Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce

15.02.08, 09:14
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4930786.html

Heh, i co wy na to?
Po pierwsze, musiało być tam coś więcej, za odprowadzanie dziecka do
szkoły jeszcze by nikt go od matki nie zabrał, a po drugie,
skierować ich do psychologa to nie łaska? Czy nimi się ktoś na
poważnie zajął? Skąpa ta notatka.
    • e_r_i_n Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 09:27
      Przegiecie tak samo złe, jak brak opieki, ale mysle, ze akurat tutaj
      nie tedy droga. Zdecydowanie pomoc specjalisty, nie odebranie
      dziecka matce.
      • tosina Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 09:38
        Mozemy sobie gdybac bo w notatce było bardzo mało faktow. Ale
        zakładam ,ze juz pewnie probowano wizyt u psychologa, rozmow itd.
        Nie sadze by ot tak odebrano jej tego syna tylko dlatego ze była
        nadgorliwa.
        • czukczynska Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 10:28
          Żadna przesada nie jest dobra.Nie sądzę,zeby tu chodziło o odprowadzanie dziecka
          to szkoły,czy noszenie tornistra (dziecko może mieć np problemy z
          kręgosłupem,czy mięśniami),ale o izolację.
          Jednak notatka jest zbyt ogólnikowa.
          • sylwiawkk Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 11:15
            pozabierac dzieci to powinno sie niektórym babciom a nie matkom
            bo jak widze moja tesciowa jak ubiera karmi i lata do lazienki za
            moja pieciolatka to mnie skreca
            i dowiedziałam sie że ja jej dzieciństwo zabieram bo każe jej
            sprzatać w pokoju albo odstawic buty do szafki jak wraca ze szkoly
            brońcie panie boze aby zaniosla talerz do kuchni
            ale co do tej konkretnie matki to przegina
            • kraina.marzen Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 11:29
              A co powiecie na to:
              -odprowadzanie 3 klasisty do szkoly
              -przesiadywanie w szkole podczas lekcji
              -rozmowy podczas przerw
              -grozenie innym -bo dokuczaja dziecku - szarpanie itp
              -wszedzie dopatrywanie sie spisku w stosunku do dziecka

              w tym przypadku chodzilo o zaburzenie psychiczne matki
    • aandzia43 Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 12:03
      A ja jestem bardzo ciekawa, co się dzieje z tatusiem alkoholikiem.
      Czy tatuś dalej szykanuje rodzinię, wprowadza w niej zamęt i jest
      nie do ruszenia? Może by tak najpierw zająć się tatusiem -
      wyeliminować jego alkoholizm i agresję, a jak nie chce to jego
      samego z życia rodziny? Potem pod groźbą odebrania dziecka
      sterapeutyzować mamusię, a jak nie zechce, to dopiero wtedy je
      odebrać.
    • brak.polskich.liter Slowo klucz - "chorobliwie" 15.02.08, 12:05
      Malo szczegolow, ale odnosze wrazenie, ze pani solidnie napracowala sie na
      wniosek kuratorki, takiego kopa nie otrzymuje sie za nic.

      Zwrocilam szczegolna uwage na haslo "chorobliwa nadopiekunczosc". I na wzianke o
      zakazywaniu 13-letniemu chlopakowi kontaktow z rowiesnikami.
      • triss_merigold6 Re: Slowo klucz - "chorobliwie" 15.02.08, 12:43
        Chciałam tylko zauwazyć, że skierowanie dziecka do rodziny
        zastępczej nie wyklucza (a wręcz przeciwnie) podjęcia pracy z
        rodziną biologiczną dziecka i po uzyskaniu efektów oddania tejże
        rodzinie. Może to mamunię zmobilizuje do np. skorzystania z
        psychiatry? W każdym razie z tej notki wynika, że pani szkodziła
        dziecku.
        • shemsi1 notatka nic nie mowi 15.02.08, 14:19
          jest słaba. To nie takie proste odebrac matce prawa rodz.


          a tu mniej wiecej odp

          www.adoptuj.pl/12248.xml?group=po_adopcji&seealso=inne&right=po_adopcji&left=przed_adopcja
          • brak.polskich.liter Re: notatka nic nie mowi 15.02.08, 14:38
            Cos przeoczylam? W notatce nie bylo mowy o odbieraniu praw rodzicielskich matce.
            Skierowanie dziecka do rodziny zastepczej nie jest rownoznaczne z odebraniem
            rodzicom biologicznym praw rodzicielskich.
            • shemsi1 Re: notatka nic nie mowi 15.02.08, 14:58
              to ja zle doczytalam <bije sie w piersi>
              ale i tak uwazam ze notatka jest za słaba, choc jak wyzej piszesz wysnułas pewne
              wnioski z tej notatki.
              Zgadzam sie z toba, sa pewne wskazówki. Ale w swietle notatki to za mało nawet
              jesli chodzi nie o pozbawienie, a o skierowanie dziecka do rodziny zastepczej.
              Bedzie psycholog badał matke, dziecko, wywiad srodowiskowy, choc ten juz pewnie
              byl, skoro jest wzmianka o tym ze dzieciaki sie smieją.

              Powiem tak. Kolezanka jest kuratorem. Mowi ze najgorsze jest to, jak
              przyjezdzasz po dzieci by je odebrac, matka ojciec pijani a dzieci sie kurczowo
              trzymaja spódnicy mamy i płacza ze chce byc z mama...

              i siła zabieraja te dzieci...

              Ale autorka watku, pyta czy w swietle tej notatki moga to dziecko zabrac, to
              odpowiadam ze notatka jest za słaba. Badania głownie u psychologa wykaza a potem
              sad zadecyduje.
    • kawka74 Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 14:55
      Notatka a la "Fakt".
      Z pochopnym wyciąganiem wniosków nie śpieszyłabym się tak bardzo. Nie wiadomo,
      czy wcześniej oferowana była jakaś pomoc specjalistów, a jeśli tak, to jaka. To,
      że dziecko trafi - być może - do rodziny zastępczej, nie oznacza, że matka
      straci prawa rodzicielskie, ale raczej to, że dostanie czas na pozbieranie się
      do kupy.
    • bbarbara Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 15:47
      piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/wydarzenia/818944.html?ses_nm=966d39d06bfc0f1e365ebcf30193963f
      tu jest więcej
    • shemsi1 Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 16:55
      ostatnie zdanie mi sie podoba:

      "Przypadek ten kwalifikuje się do pracy z rodziną, a nie jej rozdzielania - mówi
      Katarzyna Bednarska, rzecznik RPD i zapowiada zajęcie się sprawą."

      najławiej wejsc w czyjes zycie w buciorach, rozdzielic matke i dziecko. A
      dlaczego nikt nie powie jaki wpływ taka rozlaka bedzie miala dla tego
      chłopaka????? To jest jego MATKA!!
      mowia tylko co MOZE byc z jego psychika, jesli zostanie z matka.
      a co bedzie z jego psychika jak ich rozdzielą???????
      na pewno dla dziecka własnie TO jest gorsze.

      czyz nie mozna tak??:
      "Ewa Lachocka z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Piotrkowie mówi: - Nasza
      pracownica podjęła współpracę z matką. Są pierwsze efekty, daje chłopcu coraz
      więcej swobody. Ostatnio Adaś opowiadał jej, że nauczył się grać w ping-ponga.
      Na jego buzi pojawił się uśmiech."

      Obojgu jest potrzebna POMOC!! a nie włazenie w ich zycie z buciorami,
      rozdzielanie ich i smarowanie o tym w gazetach.
      • kawka74 Re: Zabranie dziecka nadopiekuńczej matce 15.02.08, 17:21
        > najławiej wejsc w czyjes zycie w buciorach, rozdzielic matke i dziecko.

        Na razie nikt ich nie rozdzielił, uspokój się.

        A
        > dlaczego nikt nie powie jaki wpływ taka rozlaka bedzie miala dla tego
        > chłopaka????? To jest jego MATKA!!

        No, matka. Tylko że hasło "matka" nie jest automatyczną gwarancją tego, że
        dziecku nie dzieje się krzywda. Kilkadziesiąt tysięcy dzieci w DD chyba o czymś
        świadczy. Niestety.

        > mowia tylko co MOZE byc z jego psychika, jesli zostanie z matka.
        > a co bedzie z jego psychika jak ich rozdzielą???????
        > na pewno dla dziecka własnie TO jest gorsze.

        W zasadzie nic nie wiesz i w dodatku okropnie krzyczysz.
        Rodzinny dom, choćby najgorszy, jest jedyną rzeczą, jaką dziecko zna. Nic
        dziwnego, że - wyrywane z niego, choćby i tylko na jakiś czas - czuje się
        fatalnie. Tylko że na drugiej szali stoi jego przyszłość, jego zdrowie, życie,
        prawidłowe relacje społeczne. Póki można to naprawić podczas pobytu dziecka w
        domu rodzinnym, jest OK. Czasem jednak matka czy ojciec, czy oboje rodzice
        dostają czas na terapię/znalezienie pracy/znalezienie mieszkania, a w tym
        właśnie czasie nie mogą czy też nie powinni zajmować się dzieckiem, które trafia
        do rodziny zastępczej. Trafia po to, żeby jego rodzice ogarnęli się i stworzyli
        na nowo bezpieczny, zdrowy dom. Jeśli matka chłopca jest w stanie pracować nad
        sobą i jednocześnie opiekować się synem, OK, świetnie. Może się jednak okazać,
        że nie jest to możliwe, ale to nie oznacza z automatu, że straci syna, jak to
        dramatycznie pisze gazeta (gdyby nie pisała dramatycznie, nikt by na notkę nie
        zwrócił uwagi). Jeśli chłopiec trafi do rodziny zastępczej, ta ma w zasadzie
        obowiązek podtrzymywać więź z rodziną biologiczną.

        > Obojgu jest potrzebna POMOC!! a nie włazenie w ich zycie z buciorami,
        > rozdzielanie ich i smarowanie o tym w gazetach.

        Toteż im pomagają, widzisz przecież.
        A włażenie w czyjeś życie z buciorami jest potrzebne na przykład po to, żeby
        dzieciom nie działa się krzywda.

        Ostatnio opowiadano mi o kochającej matce, która nie posłała dzieciaka do
        szkoły, zapasła go do bólu, a kiedy wkroczyła opieka socjalna, dała nogę razem z
        dzieckiem. Z miłości, oczywiście.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja