A co słychać u słomianych wdówek?

17.08.03, 11:30
Mój miły wraca dwa tygodnie później niż planowaliśmy, czyli dopiero w połowie
września, a ja już tylko tym żyję. Te dwa dodatkowe tygodnie będą chyba
dłuższe od trzech poprzednich miesięcy. Ciągle myślę, co to będzie, trochę
się czuję jak przed randką w ciemno, bo naprawdę zdążyłam już zapomnieć,
jakie to uczucie mieć faceta w domu. Przez to teraz czas mi się
niemiłosiernie wlecze, a tu jeszcze cały miesiąc muszę wytrzymać...
Dla naszej dzidzi to tez się robi już męczące. Ostatnio zaczęła marudzić, ze
chce do swojego tatusia, pyta w kółko, kiedy wróci- a mi się serce kraje.
Najgorzej było, kiedy dzwonił ostatnio- mała zaczęła mu płakać do słuchawki.
Skończyło się tak, że on prawie płakał i ja też. Chyba już go nigdy z domu
nie wypuszczę...
Jak sobie radzicie z tym wszystkim towarzyszki niedoli? A może już wasi do
was wrócili? Napiszcie.
    • iffona Re: A co słychać u słomianych wdówek? 17.08.03, 12:12
      witaj,

      mój jeszcze nie wrócił, wróci dopiero za 5-6 tyg, czyli cosik po 20 września,
      trochę się przyzwyczaiłam do tej samotności i zrobiłam się bardzo samodzielna,
      czym z kolei bardzo zaniepokoiłam męża ostatnio, bo widzi, że sobie świetnie
      daje radę i wnioskuję, że jest niepotrzebny

      aby czas szybcjie umykał, planuję wiele wyskoków, atrakcji dla chłopców, dużo
      spacerów, teraz chce ich zapisac na naukę pływania, dzień leci mi za dniem,
      fakt że odbywa się on prawie schematycznie, opowiadam małym o tatusiu który
      ciężko pracuje, pokazuję zdjęcia, ale nie mówię, że mi smutno, że chciałabym
      aby już był, wiem , że starszy tęskni bardzo, młodszy pewnie zapomniał już że
      ma ojca, ale staram sie bardzo wypełniać im maksymalnie dzień i to
      niekoniecznie na super ekstrasach, ale np długie spacerki, długie pobyty na
      placu zabaw, staram sie częściej włączać do zabaw ze starszym jak mniejszy śpi
      i jakoś leci, jakby było Ci smutno to możesz mailnąć na adres :
      iffona@gazeta.pl
      • ehhermiona Re: A co słychać u słomianych wdówek? 17.08.03, 12:15
        A ja czekam...Piszę i czekam. Czekam i piszę. Ma na to jeszcze dużo czasu - do
        połowy listopada... Na szczęście przy dwójce dzieci, psie, kocie i papugach
        czas mija szybko. A z początkiem września (przedszkole, szkoła) zacznie pędzić -
        taką mam nadzieję smile

        Monika
    • annagarcon Re: A co słychać u słomianych wdówek? 17.08.03, 20:22
      Cześć jestem ania, też mam pływającego męża.mój pływa na 8 tygodni a w domu
      siedzi 4.wraca za niecałe dwa tygodnie!!!będę (krótko) szczęśliwą żonką.mój
      3letni synek też się nie może doczekać powrotu tatusia,żeby czas mu mijał
      posyłam go do przedszkola językowego.ostatnio ćwiczymy chodzenie za rączkę,i
      tłumaczę mu:wszystki dzieci chodzą za rączkę ze swoimi
      mamusiami,babciami...rozglądam się dookoła,żeby dać mu przykład a tam sami
      tatusiowie z córeczkami,synkami,pieskamiitp.aż sama się zdziwiłam.
    • monikaus Re: A co słychać u słomianych wdówek? 17.08.03, 20:58
      Hej! Co za zbieg okoliczności właśnie wczoraj zastanawiałam się gdzie się
      podziewają mamy "marynarzowe" a tu dzisiaj zaglądam i się odnalazły od razu mi
      się lepiej zrobiło, że ktoś jet w podobnej sytuacji. My niestety poczekamy z
      dziewczynkami jeszcze min. 3 miesiące. U mnie jest tak, że starsza córeczka-4
      lata mniej wspomina tatę ale młodsza półtoraroczna bardzo tęskni. Ale cóż nic
      na to nie poradzę taka praca, pocieszam się tym że jak już jest w domu to cały
      czas. Ogólnie jakoś sobie ze wszystkim radzę(nawet z działką) mam nadzieję
      tylko że samochód się mi gdieś nie zepsuje bo co do samochodów to co pod maska
      to już czarna magia a całą resztę to da się opanować. Gdyby ktoś chciał pogadać
      to bardzo chętnie monikaus@gazeta.pl
      • kasiulka1313 Re: A co słychać u słomianych wdówek? 17.08.03, 21:44
        My (czyli ja i dziewięciomiesięczny Filip) czekamy także do połowy listopada.
        Czas jakoś leci. Raz jest lepiej raz gorzej - same wiecie... Zawsze myślałam,
        że jak będę miała dzidziusia będzie mi to łatwiej znieść, a jest odwrotnie.
        Nie moge sobie czasami dać sama rady np. zakupy+dziecko+wózek i wtaszczyć to
        do domu. Ale generalnie nie jest źle. Jakoś już się przyzwyczaiłam. Trzeba
        sobie jakoś radzić. Jak coś to też jestem chętna na korespondencję mailową,
        jak komus smutno to piszcie - razem raźniej!!! Pozdrawiamy!!!
        Kasia & Filip
    • vase Re: A co słychać u słomianych wdówek? 12.10.03, 14:21
      Witajcie. To ja zalozylam watek o slomianych wdowach, a teraz - moge sie z
      niego wypisac! Wyobrazcie sobie, ze stwierdzilismy z mezem, ze to nie ma sensu,
      ze za bardzo za soba tesknimy itd. (Bylam "sl. wd." z wyboru, a wiekszosc z Was
      mi to i tak odradzala. Mialyscie racje!) Tak wiec dokladnie od wczoraj jestem
      juz zona z mezem u boku smile
      Pozdrawiam. Trzymajcie sie cieplutko.
    • magda2303 Re: A co słychać u słomianych wdówek? 12.10.03, 19:22
      Ja też już od miesiąca nie jestem słomianą wdówką i ten miesiąc po powrocie
      mojego męża był niesamowity. Już zdązyłam zapomnieć o tych trzech poprzednich
      bez niego.
      Trzymajcie się ciepło, każda rozłąka na szczęście się kiedyś kończy.
      Pozdrawiam!!!
    • iffona Re: A co słychać u słomianych wdówek? 13.10.03, 08:21
      moj dzisiaj wraca, prawie 4 tyg pozniej niz bylo w planie sad

      niestety u nas nie ma mozliwosci, abym nie byla slomiana wdowka sad

      jedziemy po meza na lotnisko ze starszym synkiem, ktory wrecz juz nie oze sie
      doczekac smile a do 17.20 jeszcze trohe czasu smile
      • ehhermiona Re: A co słychać u słomianych wdówek? 13.10.03, 09:35
        A ja mam jeszcze przed sobą dokładnie miesiąc....
        • marina2 Re: A co słychać u słomianych wdówek? 13.10.03, 09:40
          czekam do kwietnia.M
          • iffona Re: A co słychać u słomianych wdówek? 13.10.03, 10:02
            lo matko Marina, ale chyba dopiero co wyjechal ?

            pozdrawiam cieplutko
            • marina2 Re: A co słychać u słomianych wdówek? 13.10.03, 10:17
              No pojechał w połowie września niby na pół roku , ale ja to juz wiem jakie są
              te terminy powrotu ....Zresztą bez złudzeń tym razem pasuje mi taki termin ,
              bo spodziewamy się dziecka (maj/czerwiec) więc ten powrót na końcówkę bardzo
              dobry jest.Nawiasem mówiąc po raz pierwszy mąż zobaczy noworodka hehehe do
              czterech razy sztuka.Pozdrawiam.M
Pełna wersja