Mam problem...

01.04.08, 15:59
Sprawa wyglada tak- moja babcia ma dom, ktory po smierci chcialaby zapisac mi. Ale jest jeszcze moj brat, ktory ma na niego wielka chrapke. Babcia nie chce domu zostawic jemu, bo on by go albo od razu sprzedal, albo zwyczajnie zniszczyl. Z reszta okazal juz nie raz brak szacunku do babci i jej ciezkiej pracy przy naszym wychowaniu, utrzymaniu itp (wychowywala nas). W tej chwili on jest praktycznie bez dachu nad glowa. Mieszka z zoną i synem w mieszkaniu tesciow podczas ich nieobecnosci ( wyjechali na wyspy). Tesciowie przyjechali na swieta i oznajmili im, ze chca sie tam przeniesc na stale i sprzedaja to mieszkanie. Moja babcia mimo wszystko czuje sie w obowiazku nie zostawiac go calkiem na lodzie, i tu zaczyna sie problem, gdyz nie mamy pieniedzy zeby jakos mu zrekompensowac to, ze caly dom odziedzicze ja. Mam mieszkanie i gdybym je sprzedala jakas czesc pieniedzy by juz byla, ale potrzebne by bylo jeszcze drugie tyle... Co wy byscie zrobily- wziely kredyt by pozbyc sie brata, czy sprzedac ten dom i podzielic sie pieniedzmi ( taka opcje babcia tez rozwaza, ale mi by bylo BARDZO szkoda domu). Prosze was kobiety o rade. Wiem ze potraficie czasem cos sensownego wymyslic smile
    • madame_edith Re: Mam problem... 01.04.08, 16:04
      Podaruj bratu swoje mieszkanie. Babcia ma prawo zapisać dom komu
      chce, a wnuczek nie zostanie bez dachu nad głową.
      • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 16:08
        Proponowalam mu to, ale on tego mieszkania nie chce, juz kiedys w nim mieszkal. Odkupilam je od niego.
        • pieskuba Re: Mam problem... 01.04.08, 16:10
          o, ciut się spóźniłam :o((
        • pieskuba Re: Mam problem... 01.04.08, 16:13
          Mimo wszystko byłoby to korzystniejsze. Nie wiem, czy nadal jest się
          zwolnionym z podatku, jeśli przeznacza się pieniądze ze sprzedaży
          mieszkania na cele mieszkaniowe? Jeśli tak, to nie płacicie podatku
          od darowizny, a potem on może sobie sprzedać mieszkanie i kupić co
          chce. Jeśli Ty je sprzedasz, musisz odprowadzić podatek, wcale nie
          taki mały :o(
        • iwoniaw Re: Mam problem... 01.04.08, 16:13
          No to jak taki wybredny, to niech sobie znajdzie jakieś inne lokum bez waszej
          pomocy. To nie Ty masz problem, tylko on.
        • madame_edith Re: Mam problem... 01.04.08, 16:14
          No ja myślałam, że chłop niemal bezdomny, ale skoro na mieszkanie
          kreci nosem to bym się nim szczerze mówiąc nie przejmowała na
          miejscu babci, zwłaszcza skoro szacunkiem do niej nie grzeszy.
          Co Ty możesz zrobić nie wiem, oprócz ukierunkowania babcinego toku
          myślenia na właściwe tory wink chyba nie masz pola manewru.
        • soemi Re: Mam problem... 02.04.08, 08:16
          >Proponowalam mu to, ale on tego mieszkania nie chce, juz kiedys w nim mieszkal.
          Odkupilam je od niego.
          No wybacz! facet nie ma dachu nad głową i jeszcze stroi fochy jak chcesz mu
          oddać mieszkanie. Babcia z konkretnych powodów nie chce mu przepisać domu a
          oddanie mu mieszkania Twojego, tak by miał gdzie mieszkać jest rozsądnym
          wyjściem. Tymbardziej, że z opisu wnioskuję że to cżłowiek roszczeniowy, tylko
          najpierw należy dać coś z siebie a potem oczekiwać czegoś w zamian a on poprostu
          uważa że mu się należy. A dom chce tylko dla pieniędzy.
    • pieskuba Re: Mam problem... 01.04.08, 16:10
      Przyjęłabym od babci dom notarialnie a swoje mieszkanie tą samą
      metodą darowałabym bratu po uprzednim ustaleniu, jaką kwotę mam mu
      jeszcze spłacić. I tu zaciągnęłabym kredyt lub spłacała w ratach,
      jeśli byłby uprzejmy się zgodzić. W końcu babcia chce, żebyś to Ty
      mieszkała w domu.
    • broceliande Re: Mam problem... 01.04.08, 16:12
      Sprzedać domu nie można, bo to się mija z celem, żeby należał do
      Ciebie zgodnie z wolą babcismile
      Daj bratu mieszknie i dopłać z kredytu. Jak nie chce tam mieszkać,
      to niech sprzeda i kupi inne.
      • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 16:17
        Jest wlasnie okazja odkupienia mieszkania od jego tesciow, tylko znajac mojego brata, powie ze go nie chce. On wszystko robi tak, zeby znow zamieszkac w domu babci. Moja babcia ma bardzo dobre i miekkie serce i mimo tego ze nie chce go tam po raz kolejny, pewnie przyjela by go spowrotem. On twierdzi, ze mozemy przeciez razem tam mieszkac, i teoretycznie istnieje taka mozliwosc, ale ja poprostu tego nie chce. Znam mojego brata i jego zone i wiem, ze nie bylo by miedzy nami zgody.
        Zaciagniecie kredytu tez mnie troche przeraza...
        • mammajowa Re: Mam problem... 01.04.08, 16:30
          hellious ale ty nie masz obowiązku spłacania brata ani nic takiego. babcia
          dysponuje swym majątkiem jak chce i nic bratu do tego (może przepisać Tobie a
          jemu nic np.). zaproponuj swoje mieszkanie i koniec. jak nie chce to niech nie
          bierze i koniec. nie musi. ale wtedy niech i babcia nie czuje sie w obowiązku
          ratowania mu pupy, bo nie ma po co - ty wyciągnęłaś pomocną dłoń - nie przyjął?
          jego problem.
          • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 16:37
            Babcia moze nie ma takiego obowiazku prawnie, ale moralnie czuje taki obowiazek i nic tego nie zmieni. Ja nie mam obowiazku go splacac, ale moja babcia uwaza ze powinnam. Jesli jej powiem ze nie mam obowiazku, ona zwyczajnie ten dom sprzeda i nas obdzieli pieniedzmi.
          • sir.vimes Re: Mam problem... 01.04.08, 16:56
            > hellious ale ty nie masz obowiązku spłacania brata ani nic takiego. babcia
            > dysponuje swym majątkiem jak chce i nic bratu do tego (może przepisać Tobie a
            > jemu nic np.)

            brat może walczyć o zachowek, tak mi się zdaje...

            Nie rozumiem czemu nie przyjmie mieszkania i go nie sprzeda jeśli mu sie nie
            podoba - mało to mieszkań na rynku? Na pewno mógłby znaleźć jakieś , które by mu
            sie spodobało gdyby chciał.
            • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 17:06
              Wydaje mi sie ze on mysli ze moze ja jeszcze zmienie zdanie i zechce z nimi tam zamieszkac, albo ze to on jakos po trochu mnie splaci, nie ja jego. Ten dom ma dodatkowo taki plus, ze jest usytuowany w takim rejonie miasta, gdzie sie wynajmuje pokoje wczasowiczom. Moj brat jest delikatnie mowiac, leniem i zapewne taki rodzaj zarobku by mu odpowiadal.
              • limonka_3 Re: Mam problem... 01.04.08, 17:30

                Wg mnie twoja babcia nic nie musi. A chce tobie dać dom. I koniec
                kropka.
                Np. moi rodzice kupili mojemu bratu mieszkanie, ja muszę sobie
                radzic sama - nie mogę miec do nich pretensji. Ani rodzice ani
                babcia nie mają obowiązku wam dawać czegokolwiek ani zapewniac dachu
                nad głową.
                Domyslam się że twoj brat jest młody, wiec zarobi sobie na własne
                lokum jesli to które teraz mu proponujesz mu się nie podoba.
                Ja nie przejmowałabym się jego położeniem bo nie jest bardzo złe.
                Nie widzę też niesprawiedliwości w tym, żebyś tylko ty odziedziczyła
                dom po babci.
                A jeśli chodzi o wynajmowanie pokoi - możecie przecież założyc
                spółkę z bratem i razem się tym zajmować.
                • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 17:38
                  Teoretycznie tak, ale w praktyce wygladalo by to tak, ze on i jego zona nie robili by nic, oprucz balaganu. Wszystko spadlo by na mnie, a oni by chcieli zeby tylko pieniadze im na konto wplywaly. Nie chce z nimi miec nic wspolnego, bo za dobrze ich znam. Mieli kawiarenke internetowa, ktora prosperowala dobrze za czasow wczesniejszego wlasciciela. Kiedy odkupil ja moj brat, padla w pol roku. On zamiast ja otworzyc o 10.00 jak bylo napisane na drzwiach, otwieral o 14.00 albo wcale. Jest nieodpowiedzialny i nie chce z nim wchodzic w zadne spolki czy inne konszachty.

                  Ja osobiscie tez nie bardzo sie przejmuje jego polozeniem, bo duzo mial i wszystko zmarnowal, ale na babcie pod tym wzgledem nie wplyne.
                  • limonka_3 Re: Mam problem... 01.04.08, 17:58
                    A twoja babcia komu chce dać dom? Tobie czy tobie i bratu?
                    • aguskin Re: Mam problem... 01.04.08, 18:14
                      no to masz problem, babci nie zmienisz, mozesz jej obiecac ze go
                      spłacisz, a jak cos... to zrobisz jak bedziesz uwazac,
                      powinnas ja urobic zeby troche zmiękła i miała do Ciebie wieksze
                      zaufanie, ze niby go nie zostawisz na lodzie,
                      to trudne sprawy, bo dla babci to zawsze wnuczek,
                      jak brat znowu cos przegnie, wykorzystaj chwile, babcie do
                      notariusza i juz,
                      wiesz sama, ze jak zmiękniesz on i tak to zmarnuje, mam takiego w
                      dalszej rodzinie,
                    • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 18:24
                      limonka_3 napisała:

                      > A twoja babcia komu chce dać dom? Tobie czy tobie i bratu?

                      Dom jako taki chce zostawic mnie, ale uwaza ze bratu nalezy sie jedna trzecia ceny domu.
    • deela Re: Mam problem... 01.04.08, 18:35
      to babci dom i zrobi z nim co zechce a twojemu bratu NIC do tego
      • hellious Re: Mam problem... 01.04.08, 18:38
        deela napisała:

        > to babci dom i zrobi z nim co zechce a twojemu bratu NIC do tego

        Mam wrazenie, ze nie przeczytalas zbyt dokladnie moich postow smile
        • maxxt Re: Mam problem... 01.04.08, 18:59
          czy mieszkanie które chcesz odstapic bratu jest warte mniej wiecej tyle ile
          czesc za dom? jesli tak- mowisz o tym babci i ta nie ma juz moralniaka ze
          zostawia wnuka z pustymi rekami.
          • maxxt doczytałam:) 01.04.08, 19:02
            wartosc mieszkania nie jest równa ewentualnej wartosci ze sprzedazy domu. hmm.
            to juz chyba wolalabym pieniadze ze sprzedazy niz dzielenie lokalu z bratem
            reprezentujacym takie podejscie jak piszesz.
        • deela Re: Mam problem... 03.04.08, 23:14
          przeczytalam, dodatkowo dobil mnie fakt ze twoj brat wybrzydza
          ale ja mam takie podejscie ze poki babcia zyje to SWOBODNIE rozporzadza swoim
          majatkiem,
          tak sie sklada ze ja mam zapisane mieszkanie po babci, jako jedyna wnuczka a
          wnukow ma czworo, i myslisz ze zamierzam sie z reszta dzielic czy jak? nie!
          nigdy nie mialam chrapki na to mieszkanie, kiedys tam ( jak juz powiedzmy stanie
          sie moja wlasnoscia) to je sprzedam bo mieszkam kawal drogi stamtad i ukladam
          sobie zycie w zupelnie innym miescie, nigdy babci o nic nie prosilam ( w sensie
          pomocy pieniedzy) tylko ja dzwonie do niej i do dziadka na dzien babci i
          imieniny (odwiedziny nie wchodza w gre) reszta wnukow przytarga sie jak czegos
          potrzebuje a tak maja ja w de za to na mieszkanie wszyscy maja chec,
          ja nie: jestem wyksztalcona, samodzielna i uwazam ze to babci (i dziadka)
          mieszkanie niech zrobia z nim co chca, jak beda mieli chec je podpalic albo
          sprzedac a z kasa kazali sie pochowac to mnie to tez niewiele obejdzie bo to sa
          ICH pieniadze, wiec nie rozumiem tego alego czychania na czyjas jakby nie
          patrzec wlasnosc, podejrzewam ze nikt w rodzinie nie wie ze to mieszkanie juz
          jest (notarialnie) przepisane na mnie, a jak babcia sie rozmysli tez nie bede
          miala zalu
          uwazam ze twoj brat to zwykly kawal sk....., zreszta mysle tak o kazdym kto
          probuje skorzystac na czyjejs smierci
          o h y d a
    • demonii.larua Re: Mam problem... 01.04.08, 19:21
      Zdaję się, że nie da sie tak by wilk był syty i owca cała - a raczej owce smile)
      Gdybym była na Twoim miejscu zrezygnowałabym w ogóle, informując babcię że to
      jej wola co zrobi. Zwłaszcza, że masz dach nad głową. Sentymenty sentymentami,
      ale spokój jest czymś bardzo cennym.
    • fajka7 Re: Mam problem... 01.04.08, 23:09
      Twojemu bratu dostepne propozycje nie odpowiadaja, ale Ty tez
      krecisz nosem. Dom chcesz, "splacic" brata w oczach babci nie
      chcesz, to jak to ma byc? Cudow nie ma, pozostaje wygrana w
      totolotka.
      Z tego co piszesz babcia chce dac Ci 2/3 domu, a 1/3 bratu- czyli
      1/3 musisz zorganizowac, zeby tam zamieszkac i zeby byl Twoj. To sie
      zastanow czy Ci sie to oplaca, a jesli tak, to zrob to po prostu.
      Jesli na domu mozna w sezonie zarobic, to Ci sie kredyt zwroci w
      jakims stopniu jesli nie w calosci z czasem i bedziesz miala dom, o
      ktory Ci chodzi za swoje mieszkanie.
      Nie piszesz o jakie kwoty chodzi, wiec mozna tylko na oko ocenic, ze
      to prawdopodobnie ma sens.
      • hellious Re: Mam problem... 02.04.08, 09:28
        Fajka, gdzie ja napisalam ze nie chce go splacic? Chce, tylko nie bardzo mam z czego. Tzn. polowe kwoty mam (mieszkanie), drugiej polowy nie. musiala bym wziasc kredyt ok 150 tys i troche sie go boje. Moj brat tak czy inaczej bedzie krecil nosem, bo on chce ten dom!! Uparl sie na niego i nic innego mu sie nie podoba, a moja babcia nie powie mu wprost, zeby bral to co mu dajemy, bo inaczej moze sie w d.. pocalowac.
    • agniech30 Re: Mam problem... 02.04.08, 09:22
      Jest jeszcze jedna ważna kwestia - czy babcia chce dom dla ciebie
      zapisac w testamencie, czy przekazac ci go aktem darowizny za życia?
      Bo jeżeli to pierwsze, to i tak brat będzie musiał ci się spisac
      przed sądem, że nie rości sobie praw do domu, a gdy tego nie zrobi,
      sąd ustali wysokosc spłaty (tak to jest w polskim prawie, że nawet
      gdy testament wskazuje tylko jednego spadkobiercę, to reszta ma
      prawo do zachowku). Dużo prostszą sprawą jest przekazanie domu za
      życia w formie darowizny. Wtedy jest on już twój (babcia może sobie
      zapewnic prawo dożywotniego mieszkanie w nim) i brat nie będzie miał
      już żadnych praw do tego domu.
      Ale kwestia moralnego poczucia sprawiedliwości jest już zupełnie
      inną sprawą, nie objętą przepisami...
      • hellious Re: Mam problem... 02.04.08, 09:39
        agniech30 napisała:

        > Jest jeszcze jedna ważna kwestia - czy babcia chce dom dla ciebie
        > zapisac w testamencie, czy przekazac ci go aktem darowizny za życia?
        >To juz nie ma wiekszego znaczenia, bo tak czy inaczej nie chce go zostawic na lodzie, nie czula bym sie z tym dobrze (choc wiem, ze on w stosunku do mnie nie byl by tak mily). Jego tesciowie troche pogmatwali sprawe, bo wczesniej byla mowa, ze moga tam mieszkac kilka lat, dopuki oni nie wroca z wysp. Ja chcialam na ten czas wynajac mieszkanie i odkladac te pieniadze na poczet splaty, troche by sie odlozylo z wczasow plus pieniadze z pozniejszej sprzedarzy mieszkania i to co by brakowalo, dobralo by sie z kredytu. Teraz musze dzialac o wiele szybciej i wziasc o wiele wiekszy kredyt...
    • bea.bea Re: Mam problem... 02.04.08, 10:21
      trudno doradzac cos w kwestiach twojego sumienia......
      bo prawnie sprawa jest prosta, babcia daje ci dom , ty dajesz mieszkanie
      bratu....a ze on nie chce...to juz jego problem...
      maja do wyboru mieszkanie, albo nic...to moim zdaniem wybór jest jednoznaczny....
      ale jak widac mozna wybrzydzac ...

      mysle, ze twój brat to lepszy cwaniak niz wam sie wydaje.....
      smile
      • hellious Re: Mam problem... 02.04.08, 10:32
        Ja sobie doskonale z tego zdaje sprawe i gdyby to calkiem ode mnie zalezalo, juz dawno bym mu powiedziala ze albo bierze co mu dajemy albo niech spada. Ale moja babcia jest za dobra, i mimo tego, ze zmarnowal kupe pieniedzy i dobry interes, ona sie o niego martwi, dla kazdego z nas chciala by dobrze a on to perfidnie wykozystuje i gra na jej uczuciach. Tym bardziej, ze jego zona jest w ciazy. On twierdzi, ze to ze mna sie nie da dogadac, bo mozemy razem itp. Ale ja powiedzialam jasno, ze nie chce z nim miec nic wspolnego pod wzgledem finansowym i mieszkaniowym. Tam jest w sezonie duzo do roboty, a oni nie bardzo maja ochote sprzatac we wlasnym gniezdzie, wiec co dopiero przy wczasowiczach... Gdyby on mial ten dom dostac, nie ma ani zlotowki zeby mnie splacic, wiec to nie wchodzi w gre,sprzedac dom jest latwo, ale zarobic na taki juz nie...
        • minerallna Re: Mam problem... 02.04.08, 13:28
          A ja widzę tu jeszcze jedną kwestię o której nikt nie napisał.
          Rozumiem,że mąż babci nie żyje.
          A czy babcia ma żyjące dzieci?Bo jeśli tak,to nie spłatą brata będziesz się
          martwić,a ich spłatą jeśli zostaną pominięci w testamencie,a są wredni i
          zażądają swojej części majątku.
          • bea.bea Re: Mam problem... 02.04.08, 13:35
            i dlatego babcia powinna załatwic sprawe domu za zycia...albo darowac , albo
            sprzedac autorce watku....
            • minerallna Re: Mam problem... 02.04.08, 14:52
              Sprawa może i tak być bardziej skomplikowana i nawet darowizna za życia babci
              może nie uchronić autorki wątku od spłaty pozostałych chętnych na część spadku,i
              nie chodzi tu wcale o jej brata.

              bea.bea napisała:
              (...)albo sprzedac autorce watku....

              Sprzedaż to chyba nie najlepszy pomysł.Bo tu też czają się problemy,choć
              zupełnie innej natury.
          • hellious Re: Mam problem... 02.04.08, 14:40
            minerallna napisała:

            > A ja widzę tu jeszcze jedną kwestię o której nikt nie napisał.
            > Rozumiem,że mąż babci nie żyje.
            > A czy babcia ma żyjące dzieci?Bo jeśli tak,to nie spłatą brata będziesz się
            > martwić,a ich spłatą jeśli zostaną pominięci w testamencie,a są wredni i
            > zażądają swojej części majątku.

            Babcia nie ma zyjacych dzieci. Miala jednego syna- mojego ojca, ktory nie zyje juz pare lat.
            • minerallna Re: Mam problem... 02.04.08, 15:04
              No to jeden ,sorrki głupio to brzmi,problem związany z zachowkiem odpada.
              Wygląda na to,że Ty i brat jesteście jedynymi spadkobiercami.W takim przypadku pewnie i tak w jakiś sposób będziesz brata musiała spłacić.
              Nie wiem czy dobrze rozumuje,ale nawet jak babcia przekaże Ci dom poprzez darowiznę to brat może zażądać zachowku.Nie jestem pewna czy to co działa względem dzieci,tzn prawo do zachowku,działa też względem wnuków.Byłoby to logiczne,ale niech mnie jakaś emama-prawniczka wspomoże,mogę się mylić.
              • agaw_80 Re: Mam problem... 04.04.08, 02:26
                wnuki są uprawnione do zachowku.
                kwestia czy w przypadku braku testamentu uprawniony do zachowku może dochodzić
                swojej części z darowizny dokonanej za życia spadkobiercy nie jest jednoznaczna,
                ale raczej sądy przyjmują taką konstrukcję.

                Wyjściem jest wydziedziczenie brata przez babcię- tj. napisanie testamentu, w
                którym zapisze wszystko autorce wątku, a brata wydziedziczy (pozbawi prawa do
                zachowku)- wtedy trzeba podać powody np. uporczywe niedopełnianie obowiązków
                rodzinnych itp.

                a jeśli nie chcecie tak kompletnie braciszka wyrolować, to spłata zachowku (po
                śmierci babci, jak brat wystąpi do sądu- 3 lata przedawnienia od śmierci, albo
                twoja dobrowolna spłata) wyniesie 1/2 jego udziału, tj. 1/4 wartości majątku po
                babci
            • rita75 off topic 02.04.08, 20:16
              ale kwestia anonimowości w sieci to sie nie przejmujesz..
    • miminko Re: Mam problem... 02.04.08, 13:58
      ja to widze tak:

      jesli zamieszkasz pod jednym dachem z bratem, bedziesz nieszczesliwa i
      sfrustrowana. rozumiem z tego co piszesz, ze dom jest wart jakies 900 tys wiec
      nic dziwnego, ze brat na niego chrapke ma - jak sprzeda starczy mu pieniedzy na
      jakies... dwa lata wink

      babcia chce dla niego dobrze, bo pewnie ma wyrzuty sumienia, ze wychowano go na
      takiego utracjusza (ciekawe, zupelnie inaczej niz ciebie!wink

      rozumiem tez, ze nie chce zmarnowac dorobku zycia. najlepiej by bylo wiec gdyby
      calej operacji udalo sie dokonac jeszcze za jej zycia, zeby widziala, ze o dom
      moze byc spokojna a brat ma gdzie mieszkac i z czego zyc. oddalabym mu
      mieszkanie i drugie tyle w gotowce. kredytu sie nie boj, skoro dom na siebie
      zarabia ryzyko jest male. szczegolnie, ze to jest teraz "maly kredyt".

      dowiedz sie dokladnie jakie sa mozliwosci i ograniczenia prawne, porozmawiaj
      szczerze z babcia, powiedz o obawach, rozwazcie razem rozne opcje, na pewno
      znajdziecie jakas optymalna dla wszystkich. brata to chyba trzeba postawic przed
      faktem dokonanym, bo brzmi na takiego, co to chcialby byc syty na cudzy koszt a
      reszta glodna wink

      kurcze, pamietam jak moj braciszek, z zona dzieckiem kredytami na glowie i
      niepewna robota zafundowal sobie piekny pulower za kilka stowek tuz po swietach
      bozego narodzenia i otrzymaniu TRZECH pieknych swetrow ode mnie, mamy i zony.
      normalnie zal az sie robi biedactwa, pewnie mu za zimno bylo w tamtych wink
    • fajka7 Re: Mam problem... 02.04.08, 23:21
      Wyglada na to, ze ten kredyt jest do splacenia z wynajmu w sezonie,
      bo 150 tys to jest kasa do zrobienia w realnym czasie. Czyli kredyt
      by Cie nie obciazyl jakos masakrycznie, wiec jesli masz zdolnosc
      kredytowa, to mozesz go spokojnie wziac, jesli zostana wszystkie
      prawne kwestie uregulowane.
      Ale ja tu widze inny problem, czyli babcie. Babcia jest
      niezdecydowana ewidetnie. Chcialaby dobrze, ale wyglada na to, ze
      nie jest w stanie podjac ostatecznej decyzji i konsekwentnie jej
      doprowadzic do konca.
      Piszesz, ze babcia by chciala tego podzialu, Ty powiedzmy, ze
      splacasz brata, ale co z tego, jesli on nie chce byc splacony, tylko
      chce dom. W ten sposob nic nie zalatwicie. Jesli babcia mu ulega i
      nie przyjmie takiego rozwiazania, bo on bedzie narzekal, to jest
      sytuacja patowa. No niestety, ale tak nic z tego nie wyjdzie.
      Babcia musialaby sie po prostu zdecydowac i pogodzic z mysla, ze
      brat i tak nie bedzie zadowolony dopoki nie dostanie domu.
      Bo jego zadowolic moze wylacznie dom.
      Czyli przygotuj sie na wariant, ze trzeba go bedzie sprzedac
      niestety.
      I tak naprawde winna jest babcia. Bo brat to sobie moze chciec co mu
      sie zywnie podoba, ale to jest jej dom i ona powinna zgodnie ze
      swoja wola i bez marudzenia rozstrzygnac te kwestie miedzy Wami.
      Rozumiem, ze po smierci babci dziedziczycie caly dom i dzielicie na
      pol, tak?
      • hellious Re: Mam problem... 03.04.08, 09:01
        fajka7 napisała:


        > Ale ja tu widze inny problem, czyli babcie. Babcia jest
        > niezdecydowana ewidetnie. Chcialaby dobrze, ale wyglada na to, ze
        > nie jest w stanie podjac ostatecznej decyzji i konsekwentnie jej
        > doprowadzic do konca.
        > Piszesz, ze babcia by chciala tego podzialu, Ty powiedzmy, ze
        > splacasz brata, ale co z tego, jesli on nie chce byc splacony, tylko
        > chce dom. W ten sposob nic nie zalatwicie. Jesli babcia mu ulega i
        > nie przyjmie takiego rozwiazania, bo on bedzie narzekal, to jest
        > sytuacja patowa. No niestety, ale tak nic z tego nie wyjdzie.
        > Babcia musialaby sie po prostu zdecydowac i pogodzic z mysla, ze
        > brat i tak nie bedzie zadowolony dopoki nie dostanie domu.
        > Bo jego zadowolic moze wylacznie dom.
        > Czyli przygotuj sie na wariant, ze trzeba go bedzie sprzedac
        > niestety.
        Tego sie niestety obawiam. Moja babcia by kazdemu chciala zrobic dobrze, i jak moj szanowny braciszek mowi, ze tak on nie chce, ona zaczyna wymyslac inne rozwiazania (ktore oczywiscie jemu nie pasuja)

        > Rozumiem, ze po smierci babci dziedziczycie caly dom i dzielicie na
        > pol, tak?

        Tak
        • fajka7 Re: Mam problem... 03.04.08, 23:02
          No to jedyne co Ci zostalo, to przedstawic babci rozwiazanie, ktore
          wybierzesz Ty (czyli na przyklad ten kredyt), przedstawic argumenty
          i poprosic, zeby podjela samodzielnie decyzje ostateczna.
          I czekac.
          Tez mam brata, kocham go jak brata wink ale za chiny ludowe bym z nim
          nie poszla na uklad ze wspolnym mieszkaniem, wiec Cie rozumiem, no
          ale co z tego..
Pełna wersja