Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dziecku

02.03.08, 11:51
Drogie koleżanki,
jestem złą na mojego męża , ze w nocy nie za bardzo wyraża ochote
by pomoc mi przy dziecku. Chodzi mi na przykłąd o potrzymanie do
odbicia, o zmiane pieluszki.. to prawda, moj mąz duzo pracuje,
prowadzi 2 firmy, stale jest zabiegany,stale ktos cos od niego chce,
albo ma spotkania z ważnymi gośćmi wraca wieczorem i widze ze jest
zmęczony. Ale do choinki-ja tez jeste zmęczona..Od 5 tyg, budze sie
co 3 godz lub 2 godz-bo to nakarmic , odbic. Często nie odbija
szybko, wiec jeszcze ze 45 min poświęcam na chodzenie w domu i
odbijanie z małą.Kładę sie zmeczona, wstaje zmęczona. A jak mi mąż
mówi jeszcze o sexie to az mnie nerw ponosi, bo na to to nie mam
siły.Jak to jest u Was? odpiszcie mi, zanim mężowi zrobię awanture..
    • styczniowamamahani Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 11:59
      u nas jest tak że mąż pomaga przy naszej Hani w dni wolne i po pracy a w nocy
      póki ja jestem na macierzyńskim ustaliliśmy że wstaję tylko ja, od dwóch
      miesięcy tak żyjemy i jest całkiem ok, z tym że na sex też jakoś nie mam ochoty,
      nie bardzo to sobie wyobrażam bo ciągle śpimy z małą...
    • karolach77 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 12:00
      Mój mówi że mi pamaga... A ta pomoc ogranicza się do wypchnięcia
      mnie z łóżka smile Czasami wstaje i mi ją podaje. Rzadko jak mi już
      bardzo zmęczenie dokucza i zaczynam kląć, to się zrywa i usypia małą
      po karmieniu, bo zdarza się że się rozbudza o 3 rano.
      Szczerze mówiąc nie mam sumienia bardziej go angażować - mąż wstaje
      o 5 do pracy, późno wraca, czasami ok 22...
    • fiamma75 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 15:06
      Mój zawsze pomagał smile
      • nadya22 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 15:13
        Mój nie pomaga...mało tego jak każe mu się zająć synkiem to sie
        wkurza, bo wrócił z pracy i jest zmęczony...chwile go ponosi,
        pogada, ale jak mały zaczyna płakać to mi go oddaje...
        W nocy wstaje tylko ja, synek śpi z nami w łóżku, więc nie widze
        sensu, żeby budzić męża jak przystawiam go do piersi...
        Teraz kiedy mały kończy trzy miesiące a ja wracam na studia to w
        week przyzwyczajam go do zajmowania się dzieckiem, bo jak z nim
        zostanie to obudzi się z ręką w nocniku...
        Raz tylko został z synkiem sam, na jakąś godzinke w czasie której
        dzwonił do mnie i ciskał wulgaryzmy bo nie mógł go uspokoić, ale jak
        wróciłam do domu (od fryzjera) to mały już spał na tatusia klacie...
        Ogólnie on jest lepszy ode mnie w gaworzeniu z dzieckiem, bo ja po
        całym dniu opieki czasem nie mam ochoty...
    • budzik11 ani w nocy, ani w dzień n/t 02.03.08, 15:23

    • fergie1975 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 15:56
      pomagał w nocy, przynosił do karmienia, przewijał, kołysał. Pracował, ja byłam
      na macierzynskim, chcial pomagac sam z siebie.
    • mama_frania1 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 16:00
      w nocy nie, maly spi z nami wiec za duzo roboty nie ma - jak sie budzi to podnosze koszulke, podsuwam cyca i oboje dalej spimy smile przewijam sama, najpozniej jak sie da i potem raz w nocy, nad ranem czesciej, bo wiecej sika... moj maz pracuje, ja siedze w domu i w sumie zawsze sie moge kimnac w ciagu dnia jak maly spi (ale odkad karmie na lezaco to sie bardziej wysypiam i nie mam takiej potrzeby).
      w ciagu nia jak maz wraca z pracy to pomaga ile moze, pobawi sie z dzieciem jak gotuje obiad czy chce np. umyc glowe itp.
    • myroad Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 17:34
      Miałam ten sam problem. Po porodzie czasami zastanawiałam sie kto
      jest bardziej zmeczony ja czy mój mąż samym faktem posiadania
      dziecka :}
      On sie najnormalniej w swiecie nie nadawał nad opieką nad dzieckiem.
      Uspać nie umiał , uspokoić nie potrafił ,w nocy nie wstawał bo po
      przebudzeniu mały od razu chciał cyca, pieluch zmieniać sie nauczył
      bo to sprawa techniczna , na spacery chodził ale głupiał gdy mały
      obudził sie w jego połowie z płaczem... jednym słowem tragedia!
      Może mogłam go zmusić do opieki nad dzieckiem np wyjsciem z domu
      ale ...szkoda było mi dziecka , ktore byłoby mocno zestresowane
      nieporadnymi ruchami ojca. Zero instynktu tacierzynskiego.
      Odpusciłam chociaz miałam za złe ...i dalej mam chociaz z pewnymi
      faktami trzeba sie pogodzic nie ma co wypominac.
      Postanowiłam ze przeczekam az mały bedzie kontaktowy i wtedy sobie
      to wszystko dobije. Tak tez zrobiłam.Jak skonczył 11 miesiecy
      zostawiałam ich samych w domu i po prostu wychodziłam , żeby nie
      wtrącac sie w "ich" sprawy. Kiedys jak przyszłam do domu byłam
      bardzo zdzwiona gdy zastałam moich męzczyzn koło kranu w którym
      kąpał sie Bartek :} hehehehe . Pozniej było coraz lepiej i teraz
      Bartek częsciej chodzi z ojcem niz ze mnasmile
      Maja dobry kontakt a mój maz odstresował sie statecznie odkad wie o
      co małemu chodzi.
      Teraz mój mąż zarzeka sie że jak bedzie miał 2 dziecko to nie bedzie
      takim "bucem" i bedzie juz wiedział jak sie zabrac do rzeczy wink
      Moj luby skarzył sie takze na kolorowe babskie pisma w ktorych
      naczytał sie jak słodkie sa malenstwa , że takie kochane i grzeczne
      jak wspaniele tulic takego aniołka a tutaj przywozi ze
      szpitala "dziusia" który płacze niemal bez przerwy , w łózeczku nie
      polezy tylko trzeba ciagle nosic na raczkach i był po prostu
      zdruzgotany zderzeniem sie z rzeczywistoscia.
      Olimpiaxx jeżeli Twój mąż ma dobrze płatna prace pomyśl nad
      zatrudnieniem opiekunki na kilka godzin dziennie podczas ktorych
      bedziesz mogła odpocząc , wyspac sie majac malestwo ciagle na oku smile
      Pozdrawiam
    • 85mona Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 18:38
      Ja w nocy nigdy nie nosiłam maleństwa, aby się odbiło i jakos nigdy
      sie nie ulało.
      • jutka74 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 05.03.08, 01:48
        A ja nosiłam do odbicia zawsze (we wczesnym niemowlęctwie), w nocy także i mimo
        tego ulewał jak smok.
    • basiak36 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 21:19
      Ja w nocy nigdy nie odbijalam ani nie odbijam, ani pierwszego dziecka ani teraz
      coreczki. Czasem troszke uleje w nocy ale rzadko.
      Pieluch nie zmieniam, tylko na poczatku czasem jesli zrobila kupke, samego siku
      nigdy, spi w jednej pieluszce cala noc.

      Przy synku maz mi pomagal ale teraz uznalam ze to nie ma sensu abysmy oboje byli
      niewyspani. Wole sama do malej wstac i nakarmic ja, i np w weekend sobie odespac
      i maz wtedy sie nia zajmuje kiedy ja odsypiam.
    • ladymagic1 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 22:01
      U mnie było tak... jak wrociłam ze szpitala to owszem
      pomagał,pozniej w nocy nie wstawał bo maly budził sie tylko na
      cycka,pozniej kiedy np byl chory (tzn.synek) to pomogał mi ale nie z
      wielka checia,tylko raczej z obowiazku no bo przeciez kazdy
      chciałaby sie wyspac w nocy smileTeraz w dzien zajmie sie
      synkiem,pobawi sie ale z reguły jak Franuś zaczyna marudzić to mi go
      daje.Powiem Wam ze oni juz tacy sa i Ci ktorzy z wielka checią
      pomagaja ( nie mowie ze moj nie ma checi) to wyjatki i trzeba to
      zaakceptowac,to ze my sie czasem wkurzymy nic nie zmieni i mimo ze
      jestem młoda mama i żoną,to chyba sie z tym juz pogodziłam.Przykro
      jest nieraz jak jestes zmeczona a on Ci powiem ,,Po czym Ty mozesz
      byc zmeczona jak siedzisz caly dzien w domu? ,, ale coz i facet
      nigdy nie zrozumie jak to jest przebywac i opiekowac sie dzieckiem
      24 na h.Pozdrawiam
      Ps.jesli chodzi o odbicie to moze z 2 razy trzymalam synka w
      nocy,pozniej stwierdziłam ze to do niczego nie prowadzi i przestalam
      i sadze ze słusznie bo synkowi nawet raz nie ulało sie w nocy.
      • basiak36 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 22:51
        Teraz w dzien zajmie sie
        > synkiem,pobawi sie ale z reguły jak Franuś zaczyna marudzić to mi go
        > daje.Powiem Wam ze oni juz tacy sa i Ci ktorzy z wielka checią
        > pomagaja ( nie mowie ze moj nie ma checi) to wyjatki i trzeba to
        > zaakceptowac,to ze my sie czasem wkurzymy nic nie zmieni i mimo ze
        > jestem młoda mama i żoną,to chyba sie z tym juz pogodziłam.

        Ja bym sie nie godzila tak do konca. Moj maz, niechby sprobowal dac mi dziecko
        ktores bo marudzi! Od poczatku jest tak ze w momencie kiedy wraca do domu z
        pracy (ok 18), zajmuje sie nasza dwojka, kapie, kladzie spac. Tylko ja w
        miedzyczasie karmie coreczke i odkladam do lozeczka. W weekendy spedza z nimi
        caly czas, albo robimy cos razem.
        Dzieci sa tak samo jego, i nie zgadzam sie na 'pomaganie', kiedy jest w domu,
        zajmujemy sie nimi wspolnie. Z tym ze moj maz od poczatku chcial spedzac czas z
        dziecmi, teraz jedynie trudno mu sie czasem rozdwoic bo jest ich teraz dwoje.
        Wiec jesli moge cokolwiek doradzic, to staraj sie aby spedzal duzo czasu kiedy
        jest w domu sam z synkiem, a Ty sobie wtedy idz do kolezanki czy na zakupy.
        Inaczej ciezko bedzie sprawic zeby chetnie spedzal czas z dzieckiem.
        Zostaw ich razem na pol dnia i tylko tak maz zobaczy jak to fajnie jest i latwo
        zajmowac sie dzieckiem.
        Ja dzisiaj ucielam sobie popoludniowa drzemke, a maz usilowal sie wybrac sam na
        spacer z nasza dwojka, slyszalam jak pare razy zbieralo mu sie ale po 30
        minutach ubierania i wycierania ulewania coreczki i lez synka ktory zgubil buta,
        udalo mu sie wyjsc. Dzieki temu nigdy nie pyta jak ja moge byc zmeczona po calym
        dniusmile)
        • ladymagic1 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 09:38
          Troszke zle mnie zrozumiłas,moj maz spedza czas z synkiem i ma checi
          do tego,ma tez swoje obowiazki jak np kąpiel,u nas bardziej chodzi o
          to ze on nie rozumie ze po calym dniu spedzonym z dzieckiem ja o
          godzinie 18 nie mam siły sie z nim czasem bawic ani smiac sie itd.On
          uwaza ze mogłby jak najbardziej byc zamiast mnie na wychowawczym,a
          kiedy ja mu tłumacze ze zajmowanie dzieckiem to tez jest cieżka
          praca to zdaje mi sie ze on nie zdaje sobie z tego sprawy i wydaje
          mi sie ze zaden facet ktory nie spedzil z dzieckiem 1 dnia tego nie
          zrozumie(zreszta 1 dzien o niczym nie świadczy).U nas nie bylo
          jeszcze okazji zeby moj maz tak zostal ale w tym tygodniu zaczynam
          kurs prawa jazdy i bedzie mial okazje sie wykazac smileJa nawet nie mam
          za bardzo go jak zostawic bo swoich znajomych i centrum mam 35
          kilometrów od nas i dopoki nie zrobie prawka to jestem uwieziona smile
          ale jak juz zrobie to ja im pokaze smile A wracajac do zajmowania sie
          dziećmi przez mężów to uważąm ze niektore z was wymagaja aby mąz
          zajmował sie dzieckiem w takim samym stopniu jak Wy a jest roznica
          miedzy takim zajmowanie a po prostu miedzy spedzaniem czasu z
          dzieckiem.Ja jestem za tym drugim a przynajmniej wtedy kiedy maz
          pracuje a kobieta siedzi w domu tak jak jest u nas.
          • basiak36 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 21:41
            Fakt, nie do konca dobrze Cie zrozumialam.
            U nas jest tak ze jak ja wroce do pracy to maz bedzie 3 poranki w tygodniu sam z
            dziecmi, bedzie wyprawial je do szkoly i przedszkola. Przed ciaza wyprawial
            synka (ja wychodze na pociag do pracy o 5.20), i dzieki temu wie co to znaczy
            zajmowac sie dziecmi, czesto tez to on musial brac wolne aby sie synkiem zajac.
            Wiec i teraz chetnie zostaje z nasza dwojka, np w soboty zostawiam mu butelke z
            moim odciagnietym mlekiem i wychodze na pare godzin do miasta.
    • marybelle Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 02.03.08, 22:40
      Tak, pomaga,ale zakres pomocy znacznie sie zmienił. Na początku po porodzie była
      moja mama i mąz niby sie zajmował, ale w zasadzie w pierwszych dniach po
      porodzie to jest bardziej wsparcie psychiczne niż taka typowa pomoc przy
      dziecku, jeśli jest karmione piersią i non stop wisi na cycu to jak facet moze w
      tym pomóc. Owszem zawsze był przy kąpieli, to on szykował wanienkę wodę itp.
      potem to wszsytko wynosił jka ja ubierałam małą. Potem zaczeły mi się studia i
      mój maz namówił swoją mamę, aby raz na 2 tyg przyjeżdzała do nas (180km) zeby mu
      pomagać. Byłam na początku o to zła, ze to wygodnictwo itp, ale potem okazało
      sie to byc nawet fajne, bo moglismy potem gdzieś wyskoczyc np. na zakupy razem,
      czy kiedys na impreze. Teraz niedawno wrócilam do pracy i mój mąż jest z małą
      sam od 17:30 do 22, bo ja tak wracam, oczywiście ona już spi, ale to on ją kąpie
      i usypia. Mus to mus i dzięki temu okazało się, ze mój maz przez to że przebywa
      wiecej z dzieckiem chętniej się nim zajmuje. Sam zresztą przyznał, że
      wczesniejsza "niechęć" do zanjmowania się albo obijanie się w tej materii
      wynikała zwyczajnie z nieznajomości własnego dziecka. teraz juz ją rouzmie i wie
      o co jej chodzi, no a do tego dziecko ok 5 miesiąca staje się naprawde bardziej
      kontaktowe wiec mój maż stwierdził, że go to motywuje, kiedy widzi, ze nasza
      córcia uśmiecha sie do niego lub go zaczepia itp.
      No a w kwesti nocnego wstawiania to też nei wstawał jak karmiłam piersią, no bo
      do czego miałby się przydać, mała spała z nami, ja jak tylko przystawiłam jej
      cyca to sama zasypiałam i tyle. Teraz karmie juz butlą, karmie ją o 5 rano butlą
      to niby mogłabym nalegać zeby robił to on, ale mój maz i tak ma taki charakter,
      ze jak sie rozbudzi to juz nie moze potem zasnąć dlatego juz mu daruję, ja tam
      zasypiam potem jak tylko przykładam głowę do poduszki. Ale z pozytywów jest to
      ze co drugi dzień mamy dyżury poranne. Maja budzi się o 6:45 i wtedy raz mój mąz
      bierze ja do drugiego pokoju a ja spię do 8:30 a raz ja ją biorę i jest tak
      samo. dzieki temu co drugi dzień sie wysypiamy. Ale to dopiero trwa od 1
      miesiąca, bo wcześniej na piersi mała budzila się poźniej (pewnie dlatego ze
      cycuś ja jeszcze usypiał)
    • martusia_25 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 08:49
      Mój nie pomaga, bo nie ma w czym - nie odbijam dziecka po jedzeniu,
      nie przewijam, nie noszę, bo jak się naje, to sam usypia, a piersią
      go przecież mąż nie nakarmi. Czasem, kiedy drętwieją mi ręce albo
      jestem zbyt zmęczona (np. mały budzi się co godzinę, bo ma katar),
      proszę męża by mi przyniósł dziecko do łóżka. A dopóki byłam na
      macierzyńskim, to nawet mi do głowy nie przyszło, żeby go do
      czegokolwiek budzić w nocy, w końcu ja mogłam spać z dzieckiem w
      ciągu dnia, a on musiał wstać do pracy. Teraz pracujemy oboje, ale
      niestety, przy karmieniu piersią nie ma równouprawnienia wink
    • joana.mz Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 09:09
      bardzo mi pomaga - przejmuje Małą wieczorem kiedy jest największym
      wyjcem smile a w nocy nie miałabym sumienia jeszcze wymagać by wstawał.
      On chodzi do pracy, niech choć on się wyśpi. A ja w nocy Małą
      nakarmię i zaraz zasypiamy smile
    • magaka3 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 09:46
      U nas podzial- maz wstaje do starszaka, ktory odkad braciszek jest na swiecie budzi sie prawie co noc, wiec maz tez nie ma lekko. Ja przejelam malucha.
    • kama755 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 14:28
      w nocy nie odbijam i nie przewijam (chyba że jest kupka, ale to się
      chyba jeszcze nie zdażyło), więc mąż wiele by nie pomógł. Gorzej że
      nie pomaga też przy starszym dziecku, które często budzi się w nocy,
      przychodzi do nas do lóżka i chce z nami spać, niestety to ja
      wędruje z nim do pokoju go uśpić.
    • anetwoj Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 15:44
      Witam,
      myślę, że o wszystkim trzeba szczerze pogadać. Mój mąż wstaje do naszej
      córeczki, ale nie zawsze. Wiadomo - ja siedzę w domu z niunią, a on pracuje,
      więc ja śpię rano, a on wstaje do pracy o 7.00 i musi być cały dzień przytomny.
      Wszystko zależy od dziecka. Są dziec, które buzą się co godzinę, są takie, które
      budzą się raz, dwa razy w ciągu nocy. My chodzimy spać około północy. Jak ją
      nakarmię przed zaśnięciem, to mała wstaje do 7 jeszcze 2 razy. Gdyby budziła się
      częściej, albo wstawalibyśmy na zmianę, albo tylko ja. Nie praktykujemy
      wspólnego spania z dzieckiem, więc wstawanie wiąże się z podejściem do łóżeczka
      i przekazaniem mi dziecka, wtedy ja podaję pierwszą pierś, a mąz podsypia, jak
      kończę, to budzę go i oddaję mu małą do przebrania i ja chwilę podsypiam, potem
      dostaję córcię do drugiego karmienia. Jak już skończymy karmienie drugą piersią,
      to budzę męża i on chwilkę trzyma dziecko do odbicia i kładzie do łóżeczka.
      Każdy musi wyrobić sobie swój własny system współpracy. A co do seksu, coś w tym
      jest, bo niby by się chciało , ale się nie chce dziwne...
      Pozdrawiam
    • jagoda21_21 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 16:46
      Mi mąż też w nocy nie pomaga, chyba że w weekend, bo śpi w innym pokoju. Za to
      jak wraca z pracy to przewija córcie, rozbiera do kąpieli i ubiera po, usypiać
      nie usypia bo nie umie, bawi się z małą i mam wtedy czas dla siebie. Ni
      narzekam, mi taki układ pasuje tym bardziej że mała budzi się dwa razy w nocy.
    • rudzik.2 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 21:15
      Ja też mam żal do swojego, że wszystko jest na mojej głowie. Corcia śpi z nami,
      więc z karmieniem w nocy nie ma problemu. Ale jak mąż wraca z pracy, chciałabym,
      żeby spędził trochę czasu z córeczką. Żeby po prostu cieszy się byciem z nią,
      poprzutulał, wycałował... A tu nic z tego. Żeby dać mu szansę oswojenia się z
      dzieckiem czasem wychodzę na godzinkę lub dwie. Zawsze jak wracam dziecko ryczy
      w niebogłosy a mąż z ulgą oddaje mi córeczkę i ucieka do swoich zajęć. Twierdzi,
      że mężczyzni nie mają tego we krwi i że on nawiąże z małą relacje jak skończy 4,
      może pięć lat. I nie trafia do niego, że wtedy, to już będzie za pózno żeby
      nawiązywać jakiekolwiek relacje.
      Strasznie to przykre dla mnie. A córcie przecież mamy taką cudowną. I wcale dużo
      nie płacze.
      Dzisiaj po powrocie do domu usłyszałam, że jeśli chcę gdzieś wychodzić, do mam
      sobie dać spokój ze ściąganiem pokarmu i kupić porządne mleko modyfikowane. Bo
      moje to jest "nic" dla naszej córeczki. A jak mnie nie było, to dosypał małej
      kaszki ryżowej do mleka, mimo, że prosiłam i tłumaczyłam, że do 6 miesiąca chcę
      karmić tylko piersią, bo córcia ma alergię na wiele produktów nawet jedzonych
      przeze mnie.
      Strasznego mam dzisiaj "doła". Ech, jak mała się zbudzi na cyca to mi się humor
      poprawi.
      • basiak36 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 21:27
        rudzik.2 napisała:

        Twierdzi ,
        > że mężczyzni nie mają tego we krwi i że on nawiąże z małą relacje jak skończy 4
        > może pięć lat. I nie trafia do niego, że wtedy, to już będzie za pózno żeby >
        nawiązywać jakiekolwiek relacje.

        Wtedy juz corcia moze nie chciec. Przegapi te fajne, niepowtarzalne lata kiedy
        dziecko najbardziej chlonie swiat wokol siebie.
        Sprobuj moze z nim porozmawiac o tym ile traci. Moj maz przy synku i teraz przy
        coreczce wrecz nie moze sie doczekac kiedy wroci do domu, sciagnie plaszcz i
        przejmie opieke nad nimi. Fakt, mowi ze z 5 letnim synkiem mu latwiej i maja
        super uklad, ale to dlatego ze od jego narodzin kazda wolna chwile spedzal z
        nim, godzinami potrafil pokazywac mu kaczki na jeziorze, nawet kiedy synek
        paromiesieczny nic nie kumal jeszcze.
        Teraz z coreczka jest tak samo. Uwielbia ja.
        Naprawde warto uswiadamiac facetom ze dzieci nie beda czekaly wiecznie. I
        owszem, faceci maja zajmowanie sie wlasnym dzieckiem we krwi, tak jak potrafia
        uczestniczyc w plodzeniu dzieci...
    • patrilla Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 03.03.08, 21:33
      mhy mój maż miał egzaminy jak Apolonia sie urodziła i potem także chciałam żeby
      je zdał i wygnałam go do 2 pokoju - nie żałuję - egzamin zdał super i jest super
      tatą - zauważyłam ze coraz lepszym z wiekiem małej teraz ma 6 miesięcy i gdyby
      nie pierś mogłoby mnie nie być wink Ja powiem tak On pracuje utrzymuje w dużej
      mierze dom, a ja pracuje z małą i w domu - to jest uczciwe -popołudniami bawimy
      sie z nią najczęściej oboje lub On mnie wygania gdzieś bym odpoczęła od rutyny -
      mawia, ze sam ma ciekawszą pracę wink bo więcej kontaktu z ludźmi smile
      martwią mnie takie posty ze ojcowie nie chcą kontaktu z dziećmi i chyba
      "pomaganie" jest w tym przypadku najmniej ważne ...
    • rudzik.2 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 04.03.08, 21:28
      Wydaje mi się, że postawa ojca w stosunku do dziecka ma bardzo dużo wspólnego z
      tym, jakie były relacje między nim i jego ojcem. Wiem, że nie odkrywam Ameryki,
      ale to całkiem coś innego, kiedy o czymś czytamy, a kiedy doświadczamy na
      własnej skórze. Mój mąż niestety pochodzi z rodziny, w której ojciec pracował i
      pił, a potem już tylko pił sad.
      Jesteśmy po ślubie już 7 lat i przed dzieckiem nie było żadnych niepokojących
      sygnałów. Mąż chętnie sprzątał, mył gary, robił zakupy, itp. Aż tu nagle zmiana;
      z ciepłego, troskliwego człowieka przeobraził się w kogoś obcego,
      niezaangażowanego. Owszem, jak nalegam, to zmieni pieluchę, ale nic z własnej
      inicjatywy. Nic dla samej przyjemności bycia z dzieckiem. I co mnie jeszcze
      boli, to fakt, że prawie nie używa imienia naszej Ani. Mówi o niej "dziecko"
      albo "ona" ewentualnie Anka.
      • oldzinka Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 04.03.08, 21:44
        My mamy taki układ, że w nocy mąż śpi i go nie budzę. Mały za to
        budzi się na karmienie co 1,5 - 2 godziny. Wyspany jest już koło 6
        rano i wtedy mąz go bierze a ja mogę sobie pospać. Mam to szczęście,
        że mój mąż lubi i umie zajmować się dzieckiem. Już w szpitalu jako
        jedyny tatuś sam przewijał bobaska.
      • basiak36 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 04.03.08, 23:40
        > Wydaje mi się, że postawa ojca w stosunku do dziecka ma bardzo dużo wspólnego z
        > tym, jakie były relacje między nim i jego ojcem

        Na pewno ma. Moj maz nie mial dobrej relacji z ojcem, wlasciwie zadna. I obiecal
        sobie ze zrobi wszystko aby jego dzieci tak nie mialy. Moze warto porozmawiac z
        mezem o tym, czasem tak jest ze po prostu nie bardzo wiedza jak sie zabrac za to
        zajmowanie dzieckiem... Moze wysylaj ich na wspolne spacerki w weekendy, albo
        znikaj na 1-2h zeby musial sie mala zajac? Z czasem to polubi, trzeba tylko
        zaczac! Nie wiem w jakim wieku jest Twoja coreczka, ale im wiecej czasu bedzie z
        nia spedzal tym bardziej to polubismile
        • rudzik.2 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 05.03.08, 10:20
          I tak wlasnie robie. W poniedzialek godzinka na zajeciach jogi, we wtorek i
          czwartek dwie godzinki w pracy, sroda i piatek po godzince zakupow. Zobaczymy. A
          corcia ma dopiero 5 miesiecy (prawie)smile.
    • monika.zal Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 05.03.08, 09:50
      moj maz pomaga kiedy jest 'na chodzie' tzn w dzien. w nocy pomaga chrapiąc sad
      • zaba772 Re: Czy wasi mężowie pomagają Wam w nocy przy dz 05.03.08, 10:14
        No to ja mam cudnego meza, bo baaardzo pomaga. Wlasciwie w nocy
        bardziej niz w ciagu dnia, po pracysmile Podaje mi Malego do lozka,
        przewija Go i jak do 5 miesiaca "odbijalismy" synka, to tez maz to
        robilsmile Ale doceniam Go, doceniamsmile
Pełna wersja