Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia Kobie

09.03.08, 15:54
W "GW" jest tekst autorstwa m.in. Kingi Dunin o tym dlaczego Polki
się nie buntują lub w końcu buntują. Nie buntują się z braku kasy
tkwiąc w beznadziejnych związkach lub beznadziejnej pracy - bo
mieszkanie należy do męża a jej z dziećmi nie będzie stać na
wynajem; bo zmiana pracy wymagałaby np.: dojazdów a wtedy problem z
dziećmi; bo w przypadku odejścia od faceta nikt palcem nie kiwnie,
żeby pomóc matce z dwójką dzieci zorganizować życie codzienne; bo
powszechne są problemy z wyszarpaniem godziwych alimentów etc.

    • marzeka1 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 16:10
      Bo niestety ciągle pokutuje sąd, że "kobieta musi dźwigać swój krzyż", więc mąż chociaż leń, pijak,toksyczny sukinsyn to trzeba się go trzymać, bo to mąż, chłop , któy ma spodnie.Pokutuje też przekonanie, że zawsze to lepiej brzmi, że ma sie męża.No i ta niewoarygodna dla mnie wiara wielu kobiet, że "on się zmieni".
      • 18_lipcowa1 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 16:13
        tak albo to ze bez meza jest mniej warta, pogardliwe opinie
        o 'starych pannach' albo ze 'chlop ja rzucil' i takie inne,,,,
      • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 16:17
        Ależ ów sąd jest wspierany przez dziesiątki tysięcy nieszczęśliwych
        kobiet w przeróżnym wieku. Nieszczęśliwych a jednocześnie czujących
        się lepszymi od singielek, rozwódek, bezdzietnych etc. Fascynuje
        mnie w jaki sposób rodziny kobiet i ich facetów reagują na info, że
        oto pani ma dosyć serdecznie z bardzo konkretnych powodów -
        jakiekolwiek wsparcie dla decyzji kobiety zdarza się dość rzadko.
        • marzeka1 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 16:27
          Zgadam się, że wsparcie jest rzadko (przynajmniej w znanych mi przypadkach).Ponieważ mam "uczulenie" na pijaków zawsze rozwala mnie stwierdzenie, że "chłop musi czasem wypić" i jest to argument-wytrych stsowany nawet wtedy, gdy pan to alkoholik.Niezawdny argument to "co ludzie powiedzą", tak jakby sąsiadki czy dalsza rodzina miały przeżyć życie za kobietę.I chociaż jestem osobą wierzącą, nie uważam,że "kobieta musi dźwigać krzyż", gdy trafił się jej (no i czasem wybór męża dokonywany bywa w jakimś zaćmieniu umysłu!!!) mąż, któemu się ślubowało w kościele (też częsty argument, szczególnie w rodzinach, gdzie wiara sprowadzona jest li tylko do pustej tradycji i obrzędowości).
    • ania.sobota1 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 16:59
      Trzeba być mocno zdesperowaną,żeby odejść.I wcale facet nie musi pić
      czy bić,żeby mieć dojść.Można kogoś wykończyć psychicznie.Zniszczyć
      jego pewnośc siebie i zredukować samoocene do zera.
      Przychodzi jednak taki moment,jak mawia mój znajomy-dno dna.
      Sorry,że troche nie na temat,ale ruszył mnie ten post;/
      pozdr.
    • sakada Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 18:01
      Według moich ciotek - klotek od x lat w nieszczęśliwych związkach to
      ja jestem biedna i należy mi współczuć, bo wywaliłam 2
      beznadziejnych facetów na pysk. Tylko, że tak się dziwnie składa, że
      to one przychodzą do mnie żalić się i prosić o kasę. A z resztą
      zobaczymy kto się będzie śmiał ostatni. Przede mną jeszcze całe
      życie a już się śmieję;D
    • syriana Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 18:28
      nie buntują się, bo nie wiedzą, że mogą się zbuntować
      a jak się nawet zbuntują to i tak są skazane na udowadnianie, że nie są wielbłądem

      na pierwszym miejscu jako czynnik ograniczający, postawiłabym nie pieniądze, ale
      (jakkolwiek książkowo to brzmi) patryjalchalny układ społeczny genetycznie swój
      początek biorący z religii u nas dominującej i bardzo silnie przez
      przedstawicieli tejże religii podtrzymywany

      sama mam tak głęboko wryte za sprawą procesu wychowawczego różne dyskryminujące
      bzdury do głowy, że do dziś, choć sporą robotę nad sobą wykonałam i uważam się
      za uświadomioną w temacie, łapie się na zupełnej obojętności lub tylko grzecznym
      uśmiechu gdy słyszę ludowe mądrości ze strony rodziny o konieczności wyjścia za
      mąż, bo np. kuzynka jedna z drugą dawno mnie przegoniły chociaż młodsze

      (tu zwykle następuje seria anegdotek o różnych domniemanych deformacjach,
      ułomnościach i wadach fabrycznych dziewcząt, które dawniej los na status starej
      panny skazywał)

      • marzeka1 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 18:48
        Podstawą jest wychowanie. Mam 2 synów i od małego uczeni są prac domowych, nie ma czegoś takiego, że jestesm panną służącą dla 2 facetów.Jeśli będą tak wychowani, mam nadzieję, że nie ulegną w przyszłości stereotypom, że dziewczynki mniej zarabiają,sprzątają w domu,robią obiad i zakupy, a oni to są od "łowów", a kobieta to "wypoczynek dla wojownika".
    • mamamonika Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 19:35
      Samodzielność to podstawa, co tu gadać.
      Ale mnie wkurza, jak ktoś płacze - beznadziejna praca, chłop,
      życie... A przepraszam - KTO ma to zmienić, jak nie jęcząca?
      Maleńkimi kroczkami - nie zawsze od razu Wielkie Ciach przecież.
      Część tkwi w zgniłych układach, bo lepsze jednak beznadziejne znane
      niż niepewne i nieznane. Poza tym większość facetów to jednak nie
      totalni debile, kochają swoje dzieci, też im na nich zależy. A że
      niektóre kobiety wiąża się naprawdę z beznadziejnymi przypadkami
      jest dla mnie totalnie niewytłumaczalne.
    • cathy1976 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 20:40
      pewnie, ze tak jest.
      pytanie, jak dzialac, zeby kobieta sie 100 raz zastanowila zanim na
      dobre zrezygnuje ze swojej pracy i ambicji zawodowch..
      • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 20:48
        Jesooo...kobieta może mieć i pracę i ambicje zawodowe tyle, że
        zarobki zbyt małe aby się wyzwolić z toksycznego układu. Obserwuję
        właśnie znajomą w matni: jawnie i otwarcie romansujący mąż, JEGO dom
        pod Warszawą, dwojka dzieci (przedszkolak i siedmiolatka) i ona
        zarabiająca ok. 1600 zł miesięcznie. Za jasną cholerę nie wynajmie
        za to nawet kawalerki w sensownym miejscu i nie utrzyma siebie i
        dzieci nawet jeśli jakimś cudem jej ślubny zechce dawać z tysiąc
        złotych miesięcznie (a nie chce i twierdzi, że skoro JEJ układ nie
        pasuje to JEJ sprawa co zrobi).
    • mam_to_w_nosie Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 20:58
      Święta prawda, kasa = wolność. Układ patriarchalny jak najbardziej szerzy sie i panoszy, ale jak kobitka tkwi w takim chorym układzie, ale ma kasę (nie wiem jakim sposobem, ale zdarza się), to może się z tego jakoś wyrwać, ale jak nie ma kasy to już koniec.

      Nieraz już wypowiadałam się tutaj w podobnych tematach i piałam: dla mnie to jest podstawowy powód dla którego nigdy w życiu nie dam się wpuścić w maliny i nie pracować (jakieś urlopy wychowawcze itp.) Posiadając dzieci muszę myśleć nie tylko o sobie, ale również o nich, zatem podstawowym moim obowiązkiem jest zapewnić im mamę niezależną, która w razie jakichś komplikacji życiowych będzie w stanie je utrzymać. Bo to nigdy nie wiadomo co chłopu, tudzież mnie odbije. Nie wspominając o wypadkach losowych.
      • szymama Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:03
        moze nie na temat ale wlasnie przeczytalam, ze 90 procent kobiet
        trwa przy partnerach, ktorzy maja problem z nalogiem. W podobnej
        sytuacji 90 procent mezczyzn odchodzi....
        • triss_merigold6 Bo kobiety 09.03.08, 21:08
          Ponieważ kobiety:
          - współczują partnerom
          - boją się samotności i tego, że z nikim już się nie zwiążą
          - czują się odpowiedzialne za partnerów ("zachla się jak odejdę")
          - czują się odpowiedzialne za całość rodziny
          - wierzą w pracę nad związkiem
          - były wychowywane do poświęcania się
          - NIE BYŁY wychowywane do zdrowego egoizmu
          - nie mają wsparcia rodzin
          - wstydzą się za nałóg partnera
          - mają niskie poczucie włąsnej wartości
    • kali_pso Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:24
      I ja się z tym zgadzam.
      I nie dziwią mnie historie kobiet tkwiących w chorych układach,
      właśnie z uwagi na braki w kasie. Bo alternatywa w postaci domu
      samotnej matki, to mało kuszące wyjście, watpię, aby którakolwiek z
      doradzających czesto na forum, w stylu: " rzuć go"- kiedy babka nie
      pracuje, przychówku dwójka, brak pomocy ze strony rodziny- na to się
      zdecydowaławinkP
      Kobiety są często zakładniczkami męskiego gestu pana i władcy-
      "Zarabiam to rządzę"
      • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:31
        Ależ kobieta może pracować (opisałam wyżej) i zarabiać ZA MAŁO. Za
        mało na wzięcie kredytu/wynajem/kupno lokum. Zmieni pracę? Super ale
        jak pogodzić dyspozycyjność z koniecznością samodzielnego ogarnięcia
        dwójki dzieci w różnym wieku (odprowadzanie, odwożenie, przywożenie
        etc.)? Wyekzekwowanie od potencjalnego eksa regularnego udziału w
        organizacji życia dzieci jest najczęściej marzeniem ścietej głowy.
        Słuchaj, ja to obserwuję z bliska i krew mnie zalewa, bo kobieta ma
        naprawdę małe pole manewru.
        • kali_pso Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:39
          Współczuję kobiecie- sytuacja patowa własciwie..jedni powiedzą "jak
          ci tak źle to odejdz"- jak odejść, jak nie ma gdzie? Pozostanie z
          nim to zryta psyche- robię coś, na co wewnetrznie sie nie zgadzam,
          samoocena leży i pełza, bo przeciez zewsząd słyszy się o
          zwiekszającej decyzyjności kobiet- chcieć to móc...bla, bla.
          • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:46
            Ja też jej współczuję i szczerze myślę, że gdyby jej ślubnego nagły
            szlag trafił to full problemów zostałoby rozwiązanych - dom w
            postaci spadku, renta dla dzieci, spokój...
            Współczuję ale przecież nie powiem "wprowadź się do mnie kobieto z
            dwójką dzieci", aż tak szlachetna nie jestem.sad
            Chodzi laska do psychologa, bierze antydepresanty, psycholog pomaga
            jej ustawić hierarchię ważności i wyciąć poczucie winy ale nie
            rozwiązuje to problemu KASY. MOPS by ją wyśmiał, bo za dużo zarabia
            aby się na zasiłki łapać. Pat, rozumiesz, cholerny pat, bystrej
            kobiety po studiach ze stałą pracą zgodną z wykształceniem i dającą
            możliwość organizacji życia dziecięcego. Ślubny jej oczywiście
            powiedział, że jak chce odejść to jej problem jak to zorganizuje.
        • qunegunda Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:49
          Niech najpierw poda pana męża o alimenty, a potem się wyprowadzi.
          W międzyczasie może szukać lepiej płatnej pracy.
          Poza tym jesli on sie faktycznie jawnie puszcza nie powinna miec
          problemu z orzeczeniem rozwodem z orzeczeniem o winie, a zatem
          alimentami tez dla siebie.

          W kwestii domu powiem tylko tyle, ze Polska jest jednym z niewielu
          krajow (moze jedynym?), ktory de facto praktykuje eksmisje dzieci na
          bruk. Cywilizowane rozwiazania prawne gwarantuja dziecim pozostanie
          w domu wraz z ich opiekunem.
          • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 21:55
            Toż jej to radzę. Zwłaszcza, że pan mąż hajc na życie daje skąpo i
            nieregularnie. Gentelman ma romans z mężatką, która na stałe w swoim
            życiu go absolutnie nie chce więc najwygodniejszy układ to żona do
            oprządzania dzieci i chałupy oraz kochanka z pracy dla przyjemności.
            Typ ma firmę, dochody różne ale bez szału więc zbyt wysokich
            alimentów tez by nie wyszarpała.
            BTW jakim cudem mogłaby zmusić faceta do wyprowadzki z jego
            przedślubnego domu? On nie ma życzenia więc żadna siła go stamtąd
            nie ruszy a dziecmi w full wypasie również by nie miał ochoty się
            zajmować, bo to dość upierdliwe.
            • qunegunda Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:17
              > BTW jakim cudem mogłaby zmusić faceta do wyprowadzki z jego
              > przedślubnego domu?

              w Polsce żadnym. takie prawo.
              • wieczna-gosia Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:27
                nieprawda znam kilka przypadkow ze pani na podstawie rozwodu z orzekaniem o
                winie doprowadzila do uznania jej wspolwlasnosci domu przedslubnego w ramach
                zadoscuczynienia.
                A jak jest wspolwlasnosc to nawet jak sie pana nie doprowadzi do wyprowadzki, to
                mozna doprowadzic do sprzedazy i podzialu forsy.
                • bsl Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:34
                  no własnie jestem stroną w takiej sprawie , gorsza niz rozwód ;/
                  • bsl Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:46
                    sprostowanie
                    sprawa jest o podzial majątku wspólnego- dom
                    i nie widzę tego różowo
                    • wieczna-gosia Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:56
                      w ogole jak ludzie ze zwiazku sie wymiksowuja metoda "mam wszystko w dupie" to
                      nie jest rozowo. Mi tez przyznam rozwod jakos jeszcze idzie sobie wyobrazic, ale
                      juz rozwod z opcja "znikam i mam w d czy zdechniecie z glodu czy nie, czy dzieci
                      bede widywac czy nie byle dalej" kompletnie mi sie nie miesci w glowie.
            • graue_zone Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 12:13
              A gdyby tak mąż pani mężatki romansującej się dowiedział? Może ukróciłby żonę?
              Czy on też z tych wyluzowanych?
        • lola211 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 11.03.08, 15:01
          Dlatego wlasnie majac córke juz mysle o jej przyszlosci.Ma
          zapewnione wlasne mieszkanie i kase na zyciowy start.To jej pomoze
          byc niezalezna od faceta,gdyby sie jej w zwiazku nie ukladalo.
          Wlasne lokum i kasa to PODSTAWA.
    • wieczna-gosia Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 09.03.08, 22:59
      najbardziej mnie z tego wszystkiego dziwi brak wsparcia rodziny. Bo umowmy sie
      kobieta decyduje sie na rozwod NAPRAWDE w ostatecznosci- szczegolnie kiedy sa
      dzieci (jak dzieci nie ma to znacznie latwiej i sie utrzymac i przezyc zapchlony
      materac w kawalerce i chleb z serem bez masla).
      I nagle sie okazuje ze ona jest glupia, ze ona nie przemyslala, a on se bimba i
      mowi a wyprowadz sie jak ci sie cos nei podoba mi tam zwisa.....
      • dlania Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 08:46
        A widzicie, gdzie tkwi bardzo często powód tego znoszenia upokorzeń, godzenia
        się na układ ja służaca - on pan i władca?
        Dzieci.
        Triss opisywała znajomą zarabiająca 1600 zł. Jakby tylko kobieta zostawiła
        dzieci z mężem, to sama wyszłaby na prosta i jakos dała sobie radę.
        Ale nie zostawi.
        • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:07
          Oczywiście, że nie zostawi, poczucie winy by ją wpędziło w psychozę.
          Tym bardziej, że facet swoje zainteresowanie dziećmi przejawia w
          dość typowy sposób to znaczy bywa fizycznie obecny w domu i czasem
          kopnięty np.: wykąpie albo spać położy. Jak ma zostać z nimi dłużej
          do zawozi do swoich starych. Wygodnie, nie?
          Wydaje mi się, że jakieś 90% kobiet w Polsce ma poczucie winy
          wdrukowane kulturowo.
          • iwoniaw Zatem Dlania ma 100% racji (niestety?) 10.03.08, 13:01
            > Oczywiście, że nie zostawi, poczucie winy by ją wpędziło w psychozę.
            > Tym bardziej, że facet swoje zainteresowanie dziećmi (...)

            Ano właśnie. Ileż kobiet (bez względu (!!!) na poglądy na swą pozycję w rodzinie
            _oraz_ dochody) zostawiłoby dzieci przy ojcu? Zwłaszcza takim, co to sobie
            bimba? Prawda jest taka, że kobietę w takiej sytuacji (matkę dzieciom znaczy)
            urządza wyłącznie _duża_ kasa (vide Twoja znajoma) i/lub spore wsparcie
            rodziny/przyjaciół. Gdyby pani była bez dzieci, 1600 spokojnie by jej
            wystarczyło, na początek na pewno. Natomiast gdyby zostawiła dzieci z ojcem, to
            najprawdopodobniej _mocno_ skomplikowałaby mu życie. No chyba, że on może liczyć
            np. na swoją matkę-emerytkę (takie życie, że taki pewnie by mógł ;-/...)

            Zresztą w większości znanych mi małżenstw nie ma aż takich dysproporcji
            majątkowych między małżonkami i nawet jeśli on więcej zarabia, to i tak sam,
            pozbawiony opiekunki do dzieci, kucharki, sprzątaczki, za to pozostawiony z
            całym majdanem miałby się sporo gorzej niż ona, nawet bez pracy, ale nie
            związana niczym w jej poszukiwaniu. Zatem panom mającym wszystko w d... jest tak
            dobrze tylko dlatego, że naprawdę mało która kobieta zostawi dziecko, tym
            bardziej z facetem, którego uważa za kawał drania i w dodatku lebiegę jeśli
            chodzi o sprawy domowo-wychowawcze. I nie wynika to z przyczyn kulturowych, lecz
            biologicznych, jak mniemam.

            Tylko co proponujesz Triss? Bo wyrabianie w sobie odruchu pt "w razie czego
            dzieci zostają z ojcem" zapewne dla żadnej kobiety nie jest proste, a dla wielu
            pewnie niemożliwe.
          • qunegunda Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 13:42
            To nie poczucie winy, tylko ODPOWIEDZIALNOŚĆ
            • dlania Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 14:05
              qunegunda napisała:

              > To nie poczucie winy, tylko ODPOWIEDZIALNOŚĆ

              Czyli wynika z tego, że wiekszośc facetów jest z natury pozbawiona
              odpowiedzialności? I kobieta musi byc odpowiedzialna za dwoje?
              • qunegunda Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 15:05
                Nie wiem, czy z natury, ale że jest pozbawiona to fakt.
    • babsee Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:07
      A czy nie jest tak czasem Triss,ze jednak dosc trudno zerzygnowac z
      domu i życia na fajnym poziomie?
      czy nie jest tak,ze łatwiej jakos przełknąc dumę i udwac ze wszystko
      gra ale nie zmieniac nieczego?
      czy nawet zalic sie tu i ówdzie,ale tkwic w chorym układzie?
      sory ale widocznie babeczce jest jeszcze nie jest tak żle.Jak jest
      żle, to sie nie mota tylko wyprowadza.
      Tak,owszem,zyje sie potem kiepsko ale po swojemu.
      Mnie dziwią takie babki,ktore w sumie mają wyjscie ale udają ze nie
      mają.Jak chyba Twoja znajoma.
      • triss_merigold6 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:14
        Po to korzysta z psychologa, żeby mieć siłę odejść. Jaki fajny
        poziom życia?! Nie ta bajka.
        Babsee jak wyobrażasz sobie odejście z dwojką dzieci mając do
        dyspozycji na dzień dobry 1600 zł i zero oszczędności, zważywszy, że
        musiałabyś wynająć mieszkanie w miejscu pozwalającym na rozwożenie
        dzieci na trasie przedszkole-szkoła? Mińsk Mazowiecki odpada, bo
        koszty paliwa byłyby gigantyczne.

        Co ciekawe słyszałam od bywszej znajomej utrzymanki o żonach
        utrzymankach na wysokim poziomie, którym Malediwy i nowe samochody
        osładzają zdrady i brak zainteresowania mężów. One faktycznie
        zostają, bo nie mają ochoty na obniżenie standardu życia. Narzekają
        sobie a potem idą do prywatnego trenera fitness i na zakupy a potem
        ładnie z mężami na biznesowe kolacje.
      • dlania Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:15
        Na pewno jest trudno zrezygnowac - ale moim zdaniem tu nie o chodzi o zycie na
        "poziomie", tylko o to, że ten dom, rodzina, jakiś porządek dnia, bezpieczeństwo
        to dorobek całego zycia kobiety, wszystko co ma. I musi porzucić. I przezde
        wszystkim dzieciom to zabrać.
        Własnie, dzieci. Poniewaz większośc kobiet toleruje fakt, że ojciec ewentualnie
        z dziecmi to sobie może co drugi weekend piłke pokopac, a cala resztę - od
        zmieniania posranych pieluch, przez kąpanie, karmienie, po odrabianie zajęc i
        otaczanie uczuciem - ma robić kobieta, to nic dziwnego, że potem boi sie te
        swoje dzieci nawet na kilka dni z "tatusiem" zostawić.
        Inna sprawa, że kobieta, która zostawia dzieci z ich ojcem, jest - jak zauważa
        Triss - w społeczeństwie spalona. Co to za matka!!!!!! A ojciec sobie może
        odejśc i nikt nie mówi: co to za ojciec!!!!!
        • lola211 Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 11.03.08, 15:10
          > Inna sprawa, że kobieta, która zostawia dzieci z ich ojcem, jest -
          jak zauważa
          > Triss - w społeczeństwie spalona. Co to za matka!!!!!! A ojciec
          sobie może
          > odejśc i nikt nie mówi: co to za ojciec!!!!!

          Sama jestes matka.Wyobrazasz sobie zostawienie dziecka z ojcem i
          zycie na co dzien bez niego? Bo ja nie.I nie chodzi wcale o
          napietnowanie spoleczne, ale o moje uczucia.Kocham dziecko i w zyciu
          bym go nie opuscila.To wlasnie dlatego matki tego nie robia.Widac
          faceci maja po rostu inaczej i potrafia zniesc zwiazek na odleglosc
          z wlasnym dzieckiem.
      • graue_zone Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:36
        A liczyć umiesz? Kobieta zarabia 1600 zł. Wynajęcie mieszkania to przy super
        układzie min. 1000 zł. A opłaty? A jedzenie? Ubrania dla dzieci? Dojazdy? Opłaty
        za przedszkole? Zmieści się w tych 600 zł? Bo zanim wywalczy coś w sądzie,
        zafunduje sobie i dzieciom biedę.
        • bsl Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:48
          graue_zone napisała:
          > A liczyć umiesz? Kobieta zarabia 1600 zł. Wynajęcie mieszkania to
          przy super
          > układzie min. 1000 zł. A opłaty? A jedzenie? Ubrania dla dzieci?
          Dojazdy? Opłat
          > y
          > za przedszkole? Zmieści się w tych 600 zł? Bo zanim wywalczy coś w
          sądzie,
          > zafunduje sobie i dzieciom biedę.


          jak wywalczy jakieś sensowne pieniądze , bo wielu ojców biednieje z
          dnia na dzień jak im przychodzi płacic na dzieci
    • babsee Re: Triss 10.03.08, 09:18
      Wyobrażam sobie bo moja Matka tak zrobila.I bylo cięzko.Ale bylo
      zgodnie z sumieniem.
      Ja sie nie dziwie,bo to cholernie trudne,ale da sie.Odejsc z dwojką
      dzieci, zyc godnie choc na niskim poziomie finansowym;/Ale szacunek
      do samej siebie,jak dla mnie-jest,parafrazując Master Card-bezcenny.
    • babsee Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 09:20
      A faktycznie,co mnie dziwi zawsze w tych historiach, to jest to o
      czy mowi Wieczna-mam w dupie co sie stanie z moim potomstwem-nie
      inetersuje mnie gdzie będą mieszkac i co będa jesc.I taka postawa
      samca, kwalifikuje go w pełni do odstrzału.
      • myelegans Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 10.03.08, 13:08
        Rzadko mozna przeprowadzic rozwod w bialych rekawiczkach. Dzieci
        bywaja najczesciej amunicja w rozgrywkach miedzy malzonkami.
        Ja tylko czegos nie rozumiem. Czy dobry prawnik nie moze wywalczyc,
        ze to czego malzenstwo dorobilo sie PO slubie, pal licho ten dom,
        jest dzielone 50/50, bez wzgledu na to, czy ona dolozyla zlotowke, a
        on reszte? Ze jej i dzieci stopa zyciowa spadla i jak on ma ochote
        na romanse, to niech on za to placi.
        Czy gdy ona mialaby na boku kochanka, to maz tez bylby "robta co
        chceta?"

        Rozne uklady widzialam, rowniez takie w ktorych oboje malzonkow
        mialo zycie na boku, w malzenstwie tkwili, kariery robili, dzieci
        wychowywali.
        Na jedno mam uczulenie, w momencie rozwodu, gosc przestaje byc ojcem
        i przejmowac jakiekolwiek obowiazki zwiazane z wychowaniem, ale o
        tym juz chyba bylo.
        • ipola Re: Kasa = wolność tak a propos feminizmu i Dnia 11.03.08, 16:01
          Kobieta powinna mieć swoje zaplecze finansowe. Ja mam, mam
          wykształcenie, doświadczenie zawodowe, od lat pracuję, mam
          mieszkanie. Nie jestem zależna od męża, choć przyznaję, że zarabia o
          wiele więcej ode mnie i razem jest łatwiej utrzymać dom, dzieci. Ale
          poradziłabym sobie sama, w razie czego.
Pełna wersja