ZABORCZA TEŚCIOWA (długie)

01.09.03, 18:18
Witam!
sytuacja wygląda następująco : mam 6 tygodniową córeczkę, faceta i niestety
zbyt blisko przyszłych teściów a szczególnie teściową. Teściowa oszalała na
punkcie Małej,kupije Jej ubranka, zabawki a przede wszystkim uważa, że ja i
jej syn nie umiemy zająć się dzieckiem, cokolwiek robimy przy dziecku w jej
obecnosci jest źle. Doszło nawet do tego, że jak tylko nakarmie Małą to ona
dosłownie zabiera mi Ją, żeby u babci na rękach beknęła ( mieszka niestety
pod nami). Dziś już przeszła samą siebie - miałyśmy iść na szczepionke i
teściowie zaoferowali się nas podwieść. W ostatniej chwili się, że Marcin
musi być w pracy więc pojechałam sama z Niunią i teściami. W przychodni
okazało się,że brakuje jakiegoś numerku i musiałam iść z drugiej strony
załatwić to. Mała została z babcią (teść był w samochodzie).Jakie było moje
zdziwienie, gdy wróciłam po chwili,że dziecko jest już w gabinecie lekarskim,
rozebrane i prawie po badaniu. Babcia wszstko!!! dokładnie lekarce
opowiedziała. Na szczęście pani doktor, chyba przyzwyczajona do podobnych
sytuacji, wyjaśniła mi wszystko na temat zdrowia Córci. Do szczepienia o
dziwo!!! sama trzymałam dziecko i robiłam dobrą minę.
Napisze proszę czy to ja przesadzam, czy ona?
Poczułam się dziś jak piąte koło u wozu!!! Zupełnie zignorowana!!!Jestem
bardzo wściekła!!!
Jak powinam zareagować? Jak powiedzieć o tym Marcinowi żeby mnie źle nie
zrozumiał, wkońcu to Jego matka.
Przepraszam za chaotyczność ale jeszcze mnie trzęsie!
PORADŹCIE COŚ!!!!
Pozdrawiam serdecznie.

Ela i Zuzia

    • sugar_mama_danielcia Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 01.09.03, 21:07
      Nie jestes sama. Mam bardzo podobna tesciowa i wiem, jak taki czlowiek moze
      zatruc drugiemu zycie. Na szczescie mieszka bardzo daleko i rzadko sie
      widzimy. Moze zostane potepiona przez inne mamy, ale ja uwazam, ze mimo iz
      tesciowa okazuje w ten sposob milosc do wnuczki/wnuczka to takie przytlaczanie
      swoim zachowaniem kobiety swiezo po porodzie jest poprostu nie fair. Kobieta w
      pierwszych miesiacach po narodzeniu dziecka jest bezbronna istota (hormony,
      stres, zmeczenie itp, itd) i kazda babka, ktora ma dzieci powinna o tym
      wiedziec. I poprostu umiec sie wczuc w sytuacje. Poza tym to jest Twoj czas i
      czas Twojego dziecka. Uczycie sie siebie wzajemnie.

      Porozmawiaj z mezem. Mi bylo trudno, bo moj nalezy do takich co 'mamusia chce
      dobrze'. Moze powiedz, ze niektore zagrywki Cie wnerwiaja, ale wspomnij tez,
      ze Twoja mama tez zostala uprzedzona by 'tego czy tamtego' nie robic i nie
      dokazywac. U nas to pomoglo. Bo mezus przyja to tak, ze ogolnie nie lubie
      wtracania sie w nasze prywatne sprawy rodzicielskie. A takie istnieja!!!!

      POzdrawiam i zycze pomyslnego rozwiazania sytuacji
      Sugar
    • umargos Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 01.09.03, 21:24
      Powiedzieć mężowi delikatnie, ale wprost. Na szczęscie mój ma dokładnie takie
      samo podejście jak ja i nie ma obiekcji, żeby w razie jakiś uwag i prób
      wtrącania się powiedzieć - to jest nasze dziecko, my decydujemy, my wiemy
      lepiej, wy już mieliście swoją szansę. I zazwyczaj z humorem dodać, że efekty
      widać. Mojej mamie też prędzej on coś takiego powie niż ja, bo ja się za szybko
      denerwuję. Usadził obie babcie w dzień chrztu (upał był koszmarny) kiedy moja
      mama wyskoczyła, a teściowa wtórowała, że dziecko jest za lekko ubrane i że ma
      zimne nóżki (no chłodne miała, ale nie jakoś bardzo zimne). Mój małżonek
      oświadczył, że to nasze dziecko, my je ubieramy i że ja mam rację. Koniec
      kropka. Dalej gadają i się czepiają. Ale jakoś córeńka, choć pół roczku minęło
      dotąd chora nie była...nawet katarku.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia, szczególnie w rozmowie z mężem, a potem we
      wspólnym usadzaniu zapędów bliźnich do wtrącania się.
      Ula
    • kassik Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 01.09.03, 21:25
      Wydaje mi się, że powinnaś odbyć poważną rozmowę z teściową a twój przyszły
      powinien cię wesprzec. Powiedz dokładnie czego sobie nie życzysz, przypomnij
      kto jest matką i ojcem dziecka. Najwyżej się obrazi i wtedy będziesz miała
      spokój.
    • libra.alicja Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 01.09.03, 21:49
      jaszczurka7 napisała:

      > okazało się,że brakuje jakiegoś numerku i musiałam iść z drugiej strony
      > załatwić to. Mała została z babcią (teść był w samochodzie).Jakie było moje
      > zdziwienie, gdy wróciłam po chwili,że dziecko jest już w gabinecie lekarskim,
      > rozebrane i prawie po badaniu. Babcia wszstko!!! dokładnie lekarce
      > opowiedziała.

      Babcia chciałaby we wszystkim uczestniczyć, wszystko wiedzieć i o wszystkim
      decydować. Myślę, ze do niektórych spraw można ją dopuścić, jeśli to nie jest
      zwykłe wścibstwo, ale miłość do wnuczęcia. Jednak wizyta u lekarza i to w
      pewnym sensie za plecami mamy to przesada. Ty zawsze musisz być na pierwszym
      miejscu, bo to jest twoje dziecko. Jeśli teściowa tego nie dostrzega, to trzeba
      jej to uświadomić. Ona może zupełnie niezłośliwie, ale z dobrych chęci chce jak
      najwięcej uczestniczyć w sprawach dotyczących ukochanego wnuka, więc jej nie
      potępiaj tak do końca, ale stanowczo domagaj się respektowania twoich zasad.
      • magolcia Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 03.09.03, 10:49
        Wydaje mi się, że to nie była wizyta za plecami matki - przecież razem tam
        poszły. No a w sytuacji, kiedy gabinet jest wolny, to nie dziewię się, że
        babcia weszła z wnuczką, wiedząc, że mama zaraz dojdzie. Nie wiem jaka była
        sytuacja na korytarzu - czy była kolejka do lekarza? Bo jeżeli tak, to nie
        widzę nic złego, że teściowa weszła do gabinetu, kiedy przyszła jej kolej.
        Przecież chyba po to autorka wątku zostawiła babcię z wnuczką - żeby pilnować
        kolejki. Po drugie sama pisze, że pani doktor szczegółowo ją poinformowała o
        wszystkich sprawach dotyczących zdrowia dziecka, więc chyba nie powinna się
        czuć odsunięta na boczny tor.
        Natomiast co do pozostałych spraw - sytuacji w domu, kiedy to czuje się przez
        teściową spychana na bok, powinna porozmawiać o tym z mężem, ale delikatnie,
        żeby nie poczuł się dotknięty. Ewentualnie ograniczyć wizyty babci, tylko do
        tych zapowiedzianych. Jeżeli babcia zechce wpaść z niespodziewaną wizytą -
        udawałabym, że nie ma nas w domu (przecież nie ma chyba kluczy). Potem
        powiedziałabym, że byłam na spacerze.
        Pozdrawiam
        Magda
    • mama_kajetana Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 01.09.03, 23:32
      Witaj Jaszczurko,

      jakiś czas temu był już wątek (nie jeden wink) o teściowych. Pozwolę sobie
      skopiować to co tam napisałam.
      Myślę, że powinnaś porozmawiać z mężem i mieć go po swojej stronie. Ale
      niezależnie od tego, to Ty jesteś cały czas z dzieckiem i ... teściową, więc
      myślę, że sama musisz zadbać o odpowiednie relacje między Wami. Oto jak
      wyglądała moja historia. Co nie znaczy, że jej rozwiązanie jest
      najszczęśliwsze.

      "Opowiem Ci moją historię z teściową.
      Że będzie ciężko zrozumiałam już przed porodem kiedy Mamusia bez uzgadniania z
      kimkolwiek wzięła tydzień urlopu w terminie mojego porodu (później oczywiście
      siedziała u siebie sama jak głupia). Zgadnij w jakich okolicznościach
      rozpoczął się poród - w szpitalu, podczas odwiedzin teściowej. I wyobraź
      sobie, że razem z mężem w całej tej euforii zgodziliśmy się żeby została.
      Poród był bardzo ciężki, zaczęłam krzyczeć i co robi moja teściowa podrywa się
      z fotela i do mnie... Mój mąż walną jej taką wiązankę że więcej już nie
      wstała. Niestety nie mogłam urodzić sama - cesarka. Moja teściowa z mężem
      czekali w sali obok na dzidziusia. Jak tylko go przynieśli co robi Mamusia - z
      łapami do dziecka które nawet nie jest odessane. Znowu opieprz - tym razem od
      lekarza. Była przy tym obecna moja koleżanka, która astystowała pediatrze i
      ona mi to opowiedziała.
      Potem ja leżałam na sali pooperacyjnej a moja teściowa zrobiła sobie sesję
      fotograficzną z wnusiem, oczywiście musiała go dotykać. Te zdjęcia musiałam
      wyjąć z \albumu, nie mogłam na nie patrzeć, szlag mnie trafiał, że ona
      pierwsza, przede mną dotykała MOJE DZIECKO! Oczywiście moja wrogość do niej
      rosła dosłownie z dnia na dzień. Nie pozwalałam jej brać dziecka na ręce, nie
      chciałam żadnej pomocy, byłam nieprzyjemna i opryskliwa. Trwało to ok. 4
      miesięcy, aż przegięła zupełnie. Podczas gdy ja rozmawiałam przez telefon bez
      pytania wykąpała Kajtka, mimo iż tydzień wcześniej jak wzięła go do łazienki
      darł się jak opętany. No i nie wytrzymałam, zrobiłam straszną awanturę,
      wykrzyczałam jej wszystko, od początku od tego nieszczęsngo porodu. I Wiesz
      co ... ulżyło, przeszło, zniknęło. Po prostu ja się coraz bardziej sama
      nakręcałam i nie bardzo miałam jak z\ tego wybrnąć. I dobrze się stało. Od tej
      pory relacje z teściową są super, a że gotuje jak dla wojska, że ciągle kupuje
      jakieś prezenty, że wyręcza zmywarkę w jej pracy, to już naprawdę jest
      nieistotne. Żarciem karmię bezpańskie zwierzęta, zabawki i tak po godzinie idą
      w kąt a obok zmywarki postawiłam dobry balsam do rąk.
      Matko, ale się rozpisałam. Za to konkluzja jest króciutka. MUSISZ z nią
      pogadać. Inaczej będzie tylko gorzej. Znienawidzisz ją, a to jest matka
      twojego mężczyzny! On nie może tego widzieć! I nawet jeśli teraz trzyma twoją
      stronę, to jest jego matka i kiedyś może sobie o tym przypomnieć. Poza tym
      Tobie też będzie dużo lepiej."

      pozdrawiam
      mama Kajetana

    • gwiazdka19 Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 09:19
      Moja tesciowa podobnie jak tu którejs z was powiedziala mi na początku ze ona
      by lepiej sie zajeła dzieckiem niz ja bo skoro to moje pierwsze dziecko to ja
      napewno zielonego pojecia nie mam.Co oczywiscie jest nieprawdą bo praktycznie
      sama wychowałam swojego brata.Pozniej jeszce wiele razy slyszałam uwagi na
      temat mojej opieki nad małą , nie musze chyba dodawac ze nieprzychylne.A o tym
      ze malą za lekko ubieram to juz nawet nie wspomne(30 stopni upału a babcia by
      jej 10 swetrów nałozyła).Z moją rozmowa nic nie da bo ja prosze mowie a
      ostatnio nawet krzycze, bo juz nie mam siły,a i tak nic nie pomaga.Czasami to
      mam ochote ją walnąć.Moj mąż naszczęscie rozumie i jest po mojej stronie ale
      on ma jedn a zasade nie przejmowac sie.Tak tylko ze to ja ciągle wysłuchuje
      jej gadania.A kiedys jak moj maz trzymał malą na reku to biegeim doleciała do
      niego i wyrwała mu ja z rąk twierdząc ze jej nie umie trzymac.A jak niby on ma
      sie tego nauczyc jak ja dajac dziecko męzowi za moment widze ja na ręce u
      babki.Szlak mnie trafia tez jak tesciowa leci do małej jak ta byle czego
      zawyje, a potem sa oczywiscie tego efekty.Na szczeście juz dzis jej nie bede
      ogladac przez tydzien.
      • ruda_kasia Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 09:46
        W przeciwieństwie do Mamy KAjetana odradzam rozmowę, chyba że wiesz, iż może to
        przynieśc efekt... U mnie zawsze odwrotny. JAk karmiłam, to cały czas
        słyszałam, że głodzę dziecko, bo z piersi się nie naje. JAk prosiłam żeby nie
        jedal aprówek, to dawali za moimi plecami, jak mówiłam, że po herbatce
        wymiotuje, musiałm pozowlić, by zwymiotowała na oczach teściowej, po raz chyba
        10 tego dnia, bo by nie uwierzyła, że ja wiem lepiej, co dziecko może pić jak
        wymiotuje, żeby się nie odwodniło. Jak prosze, byd ziecku nie dac truskawki, bo
        jest na antybiotyku i nie wiadmo wtedy bezie, na co jest reakcja uczuleniowa, a
        dziecko jest alergikiem, to po nakarmieniu jednak truskawką jest obraza, że się
        czepiamy, że teściowe żle dziecko karmią. Szczególnie jak mój małonek w nerwach
        im zalecił obejrzenie obsypanego dziecka i zdiagnozowanie, po czym to - czy
        odstawiać antybiotyk czy nie.
        Jak dziecko na naszych oczach uderzone zostało opadającą klapą bagaznika
        (lekko, ale guz był), to zebraliśmy oboje opieprz, że dziecko nie jest dla nas
        ważne, tylko bagaże, które nosimy. I teściowa rzuciła się przykładać lód na
        czułko i tulić wnusię, pokazując mi, jaka gula rośnie jej na czole... JA na to,
        że guza to ona ma na czubku głowy, o tu, i przykro mi, że moja córka ma takie
        wypukłe czoło od urodzenia...
        Podobno to było niemiłe. Ale mnie ubawiła. Dlatego zakończyłam optymistycznym
        akcentem, żeby pokazać, że można nie tracić poczucia humoru, nawet po 3 latach,
        choć jest to trudne. Moja teściowa kocha wnuczkę, kupuje jej ubranka, bawi się
        z nią. Ale przenigdy nie zostałaby z nią na dzień lub dwa, nie wzięłaby jej na
        noc, nie zaczęła wychowywać. Jest od demolowania nam planó wychowawczych.
        Darowuję jej to, nie chowam urazy, choć czasem jest mi przykro, kiedy jej
        koleżanki z pracy pocieszają mnie, że Baśka nie jest niedożywiona (to znaczy,
        że ona cały czas opowiada tylko o tym), jest mi przykro, kiedy słyszę, że oni
        dla jej dobra... a my jesteśmy niedobrzy, bo dzieko płacze, że chce do babci, a
        my nie pozwalamy (bo wczesniaj mi się prawie uśpiło na rękach i jest 20.30 a do
        babci jest tylkow celu niespania) a potem jesteśmy u mojej babci do 21.30
        (która również kocha prwanuczkę, ale nie ma jej na codzień tylko raz w
        miesiącu) i też jesteśmy niedobrzy, bo wtedy baśka chodzi późno spać, bo nam
        jest tak wygodnie bo balujemy, a jak mówię, że moja babcia ją widuje rzadko i
        ma chyba prawo, to znowu słyszę, że nas nie obchodzi dziecko tylko nasza
        wygoda, a następnego dnia znowu, że za rzadko odwiedzam moją babcię i powinnam
        częściej. Na moją sugestię, że jak odwiedzam,t o słyszę, że baśka może być z
        prababcią a nimi nie... widzę zamkniete drzwi za sobą przez moją teściową...
        Wiem, że cokolwiek powiem, będzie użyte przeciko mnie. Nie ze złej woli. Tylko
        dlatego, że teściowie wszystko wiedzą lepiej, zawsze chcą dobrze, a tylko my
        się nie znamy... A na moje pytanie do teścia,ile razy on od rodziców i tesciów
        usłyszał, że źle wychowuje dziecko, odpowiedź była, że nie będzie ze mną
        rozmawiał o witrulanych i wyimaginowanych problemach tylko o faktach. A faktem
        jest, że on chciał, żeby baśka poszła do nich o 20.30 wyjąca i zmęczona,
        ponieważ my w ramach szykany kładziemy ją do łóżeczka o 20.30. Po prostu ktoś
        śmiał mu się sprzeciwić.
        Dlatego taki typ moim zdaniem co by nie mówić puści mimo uszu. JEdyne
        rozwiązanie to dystans i patrzenie przez różowe okulary i wiara w to, że
        kochają wnuczkę, a ona potrzebuje dziadków. Bo inaczej można zwariować, kiedy
        ktoś ci ciągle mówi co robisz źle i wyrywa dziecko. Gorzej, że jak chcesz je
        oddać dobrowaolnie, to nie chcą...
        Takie życie. Uważam, że rzadko osby o tej mentalności mogą coś zrowumieć.
        Trzeba je jak mole pokochać, bo wytępić się nie da.
        kasia
    • mamaizyimoniki Typologia teściów 02.09.03, 10:19
      Polecam. Tak do poczytania...
      republika.pl/janykiel/przydatne.html
      • yzza Re: Typologia teściów 03.09.03, 23:28
        Kochana!
        Nie daj się, wyznacz zasady. Piszę to jako doświadczna mama dwójki maluchów
        (2 i 6) i baaardzo zaborczej tesciowej. Małymi drobnymi kroczkami ustal, ze to
        TY i tylko ty decydujesz o...właściwie o wsystkim. To długa, nigcy nie kończąca
        się walka. Trzeba to robić sprytnie( mamusia da małą, jeszcze się wyrzyga na tę
        piękną bluzkę)i systematycznie. Pomysl:mała woli być z tobą, niż z babcią!!!
    • ullam Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 11:43
      Hej!
      Jak już niejedna pisała - nie jesteś sama! Moja teściowa opiekowała się
      wnuczkiem przez 8 miesięcy, po czym wyprowadziła się (na całe szczeście!) z
      wielkim hukiem ("tak źle jak mnie tu traktowano to nigdy w życiu" - przemowa w
      obecności sprowadzonej w tym celu rodziny!). Nie udało nam się porozumieć
      pomimo najlepszych chęci. Może zamiast prób rozmów przydałaby się awantura smile.
      Teraz Małym zajmuje się opiekunka i wyobraźcie sobie Ona (teściowa) dzwoni do
      dziewczyny i wypytuje co i jak! Nie chcę stawiać opiekunki w niezręcznej
      sytuacji (zna babcię), więc zaciskam zęby. Mam nadzieję, że jej przejdzie...
      Albo ja kiedyś nie wytrzymam... Życzę pomyślnych rozwiązań
    • mamamoni Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 12:34
      Nie daj się! Jak się przyzwyczai to dopiero będzie. Porozmawiaj z mężem,
      spokojnie, ale stanowczo. To ty jesteś najlepszą mamą dla swojego maleństwa. A
      teściowa chyba będzie musiała zrozumieć, że owszem może coś doradzić, ale
      decyzja należy do ciebie. Pomoc - jak najbardziej, ale wtedy gdy chcą tego
      obie strony. Nic na siłę. Tylko żeby nie poczuła się niepotrzebna.. może ona
      po prostu nie zdaje sobie sprawy, że coś jest nie tak, że ci to nie pasuje i
      myśli, że robi dobrze i jeszcze zasługuje na podziękowania.
      Ale im wcześniej rozwiążecie ten problem, tym lepiej.
      Powodzenia
      Aga
    • marta_i3 Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 16:00
      Elu, podoba mi sie Twoje podejście do sprawy, że chcesz rozsądnie rozwiązać ten
      problem. Moim zdaniem lepiej nie stawiać sprawy na ostrzu noża i nie podgrzewać
      atmosfery. Nie słuchaj rad typu nie daj się, dołóż jej, nakrzycz na nią. Nie
      tędy droga, zwłaszcza, że mieszkacie blisko siebie. Lepiej postaraj się
      wykorzystać tę miłość i to zainteresowanie wnuczką. Wiem, że jest ciężko ale
      daj jej się nacieszyć. Jak coś zrobi nie po Twojej myśli, powiedz jej to ale
      postaraj sie nie kipieć złością. Lepiej wziąć ją sposobem - powiedz, że tak
      wyczytałaś w mądrej gazecie(może podsuń kilka do przeczytania), tak powiedział
      lekarz. Pochwal ją czasami albo spokojnie powiedz co Ci się nie podoba.
      Połaskocz ją miło pytając jak ona sobie dawała radę z Twoim mężem, przytaknij
      jak to było ciężko bez pampersów, słoczków i innych udogodnień. Po takiej
      wizycie u lekarza możesz jej powiedzieć, ze wolałabyś aby na Ciebie poczekała.
      Przecież pomogła Ci, zawiozła do przychodni, zostala z małą gdy Ty musiałaś
      załątwić ten numerek, nie można jej traktować jak służącej - przynieś, wynieś
      pozamiataj a nagroda w postaci wizyty u lekarza nie dla niej.
      Dobra teściowa to skarb i wcale nie trzeba go głęboko zakopywać. Jeżeli będzie
      Wam sie dobrze układać to oszczędzisz sobie wiele stresów, lepiej będzie Ci się
      układało z mężem. A Zuzia będzie mieć fajną babcię. Wiem co piszę, moja
      teściowa właśnie do mnie przyjechała z tygodniową wizytą. I jestem zadowolona.
      Marta
    • mandaryna_123 Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 16:23
      Co robić? Gonić babsko, gonić i to jak najprędzej!!!!!! Ja też to przeżyłam,
      ale za późno zareagowałam. Im wcześniej, tym lepiej, bo jej takie zachowanie
      wejdzie w nawyk, a brak reakcji z twojej strony będzie dla niej cichym
      przyzwoleniem na to, jak postępuje. A mężowi powiedz szczerze co czujesz, bez
      krzyków i zbędnych żalów. To wy jesteście rodzicami, i nikt, nawet babcie i
      dziadkowie (z obu stron) nie mają prawa tak postępować. Pamiętaj : zabawa z
      nimi tak, POMOC też, ale żadnego wyręczania bez twojej wiedzy i zgody.
      Trzymaj się.
    • mamaga Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 02.09.03, 21:47
      no cóż, powtórze za innymi - nie jesteś sama. moja teściowa towarzyszy nam już
      od pewnego czasu (mały ma 7 m-cy, a ona sciągnęła już miesiąc przed porodem,
      bo ja musiałam leżeć plackiem). jest bardzo pomocna, wszytsko robi w domu, a
      teraz też zostaje z małym bo ja wróciłam do pracy. Super, prawda? Sytuacja
      wymarzona i wygodna. Otóż nie do końca...Czasem mam wrażenie, że jestem jej
      potrzebna tylko jako worek z mlekiem, gdybym nie karmiła piersią to w ogóle
      mogłabym nie istnieć. Na szczęście (a może moje nieszczęście w tej sytuacji)
      mam silny charakter i nie kłade uszu po sobie. Sprowadza sie to niestety do
      wymiany kąśliwych uwag. Wkurza mnie, że ona nic nie robi sobie z tego,co ja
      mówię "mamo, jest ciepło w domu - wystarczy mu body" - patrze- są spodnie,
      skarpety, kamizelka... "mamo, nie bierz go już bo on bedzie jadł pierś i
      zasypiał (20.00) - "chodź Krzysiu, pobawisz sie z babcią hopsia, hopsia!"
      szlag mnie trafia w tych momentach i jestem o krok od urządzenia karczemnej
      awantury. teraz już i tak jest lepiej, na początku było strasznie "ojej, jak
      on tak płacze to sąsiedzi pomyślą, że my się nim w ogóle nie zajmujemy"- a
      dziecko ryczy bo ma kolke...
      teraz lecą teksty: "krzysiu nie ruszaj, bo mama cie za to zbije (ew. ZABIJE!)
      ja wiem, że 7 m-czne dziecko tego nie rozumie, ale jaką mam gwarancję ze za
      pare m-cy ona nie bedzie mu powtarzać tego samego?
      dodam że na szczęście mąż jest absolutnie po mojej stronie. teściowa jest
      niestety niereformowalna. na zarzuty ma stałą odpowiedź "ale o co wam chodzi?
      ja to robię dla dobra nas wszytskich, ew. czepiacie, sieee, nie robie nic
      zlego" czyli my gówniarze sie nie znamy.
      niestety musiałam wrócić do pracy, choć krew mnie zalewa na calą tę sytuację i
      najchętniej pozbyłabym się jej z domu jak najprędzej i została z dzieckiem
      jeszcze chociaż kilka m-cy.
      nie stać nas na razie na opiekunkę, ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam.
      uffffff, sory, że tak długo, ale musiałam to z siebie wyrzucić.
      • kerstink Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 03.09.03, 11:08
        Cale szczescie, ze nie jestem w takiej sytuacji. Zastanawiam sie, czy to nie
        zlobek bylby lepszym miejscem dla dziecka. Tam przynajmniej nie padaja zle
        teksty na temat mamy. Wydaje mi sie, ze takie 7-mies. dziecko do pewnego
        stopnia moze zrozumiec kiepska sytuacje w domu i nie wiem, czy to nie jednak ma
        zly wplyw na niego i jego stosunek do mamy.

        K.
    • bxj Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 07.09.03, 00:30
      Na tego typu osoby jak twoja teściowa nie ma dobrego
      lekarstwa, no może jedno: Wyprowadzić się jak najdalej. W
      naszych czasach nie jest to łatwe, więc masz
      przechlapane. Współczuję.Ale pamietaj, że za cwierć wieku
      ty też zostanisz teściową i już teraz wiesz czego nie
      możesz zrobić swoim dzieciom w przyszłśći. Skarżyć się do
      męża na jego matkę to zły pomysł. Zostaniesz wrogiem
      obojga. Jedno co możesz na początek, to uraczyć dzieckiem
      mamusię aż do bólu. Zaciśnij zęby, i zostawiaj dziecko
      jak najwięcej i na długo mamusi, robiąc przy tym słodkie
      minki. Zobaczysz, że po pewnym czasie sama będzie omijać
      twoje mieszkanie. Maluch ma niespożyte siły i potrafi
      wykończyć fizycznie i psychicznie młode osoby i to
      niejedną, a starsze w szczególności.

      ńamów męża na wyjścia z domu, sama też pozwol sobie na
      dłuższe wypady. Teściowa nie zrobi przecież krzywdy, wiec

      spokojnie uszczęśliwiaj jak najczęściej. Powodzenia
      • bxj Re: ZABORCZA TEŚCIOWA (długie) 07.09.03, 02:39
        Moją poprzenią wypowiedż napisałam nie czytając innych.
        Było to celowe. Teraz jestem po lekturze wszystkich
        wypowiedzi i prawdę mówiąc zmurowało mnie.
        Zastanawiam się skąd tyle jadu w tych wypowiedziach,i to
        osób młodych, pewnie dobrze wykształconych. Nieliczni
        wykazali się taktem i kulturą osobistą. Tak, moje panie,
        wystawiacie sobie bardzo złe świadectwo, poprzez brzydkie
        wyrażanie się o drugim człowieku. Zapiekłość jaką macie w
        sobie przeniesiecie na dzieci, a potem na przyszłe
        synowe. Nie wierzę ,że zmienicie się. Z wiekiem,
        staniecie się znerwicowane, zgorzkniale i jeszcze
        bardziej podłe. Zaborczość to ostatnio bardzo często
        spotykana cecha u młodych mam. Dlaczego tak walczyć z
        osobami, które dały Wam mężów, wydzierać dziecko, robić
        awantury. Przecież teściowa też jest matką i nie zrobi
        dziecku krzywdy, za wnuki dziadkowie życie by oddali.
        Poczytajcie sobie, że dzieci wychowane w bliskiej
        obecności dziadków, rozwijają się lepiej, są
        bardziej ustabilizowane emocjonalnie. Ale jak mają zdrowo
        rosnąć, skoro histeryzuje jego matka, i karmi mlekiem
        przfermentowanym stresem. Matki nie pozwalają brać
        dziecka na ręce babciom, przecież w pismach jest
        napisane, że noszenie dziecka ma zbawienny wpływ na jego
        rozwój. Lecz w tej walce pokoleniowej Wasze musi być na
        wierzchu,i nikt się nie zastanawia co czuje dziecko. Na
        początku nie rozumie, ale nasiąka panującą atmosferą i
        napewno odbije się to na jego psychice, zdrowiu
        fizycznym. Wojujące młode matki robią krzywdę swoim
        dzieciom, a niby wiedzą najlepiej co dobre, czy aby
        napewno?.
        Teściowe nie bywają aniołami, to fakt. Wtrącają się, nie
        znają umiaru w swojej gorliwosci "dogadzania". Wiele z
        nich robi to dobrego serca, nie portafią jednak wyczuć,
        że są persona non grata w domach swoich dzieci.
        Muszę dodać,że nie jestem jeszcze teściową, i boję się
        tej roli najbardziej w życiu. Ciarki mi chodzą po
        plecach, ja sobie pomyślę, że moja synowa byłaby osobą
        niezrownoważoną emocjonalnie, z kompleksami i walczącą ze
        mną, gdy zechcę przytulić wnuka. Przypadkowo znalazłam
        się na tej stronie, ale nie żałuję, wiele się mogłam
        dowiedzieć. Niektórym paniom współczuję teściowych, ale
        bardziej ich teściowym, "kulturalnych' synowych. Walczcie
        mlode, na stare lata jak znalazł, praktyka czyni mistrzem.
Pełna wersja