penna
28.03.08, 20:16
Chcialam zapytac inne mamy, ktore nie pracuja po za domem
(zawodowo), ale opiekuja sie dzieckiem w domu, przy czym nie sa a
zadnym urlopie platnym. Jak jest z waszymi domowymi wydatkami ?
Mieszkam z mezem, mamy dziecko, wynajmujemy mieszkanie.
Maz ma konto w banku na siebie. Zawsze zakupy robimy razem (lub maz
czasem sam gdy ja musze pilnowac chore dziecko), i maz placi kartami
z banku, nigdy nie ma gotowki.
Ja nie mam znikad pieniedzy, chodzi o to, ze nie jestem na zadnym
platnym urlopie.
Zaczelo mnie meczyc, ze nie mam zadnych pieniedzy, powiedzialam
mezowi, ze musze miec w domu na wszelki wypadek – posluchal i leza w
kuchni w szafce te pieniadze (ale czasem pyta ile tam jest), ja
nigdy ich nie ruszam.
Gdy robimy zakupy, czuje, ze mi czesto nie wolno czegos wziac,
czasem to on zaszaleje, wrzuci to co chce i raczej nie pyta mnie o
zdanie, ale ja jesli cos chce to podchodze, ogladam i czekam az mi
pozwoli. Wtedy on mowi, zebym to wziela, albo, ze mamy tego za duzo,
po prostu zgadza sie lub nie. Czasem da mi male pieniadze, doslownie
tyle, ze na jedne porzadne zakupy nie starczyloby, ale ja i tak
wydaje je tylko przy nim i to wtedy gdy karta nie mozna zaplacic.
Z poczatku gdy zamieszkalismy razem, powiedzial, ze jego konto
zarejestrujemy jako rowniez moje, czyli malzenskie – ale w tym dniu
nie mialam dowodu i na tym sie skonczylo. Konto jest tylko jego.
Ostatnio wpadlam na mysl, zeby oszczedzac, powiedzialam mezowi, ze
chce oszczedzac z naszych pieniedzy i ze zaloze sobie konto w banku,
i pewna sume z tych pieniedzy zarobionych przez niego wplacac
bedziemy na moje konto,(zbieramy na wakacje). On zgodzil sie do
pomyslu i niby sie zgodzil, ale gdy nadszedl dzien wyplaty, to
powiedzial, ze zalozyl nowe konto na swoje imie i nazwisko i tam
wplacil te pieniadze z mojego pomyslu. Przeciez to niewazne niby kto
zbiera i na czyim koncie, skoro i tak wydamy na wspolny cel – na
wakacje, tylko skoro niewazne, to dlaczego nie moge ja ich zbierac?
Powiedzial mi, ze co on na to poradzi, ze nie zarabiam.
Stwierdzilam, ze chce isc do pracy i zarobic, a on, ze szkoda
niemowlecia oddac do zlobka. Tak mi czasem doskwiera ten brak
pieniedzy i nadzor nad wydatkami, ze mam ochote pojsc do pracy,
tylko co z malym dzieckiem. On mowi, ze jeszcze sie napracuje w
zyciu i zeby mi sie tak nie spieszylo, no i jeszcze tego samego dnia
dodaje, ze chcialby miec drugie dziecko juz teraz by chcial zebym
zaszla w ciaze. Ja nie wyobrazam sobie w tej chwili nastepnej
ciazy – ciezko mi z jednym dzieckiem, nie wspominajac o
przedluzajacej sie przerwie do pojscia do pracy.
Maz ciezko pracuje, dostaje za to wynagrodzenie, a ja tez pracuje w
domu (jako niania zaplacono by mi za opieke nad cudzym dzieckiem,
czyli ja tez pracuje, tyle, ze za darmo).
Jak wy, ktore nie macie zrodla pieniedzy radzicie sobie bez nich?