beautywitch
27.03.08, 10:00
Dziewczyny,poradźcie mi co mam zrobić,bo głupieję. Mam sąsiadów za
ścianą,którzy nigdy nie stronili od alkoholu. Właściwie źle się
wyraziłam-po prostu piją codziennie. W domu coś w rodzaju meliny,bo
nawet do mojej kuchni przez kratkę wentylacyjną dochodzi odór fajek
i wódy. No ok,niech sobie robią co chcę. To małżeństwo w
wieku,na "oko" 50 lat. Ale ostatnio,od jakichś 3 miesięcy słyszę tam
dziecko. Wygląda to tak,jakby wprowadził się do nich ktoś z
malutkim,wydaje mi się,8-10-miesięcznym dzieckiem. No i tu się
zaczyna mój problem,bo codziennie słyszę,jak to dziecko płacze,a oni
ciagle klną,wyzywają je. Nigdy nie słyszałam,żeby się śmiało,żeby
ktoś się z nim bawił,mówił do niego serdecznie. Ale wczoraj mnie
zamurowało totalnie. Była godzina 22:30. Dziecko płakało,nie
przychodził nikt przez jakieś 15 minut. W końcu przyszła,nie
wiem,matka czy ta wlascicielka mieszkania i zaczęła
wrzeszczeć,zeby "zamknęło mordę k...mać" idt. Maleństwo tak
strasznie zaczęło krzyczeć,że chwyciłam za telefon i chciałam
dzwonić na policję. Na szczeście po chwili był spokój. Ale nie wiem
co ta kobieta mu zrobiła,bo naprawdę wrzask był przeraźliwy. Boję
się,że to dziecko jest bite,ze oni piją i nie opiekują się nim jak
trzeba. Nie dzwonię na policję,bo wiem,ze zanim przyjadą,to będzie
po wszystkim i tak naprawdę nic to nie da. I teraz zastanawiam
się,gdzie powinnam coś takiego zgłosić. Żeby ktoś przyszedł i
skontrolował co się dzieje w tym mieszkaniu i wjakim stanie jest
dziecko. Zastanawiałam się czy nie porozmawiać z pielęgniarką
środowiskową. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Poradźcie
mi,roszę,co mam zrobić.