Złe sąsiedztwo

22.02.08, 22:41
Od niedawna mamy nowych sąsiadów-mili, młodzi ludzie z dzieckiem w
porównywalnym wieku z naszym. cieszyłam się bo będzie komu zostawić
klucze, pomogą a i dobry duch sie przyda zwłaszcza gdy zdala sie
jest od rodziny. miałam jednak pewne obawy otóż mąż mój ma problemy
z alkoholem. byliśmy na "kawie", pękła jedna butelka, ja z synkiem
wróciłam a mąż siedzi dalej, domyślam sie w jakim stanie wróci a co
najgorsze to pewnie dopiero początek. a tak się cieszyłam...
    • demarta Re: Złe sąsiedztwo 22.02.08, 22:44
      no tak. ale to sąsiedztwo jest złe. a o mężu cicho sza! jakby co to
      wszystko przez tych sąsiadów.
      • bsl Re: Złe sąsiedztwo 22.02.08, 22:47
        a sasiedzi to maja szklaną kulę w której widać ze Twój mąż ma
        problem ?
        dlaczego określasz mianem "złe "
    • jowita771 Re: Złe sąsiedztwo 22.02.08, 22:53
      a może Twoja nowa sąsiadka sobie myśli, że tak miło się zapowiadała znajomość,
      ale Twój mąż to pijak i będzie miał zły wpływa na jej męża?
      • matsuda Zapewne macie rację 22.02.08, 23:09
        mąż pijak-ja żona pijaka, tak ciężko od tego uciec
        • bombastycznie Re: Zapewne macie rację 22.02.08, 23:13
          a dlaczego uciekłaś? nie mogłaś wziąć męża ze sobą skoro wiedziałaś że sytuacja
          zmierza w złą stronę(stronę picia %)? mogłaś przecież powiedzieć że ma pójść z
          Tobą do domu a jak już by poszedł to znowu mogłabyś zajść cicho do sąsiadów i
          powiedzieć im żeby go nie częstowali alkoholem bo jest jak jest
          • matsuda Re: Zapewne macie rację 22.02.08, 23:25
            to nie pierwszy raz, wyszłam bo dziecko zasypiało i połozyć trzeba
            było, a poza tym nic by nie dało ciągnięcie go za sobą- jak poczuje
            procenty to jak pies do miski. a jeśli chodzi o punkt widzenia
            sąsiadki to wydaje mi się ,że dziewczyna ma ten sam problem i nie
            wie o czym mówię ten kto nie przeżył
            • bombastycznie Re: Zapewne macie rację 22.02.08, 23:41
              na nieszczęście wiem co to znaczy problem z %, a czy Twój mąż chodzi na terapie?
              jeśli nie to myślę że mógłby się na nią wybrać
    • 5aga5 Re: Złe sąsiedztwo 22.02.08, 23:40
      To nie piewrszy raz, ale u tych sąsiadów ?
      Skoro wiesz że kawkowa wizyta skończy się piciem, to po co tam
      chodzisz ?
      A jeśli mąż ma problemy alkoholowe to chyba trzeba zacząć to leczyć.
      O ile oczywiście coś do niego dociera.
      A może Ty to wszystko wyolbrzymiasz ? Za mało tu mamy informacji.
      Moim zdaniem wypicie w weekend flaszki z sąsiadami czy rodziną to
      chyba żadna zbrodnia.
    • bea.bea Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 08:27
      ciekawi mnie które sąsiedztwo jest złe....

      źli są siedzi dla was...czy moze wy dla sąsiadów....

      bo moze sasiad tez ma problem...i sąsiadka martwi sie,że znalazł kompana do picia...



    • kali_pso Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 08:52
      Odszkodowanie Wam się należy, bez dwóch zdańwinkP
      • matsuda Wasze poczucie humoru i optymizm rozwaliły mnie 23.02.08, 09:02
        na 3/4. rozpoczęcie tego wątku na tym forum minęło sie z celem.
        • kali_pso Re: Wasze poczucie humoru i optymizm rozwaliły mn 23.02.08, 09:08
          A czego oczekiwałaś?
          Poklepywania po plecach i ustyskiwania na złych sąsiadów
          demoralizujących nieszczęsnego mężulka?
          Fakty są inne- to świetne sąsiedztwo, kiedy ma się tak podobne
          zainteresowania. A jak się akcja rozwinie? To już od Was wszystkich
          zależy.....
          • dlania Re: Wasze poczucie humoru i optymizm rozwaliły mn 23.02.08, 09:14
            Matsuda, albo Twój mąż zapanuje nad swoim problemem (sam lub przy pomocy
            terapii), albo nie niscz sobie zycia na starcie i rozstań się z nim.
            Sama nie wiedzisz, jak bardzo dałas sie juz wpadkowac w schemat zona pijaka:
            dziecko zasypiało, więc TY (!) MUSIAłAś (!) pójśc i połozyc je spać. Mąż żłopał
            wóde, a TY KAWKę (!).
            A wchodzi w gre rozwiązanie: "no dobra, dzisiaj my z sąsiadką winkujemy, a
            dziecmi zajmą sie mężowie"? Nie? To nie bądż matką Teresą i kopnij chłopa -
            pijaka w dupę. I nie mów, że go kochasz, bo za jakis czas i tak znienawidzisz.
    • jowita771 przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 10:05
      mój poprzedni post w tym wątku był za ostry i chciałam za niego przeprosić Matsudę.
      • tosina Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 10:13
        YHy ..przepraszasz za własne mysli? Za to ze pozwolilas sobie
        napisac jak to widzisz i jak moze byc? Zawsze przepraszasz ze zyjesz?
        • dlania Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 10:15
          Jowita wyraźnie napisała, że przeprasza za forme i emocje, a nie za treść.
          • tosina Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 10:28
            Tia winkCZyli nie przeprasza za to ze nazwala jej meza pijakiem ,
            ktory moze stanowic niestosowne towarzystwo dla sasiadow tylko za to
            ze napisala to w krotkim zdaniu.
            • dlania Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 10:39
              MYśl brzmiąca mniej więcej: "spójrz na to z drugiej strony" wyraziła w sposób
              złosliwy, i tylewink
              Choc moim zdaniem nie na tyle złosliwy, żeby przepraszac, ale może ja już mam
              wrazliwośc stępioną przez nałogowe forumowanie wink
              • tosina Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 11:05
                Widzisz jak dla mnie to ona jest współ uzalezniona .Oszukuje sama
                siebie nawet gd ewidetnie widac ze gosciu ma klopot z alkocholem.W
                takiej sytuacji mowienie delikatnie juz nie skutkuje. W tym wypadku
                sama mu pozwolila.Powinna ustalic ze wychodza i wracaja razem.I jak
                u dziecka to wzegzekwowac. Odsowanie problemu nic nie zmieni.
                • dlania Re: przepraszam założycielkę wątku 23.02.08, 11:12
                  Ja o tym świetnie wiem, bo problem z alkoholem znam z domu rodzinnegowink
                  Ale może dziewczyna miała szczęśliwe dzieciństwo i teraz chce tak dobrocia,
                  miłościa i wyrozumiałością mężusia uleczyć. Albo unikaniem okazji i "złego
                  sąsiedztwa" - no to faktycznie, wypada obuchem w łeb potraktowac dla jej dobra.
                  A może nie miała szczęśliwego dzieciństwa, może wyrosła w środowisku, gdzie
                  normą jest, że tatuś pije, a mamusia tacha go potem razem z trójka dzieci do
                  domku, buty ściaga, rzygowiny zmywa, a ksiądz mówi: "dzwigaj swój krzyż, kobieto"...

                  Nie napisała tego, nie wiemy. Jakby nie było rada jest jedna - trzymac sie z
                  dala od alkoholików, którzy nie chcą sie zmienić.
                  • matsuda Z całym szacunkiem dla Tosiny 23.02.08, 11:54
                    ale twoje komentarze nie wnoszą nic do tematu i uważam je za zbędne.
                    Nie kreśliłam sewgo życiosysu bo to nie miejsce na to ale
                    rzeczywiście mam problem( w dzieciństwie też on był), może jestem za
                    miękka, za słaba ale nie tego oczekiwałam po tych postach. Mieszkam
                    w grajdołku gdzie nie ma poradni AA, do najbliższej jest ok 80 km-
                    sprawdzałam, mąż ma silny charakter, nie zdaje sobie sprawy. kiedyś
                    prosiłam ,błagała krzyczałam nawet straszyłam i nic, NIC. szukałam
                    nawet pomocy w internetowych poradniach ale tam mnie olali
                    zwyczajnie. Jak widać robie jakieś kroczki ku zmianie-małe ale
                    zawsze.A odnośnie sąsiadów nie chciałam ich obrazić to była tylko
                    sprawdzająca sie wróźba bo mój mąż spotkał podobnego sobie i teraz
                    hulaj dusza piekła nie ma!!! nie chce mu robić awantur poprostu
                    chyba zbiera sie we mnie chęc jakiegoś kroku.I teraz apel dziewczyny
                    jeśli nie macie nic do powiedzenia sensownego nie piszcie-uważałam
                    to forum za rozgarniete a część zwyczajnie chce brylować swoją
                    spostrzegawczością nijak sie mającą do rzeczywistości
                    • dlania Re: Z całym szacunkiem dla Tosiny 23.02.08, 12:02
                      Matsuda, ja nie che absolutnie brylowac a ni sie niczym chwalic, bo nie ma czym.
                      Ja po prostu nie znam historii z upartym i pewnym swojego dobrego stanu
                      alkoholikiem w roli głównej, które kończy sie happy endem. Tych bez happy endu
                      znam setki, Ty pewnie tez.
                      I uważam, że metoda drobnych kroczków i chronienia męża przed pokusami nie jest
                      najlepsza - tym sposobem może swoim wnukom zagwarantujesz życie w noarmalnych
                      warunkach i bez traumy ojca alkoholika, bo sobie i dzieciom - raczej nie. Mnie
                      sie wydaje, że tutaj stanowcze i jasne postawienie sprawy jest skuteczne. Ale to
                      mnie sie wydaje, a TY zrobisz oczywiście jak zechceszwink Powodzenia.
                      • bombastycznie Re: Z całym szacunkiem dla Tosiny 23.02.08, 12:20
                        jeżeli sama nie dajesz rady to może poszukaj pomocy wśród najbliższych, rodzice
                        Twoi i Twojego męża, rodzeństwo, bo sama możesz tego nie udźwignąć. piszesz że
                        Twój mąż ma silny charakter, a czy on zdaje sobie sprawę z problemu? zdaje sobie
                        sprawę że jest w szponach nałogu czy mówi że nic z nim nie jest i że sobie da rade?
                    • kropkacom Do matsuda 23.02.08, 12:28
                      Znam Twój problem z własnego życia (nie chodzi o męża) i powiem Ci jedno, jak
                      teraz coś nie zrobisz to sobie życie zepsujesz. Wyślij męża na leczenie, postaw
                      mu ultimatum. Niestety jak tego nie zrobisz to będzie tylko gorzej. Ile jeszcze
                      musi być sąsiadów (pewnie Bogu ducha winnych) czy imprez z alkoholem zanim się
                      ockniesz? I to jest ta rzeczywistość, uwierz.
    • lubie.garfielda Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 12:47
      Jesteś pewna, że sąsiedzi mają taki sam problem?
      Jeśli tamta rodzina wbrew temu co Ty uważasz nie ma problemu
      alkoholowego (choć nie sądze by osoba z Twoim doświadczeniem się
      myliła), to mogą po prostu nie zauważyć że coś jest nie tak. Mogą po
      prostu myśleć, że twój mąż jest zabawowy. Pewnie nie wyglądacie na
      ludzi którzy mogą mieć taki problem.

      A w tej sytuacji to nie oni są złym sąsiedztwem.
    • zicke-na-chwile Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 14:40
      do madsuda prosze o kontakt moje gg 3744890
    • rita75 Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 15:22
      byliśmy na "kawie", pękła jedna butelka, ja z synkiem
      > wróciłam a mąż siedzi dalej

      alkohol jest dla ludzi
      • tosina Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 15:30
        Owszem dla ludzi ale tych ktorzy potrafia jego spozycie kontrolowac.
        PO 1 jesli autorki maz jest alkocholikiem to proponuje wycieczke do
        osrodka pomocy spolecznej oni napewno wiedza gdzie jest najblizszy
        osrodek AA. (czesto sa wlasnie przy OPS).
        2Powinniscie przyjsc i wyjso boje z tej imprezki.
        3W tym wypadku metoda malych kroczkow jest do dooopy. BO moze sie
        okazac ze dopiero prawnuki doczekaja sie ze dziadek nie wypije albo
        odmowi. CZy On ma swiadomosc ze ma klopoty z alkocholem?
        4Walka z alkoholem nie jest latwa dlatego przydalaby sie jakas grupa
        wspierajaca.
        5.leczenie nie musi byc dobrowolne.Wyrok moze wydac tez sad.
        6skad wiesz ze sasiad ma podobny problem?Moze staral sie dostoswac
        wkupic w nowe otoczenie?
        • rita75 Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 15:37
          > Owszem dla ludzi ale tych ktorzy potrafia jego spozycie
          kontrolowac.

          Nic na to nie wskazuje, ze sasiedzi kontrolowac nie potrafia...
          • matsuda Skąd wiem, że sąsiad nadużywa? 23.02.08, 15:47
            nie wiem, napisałam ze sie domyślam bo żona jego mówiła że tym razem
            to ona nie bedzie skakać wokół niego, ze to że tamto a poza tym nie
            1 raz zapraszał meza mego na piwo ale to nie o to chodzi podziwiam
            wasze zdecydowanie ale znaczy tp ze w praktyce jestescie zupełnie
            zielone
            • rita75 Re: Skąd wiem, że sąsiad nadużywa? 23.02.08, 15:50
              poza tym nie
              > 1 raz zapraszał meza mego na piwo

              straszny alkoholizm- doprawdy
            • kropkacom Re: Skąd wiem, że sąsiad nadużywa? 23.02.08, 15:52
              Zielone? Oj, nie chciałabyś wiedzieć o alkoholizmie bliskiej osoby tego co ja
              wiem od dawna.
              • kropkacom Re: Skąd wiem, że sąsiad nadużywa? 23.02.08, 15:53
                Sąsiedzi nie muszą mieć problemu. Za to wy go macie na pewno.
            • tosina Re: Skąd wiem, że sąsiad nadużywa? 23.02.08, 15:59
              zdecydowanie ale znaczy tp ze w praktyce jestescie zupełnie
              > zielone
              Jestes w bledzie ale nie zamierzam Cie z niego wyciagac.Widze ze
              sytuacje z mezem Cie przerosla i nie jestes wstanie mu pomoc. Za
              slaba jestes na to. Chcesz ale sie boisz. Boisz sie zmian reakcji
              meza, bezsilnosci i jak to ladnie napisalas"jego mocnego charakteru".

              A sasiada zbyt krotko znasz by osadzac. Dorosli faceci czasami wdomu
              wypijaja piwko , kobiety tez ale nie znaczy to ze maja klopoty z
              alkoholem.On nie wie ze Twoj maz jest uzalezniony.

              W nowym miejscu chcieliscie zaczac od nowa.Tylko zapomnieliscie
              uporac sie z starym klopotem i niestety przed tym nie uciekniecie
              NIGDY.
              • matsuda Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 16:16
                Interpretować to trzeba umieć,
                1 nigdzie nie napisałam, że sie przeprowadziliśmy!!!
                2 troche alkoholu to nie alkoholizm-powiec to tym, co mają problem
                3 skoro tyle tu doswiadczonych to dlaczego nie padł ani jeden
                racjonalny konkret a nie tylko same porady z cienkich poradników!!!
                4 chodziło mi ze nie pierwszy raz!!!-moje roztrzepanie
                • rita75 Re: Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 16:18
                  > 2 troche alkoholu to nie alkoholizm-powiec to tym, co mają problem


                  jedynym, krory ma problem z alkoholem- to twoj maz..moze ostrzec
                  sasiadow przed nim no i poprosic, zeby mu nie stawiali?
                • tosina Re: Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 16:39
                  Padly konkrety ale jak widac do ciebie nie przemowily, nazwalas je
                  poradami z cienkich poradnikow. Moze wlasnie w ich wypadku pomogly
                  bo je zastosowaly rzetelnie od informacji otoczenia -prosze z nim
                  nie pic mu nie stawiac nie odpowiadam za jego alkocholowe wyczyny do
                  w koncu zgloszenia meza/ojca /wujka do leczenia z uzaleznienia.

                  Jesli maz nie chce dobrowolnie to na mocy ustawy z 1996 r w
                  wychowaniu w trzezwosci ,moze zostac zostac zmuszony do leczenai
                  jesli nadużywaniem alkoholu powoduje rozkład życia rodzinnego,
                  demoralizuje nieletnich, uchylaja się od pracy albo systematycznie
                  zakłóca spokój lub porządek publiczny.
                  • bsl Re: Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 18:30
                    słuchajcie dziewczyny , ale autorka wątku nie napisał nigdzie
                    dlaczego sądzi, ze mąż ma problem z alkoholem,
                    czy moze ja czegos nie doczytałam

                    nie wiem, pytam
                    • kropkacom Re: Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 18:42
                      W sumie masz racje, chociaż napisała: "jak poczuje
                      procenty to jak pies do miski". U mojego ojca było identycznie. Nigdy żadnej
                      okazji nie popuścił i pił do bólu. Kiedy skończyły sie okazje zaczął popijać sam
                      w garażu albo z kimkolwiek.
                      • bsl Re: Wszystko nie tak!!! 23.02.08, 18:45
                        a widzisz, mi ten fragment wypowiedzi umknął
    • selavi2 Re: Złe sąsiedztwo 23.02.08, 18:49
      Tez mialam ten problem.
      Jedyne, co Ci moge podpowiedziec, bo sama z tego korzystam, to wejscie na strone
      AA (Anonimowych Alkoholików) i klikniecie na link Al-Anon.
      AA system samopomocy grupowej dla alkoholikow, a Al-Anon dla rodzin i
      przyjaciol alkoholikow. Nawet w malych miejscowosciach moga odbywac sie
      meetyngi. Zobacz sobie ta strone i nie wstdz sie - jest nas duzo matek, zon,
      corek i siostr ludzi ktorzy maja problem z alkoholem. A my mamy problem razem z
      nimi i czesto nawet nie zdajemy sobie sprawy jak duzy jest ten problem i jak
      bardzo utrudnia i nam i im zycie.
      12 krokow na ktorych opiera sie praca w tych grupach naprawde dziela.
      Przekonuje sie o tym od 4 lat codziennie. Skoro ja i moja rodzina znalazlysmy
      tam ratunek, moze i Tobie sie uda?
      Powodzenia.
      • matsuda Selavi2-dziękuję 23.02.08, 19:41
        i na tym chciałabym zakończyć ten wątek. Proszę o nie kontynuację
Inne wątki na temat:
Pełna wersja