dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :(

23.01.08, 21:17
i to od kogo: od zajmującej się moim 10-miesiecznym synkiem babci..
Bo zapomnialam rekawiczek dla malca i na spacerze (podobno) tak
strasznie zmarzly mu ręce, że miał czerwone i opuchniete. Jak to
możliwe skoro tempka w wawie w poludnie miala ze 3 stopnie na plusie
jak nie lepiej? No i od takiej bzdury sie zaczęło. Ciągle mi wmawia,
ze przynoszę go ubranego niestosownie do pogody i przesadzam z
hartowaniem. Tymczasem dzis mial na spacerku rajstopki, spodnie,
body z dlugim rekawem, na to bluzeczka, b.ciepla kurta, czapa i
zapakowany w spiwor od wozka.. to i tak moim zdaniem świat i ludzie.
Ale żadne argumenty nie skutkuja - uparlam sie na glupie hartowanie
i jestem złą matką bo dziecku ma byc cieplo!!! Zlosc mnie bierze bo
oprocz babki nie mam alternatywy.. gdybym finansowo dala radę to juz
dzisiaj po raz ostatni nianczylaby moje dziecko.. dzien w dzien
slucham ciagle tego samego. Czy Wasze babcie czy mamy też walczą o
to by ich było zawsze na wierzchu? nie rozumiem tego namolnego
wcinania sie we wszystko jakby to bylo jej dziecko. I jak slysze "ja
wychowałam 3 dzieci.." to mnie krew zalewa - ok, to sie jako matka
spełnilas, teraz daj mi szanse. Poza tym to bylo 50 lat temu smile)
Wsciekla jestem, zaplakana ze zlosci.. musialam sie wygadac...
    • marzeka1 Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 21:24
      Dlatego gdy moi synowie byli mali, a ja wróciłam do pracy, dzieckiem zajmowały się opiekunki, byłam z tego układu zadowolona.
      Twoja sytuacja nie jest ciekawa, ale pozwoliłaś, by babcia, która ma poczucie doświadczenia, bo wychowała 3 dzieci,zajmowała się Twoim dzieckiem i są tego takie konsekwencje. Jeśli nie możesz sobie pozwolić na niańkę, spróbuj jakoś ustalić relacje między wami, chociaż to na pewno trudne.
    • dyzurna Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 21:25
      witaj w klubie , mam te same problemy. i tez sobie z nimi nie radze.
      pisz na prv jakby co..
      • maria_rosa Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 21:35
        Witaj,
        może żłobek rozwiąże problem?
        Mój syn był od 5 miesiąca w żłobku, owszem były choroby ale....
        • sylwiawkk Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 21:57
          to jak było według niej tak strasznie zimno a mały nie mial
          rekawiczek to po co go brała na dwór
          oj skąd ja to znam moja córka też zawsze byla a to za ciepło a to za
          zimno ubrana
          głodna to ona była według babci co 20 min
          no i dowiedzialam sie że ja jestem wyrodna bo nie obchodzi mnie jak
          moje dziecko placze tylko jak ją podnosiłam i przytulałam to ona mi
          je wyrywała i sama uspokajała a potem mówiła że mnie to nie wzrusza
          a co miałam jej wyrwać małą jak sama do niej wyciągała rączki
          za to teraz jest o niebo lepiej ale już nie mieszkamy razem i daleko
          wiec chyba sie boi że nie bede przyjeżdżac
          • prazanka Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 22:12
            Sylwia, u mnie historia żywienia to odrębna bajka. Też swoje
            przechodziłam.. Jak słoiczek - to faszeruję hemią, jak ugotowałam -
            to chyba coś nie tak, bo małemu zdecydowanie nie smakuje.. Jak się
            wściekałam, że daje mu do próbowania słodycze - to że ulegam jakimś
            nowomodom i odmawiam dziecku przyjemnosci (co to za przyjemność dla
            kilkumiesiecznego smyka possac czekolade..)
            Ciezko jest ciezko.. tym bardziej, że poza tym wszystkim babka
            naprawde strasznie go kocha i wkłada całe serce w opiekę nad nim. I
            wiem, że w zadnym zlobku ani od zadnej opiekunki tego nie dostanie.
            Ale relacje ja-babka są tragiczne i psują wszystko w cholerę!
        • prazanka Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 22:04
          miałam w planach oddać dziecko do żłobka nie wcześniej niż po 2
          latach.. ale jesli wspolpraca z babka bedzie nadal tak ciezka to
          sama nie wiem. Dojdzie wtedy jeszcze problem obrazy majestatu - co
          ze mnie za matka skoro oddaje dziecko do zlobka jak ma ono taka
          oddana, kochajaca prababcie... Skoro juz teraz jestem ZŁA to wtedy
          się zakwalifikuję do odebrania praw rodzicielskich chyba.. wink
          Ech az mi się nie chce tam do niej jutro jechać.. chyba wezme na
          żądanie
          • makurokurosek twoim dzieckiem zajmuje sie PRAbabcia ? 23.01.08, 22:49
            Czy dobrze zrozumiałam, twoim dzieckiem zajmuje sie prababcia czyli twoja babcia?
            • mama007 Re: twoim dzieckiem zajmuje sie PRAbabcia ? 24.01.08, 08:03
              makurokurosek napisała:

              > Czy dobrze zrozumiałam, twoim dzieckiem zajmuje sie prababcia
              czyli twoja babci
              > a?

              a jesli tak to co w tym zlego? smile moja corka spokojnie moglaby sie
              zajmowac moja babcia, jest calkiem na chodzie. zreszta druga
              prababcia tak samo smile a i trzecia tez..
    • koza_w_rajtuzach Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 22:18
      Dobrze synka ubrałaś. W sam raz. Chociaż ja pewnie oszczędziłabym sobie
      ubierania rajtuzów.
      Lepsze jest zdrowie dziecka niż marudzenie babci. Hartowane dzieci mniej chorują.
      Pamiętam jak moja córka miała 3 miesiące. Był kwiecień i zrobiło się trochę
      cieplej na dworze. Wyszłam z córką na dwór przed dom. Miała na sobie body z
      krótkim rękawem, pajacyk i nic ponadto (czapeczki też jej nie ubrałam). Przyszła
      do nas moja kuzynka z 3-letnią córką. Jej córka miała na sobie koszulkę, bluzkę,
      sweter, polar, kurtkę zimową, czapkę, spodnie, szalik, który okrywał jej usta,
      kozaki i podejrzewam, że pod spodniami rajtuzy. Oczywiście kuzynka była
      porozbierana. Jej córka bez przerwy była chora. Dopiero choroby się skończyły
      kiedy zaczęła zajmować się nią jej babcia, która (niestety jako jedna z
      nielicznych babć) jest zwolenniczką hartowania.
    • gacusia2 Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 23.01.08, 23:33
      Nie powiem,zebym jakos celowo hartowala dzieci ale na pewno ich nie
      przegrzewam.Ty masz racje a nie Twoja mama(babcia).Moja matka wtraca
      sie w ubieranie mojej starszej cory(ma na jej punkcie hopla) i
      przysyla czapki z Polski do Kanady,bo uwaza ze ja nie dopilnuje i
      nie kupie dziecku czapki.
      Ubieram synka tak jak siebie.Gdy bylam w maju w Polsce to wszystkie
      babci sasiadki byly oburzone,ze synek(18 m-cy wtedy)byl bez czapki i
      w krotkim rekawku!!! Hihihi...
    • weronikarb Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 08:14
      Przerabialam i przerabiam do dzisiaj smile
      U mnie z ubieraniem jest tak:
      tesciowa najchetniej w kozuch by zawinela i nei wypuszczala cala
      zime, w domu 25 stopni a synek - spodnie polarowe, rajstopy,
      skarpety, papcie zakopianki, koszulka i bluza smile
      U mojej mamy znowu synek biega o polowe mniej ubrany a jest zimniej.
      I czesto gesto bylo tak ze od jednej i od drugiej z katarem smile
      Najmniej mi choruje jak chodzi do przedszkola smile (tak co 2/3 m-ce
      grypa jelitowaa, przeziebienia zwyklego nie pamietam)

      Jedzenie to koszmar u jednej i u drugiej babci - co 15 minut cos mu
      podtykaja pod nos. Bo ona taki chudziutki i marniutki (fakt chudy bo
      teraz ok 14 kg/104 cm)
      Jednak w przedszkolu zjada sniadanie, 2 daniowy obiad i
      podwieczorek. Pozniej w domu non stop cos przegryza. Taka przemiana
      i onn nie potrafia to zrozumiec

      Jedyne co to gadam, gadam i gadam i tak nei pomaga. Odpuscilam i
      teraz u siebie robie co chce a ich gadanie mam w nosie.
      Uodpornij sie na zrzedzenie a bedzie ci lzej
    • majmajka Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 08:56
      Pociesze Cie, tez tak mialam, mimo, ze dziecmi opiekowalam sie sama. Dzieci zawsze byly za cieplo lub za lekko ubrane, nigdy nie trafilam w wizje ubierania moich ukochanych cioc(bo to szwagierki glownie). O jedzeniu i calej reszcie nie wspomne. Przejmowalam sie, denerwowalam i wyklocalam. To moje wyklocanie przynioslo taki efekt, ze one baly sie odezwac do mnie, ale za to mezowi truly...No, ale ja mialam spokoj. Taki w miare przynajmniej. Raz wyrwala mi nawet z rak syna, bo jej zdaniem w przeciagu stalam z nim na rekach...Brrr...Jak ja je kochamsad((
      Moja rada: rob swoje i nie przejmuj sie. Babcia i tak sie nie zmieni, a jeszce pewnie nie jedna roznica zdan przed Wami.
    • oldrena1 Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 10:37
      prazanka napisała:
      > i to od kogo: od zajmującej się moim 10-miesiecznym synkiem
      > babci.. Bo zapomnialam rekawiczek dla malca [...]

      Hartuj się, dziewczyno, i hoduj grubą skórę. A jako odtrutkę stosuj
      poranną (i wieczorną) mantrę "jestem dobrą matką".
      Wiem, ze boli. Mnie samej zdarzało się usłyszeć "co z ciebie za
      matka...". Żyję,nie zadręczyłam się na śmierć, i osoba mówiąca te
      słowa też nie padła uduszona przeze mnie.
      Babci czasem warto rzucić: "jestem dobrą matką i dobrze o tym wiemy
      obie", czy coś w tym stylu.
      Mam wrażenie, że osoby mówiące w ten sposób, jak Twoja babcia
      kompletnie nie słyszą co mówią. Nie zdają sobie sprawy, jakie to ma
      znaczenie dla młodych mam. To takie bezmyślne motywowanie
      do "właściwego" opiekowania się czy wychowywania dziecka.

      Głowa do góry i nie ulegaj złym myślom. Szkoda nerwów, też. smile
      • malila Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 15:04
        oldrena1 napisała:
        > Mam wrażenie, że osoby mówiące w ten sposób, jak Twoja babcia
        > kompletnie nie słyszą co mówią. Nie zdają sobie sprawy, jakie to
        ma
        > znaczenie dla młodych mam. To takie bezmyślne motywowanie
        > do "właściwego" opiekowania się czy wychowywania dziecka.

        Mam takie samo wrażenie. Takie zupełnie bezrefleksyjne połajanki,
        których celem jest nauczenie "prawidłowej" opieki nad dzieckiem. I
        już nawet nie jest istotne, która jest ta "prawidłowa", bo babcia
        może przecież uważać, że rękawiczki są niezbędne. Ale to nie ma nic
        wspólnego z byciem dobrą matką. To chyba taki nawyk; najpierw się
        mówi dziecku, że jest niedobrym dzieckiem, a potem, że jest niedobrą
        matką.
    • majka003 Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 14:19
      Mam tak samo,ale u nas jeszcze się czepia,że niby cos jej się dzieje
      złego.Bo jak przychodzimy po nią(mała bawi się np. klockami) to nie
      chce iść do domu.Też bynm nie chciała iść jakbym się klockami
      bawiłam,albo jakies inne oskarżenia wyssane z palca.Dodam że mała ma
      raptem 2 latka i dopiero zaczyna mówić w logiczny sposób-pojedyńcze
      albo krótkie zdania.Oj..też jestem złą mamą że pracuje bo powinnam
      siedzieć w domku,tyle że ja nie mam wyboru.zaciskam zęby i czekam na
      przedszkole w tym roku..
    • bro-wn Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 15:08
      Ho ho niejedno jeszcze usłyszysz..!Moje dzieci wg babci, a właściwie
      dziadka,są za chude,za mało wychodzą na świeże powietrze(ok 2-3 godz
      dziennie w zalezności od pogody,-latem wracają tylko na posiłki)i
      wogóle cud że jeszcze żyją.Najpierw się wściekałam,nie jeżdziłam do
      nich,ale dzieciaki tęskniły.Teraz mam sposób-przytakuję i daję się
      wygadać.A robię swoje.Np na uwagę że mały za mało zjadł(porcja dla
      dorosłego)mówię ,że chyba tak,chyba pójdziemy do lekarza z tego
      powodu,i daję się dziadkowi wypowiedzieć,jak to było za jego
      czasów.Sa zadowoleni,ja mam spokój,to niestety jedyny na nich
      sposób..
    • mirkad Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 24.01.08, 18:40
      moja Milenka jest tzw.głębokim wcześniakiem (29 tc, w chwili
      urodzenia 1 kg),a ja:
      nie ubierałam czapeczki po kąpieli, nie nagrzewałam kuchni w której
      ją kąpie do temperatury wody w wanience, każę spać od 8 m-ca życia
      w swoim pokoju,pozwalam jej na bawienie się samej (oczywiście pod
      moim nadzorem),pozwalam na bliskie kontakty z psem - JA TO DOPIERO
      JESTEM OKROPNA MATKA
      Milenką opiekije się teściowa i kosztuje mnie to MNÓSTWO nerwów i
      zaciskania zębów; i jeszcze te przesądy - zabroniła mi iść do
      kościoła na wielkanoc bo jak ja chcę wejść z niechrzczonym
      dzieckiem?!!
      Rozumiem cię całkowicie i współczuję
    • krwawakornelia gdyby tak babc sluchac 24.01.08, 18:45
      to wyjdziesz na snieg w sandalach.
    • mim288 Re: dziś usłyszałam: nie jesteś dobrą matką... :( 25.01.08, 17:11
      Znajdź pracę i nianię, albo żłobek i olej uwagi na temat Twoich
      metod wychowawczych - taką pracę, żeby straczyło na żłobek i cos
      zostało znajdziesz na pewno - a więc będziesz do przodu jesli
      chodzi i o fianse i o emeryture na przyszłość i o relację z babcią,
      i o własne nerwy .
Pełna wersja