cleo14
03.09.03, 18:52
co byscie zrobily na moim miejscu? przyjechcalm do USApoltora roku temu.
tutaj urodzil sie nasz synek, nadal czekam na zielona karte, wiec zgodnie z
zal;eceniami urzedu imigracyjnego wole nie opuszczac kraju, bo mnie z
powrotem nie wpuszcza. moja mama zostala w Polsce. w zeszlym roku chcielismy
aby przyjechala do nas aby byc z nami przy narodzinach malenstwa, ale
odmowiono jej wizy. wnuka jak dotad widziala tylko na zdjeciach i slyszy
przez telefon. mimo ze Erys ma juz roczek jeszcze sie nie spotakli

. wiem
ze jest jej ciezko w zwiazku z tym i pomyslelismy z mezem ze moze on i Erys
poleca do Polski na ok 10 dni, zeby moja mama mogla troche pobyc z mlodym,
moze nawet wtedy bedzie chciala znowu ubiegac sie o wize (ma uraz po
ostatniej wizycie w kosulacie).
strasznie chce zeby moja mama zobaczyla wnuka, ale jak mysle o wyslaniu
synka na 10 dni (nawet wiecej, jeszcze trzeba doliczyc czas na przelot) to
ryczec mi sie chce. cyba serce mi peknie jak oni pojada, juz nie wspomne o
czarnych scenariuszach ktore chodza mi po glowie. ale wiem jak moja mama
jest przygnebiona i wiem ze ta wizyta rozproszy troche jej smutek. moj maz
potrafi sie dobrze zajac malym, wiec o to sie nie martwie.
co byscie zrobily na moim miejscu? pragne zaznaczyc, ze na szybkie
otrzymanie karty sie nei zapowiada a bardzo mi zalzey na tym aby moja mama
zobaczyla wnuka chociaz przed siwetami. i bron boze nie czuje sie wyrodna
matka w zwiazku z tym ze chce wyslac malego z tata. czuje sie raczej jak
wyrodna corka. tylko ja sie tak okropnie boje!!!