nie umiem żyć bez akceptacji:(

18.03.08, 18:46
nie potrafię znieść krytyki.Staram się bardzo ,zeby z mojej strony
wszystko było w porządku..Ale znam siebie i wiem,że jak każdy
człowiek, mam swoje słabe strony,czasami coś robię źle, pomimo moich
usilnych starań.Człowiekiem jestem...a jednak.Nie umiem pogodzić się
z negatywną ocena.Nawet przekazaną bardzo spokojnie.Zaraz wszystko
biorę do siebie.I trawię i rozpamietuję.

Nie umiem wyluzować,mając jednoczesnie świadomośc tego,że wszystkich
nie zadowolę.Co jest ze mną?Może ktoś tak ma?
    • semida Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 18:49
      No niestety ja Ci nie pomogę.
      Jeżeli coś się komuś we mnie nie spodoba to...spadówa.
      Nie umiesz olać sprawy,olać ludzi którym nie podoba się Twoje zachowanie?
      Jeśli nie to dlaczego?Dlaczego się nimi przejmujesz?
    • moninia2000 Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 19:17
      Masa osob tak ma, kochana...
      Nie martw sie!
      Jednak ja pozytywnie musze skrytykowacwink
      Moja mama nie patrzac dalej tak ma i stalo sie to utrapieniem moim i
      reszty rodziny.. Skonczylo sie na tym, iz my, corki wlasnej matki
      nie mowimy jej nic, nie rozmawiamy z nia w sumie za duzo juz, bo
      jesli odbierze znow cos jako "krytyke" (najczesciej zle odbiera)robi
      sie strasznie.
      Nawet jak nic nie powie, widisz, jak cierpi, jak zamyka sie w sobie,
      a wiadomo...nie chce sie ranic mamy..
      Z tym mozna walczyc i wygrac, slowo! Jestem przykladem. Szlam
      krokami mamy w wychowaniu jakie mi dala i olalam te chora sciezke!
      Dasz rade.
      Przemysl sobie dlaczego nie znosisz krytyki?
      Dlaczego maz tak niskie mniemanie o sobie, ze krytyka kogokolwiek
      tak zle na Ciebie wplywa?
      Co rozumiesz przez krytyke? Wiesz, ze jak najbardziej moze byc
      konstruktywna?
      Kto rzeczywiscie znaczy cos dla Ciebie?..Jego slowami warto moze sie
      przejac (pozytywnie), a reszte.....cieplym moczem, mala!smile)))
    • 18_lipcowa1 a ja tak. 18.03.08, 19:46
      dziwne, nie rozumiem
      krytyka po mnie splywa jak po kaczce,nie interesuje mnie co mysla i
      mowia o mnie ludzie, olewam to czy mnie lubia czy nie , czy im
      przeszkadzam albo ich wkurzam
      wali mnie co mysla o moim zachowaniu, wygladzie, aucie - totalnie
      nie potrzebuje akceptacji.
      jestem totalnie przeszczesliwa od kiedy przestalam sie przejmowac,
      bo wiadomo ze kiedys sie tym schizowalam strasznie.

      Zalezy mi tylko na moich bliskich - maz i rodzice, oraz kilkoro
      przyjaciol.
      • asiorzynka Re: nie wiem,czemu tak jest 18.03.08, 19:55
        po prostu przejmuję się zdaniem innych...
        Poniekąd to szkoła mojej Mamy-od której zdania byłam uzależniona x
        lat.Teraz,gdy jestem dorosła wciąż martwię się o akceptację ze
        strony innych.Chyba za bardzo chcę,żeby było dobrze.I co gorsza -
        ciężko mi to zmienić...
        • maledi Re: nie wiem,czemu tak jest 19.03.08, 09:43
          Wydaje mi sie ze bardzo dobrze cie rozumiem bo mam podobny problem.
          To nie jest kwestia tego ze mama krytykuje twoje negatywne
          zachowania, a ty powinnas sluchac konstruktywnej krytyki. Tzn
          ogolnie tak, ale .. Moja mama jest wspanialym, dobrym czlowiekiem.
          Wychowywala mnie sama i i zawsze sama musiala sobie ze wszystkim
          radzic. Jest bardzo silna osobowoscia. I Zawsze gdy mialam problemy
          czy cokowlwiek szlam do mamay i jej zdanie bylo dla mnie najwyzszym
          autorytetem. I nie wiem jak przerodzilo sie to w emocjonalna
          zaleznosc. Czy cos jest dobre czy zle - tak do konca decyduje moja
          mama. Ja robie wszystko by zadowolic wszystkich, by zadowolic mame ,
          ale po kazdym dzialaniu oczekuje jej akceptacji. Ja dopiero to widze
          teraz, z perspektywy. Mam 30 lat, dziecko i caly czas probuje sobie
          z tym poradzic. Jest troche lepiej - ale to zasluga mojego meza
          ktory mi to uzmyslowil i bardzo mi pomaga.
          A moze porozmawiaj z mezem, moze on zacznie cie wspierac, rozmawiac
          z Toba. Razem o wiele latwiej pokonac pewne rzeczy i uwierzyc w
          siebie. POzdrawiam
    • hexella Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 19:56
      a to jest umiejetność, którą się nabywa dzięki pracy nad soba,
      czasem sama przychodzi z wiekiem, czasem potrzebna jest terapia. Ale
      jest konieczna dla równowagi psychicznej, bo chociaż nie wiem jakbyś
      się starała i tak wszystkich nie zadowolisz. Może spróbuj afirmacje-
      brzmi dziwnie, ale bywa skuteczne.
    • wobbler Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 20:38
      Krytyka bywa przykra,ale czasem jest uzasadniona.Wtedy warto sprawę przemyśleć.
      A jeżeli ktoś to robi złośliwie,tylko po to żeby wyrządzić przykrość,to na drzewo...

      Wiesz,jeżeli ktoś życzliwy zwróci Ci uwagę,to chyba dobrze?Po co popełniać błędy
      i brnąć w kłopoty?
    • denea Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 21:12
      Wiem, o co Ci chodzi, miałam tak - kiedyś bardzo, z wiekiem znacznie
      mniej.
      Mnie pomogło uświadomienie sobie z czego to wynika, także zaszłości
      wychowawcze, mój tata zawsze krytykował piątki z minusem wink,
      generalnie postawa, że należy starać się bardziej i zawsze można
      lepiej. Zmarł jak byłam dzieckiem i przez wiele lat stawiałam sobie
      za punkt honoru żyć tak, żeby był ze mnie dumny, perfekcyjnie. Więc
      najmniejszy błąd to katastrofa.
      Tylko frustrację można sobie zaafundować w ten sposób. Jak do mnie
      dotarło, że to moje życie, do diaska, a nie żaden hymn, to jakoś
      pomału nauczyłam się olewać. Chyba po prostu powtarzając sobie, że
      nie warto się przejmować, do wyrzygania i w kółko.
      Musisz sama znaleźć swój sposób a jeśli nie potrafisz to może
      skorzystaj z pomocy psychologa ? Sama czujesz, że to Ci przeszkadza,
      i bardzo dobrze smile
    • lila1974 Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 18.03.08, 21:32
      Jesteś na dobrej drodze - wiesz, ze masz ze sobą problem, domyślasz
      się skad on się wziął, teraz najwyższa pora popracowac nad swoją
      niezaleznością emocjonalną na własną rękę ale chyba lepiej z
      psychologiem.
    • spacey1 Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 19.03.08, 10:07
      Mam ten sam problem i niedawno natknęłam się na lekturę, która uświadomiła mi, w
      czym problem. Nie jest to chyba tylko nieumiejętność znoszenia krytyki, chodzi
      tu o wewnątrzsterowność i zewnątrzsterowność. W skrócie - kierujesz sie w życiu
      wewnętrznymi przekonaniami albo twoje postępowanie jest reakcją na bodźce
      zewnętrzne (rodzice, pracodawca, mąż, koleżanki). ja niestety należę do ludzi
      zewnątrzsterownych i od kiedy sobie to uświadomiłam, próbuje coś z tym zrobić. A
      ksiązkę, którą na ten temat czytam próbuję zastosować w wychowaniu moich
      dzieci. Problem jest skomplikowany, bo np. mój syn jest totalnie
      wewnątrzsterowny, więc musze pracować nad tym, aby miał właściwy kręgosłup
      moralny i hierarchię wartości. Z córką jest odwrotnie - jest istotą podatną na
      zewnętrzne bodźce.
      Temat długi, skomplikowany, może coś znajdziesz na ten temat. Ksiązka, którą ja
      akurat czytam to "Rozsądne dziecko" wyd. Świat Ksiązki (tytuł nie oddaje treści)
    • aidan30 Re: nie umiem żyć bez akceptacji:( 19.03.08, 11:24
      Ja niestety też mam ten problem i nie umiem sobie z nim poradzić.Chciałabym
      ,żeby wszystko było w porządku i wszyscy byli zadowoleni.
Pełna wersja