megurka
18.03.08, 12:08
Tak się zastanawiam czy tylko ja tak biegam?? Pracuję od 8-16.30,
ale dojazd do domu zajmuje mi ok godziny. Mam dwletniego synka i do
niego codziennie pędzę z pracy na złamanie karku. Szkoda mi każdej
minuty po pracy. Zakupy robię maksymalnie szybko byleby tylko nie
tracić czasu. Albo wysyłam na nie męża. Po powrocie do domu bawię
się z małym nadrabiając czas kiedy się nie widzieliśmy. W między
czasie gotuję obiad dla niego na nastęny dzień (na szczęście razem z
mężem jadamy w pracy). Po kolacji, kąpieli, usypianiu itp. jest
zazwyczaj około 22 i... jestem tak padnięta, że często po prostu idę
spać

Tyle mam z dnia w tygodniu. Następnego ranka znowu pobudka po
6.00 i od nowa to samo. Można zwariować