Do pracujących mam - smutno mi...

06.03.08, 11:46
Witam pracujące mamy. Chciałabym zapytać czy u Was też cos takiego
sie pojawiło mianowicie: Mój syn ma 15 m-cy a ja dwa m-ce temu
wróciłam do pracy. Wcześniej (ponad rok) synek spędzał czas prawie
wyłącznie ze mną a teraz zajmuje się nim babcia. Wszystko jes ok,
babcia poświęca mu wiele uwagi (może nawet za wiele bo calutki dzień
sie z nim bawi a robi cokolwiek tylko jak mały spi). No i synek tak
sie już przyzwyczaił do babci że kiedy wracam do domu to zachowuje
sie jakby go to wcale nie obchodziło...nadal woła babcie do każdej
zabawy a mnie lekceważy! Smutno mi z tego powodu bo nie chciałabym
żeby moje dziecko było bardziej związane z babcią niż ze mną!
Myślałam nawet o rezygnacji z pracy ale z drugiej strony szkoda mi
bo takiej posady jaką mam w tej chwili za kilka lat mogę juz nie
dostać. Czy Wy też miałyście takie smutki i dylematy???
    • blueberry77 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 12:02
      Mam to samo! Tylko że ja wróciłam do pracy jak synek miał 6 miesięcy - najpierw
      pracowałam 3 dni w tygodniu, potem 4, a od nowego roku już normalnie. Synek ma
      prawie rok. Niestety mam taką pracę, że wracam do domu dopiero o 18:00, a babcia
      z nami mieszka, więc jest przez cały czas. Był taki okres, że synek w ogóle nie
      chciał do mnie iść na ręce jak wracałam z pracy. Tylko babcia, a potem tata.
      Babcia musiała go usypiać, bo przy mnie nie chciał zasnąć. Teraz jest lepiej,
      ale dalej jest mi przykro, że mało czasu spędzam z synkiem. Bardzo ciężki jest
      los pracującej mamy sad
    • akh_1 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 12:21
      Hej dziewczyny, bardzo mi przykro, ze u Was tak się dzieje.. Ja
      wrocilam do parcy jak coreczka miała 10 mies teraz ma 18 i wciąz sie
      cieszy na moj widok. Coreczka jest z moją bliską ciocią - "ciocią
      babcią". Moj zloty srodek (nie wiem jak Wy robicie) polega na tym,
      ze jak wracam z pracy to wchodzę, przebieram sie i bawię się z nią
      ile sie da. Robię krotką przerwe na zrobienie szybkiego obiadu
      (przygotowuje go dzien wczesniej). Ale tak to siedze z nia i się
      bawimy . Trwa to dobre 2 godziny i przychodzi moj mąz. Wtedy jemy ,
      ale córeczka wciaz z nami.
      Mąz wraca pozno 18-19 i on wlasnie ma ten problem co Wy. Mam
      swiadomosc, ze jest to spowodowane krotkim czasem spedzonym z
      dzieckiem. Niestety mąz ma taką pracę i nie zmienimy tego, stara się
      nadrabiac w weekendy. To widac zawsze w niedzielę jak córka
      znacznei chętniej z nim pzrebywa niz w tygodniu..
      Rozwazcie jak Wy spedzacie czas z dzieckiem, jesli mozecie cos z tym
      zrobic to próbujcie.
      • joanna_poz Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 12:39
        > Rozwazcie jak Wy spedzacie czas z dzieckiem

        zgadzam się z akh_1.

        ja wróciłam do pracy kiedy synek miał 6 miesięcy.
        teraz ma 3,5 roku - od 3 lat opiekuje się nim nasza kochana niania.
        ale od poczatku synek sam sobie "ustawił" gradację ważności:
        kiedy nie ma rodziców najważniejsza jest niania; ale kiedy jest mama
        i tata - to oni są najważniejsi na świecie.

        Sadzę, że kluczem do tego jest właśnie to jak spędzamy czas z
        dzieckiem. po pracy poświęcamy dziecku maksymalnie dużo czasu - ja
        trochę więcej, bo jestem wcześniej w domu, tata - trochę krócej, ale
        intensywniej (zabawa to wielkie szaleństwo). Też jedyne na co robię
        przerwę to szybki obiad.
        Także cały weekend podporządkowujemy dziecku.

        Mam naprawdę wspaniały kontakt z synem - dlatego też nie mam z
        powodu pracy zawodowej jakiegokolwiek wyrzutu sumienia.
        • zenalka Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 13:23
          Moja sytuacja jest taka jak bluebery czyli mieszkamy z teściową,
          która nawet jak ja wracam (około 17) to i tak jest w domu. My mamy
          mieszkanko na 1 pietrze domu. Ja też jak wracam z pracy to tylko coś
          na szybko jem i biore synka na góre i tam się bawimy do samego
          wieczora no a weekendy spędzamy oczywiście tylko we trójke (ja, mąz
          i synek) Na początku mały był zadowolony gdy wracałam z pracy
          przybiegał i nie chciał mi zejść z rąk ale od kilku dni jest tak jak
          pisałam wyżej, jest jakby obojetny albo obrażony że go zostawiam?
          Nie wiem co mam robić żeby to zmienić, staram sie poświęcać mu tyle
          uwagi ile tylko mogę...
          • agamamaani Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 14:09
            ja sie bałam, że będzie podobnie u mnie.. do pracy wróciłam jak młodszy miał pół roku..
            jednak zawsze po pracy zajmuje się nim ja - mimo, że teściowa z nami mieszka.
            i mam wrażenie, że on wie, że mama jest najwazniejsza - przynajmniej ja to tak czuję.
            zawsze staram się wziąć go na spacer a jak się to nie uda (pogoda) to przynajmniej leżymy na dywanie i się bawimy aktywnie smile razem big_grin
            pranie i sprzątanie lezy odłogiem ale przynajmniej mamy fajnie spędzony czassmile
    • tralalili Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 14:15
      Witam
      mam podobne dylematy
      poszlam do pracy jak synek mial 11 miesiecy
      i coraz czesciej dopadaja mnie watpliowsci
      ostatnio nawet powiedzialam mamie ktora opiekuje sie moim synkiem
      ze jestem gotowa zrezygnowac
      bo wydaje mi sie ze on nie wie kto jest jego mama
      to mi kazala sie puknac w glowe
      ona tez pracowala jak bylam mala
      i jakos mi sie nie pomieszalo twierdzi
      ale i tak mi przykro
      jak do niej a nie do mnie sie odwraca czekajac na aprobate lub jej
      brak
      przy probie psocenia
      ehhhh.........
    • matrix-79 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 14:57
      moja miala 8mcy jak wrocilam. dokladni etak samo. teraz jak ma juz
      15mcy czasem krzyczy na mnie jak wracam z pracy albo nie chce do
      mnie na rece tylko do babci. czasem do babci mowi mama itd boli, ale
      wiem ze minie...jak wszytsko...kolki nieprszespane noce, karmienie
      piersia, zabkowanie...kiedys beda mialy 15 lat i pojada na
      kolonie ...smile)
    • ewcia1980 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 21:06
      Wróciłam do pracy jak córka miała 10,5 miesiaca.
      Przez 2 dni córka opiekowała sie tesciowa i było tak, ze jak
      wracałam z pracy to mała nie chciała isc do mnie na rece. Na
      słowa "idz do mamy" był wielki ryk!!!

      Powiem szczerze - byłam bardzo rozzalona i zazdrosna o własne
      dziecko. Na szczescie szybko sie opamietałam i bardzo sie ciesze, ze
      córka lubi przebywac z tesciowa. Nie stresuje sie wychodzac do pracy
      bo mała z usmiechem na twarzy robi mi "papa" i wiem, ze jest pod
      bardzo dobra opieka!!!

      na innym forum niektóre dziewczyny straszyły mnie, ze to
      nienormalne, ze dziecko tak reaguje!!
      Nic bardziej mylnego - to własnie było zupełnie normalnie i wcale
      nie znaczy, ze dziecko bardziej kocha babcie niz mame czy, ze jest
      bardziej zwiazane z babcia niz mama!!!

      mam nadzieje, ze szybko uporasz sie z emocjami, bo naprawde nie jest
      to powód do zadreczania sie.
      po pracy staraj sie poswiecic jak najwiecej czasu dziecku i bedzie
      dobrze.

      pozdrawiam
      • zenalka Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 22:01
        Troche mnie podniosły na duchu Wasze odpowiedzi. Dzis jak wróciłam z
        pracy byłam bardzo pozytywnie nastawiona i synek na szczęście też.
        Przyszedł do mnie, chociaz nie z taka radością jak na początku ale
        zawsze to coś i razem bawilismy się do samego wieczora (czyli 19.30
        bo o tej porze jest kapiel i spanie). Zobaczymy co będzie dalej. Na
        szczęscie jutro juz piątek i weekend to będziemy mogli spędzić ze
        soba więcej czasu.
        Dzieki za posty
        Pozdrawiam
        • mamaigiiemilki Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 22:26
          ja przechodzilam, to samo, jak wrocialam do pracy; tzn. nie odrazu, bo poszlam jak male mialy 8M, a taki okres buntu przyszedl pozniej- wlasnie w okolicach 15M; minelo; trzeba przeczekac; i nie sluchac glupich komentarzy, ze zle spedza sie z dzieckiem czas; g..prawdasmiledziecko jest rozzalone na matke i tak reaguje; jezeli bedziemy sie z nim serdecznie witac, mowic ze sie za nim teski i go kocha, a poza tym zachowywac sie normalnie i spedzac z nim normalnie czas, to dziecko zrozumie, ze tak juz w zyciu jest; ibedzie sie cieszylo na widok mamy; bo i tak jest ona dla niego najwazniejsza; ja widze to kazdego dnia; wiec glowa do gory!najwazniejsze, to nie dac sie zwariowacsmile
        • kowalikm Re: Do pracujących mam - smutno mi... 06.03.08, 22:29
          To zwykła zazdrość wink
          Nie łam się chyba każda mama tak ma - i nie tylko.
          Ja już się przyzwyczaiłam.
          Z moim brzdącem zostają różne osoby - babcie, ciocia, dziadkowie.
          Jak skończył pół roczku poszłam do pracy. Od 10 miesiąca był z nianią, potem z
          teściami.
          Teraz Bączek poszedł do przedszkola - ma 21 miesięcy sad. Strasznie to
          przerzywam, ale jest super. Świetnie się zaaklimatyzował i nie płacze za mamą.
          Za to jak przychodzę wita mnie z radością (ale za chwilę chce wracać do dzieci
          wink ).
          Różnie bywa, ale bardzo często jak po niego przychodzę jest zajęty zabawą lub po
          prostu chce pobyć, przytulić się do kogoś innego.
          Jak widzę czasem dziadków, którzy prawie się obrażają, że w danym momencie
          dziecko nie chce przyjść i się przytulić, to od razu przechodzą mi te uczucia.
          Zawsze będziesz mamą i nikt Ci tego nie odbierze. Kiedy mały czuje się nie swojo
          w danej sytuacji, jest smutny lub niestety chory zawsze słyszę "mamo", wtula się
          we mnie i oczekuje maminej pomocy.
          Tak jak ja nie zawsze mam ochotę na to czego oczekiwaliby inni tak i on ma do
          tego prawo.

          Bądź kochaną mamą i przynajmniej Ty nie wymagaj od dziecka przytulania na
          zawołanie. Ciesz się tym, że jest zajęty zabawą lub jest mu dobrze również z
          kimś innym...
    • ania175 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 07.03.08, 09:08
      Znam to z autopsji. Nic się nie martw. Minie. Jesteś i będziesz dla
      synka najważniejszą osobą.
      • zenalka Re: Do pracujących mam - smutno mi... 07.03.08, 10:13
        No mam nadzieje że minie! Moja mama też mnie pociesza że to tylko
        tak chwilowo bo dziecko jest zdezorientowane ale za jakiś czas sie
        wszystko unormuje. Oby bo nie chciałabym żeby moj synek kiedys
        powiedział że najbliższą mu osobą jest babcia a nie mama! No nic mam
        nadzieję że tak nie będzie.
        Pozdrawiam
    • zenalka Re: Do pracujących mam - smutno mi... 12.03.08, 11:53
      Spieszę donieść ze skorzystałam z rady pewnej mamy i rano kiedy
      wychodzę do pracy mówię synkowi ze mama wróci wieczorem, zeby był
      grzeczny i robie mu papa. (Wcześniej wychodziłam tak żeby mnie nie
      widział bo zawsze robił dramat) Teraz jest ok-idzie jeszcze z babcią
      do okna i patrzy jak wyjeżdżam samochodem-obowiązkowo musze zatrąbic
      na pozegnanie i jest ok. Jak wracam przychodzi do mnie i się
      przytula i razem spędzamy resztę dnia. Czasem warto posłuchać dobrej
      rady...
      Pozdrawiam
    • pola782 Re: Do pracujących mam - smutno mi... 12.03.08, 12:11
      Kiedy ja wychodzę do pracy mój synek czasem nawet nie zwraca na to
      uwagi. Jak tylko opiekunka przychodzi, ciagnie ja do pokoju żeby się
      bawić. Był moment, że czułam nawet żal ale to był tylko moment. Od
      początku gdy wróciłam do pracy zawsze rano tłumaczyłam mu, że "mama
      idzie do pracy i wróci". Czasem jak się rano młody obudzi to chce do
      mojego łóżka "psitulaś mamusi". Zdarza mu sie, że mówi "zostań". Ja
      odpowiadam "mamusia musi iść do parcy" a on "i wróci". Nawet
      najmniejszemu maluszkowi trzeba powtarzać, że się go kocha, że
      mamusia idzie do pracy ale wróci.
      Jak wracam to się cieszy i mówi "ciocia pa pa domku i wróci".
      Opiekunka wychodzi ale Mały wie że wróci.
Pełna wersja