Smutny wątek o mężu w Święta...

23.03.08, 14:25
No bo pobił chyba wszystkich innych! Wczoraj po południu zrobił mi
karczemną awanturę o to, że nie wyrzuciłam śmieci... To, że jestem w
zaawansowanej ciąży, zapieprzałam przez dwa ostatnie dni z
porządkami (on też, nie powiem, sprzątaliśmy razem) i jakimś małym
gotowaniem + zakupy na Święta, to "nie musiałam" i "nikt mnie nie
prosił", ale śmieci rzekomo "nie wyrzucam nigdy" i "zawsze tylko on"
(nieprawda). Awantura poszła na k... i ch... Nie poszłam dziś rano
do jego mamy na śniadanie, nie odzywamy się nadal i nie zapowiada
się żadna zmiana(z wyjątkiem "zamknij się" albo "debil"), piękne mi
zafundował Święta, nie ma co. sad((
Co byście zrobiły na moim miejscu?
    • semida Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 14:49
      Ano to,że jak każde z Was będzie tak zaciekłe,to całe święta będą w
      takim klimacie niestetyuncertain
      • andaba Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 15:06
        Ja w takich wypadkach mówię "jak zwykle masz rację, dobrze, że jesteś, bo nigdy nic nie byłoby zrobione jak trzeba" tonem grzecznym i uległym. Z reguły zamyka to mężowi dziób. smile

    • wobbler Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 15:07
      Jak sobie ścielicie-tak też i śpicie...
      Swoją drogą prostak i cham.Człowiek na jako-takim poziomie takich słów nie używa
      w ogóle,a już zwłaszcza wobec ciężarnej żony.
      Zero poszanowania drugiego człowieka.
    • vibe-b Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 15:30
      polskie swieta.
      wspolczucie.
    • doral2 Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:13
      miss_akryl napisała:

      "...Awantura poszła na k... i ch... .."

      skoro tak się do siebie odzywacie i to tylko z powodu głupich śmieci, to
      zastanawiam się z jakiego powodu jesteście razem...
      i myślę, ze to długo nie potrwa...
      • miss_akryl Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:28
        Tak, czasem też się zastanawiam. Np. teraz sad
        Mój mąż jest generalnie dobrym człowiekiem, ma masę zalet. I jedną
        dużą (nie jedyną, ale naprawdę duuużą!) wadę: czasem się zbytnio
        denerwuje i to w 99% przypadków o takie właśnie głupoty; unosi się
        najpierw straszną złością, której nie sposób przekrzyczeć ani
        przetłumaczyć (przeczekać spokojnie też już nie umiem), a później
        się jeszcze obraża. Dawniej wyciągałam pierwsza rękę "a bo
        weekend", "a bo święta", "a bo urodziny dziecka", "a bo nie ma o
        co", ale od jakiegoś czasu mi się "ulało" i wybucham, bo po prostu
        już nie mogę znieść tych jego wrzasków o głupoty. I po prostu, już w
        takim dniu jak dziś, naprawdę nie wiem, co zrobić.
        Tak poza tym dla Wszystkich: Wesołych Świąt.
        • dorianne.gray Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 21:56
          Znam ten typ. Taka wściekłość to mi wygląda na wylanie się głębszej
          frustracji. Coś jest nie tak i może najpierw dowiedz się, co.
          Zwyczajnie z nim spokojnie porozmawiaj o tej kłótni i o tym, jakie
          były jej przyczyny, prawdziwe przyczyny. Przemyśl też to, jak Ty
          sama zareagowałaś, w końcu pożarliście się o głupotę.
    • magaretka Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:23
      ...spakowalabym sie i wyjechalabym na swieta do rodzicow,
      informujac o tym wspolmalzonka(jesli tak mozna go nazwac)
      jestes w ciazy,nalezy ci sie spokoj,
      pomijajac fakt obydwoje jestescie winni,
      niczego dobrego to nie zapowiada,
      jak urodzi sie dziecko,bedzie jeszcze trudniej!
      przykro mi

      • dlania Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:29
        Nie wiem co bym zrobiła.
        Zazwyczaj jak sie kłócimy (choc nie w takich stylu jak Wywink) to płaczę i czekam
        az mnie przeprosiwink))))))))))))))))
        • miss_akryl Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:34
          ...do jednej z mniejszych wad mojego męża smile należy taka, że jego
          kompletnie nie ruszają moje babskie łzy, nigdy go nie ruszały.
          Najchętniej bym gdzieś pojechała sama, ale w Święta poza rodziną nie
          mam gdzie po prostu...
          • arioso1 Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:43
            przykro mi bardzo , naprawdę ogromnie ci wspólczuje ale czego mozna
            sie spodziewac po dorosłych ludziach, po kobiecie matce dziecku i
            ojcu dziecku- którzy uzywaja takiego słownictwa- jezeli tak sobie
            gruchacie to naprawde nie ma sensu aby to ciagnać, do dziecka czy
            przy nim tez takie słowa będziecie uzywac? to jest sposób
            wyrazania dwojga niedorosłych do roli dorosłych ludzi...
            takie jest moje zdanie...
            • miss_akryl Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:46
              No nie wiem bardzo, czy to usprawiedliwienie, ale ja nie mówię do
              niego "ty ch...", ani on do mnie "ty k..." - te słowa raczej (co też
              nie jest chlubne oczywiście) się zdarzają jako "przecinki", no a
              jeśli chodzi o pozostałe, to wiem, że to nieładnie, ale może nie aż
              tak "rynsztokowo".
      • miss_akryl Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:32
        No właśnie nie chcę jechać do mojej rodziny, bo musiałabym
        powiedzieć, dlaczego. Nie chcę tego wyciągać, bo to naprawdę
        przykre, no i... wstyd mi, że o takie głupoty... Ostatnio się w
        mojej rodzinie wygadałam z czymś podobnym, sprawa się
        szybko "wyjaśniła", a rodzina myśli dotąd, że mam męża
        niezrównoważonego (trochę tak jest sad ). Już jego rodzina wie, to
        wystarczy sad
        • wobbler Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 16:52
          Psychol.
          Zobaczysz co będzie za parę lat.
          • arioso1 Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 18:02
            dokładnie -wobblrer ma racje. a wiesz z kąd wiem?
            bo byłam w czyms bardzo podobnym-
            mój były tez uzywał takich przecinków i tez go moje łzy nie
            wzruszały,kiedy przestały go wzruszać łzy dzieci odeszłam.
            a generalnie to był kawał hama przez samo h.
            wogóle jak mionie trochę czasu i bedziesz z kimś kto jest
            człowiekiem i SZANUJE CIEBIE ,to zrozumiesz o czym mówie. bo kiedyś
            myslałam tak jak ty. tez sie wstydziłam przed rodziną tez były
            awantury o krzywo połozona szklankę a potem po kilku latach doszło
            do tego ze uderzył mojego syna.
            Wiesz co? powiem to tutaj -nigdy nikomu jeszcze nie mówiłam tego
            nikomu
            wtedy piec lat temu wiesz jakie miałam marzenia?
            zeby do diomu zapukała policja i powiedzieli mi że on nie zyje ,że
            sie zabił, top moje marzenia były, sniła o tym błagałam boga zeby
            tak było.dopiero kiedy zaczoł krzywdzić dzieci odeszłam z dnia na
            dzień.
            znalazłam siłę.
            I wiesz co jeszcze?
            wtedy zdałam sobie sprawę ze to nie ja sie mam wstydzić , ze to nie
            ja jestem winnai ze to on jest zły.
            teraz jestem z nowym partnerem, i wiem jak sie zyje , nieraz mu
            niechcący cos zrobiłam nie tak,
            np wyrzuciłam podczas przeprowadzki karton z butami wartymi ponad
            dwa tysiące - nowymi-mysląc ze to karton smieci bo stały obok
            siebie, bo mu spaliłam zelazkiem garnitur bardzo renomowanej firmy,
            bo mu zgubiłam na nartach rekawiczki za 5 stów i jeszcze wgiełam
            zderzak w kilkudniowym jeepie. nawet mu powieka nie drgneła- ja sie
            balam przyznać a on mnie przytulił i nie powiedzial zego słowa- i to
            się nazywa miłosc i szacunek - na dobre i na złe? tak bo pamietaj-
            NIKT ALE TO NIKT NIE MA PRAWA TOBIE UBLIZAĆ ANI PONIŻAC CIEBIE
            NAWET JAK ZAWALISZ GŁUPOTA ALBO BARDZO DUZĄ GŁUPOTA TAK JAK NP JA
            NA WW PRZYKŁADACH.'JEŻELI POZWALASZ NA TAKIE TRAKTOWANIE TO ZNACZY
            ZE NIE MASZ SZCUNKU DO SAMEJ SIEBIE,I NIE MA WYTŁUMACZENIA ZE ON TAK
            TYLKO RAZ, ALBO DOPIERO DRUGI ZE TO NA RAZIE TYLKO SŁOWNE
            PRZEPYCHANKI,,,
            ON CIEBIE NIE SZNUJE I NIE KOCHA-A TO CO MIŁOSCIĄ CI SIE WYDAJE TO
            JEST WYGODA JEGO I UZALEŻNIENIE .
            RÓB JAK CHCESZ ALE ZYCZE CI ZEBYS PRZESTAŁA SIE WSTYDZIC ZA NIEGO
            • nilgau Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 18:09
              wątpie by facet rzucał ch-jami do baby.chyba, że krzyczał, że to on
              jest złamasemsmile))

              moim zdaniem pożarli się i oboje zwyzywali i maja za swoje -
              spitolone świeta.
              • arioso1 Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 18:10
                NO NIE WIADOMO MÓJ BYŁY KIEDYS ZWYZYWAŁ MNIE OD PEDAŁÓW
              • tosina Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 19:12
                debil to forma meska wiec warci sa siebie.Zadne rogrzeszanie ze
                slowa mnie wulgarne albo ze innego kalibru tu nie zmieniaja
                sytuacji.Oboje zachowuja sie sie emocjonalnie co rodzi
                koonflikty.Proponuje poradnie dla was i osobno dla siebie jak radzic
                sobiez stresem. Po za tym macie dziecko zadnemu z was nie wstyd gdy
                jest swiadkiem takich scen? Bo ty wyzywajac go tez nie jestes
                lepsza. Wstyd by mi bylo nazwac meza debilem.Jak pozniej maja go
                szanowac dzieci??
    • deyani Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 21:12
      Wiem, że Cię nie pocieszę, ale jak Ci opowiem co mój ukochany wymyślił na te
      święta, to rozstrzygniemy, który zwyciężył w konkursie na "najczulszego mężusia
      Wielkanocy 2008".
      Zachorowałam. Ani ręką ani nogą ruszyć nie mogłam, w głowie dudniło, świat
      wirował wokół... Padłam do łózka i prawie całe sobotnie popołudnie konałam.
      Nadeszła świąteczna niedziela. W domu syf, że nie ma jak przejść, żreć nie ma
      co, ja dalej ledwo na nogach stoję, a co zrobiło moje kochanie? Nie zgadłyście.
      Zawinęło d.pke w troczki i spier.oliło do mamusi!!! Miało to jeden dobry skutek:
      wyzdrowiałam.

      Strasznie żałuję, że taka sytuacja nie zdarzyła się dziesięć lat temu. Od razu w
      ślad za nim wysłałabym do mamusi jego szczoteczkę do zębów , dzisiaj już po
      ptakach. Ale wszystkich młodych ostrzegam, jak takie scenki sie w waszym życiu
      pojawiają, wiejcie od siebie gdzie pieprz rośnie.
    • sakada Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 22:25
      Zgroza. No żal normalnie...
      • mearulezz Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 23.03.08, 23:37
        kocham mojego meza - dzieki takim postom doceniam mojego slubnego.
        1- pomaga w porzadkach
        2- nie spieprza do mamusi
        3- nie rzuca ch..ami
        4- sam wyrzuca smieci bo mu wmowilam ze nie mam co zrobic z dzieckiem jak ide do
        smietnikasmile
        5- nie czepia sie o balagan - juz wie ze to walka z wiatrakamismile
        6- moje lzy nie sa mu obojetne.
        chociaz dzis tez sie obrazil i poszedl pic herbate do kuchni w samotnosci (on
        mysli ze ja wtedy cierpie- hihi hi)
        • akseinga Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 24.03.08, 08:08
          O to Ci się wątek przydał, dowartościowałaś się poczułaś kochana i
          szczęśliwa .Tylko mogłaś to zachować dla siebiea albo założyć wątek
          pt "101 zalet mojego męża"
    • majmajka Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 24.03.08, 08:23
      Wiesz, czasami tak to jest, ze zycie nie jest takie jakbysmy chcialy zeby bylo. Juz prawie po Swietach, ale swietuj z dzieckiem(dziecmi?). Nie przejmuj sie.
      A na przyszlosc straj sie zachowac klase i nie obrzucaj go takimi epitetami, szczena mu opadnia i z czasem nie bedzie mial smialosci odzywac sie w taki sposob albo przynajmniej choc troche przystopuje.
      • madziaaaa Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 24.03.08, 09:13
        nie wyobrażam sobie, żeby mąż mówił do mnie w ten sposób, nawet używając jako
        przecinki a nie epitety. Podziękowałabym panu za współpracę, bo to niczego
        dobrego nie wróży.
        I jak zwykle po raz kolejny napiszę, że przed ślubem należy się dobrze poznać,
        bo naprawdę śladowa jest liczba facetów, którzy są tak dobrymi aktorami, ze
        takie wybuchy agresji umieją zakamuflować.
    • 18_lipcowa1 Re: Smutny wątek o mężu w Święta... 24.03.08, 14:57
      miss_akryl napisała:

      > No bo pobił chyba wszystkich innych! Wczoraj po południu zrobił mi
      > karczemną awanturę o to, że nie wyrzuciłam śmieci... To, że jestem
      w
      > zaawansowanej ciąży, zapieprzałam przez dwa ostatnie dni z
      > porządkami (on też, nie powiem, sprzątaliśmy razem) i jakimś małym
      > gotowaniem + zakupy na Święta, to "nie musiałam" i "nikt mnie nie
      > prosił", ale śmieci rzekomo "nie wyrzucam nigdy" i "zawsze tylko
      on"
      > (nieprawda). Awantura poszła na k... i ch... Nie poszłam dziś rano
      > do jego mamy na śniadanie, nie odzywamy się nadal i nie zapowiada
      > się żadna zmiana(z wyjątkiem "zamknij się" albo "debil"), piękne
      mi
      > zafundował Święta, nie ma co. sad((
      > Co byście zrobiły na moim miejscu?


      rozwiodlabym sie. mam do siebie duzy szacunek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja