vicky1
02.03.08, 10:07
Tak jak w tytule...
Moj ukochany pojechal dzis do pracy.Pojechal juz o 7 rano

Zobaczymy sie dopiero jutro poznym popoludniem.
Nie wiem co sie stalo w ostatnich dniach, ale tak bardzo mi bliski, tak za nim tesknie... Sama juz nie wiem...Brakuje mi go strasznie.
Niby mam co robic... Pojde na silownie, popracuje, przygotuje wszystkie materialy do pracy... Ugotuje obiad na srode i czwartek... W czwartek ostatni i piatek tez bylam sama, wiec nagotowalam tyle, ze w lodowce obiady na wa dni co najmniej. Wiec liczac lekko - poniedzialek i wtorek obstawione. Zatem bede dzis gotowac na srode i czwartek.
Ale tak strasznie zle bez Niego, smutno. Wiem, ze taka praca i nic sie nie poradzi ale ciezko cala niedziele siedziec sama.
No, popoludniu pojde do mojej Mamy, ale to nie to samo
Vicky