow, na wypadek, gdyby ktorys zaczal bolec, co
      niechybnie kiedys nastapi. Nie bede tez go karmic dozylnie, bo
      przeciez moglby go rozbolec brzuch, gdy sie czyms podtruje.
      No nie podoba mi sie ta cala koncepcja majstrowania przy czlowieku.
      Mniejsza szkode wyrzadzi sie dziewczynce podajac po prostu
      profilaktycznie paracetamol podczas miesiaczki, jesli faktycznie nie
      da sie rozpoznac u niej cierpienia.
      Ale moze jak sie przespie, zmienie zdanie. Wstepnie jednak mysle
      wlasnie tak.
      • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:08
        jestem za

        miałam sasiadów, którzy mieli upośledzoną umysłowo córkę. W wieku
        16lat miała umysł kilkulatka a ciało kobiety. Podczas menstruacji
        zamykali ją w domu bo wyciagała sobie z bielizny podpaski i rzucała
        na ziemię, chowala do szafek, smarowała po ścianie..raz taki numer
        zrobiła na dworze...
        Poza tym- gdy zaczęła dojrzewać i wychodziła sama na dwór -fizycznie
        sprawna- chłopcy wołali ją do klatek i sobie uzywali...ojciec
        dowiedział się przez przypadek, bo przyłapał ich z rękami pod bluzką
        córki...Ona nie mówiła-wydawała tylko dźwięki więc nawet nie miała
        jak się poskarżyć uncertain
        Dziewczynka-teraz kobieta bo ma 26lat- pójdzie sama do sklepu (z
        kartką i wyliczonymi pieniędzmi), wyrzuci śmieci it. Gdyby ktoś ją
        zgwałcił nie wiem czy umiałaby opowiedzięc swą historię. Nie chcę
        nawet myśleć, co byłoby gdyby zaszła w ciążęsad
        • gorgona_1 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:37
          Pierwsze miesiączki muszą być strasznym szokiem dla dziewczynki
          upośledzonej umysłowo. Rodzice muszą ją do tego przygotować, a potem
          oswoić i nauczyć pewnych rzeczy.

          Wycięcie macicy nie uchroni dziewczyny przed krzywdą, a jako środek
          anty jest zbyt radykalne.
          • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:41
            gorgono-ja uważam inaczej sad
            Ta dziewczynka nadal cierpi-bo pewnych rzeczy nie da się jej wyuczyć
            Ma usmył zablokowany na pewnym etapie. Nadal przez kilka dni w
            miesiącu siedzi w domu.
            Może mam taki pogląd bo sama mam córkę ? I sama zastanawiam się ,
            jak u niej będzie z tymi sprawami ? I wiem, ze zrobiłabym wszystko,
            żeby tylko poprawić jakość jej życia
          • denea Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 12:17
            Gorgono, nie wiem, czy w sytuacji tak głębokiego upośledzenia jak u
            dziewczynki, której dotyczy ten wątek rodzice mogą ją w jakikolwiek
            sposób przygotować sad
            Jak wynika z artykułu absolutnie nie chodzi o środek anty tylko o
            ból spowodowany menstruacją. Tak sobie pomyślałam, skąd matka w
            ogóle wzięła taki pomysł i wydaje mi się, że najprawdopodobniej z
            doświadczenia. Wydaje mi się, że gdyby sama nie była z tych boleśnie
            miesiączkujących nie przyszłoby jej to do głowy. A skoro tak to tym
            bardziej jej obawa przed cierpieniem dziecka ma sens bo chyba
            taką "urodę" organizmu często dziedziczy się po przodkiniach.
            Oczywiście mogę się mylić, ale tak sobie pomyślałam.
            • gorgona_1 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 12:53
              Pisałam na temat dziewczyny opisanej przez Guderiankę.
              To trochę inny przypadek.
              • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 13:22
                gorgona -inny przypadek ale..

                Ty jej nie widziałaś...ja się wychowałam obok niej, przy niej bo
                jest ode mnie tylko 2lata młodsza uncertain Widziałam różne sytuacje,
                słyszałam różne rzeczy (mieszkali pode mną )- wydaje mi się, że
                gdybyś ją poznała, pogadała z rodzicami-zmieniłabyś zdanie.
                Zwłaszcza że : gdy dziewczynka miała jakieś 12-13lat-zgineła
                tragicznie jej starsza zdrowa siostra, a gdy miała jakieś 23lata-
                zmarła mama. Teraz wychowuje ją tylko Tata ..
                • gorgona_1 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 13:57
                  Czyli ona nadal tak kompletnie nie radzi sobie z miesiączką?

                  Jeżeli tak, to zaczęłabym od psychiatry i ginekologa.

                  Czy sadzisz, że taki zabieg istotnie poprawi jakość życia ojca i
                  córki?
                  Czy korzystniejszą zmianą w ich życiu nie byłaby np. możliwość
                  chodzenia córki do warsztatu terapii zajęciowej?

                  Generalnie jestem przeciw usuwaniu macicy celem uniknięcia
                  dyskomfortu wynikajacego z fizjologii. Bo sądzę, że to zbyt
                  drastyczna metoda.
                  Ale wiem, że jest mnóstwo sytuacji, których nie znam i nie mnie je
                  osądzać.

                  • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 14:42
                    Podejrzewam, że nie
                    Byli u wszlekich lekarzy. Jej rozwój po prostu zatrzymał sie na
                    pewnym etapie. Niewiele wiedzy przyswaja, niewiele umiejętności
                    społecznych. Chodziła do szkoły ale nie wiem jak jest teraz


                    Myslę, że gdybym ja była w takiej sytuacji taki zabieg-lub zabieg
                    mający podobny cel- mógłby poprawic komfort życia wszystkich
    • kawad Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:27
      Ale tu chodzi o osobę, która nie porusza się nwet. Gwałt tu nie
      wchodzi w rachubę.
      Tak sobie myślę, że może matce wydaje się że myśli o dobru dziecka a
      tak naprawdę chodzi o ułatwienie sobie życia przy pielęgnacji
      dziecka.
      a doczytałyście artykuł do końca? Tam była mowa o dziewczynie, którą
      poddano kuracji w celu zatrzymania wzrostu. Czy to też zrobiono ze
      względu na nią? Bo w/g mnie tu już ewidentnie chodzi o wygodę
      opiekunów.
      Mimo wszystko rodzic nie może tak głęboko ingerować w zycie, zdrowie
      swojego dziecka. to żywa istota. Jeśli okaże się, że miesiączki są
      bolesne itp to wówczas lekarze mogą podjąć jakąś decyzję i działać a
      nie na zapas.
      • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:33
        Tak sobie myślę, że może matce wydaje się że myśli o dobru dziecka a
        > tak naprawdę chodzi o ułatwienie sobie życia przy pielęgnacji
        > dziecka.
        > a doczytałyście

        Aha-czyli skoro sie nie rusza to nikt jej nie zgwałci?
        A druga sprawa- skrzepliny powstałe wskutek ciagłego siedzenia lub
        leżenia -nie są bezpieczne -to po pierwsze. Po drugie- tej
        dzieczynie macica nie jest potrzebna-nie spełni swej roli w
        reprodukcji. Przyspaża dyskomfortu całemu otoczeniu a zwłaszcza
        rodzicom. Czy to coś złego, ze rodzice chcą bym im przy okazji też
        było lżej ?
        • kawad Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:41
          Dziewczyna, która się nie rusza, siedzi non stop pod opieką matki
          (tak wynika z artykułu, po klatkach się nie włóczy itp ,nie
          przesadzajmy z tą okazją do gwałtu.
          • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 09:46
            to, że siedzi w domu z matką nie znaczy , że nie jest narażona. jest
            narazona jak każdy człowiek-na napad, na rabunek. Zdrowa zgwalcona
            ona osoba mimo wszystko lepiej sobie poradzi z takim zdarzeniem i
            konsekwencjami -niż osoba niesprawna

            dodam, że osoba o której pisałam nie włóczyła się po klatkach, była
            do nich wciągana.
            • mruwa9 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 10:38
              Osoba niechodzaca, w pieluchach, przede wszystkim narazona jest na
              odparzenia, odlezyny i caly szereg dolegliwosci skornych, zwlaszcza
              podczas miesiaczki. Oczywiscie nie mozna nie brac pod uwage gwaltu i
              ciazy w jej efekcie... Sama mam niepelnosprawna corke, ktora nigdy
              nie bedzie zdolna do samodzielnego zycia i z tego powodu mam bardzo
              ambiwalentne pojecie do tematu..tu przede wszystkim chodzi o brak
              mozliwosci uzyskania swiadomej zgody pacjentki na zabieg, ktory nie
              jest zabiegiem ratujacym zycie, za to prowadzi do nieodwracalnego
              okaleczenia, choc zapewne docelowo podnioslby komfort zycia, zarowno
              dziewczynie, jak i jej opiekunom.
              Ciekawe, dlaczego nie rozwazyc innych metod zatrzymujacych
              miesiaczke (np.wkladka domaciczna uwalniajaca hormony czy zabieg
              ablacji ??? cos mi sie obilo o uszy- zabieg polegajacy na
              mechanicznym usunieciu endometrium, co prowadzi do "sklejenia " sie
              scianek macicy, a przez to, do zatrzymania miesiaczki. Jesli pisze
              bzdury-poprawcie mnie.
              • guderianka Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 11:21
                mruwa-nie słyszałam o czymś takim

                ale to chyba nie chodzi o rodzaj zabiegu jaki ma zostać
                przeprowadzony ale o sam fakt podjęcia decyzji za dziecko
                (pacjenta). Przynajmniej tak zrozumiałam z wypowiedzi osób , które
                są przeciwne
    • mma_ramotswe Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 11:12
      przeciw
      choć wiem, jakie to ryzyko
    • ominika Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 15:29
      Zastanawiam się, czy osoby, które tak zdecydowanie są przeciw miały
      doświadczenie w byciu/życiu/opiece nad osobą niepełnosprawną
      intelektualnie? Czy zdają sobie sprawę, że dla wielu tych osób
      pojęcia zwyczajnego życia, w tym również fizjologii są czystą
      abstrakcją? Czy zdajecie sobie sprawę, że w dużej mierze to co
      wyuczalne jest bardzo ograniczone a nauka pewnych czynności nie
      opiera się na rozumieniu ich sensu, celu czy potrzeby, a jedynie na
      wytresowaniu mechanicznych zachowań?
      Rozumiem wątpliwości gdy chodzi o kwestię jakiegoś udziału w
      samostanowieniu przez ONI, tyle tylko, że nie zapominajcie, że ONI
      to zarówno osoby z lekkim upośledzeniem, które są w stanie przy
      minimalnej pomocy w miarę funkcjonować, jak i osoby głęboko
      upośledzone, które nie mają najmniejszej szansy na jakiekolwiek
      decydowanie o własnym dobrostanie, bo samo pojęcie dobrostanu jest
      abstrakcją. A jeśli założyć, że pojęcie pewnego komfortu nie jest
      im obce to należy podkreślić, że ów komfort bardziej ogranicza sie
      do zaspokojenia potrzeb czysto fizjologicznych szeroko pojętych, a
      nie koniecznie do komfortu samostanowienia o sobie. I wierzcie mi,
      że ból, niewygoda, ciasne majtki, brak ulubionego soku, mokre
      spodnie i tak dalej potrafią być ogromnym nieszczęściem dla ONI. Tak
      wielkim, że czasem doprowadza to do histerii i ataków autoagresji
      czy nawet agresji w stosunku do otoczenia.
      Jestem przekonana, że gdyby rodzice/opiekunowie ONI - a zwłaszcza
      matki, bo nie oszukujmy się - to na nasze rece spada cała
      pielęgnacja czysto higieniczna naszych chorych upośledzonych dzieci -
      gdybyśmy miały trochę pomocy, lepszy dostęp do usług
      pielęgniarskich - to pewnie nie przychodziłyby nam do głowy myśli
      jak sobie poradzić z kolejnymi atrakcjami.
      Oczywiście, samopoczucie dziecka w tych trudnych dniach - to jedno.
      To nie tylko ból podbrzusza. Przecież my zdrowe kobiety mając PMS
      jestesmy gotowe gryźć, siekać i najlepiej nie wchodzić nam w drogę,
      bo i tak latamy często po ścianach. Wolę sobie nie wyobrażac jak
      będzie zachowywać się moja upośledzona, autystyczn córa. Czy
      przypadkiem oprócz paracetamolu nie będę jej podawać jakiś
      wyciszaczy, żeby i ona i rodzina jakoś przeżyła bezpiecznie te dni.
      Ryzyko niepotrzebnej ciąży - to dwa. Bo - powiedzmy sobie to wprost -
      ryzyko ciąży to nie tylko ryzyko gwałtu. ONI odczuwją tak samo
      popęd seksualny jak wszyscy inni. Tyle tylko, że ludzie zdrowi są w
      stanie kierowac owym instynktem i kontrolować go. ONI tego nie
      potrafią. A trzy to cała techniczna strona miesiączki. Zapieluchować
      dziewczę na cały dzień? A co z dzieckiem, któe nauczone/wytrenowane
      jest, że w ciągu dnia NIE CHODZI SIĘ w pielusze, bo sika się do
      toalety? Zapieluchować mimo to? No to goodbye samodzielne sikanie,
      bo dzieci upośledzone pięknie się fixują na pewnych prawidłowościach
      i w życiu nie pojmą, że teraz to chodzimy z pieluchą, ale i tak
      wołamy, że chcemy do łazienki...
      Można by tak pisac i pisać. Ale po co? I tak przecież takie mamy
      jak ja i tysiące innych same zostaniemy z problemem, bo on przecież
      taki niewygodny jest, i hm... krępujący?
      • fajka7 Re: Wycięcie macicy osobie niepełnosprawnej 19.01.08, 17:16
        Mam syna. Z niepokojem mysle o okresie dorastania i rozwoju
        seksualnego. To moze byc bardzo trudne, ale w tej chwili nie
        przewidze, co, dlaczego i czy bedzie trudne, wiec mu nic nie wytne.
        Zasadniczno jestem nadal przeciw.
        Ale nie jestem zdecydowanie i do konca przeciw.
        Sadze, ze to kwestia zlozona i to bardzo. Ktos porownal ja pod tym
        wzgledem do aborcji. Mysle, ze cos w tym jest.
        Byc moze byloby jakims wyjsciem stworzenie rozwiazan, ktore
        dopuszczalyby nawet te drastyczne rozstrzygniecia w szczegolnych
        przypadkach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja