Wstretni palacze! Ratunku...

01.09.03, 11:22
Poradzcie cos, bo mnie chyba szlag trafi! A w ciazy nie nalezy sie
denerwowac...
Przez ostatnich pare dni byli u nas tesciowie. Oboje pala. Wprawdzie w domu
starali sie to robic na tarasie, chociaz przy otwartych drzwiach i tak
wszystko lecialo do srodka, a jak ja bylam na zewnatrz to tesciowa zaraz
przylazila na pogawedke i od razu oczywiscie odpalala i to swinstwo lecialo
mi do nosa. Nie mowiac o smrodzie z kosza na smieci, gdzie wrzucala
niedopalki!
Bylismy tez pare razy w restauracji, tesciu sie hamowal, ale tesciowa miala
w dupie i palila. Wczoraj juz mi sie na placz zbieralo, bo nie dosc, ze
obrzydzila mi cala frajde bycia w fajnej knajpie, to zaczela mnie bolec
glowa. Probowalam jej pokazac subtelnie, ze mi to przeszkadza - odsunelam
sie pol metra od stolu, potem przestawilam jej popielniczke ze srodka stolu
na sam brzeg - ale niewiele to dalo. Moj maz nie pali, ale moja prosba by
porozmawial z matka niewiele dala. Chyba jestem za malo asertywna, ale nie
chcialam, zeby sie obrazila, bo dopiero zaczelo sie jakos miedzy nami
ukladac. Poza tym wydawalo mi sie, ze jak sie przyjezdza w gosci do
niepalacego domu, a w dodatku synowa jest w 8 miesiacu ciazy to mozna sie
powstrzymac. Sama palilam i nigdy bym czegos takiego nie zrobila!
To samo bylo tydzien wczesniej - znajomi Amerykanie (!) zaprosili nas na
kolacje i kopcili jednego za drugim, nawet nie spytali czy mam cos
przeciwko. Nie moge patrzec nawet na drzwi tej restauracji, jak ja mijam, bo
zbiera mi sie na wymioty.
Jak sobie poradzic, bez robienia sobie wrogow?
Macie jakis pomysl?

Zniesmaczona okrutnie Dorotka sad
--------
Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • mamaadama4 Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 11:47
      Sama palę, choc ze mnie teraz palacz taki bardziej imprezowy i balkonowy. Ale
      nie mam najmniejszych wątpliwości, że powinnaś zdecydowanie gonić palących. To
      nie jest kwestia robienia sobie wrogów. Jeżeli ktoś nie jest w stanie przyjąc
      do wiadomości, że kobiecie w ciązy (nie tylko zresztą) może palenie
      przeszkadzać, nie mówiąc juz o szkodliwości to niech sie obraża. Zastanów się
      co jest dla ciebie ważniejsze - twoje zdrowie i samopoczucie oraz zdrowie
      twojego dziecka czy dobre samopoczucie twoich teściów czy znajomych? I bez
      ubierania w piekne słowa - prosto z mostu.
      Powodzenia i odwagi
      danka
      • sugar_mama_danielcia Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 12:12
        A mnie wkurzaja takie pacany, ktore sobie chodza z petami po ulicy, a
        szczegolnie takiej ruchliwej i tlocznej i czasem zatrzymuja sie, przechodza
        gdzies, przystaja z reka wodzac tuz nad moim dzieckiem w wozku. A w rece
        pet....bleeeeeee
        Albo tacy do wywalaja za siebie niedopalka..prosto do mojego wozka.
        Rozgniotlabym na scianie.

        Sugar
    • adzia_a O asertywności słów parę... 01.09.03, 12:21
      W piątek przyjechał do nas wujek. Wujek jest w porządku facetem, o gołębim
      sercu, bardzo rodzinnym. Wujek zapala jednego co pól godziny.
      Przyjechał, zropbiłam kawę i się zaczęło.\
      Siedziałam z nim w kuchni, Dominika bawiła się w dużym pokoju (posłałam ją tam
      profilaktycznie). Ja jestem w szóstym miesiącu ciąży. Stałam przy otwartych
      drzwiach balkonowych i myślałam sobie och, niech Grzesiek wróci z pracy,
      pojadę z nim i z dzieckiem na budowę, a wujka zostawię rodzicom. Nie śmiałam
      nic powiedzieć.
      O drugiej przyszła z pracy moja mama, spojrzała i mówi "No to ty, Andrzej, nie
      pal przy Agnieszce i dziecku". Wujek nic się nie odezwał, ale jakby nigdy nic
      zaczął wychodzić na balkon. Rozmowa toczyła się dalej w miłej atmosferze.
      Widzicie? Warto pokazać trochę asertywności. Uprzejmie, ale z logiczną
      argumentacją. Mówię Wam, to działa cuda.
      Muszę się tego nauczyć smile
    • mama_wiktora Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 13:21
      Papierosy działają na mnie jak płachta na byka. Uważam że należy prosto z mostu
      informować, żeby przy nas niepalących, ciężarnych, dzieciatych nie palić!!!
      Kultura wymaga, żeby zapytać, czy komuś nie przeszkadza jeśli zapali się w jego
      towarzystwie. Co prawda nie osiągnęłam jeszcze sukcesu z moim mężem, żeby on w
      ogóle nie palił, ale generalnie nie ma w domu miejsca gdzie mógłby to robić.
      Goście kierowani są w odosobnienie. Ja z towarzystwa palących zawsze uciekam,
      bez względu na stan błogosławiony. Choć ostatnio faktycznie mnie zwaliło z nóg:
      zaprosiła mnie do siebie z dzieckiem koleżanka, znamy się nie od dziś, mój
      stosunek do papierosów itp zna jak najlepiej, ale pomimo towarzyszącego mi
      malca kopciła jednego za drugim. Wizytę szybko zakończyłam i nie należy się
      mnie tam szybko spodziewać.
      A jak widzę jak ktoś idzie po ulicy, pali, no i puszcza ten dym ludziom do
      nosów i oczu, jak wiatr poleci, albo pali w kolejce do kiosku to mnie krew
      zalewa, totalny prymityw...
      Gosia
    • urszula1_edziecko Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 14:42
      Hej!
      A wiecie co mnie dobija? Placyk zabaw, pełno dzieciaczków, ławeczki, a na
      ławeczkach MAMY albo BABCIE i papieros za paierosem. I co że otwarta przestrzeń
      i wiatr rozwiewa? Nie raz mi juz taka chmura prosto w nos poleciała. Ale
      niestety nie mam nerwów na zwracanie uwagi. Wkurzam się i odchodzę jeśli się da
      dalej.
      Może kiedyś się te pańcie domyślą??
      Ulka
      • mama_kasi Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 15:18
        Wychodzę na klatkę z dzieckiem, schodzę na dół schodami, na pierwszym piętrze
        stoją sąsiadki i palą sobie papierosy. Klatka mała, ja musiałam przejść z
        dzieckiem obok tych pań. Dlaczego nie palą u siebie w domu? Albo sąsiad, który
        nie może się powstrzymać i jak tylko wyjdzie z domu to już na klatce zapala
        papierosa? Mam koleżankę (ma dziecko w moim wieku), która na placu zabaw na
        ławce pali papierosy (obok stoi moje dziecko). Albo ona pali a jej dziecko
        płacze bo chce na ręcę, więc ona zamiast wyrzucić papierosa to bierze go do
        buzi a dziecko trzyma na rękach. Okropny widok. Sama paliłam nawet dużo ale
        nigdy na ulicy, klatce schodowej lub u kogoś w domu. i tak naprawdę to było mi
        głupio, że palę. Uważałam, że to straszny nałóg. Robiłam to pokryjomu tym
        bardziej, że mój mąż nie pali. Na szczęście jak zaszłam w ciążę przestałam
        palić. Przeskzadza mi dym dlatego nie pozwalam, żeby ktoś palił u mnie w domu.

        Pozdrawiam Pyza
    • libra.alicja Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 16:56
      Mój mąż ostatnio stwierdził, (przepraszam za dosadność) że gdyby ktoś w
      towarzystwie zaczął puszczać bąki, to okrzyknięto by go chamem, natomiast
      trującym papierosem mozna bezkarnie komuś smrodzić pod nosem i dla większości
      jest OK.

      Jeśli nam to przeszkadza, to trzeba zwracać uwagę, palacze sami sie nie domyślą
      (oczywiście nie wszyscy), dotyczy to głównie miejsc publicznych. Jeśli jednak
      idę na imprezę, gdzie większość osób pali, to ja wychodzę się przewietrzyć, bo
      trudno wymagać, żeby wszyscy wyszli, zwłaczcza, że obecność nie jest
      obowiązkowa i jest moim wyborem (dlatego w ciązy unikałam takich miejsc).
    • kassik Re: Wstretni palacze! Ratunku... 01.09.03, 21:44
      Nie rozumiem dlaczego po prostu nie powiesz, że smród papierosów Ci
      przeszkadza. Przecież to żadna obelga. Ja jestem zaciekłym wrogiem palaczy.
      Wszyscy wiedzą, że u mnie w domu się nie pali (nie mam balkonu hi,hi). potrafię
      powiedzieć ludziom na przystanku żeby odsunęli sie z papierochami od wózka i
      ode mnie (bo fakt że w takich miejscach nie wolno palic jakoś ich nie
      odstrasza).
    • annb gonić od dziecka palaczy 02.09.03, 08:27
      popatrzcie na to moje panie i nie miejcie żadnych obiekcji przed gonieniem
      palaczy od dziecka


      Niemowlęta wdychające dym z papierosów wypalanych przez ich matki bądź ojców, 2
      razy częściej zapadają na poważne choroby układu oddechowego (zapalenia płuc,
      oskrzeli, górnych dróg oddechowych). Poza tym palenie papierosów przez rodziców
      w istotny sposób zwiększa ryzyko wystąpienia astmy oskrzelowej u dziecka, a
      także przewlekłego zapalenia ucha środkowego, które jest główną przyczyną
      głuchoty w wieku dziecięcym. Istnieją także dowody na związek palenia tytoniu z
      innymi poważnymi chorobami, np. białaczkami.

      Ponadto dzieci przebywające w środowisku dymu tytoniowego (np. z domów, gdzie
      palą ich rodzice lub inni domownicy) częściej chorują na nieżyty żołądkowo-
      jelitowe oraz gorzej rozwijają się umysłowo.

      • grzalka Re: gonić od dziecka palaczy 02.09.03, 12:14
        Moja Teściowa pali i ja, jak tylko zapala, bez skrupułów izoluję siebie i
        dziecko. Teraz sie nauczyła i zawsze wychodzi, a przed naszą wizytą mieszkanie
        jest rewelacyjnie przewietrzone. No i w czasie wizyty nie pali. Nie znosze
        palaczy i nie przebywam w ich towarzystwie. Ale maksymalnie mnie wpieniaja PETY
        na placu zabaw. Po prostu mnie trzęsie. Oraz MILIONY PETÓW na plaży. Palacze,
        trochę kultury- wypaliłeś papierosa, weź peta ze sobą, jak nie masz gdzie
        wyrzucić.
    • ewbal Re: Wstretni palacze! Ratunku... 03.09.03, 15:04
      Teść mojej siostry mówi: "Gdyby Bóg chciał, żeby ludzie palili papierosy,
      wbudowałby im w głowę komin".

      ---
      Pozdrawiam
      Ewa, mama Jakuba (20 m-cy), przy którym nikt nie może palić
    • agawa79 Re: Wstretni palacze! Ratunku... 03.09.03, 16:59
      Mnie wnerwia, że przystanki autobusowe i tramwajowe nie mają żadnych znaczków,
      że obowiązuje tam zakaz palenia. W czasie ciąży miałam kilka spięć z
      palaczami, którzy twierdzili, że skoro przystanek nie jest oznakowany, to
      znaczy, że palić można.

      A co do zwracania uwagi palaczom: nie mam skrupułów, obojętnie, czy to ktoś
      obcy czy znajomy. W zeszłym roku robiłam u siebie Wigilię na 10 osób (byłam w
      drugim miesiącu ciąży), wśród których było troje palaczy. Na pytanie, czy
      można zapalić, wręczyłam im popielniczkę i wyjaśniłam, jak wyjść na dwór (od
      dymu papierosowego dostawałam strasznych mdłości, a czułam ten smród nawet
      jeśli ktoś palił na klatce, ba! nawet jeśli sąsiedzi palili u siebie w
      mieszkaniach).

      Trochę głupio się czułam na wielkanocnym obiedzie u teściów, kiedy mówiłam
      jednemu wujkowi, żeby się powstrzymał... no bo to w końcu nie mój dom, ale
      stwierdziłam, że chrzanię, że jeśli on nie ma dość kultury, żeby nie palić w
      obecności ciężarnej, to ja też nie muszę kulturą grzeszyć. Zresztą, teściowie
      mnie poparli, więc problemu nie było.

      A ten przykład z puszczaniem bąków - kupuję i zamierzam wykorzystywać w
      przyszłości.

      Aga
Pełna wersja