Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :))

19.02.08, 11:43
I sie obrazila kobieta... Poszlo o to, ze nie chce zostawic u niej malucha i
isc w sina dal. Nie wiem w czym przeszkadza jej moja obecnosc. Nie zostawie
jej dziecka, bo oboje z nazeczonym doszlismy do wniosku, ze nie jest godna
zaufania pod tym wzgledem. Ona sie strasznie upiera i, jak to mi napisala na
GG mam jej przyprowadzic malego (wlasciwie to przyniesc) bo- cytuje, Ona
"chceeee". Napisalam grzecznie, ze nie czuje potrzeby "pozbycia sie" dziecka,
i jezeli chce go zobaczyc, pobawic sie, niech przyjdzie do nas. Mieszka przez
ulice i najwyrazniej nie czuje az tak wielkiej potrzeby bycia z wnukiem, skoro
ostatni raz byla u nas ze dwa miesiace temu. Tylko dlaczego tak sie upiera,
zebym zostawila go z nia sam na sam? W czym ja jej przeszkadzam?
    • nihiru Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 11:59
      ona pewnie zadaje sobie dokłądnie to samo pytanie: "w czym ja jej
      przeszkadzam że dziecka boi sięze mną zostawić"smile))
    • bsl Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:00
      moze zwyczajnie Cie nie lubi
      moze chce pobyc z dzieckiem sama
      tych "może" jest dużo
      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:03
        Mi sie wydaje,ze ona doskonale sobie zdaje sprawe z tego, dlaczego nie chce jej
        dziecka zostawic. Kilka razy robila takie podchody, az sie postanowila obrazic...
        • bsl Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:05
          a zrobiła dziecku jakąs wielką krzywdę, ze nie chcesz jej pozwolic
          zostac z dzieckiem sam na sam ??
          • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:07
            Wielkiej krzywdy nie zrobila, ale zupelnie nie szanuje naszego zdania i uwaza ze
            np. polroczne dziecko powinno jesc czekoladowe ciastka. Kiedy mial trzy miesiace
            zostawilismy go z babcia na pol godziny i zastalismy oblozonego poduszkami-
            siedzacego. Na nasz protest stwierdzila, ze grubo przesadzamy.
            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:15
              Przesadzacie faktycznie.Takie przewrazliwienie na punkcie dziecka
              bokiem mu wyjdzie.Nic mu sie od tych poduszek czy ciastek, ktorych
              tesciowa jak mniemam codziennie mu nie serwuje- sie nie stanie.
              • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:19
                Nie sadze ze przesadzam z tym, ze chce by polroczne dziecko nie bylo pasione
                ciastkami... Codziennie faktycznie mu ich nie daje, bo widzimy sie niezbyt czesto.
                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:25
                  He he, nie no, paranoja jakasRraz od wielkiego dzwonu dziecko
                  dostanie ciastko.No i co mu sie stanie? Nic.Za to ty po prostu nie
                  mozesz zniesc faktu, ze tesciowa nie trzyma sie Twoich wytycznych.
                  • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:31
                    lola211 napisała:

                    > He he, nie no, paranoja jakasRraz od wielkiego dzwonu dziecko
                    > dostanie ciastko.No i co mu sie stanie? Nic.Za to ty po prostu nie
                    > mozesz zniesc faktu, ze tesciowa nie trzyma sie Twoich wytycznych.

                    Raz od wielkiego dzwonu, ale to dziecko ma pol roku! I ledwo zaczelo jesc
                    marchewke, wiec nie sadze ze to dobra pora na jedzenie ciastek!
                    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:48
                      Faktycznie, nie jest to zgodne z zasadami zdrowego zywienia.Ale jak
                      sama piszesz, dziecko u babci jest rzadko, to i tych ciastek za duzo
                      nie poje.Problem by byl, gdyby babcia serwowala mluchowi te ciastka
                      na okragło.
                      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:52
                        lola211 napisała:

                        > Faktycznie, nie jest to zgodne z zasadami zdrowego zywienia.Ale jak
                        > sama piszesz, dziecko u babci jest rzadko, to i tych ciastek za duzo
                        > nie poje.Problem by byl, gdyby babcia serwowala mluchowi te ciastka
                        > na okragło.
                        >
                        Coz, wydaje mi sie ze tak by wlasnie bylo, gdybym go u nej zostawila. Po raz
                        kolejny podkreslam, ze jest to polroczne dziecko, ktore jest praktycznie na
                        samej piersi i dopiero zaczyna jesc cokolwiek innego. To nie jest tylko
                        sprzeczne z zasadami zdrowego zywienia, ale to totalna glupota moim skromnym zdaniem
                    • annubis74 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 15:43
                      skoro zjadło i żyje, to może nie należy robić takiej afery. Zostaw
                      dziecko z teściową prosząc żeby nie dawała mu ciastek itp, a
                      wyłącznie przygotowaną przez Ciebie paciajkę, jak nie posłucha,
                      następnym razem możesz powiedzieć jej wprost dlaczego nie zostawisz
                      dziecka pod jej opieką
                  • denay Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:32
                    półroczne dziecko i ciastka z czekoladą??
                    • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:35
                      denay napisała:

                      > półroczne dziecko i ciastka z czekoladą??

                      Tak. I twierdzenie, ze powinno(!!) jesc, zeby sie przyzwyczajac...
                  • bea.bea Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:19
                    dla niektórych, posiadanie dziecka to możliwość zaspokojenia głebokiej potrzeby
                    władzy...smile

                    a jak ogolnie wiadomo.....dziadkowie sa od rozpieszczania,

    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:12
      Mormalnie- nikt nie lubi jak sie kontroluje i patrzy na rece.Zero
      luzu.Nie dziwie sie kobiecie.Moja tesciowa tez mnie "wygania", woli
      z dzieckiem pobyc sama, wcale nie protestuje, bo mam szanse odsapnac
      od mlodej.No ale ja tesciowej ufam.
      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:18
        Ja nie wymagam od niej tego, zeby mnie lubila. Nie lubi, trudno, plakac nie
        bede. Ale musi respektowac nasze zdanie dotyczace wychowania naszego dziecka.
        Ona tego nie robi. Nigdy na zwracana uwage nie powiedziala, ze ok, nie bedzie
        robic tak, czy nie da mu wiecej ciastek, tylko robi mine typu "gadaj sobie a ja
        swoje zrobie" Nie ufam jej, ona o tym wie, wiec zostaje jej bawienie sie z malym
        u nas- na co w ogole nie ma ochoty, lub jak przyjdziemy do mich- czego nie robi.
        • bsl Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:21
          więc nie miej pretensji póxniej ze tesciowa sie z wnukiem nie
          spotyka , skoro Ty chcesz wszystko nadzorowac
          • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:25
            bsl napisała:

            > więc nie miej pretensji póxniej ze tesciowa sie z wnukiem nie
            > spotyka , skoro Ty chcesz wszystko nadzorowac

            Ale ja pretensji nie mam wcale. Mi nie zalezy na tym, zeby sie z nim spotykala.
            Jej chyba tez nie az tak znow bardzo.
            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:29
              I tym samym pozbawiasz dziecko wiezi z babcia.Brawo, gratulacje,
              bardzo dojrzale i rozsadne podejscie.
              • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:32
                lola211 napisała:

                > I tym samym pozbawiasz dziecko wiezi z babcia.Brawo, gratulacje,
                > bardzo dojrzale i rozsadne podejscie.

                Nie pozbawiam, tylko chce zeby odbywalo sie to na moich zasadach. Jezeli ona nie
                chce, nie zmusze.
                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:32
                  >tylko chce zeby odbywalo sie to na moich zasadach

                  A niby dlaczego?
                  • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:35
                    lola211 napisała:

                    > >tylko chce zeby odbywalo sie to na moich zasadach
                    >
                    > A niby dlaczego?
                    >
                    A dlatego, bo to moje dziecko.
                    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:38
                      Jednoczesnie wnuk tesciowej, czy tobie sie to podoba czy nie.
                      A podejscie "to moje dziecko i to ja decyduje" uwazam za wyjatkowo
                      niedojrzale.
                      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:51
                        lola211 napisała:

                        > Jednoczesnie wnuk tesciowej, czy tobie sie to podoba czy nie.
                        > A podejscie "to moje dziecko i to ja decyduje" uwazam za wyjatkowo
                        > niedojrzale.
                        > A z jakiego to powodu uwazasz takie podejscie za niedojrzale? Bo mi sie
                        wydaje, ze rodzic ma prawo, a nawet obowiazek decydowac o swoim dziecku... Moze
                        u ciebie jest inaczej, moze to inni decyduja... babcie, ciocie itp..
                        • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:12
                          Rodzic ma decydujacy glos, jesli chodzi o wychowanie dziecka na co
                          dzien, z tym trudno sie nie zgodzic.Ale to nie oznacza, ze ma
                          wszystkim wyznaczac procedury, uwazane przez niego za wlasciwe.
                          W swoim domu rzadzi, ale poza nim juz nie.Najwazniejsze jest
                          bezpieczenstwo dziecka i o ile inni go nie krzywdza, nie widze sensu
                          ustawiania ich pod siebie.A czy to ciastko czy poduszki raz na jakis
                          czas naprawde zagrazaja Twojemu dziecku? Widzisz negatywne skutki?
                          Co w przypadku osob postronnych, z ktorymi dziecko sie bedzie stykac-
                          rosnac- coraz czesciej? Jak sobie wyobrazasz ustawianie np.
                          przedszkolanki czy wychowawczyni, gdy dziecko bedzie starsze?A kadry
                          kolonijnej?Bedziesz wszystkich wkolo kontrolowac, czy aby stosuja
                          sie do Twoich zalecen?
                          • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:39
                            lola211 napisała:

                            > Rodzic ma decydujacy glos, jesli chodzi o wychowanie dziecka na co
                            > dzien, z tym trudno sie nie zgodzic.Ale to nie oznacza, ze ma
                            > wszystkim wyznaczac procedury, uwazane przez niego za wlasciwe.
                            > W swoim domu rzadzi, ale poza nim juz nie.

                            Rozumiem wiec, ze jesli mimo mojej prosby ktos dmucha dziecku dymem
                            papierosowym w twarz, to mam buzie w ciup wsadzic i sie nie odzywac,
                            bo nie u siebie jestem?
                            Wybacz, ale w takiej sytuacji ja nie chodze do takiej osoby
                            (niewazne, tesciowa, czy kuzynka).
                            I owszem, rodzic ma prawo postawic weto w sytuacji, gdy ktos robi
                            cos z jego dzieckiem nie tak, jak on uwaza za stosowne.
                            Na przyklad podaje mieso dziecku, ktore ma byc wegetarianinem
                            (zgodnie z decyzja rodzicow - pomijajac juz ocene takiej, a nie
                            innej decyzji).
                            Albo karmiac dziecko polroczne ciastkami - nawet raz na jakis czas.
                            Zadne przegiecie nie jest dobre, ale wydaje mi sie, ze wyznaczanie
                            pewnych zasad zachowan wobec nas samych czy naszych dzieci nie jest
                            czyms godnym potepienia.
                            I nie rozumiem - dziewczyna pozbawia dziecko wiezi z babcia stosujac
                            jakies zakazy, a nie babcia, nie stosujac sie do prosb matki dziecka?

                            > A czy to ciastko czy poduszki raz na jakis czas naprawde zagrazaja
                            > Twojemu dziecku? Widzisz negatywne skutki?

                            Smiem podejrzewac, ze gdyby godzila sie na takie zachowania babci,
                            to kontakty bylyby czestsze, wiec i skutki moglyby sie pojawic.

                            > Co w przypadku osob postronnych, z ktorymi dziecko sie bedzie
                            > stykac- rosnac- coraz czesciej? Jak sobie wyobrazasz ustawianie
                            > np. przedszkolanki czy wychowawczyni, gdy dziecko bedzie starsze?

                            No zobacz, jak moje dziecko powiedzialo mi, ze cos tam sie w
                            przedszkolu stalo i ja uznalam zachowanie przedszkolanki za
                            niewlasciwie, to poszlam, porozmawialam, wyjasnilam i zachowania
                            takiego juz nie ma. Uwierz Lola, metoda na zycie nie jest tylko
                            podporzadkowanie sie zachowaniom innych. Jak ma to wplyw na nasze
                            zycie, mozna starac sie to zmienic. I niczego zlego w tym nie ma.
                            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:52
                              > Rozumiem wiec, ze jesli mimo mojej prosby ktos dmucha dziecku
                              dymem
                              > papierosowym w twarz, to mam buzie w ciup wsadzic i sie nie
                              odzywac,
                              > bo nie u siebie jestem

                              Jak napisalam w ktoryms poscie- rzecz nie tyczy sie oczywistych
                              zachowan krzywdzacych dziecko, dym papierosowy czy alergeny do tego
                              zaliczam.
                              • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:58
                                lola211 napisała:

                                > Jak napisalam w ktoryms poscie- rzecz nie tyczy sie oczywistych
                                > zachowan krzywdzacych dziecko, dym papierosowy czy alergeny do
                                > tego zaliczam.

                                IMO ciastko z czekoladą w diecie polroczniaka karmionego do tej pory
                                wyłącznie piersia też jest zachowaniem krzywdzacym dziecko. M.in. po
                                to wprowadza sie nowe pokarmy stopniowo, zeby wiedziec, na co
                                dziecko jest uczulone.
                                A babcia dająca dziecku bez wiedzy rodzicow nowe pokarmy robi krecia
                                robote - bo przy ewentualnej negatywnej reakcji rodzice nie beda
                                nawet wiedzieli, na co taka reakcja jest.
                                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:19
                                  Roznimy sie jak widac w ocenie takiego zachowania- dla mnie taki
                                  wystepek jest do przełkniecia.Nie jestem po prostu zbyt
                                  rygorystyczna w kwestii podawania słodyczy.Pewnie dlatego, ze sama
                                  uwielbiam, mniam.I dziecku, o zgrozo, podaje.
                                  • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 19:44
                                    Ja tez nie jestem antyslodyczowa, moje dziecko slodycze jada. Tyle, ze ma 6 LAT,
                                    nie miesiecy. Jak mial 6 miesiecy, to dostawal marchewke z ziemniakiem co
                                    najwyzej. I, co ciekawe, i mama, i tesciowa to popieraly wink.
                            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:00
                              Uwierz Lola, metoda na zycie nie jest tylko
                              > podporzadkowanie sie zachowaniom innych. Jak ma to wplyw na nasze
                              > zycie, mozna starac sie to zmienic. I niczego zlego w tym nie ma.

                              Podporzadkowanie? Imo jest to nieprzywiazywanie wagi do
                              dupereli.Jesli dzieje sie cos powaznego- to jak najbardziej,
                              interweniowac.Ale tu chodzi sprawy naprawde nieciezkiego kalibru.
                              • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:02
                                Ja mysle, ze mama_kotula tutaj zawarła clue - owszem, ciastko czy
                                poduszki mozna uznac za duperele (chociaz IMO nie do konca - powod
                                juz wyluszczylam - zgadzanie sie na to pewnie spowodowaloby czestsze
                                kontakty, czyli zageszczenie watpliwych zachowan) - tutaj chodzi o
                                rzecz pt. respektowanie zdania rodzicow. Teraz to jest ciastko,
                                potem moze byc samodzielne wychodzenie na dwor trzylatka - "bo moje
                                dziecko wychodzilo i zyje".
                                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:34
                                  Kieruje sie wlasnym doswiadczeniem i pewnie dlatego na luzie
                                  podchodze- otoz drobne incydenty nie przelozyly sie nijak na
                                  zachowania naprawde groźne dla dziecka.Wlasciwie- dlaczego
                                  podejrzewac babcie o cos takiego?
                                  • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 19:47
                                    Nie wiem, jak sie ma Twoje odpowiedz do posta, pod ktory ją podpięłaś... Pewnie,
                                    że trzeba się zdawać na doswiadczenie i zdrowy rozsadek. Tyle tylko, że te
                                    nabywa się z czasem (posiadania dziecka). Ja w sytuacji autorki watku tez bym
                                    postawila weto na opisane przez nia zachowania tesciowej, a nie uwazam sie za
                                    matke przewrazliwiona na punkcie dziecka - raczej jestem wyluzowana (poza
                                    kwestia zapewnienia odpowiedniej opieki).
                                    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 13:02
                                      >Teraz to jest ciastko,
                                      >potem moze byc samodzielne wychodzenie na dwor trzylatka - "bo moje
                                      >dziecko wychodzilo i zyje".

                                      Dla mnie brzmi to jak sugestia, ze podanie dziecku slodyczy wbrew
                                      rodzicom za jakis czas moze skutkowac calkowicie nieodpowiedzialnym
                                      zachowaniem babci- zostawieniem dziecka bez opieki.Nie widze
                                      zwiazku, uwazam, ze dokonujesz naduzycia.
                                      • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 13:08
                                        Jednak wyrywanie zdan z kontekstu dobre nie jest. Calosc, do ktorej
                                        powinnas sie odniesc brzemi "tutaj chodzi o rzecz pt.
                                        ***respektowanie zdania rodzicow***. Teraz to jest ciastko, potem
                                        moze byc samodzielne wychodzenie na dwor trzylatka - "bo moje
                                        dziecko wychodzilo i zyje."

                                        A chodzi mi wylacznie o to, ze odpuszczenie w tematach nieistotnych
                                        (chociaz, co podkresle, akurat opisane przez autorke takie nie sa
                                        IMO) akurat temu typowi czlowieka (co slucha, a potem i tak robi
                                        swoje) moze skutkowac nie liczeniem sie ze zdaniem rowniez w
                                        sprawach istotnych (bo 'ja wiem lepiej', 'trojke dzieci wychowalam i
                                        zyja').
                          • czajkax2 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 20:09
                            Lola ty sie uparłaś ze ciastko czy siedzenie z poduszkami RAZ NA
                            JAKIS CZAS nie zaszkodzą. Zgadzam się ale.........

                            Autorka ma przekonanie( usprawiesliwione moim zdaniem) ze takie
                            akcje zdarzałyby sie ZA KAZDYM RAZEM gdyby zostawiała dziecko z
                            babcią. A to juz przyznasz inna para kaloszy,prawda? babcia nie
                            respektuje pewnych zasad SPORADYCZNIE tylko dlatego ze SPORADYCZNIE
                            była z dzieckiem zostawiana. Mozliwe ze tylko dzięki zapobiegliwosci
                            autorki i niechęci zostawiania dziecka z babcią, udało sie zeby to
                            CZASAMI nie przerodzilo sie w ZAWSZE.

                            Zreszta to dla mnie sprawa niepodwarzalna: rodzice mają pomysł na
                            wychowanie swojego dziecka i reszta rodziny powinna sie dostosowac i
                            tyle. Babcia swoje metody wychowawcze mogła wypróbowac na swoich
                            dzieciach. I nie jest to kwestia niedojrzałosci jak próbujesz
                            sugerowac tylko odpowiedzialności za swoje dziecko i tego jak chcemy
                            go wychowac. owszem dopuszczam mozliwosć pomocy czy porad innych,
                            ale dopuszczam tez zwrócenie uwagi jezeli np roczniakowi daje sie
                            piwo "bo przeciez widac ze chce".

                            U mnie równiez sa sytuacje ze pewne rzeczy których nie akceptuje
                            dziadkowie i tak robią. O pewne rzeczy sie nie czepiam wiedząc ze
                            sporadycznie nie zaszkodzą. Ale gdybym widziala ze zdarza sie to
                            przy kazdej wiycie to bym sie wpienila ostro i na pewno ograniczyla
                            kontakty do momentu przyjęcia do wiadomości ze pewnych rzeczy sie
                            nie robi i juz. A dlaczego? bo ja i mój mąz, rodzice dziecka,
                            własnie tak chcemy i tyle.



                            Ja równiez nie zostawiłabym dziecka a kims do kogo nie mam zaufania.
                            I koniec i kropka.

                            Zacytuje Chicaricę, bo to samo chcę napisac:
                            "Wiesz co, lola, weź ty się kobieto zdecyduj. Jak któraś tu pisze,
                            że zostawia dziecko z babcią i babcia robi co chce wbrew prośbom
                            rodziców, to radzisz żeby nie zostawiała i nie korzystała z babcinej
                            opieki. Jak któraś nie zostawia, bo nie odpowiada jej zachowanie
                            babci, to twierdzisz że niszczy dziecku więź z babcią. No to jak w
                            końcu?"

                            Czy nie rozumiesz ze moze tak byc ze babcia za kazdym razem zrobi
                            inaczej niz proszą rodzice? Sama sobie zaprzeczasz, albo po prostu
                            piszesz tylko aby byc na kontra.
                            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 15:58
                              >Sama sobie zaprzeczasz
                              W
                            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 16:03
                              Jak juz pisalam- tu sa dwie rozne sytuacje, dlatego tez moje zdanie
                              jest rozne.
                              Odnosze sie do konkretnej sytuacji- dziecko ma kontakt z babcia
                              sporadyczny i dlatego wlasnie IMo nie ma co robic problemu.Koniec
                              kropka.Nic dziecku nie bedzie.
                        • ewa1125 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 12:48
                          Zgadzam sie z hellious.Wprawdzie nie mam dziecka,ale mieszkam i
                          opiekuje sie babcia,ktora jest prawie jak dziecko,t.zn.musi miec
                          posilki o odpowiedniej porze,nie moze jesc pewnych rzeczy
                          (choroba),musi sie polozyc w ciagu dnia,itp.I nagle wpada jedna
                          ciotka,czy druga i robia po swojemu,a konsekwencje ich
                          nieodpowiednich zachowan(czyli na przyklad pogorszenie stanu zdrowia
                          po zjedzeniu ciasta,babcia ma cukrzyce,albo tlumaczenia dlaczego nie
                          ma jakiejs rzeczy w domu,do ktorej babcia sie przyzwyczaila,a ciotka
                          wyrzucila,bo to stare)ponosze ja,i mnie to wkurza
                          niemilosiernie.Poza tym,moze rodzice nie chca przyzyczajac dziecka
                          do smaku slodyczy,zeby sie pozniej nie roztylo?Duzo babc nie wie,ze
                          tkanka tluszczowa jaka dziecko w dziecinstwie nabedzie,bedzie miec
                          cale zycie,teraz je utucza i przyzwyczaja do slodkiego i czipsow,a
                          potem powiedza matce,ze to jej wina,ze dziecko jest grube.No i
                          problem komunikatow,dziecko powinno miec,zwlaszcza takie male,stale
                          komunikaty od wszystkich bliskich,a nie mama mowi nie,a babcie
                          tak.Co sobie takie dziecko potem bedzie myslalo?
              • chicarica Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:52
                Wiesz co, lola, weź ty się kobieto zdecyduj. Jak któraś tu pisze, że zostawia
                dziecko z babcią i babcia robi co chce wbrew prośbom rodziców, to radzisz żeby
                nie zostawiała i nie korzystała z babcinej opieki. Jak któraś nie zostawia, bo
                nie odpowiada jej zachowanie babci, to twierdzisz że niszczy dziecku więź z
                babcią. No to jak w końcu?
                Uważam, że jeśli babcia nie potrafi się dostosować do woli rodziców, to
                spotkania powinny odbywać się pod nadzorem. Jeśli babci to nie pasuje, to
                rezygnuje ze spotkań i sama siebie pozbawia więzi z wnuczkiem czy wnuczką. To
                nie babcia będzie miała nieprzespaną noc, jeśli dziecko po tych czekoladowych
                ciastkach dostanie sraczki czy uczulenia.
                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:30
                  Wez ty sie kobieto tak nie emocjonujsmile.
                  tamten przypadek o ile pamietam dotyczyl mieszkania z tesciowa, a co
                  za tym idzie, bardzo czestych kontaktów babci z dzieckiem i
                  wiecznego niezadowolenia matki z regul babcinych.gdyby faktycznie
                  codziennie babcia serwowala dziecku slodycze mimo sprzeciwu
                  rodzicow, to nie pozostaje nic innego, jak kontakty ograniczyc.
                  Tu natomiast mamy sytuacje, gdy babcia raz od wielkiego dzwonu ma
                  dziecko u siebie, a matka sie trzesie, bo dzieciak ciastko
                  zjadl.Paranoja totalna, jak ktos powyzej napisal- niektorym odbija
                  na punkcie wladzy rodzicielskiej.
                  To
                  > nie babcia będzie miała nieprzespaną noc, jeśli dziecko po tych
                  czekoladowych
                  > ciastkach dostanie sraczki czy uczulenia.

                  Ale chyba nie dostalo, skoro autorka o tym nie pisze.Dopiero bylby
                  jazgot..
            • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:00
              a ja cie rozumiem odebralismy tesciowa z lotniska i po wejsciu do
              domu tesciowa nie sciagnęła nawet jeszcze butów otwiera podreczny
              bagaż i wyjeła czekoladowe cukierki i dała mojej córce[8 i pół]
              wtedy miała
              nie zwracajac uwagi na nas czy pozwalamy czy nie i czy to nie jest
              jej pierwszy cukierek w życiu
              na szczescie nie był ale nasza to je wszystko już ,i jadła prawie
              wszystko jak miała 5 miesiecy ,takie dziecko poprostu wiec nie
              miałam pretensji do niej tylko przypomiała mi dobre stare czasy jak
              to było ze starszą córką
              ecg te babcie wszechwiedzące
              • tosina Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:33
                Sylwia Ty czasami to juz nie masz sie czego czepiacbig_grin wiec nawet w
                daniu prezentow (a takowymi sa przywiezione przez tesciowa slodycze)
                widzisz cos zlego. Jesli dziecko nie mogla by jesc to chyba byscie
                jej dotychczas to powiedzieli.Pewnie tesciowe sa winne wszelkiemu
                zlu swiata .Tylkoz e czesto te wrene tesciowe daly wam super
                facetow. CIekawe jak tak wszechwiedzaca a syn jej sie udal wiec moze
                wie to co powinna?

                POzdrawiam w sloneczny dziensmile)
        • gryzelda71 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:21
          Też bym na takich warunkach nie chciała,z matka dziecka dysząca za plecamismile
        • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:23
          >Ale musi respektowac nasze zdanie dotyczace wychowania naszego
          dziecka.

          Wcale nie musi.Jedyne co musi to zadbac o bezpieczenstwo dziecka i
          to wszystko.Dzieci z reguly lubia przebywac u babc, poniewaz tam
          maja wiecej luzu i wiecej moga niz przy rodzicach, to zupelnie
          normalne i wrecz wskazane.
          • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:27
            lola211 napisała:

            > >Ale musi respektowac nasze zdanie dotyczace wychowania naszego
            > dziecka.
            >
            > Wcale nie musi.Jedyne co musi to zadbac o bezpieczenstwo dziecka i
            > to wszystko.Dzieci z reguly lubia przebywac u babc, poniewaz tam
            > maja wiecej luzu i wiecej moga niz przy rodzicach, to zupelnie
            > normalne i wrecz wskazane.
            >
            Wydaje mi sie, ze nie tak do konca "nie musi". W wielu wątkach na forum bylo o
            tym, jak to trzeba samemu wyznaczac granice- nawet babciom- ktorych sie nie
            przekracza w postepowaniu ze swoim dzieckiem. A tu nagle nie musi, byle dziecko
            zylo smile
            • chloe30 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:30
              A to jakiś obowiązek jest żeby babcia DOSTAŁA dzieciaka i to sama?
              Ja mojego ewentualnego dziecka przyszłej teściowej na pewno nie
              zostawie bo widze jak pierwszą wnuczke pasie słodyczami, szarpie,
              wybudza z drzemki - sory ludzie, nie dostanie i nie ma prawa miec o
              to pretensji.
              • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:14
                Kwestie rodzinnych wiezow nie powinno sie rozpatrywac w sensie
                obowiazku.Jesli ktos tak uwaza- nie wie, co to rodzina.
                • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:15
                  lola a ty pozwalasz swoim bliskim robić dosłownie wszystko aby nie
                  poobrażali sie co
                  • mama_kotula Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:21
                    sylwiawkk napisała:

                    > lola a ty pozwalasz swoim bliskim robić dosłownie wszystko aby nie
                    > poobrażali sie co

                    Właśnie.
                    Podepnę się pod pytanie - czy gdyby twoja teściowa/mama/ciocia wpadła na pomysł podania twojemu hmmmm... na przykład 3-miesięcznemu dziecku wedlowskiej Czekotubki "niech się przyzwyczaja i tak fajnie wygląda z wysmarowaną buzią" - również byłabyś taka liberalna jak w przypadku podawania 6-miesięczniakowi czekolady?
                    Lola, chodzi o to, że są pewne zasady ogólne, pewne założenia - których rodzice dziecka nie czynią ot tak sobie a muzom, tylko dla dobra dziecka. I jeżeli babcia również chce dobra dziecka, mogłaby je respektować. Oczywiście, babcia ma inne pojęcie "dobra dziecka", na przykład, że dzieciństwo bez słodyczy to nie jest dzieciństwo, i ok, niech wciśnie np. dwulatkowi paczkę żelków - ja na to przymknę oko, niech ta babcia będzie od rozpuszczania. Natomiast nie przymknę oka na coś, co potencjalnie zagraża zdrowiu dziecka, a babcia uznaje to za moją fanaberię i notorycznie będzie to łamać "bo tak".
                    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:13
                      Nie chodzi mi o to, by za wszelka cene uniknąc konfliktów, ale o
                      pewnien luz w kwestii pielegnacji czy wychowywania dziecka.Zdarzylo
                      sie, ze wlasnie tesciowa dala czekoladke kilkumiesiecznemu
                      dziecku.Nie bylam wniebowzieta, wyrazilam swoje krytyczne zdanie,
                      ale nie przyszlo mi do glowy utrudniac kontakty czy nagle zaczac
                      kontrolowac, co tez tesciowa podaje, gdy mnie nie ma.Dziecku wracalo
                      do mnie cale i zdrowe, bez zadnych poźniejszych problemow.
                      W domu np nie jadamy chipsow, a u babci córce sie zdarza.No i co?
                      Kruszyc kopie w imie idei zdrowego zywienia? Ani mysle.To sa
                      sporadyczne przypadki, wiec IMO nie ma co w ogole sie tym przejmowac.
                      Natomiast nie przymknę oka
                      > na coś, co potencjalnie zagraża zdrowiu dziecka, a babcia uznaje
                      to za moją fan
                      > aberię i notorycznie będzie to łamać "bo tak".
                      To calkowicie zrozumiale.Jesli powiedzmy dziecko jest alergikiem, a
                      babcia z uporem maniaka karmi je alergenem- nie ma o czym gadac.Ale
                      w innych przypadkach?
                      W wielu kwestiach z tesciowa czy mama sie nie zgadzamy- ale nie sa
                      to rzeczy o tak wysokiej randze, by stanowilo to przeszkode w
                      naszych relacjach- cos wlasnie porównywalnego z tym ciastkiem.
                      • mama_kotula Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:25
                        > Nie chodzi mi o to, by za wszelka cene uniknąc konfliktów, ale o
                        > pewnien luz w kwestii pielegnacji czy wychowywania dziecka.Zdarzylo
                        > sie, ze wlasnie tesciowa dala czekoladke kilkumiesiecznemu
                        > dziecku.Nie bylam wniebowzieta, wyrazilam swoje krytyczne zdanie,
                        > ale nie przyszlo mi do glowy utrudniac kontakty czy nagle zaczac
                        > kontrolowac, co tez tesciowa podaje, gdy mnie nie ma.Dziecku wracalo
                        > do mnie cale i zdrowe, bez zadnych poźniejszych problemow.

                        Lola, a jakby twoje dziecko po tej nieszczęsnej czekoladce dostało megazaparcia
                        z megabólem brzucha? Dalej byś nie kontrolowała, co podaje teściowa? Choć pewnie
                        przy zdrowych stosunkach z teściową, która jest człowiekiem w miarę kontaktowym
                        i nie przedstawia pozycji "beton mentalny", wystarczyłaby jedna rozmowa i
                        zawarcie jakiegoś kompromisu - i pewnie u ciebie by tak było.

                        Ja też nie zamierzam kruszyć kopii o jakieś pierdoły - już samo pozostawienie
                        komuś dziecka świadczy o tym, że mam do tego kogoś zaufanie.
                        IMHO tutaj sprawa jest nieco bardziej złożona. Chodzi o to, że - jak napisała
                        autorka niżej - teściowa nie przyjmuje ŻADNYCH argumentów od rodziców, w jej
                        opinii "gó..arzy" i robi dalej po swojemu. O kompromisie nie ma mowy. Nie
                        chodzi o ciastko z czekoladą, tylko o sposób traktowania synowej, którego
                        przejawem jest seria drobiazgów z kategorii "co wy tam wiecie, fanaberie
                        stroicie, problemy na siłę stwarzacie". Czyli jak zawsze - chodzi o zasady.
                        • mama_kotula Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:31
                          Tak przy okazji - moja córka ma AZS, w dodatku ze zmianami o charakterze łuszczycowym - zmiany zaogniają się m.in. po zjedzeniu czekolady.
                          Bardzo, bardzo długo musiałam przekonywać jedną z cioteczek, aby nie przynosiła w prezencie czekolady, cioteczki odpowiedź była jedna "no co ty wymyślasz, od jednej czekoladki nic jej nie będzie". No niby tak, nie umrze od tego, parę dni się podrapie i będzie niespokojnie spać... taaa.
                          Ale gdy doszło do tego, że po kryjomu wciskała Ance Merci, kontakty z ciocią, zostały ograniczone po nieudanej rozmowie ("wymyślasz coś, przecież jedna czekoladka na jakiś czas nie zaszkodzi" - powtarzane jak mantra).
                          I nie chodziło już o samą czekoladę - tylko o hasło "wymyślasz coś", które podziałało na mnie jak płachta na byka.
                          • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:41
                            dziecko około 2 lat przeziebione ale latem
                            poszła z babcia do sklepu wracaja z lodem
                            pytam jej gdzie ma rozum przecież mała bierze antybiotyk a ty jej
                            lody kupujesz
                            odpowiedź bo ona tak chciala i zaczeła plakac
                            moje dziecko to potrafi na babci wymusić co trzeba
                            dobrze ze ze mna jej placzem nie wychodzi i mam spokój
                            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:20
                              Ja sama jadam lody, gdy boli mnie gardło.I to pomaga.
                              • maxxt Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 16:56
                                no popatrz- a mnie boli po zjedzeniu jeszcze bardziej. jedno zas jest pewne-
                                dziecku zazywajacemu antybiotyk z powodu infekcji gornych drog oddechowych
                                podanie loda jest grzecznie mowiac - nierozsadne. a juz za tłumaczenie babci ze
                                "kupiła bo dziecko chciało i płakało" dałabym jej bana na pare miesiecy i ostry
                                o-pe-er. jakze cieszy mnie ze mam "normalna" matke i tesciowa które bez
                                szemrania stosuja sie do naszych wytycznych. i jakos wszyscy zyja i sa zadowoleni.
                • chloe30 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:19
                  lola211 napisała:

                  > Kwestie rodzinnych wiezow nie powinno sie rozpatrywac w sensie
                  > obowiazku.Jesli ktos tak uwaza- nie wie, co to rodzina.

                  No ale z tego wątku można wysnuć wniosek że to obowiązek.
                  A ja proszę bardzo, więzy mogę podtrzymywać, ale nie musze tym samym
                  narażać dziecka na bycie tucznikiem, bo babcia jedynie poprzez
                  wciskanie słodyczy umie miłośc okazać.
                  Więc więzy podtrzymywane będe w MOJEJ OBECNOŚCI.
                  • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:23
                    Tucznikiem? Cos mocno nadinterpretowujesz.I gdziez wyczytalas te
                    rewelacje:"bo babcia JEDYNIE poprzez
                    > wciskanie słodyczy umie miłośc okazać"
                    Z naciskiem na "jedynie".
                    • chloe30 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:26
                      lola211 napisała:

                      > Tucznikiem? Cos mocno nadinterpretowujesz.I gdziez wyczytalas te
                      > rewelacje:"bo babcia JEDYNIE poprzez
                      > > wciskanie słodyczy umie miłośc okazać"
                      > Z naciskiem na "jedynie".
                      >
                      Ależ ja piszę o swojej in spe teściowej, którą obserwuje w akcji z
                      pierwszą wnuczką. Nie mówie o jednym ciastku tylko o wpychaniu
                      słodyczy wprost do dzióba.
          • ellgie Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:28
            Bzdura! Co to ma znaczyć że teściowa ma nienrespektpwać tego co
            wymaga Matka???Jeżeli autorka mówi, że dziecko ma nie jeść ciastek
            to ma nie jeść i koniec!
            A Ty lola211 daj swoje dziecko pod opiekę takie babie, zobaczysz jak
            to jest i potem sie wypowiadaj.
            • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:35
              Moja córka ma 2 babcie, ktore zajmowaly sie nia od
              urodzenia.Podrzucalam corke raz jednej raz drugiej, kiedy tylko
              wyrazily wole i ochote.Moja rola konczyla sie na przywiezieniu
              dziecka z ekwipunkiem i baj, baj.Nie wnikalam nigdy, co tam je, czym
              sie bawi, co z nia robia.Babcie i tak same relacje
              zdawaly.Oczywiscie, slodycze byly, jak to u babci.
              Corka ma 9 lat, mam swietne z babciami uklady, jezdzi z nimi na
              ferie, na wakacje.Bez moich instrukcji.I wszystkim swietnie sie
              zyje, zero problemow i spięć.A dziecko, o dziwo, zyje i ma sie
              dobrze.
              Juz wiem, dlaczego w moim zyciu brak takich dylematów, problemow
              wyssanych z palca i nerwów- to kwestia braku przewrazliwienia na
              punkcie swojego potomka i swoim.
              • ellgie Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:40
                Dziwne...
                Nie obchodziło Cię co jadło???Naprawdę?
                No dobra może ktoś jest przewrażliwiony bo nie chce by dziecko było
                pasione ciastkami,było sadzane w wieku 3 miesięcy itepe,itede.
                Taa niezłe podejscie podrzucić dzieciaka babce i samemu du..ę w
                troki. i Baj,baj
                • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:36
                  > Nie obchodziło Cię co jadło???Naprawdę?

                  Nie.Te kobiety wychowały łacznie 5 dzieci, wszystkie zyja, chyba
                  znaja sie na dzieciach?

                  > Taa niezłe podejscie podrzucić dzieciaka babce i samemu du..ę w
                  > troki. i Baj,baj

                  Swietne, zapewniam.Polecam kazdemu.
                  Nie ma ryzyka przemeczenia dzieckiem, biadolenia, ze nic tylko kupki
                  i zupki.Matka wypoczeta to matka spokojna, radosna, dziecko tylko na
                  tym skorzysta.I ona sama tez.A babcie jakie szzcesliwe..
                  • ellgie Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:47
                    Flaki mi się przewracaja jak słysze argument "wychowałam ileś tam
                    dzieci i wszystkie żyją"
                    Ale to moje życie i mój pomysł na wychowanie dziecka!
                    Guzik mnie obchodzi,że Ona chce robic coś co robiło się ok.30 lat
                    temu!!!Podam Ci mój przykład:Teściowa naburmuszona do dzisiaj bo Ona
                    na tetrze wychowała 3 dzieci a ja używam pampersów!!
                    • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:56
                      Moja tesciowa widac inna, nie naburmusza sie.
                      A argument do mnie akurat przemawia.
                      Mnie flaki sie wywracaja na skutek przekonania matek, iz pozjadaly
                      wszystkie rozumy i maja patent na nieomylnosc w kwestii pielegnacji
                      dziecka.Ksiazek sie naczytaly i im sie wydaje, ze jak dziecko zje
                      ciastko to koniec swiata chyba nastapi.
                      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:03
                        lola211 napisała:

                        >
                        > Mnie flaki sie wywracaja na skutek przekonania matek, iz pozjadaly
                        > wszystkie rozumy i maja patent na nieomylnosc w kwestii pielegnacji
                        > dziecka.Ksiazek sie naczytaly i im sie wydaje, ze jak dziecko zje
                        > ciastko to koniec swiata chyba nastapi.
                        >

                        Uczepila sie tego ciastka jak rzep, a tu nie o samo ciastko chodzi tylko o cala
                        postawe tesciowej. Ona poprostu olewa to czego sobie nie zyczymy (a mamy do tego
                        pelne prawo, wbrew opinii niektorych) i wymaga ode mnie przyprowadzenie dziecka
                        bo ona chce... Do nas nie przychodzi ( nie gryze) a jak my przyjdziemy, pobawi
                        sie z malym gora 10 min. Wcale nie patrze jej na rece, a bynajmniej nie
                        patrzylam do czasu tego nieszczesnego ciastka. Jej sie zaraz nudzi zabawa z
                        wnuczkiem i oddaje go mi albo mojemu narzeczonemu, wiec czemu jej tak zalezy na
                        tym, zeby jej go zostawic?
                        • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:18
                          wiec czemu jej tak zalezy na
                          > tym, zeby jej go zostawic?

                          A Ty jak myslisz?
                          Ma niecne zamiary?
                      • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:05
                        to dawaj swoje dziecko komu chcesz nawet najbardziej kochanej babci
                        moze pies nie zje jak w któryms watku
                        albo nie wyladuje w szpitalu ze skretem kiszek bo babcia nakarmiła
                        cholera wie czym
                        pomysl troche sa babcie i babcie jednym z radścia dajemy wnuki a
                        drugim to boimy sie wyjsc z pokoju i to jest normalne jak dla mnie
                        • lola211 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:00
                          Owszem, sa rozne.A czy w tym przypadku mamy do czynienia z jakas
                          wyjatkowo nierozsadna i głupia? IMo nie.
                          Babcie sa rozne i synowe sa rózne, niektóre wyjatkowo niezyciowe i
                          czepialskie(zeby nie bylo- do nikogo nie pije).
                      • ellgie Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:26
                        Swój rozum mam i jak nie będę czegoś wiedzieć to zapytam. A foch bo
                        nie słucham jej "po kursach poedagogicznych" to dla mnie przejaw
                        jej głupoty.Amen
              • e_r_i_n Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:52
                No zobacz, a moja wlasna mama, do ktorej mam pełne zaufanie, zawsze
                pyta, czy jakies specjalne dyspozycje mam w temacie opieki nad
                mlodym. A trojke dzieci wychowała i wszyscy zyjemy.
                Daje ona jednak mi prawo decydowania o tym, co je i co robi moje
                dziecko.
      • mazowszanka7 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:47
        Cały problem z tym zaufaniem. Jeżeli go nie ma, to nie widzę
        potrzeby zostawiania dziecka z taka osobą, nawet jeżeli jest to
        teściowa czy mama.
        Wydaje mi sie że teściowa chce zajmować się dzieckiem po swojemu,
        dlatego nie lubi jak jej sie patrzy na ręce. Jak by miała czyste
        intencje to uszanowała by zdanie rodziców o nie pozastawianiu
        dziecka samego i wpadała by do was żeby wnuczka zobaczyć, skoro tego
        nie potrafi to innych waszych próśb także nie uszanuje.
        Nie widzę jednak potrzeby robienia z tego powodu problemu, nie mam
        ochoty to nie zostawiam dziecka z teściową i tyle. Obraziła się-
        trudno przejdzie jej.
    • gryzelda71 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 12:31
      A nie mówi czasem do wnuka synku?
      Śmieszą mnie takie mamuśki.
      • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 13:09
        ja zostawiałam dziecko i potem dzieci z tesciwa ale z ta
        świadomościa że ja za grubo ubierze że dawać jej bedzie jedzenie co
        20 min
        ale z pierwsza córką to mieszkałysmy razem wiec to było normalne że
        traktowała jak swoje i nasze zdanie sie nie liczyło a teraz pełna
        charmonia ja pojade do niej ona przypilnuje i krzywdy nie zrobi no i
        troche jej przeszło z tym chuchaniem i dmuchaniem na wnuczki
        wiec jeszcze kolejny powód aby jechac tam z radością
        ale w twoim przypadku cie rozumiem może jej przejdzie a jak nie to
        olej bedzie go widywać na podwórku jak podrośnie
        • annasi23 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:13
          > ja zostawiałam dziecko i potem dzieci z tesciwa ale z ta
          > świadomościa że ja za grubo ubierze

          Ja mam podobnie, staram się tłumaczyć babci, ale nie dociera.

          Dlatego rozumiem autorkę wątku. Wiadomo, że nie chodzi tylko o te
          ciastka dla półrocznego dziecka (moim zdaniem absolutnie
          niedopuszczalne).
          Wiem że to trudne, ale jedyne co mi przychodzi do głowy to to,
          żebyście oboje z mężem usiedli z teściową i spokojnie wytłumaczyli
          jej, dlaczego nie chcecie, żeby robiła różne rzeczy, na które się
          nie godzicie (nie sadza się niesiedzącego niemowlęcia bo można
          zrobić mu krzywdę, ciastka, półroczne dziecko nie je ciastek, tym
          bardziej z czekoladą, bo są niedrowe i jego układ trawienny jest do
          tego nieprzygotowany itp).
          Powiedzcie, że dopóki będziecie widzieli, że nie szanuje waszych
          zasad, nie zostawicie jej dziecka. Nie robicie tego jej na złość,
          tylko dla dobra dziecka.
          Nie zgadzam się z głosami, że nie to drobiazgi i nie ma o co kruszyć
          kopii. Takie drobiazgi narastają, jak się pozwoli na jeden, zaraz
          polecą następne, a to się skończy wielokrotnie większym konfliktem.
          Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • baska299 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:00
      Bardzi dobrze ze nie dajesz.Ja mialam podobną sytuację.Teściowa nie stosowała się do zasad które ustaliliśmy z mężem w kwestii wychowania dziecka.W konsekwencji spotykala się z wnuczką tylko pod nadzorem.Foczyła się dość długo,ale w koncu chyba zrozumiala w czym rzecz.Zaczęła się stosować do reguł które wyznaczaliśmy,i zaczęliśmy dawać jej co jakiś czas małą.Teraz wszystko jest super,babcia od czasu do czasu zabiera wnuczkę,a że mała już umie mówić-wiem od wiarygodnego żródła że jest tak jak my chcemysmilePrzeczekaj,nie dawaj,a Teściowa w końcu zrozumiesmile
    • mama_kotula Próba sił 19.02.08, 14:03
      - tak to odbieram, jako próbę sił i przepychanki babcia kontra matka.
      Teściowa: "co ta moja synowa wie na temat hodowli niemowląt, ja wychowałam (tu wpisać liczbę) i żyją, a ona się naczytała jakichś bzdur i fanaberie mi tu odstawia, szopki stroi, a właśnie że pokażę małolacie, co jej się wydaje, że pozjadała wszystkie rozumy!!!"

      Synowa: "to jest MOJE dziecko i nie pozwolę żadnej obcej babie z przestarzałymi poglądami wtrącać się w jego hodowlę, będzie tańczyła tak, jak jej zagram, bo to jest MOJE dziecko!!!".

      Generalnie chodzi o to, aby znaleźć złoty środek. Nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że karmienie ciastkami z czekoladą 6-miesięczniaka który do tej pory smakował jedynie maminego mleka jest rzeczą pożądaną, choćby ze względu na to, że dziecko ma nieprzyzwyczajony żołądek i nie jest to najlepszy wiek na przyzwyczajanie do słodyczy. To z jednej strony - a z drugiej strony trzeba przyznać, że przydałoby się nieco więcej zaufania do osoby, której powierza się opiekę nad swoim dzieckiem.

      Rozmowa, rozmowa, rozmowa i jeszcze raz spokojna rozmowa - i wypracowanie jakiegoś kompromisu. Inaczej tego nie widzę.
      • hellious Re: Próba sił 19.02.08, 14:09
        Z ta rozmowa nie jest tak latwo. Probowalismy rozmawiac (w trojke) i dalo to
        taki rezultat, ze tesciowa powiedziala, ze robimy nie wiadomo jakie problemy i
        zachowujemy sie jak gowniarze... Nuie widze tu pola manewru. Moze za jakis czas
        cossie zmieni.
        • mama_kotula Re: Próba sił 19.02.08, 14:15
          hellious napisała:

          > Z ta rozmowa nie jest tak latwo. Probowalismy rozmawiac (w trojke) i dalo to taki rezultat, ze tesciowa powiedziala, ze robimy nie wiadomo jakie problemy i zachowujemy sie jak gowniarze... Nuie widze tu pola manewru. Moze za jakis czas cos sie zmieni.

          No to ja trzymam kciuki.
          A nie da się jakoś sposobem wziąć? Akurat odnoszę się do sprawy tych nieszczęsnych ciastek.
          Np. "mamo, postanowiliśmy, że nie będziemy dawać dziecku słodyczy - sama wiesz, ile potem jest problemów z popsutymi zębami. Tak, że wolałabym, żebyś jednak nie dawała mu tych ciastek z czekoladą, zresztą diabli wiedzą, co w nich siedzi. Ale wiesz co, jakbyś upiekła takie lekkie domowe biszkopty? Na pewno będą smakować, no i z pewnością są zdrowsze".

          Generalnie widzę tu jednak konflikt taki, jak opisałam - czyli próbę sił i upupienia was.
          Przypomina mi się moja cioteczka tongue_out - jakieś 2 tygodnie po moim pierwszym porodzie była u nas, Szymon zapłakał z pokoju, pobiegłam do niego - i słyszę jak cioteczka mówi do mojej mamy "idź do niego!!" na co moja mama z rozbawieniem "ale przecież Marta poszła" - a cioteczka "no ale ona przecież jest młoda i nie ma pojęcia o dzieciach, a ty dwójkę wychowałaś". Amen.
          • sylwiawkk Re: Próba sił 19.02.08, 14:17
            dobre z ta ciociunią my mamy takich chyba ze 3
            • mama_kotula Re: Próba sił 19.02.08, 14:21
              sylwiawkk napisała:

              > dobre z ta ciociunią my mamy takich chyba ze 3

              Hihh, i wszystkie też bezdzietne? wink)
              • sylwiawkk Re: Próba sił 19.02.08, 14:30
                nie no wszystkie już maja dorosłe dzieci i wszystko na temat
                wychowywania wiedza nie to co my rodzice
                raz szlismy na mieście i przejeżdzała ciotka mojego męża rowerem
                obok, w ciagu 20 sekund zdarzyła tak wkurzyc mojego męża że mało co
                jej nie dogadał co trzeba
                my z dzieckiem w wózku a ona nawet sie nie zatrzymała tylko zapytała
                czy mu nie zimno itp i pojechala dalej
                • gryzelda71 Re: Próba sił 19.02.08, 15:40
                  To pytanie tak wkurzyło męża?
        • annasi23 Re: Próba sił 19.02.08, 14:28
          > Z ta rozmowa nie jest tak latwo. Probowalismy rozmawiac (w trojke)
          i dalo to
          > taki rezultat, ze tesciowa powiedziala, ze robimy nie wiadomo
          jakie problemy i
          > zachowujemy sie jak gowniarze... Nuie widze tu pola manewru. Moze
          za jakis czas
          > cossie zmieni.

          No to trudno, skoro babcia tak stawia sprawę, to ma czego chciała.
          To Wasze dziecko i Wy jesteście za nie odpowiedzialni, jeśli babcia
          tego nie zrozumie, to nie będzie się wnusią cieszyć tak jakby
          chciała. I nie chodzi tu o próbę sił, tylko o zdrowie i dobro
          dziecka, bo babcia ewidentnie jest zdolna do jakiejś głupoty.
    • marcelina1115 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:05
      To Twoje dziecko i Ty je wychowujesz i Ty decydujesz czy je ciastka
      i siedzi w wieku 3msc - jak ktoś nnie potrafi tego uszanować niech
      s...pada! Ona może wychowała 5 dzieci - TAK ona wychowała i ona
      decydowała. Ty wychowujesz i Ty decydujesz!
      • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:12
        ciagle nie wiesz w czym jej przeszkadzasz no własnie w tym bo chce
        robic po swojemu a ty ciągle nie i nie
    • libra.alicja Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:35
      Znajoma miała całkiem podobny problem, a jak się później okazało,
      babcia nie miała złych zamiarów, a jedynie chciała obejść z wnukiem
      wszystkie sąsiadki, żeby się pochwalić i pokazać dziecko.
      • libra.alicja Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:37
        Pewnie znajdą się mamy, które powiedzą, ze ich dziecko to nie małpa,
        którą się pokazuje "starym babom", ale dumna z wnuka babcia widzi to
        inaczej. A trochę empatii dla starszej osoby można chyba wykrzesać.
        • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 17:15
          libra.alicja napisała:

          > Pewnie znajdą się mamy, które powiedzą, ze ich dziecko to nie małpa,
          > którą się pokazuje "starym babom", ale dumna z wnuka babcia widzi to
          > inaczej. A trochę empatii dla starszej osoby można chyba wykrzesać.

          Moja tesciowa nie jest starsza osoba. Ma 45 lat. Ale lepiej potrafimy sie
          dogadac z jej ojcem- dziadkiem mojego lubego, niz z nia. Z reszta z wlasnym
          ojcem tez ciezko jej idzie...
          • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 17:23
            ty to powinnas sie zamienić z moja kolezanka ona ma dziewczynke[11
            miesiecy] dziecko je tylko cyca cokolwiek innego nie wchodzi w gre
            nawet słodycze czy czekolada
            ona mi zazdrosci nieproblemów z jedzeniem moich dzieci a ja jej
            dzieci bo pieknie i długo spia, nie to co moje
            na rece tez daje sie wziąć wybranym osobom
            wiec z rozpieszczaniem czy przekarmianiem dziewczyna ma z głowy
    • madame_edith Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 14:37
      Już Ci tu mądrze radzono, żeby się jednak z babcią dogadać i ja się
      podpiszę pod tą radą. Tłumacz jej do znudzenia czego i z jakiej
      przyczyny sobie nie życzycie. Nie stawiajcie sprawy na ostrzu noża,
      znajdźcie kompromis dla własnego dobra i dla dobra dziecka. Ja też
      nieraz musiałam postawić ostre weto jak teściowa miała pomysł pt.
      dawaj mu do picia wody z cukrem, przecież pić mu się chce. Udało mi
      się robić jak uważam póki syn był malutki. Teraz ma prawie trzy
      latka i machnęłam ręką, jest na tyle duży, że nic mu nie będzie.
      Oczom czasem nie wierzę, co też babcia mu kupiła do jedzenia
      (ciastka z jakimiś sztucznymi aromatami, lizaki). Ale jaką on ma
      radochę jak oni mu na wszystko pozwalają. We wszystko się z nim
      bawią, co tylko wnuczek zarządzi. Uwielbiają go absolutnie
      bezwarunkowo. Ja za moimi teściami przepadać nie muszę, ale jak
      widzę jakimi są świetnymi dziadkami, to aż mi serce rośnie i za to
      ich lubię. I on ma fuksiarz aż trzy pary dziadków zwariowanych na
      swoim punkcie. Ile to dodatkowych osób, które go kochają. Naprawdę
      warto tę więź budować.
      Dodam, że jeździmy tam nie częściej niż raz miesiącu, więc taka
      rozpustawink jest do przejścia. Gdyby babcia zostawała z nim
      codziennie to inna bajka.
      • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:05
        ale mi nie chodziło o to że dała cukierki tylko w jakim wieku było
        dziecko
        a po za tym sa tu matki co nie daja dziecku słodyczy do 5 roku życia
        bo szkodza a co dopiero niemowlakowi

        przypomnialam sobie jak to moja tesciowa wszem i wobec opowiada jk
        to moja starsza córka to dopiero wymiotowała czy płakała za
        niemowlaka
        i zawsze potem musialam prostowac że babcia z igły robi widły
        ale dopiero niedawno zaczęłam sie zastanawiać dlaczego ona tak
        przesadza
        bo ja nie pamietam aby moje dziecko wymiotowało czy zanosiło sie
        płaczem
        i zajarzylam wkoncu
        mała przez rok i8 miesiecy karmiona piersia ale oprócz tego od
        noworodka butelka z herbatka bo kolki bo pic sie chce
        no i teraz rozumiem dlaczego moja mała ulewała w nadmiarze bo babcia
        dawała butelke co 30 min no to żaden dzieciak nie wyrobi tyle a ja w
        szkole nie mialam pojecia o tym
        jak babcia karmi czy ubiera i sie zastanawiałam czemu dziecko nie
        chce cyca po moim powrocie
        • tosina Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:08
          Myslisz ze robila to wszystko w złych intencjach?
          • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:27
            no pewnie że nie
            ale czasem trzeba interweniować w przypadku nadgorliwej babci jak i
            w przypadku nadgorliwej matki
            na szczescie mojej tesciowej sie odmienilo i nie wprowadza na siłe
            swoich sposobów na dzieci
            i na do mnie tez wieksze zaufanie
            ale miedzy innymi nie dawałam mojej drugiej córce butelki bo miałam
            niekoniecznie dobre wspomnienia z pierwsza córka
            a tesciowa była jak urodziłam druga córke u nas i bałam sie że
            zacznie sie cyrk od nowa co to mam niby robić i jak
            na szczęscie obeszło sie bez udzielania dobrych rad
            • bsl Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:34
              a myślicie, ze one inaczej mowiły o swoich matkach i tesciowych jak
              były młode ??
              za kilkanascie lat może sie spotkamy na portalu ebabcia , ciekawe
              jakie zdanie bedziemy miały
            • tosina Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:40
              No własnie bo mialyscie juz za soba ta praobe sił o ktorej ktos tu
              pisał. Ty zaznaczylas swoje terytoriu, wpewnym momencie ustapilyscie
              sobie na wzajem w mysl zasady -wiecej z tego zysku niz straty.I to
              ze dopracowalyscie jakis kompromis swiadczy o dojrzalosci.Bo nie ma
              co sie zzymac jak dziecko i tupac nogami -bo jestem mam i chce tak!!

              Widzisz moja tesciowa tez dawala naszemu synkowi lizac czekolade gdy
              mial 6 mc.Uczylam sie i stwierdzilam ze mlody ma u niej jak u Boga
              za piecem .Rewelacji kolkowych i innych nie ma wiec od lizania
              czekolady raz w tyg nie umrze. I wiesz fajne jest to ze babcie
              rozpiesczaja a rodzice wychowuja .Moja np. jak wchodzimy to pierwsze
              o co pyta -jestescie glodni? Zjecie cos?..Wiem ze nas kocha a kazdy
              okazuje milos tak jak umie. Ona , troska ,gotowaniem ,pieczeniem.
    • kicia031 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:36
      Twoja tesciowa nie wyrosla chyba jeszcze z wieku dzieciecego,
      Proponuje, by sobie kupila lalke, to bedzie sie nia mogla bawic
      kiedy jej sie "zachceeee", sadzac ja i karmic nawet kupa wedle swego
      zyczenia.

      Rodzice maja prawopodejmowac decyzje dotyczace diety dziecka -
      niestety, nawet jesli sa to decyzja glupie, ale w tym przypadku tego
      nie widze, i nie maja obowiazkyu leciec na zawolanie babci, ani
      zostawiac z nia samego dziecka, bo babci sie 'chcee" A ciekawe, czy
      dziecko ma ochote isc do babci i zostac z nia samo, bez mamy?

      Naprawde, w wieku babcinym czas juz nauczyc sie odrobiny empatii.
      Takiej odrobineczki.
      • sylwiawkk Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 19.02.08, 15:47
        i to bardzo wkurzyła bo to bylo bardzo ironiczne pytanie z jej
        strony
        i nadopiekuncze bo jak mozna ocenić sytuacje jadac rowerem i widzieć
        dziecko w przelocie całe 2 sekundy z daleka ,czy jest mu zimno czy
        ciepło
    • tosina zdjecia i post do autorki 19.02.08, 15:59

      Pod Twoim postem sa zdjecia.Nie obawiasz sie ze moze skonczyc sie
      tak jak z Semida. Ze jakis zyczliwy doniesie iz piszesz zle o matce
      Twojego meza. Ona poczuje sie urazona i pogorzy to jeszcze bardziej
      wasze relacja.
      • sylwiawkk Re: zdjecia i post do autorki 19.02.08, 17:03
        sytuacja: 7 rano moja niespełna dwuletnia córka budzi sie i pierwsze
        kroki kieruje do bramki wołając dziadzia
        dziadek leci mało nóg nie polamie i zabiera mała do babci
        ja zadowolona że moge jeszcze chwile poleżec w łózku
        zchodze na dół i co widze dziecko umorusane czekoladowymi cukierkami
        a 7 papierków na łazie i tak codziennie
        żadne tłumaczenia aby nie dawali przed śniadaniem chociaz nie pomogły
        a teraz niech babcia taka mądra przekona moją piecioletnia juz córke
        że cukierki sa dodatkiem do obiadu a nie na odwrót
        no przecież krzywdy nie robiła
        ja też nie żałuje moim dzieciom słodyczy ale szanuje zdanie innych
        matek na temat żywienia czy wychowywania nawet jesli uważam że sa
        idiotyczne
      • hellious Re: zdjecia i post do autorki 19.02.08, 17:23
        tosina napisała:

        >
        > Pod Twoim postem sa zdjecia.Nie obawiasz sie ze moze skonczyc sie
        > tak jak z Semida. Ze jakis zyczliwy doniesie iz piszesz zle o matce
        > Twojego meza. Ona poczuje sie urazona i pogorzy to jeszcze bardziej
        > wasze relacja.

        nie znam sytuacji Semidy, nie zastanawialam sie nad taka ewentualnoscia i
        szczerze watpie w to, by ktos doniosl. chocby z takiego powodu, ze znajomi
        tesciowej mnie poprostu nie znaja.
    • nataliam2 nie daj się 19.02.08, 21:09
      Ja mialam to samo. Ja swoje, teściowa swoje. Mój mąż zrobił raz awanturę bo
      dawała małemu jak miał ok 7 miesięcy rodzynki w czekoladzie.
      Potem czepiała się, że małego nie tak ubieram, że powinnam inaczej karmić. A gdy
      zanikł mi pokarm stwierdziła, że jestem złą matką bo własnego dziecka nie mam
      czym nakarmić. Miarka się przebrała, gdy zaczęła krytykować, co małemu kupuję. A
      właściwie ile. Moja sprawa na co wydaję wychowawcze, które wg mnie jest dla
      dziecka.
      Męża nie było i sama sie z nią rozprawiłam raz na zawsze.
      Pomogło, choć mały rzadko jest sam u babci. Zazwyczaj jak gdzieś jadę to jest u
      moich rodziców. Ale zdarza się od wielkiego dzwonu że jest u teściowej i po tej
      akcji zaczęła respektować nasze zdanie.
      Powiedziałam jej, że jak chce móc decydować o dziecku to niech sobie swoje
      zrobi. Wiem, że nie było to zbyt miłe ale poskutkowało. Od afery minął prawie
      rok a ja teraz dogaduję się z nią świetnie. Nawet na zakupy jeździmy razem, i na
      obiady itd. Każda z nas powiedziała drugiej co jej nie pasuje i teraz jest ok.
      W te wakacje planujemy nawet wspólny wyjazd, tylko my dwie i mój syn a jej wnuk.
      • hellious Re: nie daj się 19.02.08, 21:26
        Moja tesciowa to trudny charakter. Nie lubila mnie jeszcze mnie nie znajac. Jest
        strasznie zaborcza. wszystkich mezczyzn w rodzinie chciala by podporzadkowac.
        Obrazona byla (tak to odczulam) kiedy moj luby sie do mnie przeprowadzil. Jak
        zaszlam w ciaze bylo jej to zupelnie obojetne. Nigdy nie zapytala jak sie czuje
        czy cokolwiek w tym stylu. Jej ojciec, wdowiec, po 70-ce poznal kobiete. Bardzo
        mila pania, ktora widac daje mu duzo radosci. Tesciowej to sie nie podoba.Wedlug
        niej, osoba w jego wieku powinna gnusniec przed telewizorem. Ciezko mi zrozumiec
        jej tok myslenia. Chcialabym miec z nia dobre stosunki, ale ona nie szanuje ani
        mnie, ani swojego syna. Ani ja, ani on nie potrafimy do niej dotrzec, bo albo
        sie obraza, albo wyzywa od gowniarzy uncertain
        • nataliam2 Re: nie daj się 19.02.08, 23:03
          Rozumiem Cię. Moja też mnie nie lubiła i teść też nie. Poza tym nie musisz się z
          nią kontaktować. Ja swojej powiedziałam, że żyję z jej synem a nie z nią i jeśli
          nie zacznie mnie szanować ani ja ani jej syn (mój mąż) nie będziemy utrzymywać z
          nią kontaktu. Mąż nie odwiedzał rodziców przez 2 miesiące i poskutkowało.
          Powiedział mamusi, że ja jestem najważniejsza. Musisz się postawić, inaczej
          ciągle będziesz tą głupią. Jak będziesz ugodowa teściowa nigdy nie zrozumie że
          masz coś do powiedzenia.
          Nie mówię, że w każdym przypadku to działa. U innych wystarczy nie robić kłótni
          ale niestety wtedy jechali po mnie jak po maśle i w końcu się odezwałam.
          • hellious Re: nie daj się 19.02.08, 23:07
            Szczerze, to ja chyba bym wolala sie pokucic tak porzadnie i atmosfera by sie
            troche oczyscilasmile Ale nawet to jest ciezko zrobic, bo ona odwraca sie na
            piecie, fuknie cos pod nisem i koniec rozmowy uncertain tylko sie obraza...
            • mademoiselle.m Re: nie daj się 20.02.08, 10:21
              z tymi ciastkami to faktycznie gruba przesada
              6 m i slodycze - przegiecie!!!
              a co do nie respektowania twojego zdania dot. dziecka
              to mam to samo ale z moja babacia (w grudniu skonczyla 86 lat!!!)
              z ktora mieszkam
              doprowadza mnie do nerwicy i szalu
              brak mi czesem cierpliowsci
              a krzyk i awantura nie pomagaja
              tlumaczenie ze czasy sie zmienily
              ze czytam dowieduje sie co nalezy a co nie
              nie dzialaja
              podwaza moje zdanie robi po swojemu przemyca jakies swoje sposoby
              usypiania opatulania karmienia we wszystko sie wtraca
              dlatego postanowilam sie juz nie odzywac
              tylko przytakiwac a i tak bede robic po swojemu
              pzdr

            • nod26 Re: nie daj się 25.02.08, 14:14
              hellious napisała


              Szczerze mowiac to masz pretensje a dobrze wuiesz ze nie jestes synową
              ,narzeczona syna to nie synowa ani jego matka tesciowa.Dziecko twoje nie jest
              twoja własnoscia i jesli ograniczysz kontakty z jego babcia to tylko twoja i
              dziecka strata.Dziwie sie kobiecie ze stara sie jeszcze nawiazywac
              kontakty.Czasem dobre rady sa odbierane przez młode osoby jako wtracanie
              się.Zasze wszystko robisz dobrze?ciekawe
    • indianerka Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 11:44
      Ja tak myślę, że nie Ty jej przeszkadzasz tylko ją starość bierze i
      nie ma się czym kobita zająć. A jak doszliście z prawie-mężem, że
      nie jest odpowiedzialna, to olej jej grymasy i zaproś na kawę i
      ciacho na sobotę a w sprawie dziecka mów, że nie i koniec. Ty jesteś
      matką i wiesz, co dla Twojego dziecka najlepsze...
      --------------------
      A czy przypadkiem Twój przyszły mąż nie jest jedynakiem albo jedynym
      synem???
      Jeśli któreś z powyższych tak, to nie dziw się, że ONA Ciebie nie
      lubi, zabrałaś jej dziecko... To normalne w świecie teściowych
      (dobrze że moja mieszka 450km od nas)
      • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 12:29
        Starosc?? chyba jeszcze nie smile Ma dopiero 45 lat smile
        • indianerka Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 13:40
          hellious napisała:

          > Starosc?? chyba jeszcze nie smile Ma dopiero 45 lat smile

          No to okres przekwitania. Czasem kobietom wtedy odbija...
        • nod26 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 14:16
          hellious napisała:

          > Starosc?? chyba jeszcze nie smile Ma dopiero 45 lat smile

          To ile ma synus jej
          • iwles Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 15:18

            nod26 napisał:

            > > Starosc?? chyba jeszcze nie smile Ma dopiero 45 lat smile
            >
            > To ile ma synus jej



            a czemu pytasz? Liczysz na to, że jest niepełnoletni ?
            smile
            • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 16:34
              iwles napisała:

              >
              > nod26 napisał:
              >
              > > > Starosc?? chyba jeszcze nie smile Ma dopiero 45 lat smile
              > >
              > > To ile ma synus jej
              >
              >
              >
              > a czemu pytasz? Liczysz na to, że jest niepełnoletni ?
              > smile
              >
              >
              >
              Pelnoletnibig_grin 24 w czwartek skonczy. Ale co to ma w sumie do rzeczy? To nie o nim bylo przecierz big_grin
    • mara_jade73 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 12:56
      Nie czytałam wszystkiego bo trochę za dużo. Nie dziwię sie autorce,
      że nie chce zostawiać dziecka z teściową bez kontroli jeśli jej nie
      ufa, nie ma na to ochoty i takiej potrzeby. Zwłaszcza, teściowa tak
      bardzo na to naciska. Natomiast dziwię się osobom twierdzącym, że
      babcia ma prawo żądać by pozostawiono jej wnuka bez kontroli. Jeśli
      chce mieć kontakt z wnukiem to wg mnie musi zaakceptować warunki
      rodziców i tyle.
      • indianerka Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 13:40
        W pełni się z Tobą zgadzam...
      • karawana123 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 13:48
        Nie rozumiem jednej rzeczy. Autorka napisała, że dziecko do tej pory jadło tylko
        pierś. Nic dziwnego, że nie życzy sobie, żeby podawać dziecku słodycze. Przecież
        ledwo zaczęła podawać dziecku coś nowego, a babcia od razu ciastka czekoladowe,
        które mogla wywołać jakieś konsekwencje w organizmie malucha. Ciekawa jestem czy
        oburzone postawą autorki mamy zaczęły wprowadzanie nowych pokarmów od czekolady?
        Pewnie nie, więc skąd to oburzenia. Po drugie to nie mama ogranicza kontakt
        dziecka z babcią, ale sama babcia tego kontaktu nie stara się nawiązać. Mama
        chce, żeby babcia spotykała się z wnuczka, ale w jej obecności. I co w tym
        złego? Nie ma obowiązku zostawiać babci sam na sam z dzieckiem, bo nie ma
        zaufania do babci, a babcia tego zaufania nie chce zdobyć. Umie tylko stawiać
        warunki, nie stać ją na szczerą rozmowę z synową i synem, nazywa ich
        gó..arzami, gdy przedstawiają jej swoje prośby i argumentują jej. Ewidentnie
        też robi im na złość i to kosztem dziecka, bo to, że do tej pory dziecku nic nie
        było, nie wiadomo czy następnym razem też się uda uniknąć jakichś problemów.
        Babcia już swoje dzieci odchowała, mogla je sadzać, karmić czekolada ile jej się
        podoba. Teraz musi się dostosować do zaleceń rodziców, którzy też kiedyś będą w
        odwrotnej sytuacji. I to ona zachowuje się dziecinnie, obrażając się. Na pewno
        wie, że robi źle, ale chce pokazać synowej, że ma ją gdzieś.
        • indianerka Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 20.02.08, 23:46
          Zgadzam się z Tobą całkowicie...
          • 78goska jestem w szoku czytając niektóre wypowiedzi 21.02.08, 04:28
            jakby ktoś podał czekoladkę mojemu 6 mies. dziecku to by NIGDY nie
            został z dzidzią sam na sam.Taka jest prawda, że niektóre dzieci są
            nie do zdarcia - co by nie zjadły jest ok.A inne wręcz przeciwnie.
            Moja mała ma problem z przyswojeniem zwykłej zupki, już widzę jak
            reaguję na nawet pół ciasteczka.U mnie mama i teściowa mówią swoje
            zdanie ale na własną rękę jedzonek nie dają, bo to oczywiste że może
            zaszkodzić.Tylko że ja mam skrajnego wcześniaka, jakby było
            donoszone i bez problemów, to być może byłoby to samo.
            Jestem w 100% za autorką postu.
    • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 12:44
      Przemoglam sie, pogadalam jeszcze raz, sam na sam z tesciowa i... chyba pomoglosmile Nawet przeprosila za gowniarzy. Dzis zostawilam jej malego na 2 godzinki. Minela dopiero pierwsza a ja juz bym po niego poszlabig_grin Zdazylam isc na zakupy, wrocic i je zostawic, isc do fryzjera obciac grzywke a teraz siedze i "rozkoszuje" sie cisząbig_grin Mam nadzieje ze naprawde zrozumiala, a nie kiwala glowa na odczepnego...
      • hudaka Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 13:57
        no i jak było???
        • hellious Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 16:38
          hudaka napisała:

          > no i jak było???

          Wyglada na to, ze niezlesmile Dziec caly, nie napchany ciastkami. Tesciowa uhahana bo "on tak fajnie je z lyzeczki" smile Zeby sie jakos asekurowac przed karmieniem czym popadnie dalam tesciowej sloiczek z dynią. Maluch ja lubi a tesciowa miala radosc z karmieniasmile Chyba wszystko bedzie oksmile Mam nadziejesmile
    • nefretete28 Re: Wczym ja jej przeszkadzam? (tesciowa :)) 25.02.08, 14:30
      nie wiem, jak potoczyla sie dyskusja, ale ja napisze cos od siebie/
      Troche rozumiem twoj bol, moja tesciowa tylko 4 razy zostala z malym
      sam na sam. I koniec, ja nie jezdze do niej, tylko maż
      Owszem znam ta zabawe z poduszkami, kiedy maly mial ledwo 3 m-ce.
      po wypiciu mleka zaczela malego podrzucac i puszczal pawie na prawo
      i lewo w wieku 5 mcy.
      w wieku 2 lat dala mu mega ilosci czekolady, kiedy dnia nastepnego
      mial wielkie zatwardzenie z krwią;-( (do tego ma zmiany skorne na
      ramionach pije mleko h.a)
      puszczanie cale dnie bajek na dvd.
      Powiedzialam Basta i wielki foch na mnie!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja