iwonkajoz
02.02.08, 13:18
Cos niedobrego sie ze mna dzieje. Pojawiaja sie dziwne mysli. Coraz
gorsze. To tak jakby oblęd. Nie umiem powstrzymac tej dystrukcji.
Pomozcie mi jakos.
Jestem młodna, mam 27 lat. Malo prawda? Wiem, ze malo i wiem, ze
cale zycie przede mna, ale w mojej glowie sa tylko mysli, ze juz
wszystko za mna, ze zycie zmarnowalam, nic nie osiagnelam, ze jestem
coraz starsza, coraz brzydsza, ze wokol piekniejsze i
atrakcyjniejsze. Nie umiem przetlumaczyc sobie, nie umiem zrozumiec,
ze przeciez taka jest kolej rzeczy, nie umiem sie z tym pogodzic.
Te piekniejsze, mlodsze i atrakcyjniejsze? Skad sie wziely???
Mlodo wyszlam za maz. Uwazana bylam zawsze za ladna, ale cicha
dziewczyne. Malzenstwo rozpadlo sie. Nikt nikogo nie zdtradzal. Po
prostu nie wyszlo. Poznalam innego chlopaka. Bylo to 3 lata temu. On
byl mlodszy ode mnie, ale nie przeszkadzalo mi to. Chyba na poczatku
nie traktowalam tego powaznie, dopiero z czasem zrozumialam, ze
naprawde go kocham i chce z nim byc. Nasza milosc kwiatla. Moge
powiedziec, ze kwitla do czasu!!! Po pierwszym roku znajomosci
przytylam drastycznie ze wzgledu na klopoty zdrowotne, a moze tez z
wlasnego przyzwolenia. Mam teraz 20 kg nadwagi. Walcze ale nic nie
pomaga. Od tamtej pory zaczelam sie zmieniac. Bardzo. Nie wiem co
sie ze mna dzieje, ale nasz zwiazek zamieniam w pieklo. Jestem
zazdrosna o wszystko, a przede wszystkim o wszystkie, o te mlodsze,
bo przeciez Łukasz ma dopiero 25 lat, wiec w sumie moglby byc i z 18
latka i z 30 latka. O piekniejsze, bo przeciez wszedzie takie sa, o
mlodsze, lepiej wyksztalcone. Powiem wam dziewczyny, ze nigdy czegos
takiego nie czulam i wiem ze bardzo zle sie ze mna dzieje. W mojej
glowie ciagle tworza sie jakies dziwne mysli. Ciagle boje sie, ze on
kogos pozna fajniejszego i odejdzie. Kazda kobieta jest dla mnie
zagorzeniem, nie ma mowy o tym zeby on gdzies wyszedl z kolezanka
albo zeby kogos poznal gdzies na imprezie i z nia dluzej
porozmawial, chyba umarlabym. Nie rozumiem siebie ani tego co sie ze
mna dzieje. Czy ktos kiedys przezywal cos takiego? Czy mozna sobie z
tym poradzic?
Wiem, ze to nie jest forum jakis porad psycholiogicznych, ale
pomyslalam sobie ze macie wieksze doswiadczenie, kilka zwiazkow za
soba, potem slub i dziecko, macie w sobie dystans, ktorego mi brak.
Boje sie porozmawiac z kims z wlasnego otoczenia bo boje sie ze mnie
uznaja za wariatke. Przyznam sie, ze sama zaczynam tak o sobie
myslec. Wyszlismy ostatnio do kawiarni, takiego pubu, bylo tam pelno
kobiet i ja caly czas zastanawialam sie czy on na nie patrzy, co
mysli, czy porownuje, czy jakas mu sie podoba, zniszczylam ten
wieczor. Kazdy tak niszcze, bo wystarczy ze gdzies wyjdziemy a ja od
razu gasne i dziwnie sie zachowuje. Lukasz wciaz studiuje i mysli o
kontunuacji studiow na kolejnym kierunku od pazdziernika a ja sie
boje. Dziewczyny z jego otoczenia znam i wiem ze nic tam raczej nie
bedzie, ale nowy uniwersytet i nowa grupa, kolezanki itd. Po prostu
panikuje. U niego w pracy jest dziewczyna ktoa jest ladna,
niecierpie jej... on czasami odwozi ja do domu, a ja swiera dostaje.
Mam problemy z soba. Widze to. Prosze nie smiejscie sie tylko ze
mnie, poniewaz ja naprawde czuje bol i strach i pelno uczuc z
ktorymi sobie nie radze. Rozmawialam o tym z Lukaszem, ale nic z tej
rozmowy nie wyszlo. Zdaje sobie sprawe ze przeciez nie zamkne go w
domu. Chociaz pewnie gdybym mogla to bym to zrobila. Kiedys jak mi
na nim tak bardzo nie zalezalo to on mogl chodzic z kim chcial i
gdzie chcial. Nie czuje sie pewna w tym zwiazku. Nie czuje sie pewna
siebie. Skad te wszystkie mysli? On dzisiaj ma zjazd a ja od rana
mysle czy zartuje, do kogo sie usmiecha, z kim pije kawe na
przerwie? Glupia jestem, ale nie umiem sie od tego uwolnic.
Czy jezeli pojde z tym do psychiatry to mnie wysmieje?
Nie radze juz sobie z ta zazdroscia, zaborczoscia, z tym strachem ze
jestem coraz starasza, ze jest pelno ladniejszych mlodszych
dziewczyn, ze on moze zdradzic - bo teraz wszyscy zdradzaja predzej
czy pozniej, ze moze odejsc. To moje jedyne mysli. Boze swiety