Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:(

27.03.08, 10:00
Dziewczyny,poradźcie mi co mam zrobić,bo głupieję. Mam sąsiadów za
ścianą,którzy nigdy nie stronili od alkoholu. Właściwie źle się
wyraziłam-po prostu piją codziennie. W domu coś w rodzaju meliny,bo
nawet do mojej kuchni przez kratkę wentylacyjną dochodzi odór fajek
i wódy. No ok,niech sobie robią co chcę. To małżeństwo w
wieku,na "oko" 50 lat. Ale ostatnio,od jakichś 3 miesięcy słyszę tam
dziecko. Wygląda to tak,jakby wprowadził się do nich ktoś z
malutkim,wydaje mi się,8-10-miesięcznym dzieckiem. No i tu się
zaczyna mój problem,bo codziennie słyszę,jak to dziecko płacze,a oni
ciagle klną,wyzywają je. Nigdy nie słyszałam,żeby się śmiało,żeby
ktoś się z nim bawił,mówił do niego serdecznie. Ale wczoraj mnie
zamurowało totalnie. Była godzina 22:30. Dziecko płakało,nie
przychodził nikt przez jakieś 15 minut. W końcu przyszła,nie
wiem,matka czy ta wlascicielka mieszkania i zaczęła
wrzeszczeć,zeby "zamknęło mordę k...mać" idt. Maleństwo tak
strasznie zaczęło krzyczeć,że chwyciłam za telefon i chciałam
dzwonić na policję. Na szczeście po chwili był spokój. Ale nie wiem
co ta kobieta mu zrobiła,bo naprawdę wrzask był przeraźliwy. Boję
się,że to dziecko jest bite,ze oni piją i nie opiekują się nim jak
trzeba. Nie dzwonię na policję,bo wiem,ze zanim przyjadą,to będzie
po wszystkim i tak naprawdę nic to nie da. I teraz zastanawiam
się,gdzie powinnam coś takiego zgłosić. Żeby ktoś przyszedł i
skontrolował co się dzieje w tym mieszkaniu i wjakim stanie jest
dziecko. Zastanawiałam się czy nie porozmawiać z pielęgniarką
środowiskową. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Poradźcie
mi,roszę,co mam zrobić.
    • moofka Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:02
      chociaz anonimowo zglosc na niebieska linie, czy gdzies
      mysle ze dalej sie tym zajma
      ale sygnal musi wyjsc
    • m.nikla Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:04
      Prosze zrób cos Z tym koniecznie...bo ja jak to czytam to mnmie zmroziło. Temu
      dziecku napewno dzieje sie krzywda...Moze rzeczywiscie porozmawiaj z
      pieklęgniarką, moze idz do opieki społecznej i powiedz jaka jest sytuacja.... sad
      • maledi Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:09
        sprobuj moze do opieki spolecznej. Ale naprawde zrob cos z tym, bo
        jak kiedys beda pijani to moga temu dziecku krzywde zrobic..
        • zebra51 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:11
          Dzwoń na policję! Najprościej i najszybciej!
          Zanim się wybierzesz do OS lub PŚ może zdarzyć sie jakaś tragedia.
          Ja bym zadzwoniła, od razu.
          • m.nikla Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:13
            no wałśnie jeszcze tak myslę ,ze policja to najszybsza i najprostsza
            droga...tylko czy oni rzeczywiscie cos z tym zrobia?? I co ma zadzwonic i
            powiedziec ze ma sasiadow pijakow, i małe dziecko tam mieszka...chyba duzo jest
            takich domów...chyba ,ze zadzwoni jak dziecko bedzie akurat płakac...nie
            wiem....a opieka społeczna wysle napewno wywyiad srodowiskowy i oni sprawdza....
            • jkk74 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:16
              Jak zadzwoni i powie, że w mieszkaniu obok chleją na umór przy niespełna rocznym
              dziecku i to dziecko często płacze to przyjadą szybciutko. Jak takie telefony
              będą się powtarzać to jak nie policja coś zrobi to na pewno dadzą sprawę do
              opieki społecznej.
          • montechristo4 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:24
            Dzwoń na policję! To nic, że w momencie, kiedy przyjadą dziecko może
            już nie płakać.
            Oprócz tego warto zgłosić sprawę do OPS-u, ale oni zanim zareagują i
            wyślą kogoś, to może dojść do tragedii. A policja jednak przyjeżdża
            szybciej na interwencję.

            Pamiętasz sprawę sprzed chyba dwóch lat? Zakatowanego,
            czteroletniego chłopczyka? Pracownica OPS nie stwierdziła żadnej
            patologii.....
        • agamamaoli Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:14
          No i na co czekasz? Nawet jeżeli po przyjeździe policji dziecko nie
          będzie płakało, to i tak zbadają opiekunów, że pijani i może zabiorą
          dziecko stamtąd. Następnym razem zadzwoń na policję, proszę. A
    • jkk74 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:14
      Dzwoń na policję. Możesz anonimowo, a oni muszą interweniować.
      Póki chlali sami ze sobą to cóż, uciążliwi sąsiedzi ale trudno. Ale jak jest tam
      małe dziecko to bym nie odpuściła.
      • m.nikla Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:20
        macie racje- przeciez wystarczy ,ze tak małe dziecko jest pod opieką ludzi
        pijanych...Zadzwon na policje od razu...
        • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:24
          No właśnie nie mam pewnosci,czy matka tego dziecka też pije. Wiem,że
          właściciele mieszkania tak. No i boję się,że policja
          przyjedzie,zobaczy,ze dziecko śpi,pouczy,żeby nie pić i pojedzie. I
          na tym się skonczy. A chodzi mi o to,zeby ktoś sprawdził dokładnie
          tę rodzinkę. Moze faktycznie opieka społeczna...
          • m.nikla Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:31
            Zdziwiłabym sie gdyby sasiedzi pili a matka trzezwa była...a poza tym , najpierw
            sproboj na policje- jak oni nic z tym nie zrobia to idz do opieki....mozesz
            przeciez tez zadzwonic policje i o tym porozmawiac tak po prostu....poradzic sie
            co zrobic....
    • mustardseed Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:24
      Ty rzeczywiście masz problem, jeśli nie wiesz co robic w takiej
      sytuacji.
      DZWOŃ NA POLICJĘ!
    • ewa_mama_jasia Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:32
      Wiesz co, zastanawiaj się jeszcze przez następne 3 miesiące. Nie rób
      nic, bo po co? Może będziesz miała kłopoty, bo trzeba będzie coś
      podpisać, coś zeznać... a po co Ci takie problemy? W razie gdyby
      temu dziecku coś się stało, przyjedzie telewizja, nakręci program
      pt. uwaga czy coś w tym stylu, będziesz mogła wypowiedzieć się przed
      kamerą że słyszałaś jak dziecko płacze przez parę miesięcy i jak to
      podejrzewałaś że coś mu się dzieje złego.....
      Do Twojej wiadomości, gdyby Cię jednak sumienie ruszyło: policja,
      straż miejska, ośrodek pomocy społecznej, centrum pomocy rodzinie,
      niebieska linia. Adresy i telefony w internecie.
      • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:35
        ewa_mama_jasia napisała:

        > Wiesz co, zastanawiaj się jeszcze przez następne 3 miesiące. Nie
        rób
        > nic, bo po co? Może będziesz miała kłopoty, bo trzeba będzie coś
        > podpisać, coś zeznać... a po co Ci takie problemy? W razie gdyby
        > temu dziecku coś się stało, przyjedzie telewizja, nakręci program
        > pt. uwaga czy coś w tym stylu, będziesz mogła wypowiedzieć się
        przed
        > kamerą że słyszałaś jak dziecko płacze przez parę miesięcy i jak
        to
        > podejrzewałaś że coś mu się dzieje złego....

        Wiesz co,nie masz prawa pisać czegoś takiego!Nie powiedziałam,że nie
        chce mieć kłopotów,niczego podpisywać. chciałam się poradzić gdzie
        najlepiej się udać,bo wszyscy wiemy jak to w Polsce bywa z policja i
        innymi organami. Tylko tyle. A te swoje mądre komentarze zostaw dla
        siebie,dobrze?
        • sir.vimes Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:45
          Hm, wcale nie jest pozbawiony sensu komentarz przedmówczyni.

          Sama napisałaś, że NIE zadzwoniłaś po policję - wiedząc, że dzieckiem przebywają
          ludzie mocno pijani, że drą się (na nie czy na matkę dziecka - to nieważne), że
          dziecko płacze i krzyczy.

          Nie zadzwoniłaś bo ucichło.

          A jeśli ucichło bo ktoś odpowiednio mocno mu przyłożył?
          • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:49
            sir.vimes napisała:

            >
            > Nie zadzwoniłaś bo ucichło.
            >
            > A jeśli ucichło bo ktoś odpowiednio mocno mu przyłożył?

            Wiem,zdaję sobie sprawę,czuję się z tym źle.
            • sir.vimes Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:59


              Doraźnie - skonaktuj się z Niebieską Linią, wypytaj co dokładnie możesz zrobić
              w tej sytuacji
            • kawad Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 20:12
              TY się z tym źle czujesz???!!! Pomyśl co czuje to dziecko!!!!!!
        • asinek68 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:46
          Przeczytaj wątek "Następny cierpiący maluszek"...
          Jak nic nie zrobisz to może za jakiś czas znowu będzie "okazja",
          żeby się wzajemnie poużalać nad kolejnym pobitym dzieckiem.
          Zgłoś na Policję, możesz to zrobić anonimowo. Przyjadą, sprawdzą.
          Dzwoń za każdym razem jak słyszysz i domyślasz się, że dzieje się
          coś złego. I nie tłumacz się, że zanim przyjadą to będzie po
          wszystkim. Ślady pobicia zostają.
          • asinek68 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:50
            I przeczytaj jeszcze raz to co sama napisałaś:

            "Maleństwo tak strasznie zaczęło krzyczeć,że chwyciłam za telefon i
            chciałam dzwonić na policję. Na szczeście po chwili był spokój"

            "Nie dzwonię na policję,bo wiem,ze zanim przyjadą,to będzie
            po wszystkim i tak naprawdę nic to nie da"

            Rozwalają mnie takie teksty.
        • ewa_mama_jasia Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:48
          Próbuję Cię dziewczyno zmobilizowac do działania, skoro od trzech
          miesięcy nic nie robisz. Może poczujesz się na tyle obrażona moimi
          słowami (cóż zrobić, proowokacja działa najsilniej) że chwycisz za
          słuchawkę i zadzwonisz. Gdziekolwiek.
          Szczerze? Nie wyobrażam sobie w moim przypadku takiej
          kilkumiesięcznej bierności. Ale ja jestem skrzywiona pod tym
          względem - nnie ukrywam, że nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę
          o kolejnym przypadku krzywdzenia dziecka i widzę (czy czytam)
          relacje "porządnych" sąsiadów, któzy widzieli, słyszeli,
          podejrzewali i .... nic z tym nie robili.
          • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:52
            Nie musisz mnie mobilizować do działania. Źle mnie oceniasz i nie
            masz podstaw,żeby pisać pewne rzeczy,które piszesz.
            • ewa_mama_jasia Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:57
              A ja myślę, że musze. Zastanów się, jaka by była Twoja reakcja,
              gdybyś przeczytała na tym forum taki tekst: "
              No i tu się zaczyna mój problem,bo codziennie słyszę,jak to dziecko
              płacze,a oni ciagle klną,wyzywają je. Nigdy nie słyszałam,żeby się
              śmiało,żeby ktoś się z nim bawił,mówił do niego serdecznie. Ale
              wczoraj mnie zamurowało totalnie. Była godzina 22:30. Dziecko
              płakało,nie przychodził nikt przez jakieś 15 minut. W końcu
              przyszła,nie wiem,matka czy ta wlascicielka mieszkania i zaczęła
              wrzeszczeć,zeby "zamknęło mordę k...mać" idt. Maleństwo tak
              strasznie zaczęło krzyczeć,że chwyciłam za telefon i chciałam
              dzwonić na policję. Na szczeście po chwili był spokój. Ale nie wiem
              co ta kobieta mu zrobiła,bo naprawdę wrzask był przeraźliwy. Boję
              się,że to dziecko jest bite,ze oni piją i nie opiekują się nim jak
              trzeba." Jaka by była Twoja rada dla autorki takiego postu?
        • aniael Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 10:50
          Wiesz co, kiedyś spowodowałam mega afere, całe zamieszanie z
          policją, ochronarzami. Potem sie okazało, że właściwie
          niepotrzebnie, sprawa nie była tak powazna, jak się wydawało. Było
          mi głupio, zaczęłam się nawet tłuaczyć, ale nawet mnie nie słuchali.
          Powiedzieli, że BARDZO DOBRZE, że zareagowałam, niewazne, że sprawa
          okazała się błaha i że oni by się cieszyli, gdyby każdy obywatel tak
          reagował (było mnóstwo świadków zajścia, wszyscy się rozpierzchli,
          gdy przyjecała policja, ci ktorzy zostali nabrali wody w usta,
          pomimo, że wyraźnie wskazałam, które osoby na pewno widziały to co
          ja). Ochroniarz później spotkawszy mnie znowu, podszedł i jeszcze
          raz wyraził uznanie ze swojej strony.
          Zadzwoń na policję. To nic, że dziecko nie będzie juz płakalo jak
          przyjadą. Nie bój się, że zbagatelizują sprawę i ciebie - będa mieli
          sygnał, na pewno zareagują. Zadzwoń od razu, opowiedz ze szczegółami
          co słyszałaś, zapytaj co robić dalej - na pewno nie zostawią sprawy
          własnemu biegowi. Dzwoń, dzwoń!
        • malgra Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:01
          a jak to w Polsce bywa z policją? Bo kiedy dzwoniłam właśnie w takiej sprawie to
          przyjeżdżali niemal natychmiast.
          Zresztą kiedy dzwoniłam w sprawie młodzieży przesiadującej nocą na
          nowym,osiedlowym placu zabaw też natychmiast przyjeżdżali.
          Więc?
    • carri dzwonić!!!!!!!!!!!! 27.03.08, 10:47
      Nie czytałam poprzednich wypowiedzi, ale doradzę jedno: DZWONIC!!!
      Nawet jeśli dziecko się już uspokoi, a policja zastanie pijanych
      opiekunów przy maleńkim dziecku, to je zabiorą choć do wytrzeźwienia
      rodziców i przydzielą rodezinie opiekę (kurator, dzielnicowy).
      Jak moje dziecko było małe i miewało kolki, często płakało, to
      żartowałam, że najdzie mnie kiedyś policja wezwana przez sąsiadów. I
      wiesz? Nie miałabym do nikogo najmniejszej pretensji. Uważam, że
      lepiej 5 razy wezwać policję bez potrzeby niż znaleźć kolejne
      okaleczone czy zamordowane dziecko.
      • m.nikla Re: dzwonić!!!!!!!!!!!! 27.03.08, 10:52
        dziwi mnie ,ze do tej pory nic nie zrobiłaśsad
        • beautywitch Re: dzwonić!!!!!!!!!!!! 27.03.08, 10:55
          No dobra,nie zrobiłam. Ale chcę zrobić. To powód do ataku na moją
          osobę? Stało się,ale chce coś zrbić.
          • wegatka Re: dzwonić!!!!!!!!!!!! 27.03.08, 11:03
            beautywitch napisała:

            > No dobra,nie zrobiłam. Ale chcę zrobić. To powód do ataku na moją
            > osobę?

            Tak, jest to wystarczający powód.

            > Stało się,ale chce coś zrbić.

            Wiesz, dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane.
        • beautywitch Re: zadzwoniłam 27.03.08, 10:59
          do znajomego policjanta, poprosiłam o pomoc. Obiecał zająć się tą
          sprawa.
          • ewa_mama_jasia Re: zadzwoniłam 27.03.08, 11:02
            Najzupełniej szczerze: brawo! Ale mam prośbę, choć mocno Ci się
            naraziłam smile Zadzwoń za kilka dni i zapytaj, co on z tym zrobił. Bo
            czasami jest tak, że jak dostaje prywatną informację, a nie
            oficjalne zgłoszenie, to nie nadają biegu sprawie. Ale pewnie o tym
            wiesz.
            • beautywitch Re: zadzwoniłam 27.03.08, 11:11
              Ma zadzwonic do mnie wieczorem.
          • wegatka Re: zadzwoniłam 27.03.08, 11:05
            Szkoda tylko, że ten znajomy policjant nie przypomniał Ci się wczoraj.
            • beautywitch Re: zadzwoniłam 27.03.08, 11:19
              wegatka napisała:

              > Szkoda tylko, że ten znajomy policjant nie przypomniał Ci się
              wczoraj.

              Tak źle i tak niedobrze,co?
              • iwles Re: zadzwoniłam 27.03.08, 17:13

                beautywitch napisała:

                > Tak źle i tak niedobrze,co?



                naprawdę uważasz, że ocena Twojej osoby jest tu najważniejsza ?
                A nie dziecko przypadkiem ??
    • wegatka Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:01
      beautywitch napisała:

      > W końcu przyszła,nie
      > wiem,matka czy ta wlascicielka mieszkania i zaczęła
      > wrzeszczeć,zeby "zamknęło mordę k...mać" idt. Maleństwo tak
      > strasznie zaczęło krzyczeć,że chwyciłam za telefon i chciałam
      > dzwonić na policję. Na szczeście po chwili był spokój.

      Na szczęście? Ciekawe na czyje. Równie dobrze płacz mógł ucichnąć, bo dziecko
      oberwało czymś tak, że straciło świadomość. Napisałaś, że chwyciłaś za telefon i
      co stało na przeszkodzie, żeby wykręcić nr na policję? Z góry założyłaś, że to
      nie ma sensu, bo policja na pewno nic z tym nie zrobi i zapewne szybciej dziecku
      pomożesz, jak dopiero na drugi dzień założysz wątek na forum i przez kolejny
      dzień będziesz czytać wpisy, zastanawiając się w jaki sposób szybko udzielić
      pomocy maltretowanemu dziecku, jednocześnie licząc na to, że może małe całkiem
      przestanie płakać i już właściwie nic nie trzeba będzie z tą sprawą robić. A po
      kilku dniach założysz kolejny watek pt. "Zabili biednego maluszka", w którym co
      wrażliwsze foremki będą zapalać maluszkowi wirtualne świeczki i współczuć Ci, że
      musisz mieszkać koło takich ludzi.

      Możesz się oburzać na moją odpowiedź. Zastanów się jeszcze, czy gdyby chodziło o
      Twoje własne dziecko, to działałabyś równie opieszale, czy jednak bez wahania
      wystukałabyś numer na policję?
      • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:10
        wegatka napisała:

        0 Z góry założyłaś, że to
        > nie ma sensu, bo policja na pewno nic z tym nie zrobi i zapewne
        szybciej dzieck
        > u
        > pomożesz, jak dopiero na drugi dzień założysz wątek na forum i
        przez kolejny
        > dzień będziesz czytać wpisy, zastanawiając się w jaki sposób
        szybko udzielić
        > pomocy maltretowanemu dziecku, jednocześnie licząc na to, że może
        małe całkiem
        > przestanie płakać i już właściwie nic nie trzeba będzie z tą
        sprawą robić. A po
        > kilku dniach założysz kolejny watek pt. "Zabili biednego
        maluszka", w którym co
        > wrażliwsze foremki będą zapalać maluszkowi wirtualne świeczki i
        współczuć Ci, ż
        > e
        > musisz mieszkać koło takich ludzi.
        >
        Co Ty,przeraszam,pitolisz?
        • wegatka Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:18
          Jednym wielkim pitoleniem to jest Twój pierwszy post w tym wątku, bo każdy
          rozsądny i trzeźwo myślący człowiek od razu zadzwoniłby na policję, a nie
          zastanawiał się przez pół dnia co z tą sprawą zrobić.
          • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:20
            W takim razie bardzo Ci dziękuję za pomoc,wegatko. Bardzo mi
            pomogłaś,naprawdęsmile
            • alyeska Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:30
              Kobieto, jak ty moglas przez 3 mce spokojnie sluchac co sie dzieje u
              sasiadow i nic nie robic .!!! Brak mi slow.
              A
              • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:35
                To się nie dzieje bez przerwy przez 3 miesiace. Do tej pory
                słyszałam tylko,że jest dziecko, ale nie słyszałam nic mocno
                niepokojącego. Raz na jakiś czas słyszałam jakieś "k.."
                albo "ch..",ale oni tak zawsze ze sobą rozmawiali. Martwiłam się o
                to dziecko,nie powiem,że nie,ale nie słychać było żadnych awantur.
                Dopiero od kilku dni jest taka sytuacja,że słyszę wszystko,co mówią
                i robią,bo przenieśli się do pokoju,który bezpośrednio sąsiaduje z
                moim. Więc teraz reaguję.
            • wegatka Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:35
              A w czym tu trzeba Tobie pomagać? Każdy dorosły i odpowiedzialny człowiek wie,
              że telefon na policję, to podstawa w tej sytuacji.
              Inaczej by to wyglądało, gdybyś napisała "zadzwoniłam na policję, powiedzcie, co
              jeszcze mogę zrobić". Wtedy można by się zastanawiać, czy najpierw udać się do
              MOPS-u, czy dzwonić dodatkowo na niebieską linię. Ale Ty nie zrobiłaś
              podstawowej rzeczy, a teraz się oburzasz, że nie wszyscy klepią Cię po pleckach.
              Za chwilkę odwrócisz kota ogonem i jak się dziecku coś stanie, to nie będzie
              Twoja wina, tylko foremek, że nie poradziły Ci co masz zrobić.
              • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:40
                Nie wymagam klepania po pleckach-to po pierwsze. Ale nie mam ochoty
                też czytać jaka to jestem zła i jak źle postąpiłam i że teraz jak
                się coś stanie,to moja wina bedzie itd. itp. Nie miałam nigdy do
                czynienia z patologią,nigdy nie musiałam dzwonić na policję ani
                informować o niczym gospu śmopsu czy innego gada. Dlatego zapytałam.
                resztę sobie sama dopowiedziałaś.
                Za chwilkę odwrócisz kota ogonem i jak się dziecku coś stanie, to
                nie będzie
                > Twoja wina, tylko foremek, że nie poradziły Ci co masz zrobić.

                A po czym wnosisz?
                • wegatka Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:58
                  beautywitch napisała:

                  > Nie wymagam klepania po pleckach-to po pierwsze. Ale nie mam ochoty
                  > też czytać jaka to jestem zła i jak źle postąpiłam i że teraz jak
                  > się coś stanie,to moja wina bedzie itd. itp.

                  Przykro mi bardzo, ale zakładając ten wątek powinnaś się liczyć z tym, że nie
                  wszyscy będą stać po Twojej stronie. Niestety, czy Ci się to podoba, czy nie,
                  fakt jest taki, że postąpiłaś źle i gdyby dziecku coś się stało, to Ty po części
                  będziesz za to odpowiedzialna. Jeśli tak Cię drażnią niepochlebne wpisy, poproś
                  moderację o ich usunięcie, może spojrzy przychylnym wzrokiem na Twoją ochotę,
                  lub jej brak.


                  > Za chwilkę odwrócisz kota ogonem i jak się dziecku coś stanie, to
                  > nie będzie
                  > > Twoja wina, tylko foremek, że nie poradziły Ci co masz zrobić.
                  >
                  > A po czym wnosisz?

                  Po Twoim świętym oburzeniu, że mało kto pochwala Twoją postawę i po ironicznej
                  wypowiedzi, w której bardzo dziękujesz mi za pomoc smile
          • ala_willa Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:27
            pierwsza rzecz zaczełabym walić w scianę, druga telefon na policję
            trzecia bieg do ich drzwi i walenie w drzwi
            • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:30
              No właśnie chciałam tez tak zrobić,ale bałam się,że to może tego
              babsztyla tylko bardziej rozzłościć i wtedy dopiero wyładuje się na
              dziecku. Żałuję,że nie zadzwoniłam na policję. Mam nadzieje,że po
              mojej dzisiejszej interwencji coś zrobią.
              • zona_mi Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:39
                Trzymajcie mnie, bo zaraz złamię netykietę.

                Mam nadzieję, że to wszystko nieprawda i tylko tak się krwawo z nami
                zabawiasz.
              • aguskin Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:50
                dobrze, ze zadzwoniłaś, nie powinny dziewczyny Cie besztać, bo może
                to dać innym zły sygnał i zupełnie przestaną reagować,
                wiem, ze z Twojego miejsca sytuacja wygląda inaczej i nie da się
                czasem tak opisać, zeby oddac o co chodzi,
                zreszta każdy ma inny charakter i inaczej reaguje, fajnie, ze
                zareagowałas, i rozumię Twoje obawy, jest tak wiele krzywdzonych
                dzieci i tak mało przez to cholerne prawo mozna zrobic,
                wiekszosc opiera się na straszeniu, do którego oni sie
                przyzwyczajaja i gdzies to mają,
                pozdrawiam
              • mama_kotula Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:50
                beautywitch napisała:

                > No właśnie chciałam tez tak zrobić,ale bałam się,że to może tego
                > babsztyla tylko bardziej rozzłościć i wtedy dopiero wyładuje się na
                > dziecku.

                Sra ta ta ta.
                Bałaś się, że sama dostaniesz wpie..i tyle.
                • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:53
                  nie,nie bałam sie o siebie.
                  • mama_kotula Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 12:45
                    beautywitch napisała:

                    > nie,nie bałam sie o siebie.

                    Ale to normalne, że ktoś się boi - podejrzewam, że tylko osoba bez wyobraźni nie czułaby strachu przed zastukaniem do drzwi, za którymi prawdopodobnie odbywa się mocno alkoholowa impreza z patologią społeczną w głównych rolach.
                    Ja bym się bała pójść w takie miejsce, bo nie byłabym pewna, czy przez otwarte drzwi nie dostanę np. butelką w głowę za wpieprzanie się w nie swoje sprawy.

                    Natomiast pisanie "bałam się, że wyżyje się na dziecku i dlatego nie poszłam, aby ich nie denerwować" - no sorry, to trochę nieudolne usprawiedliwianie się.
        • montechristo4 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:39
          ale ona ma rację. Zgadzam się z każdym słowem.....

          Nie przyszło Ci do głowy, że darcie się na dziecko + przerażający
          jego krzyk może równać się bicie?

          Ale dla Ciebie na szczęście wszystko ucichło....
          • beautywitch Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:42
            Dobra,dzięki,nie odzywam się już,
            • montechristo4 Re: Nie obrażaj się 27.03.08, 11:48
              A nie możesz zapukać i porozmawiać z matką dziecka?

              Reakcja forumek jest normalna. Za dużo tych tragedii i bitych
              dzieci...

              Ja jakiś czas temu wieczorami słyszałam płacz małego sąsiada -
              chłopczyka ok. 2-letniego. Po prostu poszłam i zapytałam, czy może
              coś się dzieje, czy mogę w czymś pomóc, bo mały płakał rzeczywiście
              przeraźliwie.
              Sąsiadka wcale się nie obraziła, wręcz przeciwnie. Wyjaśnienie
              sprawy było proste: młody trochę chorował akurat w trakcie
              odstawiania od cyca. I te wrzaski to jego protest na niemożność
              dobrania się do bluzki matki.
              • beautywitch Re: Nie obrażaj się 27.03.08, 11:51
                Nie obraziłam się,wręcz przeciwnie. Poczułam się okropnie,usiadlam i
                się popłakałam. Ale op co ja to piszę,zaraz się dowiem,że robię z
                siebie ofiarę i czekam na klepanie po plecach...
    • jowita771 Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 11:49
      ja bym zadzwoniła na policję. gdyby przyjechali i nic by z tego nie wynikło, to
      bym dzwoniła dalej, do skutku. opiekę społeczną też bym powiadomiła. jak to taka
      rodzina, to kto wie, czy karmią dziecko, dziewczyno, zrób coś!
      • joe_stru Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 11:58
        kilkadziesiąt postów i jedna rada, by może tam zapukać i zapytać.
        Weź tam pójdź i zapytaj, co się dzieje. Najpierw. Od razu. Głupio
        postępujesz niczego nie robiąc, to inna sprawa. Natychmiastowa chęć
        załatwienia sprawy poprzez policję, najlepiej anonimowo,
        proponowana, przez zdecydowaną większość paniuś potwierdza tylko
        tezę, że zyjemy w kraju obrzydliwych uciszających swe sumienie
        tchórzy. Bardzo smutne...
        • beautywitch Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:04
          Myślałam dzisiaj rano o tym,żeby tam pójśc,tylko nike wiedziałam co
          powiedzieć. I pomyslałam,że zapytam czy nie potrzebują zabawek np.
          bo mój syn już powyrastał.Zobaczyłabym w jakim stanie jest to
          dziecko,no i może gdyby dotarło do nich,że u mnie wszystko
          słychać,to przynajmniej przez wzgląd na to "co ludzie
          powiedzą",przestaliby się na malucha drzeć...
        • ewa_mama_jasia Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:04
          Jeśli to patologia tam mieszka, a tak wynika z postu autorki, to
          celowo nie proponuję żeby tam szła i zaglądała. Nie z tchórzostwa,
          tylko z rozwagi.
          Naprawdę uważasz, że to tchórzostwo?
          • beautywitch Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:06
            To chyba nie jest aż taka patologia,żebym miała się ich bać. Boję
            sie o tamto dziecko. Mnie mogą w d... pocałowaćsmile
            • joe_stru Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:12
              beautywitch napisała:

              > To chyba nie jest aż taka patologia,żebym miała się ich bać. Boję
              > sie o tamto dziecko. Mnie mogą w d... pocałowaćsmile

              -----> Nie Ciebie miałem na myśli pisząc o obrzydlistwie, tylko 99%
              pan doradzających. Pań, którym osobista interwnecja do głowy nie
              przychodzi, bo przecież można się narazić, ale jednak gardłujących,
              jaka z Ciebie paskudna istota. Nie przejmuj się, one paskudniejsze.
              • wegatka Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:40
                joe_stru napisał:

                > -----> Nie Ciebie miałem na myśli pisząc o obrzydlistwie, tylko 99%
                > pan doradzających. Pań, którym osobista interwnecja do głowy nie
                > przychodzi, bo przecież można się narazić, ale jednak gardłujących,
                > jaka z Ciebie paskudna istota. Nie przejmuj się, one paskudniejsze.


                W całej tej sprawie najistotniejsza jest skuteczna pomoc dziecku, a nie
                wykazywanie się własnym bohaterstwem, dlatego uważam, że ktoś ma jakieś obawy
                przed osobistymi kontaktami z patologicznymi sąsiadami (a ma do tego prawo), to
                lepiej jest zadzwonić na policję, niż nie zrobić nic. A jeśli ma ochotę, to
                przecież może przedstawić się policjantowi z imienia i nazwiska, nikt tu
                przecież nie namawiał do anonimowości.
              • ewa_mama_jasia Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:53
                Przypominam że tego typu zgłoszenia budują dokumentację rodziny.
                Samodzielne "zagladanie" które preferujesz nie spowoduje że
                określone czynniki bedą wiedziały że w tym mieszkaniu dzieje się
                źle. A gdyby dziecku stała się krzywda, zawsze policjant i pracownik
                MOPS i CPR powie: nie było zgłoszen, kartoteka czysta, nie mieliśmy
                podstaw do interwencji.
                • wegatka Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 16:02
                  ewa_mama_jasia napisała:


                  > A gdyby dziecku stała się krzywda, zawsze policjant i pracownik
                  > MOPS i CPR powie: nie było zgłoszen, kartoteka czysta, nie mieliśmy
                  > podstaw do interwencji.

                  Otóż to.
            • montechristo4 Re: Zyjemy w kraju ohydnych ludzi.... 27.03.08, 12:14
              Więc jeżeli się boisz o dziecko, nie o siebie - to tym bardziej idź
              i zapytaj. Możesz powiedzieć, że słyszysz krzyki i zgłosisz, gdzie
              trzeba. Może się ockną, może to podziała na nich. Ale zgłoszenie
              całej sprawy to zupełnie inna rzecz - to też należy zrobić.
              Zainteresują się rodziną, policja, OPS i może dzięki temu kolejne
              małe dziecko nie trafi do szpitala.

              Na pewno zrobiłaś jedną dobrą rzecz: napisałaś o tym tutaj i
              dziewczyny (ja przyznaję też) wstrząsnęły Tobą, ale dzięki temu nie
              będziesz siedziała bezczynnie. Może ktoś jeszcze przeczyta ten wątek
              i następnym razem nie będzie się zastanawiał, tylko od razu zadzwoni.

              Mój syn ma ADHD, ma 12 lat. Kiedy jeszcze mieszkaliśmy w bloku
              czasami dziwiłam się, dlaczego policja nie póka do drzwi - czasem
              tak nieprzytomnie sie darł i wył, jakbyśmy go ze skóry obdzierali. I
              wtedy myślałam sobie, że z jednej strony dobrze, bo nie musze nikomu
              tłumaczyć, dlaczego on wydaje z siebie takie nieludzkie odgłosy, ale
              z drugiej - co za ludzie mieszkają, że nikt się tym niezainteresował.
      • ewa_mama_jasia Re: Przeraża mnie sąsiedztwo-poradźcie:( 27.03.08, 12:02
        No przecież zadzwoniła, już jej tak nie rozciągaj.
    • ewa1125 dzwon na policje!!!! 27.03.08, 12:47
      zadzwon na policje,na pewno przyjada jak ich powiadomisz o dziecku i
      o tym,co slyszalas.Nawet jak bedzie tam cicho,maja prawo wejsc do
      srodka i zabrac dziecko do pogotowia opiekunczego,nawet jak w domu
      jest syf,a co dopiero melina.Po 'dzieciach w beczkach po kapuscie"
      policja szybko reaguje na takie historie.Dzwon na 997,tam cie
      przelacza na najblizszy komisariat,a twoje zgloszenie bedzie
      zarejestrowne.
      • guderianka Re: dzwon na policje!!!! 27.03.08, 12:49
        Policja-to po pierwsze i bez wahania
        Poszukaj czy w twoim mieście jest jakiś komitet ochrony praw dziecka-
        i ich też powiadom
        Wiem,że możesz się bać, że najchętniej byś nic nie słyszała i nie
        mieszała się-ale tak nie można. Trzeba reagować na zło i krzywdę
        • beautywitch Doszłam do wniosku 27.03.08, 15:41
          po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi,w których zostałam
          zaatakowana,że chyba nie warto jednak reagować w takiej sytuacji.
          Jak widać na załączonym obrazku,tak czy inaczej,moja wina,jeśli
          cokolwiek złego temu dziecku się wydarzy. Nieważne,że tylko ja ze
          wszystkich sąsiadów w ogóle zainteresowałam się,co tam się dzieje.
          rozmawiałam z trzema sąsiadkami i każda powiedziała tylko:biedne
          dziecko, albo: banda pijaków. I tyle. Nieważne,że przyznalam się do
          błedu,że powinnam zadzwonić na policję od razu,nieważne- i tak źle
          postąpiłam.Właściwie cokolwiek teraz nie zrobię,to i tak będzie
          źle,bo przecież nie reagowałam przez 3 miesiące,prawda? Jestem zła i
          okrutna i jeśli temu dziecku coś się stanie,to i tak będzie to moja
          wina.Przepraszam więc wszystkie idealne panie,które zawsze i
          wszędzie służą wszystkim pomoca,niczego się nie boją,nie mają
          żadnych obaw w każdej sytuacji wiedzą co robić i jak
          postąpić.Acha,no i oczywiście nigdy się nie mylą i nie popełniają
          błędów. Jak bedzie trzeba,to kupię kwiaty.A póki co,to raczej
          zostałam zniechęcona do czegokolwiek. gudbaj.
          • marychna31 Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 15:48
            Słuchaj-NAPRAWDĘ DOBRZE, ŻE CHCESZ COŚ ZROBIĆ!

            Wszędzie możesz zgłaszać problem, prosąc o anonimowość. Jeśli to
            takie szemrane towarzystwo, to kazdy zrozumie Twoje obawy i z
            pewnością to uszanuje. Najważniejsze to działać.

            I napisz nam, jak poszłosmile Bo wszystkie czekamy. Głowa do górysmile
          • alyeska Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:01
            na zlosc foremkom to niech to dziecko nawet sie zaplacze...
            Tu moja krolewno na prawde nie chodzi o Ciebie.A
            • beautywitch Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:04
              To,że zostałam zniechęcona,nie znaczy,że nic nie zrobię. I nie
              jestem Twoją królewnąsmile
              • alyeska Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:09
                nie zostalas zniechecona tylko skrytykowana. Moja krolewna nie jestes
                fakt, wole krolewiczow na bialych rumakach..A
                • beautywitch Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:17
                  alyeska napisała:

                  Moja krolewna nie jestes
                  > fakt, wole krolewiczow na bialych rumakach..A

                  no widzisz?smile
          • wegatka Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:30
            beautywitch napisała:

            > po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi,w których zostałam
            > zaatakowana,że chyba nie warto jednak reagować w takiej sytuacji.


            Beautywitch, nie zostałaś zaatakowana, tylko skrytykowana i nie za reakcję,
            tylko za jej brak w momencie, gdy było to konieczne. Nikt poza tym nie
            powiedział, że Twój dzisiejszy telefon do znajomego policjanta był czymś złym.
            Myślę, że niepotrzebnie się skupiasz na własnej osobie, zamiast na sednie
            sprawy, czyli krzywdzonym dziecku. Naprawdę nie ma potrzeby, żebyś histeryzowała
            i robiła z siebie ofiarę całej sytuacji, bo doskonale wiesz, że za każde
            konkretne działanie (ale nie typu "chciałam", "miałam"zamiar", "wzięłam
            słuchawkę do ręki") mające na celu pomoc temu dziecku, zostaniesz pochwalona.
            Przecież o podjęcie takich kroków w tym wszystkim chodzi. I mam wrażenie, że
            doskonale to rozumiesz, tylko nie najlepiej znosisz słowa krytyki.


            > Jak bedzie trzeba,to kupię kwiaty.A póki co,to raczej
            > zostałam zniechęcona do czegokolwiek. gudbaj.

            Naprawdę świetne usprawiedliwienie wink
            • beautywitch Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:34
              No wiedziałam,że w końcu napiszesz o tym,że histeryzuję i robię z
              siebie ofiaręsmile
              > Jak bedzie trzeba,to kupię kwiaty.A póki co,to raczej
              > > zostałam zniechęcona do czegokolwiek. gudbaj.
              >
              > Naprawdę świetne usprawiedliwienie wink

              Ale usprawiedliwienie czego,bo nie zrozumiałam?
              • wegatka Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 16:57
                beautywitch napisała:

                > No wiedziałam,że w końcu napiszesz o tym,że histeryzuję i robię z
                > siebie ofiaręsmile

                No, skoro to wiedziałaś, to pewnie dlatego, że sama dostrzegłaś u siebie takie
                zachowanie, a to już Ci się liczy na plus wink


                > > Jak bedzie trzeba,to kupię kwiaty.A póki co,to raczej
                > > > zostałam zniechęcona do czegokolwiek. gudbaj.
                > >
                > > Naprawdę świetne usprawiedliwienie wink
                >
                > Ale usprawiedliwienie czego,bo nie zrozumiałam?

                Na usprawiedliwienie ewentualnego niereagowania w sytuacji, która tego by wymagała.
                Tego zdania się chyba nie wyprzesz?
                "po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi,w których zostałam
                zaatakowana,że chyba nie warto jednak reagować w takiej sytuacji."
                • guderianka Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 17:18
                  Szanowna autorko-doskonale Cię rozumiem. Wiem jak trudno jest zrobić
                  ten pierwszy krok, przemóc swoje obawyl, wstyd i niepewność i
                  interweniować. Sama byłam w takiej sytuacji. Wiedziałam,że komuś
                  dzieje się źle. Ale dowodów nie miałam. Tylko słyszałam przez
                  ścianę. Wiem jak to jest , gdy bije serducho a ty masz zrobić coś,
                  co być moze odmieni Twoje życie, bo być może sąsiedzi dowiedzą sie o
                  twojej sakrdze i coś ci zrobią.
                  Wszystkie osoby krytykujące cie mają jednak rację-nie można być
                  biernym. Zarazem osoby te, nie były chyba nigdy w takiej sytuacji,
                  skoro zachowują się tak, jakby wykonanie takiego telefonu było czymś
                  prostym i nie wiązało się z przeżyciem wewnętrznego strachu.
                  • wegatka Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 18:02
                    Jeśli o mnie chodzi, to owszem, byłam w takiej sytuacji i zareagowałam. Dzięki
                    temu odpowiednie służby zajęły się wiecznie zawianą panią, której wydawało się,
                    że jej córka, to jej własność i może ją tresować jak psa. Nie wiem, może miałam
                    szczęście, bo nikt do dnia dzisiejszego się na mnie za to nie zemścił.
                    • l.e.a Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 19:12
                      Zastanawiałam się przez chwilę czy dopisać się do tego wątku. Miałam
                      nie pisać, bo o tym czym się zajmuję poza moją rodzina i pracą na
                      emamie nie pisuję. Ale uważam, że takim osobom jak autorka wątku
                      trzeba pomóc, udzielić wskazówek i porad.

                      Wraz z mężem, a przede wwszystkim z pomocą internetowych przyjaciół
                      udzielamy pomocy rodzinom ubogim, staramy się pomóc również dzieciom
                      z rodzin patologicznych. Z rodzinami patologicznymi bywa bardzo,
                      bardzo ciężko. Przez lata chcielismy pomóc 7 dzieci z rodziny gdzie
                      się tylko chlało, dzieci zostawiane były całe godziny same w domu,
                      często głodne, chłopczyk z porażeniem mózgowym przez pierwsze 3 lata
                      zucia, w ogóle nie był wyprowadzany na dwór. Jakieś 3 -4 lata temu 3
                      latka łaziła SAMA BEZ OPIEKI po podwórku z 1,5rocznym braciszkiem
                      uwaga przed 24 godz w nocy !

                      Policję wzywaliśmy regularnie, rodzina zgłoszona w MOPS, mają
                      kuratora rodzinnego, chcecie wiedzieć co powiedziała sędzina na
                      rozprawie, która dotyczyła odebrania im dzieci ? Lepszy taki dom niż
                      dom dziecka ! A znajoma, która podpisała się jako świadek miała
                      powybijane wszystkie okna, a jej syn został brutalnie pobity....

                      Nie twierdzę, że tak jest wszędzie ale nie w każdym mieście, gminie,
                      czy wiosce policja, mops i kuratorzy działają tak jak powinni
                      niestety sad

                      Oczywiście działać trzeba, nie można zostać biernym na nieszczęście
                      i krzywdę ludzi ale nie dziwię się autorce postu, że ma obawy - to
                      nie jest takie łatwe jak się wydaje.
                  • ewa_mama_jasia Re: Doszłam do wniosku 27.03.08, 19:41
                    Guderianko, skąd wiesz że dyskutantki nie były w podobnej sytuacji?
                    Skąd wiesz że nie wiedzą ile potrzeba odwagi żeby zacząć coś robić?
                    Własnie dlatego że wiem coś na ten temat, nie zaproponowałam autorce
                    wątku osobistego pójscia do tamtego mieszkania. Bo wiem, że może się
                    to skończyć w najlepszym razie zatrzaśnięciem jej drzwi przed nosem,
                    wyzwaniem słowami powszechnie uważanymi za nieparlamentarne albo
                    długofalowymi szykanami. A może czymś więcej-np. wybijaniem szyb w
                    samochodzie.
                    Zdarzyło mi sie wzywać policję do bójki ulicznej, stawać naprzeciw
                    kilkunastu pasażerom tramwaju który zatrzymałam bo podróżujący nim
                    bezdomny upadł nieprzytomny. Nikt go "nie zauważył", dopóki nie
                    okazało się że tramwaj poczeka na przystanku na przyjazd lekarza. "A
                    czy to warto? To przecież menel. Niech go ktos wyniesie (zima była)
                    i jedźmy dalej". Zdarzyło mi się czekać na przystanku obok
                    nieprzytomnej kobiety bo wszyscy pasażerowie wsiedli do najbliższego
                    autobusu, żeby nie widzieć i broń boze nikomu się nie tłumaczyć.
                    Kiedyś pracowałam z bezrobotnymi - i jeden z moich klientów,
                    porządny starszy człowiek, zmarł na przystanku w centrum Warszwwy w
                    środku dnia, bo po tym jak upadł nikt przez dwie godziny nie wezwał
                    do niego karetki.
                    Pewnie wiele z nas ma podobne przeżycia lub mieli ich bliscy. Więc
                    pewnie wiele z nas wie, z jakimi emocjami wiąże się podjęcie reakcji.
                    Nie ukrywam, jestem skrzywiona na punkcie okazywania znieczulicy.
                    Nie rozumiem, jak można wiedzieć lub choćby mieć uzasadnione
                    przypuszczenia że komuś się dzieje krzywda i nie zareagować.
                    Dlatego przyznaję że sprowokowałam autorkę wątku do działania i
                    cieszę się, że w końcu podjęła decyzję.
                    Mam tylko nadzieję, że coś się w życiu tego dziecka zmieni na plus.
                    I mam nadzieję że autorka wątku bedzie nas o tym informowała.
    • 18_lipcowa1 taaa a za chwile nastepna bedzie wspolczula... 27.03.08, 19:45
      pobili albo zabili maluszka, zapalmy swieczke, a to swinie

      powinnas kobieto wiedzac jak oni zyja zadzwonic jak tylko uslyszalas
      tam dziecko,,,,nad czym sie zastanawiasz?
      • beautywitch Re: taaa a za chwile nastepna bedzie wspolczula.. 27.03.08, 20:50
        Bardzo Was proszę po raz kolejny,abyście nie dopisywały sobie
        jakichś historyjek,że za chwilę to zrobię czy tamto. Bardzo proszę
        również,żebyście przestały mnie oceniać.Przyznałam się do błedu,chcę
        go naprawić i podjęłam już kroki. Niestety nikt,z wyjątkiem kilku
        osób,nie raczy tego zauważyć i nadal jestem oceniana jako ta zła.
        Przykre to bardzo. Przykre jest również to,że kilka razy
        powtarzam,że nie zastanawiam się,czy coś zrobić,tylko jak to
        zrobić,a nadal wiele osób nie potrafi tego zrozumieć. Macie prawo
        myśleć co chcecie. Mozecie właściwie tutaj mnie zlinczować. Za to,ze
        nie umiałam do tej pory pomóc. 18_lipcowa,opwiem Ci szczerze,że
        naprawdę zrobiło mi się przykro,kiedy przeczytałam poczatek twojego
        posta. Tak łatwo jest ocenić innych,prawda?
        • aguskin Re: taaa a za chwile nastepna bedzie wspolczula.. 28.03.08, 09:47
          a ja Cię nie oceniam, tak jak pisałam, fajnie, ze o tym dziekcu
          myślisz i starasz sie, dla wielu osób to mało,
          ale ja znam to troche od drugiej strony i wiem, ze to bardzo duzo,
          trzymaj sie dzielnie,
        • mustardseed Re: taaa a za chwile nastepna bedzie wspolczula.. 28.03.08, 09:54
          No dobra beautywitch, gorąco się zrobiło, bo i temat gorący.
          Teraz powiedz co ten znajomy policjant do którego zgłosiłaś sprawę
          zrobił? Sprawdziłaś go?
          • beautywitch Re: ciąg dalszy 28.03.08, 10:50
            Podobno byli tam wczoraj,ale wszystko było ok,tzn. wszyscy byli
            trzeźwi. to malutkie dziecko nie ma żadnych śladów pobicia ani nic
            takiego,i było tam jeszcze jakieś starsze,4-letnie dziecko,które
            ganiało po domu za psemsmile Pouczyli rodzinkę,że będą mieli ich na
            uwadze,że będą sprawdzać każde wezwanie,jeśli będą awantury albo
            bedzie słychac płacz dzieci.Postraszyli kuratorem i takie tam.Nie
            wiem,czy zawiadomili GOPS,bo zapomniałam dopytać,a kolega dzisiaj
            nie moze cały dzień odbierać tel. W każdym razie od wczoraj jest
            spokój i cisza,nie słyszałam nic,poza tym,że ktoś mówił normalnym
            tonem,ale nie wiem co. Mam nadzieje,że się trochę
            wystraszyli,chociaż wątpię,żeby to na dłuższa metę pomogło. Dowiem
            się co z tym GOPS-em.
            • mustardseed Re: ciąg dalszy 28.03.08, 11:32
              No to rodzinka wie, że policja ma ich na oku.
              Na dłuższą metę pewnie nie wytrzymają w tej ciszy i spokoju,
              spodziewaj sie reaktywacji wrzasków - wtedy wiesz co robic!
              Dzwoń i zgłaszaj!
              Uff, ulżyło mi, że z dziećmi ok.
              Brawo beautywitch, największy krok za Tobą, nie zostawiaj tego
              tematu!
Pełna wersja