kochamcie
20.08.03, 08:25
I to ja zrobilam ta awanture. Ale od poczatku. Zarabiam wiecej niz moj maz,
ale w sumie zarabiamy bardzo malo. I ciagle martwie sie, ze nam nie starczy.
A mam wrazenie,ze on zyje beztrosko, nigdy nie slyszalam ,zeby narzekal, ze
nie mamy pieniedzy albo zastanawial sie, czy przezyjemy do pierwszego, czy
starczy nam na oplaty. Chyba, ze poprostu nie ujawnia swoich uczuc, tak tez
moze byc. W kazdym razie potrzebne byly pieniadze na jego wyjazd do pracy
(jedzie za pare dni). Cale 100 zl. Wiec ja odlozylam ta stowe do skrzynki i
powiedzialam mu, ze to jest dla niego na pociag. Wczoraj wracam, a tej stowy
nie ma. Przestraszylam sie, ze moze jej wcale tam nie polozylam, albo ze
zgubilam. Pytam go, a on mowi, ze wzial ja, bo musial kupic papierosy (reszte
oczywiscie ma). Trafil mnie szlag. Nie wiem do konca czemu sie tak wkurzylam,
ale zrobilam straszna awanture. Po pierwsze, ta stowa byla na cos
przeznaczona, bo kiepsko u nas z kasa. I to ja ja na cos przeznaczylam, a on
wzial bez pytania mimo, ze ja akurat bylam wtedy w domu (jak szedl do
sklepu). Chyba wkurzyla mnie najbardziej jego beztroska, ze wzial na fajki
mimo, ze wiedzial, ze te pieniadze byly na cos innego i w ogole sie tym nie
przejal i nie raczyl mnie nawet poinformowac. Strasznie sie poklocilismy i
czuje niesmak po wczorajszym wieczorze. Niby go na koniec przeprosilam za to,
ze troche przesadzilam. Ale sama nie wiem co robic. Powiedzialam mu, ze od
nastepnego miesiaca on zajmuje sie pieniedzmi a mamy tyle rachunkow do
zaplacenia, ze hej! pojdzie na to cala moja pensja, a jego pensja jest
naprawde malutka. Mam dosyc ciaglego martwienia sie o brak kasy. On uwaza, ze
ja jestem materialistka i ze kasa jest dla mnie najwazniejsza. A ja dlatego
taka jestem, bo caly czas zarabiamy malo a nie jestesmy sami, mamy dziecko,
wiec musze myslec o przyszlosci. Nie wiem co robic.