hellious
19.02.08, 11:43
I sie obrazila kobieta... Poszlo o to, ze nie chce zostawic u niej malucha i
isc w sina dal. Nie wiem w czym przeszkadza jej moja obecnosc. Nie zostawie
jej dziecka, bo oboje z nazeczonym doszlismy do wniosku, ze nie jest godna
zaufania pod tym wzgledem. Ona sie strasznie upiera i, jak to mi napisala na
GG mam jej przyprowadzic malego (wlasciwie to przyniesc) bo- cytuje, Ona
"chceeee". Napisalam grzecznie, ze nie czuje potrzeby "pozbycia sie" dziecka,
i jezeli chce go zobaczyc, pobawic sie, niech przyjdzie do nas. Mieszka przez
ulice i najwyrazniej nie czuje az tak wielkiej potrzeby bycia z wnukiem, skoro
ostatni raz byla u nas ze dwa miesiace temu. Tylko dlaczego tak sie upiera,
zebym zostawila go z nia sam na sam? W czym ja jej przeszkadzam?