ewulka303
22.08.03, 18:06
Wiem, że na świecie jest dużo nieszczęść, chorują i giną dzieci, niewinni
ludzie... ale teraz nieszczęście dotknęło bezpośrednio mnie i to tak
strasznie boli... Mój ukochany Tata choruje na raka i jego stan nie rokuje
nadzieji. Przeszedł trzy okropne operacje, bardzo cierpi, a mnie pęka serce.
Ktoś, kto całe życie był dla mnie synonimem siły, jest słaby i bezradny, a ja
nie mogę Mu pomóc. Jak mam dalej wierzyć, że Bóg jest i jest dobry, kocha nas
i prowawdzi nas najlepszą drogą, jeżeli jednocześnie skazuje na taki los
człowieka, który całe życie był dobry, cierpliwy i kochający? E-mamy, które
głęboko wierzycie, może pomożecie mi to zrozumieć? Ja nie mogę, brak mi siły
i chyba już chęci. To niesprawiedliwe, że tylu zbrodniarzy chodzi po świecie
i ma się dobrze, a dobrzy, niewinni ludzie cierpią i umierają w taki sposób!!!