Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od kogoś

25.02.08, 08:55
Nie mam nikogo kto oddawałby mi cokolwiek po swoim dziecku, dlatego od zawsze
sama we wszystko zaopatrywałam córkę.
Gdy miała urodzić się siostrzenica mojego męża oddałam jej wszystko co miałam
po córce. Łóżeczko, z którego jeszcze korzystała (postanowiłam kupić jej
nowe), oraz worki po brzegi przepełnione ubraniami. Mimo średniej sytuacji
finansowej nigdy nie oszczędzałam na ubraniach dla córki i bardzo dużo
przeznaczyłam na nie pieniędzy oszczędzając przy tym maksymalnie na sobie samej.
Teraz staramy się o drugie dziecko, o czym wie cała rodzina. A siostra męża
sprzedaje właśnie wszystkie ubrania na allegro, z których wyrosła jej córka. W
wielkich zestawach za kilkaset złotych.. Bez żadnych wyrzutów sumienia.. Wiem,
że w taki sam sposób skończą wszystkie te ubranka, które dałam dla jej córki,
gdy ta z nich tylko wyrośnie.
Co o tym sądzicie? Czy jej zachowanie jest w porządku?
Czuję się jak frajerka. Jest mi przykro. Mój mąż twierdził, żebym nic nie
dawała dla jego siostry, bo ona nic nigdy nie dała dla naszej córki, poza tym
nie będzie miała oporów, żeby to wszystko spieniężyć na allegro. Liczyłam
chociaż, że te najładniejsze rzeczy jego siostra zostawi, a nie sprzeda
wszystko jak leci..
    • niya Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 08:58
      poproś o zwrot ubrań, w czym jest problem? jeśli widzisz, że je sprzedaje tym
      bardziej powiedz jej co o tym myślisz, nawet jeśli jej te ubrania dałaś, a nie
      pożyczyłaś, musiałaby być ostatnią świnią aby nie oddać Ci ich na Twoją wyraźna
      prośbę
    • bea.bea Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 08:59
      osobiscie uwazam,ze sprzedawanie rzeczy które sie dostało to świństwo...
      ale tez...
      kiedy daje rzeczy po moim synu...mówie jasno i wyraźnie, ze nie chce by te
      rzeczy były sprzedane, tylko oddane dalej...jesli nie maja komu oddac, maja
      wrócic do mnie....

    • gryzelda71 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 09:01
      Nie wiem,jaka była miedzy wami umowa,czy te ciuchy jej oddałaś,czy pozyczyłaś.W pierwszym przypadku cóz nie sa juz twoje,sama tak zadecydowałaś(choc mogłas zostawić,sprzedać).
      • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 09:19
        Nie było żadnej umowy.
        Oddałam ubrania mówiąc, że to po mojej córce. Gdy pierwszy raz oddałam jej
        ubrania, to nie wiedziałam jeszcze, że chcemy mieć drugie dziecko, dlatego nie
        mówiłam, że to pożyczka. Przy drugim, trzecim i czwartym worku ubrań wiedziałam,
        że zaczniemy starania gdy tylko podreperuję swoje zdrowie. Siostrze męża od razu
        bez ogródek powiedziałam o swoich planach. Gdyby nie to, że pooddawałam jej
        rzeczy po swoim dziecku, to trzymałabym ten fakt w tajemnicy aż do pozytywnego
        testu ciążowego.
        Mój błąd polegał na tym, że nie pomyślałam o tym, aby powiedzieć, że to
        pożyczka. Teraz głupio byłoby mi prosić o zwrot tych rzeczy, szczególnie, że już
        wiele z nich powystawianych jest na aukcjach.
        • gryzelda71 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 09:29
          No to po ptakch.Choć absolutnie nie pochwalam twojej szwagierki.
          • betty_julcia Hej, absolutnie nie po ptokach:) 25.02.08, 09:48
            Że niby co??? Jak nie spisałaś umowy dając to teraz nie masz do nich
            żadnych praw???? Przecież to nie sąd! Tylko najnormalniejsza sprawa
            na świecie i nie wiem skąd problem???
            Czy naprawdę w dobie dzisiejszych czasów ludzie nie potrafią ze sobą
            rozmawiać? Łatwiej jest wyzalać sie w necie niż w normalny sensowny
            sposów powiedzieć szwagierce że planujecie/spodziewacie się dziecka
            i chcialabyś żeby ubranka które jej pożyczyłaś wróciły do ciebie???
            Jak powie że ich nie ma, to powiedz z uśmiechem "nie szkodzi, mogą
            być inne smile przecież dziecku to bez różnicysmile". To takie trudne?smile

            • betty_julcia Re: Hej, absolutnie nie po ptokach:) 25.02.08, 09:51
              Aha, powystawiane to nie znaczy ze juz sprzedane. Więc lepiej sie
              pospiesz bo jak będą sprzedane to dopiero będzie po ptokach!
              Przecież to twoje ubranka i masz prawo domagać sie o ich zwrot tym
              bardziej ze wiesz ze je ma. Udaj ze nie wiesz nic o allegro, a jak
              powie ze ich już nie ma to wtedy powiedz skąd wiesz ze ma!
            • gryzelda71 Re: Hej, absolutnie nie po ptokach:) 25.02.08, 09:52
              Tylko problemem jest to,ze autorka ubranka dała,a nie pozyczyła.
              • bea.bea Re: Hej, absolutnie nie po ptokach:) 25.02.08, 09:58
                ale sytuacja sie zmienila,,,kolezanka jest w ciąży...
                więc rownie dobrze bez wnikania co sie stalo , czy dzieje z
                rzeczami...powiedziałabym, wieszjesli masz moje rzeczy to oddaj mi je bo jestem
                w ciąży i nie chce kupowac nowych....chyba to żaden wstyd....
              • sasznika Re: Hej, absolutnie nie po ptokach:) 26.02.08, 13:01
                ja w takich ilościach nie dostałam ubranek, ale wszystko z czego Młoda wyrasta
                sprzedaje na Allegro, nie pytam darczyńców czy im sie to podoba, skoro dali w
                prezencie to mogę zrobić z tym co chcę
                • limonka_3 Re: Hej, absolutnie nie po ptokach:) 26.02.08, 17:28
                  A jeśli "darczyńca" należy do bliskiej rodziny i spodziewa się
                  dziecka??
                  Mam znajomą która nikomu, żadnej koleżance i w rodzinie chyba też
                  nie odda nawet skarpetki z której wyrasta jej dziecko. Fakt że
                  wszystko kupuje i może zrobić z tym co chce, kupuje też ubrania w
                  szmateksach, sprzedaje na Allegro. Wszystko co dostaje - sprzedaje.
                  Choć do biednych nie należy.
                  Jedną sukienkę wystawiała kilka razy, w końcu sprzedała za kilka zł,
                  chociaż nasza wspólna koleżanka ma dziewczynkę i napewno by się z
                  niej ucieszyła. Zresztą śliczna sukienka dla niemowlaka.
                  Ja tego nie rozumiem. Najpierw pytam znajomych, rodzinę czy komuś
                  się ubrania nie przydadzą i przeważnie rozdaję.
                  Wiadomo, że co innego kurtka za 200 zł, a co innego sukieneczka za 4.

                  Ale wracając do sedna - porozmawiaj z nią, jak nie odda, to może
                  przynajmniej zrobi się jej głupio. I nic jej już nie dawaj po twoim
                  starszym dziecku.
          • bea.bea Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 09:54
            moze niekoniecznie po ptakach....

            zapytałabym z usmiechem na ustach...dlaczego sprzedaje moje rzeczy na all....i z
            jeszcze większym usmiechem powiedziałabym, ze fajnie ze jest taka obrotna, bo ja
            bym na to nie wpadła, a teraz pewnie za moje połowe z zysku mi odda...

            nie robiłabym awantury...raczej zrobilabym z siebie głupawa blondynke...( która
            jestem..smile...i pewnie zapytalabym jeszcze za ile chce wystawic rzeczy które
            jeszcze ma...bo chetnie je od niej odkupie...bo przeciez wie że bede miala
            dziecko...
            • betty_julcia Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:13
              Wiesz bea ale nie kazdy potrafi dodać troszke tej uszczypliwoścismile
              Ja bym chciala mieć taką umiejętnośc ale niestety nie mamsmile Aautorka
              na pewno nie ma bo gdyby miała to nie pisałaby postów na forum i w
              ogóel nie widziałaby problemu w całej sytuacji.
              JA proponuję naprawdę polubowne rozwiązanie.

              Gryzelda ja dalej nie widzę problemu. To co z tego że dała!!! Jest
              to problem nie do przeskoczenia??? Ja myślę że szwagierka raczej
              nie domyślna niż perfidna i z premedytacją sprzaje podarowane
              ciuszki pomimo ze w tej sytuacji wypadałoby je oddać. Albo ma
              nadzieje ze własnie autorka sie nie upomni.
              Jeżeli autorka sie nie upomni teraz, póki nie jest za późno to sorry
              ale dla mnie to objaw wielkiej cipowatości autorki a jednocześnie
              sprytu i perfidii szwagierkismile
              • gryzelda71 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:37
                betty_julcia napisała:
                dla mnie to objaw wielkiej cipowatości autorki a jednocześnie
                > sprytu i perfidii szwagierkismile

                No i tak zapewne jest.
                • bea.bea :) 25.02.08, 13:53
                  macie racje...ale jestesmy tu po to,zeby pomóc kolezance, znaleźć sposób na
                  wydebienie od szwaggierki spowrotem rzeczy...smile_

                  tak burza mózgów.smile...a co ona z tym zrobi....pewnie wybierze sposób dla siebie
                  najlepszy...

                  choc czasem kiedy coś chce zrobić, to myslę i myśle...a potem okazuje sie, ze na
                  najprostrzy sposób ..sama nie wpadłam...a niby niegłupia jestem..smile
    • moofka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:08
      no nie jest to za ladnie z jej strony
      tym bardziej, ze waszej corce nic jak piszesz nie dala
      dostajac wory ciuchow, lozeczko i cos tam jeszcze milo odwdzieczyc sie jakims
      drobiazgiem dla dziecka
      tym bardziej, ze to rodzina
      jezeli wszyscy wiedza, ze staracie sie o dziecko najnormalniej w swiecie
      poprosilabym o zwrot ubranek, z ktorych nie korzysta juz jej corka
    • renkag Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:09
      Normalnie powiedz jej, że jesteś w ciąży i jeśli zostało jej coś w
      stanie "używalności" po jej dziecku to chętnie weźmiesz.
      • betty_julcia Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:14
        Jeżeli autorka dala jej po jednym dziecku to po dwóch ten stan jest
        jak najbardziej "używalności".
    • care5 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:43
      Czlowiek postepuje z kims uczciwie i zyczliwie czesto liczy ze ta
      osoba tez postapi podobnie. Niestety zycie brutalnie to weryfikuje.
      Sama mam w otoczeniu taka jedna ,ktorej pomagam. TZn robie cos co
      oprocz czasu wymaga nakladu finansowego no i jestem durna bo nie
      potrafie jej ni jak zwrocic uwagi ze dobrze pomoge ale niestety to
      mnie kosztuje.MOze nie duzo jednorazowo ale suma sumarum sporo bo i
      pomoc czesta. DZiewczyna jest w lepszej sytuacji niz ja a i tak nie
      potrafie.Mnie szokuje ze ona wogole nie zauwaza problemu, i nie
      mysli sie ze mna rozliczyc. Takie zachowania zabijaja
      spontanicznosc i chec niesienia pomocy. Nie licze juz ze gdy ja z
      kims postepuje uczciwie i fer to on odda mi tym samym.
      • betty_julcia Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 10:53
        Ale ludzie są różni i nie odpowiadamy za ich czyny i nie potrafimy
        przewidzieć ich toku myślenia.
        Natomiast od nas zależy jak odnajdziemy się w róznych sytuacjach i
        jak potrafimy egzekfować swoje prawa. Po co pomagać komuś jeżeli nie
        mamy z tego żadnej satysfakcji, poczucia spełnienia dobrego uczynku
        wręcz tylko niesmak i żal. Żeby tak się nie czuć powinnismy nauczyć
        się pomagać z głową a nie tak żeby to osoba której pomagamy weszła
        nam na głowę i jeszcze dyktowała warunki. Trzeba nauczyć sie tak
        pomagać zeby ta pomocmiala sens. Jeżeli nie ma to naprawdę ja uważam
        ze takie ubranka i zabawki zamiast do rodziny lepiej oddać do domu
        dziecka. Tam na pewno sie nie zmarnują.
      • kostruszka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:02
        Uważam, że jeśli nie zaznaczyłaś wyraźnie, ze to pożyczka, to Twoja szwagierka
        ma prawo z tymi ciuszkami zrobić, co jej sie podoba - w tym wyrzucić, oddać do
        PCK albo właśnie sprzedać. To był przecież prezent, a jako taki nie podlega
        zwrotowi.
        Oczywiscie byłoby miło, gdyby szwagierka zaproponowała oddanie ubranek, ale
        jeśli sama tego nie uczyniła, Twoje sugestie co do zwrotu byłyby mało eleganckie.
        Po prostu musisz odżałować stratę i tyle.

        A poza tym odnoszę dziwne wrazenie, ze najbardziej Cię boli fakt, że ona na tych
        ciuchach zarabia. Według mnie nie ma w tym nic nagannego.
        To teraz JEJ rzeczy. Sugerowanie, ze powinna wycofać aukcje są co najmniej dziwne.
        Pozdrawiam.
        • gryzelda71 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:05
          kostruszka napisała:
          > A poza tym odnoszę dziwne wrazenie, ze najbardziej Cię boli fakt, że ona na tyc
          > h
          > ciuchach zarabia. Według mnie nie ma w tym nic nagannego.
          > To teraz JEJ rzeczy

          Po prostu cwaniactwo.
          • kostruszka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:27
            Po mikołajkach, gwiazdce i dniu dziecka na all mnóstwo jest aukcji zabawek i
            ubranek, w opisie których jest wprost powiedziane, że to nietrafione lub nudne
            już dla dziecka prezenty. Jakoś wtedy nikt sie nie oburza i nie posądza
            wystawiających o cwaniactwo.

            Uważam, ze błąd dagienki polegał na tym, ze nie umówiła sie dokładnie ze
            szwagierką na temat ewentualnego zwrotu ciuszków. Nawet mąż odradzał jej
            pożyczkę, wiec pewno wiedział, ze tak sie to skonczy. Teraz nie ma co
            rozdzierać szat, tylko na drugi raz dokładnie określać warunki wszelkich pożyczek.

            • gryzelda71 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:31
              Dla mnie nie sa to analogiczne sytuacje.
              • mama_kotula Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:37
                gryzelda71 napisała:

                > Dla mnie nie sa to analogiczne sytuacje.

                Mnie zawsze niepomiernie zadziwiał zwyczaj przekazywania sobie ubranek z ukrytym podtekstem, którego każdy musi się domyślić i który ponoć dla każdego jest jasny. Czyli: wiadomo, że ci je pożyczam, ale mają do mnie wrócić, albo do kogoś innego, bo to normalne, że takie ubranka się przekazuje dalej.

                Otóż - nie, nie wiadomo i nie dla każdego jest to normalne.

                Jeżeli oddaję coś po moich dzieciach, to albo ODDAJĘ - w rzeczywistym tego słowa znaczeniu, i nie interesuje mnie, co zrobi z nimi obdarowany (może je przerobić na ścierki do podłóg, jeżeli ma taki kaprys - to już NIE są moje rzeczy, tylko jej), albo zaznaczam, że jest to POŻYCZKA i chcę, aby to, to i to do mnie wróciło zaraz po tym, jak dziecię z tego wyrośnie.

                Jak w większości wątków na tym forum - zabrakło jasnego porozumienia.
        • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 15:04
          > A poza tym odnoszę dziwne wrazenie, ze najbardziej Cię boli fakt, że ona na tyc
          > h
          > ciuchach zarabia. Według mnie nie ma w tym nic nagannego.

          Nie. To mnie nie boli.
          Co prawda szwagierka jest w znacznie lepszej sytuacji finansowej od mojej, ale
          pomagałam jej z dobrej woli. Kiedy rozpoczęłam oddawać jej wszystko po swoim
          dziecku, to nie wiedziałam jeszcze, że w ogóle zdecyduję się na kolejne
          maleństwo. Wiedziałam, że mogłabym trochę zarobić na tych rzeczach, ale wolałam
          zrobić dobry uczynek wink.
          Część rzeczy po swojej córce oddałam dla swojej sąsiadki. Jest to dość biedna
          dziewczyna. Wiem, że te rzeczy ode mnie, z których jej dziecko wyrosło oddała
          koleżankom. I jakoś wcale mi to nie przeszkadza.
          Wydaje mi się, że w przypadku sytuacji ze szwagierką powinnam odboleć stratę i
          po prostu trzymać u siebie wszystkie kolejne ubranka z których wyrośnie moja
          córka. Do rozmiaru 92 będę musiała drugiego bobasa kompletnie we wszystko
          pozaopatrywać i to już moja w tym wina.
    • gorzkasweetie Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:15
      Trzeba było nie "liczyć", tylko jasno powiedzieć, co chcesz żeby
      zostawiła. Proste.
      A swoją drogą dziwne podejście, sprzedawać to co się dostało w taki
      sposób. Na allegro sprzedaję to co sama kupiłam, nigdy rzeczy które
      dostałam po dzieciach rodziny. Traktuję je jako przejściową
      pożyczkę. Po wyrośnięciu z nich mojego dziecka, jeżeli są jeszcze w
      użytkowym stanie, odkładam, logiczne że mogą im sie kiedyś przydać.
      Zawsze się dziecko temu, co mi podarował może trafić ponownie smile
    • cesarus Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:25
      skoro to siostra Twojego męża, to może niech on z nią porozmawia, bo faktycznie
      dla Ciebie sytuacja jest dość niewygodna...
      Tylko pytanie, czy zależy Ci, aby rzeczy do Ciebie wróciły, czy żeby ona ich nie
      sprzedawała?
      • lupobianco Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 12:34
        z jednej strony trudno odmówic racji dziewczynom mówiącym "dałaś a
        nie pożyczyłaś, może zrobić co chce" jedenak w moim odczuciu
        sprzedawanie takich rzeczy na allegro jest pewna formą cwaniactwa.
        Mówie tylko o rzeczach używanych "po innym dziecku" nie o nowych
        ciuszkach z metkami (prezentach, z którymi faktycznie można zrobić
        co się chce)Sama dostaję worki ciuszków dla swojego dziecka od mojej
        siostry po jej maluszku (między dziećmi jest rok róznicy) i samo to
        jest ogromnym wsparciem finansowym, nie oszukujmy się ale nowe
        ubranka dzieicęce kosztuja niemało, tak więc jestem mówiąc
        kolokwialnie do przodu o kilkaset zł i nie wyobrażam sobie jeszcze
        sprzedawania tych rzeczy na allegro. Kłóci sie to w moim pojęciu z
        pewną przyzwoitością, ideą "przechodnich rzeczy" : ) zwłaszcza, że
        moja siostra częśc tych rzeczy również dostała od swoich koleżanek i
        nigdy żadna nie zaznaczała, czy to pożyczka czy nie, po prostu
        niektórzy ludzie wiedzą bez podpowiedzi jak należy postępować. Teraz
        ciuszki,z których wyrasta mój maluch (te które dostałam i te, które
        dokupiłam), wyprane i wyprasowane ja pakuje w siatki i oddaje
        siostrze, bo sama nie mam koleżanek "spodziewających sie" : ) a ona
        przekazuje swoim koleżankom, które spodziewają się maluchów,
        wiedząc, że jak ona będzie ponownie w ciąży zawsze może liczyć na
        znajomych. Tak samo jest zresztą ze sprzętami, dostała świetny
        wynalazek - wanienkę na stelażu, przekazała ją mnie a ja teraz
        oddaję ją dziweczynie, od której ją dostałyśmy (właśnie spodziewa
        się maluszka). Jeśli nie ma się w otoczeniu nikogo z małymi dziećmi,
        warto zawsze po prostu zapytać ofiarodawcę "Słuchaj, mój maluch już
        wyrósł z ubranek, które dostaliśmy od ciebie, spokowałam je ładnie,
        może znasz kogoś komu jeszcze mogłyby posłuzyć?" dajemy wtedy szansę
        tej osobie, aby zdecydowała, czy możemy ew. te ubranka bez żadnych
        problemów sprzedać i wszyscy będą sie czuli w porządku.
        Nie mówie tu o pojedynczych sztukach, tylko faktycznie o dużych
        ilościach. Poza tym ładnie chyba by było kupić osobie od której
        dostajemy duże ilości ciuszków, jakies ubranka dla jej dziecka, te
        ubranka i tak "przyjdą później do nas"
        To tylko kilka moich refleksji na ten temat, pojawia się on dość
        często na forum i w końcu nie wytrzymałam i musiałam napisać co o
        tym sądzę. Pozdrawiam.
    • 9-x-2 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 11:44
      Zawsze mozesz poprosic o zwrot tego, co jeszcze zostało.
      Ale naprawdę robi źle zprzedając Twoje ciuszki i biorąc kase - wg
      mnie jak juz, to musi kasę oddawać właścicielowi ubranek
      • jadzia.orbitrek Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 12:12
        wiesz co?
        kup to wszystko od niej na all, bedzie jej głupio chyba...
        • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 15:31
          > wiesz co?
          > kup to wszystko od niej na all, bedzie jej głupio chyba...

          big_grinDDDDDDDDD
    • soemi Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 13:12
      Myślę, że możesz powiedzieć prosto z mostu, ale delikatnie, że chciałabyś
      odzyskać ubranka, które jej dałaś dla dziecka np wiedzę, że Twoja córka juz
      wyrosła z tych ubranek co Wam dałam a ja, jak wiesz, spodziewam się dziecka więc
      miło by mi było odzyskać je z powrotem bo widzę że Wy już nie korzystacie.
      Z drugiej strony to dziewucha bezczelna, sama dostała i jeszcze kasę na tym
      robi. Uważam, że powinna oddać je dalej w rodzinie albo koleżance ale napewno
      nie sprzedawać!
      • mama_kotula Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 13:20
        soemi napisała:
        > Z drugiej strony to dziewucha bezczelna, sama dostała i jeszcze kasę na tym
        robi. Uważam, że powinna oddać je dalej w rodzinie albo koleżance ale na pewno
        nie sprzedawać!

        Widzę, że już drugi raz się to pojawia, zatem proszę mi wyjaśnić, na czym polega
        "IDEA PRZECHODNICH RZECZY".

        Pytam, bo w moim środowisku nie spotkałam się z czymś takim, prezent jest
        prezentem i jako taki może być spożytkowany zgodnie z wolą obdarowanego (w tym
        może być również sprzedany bądź pocięty na dywaniki).

        PS. Nie mam złośliwych intencji pytając, po prostu mam wrażenie, że czegoś nie
        bardzo rozumiem.
        • margo_kozak Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 13:36
          No ale autorka watku jest w ciazy i gdyby ta szwagierka miala choc
          troche taktu i kultury to powinna oddac i jeszcze dorzucic jakies
          swoje.
          Owszem dostala te ubranka ale kultura osobista nakazywalaby ich
          zwrot w tej sytuacji

          Ktos tam napisal ze może ona niedomyslna? Ale się domyśliła żeby na
          allegro wystawic i kase zarobic?
        • betty_julcia mamo-kotula 25.02.08, 13:39
          Bardzo ładnie opisła ideę przechodnich rzeczy lupobianco. Ładnie,
          wyraziście i przejrzyście. Nic dodać nic ując.
          Poprostu trzeba mieć to coś w sobie aby to rozumieć. jedni maja inni
          nie mają. Jedni coś dostaną i nie widzą szerszej idei, inni widzą w
          jakich okolicznościach otrzymali pomoc i w pewien sposób to szanują
          i odwdzięczją się.
          To jest jedna z takich delikatnych spraw, niuansów po których można
          pod innym kątem spojrzeć na człowika, nawet go ocenić. Jeden
          wykorzysta pomoc, malo tego, jeszcze zarobi na niej. Inny przekaże
          pomoc dalej.... Nie mają z tym nic wspólnego pozwolenie, wytyczne,
          uzgodnienia z darczyńcą. To po prostu jest jakies świadectwo
          osobowoścismile
          • mama_kotula Re: mamo-kotula 25.02.08, 14:08
            betty_julcia napisała:

            > Jedni coś dostaną i nie widzą szerszej idei, inni widzą w
            > jakich okolicznościach otrzymali pomoc i w pewien sposób to szanują
            > i odwdzięczją się.

            Ale w jakich okolicznościach otrzymali pomoc? Nadal widzę tu znamiona jakiejś umowy niepisanej jednak. Czyli: jedna z nas zachodzi w ciążę, to wszystkie spieszą jej z pomocą, i na odwrót - taki folklor mamy.

            > To jest jedna z takich delikatnych spraw, niuansów po których można
            > pod innym kątem spojrzeć na człowika, nawet go ocenić. Jeden
            > wykorzysta pomoc, malo tego, jeszcze zarobi na niej. Inny przekaże
            > pomoc dalej.... Nie mają z tym nic wspólnego pozwolenie, wytyczne,
            > uzgodnienia z darczyńcą. To po prostu jest jakies świadectwo
            > osobowoścismile

            No to ja mam kurde spaczoną osobowość. Co więcej, wszystkie moje koleżanki mają spaczoną osobowość. suspicious
            Szczerze? To jakoś nie interesują mnie dalsze losy rzeczy, które oddałam koleżankom. Niech sobie je sprzedają, niech je oddają, jak chcą - nie moja sprawa. I nie mnie oceniać koleżankę, która sprzedaje SWOJE rzeczy.

            Dla usprawiedliwienia dodam, że po prostu w przekazywaniu sobie dziecinnych ubranek nigdy nie widziałam żadnego wymiaru duchowego pozwalającego oceniać osobowość, poważnie mówię - w moim najbliższym otoczeniu jest to na zasadzie prezentów i nikt nie zastanawiał się, co dalej się dzieje z rzeczami. Grunt, że osoba, która dostała, ucieszyła się. Prezent to prezent, pożyczka to pożyczka. I tyle smile Dodam jeszcze, jakby ktoś chciał coś zarzucać - atmosfera wzajemnej życzliwości pozostaje i ma się dobrze.
            • lupobianco Re: mamo-kotula 25.02.08, 14:38
              Trudno to wytłumaczyć, ale w moim pojęciu prezentem jest rzecz nowa,
              kupiona specjalnie dla tej osoby, worek używanych rzeczy (nawiasem
              mówiąc, niekiedy dużo ładniejszych niż te nowe kupione, czasami
              ślicznych: ) nie jest prezentem, jest pomocą, odciążeniem, czymś
              super miłym, z czego się ucieszymy, ale nie dałabyś dziecku czy
              komukolwiek np. w prezencie urodzinowym, pod choinkę używanych
              rzeczy. Jest to niesamowicie miła pomoc, która nadchodzi
              nieoczekiwanie, dlatego człowiek obdarzony empatią otrzymawszy taką
              pomoc, gdy widzi w otoczeniu inne osoby które też mogłyby skorzystać
              też pomaga, czyli oddaje dalej to co dostał : ) Przyznaję brzmi
              trochę "sekciarsko" ; ) ale trudno to wytłumaczyć...
              Wrócę do przykładu opisanej już wanienki na stelażu, którą dostała
              moja siostra od koleżanki, jest to sprzęt niezwykle przydatny, jak
              też dość kosztowny, moja siostra ją po prostu dostała, jak jej
              maluch wyrósł, przekazała ją mnie, oddała, teraz pierwotna
              właścicielka sprzętu spodziewa sie ponownie dziecka, idąc Twoim
              tokiem myślenia, mogłabym spieniężyć ową wanienkę na allegro i nic
              nikomu do tego, sprzęt był przekazywanya nie pożyczany. Nie
              potrafiłabym i już, wszystko juz stoi spakowane i czeka na transport
              do pierwszej właścicielki, której jestem niezwykle wdzięczna.
              Pozdrawiam ciepło ; )
              • betty_julcia Re: mamo-kotula 25.02.08, 15:41
                No właśnie. Znów bardzo trafnie napisanesmile
                Ja nie czuję w tym zadnej duchowości. Po prostu podarowanego worka
                ciuchów dla dziecka nie potraktowałabym jako źródła do zarobienia
                kasy tylko po prostu oddałabym je tak jak sama otrzymalam. A
                najlepiej darczyńcy żeby mógl sam z nim zrobić co uważa za
                stosowne...
    • kotbehemot6 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 14:14
      jezeli daas to w sumie nic zrobisz nie możesz. Z momentem "dania" te rzeczy
      stały się jej własnościa i tyle. Sama wyznaję zasadę,ze jak coś dotałam to
      raczej nie sprzedaję tylko jezeli nie zniszczone oddaję dalej. niemniej zdazryło
      mi się jak byłam w podbramkowej sytuacji finansowej sprzedac sukienkę...
      • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 15:25
        niemniej zdazrył
        > o
        > mi się jak byłam w podbramkowej sytuacji finansowej sprzedac sukienkę...

        W porządku. Rozumiem to smile.
        Wcale nie uważam, że powinnam dostać z powrotem wszystko co dałam. Zresztą dając
        te rzeczy cieszyłam się tylko z tego, że sprawiłam dziewczynie radość, bo sama
        pamiętam jak nasz budżet naciągnęło kompletowanie wyprawki. Potem uważałam już
        za oczywistość to, że jej wszystko oddaję i nie zastanawiałam się nad tym
        głębiej. Dostała mnóstwo ubrań, które jej córka do dwóch latek będzie nosiła (od
        urodzenia). Wiadomo, że rzeczy mogą się zniszczyć, zmechacić, a część z jakiegoś
        powodu można sprzedać. Absolutnie nie oczekiwałam, że wszystko dostanę z
        powrotem. Liczyłam tylko chociaż na niewielką część.. która by mnie odciążyła
        finansowo..
        • betty_julcia Dagienka 25.02.08, 15:49
          a czy ty dając jej te rzeczy wyraźnie powiedziałaś że ich nie chcesz
          z powrotem czy nie było mowy na ten temat?
          Bo w sumie jeżeli nie ustaliłyście to dla mnie naturalne ze zostają
          w rodzinie i czekają na kolejne dziecko.

          Ja tam bym się jednak upierała żebyś tą sprawę rozwiązała i to
          szybko, zanim sprzeda te ciuszki na allegro. TAk jak napisałam, udaj
          ze nie wiesz o allegro i powiedz ze spodziewasz się maluszka i
          cieszysz się ze masz całą wyprawke. Dodaj ze ubranka po dwójce
          dzieciaczków nie są wcae w złym stanie i że bardzo was odciąży
          finansowo to że macie ubranka po SWOIM starszym dzieckusmilei że taka
          jest zaleta posiadanie starszego dziecka i w ogole dzieci w rodzinie.
          Nie bądź taka ciotka, kochana ubranka do rozmiaru 92 to dość spory
          wydatek. Wiem bo sama mam dwójkę, przy czym młodszy wkroczył w
          rozmiar 92smile
    • emwu55 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 14:51
      ja też oddałam znajomej dużo ubrań po synku, wanienke, baldachim,
      pościel, zabawki i jak byłam u niej w odwiedzinach to usłyszałam -
      co ty wiesz o dzieciach. No fakt nic nie wiem - jej dziecko ma 2 m-
      ce moje 2,5 roku.
      A i mam nadzieję, że ubranka mi zwróci bo powiedziałam ,ze może
      jeszcze komuś posłużą. więc może Ty też tak zrób - powiedz, że są
      potrzebne a jak nie ubranka to przynajmniej kasa, ze sprzedaży. i
      oczywiście weź kasę jak Ci ją przyniesie - a niech sie obrazi nawet.
      Trudno. Nie wyobrażam sobie sprzedaży rzeczy nie należącej do mnie,
      chyba, że dający wyraźnie mi powie "rób co chcesz, ja nie
      potrzebuję".
    • na_pustyni Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 25.02.08, 17:34
      Pożyczając koleżance ubrania po swoim dziecku powiedziałam, że będą na nie
      następni chętni. Oddała te, których jej synek nie zniszczył, a także część ubrań
      tylko po nim. Służą następnemu dziecku i jest git.
    • zebra12 Też podostawałam mnóstwo rzeczy dla dziecka 25.02.08, 20:36
      A więc tych pożyczonych w ogóle nie używałam. Wsadziłam do wora i do garażu. W
      taki samym stanie oddałam. Dlaczego? Bo nie chce mi się pamiętać co jest czyje i
      uważać czy mi się pobrudzi czy zniszczy w praniu. A te, które dostałam
      segreguję. Zniszczone, brzydkie od razu wyrzucam! Lepsze zostawiam, używam, a
      potem albo rozdaję, albo jeśli zniszczone to wyrzucam. Czasem zanoszę do PCK, a
      czasem do komisu. Na Allegro zwykle takich rzeczy nie wystawiam, bo są zbyt
      zniszczone.
      • phantomka Re: Też podostawałam mnóstwo rzeczy dla dziecka 25.02.08, 22:24
        Sorry, ale trzeba byc po prostu zle wychowanym, zeby te ubrania
        sprzedawac.
        Znowu wyjezdzacie z tekstami "brak komunikacji, brak umowy, itd"
        jakby kazda kwestie rodzinna nalezaloby spisywac notarialnie.
        Niektorzy to chyba o dobrych obyczajach nie slyszeli niestety.
        Jezeli kolezanka przynosi mi ciasteczka na swoim talerzu, to
        oznacza, ze ja ten talerz moge sprzedac, bo zostal u mnie?
        W zyciu nie przyszlo mi do glowy sprzedawac ubranka, ktore zostaly
        mi jednak pozyczone. Bo musze zakladac taka a nie inna ewentualnosc.
        A jezeli chcialabym je sprzedac, to najpierw uzywam jezyka i pytam -
        takie proste, a jednak dla niektorych zbyt skomplikowane.
        Mialam podobna sytuacje - oddalam kilka workow ubran, bo zostalam
        poproszona przez kuzynke, zebym poszukala ubranek po corce dla domu
        samotnych matek. Ok, spakowalam co mialam, w tym ubranka oryginalne,
        z metkami. I co sie okazuje? Kuzynka ogladala te rzeczy ze swoja
        siostra (ktora ma male dziecko) i powybierala sobie najladniejsze
        ciuchy a reszte oddala dla samotnych matek. Ot, biedne, to niech w
        lachach chodza. Dodam, ze obie sa bardzo bogatymi prawniczkami, wiec
        na ubrania je stac.
        • gryzelda71 Re: Też podostawałam mnóstwo rzeczy dla dziecka 26.02.08, 09:09
          phantomka napisała:
          > A jezeli chcialabym je sprzedac, to najpierw uzywam jezyka i pytam
          > takie proste, a jednak dla niektorych zbyt skomplikowane.

          Dokładnie,dlaczego jasna komunikacja obowiązuje tylko w jedna stronę?
          Dlaczego osoba obdarowana nie moze najnormalnie zapytać co dalej z ciuszkami?
    • sakada Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 00:29
      Dałaś te rzeczy czy pożyczyłaś? Jak dałaś to nie płacz - już nie są
      Twoje - właścicielka może z nimi robić co zechce. Jeśli pożyczyłaś
      to domagaj się zwrotu itemów lub kasy ---> proste.
      • dlania Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 08:36
        Wiesz co , dagienka, to nie moja rodzina i nie moje ciuchy, a juz mi sie
        cisnienie podniosło!
        Jak dziewczyna nie zna reguł "pozyczania" ciuszków, to trzeba ja uświadomic.
        Powiedziec: wiesz, w rodzinie mojej mamy bylo tak..." i wyjaśnić, że ciuszki sie
        pozycza, potem dokłada cos ze swoich i puszcza dalej w obieg. I wszyscy na tym
        korzystaja, a nie jedynie dziewucha, ktorej sie wydaje, że majatek na tym zbije.
        Niech bedzie, że to folklor, ale pozyteczny.
        W takiej sytuacji jak teraz, to ja bym ja faktycznie zapytała, czy mam sobie te
        ciuchy kupić na aukcji? I zrobiłabym to.
        • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:05
          Niestety jestem dupą wołową. Brakuje mi charakteru.
          Jedyne chyba co w tej sytuacji mogę zrobić to nic jej więcej nie oddać. Jest to
          dla mnie przykre, bo to trochę tak jakbym na jej dziecku się mściła.
          Jeśli urodzę chłopca, to trudno, te typowo dziewczęce rzeczy sprzedam na allegro
          uncertain. Jak już mówiłam my jesteśmy w gorszej sytuacji finansowej.
      • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 08:54
        > Dałaś te rzeczy czy pożyczyłaś? Jak dałaś to nie płacz - już nie są
        > Twoje - właścicielka może z nimi robić co zechce. Jeśli pożyczyłaś
        > to domagaj się zwrotu itemów lub kasy ---> proste.

        Nie było żadnej umowy. Wiedziałam, że szwagierka będzie na dniach rodzić córkę,
        więc przytachałam jej rzeczy z których moja dwuletnia córka zdążyła powyrastać,
        a potem co jakiś czas przynosiłam następne rzeczy. Nie było sensu, abym to
        wszystko trzymała, skoro sama nie spodziewałam się jeszcze dziecka. Traktowałam
        to jako naturalny odruch.
        Kiedy z mężem zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, to mówiłam, że fajnie, bo
        tym razem nie będziemy musieli wszystkiego od początku do końca kompletować. Mąż
        powątpiewał, że te rzeczy do nas wrócą, ale ja jako osoba bardzo naiwna mówiłam
        mu, że się myli. Nie miałam potrzeby rozmawiać na temat tych rzeczy z jego
        siostrą, bo uważałam, że to normalne, że do nas wrócą. Ale widać niektóre sprawy
        trzeba jasno określać.
        • tosina Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:00
          A ona wie ze spodziewasz sie dziecka? Jak dla mnie powinna zapytac
          sie czy rzeczy ktore jej dałas moze sprzedac. W sumie to tez tak
          robiliysmyz siostra .I nikt nikomu nie mowil ze "pozyczone" ze oddac
          trzeba.Bylo to dla nas oczywiste.
          • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:12
            > A ona wie ze spodziewasz sie dziecka?

            Od razu jej o tym powiedziałam, że staramy się o dziecko (jeszcze chyba się go
            nie spodziewam).
          • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:13
            Jako pierwsze dowiedziała się o tym, że będziemy się starać o dziecko.. gdy
            tylko decyzja między mną a mężem o tym zapadła. Od razu ją powiadomiłam o tym
            fakcie.
            • dlania Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:15
              dagienka, rób jak chcesz, masz prawo nie byc asertywna, ale jesli wam sie nie
              przelewa, to pomysl ekonomicznie: ona zarobi na tych ciuszkach 200 zł (?), a ty
              na nowe wydasz - no ile?
              • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:27
                > dagienka, rób jak chcesz, masz prawo nie byc asertywna, ale jesli wam sie nie
                > przelewa, to pomysl ekonomicznie: ona zarobi na tych ciuszkach 200 zł (?), a ty
                > na nowe wydasz - no ile?

                uncertain
                Ona zarobi na tych ciuszkach więcej. Są od rozmiaru 56 do 92 uncertain. Wiele tych
                rzeczy naprawdę bardzo dużo kosztowało. Jest tam ok 10 kurtek, kombinezony
                zimowe i pełno innych rzeczy.
                Ale wiem, że na nowe ciuszki wydam o wiele, wiele więcej... sad(
                Rzeczywiście asertywnością nie grzeszę, ale pogadam z mężem. To w końcu jego
                siostra. Może coś zaradzi. On w przeciwieństwie do mnie jest charakterny i
                asertywny.
                • dlania Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:47
                  Więc sie zastanów, czy stac Cie na to, żeby lekka reka odpuścić sobie te dwa,
                  trzy tysiące zł, albo i więcej. Czy nie wolałaBYS ZAINWESTOWAC ich w przyszłośc
                  dziecka?
                  • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 09:54
                    Może moja teściowa coś na to poradzi. Napomknę jej o tym.
            • iwoniaw Widzisz, Dagienko 26.02.08, 09:24
              > tylko decyzja między mną a mężem o tym zapadła. Od razu ją powiadomiłam o tym
              > fakcie.

              O ileż zręczniej i bez niedomówień byłoby, gdybyś powiedziała nie tylko "staramy
              się o dziecko", ale "staramy się o dziecko, więc odłóż dla mnie spowrotem
              rzeczy, z których wasza Zosia/Kasia/Matylda wyrasta". Wtedy byłoby wiadomo, co
              naprawdę chcesz przekazać. Bo samo "staramy się o dziecko" ja, szczerze mówiąc,
              też odebrałabym raczej jako chęć zwierzeń i pogadania "między nami kobietami w
              rodzinie", a nie komunikat o chęci odzyskania rzeczy.

              Szczerze mówiąc, rzeczy, które _dostałam_ traktowałam jak własne, a na te, które
              _dawałam_ bez zastrzeżenia "jak dziecko ci wyrośnie, to to i to mi oddaj" już
              nie liczyłam i do głowy by mi nie przyszło się zastanawiać, co moja siostra czy
              koleżanki z nimi robią. Niektóre wróciły przy kolejnym dziecku, inne nie (może
              zostały sprzedane na allegro - nie wiem) i jest to dla mnie normalne.

              Oburzyłabym się, gdyby ktoś sprzedał (czy oddał komuś innemu - obojętnie) rzecz,
              o której wyraźnie powiedziałam, że to pożyczka i ma do mnie wrócić. A rzeczy, na
              których mi specjalnie zależy/ chcę za wszelką cenę uniknąć ich zniszczenia po
              prostu nie pożyczam.

              Teraz wg mnie masz jedno sensowne wyjście - powiedz szwagierce wprost, żeby ci
              odkładała spowrotem rzeczy, z których siostrzenica męża wyrosła, ale o te
              sprzedane już się nie upominaj, skoro jej je _dałaś_. Mogła (i ja bym tak na jej
              miejscu to odebrała) myśleć, że skoro dajesz jej to, co Ci już niepotrzebne
              (sama pisałaś, że miałaś sytuację pt "zajmuje mi to miejsce, dziecka nie
              planuję), to może to dowolnie rozdysponować.
              • dagienka Re: Widzisz, Dagienko 26.02.08, 09:44
                Jeśli oddaję koleżance jakieś rzeczy, to może je oddać czy sprzedać komuś. Nie
                wnikam w to. Ma na pewno bliższe sobie osoby niż ja i nie musi wcale pamiętać co
                akurat ja jej dałam.
                Jeśli oddaję ubrania komuś w rodzinie, to może zrobić z nimi co chce. Może je
                sprzedać... ale w momencie kiedy my zaczynamy starania o potomstwo, a ona
                sprzedaje wszystko z czego jej dziecko wyrosło, to jest to niesmaczne.
                Niesmaczne, ponieważ jakby nie patrzeć jest ciocią dla mojego dziecka, a rodzina
                powinna się wspierać.
                Rozumiem sytuację, gdzie sprzedajesz ubranka po dziecku na allegro, niezależnie
                od tego czy je kupiłeś czy dostałeś. Jeśli jednak ktoś obdarował cię całą górą
                niezniszczonych ubrań (i zresztą nie tylko ubrań), a ty w momencie kiedy ten
                ktoś zachodzi w ciążę zaczynasz wszystko sprzedawać, to jest to.. egoizm?
                • iwoniaw No nie jest to miłe, fakt 26.02.08, 12:22
                  ale skoro już sytuacja wygląda jak wygląda, to powiedz, żeby szwagierka
                  odkładała dla Ciebie rzeczy, z których wyrasta jej dziecko i tyle. A o te
                  upłynnione już bym się nie upominała - szkoda zdrowia.
    • maja_sara Re: jeśli Ty 26.02.08, 10:01
      Jeśli Ty jej DAŁAŚ, tak jak piszesz w swoim poście, te ubranka, to
      tak, ma prawo sprzedać je wszystkie za grosze lub za setki złotych.
      Jeśli Ty jej te ubrania tylko POŻYCZYŁAŚ, to zupełnie inna sytuacja.
      Nie powinna ich wtedy sprzedawac, tylko po prostu oddać. No ale Ty
      piszesz nie o pożyczeniu, tylko o oddaniu ich szwagierce. W takiej
      sytuacji ubrania nie są już Twoją, tylko jej własnością.
      • dagienka Re: jeśli Ty 26.02.08, 10:08
        nawet nie wiedziałam, że trzeba mówić czy ja te ubranka daję czy pożyczam.
        Mimo wszystko uważam to za świństwo, tym bardziej, że dałam jej rzeczy za
        kilkanaście tysięcy.
        • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 10:10
          dagienka napisała:
          > nawet nie wiedziałam, że trzeba mówić czy ja te ubranka daję czy pożyczam.

          To teraz już wiesz. Nie wszyscy mają świadomość "reguł pożyczania rzeczy" ;>
          Bolesna nauczka na przyszłość. Przykre.
          • gryzelda71 Re: jeśli Ty 26.02.08, 13:32
            mama_kotula napisała:
            Nie wszyscy mają świadomość "reguł pożyczania rzeczy"

            Tym bardziej powinna zapytać.No ale to taka szwagiereczka-cwaniareczkasmile
            • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 16:45
              gryzelda71 napisała:

              > mama_kotula napisała:
              > Nie wszyscy mają świadomość "reguł pożyczania rzeczy"
              >
              > Tym bardziej powinna zapytać.No ale to taka szwagiereczka-cwaniareczkasmile

              A może szwagierka by napisała na forum "nie wiedziałam, że trzeba zapytać, czy
              ten worek ubranek od mojej bratowej to pożyczka, chyba logiczne, że jak się
              pożycza, to się mówi, że to pożyczka, a nie wręcza bez słowa?"

              To może działać w obie strony, nieprawdaż?

              Nadal będę powtarzać do ogłuchnięcia: brak porozumienia. I tyle.
              Pisanie, że to, co robi szwagierka to "świństwo", "cwaniactwo", czy - jak
              napisał ktoś niżej "złodziejstwo" to IMHO nadużycie.
              • gryzelda71 Re: jeśli Ty 26.02.08, 17:05
                A ja pozostanę przy swojej opinii,ze w tej sytuacji sprzedawanie tych ubranek nie jest w porządku.Właśnie przez brak porozumienia.


              • phantomka Re: jeśli Ty 26.02.08, 18:57
                To obdarowany powinien zainteresowac sie tym, czy rzeczy sa mu dane
                czy pozyczone. Jezeli chcialabym cos sprzedac, cos czego nigdy nie
                kupilam i za co nie naleza mi sie pieniadze, to najpierw zapytalabym
                wlasciciela, czy moge to zrobic - no jasne jak slonce.
                Jezeli w sklepie lezy portfel z pieniedzmi, to moge go teoretycznie
                wziac, bo przeciez nikt tam nie napisal, ze mi go nie oddaje na
                zawsze. To sa takie niuanse swiadczace o kulturze osobistej.
                • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 19:02
                  phantomka napisała:
                  > To obdarowany powinien zainteresowac sie tym, czy rzeczy sa mu dane
                  > czy pozyczone. Jezeli chcialabym cos sprzedac, cos czego nigdy nie
                  > kupilam i za co nie naleza mi sie pieniadze, to najpierw zapytalabym wlasciciela, czy moge to zrobic - no jasne jak slonce.

                  No ale równie dobrze można to zrozumieć tak, że obdarowany DOSTAŁ te rzeczy, czyli rzeczy ZMIENIŁY właściciela, zgadza się?
                  Jeżeli ktoś do mnie przychodzi i wręcza mi torbę ciuchów, traktuję to jako prezent. Jeśli ktoś do mnie przychodzi i wręcza mi torbę ciuchów z zastrzeżeniem "przyniosłam ciuchy z których młoda wyrosła, zobacz, co ci się podoba - mogę ci pożyczyć" - to traktuję to jako pożyczkę.

                  Ale być może dlatego, że ani u mnie w rodzinie, ani w najbliższym otoczeniu nie było "reguł przekazywania ciuszków" - i nie miało to wymiaru duchowo-mistycznego, tudzież znajomość tych reguł nie była świadectwem kultury osobistej. Dopiero na forum się z tym spotkałam.
                  • gryzelda71 Re: jeśli Ty 26.02.08, 19:12
                    Widzisz jakoŚ dziwnie cała "wina" spada na autorkę bo jasno nie powiedziała.Do szwagierki 0 zastrzeżeń,bo juz pytać nie musiała.Ale mogła.
                    • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 19:18
                      gryzelda71 napisała:
                      > Widzisz jakoŚ dziwnie cała "wina" spada na autorkę bo jasno nie powiedziała.
                      Do szwagierki 0 zastrzeżeń,bo juz pytać nie musiała.Ale mogła.

                      Ale ja nie jestem skłonna oceniać nikogo. Obie strony mają część racji.

                      Chciałam po prostu wskazać, że można na to patrzeć też inaczej - czyli ze strony
                      szwagierki, która owszem, może być jako to zostało napisane - cwaniarą i
                      złodziejką - ale wcale nie musi, ponieważ równie dobrze mogła być święcie
                      przekonana, że ubranka zostały jej podarowane.

                      Przykra lekcja na przyszłość. Cholernie przykra uncertain
                      • dagienka Re: jeśli Ty 27.02.08, 08:37
                        Kotulka smile. Sama też zawsze staram się zrozumieć dlaczego ktoś zachowuje się tak
                        a nie inaczej. Staram się zrozumieć punkt widzenia innych.
                        Uważam, że nazwanie mojej szwagierki złodziejką jest znacznym przegięciem,
                        ponieważ ona nie kradnie. Sama jakby nie patrzeć w zębach przyniosłam jej te
                        wszystkie rzeczy. Na aukcjach nie są powystawiane tylko ubrania po mojej córce,
                        ponieważ ma bardzo dużo znajomych, którzy dali masę prezentów dla małej, poza
                        tym sama też córce coś tam kupowała.
                        Czuję się wystrzyknięta na dudka, ale podejrzewam, że moja szwagierka, która z
                        wszech stron podostawała naprawdę mnóstwo rzeczy uważa tylko, że pozbywa się
                        rzeczy z których jej córka powyrastała. Przy okazji sobie zarobi na tym.
                        Gdzieżby miała myśleć o tym, że mi chociaż mała część tych ubranek by się
                        przydała.. Pewnie nawet nie poświęciła myśli o tym choćby ułamka sekundy.
                        Wczoraj moja córka wylała na trzy nowe ubranka pigmentum castellani. Pewnie się
                        to nie doczyści, ale nie przejmuję się tym, bo ta strata jest naprawdę niewielka
                        w stosunku do tych worków ubrań (nie wspominając już o zabawkach, łóżku itd...).
                        • gryzelda71 Re: jeśli Ty 27.02.08, 08:40
                          Nadziwić się nie mogę,ze nie porozmawiasz ze szwagierką.No nie rozumiem ciebie.
                          • dagienka Re: jeśli Ty 27.02.08, 08:50
                            > Nadziwić się nie mogę,ze nie porozmawiasz ze szwagierką.No nie rozumiem ciebie.

                            Szwagierka mieszka daleko ode mnie. Mogę jej co najwyżej maila napisać.
                            • gryzelda71 Re: jeśli Ty 27.02.08, 08:57
                              To napisz,zadzwoń,porozmawiaj.
                              • dagienka Re: jeśli Ty 27.02.08, 09:02
                                okay
        • dagienka Re: jeśli Ty 26.02.08, 10:12
          zresztą nie mam pojęcia ile w sumie mnie te wszystkie rzeczy kosztowały. Może z
          tymi kilkunastotysiącami przesadziłam.
          Uważam jednak, że to egoizm. Brać wszystko co dają, a samemu nic nie dać. Cieszę
          się tylko, że spacerówki jej nie dałam.. mimo, że zamierzałam właśnie jej ją
          dać, a raczej pożyczyć. Nie wiedziałam, że w rodzinie trzeba jakieś umowy spisywać.
          • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 10:19
            dagienka napisała:

            > Nie wiedziałam, że w rodzinie trzeba jakieś umowy spisywać.

            A widzisz, Dagienko, jest rodzina i rodzina.
            Przykład: mojej siostrze dałabym wszystko i wiem, że nie opchnie tego na allegro
            (nawet jeśliby opchnęła, nie byłoby to dla mnie świństwem, ale to nieważne) - po
            prostu wiem, na co mogę liczyć ze strony mojej siostry. Podobnie - moja mama.
            Ale już np. jedną z moich kuzynek poinformowałabym wprost, że "fioletową kieckę
            proszę mi zwrócić, jak twoja córka wyrośnie".

            Sama napisałaś, że mąż odradzał ci pożyczanie/dawanie rzeczy swojej siostrze -
            wygląda na to, że ją zna lepiej niż ty i wie, czego się może po niej spodziewać.
            Trzeba było słuchać męża, a byś teraz nie biadoliła.

            Nawet w rodzinie nie można wszystkich wrzucać do jednego wora. Tyle.
            • dagienka Re: jeśli Ty 26.02.08, 11:33
              > Sama napisałaś, że mąż odradzał ci pożyczanie/dawanie rzeczy swojej siostrze -
              > wygląda na to, że ją zna lepiej niż ty i wie, czego się może po niej spodziewać
              > .
              > Trzeba było słuchać męża, a byś teraz nie biadoliła.

              Mój mąż nigdy nie odczuwał zbyt silnych więzów ze swoją siostrą, od wielu lat
              nie utrzymują za bardzo kontaktów i nie wydaje mi się, aby ją dobrze znał.
              Dlatego teraz biadolę.
              W sumie nigdy nic złego na jej temat nie mówił.
              • mama_kotula Re: jeśli Ty 26.02.08, 11:37
                dagienka napisała:

                > > Sama napisałaś, że mąż odradzał ci pożyczanie/dawanie rzeczy swojej siost
                > rze -
                > > wygląda na to, że ją zna lepiej niż ty i wie, czego się może po niej spod
                > ziewać
                > > .
                > > Trzeba było słuchać męża, a byś teraz nie biadoliła.

                > Mój mąż nigdy nie odczuwał zbyt silnych więzów ze swoją siostrą, od wielu lat nie utrzymują za bardzo kontaktów i nie wydaje mi się, aby ją dobrze znał. Dlatego teraz biadolę.
                > W sumie nigdy nic złego na jej temat nie mówił.

                "Mój mąż twierdził, żebym nic nie dawała dla jego siostry, bo ona nic nigdy nie dała dla naszej córki, poza tym nie będzie miała oporów, żeby to wszystko spieniężyć na allegro."

                Druga wskazówka: dlaczego mąż nie utrzymywał z siostrą kontaktów przez wiele lat? To by mi dało do myślenia, zanim bym wręczyła tej pani ubranka warte kilkanaście tysięcy zł i oczekiwała, że SAMA się domyśli, że ma oddać smilesmilesmile

                Już pisałam, Dagienko, jest rodzina i rodzina.
                No szkoda, że tak się stało, jak piszesz. Ale nie oceniałabym tego w kategorii "świństwa".
                • dagienka Re: jeśli Ty 26.02.08, 11:43
                  > Druga wskazówka: dlaczego mąż nie utrzymywał z siostrą kontaktów przez wiele la
                  > t?

                  Mój mąż nie należy do zbytnio rodzinnych osób.
                  Był czas, że nie utrzymywał za bardzo kontaktów z własnymi rodzicami. To są
                  dobrzy ludzie i nigdy mu żadnej krzywdy nie zrobili. Odkąd urodziła nam się
                  córka bardzo często odwiedzamy teściów, ale mąż zawsze siada gdzieś w kącie i na
                  moich barkach spoczywa gadanie wink). Wygląda tak jakby nie chciał z nimi
                  rozmawiać, a to on mnie zawsze do swoich rodziców ciągnie.
                  Ze swoim bratem tak jak i z siostrą nie stara się utrzymywać kontaktów. Mój mąż
                  jest pod tym względem trochę skrzywiony smile.
                  • iwles Re: jeśli Ty 26.02.08, 12:44

                    Dagienko - z tego, co piszesz o swoim mężu - chyba tez nie
                    liczyłabym na to, że zechce porozmawiać ze swoją siostrą o tych
                    dziecięcych obrankach.
                    Albo więc zrobisz to Ty, albo po prostu - masz przykrą nauczke na
                    przyszłość i nic juz jej więcej nie dawaj.
    • madami Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 12:50
      1. Zamiast na coś liczyć lepiej powiedzieć wprost: "Jak Twoje
      dziecko wyrośnie z powierzonych Ci ubrań a należących do mnie, to
      proszę o ich zwrot" - powiedziałas szwagierce, ze chcesz ubranka
      spowrotem? Jeżeli nie to nie ma co się oburzać, one sa teraz jej
      własnością i może z nimi zrobić co jej się spodoba.


      Mimo średniej sytuacji
      > finansowej nigdy nie oszczędzałam na ubraniach dla córki i bardzo
      dużo
      > przeznaczyłam na nie pieniędzy oszczędzając przy tym maksymalnie
      na sobie samej
      > .

      2. Moza warto w tym przypadku raczej zainwestować w ubrania dla
      Ciebie - z nich tak szybko nie wyrośniesz i nikt nie będzie ich na
      allegro sprzedawać wink
    • luxure Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 26.02.08, 13:19
      W porządu?!!! Mówiąc krótko z jej strony to zwykłe złodziejstwo.
      Zażądałabym NATYCHMIAST zwrotu wszystkich pozostałych ubranek i
      rzeczy po 1 dziecku. Co więcej....zwrotu kasy za te co sprzedała
    • beniusia79 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 27.02.08, 08:40
      nie wiem jak zescie sie umawialy? moje rzeczy ciazowe popozyczalam
      kolezankom, rzeczy po corce tez sa u kilku osob. wszystkim mowilam,
      ze rzeczy tylko pozyczam a nie daje na zawsze bo planujemy drugie
      dziecko.
      • beniusia79 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 27.02.08, 08:46
        gdy corka sie urodzila, dostalismy sporo rzeczy po innych dzieciach
        z rodziny-wozki, hustawke, kojec, fotelik samochodowy itp. wszyscy
        nam wtedy mowili, ze nie zycza sobie zebysmy te rzeczy kiedy
        sprzedali. prosili bysmy je oddawali innym potrzebujacym. i tez tak
        robimy. nie wpadalbym nigdy na pomysl zeby przedawac rzeczy, ktore
        ktos nam podarowal. sprzedaje tylko te rzeczy, ktore sami kupilismy
        corce...mysle, ze nawet jesli dalas szwagierce te rzeczy to zanim
        je sprzedala, powinna zapytac sie o twoje zdanie. dla mnie jest
        oczywistym, ze jesli ktos ma jedno dziecko i planuje drugie, to
        pewnie bedzie chcialnwszytsko z powrotem.
        • iwoniaw No więc właśnie 27.02.08, 15:20
          > wszyscy
          > nam wtedy mowili, ze nie zycza sobie zebysmy te rzeczy kiedy
          > sprzedali. prosili bysmy je oddawali innym potrzebujacym. i tez tak
          > robimy. nie wpadalbym nigdy na pomysl zeby przedawac rzeczy, ktore
          > ktos nam podarowal. sprzedaje tylko te rzeczy, ktore sami kupilismy
          > corce...

          No więc gdyby mi ofiarodawca POWIEDZIAŁ, że sobie nie życzy, bym potem te rzeczy
          sprzedała/ życzy sobie, bym coś tam... - to oczywiście tak bym zrobiła. Ale
          gdyby mi ktoś przyniósł (sam! nie proszony!) rzeczy po swoich dzieciach i
          powiedział "masz tu dla dziecka", a nie nadmienił, że to pożyczka, to
          traktowałabym jak prezent (= od tej chwili moje).

          > oczywistym, ze jesli ktos ma jedno dziecko i planuje drugie, to
          > pewnie bedzie chcialnwszytsko z powrotem.

          Ale autorka wątku sama napisała, że w chwili oddawania rzeczy nie planowała
          żadnego dziecka i nic na ten temat nie mówiła. Planuje je dopiero teraz.
    • anula291 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 27.02.08, 08:41
      sama jestem mama kilkoro dzieci.Przy pierwszej i drugiej córce coś
      tamnieraz dostawałam , nie powiem żeby te ciuszki były super , było
      to kilkanaście lat temu ale zawsze byłam wdzięczna i zadowolona,że
      ktoś mi te ciuszki dał.W wiekszości perzypadków nie musiałam i ch
      oddawać ponioeważ były już sporo znoszone.Raz zdarzyło mi sie ,że
      koleżanka pozydczyla mi pościel do łóżeczka i i inne akcesoraia i
      zapowiedziała ,że mam oddac jak maluszek wyrośnie .Co też
      uczynilam.Ale swiadomość tego ,że muszę to oddac powodowała ,że
      starałam się na te rzeczy uważać aby nie poplamić czy też popsuć i
      nie powiem aby ta sytuacja była komfortowa.Sam gdy oddaje ciuszki
      to nie liczę na oddanie ponieważ nie chcę .A co już ktoś z tym zrobi
      to mnie nie obchodzi.smile
      • dagienka Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 27.02.08, 08:56
        > Ale swiadomość tego ,że muszę to oddac powodowała ,że
        > starałam się na te rzeczy uważać aby nie poplamić czy też popsuć i
        > nie powiem aby ta sytuacja była komfortowa

        No właśnie. Między innymi dlatego nie mówiłam o pożyczce, aby szwagierki nie
        postawić w takiej sytuacji. Sądziłam, że i tak mi pooddaje to co będzie w dobrym
        stanie, skoro powiedziałam jej o naszych planach.
        A teraz uważam to za błąd.

        > Sam gdy oddaje ciuszki
        > to nie liczę na oddanie ponieważ nie chcę .A co już ktoś z tym zrobi
        > to mnie nie obchodzi.smile

        Może Cię na to stać. Mnie właściwie też stać, ale o wiele łatwiej byłoby gdybym
        nie musiała znowu wszystkiego kupować od początku.
    • gosia_np3 Re: Sprzedaż ubrań na all, które dostało się od k 27.02.08, 17:51
      A ja tam rozumiem Twoje rozgoryczenie. I nie ma tu absolutnie
      żadnego znaczenia czy mówiłaś jej, że pożyczasz, czy dałaś te
      ubranka. Jakby była w porządku i trochę myślała, to wiedząc, że
      będziesz miała dziecko powinna się odwdzięczyć. Ja też właśnie
      spodziewam się dziecka. Starsze ma już 6 lat i nie mam po nim w
      zasadzie nic, bo wszystko rozdałam. Koleżanki, kuzynki wiedziały do
      kogo się zwrócić jak potrzebowały rzeczy, a ja rozdawałam, bo
      drugiego nie planowałam tak od razu więc czemu miałam nie pomóc?
      Zresztą, uważałam za naturalne, że teraz pomogę ja, a potem ktoś
      pomoże mnie. Niestety, teraz okazuje się, że nikt z tych którym ja
      pomagałam nie ma żadnych rzeczy. Żadnych, nie mówię już o tych które
      ja dawałam. Kupowanie wyprawki musiałam zacząć od zera i wniosek
      nasunął mi się tylko jeden: nie warto nic nikomu dawać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja