Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie)

22.08.03, 18:06
Wiem, że na świecie jest dużo nieszczęść, chorują i giną dzieci, niewinni
ludzie... ale teraz nieszczęście dotknęło bezpośrednio mnie i to tak
strasznie boli... Mój ukochany Tata choruje na raka i jego stan nie rokuje
nadzieji. Przeszedł trzy okropne operacje, bardzo cierpi, a mnie pęka serce.
Ktoś, kto całe życie był dla mnie synonimem siły, jest słaby i bezradny, a ja
nie mogę Mu pomóc. Jak mam dalej wierzyć, że Bóg jest i jest dobry, kocha nas
i prowawdzi nas najlepszą drogą, jeżeli jednocześnie skazuje na taki los
człowieka, który całe życie był dobry, cierpliwy i kochający? E-mamy, które
głęboko wierzycie, może pomożecie mi to zrozumieć? Ja nie mogę, brak mi siły
i chyba już chęci. To niesprawiedliwe, że tylu zbrodniarzy chodzi po świecie
i ma się dobrze, a dobrzy, niewinni ludzie cierpią i umierają w taki sposób!!!
    • mamaadama4 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 22.08.03, 18:16
      Jestem wierząca i rozumiem twój ból, bardziej niz myślisz. 5 lat temu moja 5-
      letnia córka zmarła na białaczkę. Długo by o tym pisać...
      kapelan szpitalny, który na codzień spotyka się ze smiercią dzieci - od wielu
      juz lat - powiedział mi, że sam nie wie dlaczego tak się dzieje.
      Muszę przyznac, że ja nie szukałam odpowiedzi na takie pytanie. A właściwie
      zadałam je sobie i na tym skończyłam. Wierzę dalej, nawet bardziej niz przed
      choroba i smiercia Hanki. Ból pozostał i nie minie nigdy, czas tez nie leczy.
      Nie wiem dlaczego tak jest, ale staram się wierzyć, że jest w tym jakiś sens,
      tylko nie potrafie go do końca znaleźć, chociaż częściowo go dostrzegłam. Poza
      tym trudno o tym pisać, bo "na papierze" brzmi to wszystko jak utarte frazesy.
      życzę wam duzo siły
      danka
    • olliwkaa Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 22.08.03, 18:47
      Kochana,
      znam Twoj bol... przeszlam chorobe i smierc mojej ukochanej 43- letniej Mamy
      pare lat temu.
      choc czas mija, nie godze sie z tym i nigdy to nie nastapi. nie wierze, ze jest
      w tym sens, w tym, ze odchodza od nas ci, ktorych tak bardzo kochamy, ze nie
      mozemy im pomoc. nawet nie chce w to wierzyc... tak bardzo mi Jej brakuje i
      tak strasznie tesknie. byl czas kiedy nie mialam wiary, bylam zla na Boga, ze
      mi ja zabral, ze pozwolil Jej tak strasznie cierpiec, ze ja zostalam zupelnie
      sama. Bunt i rozpacz byla silniejsza od rozsadku.
      teraz juz jest lepiej, modle sie, glownie za moja Mame, ale nigdy nie zrozumiem
      sensu dlaczego tak sie dzieje...?

      Modle sie o sile dla Ciebie i dla Twojego Taty. Tule cie do serducha.
      Aga
    • barbin Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 22.08.03, 20:08
      W tak ciężkich chwilach wszyscy przeżywamy chwile zwątpienia. Też pytałma
      Boga: jak mogłęś mi to zrobić, kiedy zmarła moja mama( miała 44 lata).
      Na szczęście to minęło, nie straciłam zaufania do pana Boga, nie straciłam
      wiary. A co do wytłumaczenia, dlaczego takie straszne rzeczy się dzieją- nie
      wiem czy powinniśmy próbować tłumaczyć. Wydaje mi się, że mądrość Boga
      przerasta nas i Jego plany mogą być dla nas niezrozumiałe do końca ziemskiego
      życia.
      Mimo to, przychodzi mi do głowy pewne "wyjaśnienie" mojej tragedii:
      Moja mama była człowiekiem wyjątkowo dobrym i delikatnym. Cierpiałaby bardzo
      widząc pewne smutne fakty, które po jej śmierci miały miejsce w mojej
      rodzinie. Będąc w Niebie, bo jestem pewna, że tam jest, może nam pomagać
      (czuję, że to robi). I mam nadzieję,że jest bardzo szczęśliwa.
    • lolinka2 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 25.08.03, 14:42
      Mam nadzieję, że to co piszę pomoże Ci przede wszystkim w pogodzeniu się ze
      sobą. Masz prawo być rozgoryczona, czuć się samotna, opuszczona przez
      wszystkich ze Stwórcą włącznie. Nie oskarżaj się i nie obwiniaj. Kryzysy wiary
      zdarzają się najbardziej gorliwym i mocnym duchowo osobom. W końcu choroba i
      śmierć są największymi tragediami jakie dotykają nas, żyjących. Daj sobie czas
      na pogodzenie się z całą przykrą sytuacją, przeżywaj swoje uczucia, nie
      zaprzeczaj im i jak najwięcej o nich mów. Kiedy minie pierwszy, najgorszy ból
      pewnie znajdziesz w tym tunelu jakieś światełko, które wyprowadzi Cię na
      prostą. O tym co czujesz mów jednak nie tylko ludziom, ale również Bogu.
      Szcerze możesz własnymi słowami opowiadać Mu o wszystkim, co Tobą targa,
      prosić, by dał Ci odpowiedź i pozwolił się odnaleźć. Na pocieszenie przypomnę
      Ci to, co już pewnie wiesz: z Pisma Św wynika jasno, że zmarli nie cierpią po
      śmierci (Kaznodziei 9:5,10), a Pan Jezus Chrystus obiecał zmartwychwstanie
      umarłych i dowiódł, że potrafi to uczynić wzbudzając np. swojego przyjaciela
      Łazarza. Dochowaj wierności, a na pewno się jeszcze spotkacie z tatą w raju!
      Życzę sił i wytrwałości, myślami jestem z Tobą,
      Karolina
    • jakel Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 25.08.03, 15:23
      Może nie należy łączyć tych dwóch "spraw" - przepraszam za wyrażenie. Bóg to
      Bóg, a śmierć kogoś bliskiego - to śmierć. Inaczej rzeczywiście można się
      pogubić. Co tu Bóg ma do rzeczy. Chyba na ziemskie sprawy to On nie ma wpływu.
      On jest raczej od tych niebiańskich, kiedy nie ma już nas tutaj. Na ziemskie
      sprawy wpływ mamy my sami, lekarze, politycy itp. A później - kto to wie jak
      tam jest. Może tak jak na ziemi. Kilku Bogów dzieli się wpływami nad duszami.
      Tyle tylko, że nie ma pieniędzy, bólu, chorób. Za to jest spokój, spokój i
      jeszcze raz spokój. Trzymaj się. Wiara w siebie robi cuda. EJ
      • dru.ga Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 25.08.03, 20:36
        Ostatnio oglądałam film "Godziny" i tam , na pytanie co się dzieje po śmierci
        pada odpowiedz - "wracamy tam skąd pochodzimy".Trudno człowiekowi zrozumiec i
        zaakceptować fakt,że drugi człowiek do niego nie należy - ani mama,tata - ani
        dzieci - jeżeli ktoś bliski bardzo choruje albo odchodzi- to cięzko jest nam
        się z tym pogodzic - że taki jego los,że to część jego życia i że my nie mamy
        takiej władzy,zeby to zmienić.To bardzo trudne. Ale jeśli chodzi o Boga - może
        pomoże ci taka opowieść / przepraszam ,że bardzo niedokładnie - ale opowiem
        tak jak pamiętam a pewnie trochę zmyślę/
        ""Pewien człowiek zarzucał Jezusowi ,że go opuścil w chwilach cierpienia - a
        Jezus mu na to - popatrz: wyobraź sobie ,że Twoje życie to plaża nad brzegiem
        morza - co widzisz ??
        -Widzę ślady stóp dwóch ludzi-odpowiedział człowiek.
        -Tak - mówi Jezus - to Twoje ślady i moje - towarzysze ci przez całe życie.
        -Ale przez ten czas kiedy cierpie widać tylko ślady stóp jednego człowieka ,
        miałem rację - opuściłeś mnie!!!
        A Jezus na to : Nie!! To moje ślady!Kiedy cieprisz ja niosę Cię na rękach""

        Bóg z Tobą , kochanie
    • monika18 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 25.08.03, 23:52
      niestety wiem co czujesz.Moja Mama zmarla rok temu -tez rak. Do tej pory nie
      mogę pogodzić się z tym że Jej nie ma. Boli mnie ,ze moje dzieci nie będą Jej
      znały ani pamiętały(syn4lata ,corka15mc)Podobnie jak ty zadawalam sobie te same
      pytania-do dzisiaj nie znalazlam odpowiedzisad(((((
    • aasik25 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.08.03, 06:58
      Witaj,
      U mojej mamy wykryto raka złośliwego jelita grubego na tydzień przed tym jak ja
      odkryłam że jestem w ciąży. O tym, że będzie babcią (po raz pierwszy)
      powiedzieliśmy jej w szpitalu na dzień przed operacją. Dla mnie początek ciązy
      to ciągłe łzy, wpieranie taty, który sobie nie radził i nie radzi nadal z
      chorobą mamy i robienie na siłę dobrej miny do złej gry... Modliłam się aby
      moja Mama doczekała rozwiązania... żeby zobaczyła Dominikę.
      Wiem, że każdy kiedyś umrze ale ostatnio śmierć gościła zby często w moim
      otoczeniu. Dwa lata temu byliśy na weselu przyjaciół...Darek zmarł 3 misiące po
      ślubie choć miał dopiero 29 lat... na naszym ślubie życzył nam "tłustych
      dzieci".. aż łza kręci mi się w oku jak dotrze do mnie że nie zdążył zobaczyć
      Dominiki...
      Lekarze mojej Mamie dali max 3 lata. Minął już rok. Mama jest po operacji,
      chemioterapi, po seriach badań wykrywających to nowe ogniska czyli przerzuty to
      znów ich zanik... Cierpienie czy śmierć bliskich nie jest łatwiejsza czy mniej
      bolesna przez to że spodziewamy się ich odejścia. Jedyną różnicą jest to że z
      Darkiem nie zdążyłam się pożegnać... nikt nie zdążył. Nie czekam na śmierć
      Mamy. Chcę cieszyć się jej życiem. Nie myślimy o chorobie na codzień choć nie
      jest to łatwe. Czasem też i pokłócimy sie choć wiem, że szkoda życia na
      kłótnie. Ja jestem wdzięczna Panu Bogu za to, że dał nam Dominikę a Mamie tyle
      czasu aby mogła się nią cieszyć... jak długo ? NIE WIEM.
      Pewnie moja opowieść niewiele pomoże, pewnie bardziej pomogła mi niż Tobie.
      Jeśli kiedyś w nocy lub w dzień będzie Ci ciężko to możesz do mnie napisać na
      priva asi22@wp.pl

      Asia - mama 5 miesięcznej Dominiki
    • natalii11 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.08.03, 10:22
      Witaj kochanie.
      Jescze rok temu uważałam ,że śmierć , cierpienie mnie nie dotyczy , ale czas
      mija tak szybko , gdy byłam w ciąży 3 dzieckiem dowiedziałam się , ze moja
      mama ma guza piersi, operacja okazała się skuteczna , ale nerwy straszne ,
      zwłaszcza gdy jedna z pań na sali powiedziała ,że jej mama zmarła na 3tyg.
      przed urodzeniem się wnuczki , a ja byłam w 8 m-cu ciąży, mama wyzdrowiała ja
      urodziałam zdrową córeczkę i byliśmy bardzo szczęścliwi.Córcia miała 9 dni,gdy
      zmarła moja babcia,miała 91 lat, a ja gdy pojechałam na jej pogrzeb
      wiedziałam,że następny umrze mój Tatuś, choć nie spodziwałam się ,że będzie to
      tak szybko, teraz wiem jak bardzo kochał swoją matkę i jak nikt go nie
      rozumiał.Tato śmierć babci przypłacił niewielkim wylewem , z którego
      teoretycznie wyszedł, ale przyczaiła się inna podstępna choroba miastenia
      zabrała mi Tatę w ciągu niespełna 3 miesięcy,w ciągu których były i dobre dni.
      Zawiozłam Tatę na badania potwierdzające diagnozę do szpitala w sobotę i nic
      nie zapowiadało najgorszego, rozmawialiśmy jeszcze w niedzielę,pamietam Jego
      ostatnie słowa "Mała pamietaj o dzieciach". Taki był mój Tatuś dzieci -
      najpierw my a potem wnuki były dla niego najważniejsze.Gdy w poniedziałek rano
      zadzwonił lekarz że Tato zmarł cały swiat mi się zawalił a jednoczesnie nie
      mogłam uwierzyć ,że to prawda. Zastanawiałam się gdzie jest Bóg,że zabiera
      takiego dobrego człowieka a inne szumowiny chodzą po ulicach miałam żal do
      innych dlaczego ja - mam dopiero 30 lat 3 małych dzieci i mam przeżyć śmierć
      Taty ,którego tak kochałam.Bardzo pomógł mi ksiądz, należy wierzyć w
      zmartwychwstanie i w to ,że nasi bliscy nie cierpią " śmierć nie boli, to życie
      boli".Od śmierci mojego Taty minęły 4 m-ce a ja nadal za nim płaczę, nie mogę
      sobie darować ,że z nim nie byłam, nie trzymałam Go za rękę gdy odchodził. Tak
      bardzo mi Go brakuje. Kochana przed Tobą ciężkie dni choroby ale pamiętaj, że
      dopóki człowiek żyje trzeba wierzyć we wszystko. Życzę Ci wytrwałości w
      cierpieniu i wierze modlitwa czyni wiele dobra , koi nasz ból i uprasza
      łaski.Wiem ,że długo ale chciałamCi pokazać ,że cierpienie przeplata się w
      życiu ze szczęściem i dla Ciebie też jasniej zaświeci słońce.
    • evee Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.08.03, 10:59
      Niezbadane sa wyroki boskie...

      Widzisz, rozumiem twoj bol, bo niespelna miesiac temu pochowalam mojego
      malenkiego synka. W 15 dniu zycia pekl mu tetniak, ktory spowodowal krwawienie
      w mozgu. Stalo sie to w szpitalu, wiec malenki dostal natychmiast leki
      znieczulajace, ale walczyl o zycie przez trzy dlugie dni, w ciagu ktorych
      siedzielismy przy nim niemal ciagle i plakalismy.

      Ja tez nie potrafilam i chyba nie potrafie zrozumiec, dlaczego takie malenkie
      niewinne dziecko musi odejsc? Wywodze sie z bardzo katolickiego srodowiska i
      ludzie wokol mnie - moi znajomi, ktorzy zawsze byli blisko Boga mieli
      zachwiania wiary, po tym co sie stalo. Kiedy informowalismy bliskich ich
      reakcje z niedowierzania na poczatku zmienialy sie w bunt i sprzeciw, bo to
      takie niesprawiedliwe.

      Kiedy Sacha umarl, pierwsze co pomyslalam, to ze on juz nie cierpi. A przeciez
      jak on musial cierpiec, malenki.

      Ktos mi wtedy powiedzial, ze Bog musi nas bardzo kochac, bo nie zabral mi
      dziecka po 5 czy 10 latach, kiedy to wspomnien byloby jeszcze wiecej ani nie
      zostawil go przy zyciu, bo po tak powaznym krwawieniu w mozgu jego prawidlowe
      funkcjonowanie byloby niemozliwe. Kiedy to uslyszalam, oburzylam sie, bo
      przeciez wolalabym zeby moje dziecko zylo, nawet uposledzone.

      Ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego. Dlaczego ja, dlaczego tak sie musialo
      stac. Tak bardzo mi go brak.
      A z drugiej strony mysle ze nam - tu na ziemi jest ciezko zaakceptowac fakt, ze
      ci ktorych kochamy najbardziej musza odejsc. Jednak pragne wierzyc, ze w ich
      smierci jest jakis sens.

      A smierc dla bardzo chorych na raka, byc moze jest wlasnie wyzwoleniem od
      cierpienia i Bog okazuje swoje milosierdzie poprzez zabranie ich do siebie.
      Dobrzy ludzie i niewinne dzieci sa przeciez w niebie, a tam jest tylko milosc i
      nie ma juz zadnego cierpienia, chociaz nam to tak trudno zaakceptowac.

      Wierzmy, ze oni sa tam szczesliwsi, a kiedys przeciez wszyscy sie tam spotkamy.
    • pesteczka5 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.08.03, 20:48
      Byłam kilka dni temu w obozie śmierci w Sobiborze, gdzie masowo wywożono Żydów
      w czsie II wojny światowej i nie mogę spać... Matki niosące na rękach
      niemowlęta, drobne dzieci płaczące i opierające się...Cudny las szumiące
      wkoło... Co te matki mówiły tym swoim kruszynkom, jak koiły ich zmęczenie, jak
      znosiły śwaidomość, że za chwilę zgaśnie ich życie, nie będą nigdy dorosłe...
      W tym samym czasie starych schorowanych rodziców wrzucano na taczki... Na to
      wszystko patrzył z góry Bóg. Poczułam się wybrana, że jestem tam w charakterze
      zwiedzającej... i nie wiem, czemu ja, gdy oni...

      Oddział onkologiczny dla dzieci, gdzie byłam na stażu, wytrącił mnie z
      równowagi na dobrych parę miesięcy, byłam wtedy świeżą mamą wyczekanego
      pierwszego synka. Przed rodzicami tych dzieci mogłam tylko spuścić głowę, nie
      śmiałam nawet przypuszczać, że rozumiem ich cierpienie...

      Mój mąż codziennie mówi paru osobom, że pojawiły się przerzuty... Ludzie na
      to, panie doktorze, ja mam niepełnosprawnego syna, żona nie żyje od dawna, ja
      muszę jeszcze żyć... Ja z nim ćwiczę, kocham go, on ma tylko mnie...

      Miesiąc temu zmarła pewna mama trójki dzieci, była w moim wieku, jej
      najmłodsza córeczka jest nieco starsza od mojego młodszego synka... Powtarza
      mama, mama...

      A w tym samym czasie w rodzinie mojego męża miesiąc po miesiącu zmarli
      najpierw mąż i ojciec opiekujący sią żoną chorą na SM, a potem ona sama.
      Została trójka małych dzieci.

      Pojawia się w moim małej wiary, głupim sercu pytanie - Boże, dlaczego na to
      pozwalasz... Nie rozumiem, pewnie nie muszę...
      Wstyd być szczęśliwym, brak wiary, by się modlić, jak prosić o drobne
      rzeczy... Dobre chwile aż bolą i aż ściska serce z lęku, że los odwróci swą
      kartę... Wstyd, że brak wiary, brak ufności... To nie grzech błądzić i szukać,
      a wiara to łaska przecież...

      Wiem, że mój kryzys wiary wynika z mojej małości... Jeśli któraś z emam wierzy
      głęboko, niech napisze coś ku pokrzepieniu serc.

      A Ciebie, kochana, przytulam mocno i życzę Tobie i Twemu Tacie Nadziei,
      spokoju, ufności. Niech On wie, że Go kochasz. Wierzę, że przyjdą jaśniejsze
      dni. Wysyłam Ci ciepłe myśli. Pesteczka
      • mamaadama4 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.08.03, 21:24
        Przed śmiercią mojej córki byłam wierząca, ale tak bardziej powierzchownie. Gdy
        Hanka zmarła i życie stało się jednym wielkim bólem szukałam ukojenia. Nie
        pocieszenia, bo nie da się go znaleźć w takiej sytuacji ale lekarstwa na
        ciągle "bolące serce". Świadomość, że po smierci mogłoby nic nie być i że nigdy
        juz Hanki nie zobaczę była dla mnie nie do przyjęcia. Zaczęłam i to chyba w
        sposób mimowolny swoją modlitwę i tak miesiąc po miesiącu zaczęło to ukojenie
        przychodzić. Dalej nie rozumiem, ale mniej boli i da się z tym żyć.

        Juz kiedys myślałam, żeby o tym napisać, choć będzie to bardzo osobiste
        wyznanie. Spróbuję. Ostatni tydzień życia Hanki spędziłam z nią na oddziale. W
        Wielką Sobotę w południe, kiedy nic nie zapowiadło tragedii za zgodą pani
        doktor pojechałam do domu przespać się i umyć. Hanka została z ojcem i moją
        mamą. Postanowiłam przespać się bo w ostatnich dniach niewiele spałam. Kiedy
        się obudziłam po godzinie wypoczęta jak po całej nocy przypomniałam sobie sen.
        A właściwie to co podczas snu czułam. Stałam jakby na plaży. Ale wszystko co
        mnie otaczało było takie świetlisto-białe - tak jak w upalny dzień. Nie było
        jednak gorąco, ale ciepło a światło nie oslepiało chociaż patrzyłam jakby proto
        w słońce. Trudno to nawet opisać, ale czułam niesamowity spokój.
        Dostałam telefon że Hanka straciła przytomność. Zdąrzyłam dojechać i chyba
        jeszcze usłyszała moj głos, bo ścisnęła mnie za rękę. Zmarła właśnie w Wielką
        Sobotę. I to dla mnie jest jakiś znak. Rozmawiałam z księdzem po jej śmierci
        wielokrotnie. To on nadał sens temu co mi się sniło. I to on wskazał na
        znaczenie właśnie tego okresu, który Bóg wybrał na ostatni tydzien życia Hanki.
        Własnie Wielki Tydzień. Bo zaczęło się w poniedziałek a skończyło wtedy kiedy
        zaczyna się Liturgia Wielkiej Soboty i ksiądz z ze światłem ją rozpoczyna. Wiem
        brzmi to patetycznie, ale cóż - smierć jest takim przeżyciem gdzie nie da się
        używać innych słów.
        Wiem, niektórzy stwierdzą że to obrazoburcze, ale dla mnie rocznica śmierci
        Hanki to co roku jest Wielka Sobota a nie 11 kwietnia.
        danka
    • liliana22 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 27.08.03, 07:45
      Niespeła rok temu w wypadku , dzień po swoim ślubie zginęła dawna przyjaciółka
      mojej młodszej siostry. Miała 23 lata. Nie znałam Jej zbyt dobrze, ja byłam już
      dorosła gdy ona była jeszcze dzieckiem. Ja kończyłam studia i byłam w
      Duszpasterstwie Akademickim, Ona dopiero zaczynała w Duszpasterstwie szkół
      średnich. Pełna życia i energii dziewczyna. Do dziś nie rozumiem dlaczego? i
      boli mnie Jej śmierć. Modlę się za Jej męża, Rodziców, Brata, bo Jej jest
      dobrze - wierzę, że jest w domu naszego Ojca, Oni pozostali ze swoim bólem i
      rozpaczą.
      Nie wiem skąd dotarły do mnie wówczas słowa kogoś mądrego "Nie pytaj dlaczego?,
      bo zwariujesz. Proś Boże daj mi siłę, żeby przez to przejść. Boże bądź przy
      mnie, bo sam/-a nie daję rady".
      Mimo wszystko myślę, że nam wierzącym jest łatwiej: może Bóg nie daje nam
      zrozumieć dlaczego, ale jeśli chcemy może dać nam ukojenie...
      Lubiącym czytać polecam książkę Christopera de Vinck "Siła bezsilnych" wyd. WAM
      2003. Jest o tych, których życie zostało przemienione przez kontakt z głęboko
      upośledzonymi i tych, którzy stracili dziecko. I znaleźli sens tego
      doświadczenia.
    • mader1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 27.08.03, 10:12
      To piekne , co napisala mamaadama4. Chyle czola przed rodzicami,
      ktorzy stracili dzieci - pomimo, ze bol po stracie bliskich trudno
      porownywac. Smierc rodzicow przed dziecmi jest bardziej naturalna...Moj
      tato umarl w kwietniu i trudno mi opisac, co czulam i czuje...
      Piszesz, ze Twoj tata byl taki dzielny, dobry... Jezeli sie ma swoje
      dzieci, wie sie jak duzo taka postawa, takie wspomnienie
      kosztuje. Jak trudno byc takim silnym, dzielnym, dobrym... Moze Bog
      uznal, ze juz wystarczy, ze Twoj tata zdal ten najgorszy z
      egzaminow, jakim jest zycie. Ze juz Go moze zabrac, zeby odpoczal.
      Teraz zobaczylas Go w Jego czlowieczenstwie - jest slaby, bezradny,
      chory i to Ty musisz isc z Nim ramie w ramie i wspierac Go w tej
      ostatniej juz chwili. To Ty musisz byc odwazna, silna i byc podpora.
      Nie wiem, dlaczego. Wiem, ze teraz nie pora na zalamania wiary, bo to,
      co Cie czeka jest bardzo trudne.To jest nie do opisania, co
      bedziesz jeszcze czuc. Teraz wlasnie musisz sie duzo modlic. Teraz
      musisz prosic o pomoc i o wsparcie i dla ciebie i Taty. Bo to jest
      ponad ludzkie sily !!!
      Nie pytam, dlaczego cierpimy, bo Chrystus tez cierpial. Nasz Bog tez
      cierpial i wie jak smakuje nasze cierpienie, gorycz i bol.
      Wierzymy w swietych obcowanie, ktore nie jest juz dla mnie pustymi
      slowami modlitwy, od kiedy odeszli moi bliscy. Oni sa przy nas i
      pomagaja nam.
      Uwazam, ze nie nalezy wkladac do jednego worka zwyklej smierci i
      wojny czy morderstw. Bog sie na to nie zgadza. Wyraaznie mowi "Nie
      zabijaj", papiez wyraaznie prosi, by nie rozpoczynaac nastepnej wojny.
      Ale czlowiek jest madrzejszy - zawsze znaajdzie sobie usprawiedliwienie
      dla nastepnej przemocy, zawsze wszystko zrelatywizuje. Tak korzysta ze
      swojej wolnej woli. A przeciez "Nie zabijaj" ! To ludzie ludziom
      zgotowaali ten los.
      • pesteczka5 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 27.08.03, 15:48
        Mader, ludzie ludziom zgotowali, to prawda, ale ci idący na śmierc modlili się
        przecież do Boga, a On - milczał?... Dlaczego On na to pozwala?

        Mamoadama...Nie wiem, co powiedzieć. Dziękuję, że opisałaś nam swój ból. Nie
        wiem, co napisać, żeby Cię nie urazić niezręcznym współczuciem... podziwem, że
        żyjesz dalej i masz odwagę żyć.
        Życzę wszystkiego najlepszego Tobie i Twojej rodzinie. Choć życie już nie
        jest takie samo... Powiedz, potrafisz cieszyć się nim i ufać , że będzie
        dobrze? A modląc się, prosisz, czy trwasz po prostu?...
        Westchnę za ciebie i Twoją Córeczkę...
        • mader1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 27.08.03, 19:56
          Wlasnie, to jest bardzo niesprawiedliwe... Czlowiek ma wolna wole i z ta
          wolna wola moze zrobic, co chce. I robi , co chce. Czesto pomaga innym,
          jest dobry i madry. I trzeba Bogu dziekowac za kazda taka osobe
          spotkana w swoim zyciu, za kazdy dzien z nia przezyty. Ale czasem ludzie ze
          swoja wolnoscia robia cos strasznego. Wojny, klotnie , przemoc i to w
          dodatku sie nakreca. Bog te wolna wole nam dal i pokazal nam , poprzez
          smierc Chrystusa, ze Jego tez obowiazuja te same reguly. Jego tez zabili
          inni ludzie.A mimo wszystko ich decyzje respektowal.Umrzemy wszyscy i
          kat, i ofiara.Smierc jest nieunikniona. Jezeli to Bog decyduje o
          smierci, latwiej mi to przyjac.Jezeli to czlowiek stawia sie w miejscu
          Boga, jest to straaszne.
        • mader1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 27.08.03, 20:13
          Pesteczko, kochana, to my na to pozwalamy. Ciagle. Ciagle,
          codziennie jakies matki uciekaja ze swoimi dziecmi. To mnie bardzo
          boli sad(((( Jak umieral moj ojciec albo ojciec Ewuni, to jestem
          bezsilna, nic nie mozna poradzic. Trzeba pomoc przejsc przez te Brame.
          A wojna nie musi byc !!! To jest zalezne od woli czlowieka badz ludzi :
          ((
        • mamaadama4 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...do pesteczki 28.08.03, 23:31
          pesteczka5 napisała:

          >
          Powiedz, potrafisz cieszyć się nim i ufać , że będzie
          > dobrze? A modląc się, prosisz, czy trwasz po prostu?...
          > Westchnę za ciebie i Twoją Córeczkę...
          Nie wiem czy potrafię cieszyć się zyciem. Na pewno potrafię się cieszyć. Długo
          trwało zanim zaczęło mnie cieszyć cokolwiek. Ale teraz nawet smiać się
          potrafię. Przez pierwszy rok miałam wrażenie, że wszystko co mnie otacza jest
          za szybą. Jedno zmieniło się na pewno - nie jestem spontaniczna. Na pewno mam
          dystans do świata i ludzi. A co do zycia - zawsze uważałam, że to najlepsza
          rzecz jaka nam jako ludziom się trafiła.
          Mój syn jest najlepszym dowodem na istnienie Boga i skuteczność modlitwy. Nie
          modliłam się o niego. Ja po prostu modliłam się, szukałam pocieszenia,
          ukojenia. Najtrudniejsze było to, że nagle nie miałam kogo przytulić,
          pogłaskać, wziąść na ręce. Myslałam że już tak zostanie.I nagle pojawił się
          Adaś - z różnych przyczyn wcześniej wydawało się to niemozliwe. Ale jest.
          Drugim dowodem jest pożegnanie z Hanką. Tego brakowało mi najbardziej.
          Przytomność straciła kiedy byłam w domu. Zdązyłam wrócić ale się nie pożegnałam
          z nią. I raz jeden jedyny przyśniła mi się - mniej więcej pół roku po smierci.
          Przyszła, usiadła mi na kolanach, mogłam ją przytulić, pocałować, dotknąć.
          Czułam jej zapach, włosy pod palcami, ciepłą rączkę. Pożegnałyśmy się. Tylko
          ten jeden jedyny raz przyszła do mnie we śnie - nie śniła się, ale była. To był
          taki moment zwrotny.
          Chociaż nigdy nie przestałam jej kochać i zawsze będzie mi jej brakowało. Czas
          nie leczy ran, pozwala tylko nauczyć się z tym żyć.
          danka
          • ruda_kasia Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...do pesteczki 29.08.03, 08:43
            Wahałam się, czy pisać, bo tak trudno dotknąć a raczej nie dotknąc pewnych
            spraw.
            Danko, nie jesteś obrazoburcza. Nie po to Bóg dopuścił Cię do swojego bólu po
            stracie dziecka, by zabrał Ci radość Wigilii paschalnej i zmrtwychwastania.
            Mam nadzieję, że jeszcze odkryjesz to, że z HAnką żegnać się nie musiałaś, ona
            jest, twra i czeka na Ciebie
            kasia
        • liliana22 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 26.09.03, 09:57
          Pesteczko, wybacz, że dopiero teraz odpisuję, ale kilka dni temu trafiłam na
          ten fragment i od razu pomyślałam o tobie...
          (Jk 3,16-4,3)
          Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek. Mądrość
          zaś /zstępująca/
          z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa,
          posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i
          obłudy. Owoc zaś sprawiedliwości sieją w pokoju ci, którzy zaprowadzają pokój.
          Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych
          żądz, które walczą w członkach waszych. Pożądacie, a nie macie, żywicie
          morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic
          nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się
          źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.
    • aluniaa Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 00:29
      Kiedy mój Tata umierał na raka i wiedziałam ,że już nie ma nadzieii modliłam
      się już tylko o jedno. Żeby być przy Nim i trzymać Go za rękę.Czuwałyśmy na
      zmianę z siostrą dzień i noc. I byłyśmy z Tatą do końca. Nie był sam. Tak bałam
      się , że będzie sam.Żałuję,że nie powiedziałam, że bardzo Go kocham.Rak zabił
      Tatę w ciągu miesiąca.Trzymaj się.
    • aluniaa Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 00:34
      To jeszcze raz ja.A po roku u Mamy stwierdzono złośliwego raka piersi.Była
      amputacja,nie było przerzutów.Minęły 4 lata i na razie wszystko jest dobrze.
      • jargla1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 09:29
        Ja często zadaję sobie podobne pytania i moja wiara jest jak sinusoida - razs
        kompletne dno to znów nagły wzrost. Ale chyba jednak - mimo tych wszystkich
        trudności lepiej jest wierzyć niż nie wierzyć. Moi rodzice zmarli 4 lata temu -
        mama ponad dwa lata walczyła z rakiem mózgu, a tata zmarł nagle na zawał -
        miesiąc przed jej śmiercią. Akurat przed chorobą mamy miałam renesans swojej
        wiary - byłam na różnych rekolekcjach, a na dwa dni przed wiadomością o jej
        chorobie byłam na czuwaniu nocnym. Całą noc patrzyłam na krzyż i powtarzałam,
        że chcę umieć przyjmować cierpienie. No i dwa dni potem zadzwoniła moja
        siostra, że mama jest w szpitalu. Zawsze miałam bzika na punkcie mamy, a
        teraz - dzięki Bogu przyjęłam te wiadomość ze spokojem. I przeżywaliśmy jej
        chorobę naprawdę bez rozpaczy, a to tylko zasługa modlitwy (modliło się za nas
        chyba 5 klasztorów). Oboje rodzice też sie nawrócili i nawet zaczęli odwiedzać
        ( bo byli po rozwodzie). Poznałam też tuż przed tymi wydarzeniami mojego męża,
        który był dla mnie ogromnym oparciem (ze ślubem zdążyliśmy jeszcze na trzy
        godziny przed śmiercią mamy). Poznałam też swojego Anioła Stróża _ Jonatana (a
        nigdy nie wierzyłam w Aniołów)- o tym może napiszę przy okazji.Tak więc myślę,
        że Pan jest z nami w nieszczęściu i wysłuchuje naszych modlitw, choć może nie
        tak jak byśmy sie tego spodziewali. Moi rodzice zaraz po śmierci mieli
        przecudne usmiechy na twarzach i to mi dodało otuchy, że chyba przeszli do
        lepszego życia. I choc teraz znów mam troche problemów z wiarą, to myślę, że
        warto wierzyc. Słuchaj, a może zdrowie Twojego taty jest jeszcze do
        uratowania - znam lekarza z Jugosławii, który leczy ludzi z całej Europy i ma
        naprawdę świetne wyniki. Szkoda, że nie wiedziałam o nim, jak chorowała moja
        mama. Jeśli byś chciała wiedzieć o nim coś wiecej - napisz do mnie. Aga
        • beatka31 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 14:17
          Proszę, napisz coś o tym lekarzu z Jugosławii! Czy to chodzi o Momo?!
          • jargla1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 18:23
            Tak, moja koleżanka bardzo go sobie chwali. A co ty o nim słyszałaś? Aga
          • jargla1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 28.08.03, 18:25
            Tak, moja koleżanka bardzo go sobie chwali. A Ty co o nim słyszałaś - jestem
            bardzo ciekawa. Aga
    • ewulka303 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 29.08.03, 15:46
      Dziękuję Wam. Nie przypuszczałam, że tyle ciepłych słów znajdzie się dla mnie.
      Mamoadama, nie śmiem nawet porównywać swoich problemów, z tym co Ty przeszłaś.
      Z innych Twoich postów pamiętam, że stale masz do czynienia z tą straszną
      chorobą. tym bardziej doceniam to, że umiesz znaleźć słowa pocieszenia dla
      mnie. Kochane, płakałam czytając Wasze posty. Teraz jeszcze nie umniem podejść
      do wszystkiego z dystansem, ale może kiedyś....Mam zbyt wiele wątpliwości, jest
      we mnie zbyt wiele pretensji do Boga. Mój Tata jeszcze żyje, próbyją go leczyć,
      i mówią póki życia, póty nadzieji...
      Dziękuję
      • mader1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga...(długie) 29.08.03, 16:33
        Moge sie tylko do Ciebie usmiechnac smile
    • ewulka303 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga - do Jargli 29.08.03, 17:17
      Nie mogę wysłać do Ciebie wiadomości na priva. Co to za lekarz? możesz coś
      napisać do mnie bliżej (na priva)?
      Dzięki
      • jargla1 Re: Chyba przestanę wierzyć w Boga - do Jargli 30.08.03, 07:28
        Dziś, tj. 30.08 wysłałam do Ciebie wiadomość. Gdyby nie doszła, podam Ci mój
        adres jagaro@interia.pl Aga
Pełna wersja