zona swieta krowa?

04.02.08, 14:45
CZy maz to wlasnosc? JAk daleko moze posunac sie zona, kobieta w
zwiasku zaznaczajac swoj "teren" swoja własnosc.CZy bycie czyims
mezem , zona to jednoznaczne z nalezeniem do kogos. CZy maz moze
oczekiwac od zony prywatnosci , uszanowania wlasnych znajomych .CZy
zonie wolno wszystko w imie tego ze sa malzenstwem?

Pytam bo to forum ciagle mnie zaskakuje i tak mysle ze czesc tutaj
nie ma zadnych barier,ze maz to rzecz. ZOna chce a on musi bo zona
to krowa swieta ktorej wolno wszystko. A szacunek i zrozumienie to
przezytek wiec?
    • nasyceni Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 14:50
      w moim malzenstwie jest tzw. rownowaga i kompromis,nie wiem moze
      inne swiete... sie wypowiedza?
    • kotbehemot6 Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 15:17
      na dzien dobry wolałabym zrezygnowaz w akurat tej dyskusji z okreśłen mąz i żóna
      bo rozgraniczenie płciowe nic do tego nie ma,Używałabym okreśłen PARTNERZY.
      Nikt nie jest niczyja własnością, niemniej bycie razem a nie obok siebie wymaga
      pewnego rodzaju poświęcenia własnie dla tej drugiej osoby, co oczywiście nie
      wyklucza koniecznej dla kazdego sfery prywatności ale..kiedy działania w ramach
      prywatności sa nielojalne wobec partera to czy powinny byc kontynuowane w imie
      prywatności własnie? temat rzeka, moze tyczyc wileu spraw.
      • tosina Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:29
        Mi sie wydaje ze sporo kobiet pewne swoje uczynki
        okrywa "płaszczykiem " jestem zona mam prawo. No i tym tlumacza
        grzebanie w korespondecji, telefonie , pokieszeniach itd. Rozumiem
        moze to byc uwarunkowane naduzyciem zaufania, ale gdy takiego nie ma
        a wszystko tylko w swerze urojen zony /partnera to czy to ja
        tlumaczy? Zastanawiam sie jak daleko mozna posunac sie bedac czyjac
        zona i egzekwujac swoje prawa .
        • sir.vimes Re: zona swieta krowa? 06.02.08, 21:14
          No i tym tlumacza
          > grzebanie w korespondecji, telefonie , pokieszeniach itd.

          Tylko żon to dotyczy?

          Generalizujesz strasznie. Nie tylko żony przeglądają korespondencje,
          kieszenie... Robią to też mężowie, rodzice, konkubenci - pewnie też wścibscy
          współlokatorzy wink i zapewne tylko ci ostatni nie moga wykpić żadnym "mam prawo".

          Zastanawiam sie jak daleko mozna posunac sie bedac czyjac
          > zona i egzekwujac swoje prawa.

          Tzn. uznajesz, że żona ma prawo do grzebania po kieszeniach ?


          • tosina Re: zona swieta krowa? 07.02.08, 20:12
            > Tzn. uznajesz, że żona ma prawo do grzebania po kieszeniach ?
            >
            >


            No prosze Cie.Nigdzie tak nie napisalam .Zycie kobiety ktora ciagle
            sie boi ,ciagle zabiega o to by maz jej nie zostawil musi byc
            naprawde straszne. Napewno ja takiego zycia sobie nie wyobrazam.

            Co do grzebania przez innych , to masz racje.Jednak ja, napisalam
            post skierowany typowo do mam ,zon z tego forum.Tutaj w wielu
            watkach byl bardzo wyraznie zaznaczny tok myslenia."ZOna to
            wszystko", "maz nie ma prawa do prywatnosci"
            • sir.vimes Re: zona swieta krowa? 07.02.08, 20:13
              piszesz o egzekwowaniu swoich praw...?
          • lola211 Re: zona swieta krowa? 08.02.08, 13:21
            > Generalizujesz strasznie

            Niby tak, ale..
            Akurat mi sie nasunelo- ostatnio wykonalam sporo telefonow do
            klientów i uderzyla mnie jedna recz- gdy tel. odbierala kobieta(a ja
            dzwonilam akurat do faceta pod ten numer)- bardzo czesto domagala
            sie informacji w stylu "jestem zona- zatem slucham?".U facetow nie
            zauwazylam tego zwyczaju- po prostu informuja, ze zona akurat jest
            nieobecna i juz.Sorry, ale jesli dzwonie do pana X to nie bede
            udzielac info pani X, tylko dlatego ze pozostaja w zwiazku.Mnie
            takie podejscie owych zon dziwi, a czasem wrecz wkurza, gdy jest
            nadto upierdliwa.
            • sir.vimes Re: zona swieta krowa? 08.02.08, 14:55
              "jestem zona- zatem slucham?"

              Hehe

              Zabawnesmile))
    • nisar Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 15:21
      Kochana, daj spokój!
      Jak kiedyś napisałam, że jeśli facet pracuje na rodzinę po 12 godzin
      na dobę, to ma prawo oczekiwać od kobiety niepracującej zawodowo a
      wychowującej wspólne dzieci talerza gorącej zupy po powrocie, to
      mało mnie nie zlinczowali.
      Ciekawe tylko, że te same panienki bywają strasznie oburzone faktem,
      że tak traktowany facet robi tylko to, co musi albo co na nim wymogą
      dzikimi awanturami.
      No dziwny jakiś...
      • tosina Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:30
        smile) Wiem czytałam to .A co do linczu.Odporna jestem.W koncu zmija no
        nie?
    • liberkka Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:03
      hahhaa wiesz co jesli tak bardzo denerwuja cie 'zony swiete
      krowy'jak to pieknie ujelas, to poprostu nie wypowiadaj sie w ich
      watkach bo widze, ze bierzesz to wszystko bardzo osobiscie. A co Cie
      obchodza ich mezowie? Kazdy ma na to co sie godzi i to jak kazdy
      ulozy sobie zycie, gdzie jest granica prywatnosci w kazdym zwiazku
      to chyba indywidualna sprawa kazdej pary.
      • tosina Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:36
        A gdzie to przeczytalas ze mnie denerwuja zony?BArdziej interesuje
        mnei jakich swoich praw nie egekwuje , ba moze o ich istnieniu
        nawet nie wiem.Moze wyrzadzajac mezowi jakas podlosc.Moge powiedziec
        jestem Twoja zona i problemu nie ma?

        • marcelaga No nie......... 05.02.08, 11:50

          • tosina Re: No nie......... 05.02.08, 13:24
            Masz jakis problem. Miesiaczka sie spoznia?Czy zwykle napiecie przed
            miesiaczkowe?Pisze w 5 watkach w tej chwili .Na stronie jest ich
            ok50-60 wiec daleko mi do wszystkich..A Ty dokladnie podpisujesz sie
            jedynie tam gdzie ja.Masz jakies uczulenie na mnie to idz do
            lekarza. Bo to nie ja Ciebie sledze ale ty walesasz sie za mna. Nie
            podpisalam sie pod zadna Twoja wypowiedzia a Ty juz dzis podpisalas
            sie pod dwoma. Jesli nie odpowiada ci to co pisze to poprostu nie
            czytaj.(opcja ignoruj)Nie umiesz zrozumiec,ze kazdy ma inne zdanie a
            tu nie kolko wzajemnej adoracji.A moze to jakas altruistyczna misja?
            Nie korzystaj z forum jesli nie potrafisz podejsc do postow z
            dystansem bo widze ze wyzwalaja w Tobie nie zdrowe emocje.
            • marcelaga Re: No nie......... 05.02.08, 13:34

              • tosina Re: No nie......... 05.02.08, 17:02
                > Jeszcze nie sprawdziłaś w moich poprzednich wątkach co
                >się dzieje w moim życiu?

                A powinnam? Nie widze powodu by sprawdzac co u Ciebie.
                Ale rozumiesz iz "pijesz" do mojej odpowiedzi do ipolki.
                Jestem na tym forum od jakiegos czasu.CZytajac posty nawet z doskoku
                kojarze okreslone posty, postawy z nickami.I odpowiadajac na czyjs
                post oceniam go czasami nie tylko poprzez to konkretne zapytanie ale
                ogolnie np. przez to co pisal o swoim zwiasku dotychczas.Ipolka
                odkad pamietam ma klopoty z mezem, i jak daleko pamietam ta
                dziewczyna dopytuje sie uczucia w zwiaskach i zali na tego meza. A
                to ze nie okazuje jej uczuc, a to ze jej nie pomaga,a to ze maz sie
                nie domyslil, tego owego.A ona obrazila sie bo chce go
                ukarac.Dostala nie jedna lekka porade w stylu porozmawiaj , zrob
                inaczej.I co nie sposkutkowalo?Nie.Ona dalej robi w tym zwiasku za
                meczennice ktora zwiesza glowe a jej maz przy niej obklepuje inne
                kobiety, na nia nie zwracajac uwagi totalnie.Jesli tak lubi i jest
                meczennica ktora to musi bo sie udusi to jej wybor ale niech sie nie
                dziwi ze łotr maz bierze to co mu daje.

                >Zwróciłam Ci tylko uwagę i byłam pewna, że nie wytrzymasz
                >i się odgryziesz bo nie potrafisz przyjąć krytyki.

                Dla mnie to byla odpowiedz .Myslalam ze poprostu nie spodoba ci sie
                moj post ale spojrzalam do watku ipolki i tam tez umoralniasz innych
                wiec poprostu taka jestes. Jutro sroda popielcowa.Poprosze ksiedza
                by w imie pokuty posypal mi glowe 2 razy popiolem .Zadowole Cie?

                > Odgryzłaś się,
                zle emocje nie wywoluja we mnie kobiety a glupota. Nie wazne jaka ma
                plec. I nie zamierzam sie podpisywac pod czyms z czym sie nie
                zgadzam w imie jakiejs solidarnosci jajnikow.
                • raxa.avra Re: No nie......... 06.02.08, 22:29
                  fight! fight!
                  big_grin
                  • tosina Re: No nie......... 07.02.08, 20:13
                    No co Ty.Nie jestem damskim bokresem.
    • asientos Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:41
      mnie z kolei dziwią watki typu: jak on tak mógł..., nienawidzę
      go..., co byście zrobiły gdyby mąż..., dlaczego on taki jest... itp.
      • ledzeppelin3 Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 16:52
        A ja czytając to forum, dochodzę do wniosku, że mąż brandzlujący się
        przed kompem z gołymi panienkami to tak zwana normalka, ba, wyraz
        indywidualności i wiary w wwolnośc jednostki, zaś ewentualna niechęc
        żony dotycząca takich zachowań jest zwykłym ograniczaniem biednego
        misia
        • kropkacom Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 17:08
          Nie wyobrażam sobie żyć z kimś kto ma przede mną co rusz to nowe tajemnice. I to
          działa w obie strony. Nie znaczy to że przeglądam ukradkiem jego listy, maile
          czy profil na NK. Jeśli coś się dzieje to dyskutujemy, czytamy razem. On wie
          czego ja w życiu bym nie zdzierżyła i nie wystawia mnie na próby. Ja też wiem
          czego on sobie nie życzy. I ta otwartość nas łączy a nie dzieli.
          • betty_julcia ??? 04.02.08, 17:24
            JA w ogóle nie wiem po co rozpoczynać całą dyskusję, dlatego bo ile
            ludzi tyle przypadków. Jedni majątakie a inni inne doświadczenia i
            każdy musiałby opisać dokładnie swoją sytuację wręcz historię zeby
            można było go oceniać.
            A nazywać kogoś świętą krową po przeczytaniu kilku zdań na forum to
            dopiero dla mnie niezrozumiałe!
    • kicia031 Jakie to ciekawe 04.02.08, 21:47
      ze masz takie wlasnie odczucia, bo mnie co innego zadziwia na forum: ilez zon
      bierze na siebie wszystkie obowiazki domowe, wychowywanie dzieci, a czesto
      jeszcze pracuje zawodowo.

      To sa rzeczy dla mnie nie do pojecia. Np. ze zdumieniem w wieku 36 lat
      dowiedzialam sie, ze niektore kobiety robia swoim partnerom sniadanie do pracy,
      w zyciu by mi to do glowy nie wpadlo. No chyba ze mojemu chlopu by raczki
      upie..lo, ale wtedy i tak by pewnie do pracy nie chodzil wink)

      No niby nigdy nie jest za pozno, by poszerzyc horyzonty, a swiat miedzy innymi
      dlatego jest piekny, ze roznimy sie miedzy soba...
      • asientos Re: Jakie to ciekawe 05.02.08, 11:23
        zauważyłam też , że koniety raczej nie zauważaja, że mąż też coś
        robi np. "Ach jaki on niedobry, nie całuje, nie pieści... no ja
        wiem, że pracuje do 19, potem zakupy, studia i dzieci kąpie...ale
        nie pieści". Gdy my - kobiety cos robimy to gazety lokalne powinny o
        tym pisać, gdy robi facet to jest to jego zas,,,ny obowiązek ;-(

        ps. tez nie robię mężowi sniadań do pracy
        • sir.vimes Pieszczoty 05.02.08, 11:43
          Gdy my - kobiety cos robimy to gazety lokalne powinny o
          > tym pisać, gdy robi facet to jest to jego zas,,,ny obowiązek ;-(

          A ja mam wrażenie, że jest odwrotnie.

          Mój mąż ostatnio przyszedł zdumiony z jakiejś pogawędki z współpracownikami i
          stwierdził, ze większość kobiet ma jakiś kompleks niższości. No i rzeczywiscie.
          Jak inaczej "zdiagnozować" sytuację w której żona wychwala pod niebiosa męża ,
          który kolację zrobił jak była chora, albo zadziwia się, że "chce mu się" po
          pracy bawic z dziećmi. A sama robi to samo - przecież nie oczekując pochwały...

          O mężczyźnie w nieuprasowanym ubraniu nadal mówi się, że "żona o niego nie dba".
          O mężczyźnie, który zauważa, ze ma dzieci - pieje się z zachwytu jakiż to on
          jest DOBRY.

          Kobiety nadal sądzą, że muszą robić na dwa etaty - i to po cichutku. Vide: wątki
          typu "zagrypiona prasowałam i prałam".

          A co do pieszczot - owszem, są sytuacje w których nie ma się na pieszczoty chęci
          i siły (np. egzaminy na studiach i ciężki czas w pracy, chore dziecko, choroba
          własna, ogromne problemy rodzinne, czasem tez noworodek w domu) ale poza tymi
          sytuacjami brak pieszczot jest bardzo poważnym problemem w związku.(Zresztą - w
          wymienionych przeze mnie sytuacjach też zazwyczaj normalni ludzie okazuja sobie
          czułość - moze bez seksualnych ekscesów całymi nocami, ale pieszczoty i czułość
          - tak)
          I to, ze wykonuje się swoje normalne , codzienne, zwyczajne czynności (zakupy,
          praca, dokształcanie, wycieranie kurzu, zmienianie kotu kuwety czy cokolwiek)
          nie jest wystarczającym powodem dla których pieszczot miałoby w związku brakować.

          Jeśli ich nie ma - może po prostu tylko jedna osoba ich potrzebuje?

          A czysta kuweta, uprasowana bluzka, uśmiechnięte dziecko tudzież przysłowiowy,
          umyty z miłości do żony, samochód - czułości i pieszczot nie zastąpi.
          • asientos Re: Pieszczoty 05.02.08, 12:27
            zgadza się, że nie zastapi, ale kobiety mają skłonnośc do
            analizowania spojrzeń ("krzywo popatrzył").
            Myslę, że nie mogę warczeć na męża, że nie wytarł kurzu, skoro
            zawsze to robię i on nigdy nie widział kurzu wink
            Gdy nagle wyskoczę z tekstem " bo ty nigdy nie odkurzasz" to wywali
            gały, tak jak ja bym wywaliła, gdyby mi powiedział, że dziśja
            zmieniam opony...

            Rozumiem, o czym piszesz, bo mam szwagra, który ogłasza się w prasie
            ilekroć chce pogładzić czule dywan odkurzaczem, ale mam tez męża,
            który np. nakarmi dziecko. A dowiem się tego od dziecka, a nie na
            podstawie pobojowiska w kuchni. I on nigdy mi nie wypomni jak się
            poświęca, a mi się niestety zdarza.
            • sir.vimes Re: Pieszczoty 05.02.08, 12:49
              "zgadza się, że nie zastapi, ale kobiety mają skłonnośc do
              analizowania spojrzeń (""

              kobiety?
              Są ludzie, którzy analizują i ludzie, którzy uznają spojrzenia czy niuanse tonu
              za nieważne drobiazgi. Często niesłusznie. To nie zależy od płci - chyba
              bardziej od sposobu wychowywania.

              > Myslę, że nie mogę warczeć na męża, że nie wytarł kurzu, skoro
              > zawsze to robię i on nigdy nie widział kurzu wink
              > Gdy nagle wyskoczę z tekstem " bo ty nigdy nie odkurzasz"

              Hmm, wiele rzeczy robi się po raz pierwszy w dorosłym życiu - na propozycję
              przewiniecia noworodka tez mąz powinien "wywalic gały" , bo nigdy wcześniej
              noworodka nie widział i nie przewijał?

              ale mam tez męża,
              > który np. nakarmi dziecko. A dowiem się tego od dziecka, a nie na
              > podstawie pobojowiska w kuchni. I on nigdy mi nie wypomni jak się
              > poświęca, a mi się niestety zdarza.

              A jak się poświęca?

              • asientos Re: Pieszczoty 05.02.08, 13:31
                no własnie się nie poświęca wink uważa to za naturalne. Przewijania
                noworodka kazał się nauczyć.
                Ja też analizuję spojrzenia, a gdy jestem zła to spojrzenie zmęczone
                to dla mnie zeźlone. Jak z tego słynnego dialogu :czemu tak
                patrzysz? jak? no tak?... wink

                Nie zamierzam wybielać mężczyzn. Ich "niedomyslnośc" mnie czasem
                poraża, podobnie jak poraża mnie chodzenie na "pych". Czasami nawet
                najlepsi sięzawieszaja, ale mają też dobre cechy, które nie rzucają
                nam się w oczy zasłonięte skarpetkami rzuconymi pod meblami.
    • marghe_72 Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 21:48
      tosina napisała:

      > CZy maz to wlasnosc? JAk daleko moze posunac sie zona, kobieta w
      > zwiasku zaznaczajac swoj "teren" swoja własnosc.CZy bycie czyims
      > mezem , zona to jednoznaczne z nalezeniem do kogos. CZy maz moze
      > oczekiwac od zony prywatnosci , uszanowania wlasnych
      znajomych .CZy
      > zonie wolno wszystko w imie tego ze sa malzenstwem?

      nie.

      > Pytam bo to forum ciagle mnie zaskakuje i tak mysle ze czesc tutaj
      > nie ma zadnych barier,ze maz to rzecz. ZOna chce a on musi bo zona
      > to krowa swieta ktorej wolno wszystko. A szacunek i zrozumienie to
      > przezytek wiec?

      ciekawe czy w druga stronę też tak to działa smile
    • fajka7 Re: zona swieta krowa? 04.02.08, 23:45
      A ja musze przyznac, ze sie na forum wiele o ludziach dowiedzialam,
      bo jakos przedtem ludzie mnie mniej interesowali i nie wiedzialam
      jacy sa. I wsrod rzeczy, ktore mnie zaskakuja jest np. szeroko
      stosowana w zwiazkach gra w domysly zamiast normalnej komunikacji
      wprost.
      Kolejna sprawa, ktora mnie zadziwila jest stopien wscibstwa w stos.
      do obcych, czyli szczegolowe analizowanie zycia innych: jak
      mieszkaja, w co sie ubieraja, jakie maja samochody itd. itp.
      Kwestia ostatnia, ale tez wazna, ktora dzieki forum odkrylam, to jak
      w bardzo nerwowym spoleczenstwie zyje. Nie zdawalam sobie sprawy, ze
      tyle rzeczy ludzi wokol mnie denerwuje: poczawszy od ilosci
      znajomych w n-k, poprzez kolor kurtki mojego dziecka az do
      czestotliwosci zmian poscieli i recznikow w moim domu.
      I calkiem powaznie mowie- dzieki forum zaczelam lepiej rozumiec
      niektore osoby wokol mnie i latwiej mi sie zyje. Wciaz lekko
      zdziwionej co prawda wink
      Tak sie rozpisalam, bo w moim swiecie zadalas tosina pytanie
      retoryczne.
    • kotbehemot6 Z innej beczki 05.02.08, 11:36
      A mnie zadziwia jeszcze cos innego. I to nie tylko na tym forum.Otóz mężczyźni
      zawsze będa trzymac zwarty front, może na osobności sobie coś powiedza ale na
      zewnatrz -razem. Natomiast kobiety bardzo chetnie sobie wzajem dopierd...ą, im
      mocniej tym lepiej. To jest dopiero ciekawostka. Odnosząc do forum i jakże
      częstych postów dot. zdrady-przeważnie kobieta jest winna i puszczalska i wogóle
      jej we łbie sie przewróciło.a facet,cóz tak natura jak nie bzyknie to... i
      wogóle nabiera doświadczenia, i musi, i to na pewno wina żony bo mało
      wyrozumiała....
      • marghe_72 Re: Z innej beczki 05.02.08, 11:51
        kotbehemot6 napisała:

        Natomiast kobiety bardzo chetnie sobie wzajem dopierd...ą, im
        > mocniej tym lepiej. To jest dopiero ciekawostka. Odnosząc do forum
        i jakże
        > częstych postów dot. zdrady-przeważnie kobieta jest winna i
        puszczalska i wogól
        > e
        > jej we łbie sie przewróciło.a facet,cóz tak natura jak nie
        bzyknie to... i
        > wogóle nabiera doświadczenia, i musi, i to na pewno wina żony bo
        mało
        > wyrozumiała....

        Nie zauważyłam takiego trendu
      • marcelaga [...] 05.02.08, 11:56
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • zebra12 Wiesz co Tosina? Ty też jesteś czyjaś ;)))) 08.02.08, 08:37
      Bo jesteś...Tosina! big_grinDDDDDDDDD
      Akurat moja córka jest Tosia smile

      Ale do rzeczy. Zgadzam się z Tobą w 100%.
      To działa w obie strony! Mąż traktuje żonę jak swoją własność obok
      samochodu i maszynki do golenia. Ale i żona częśto traktuje mężą
      przedmiotowo.
      A najgirsze jest to, że niektórym to imponuje. Niedawno był to taki
      wątek, gdzie dziewczyna radoście pisała: " należę do niego, jestem
      jego"
      Więc trudno to zmienić. Ale skoro komuś odpowiada taki system, to
      nie przeskoczymy.
      Osobiscie uważam, że w małżeństwie równireż trzeba zachować pewną
      autonomię. A mężą czy żonę traktowac jako partnera, przyjaciela. To
      są zdrowe relacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja