do Polski bez mamy.... :(

03.09.03, 18:52
co byscie zrobily na moim miejscu? przyjechcalm do USApoltora roku temu.
tutaj urodzil sie nasz synek, nadal czekam na zielona karte, wiec zgodnie z
zal;eceniami urzedu imigracyjnego wole nie opuszczac kraju, bo mnie z
powrotem nie wpuszcza. moja mama zostala w Polsce. w zeszlym roku chcielismy
aby przyjechala do nas aby byc z nami przy narodzinach malenstwa, ale
odmowiono jej wizy. wnuka jak dotad widziala tylko na zdjeciach i slyszy
przez telefon. mimo ze Erys ma juz roczek jeszcze sie nie spotakli sad. wiem
ze jest jej ciezko w zwiazku z tym i pomyslelismy z mezem ze moze on i Erys
poleca do Polski na ok 10 dni, zeby moja mama mogla troche pobyc z mlodym,
moze nawet wtedy bedzie chciala znowu ubiegac sie o wize (ma uraz po
ostatniej wizycie w kosulacie).
strasznie chce zeby moja mama zobaczyla wnuka, ale jak mysle o wyslaniu
synka na 10 dni (nawet wiecej, jeszcze trzeba doliczyc czas na przelot) to
ryczec mi sie chce. cyba serce mi peknie jak oni pojada, juz nie wspomne o
czarnych scenariuszach ktore chodza mi po glowie. ale wiem jak moja mama
jest przygnebiona i wiem ze ta wizyta rozproszy troche jej smutek. moj maz
potrafi sie dobrze zajac malym, wiec o to sie nie martwie.
co byscie zrobily na moim miejscu? pragne zaznaczyc, ze na szybkie
otrzymanie karty sie nei zapowiada a bardzo mi zalzey na tym aby moja mama
zobaczyla wnuka chociaz przed siwetami. i bron boze nie czuje sie wyrodna
matka w zwiazku z tym ze chce wyslac malego z tata. czuje sie raczej jak
wyrodna corka. tylko ja sie tak okropnie boje!!! sad
    • danka24 Re: do Polski bez mamy.... :( 03.09.03, 20:32
      Jeśli Twój mąż świetnie sobie radzi z dzieckiem, to dlaczego nie miałabyś ich
      puścić? Pomyśl tylko: wszyscy będą zadowoleni, a i Ty możesz sobie zaplanować
      ten czas rozłąki tak ciekawie, aby nie zadręczać się (niepotrzebnie!!!). Trochę
      Cię rozumiem, bo sama jestem specjalistką od wymyślania w głowie czarnych
      scenariuszy i zadręczania się nimi... ale jak sobie zdam z tego sprawę - jest
      mi łatwiej.
      Powodzenia!
      Danka
      • kasiapom Re: do Polski bez mamy.... :( 03.09.03, 22:06
        Sytuacja faktycznie trudna,swietnie Cie rozumiem,bo ja mojego dzidziusia (4,5
        m-ca)nie moge zostawic nawet na kilka godzin...No ale on jest jeszcze malutki
        i nie lubi jak mama znika z pola jego widzenia na zbyt dlugo...
        Mysle,ze powinnas wyslac synka z tata - az mi sie szkoda zrobilo tej Twojej
        mamy, tym bardziej,ze obserwuje na biezaco ile znacza wnuki dla naszych
        rodzicow.A Ty jakos przecierpisz ten czas-przeciez sa telefony, a poza tym,to
        na pewno przyda sie taki odpoczynek.
        Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
    • monikamoni Re: do Polski bez mamy.... :( 03.09.03, 23:20
      ja jestem troszke innego zdania.otoz uwazam ze to nie jest zbyt dobry
      pomysl.mysle ze twoje dziecko bedzie do ciebie bardzo tesknilo. mnie nie bylo
      w domu dwie doby ,chociaz julka mnie odwiedzala(rodzilam drugie dziecko)i
      julka (miala wtedy rok)strasznie posmutniala, to nie byla ta sama dziewczynka
      ciagle przytulala sie do meza i prawie wcale sie nie smiala.na szczescie
      wszystko wrocilo do normy jak wrocilam.warto powiedziec ,ze moja julka kocha
      tatusia nad wszystko.mysle ze obecnosc matki w zyciu dziecka daje mu ogromne
      poczucie bezpieczenstwa i lepiej bez koniecznosci starac sie je pielegnwac.
      oczywiscie u ciebie moze byc inaczej.
      ja tez mieszkam w usa(chicago) moja julka ma rok i dwa miesiace ,zuzia prawie
      2 miesiace.moja mama tez ich nie widziala, a jednak nie zdecydowalabym sie za
      nic w swiecie wyslac ich do polski chocby to mialo trwac jeszcze kilka lat.
      to takie moje przemyslenia poparte doswiadczeniami.
      zycze podiecia trafnej decyzji.
      pozdrawiam.
      monika z rodzinka
      • cleo14 Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 00:48
        decyzja zapadla- moj maz wlasnie zakupil bilet. co ciekawe on jest bardziej
        napalony na ten pomysl niz ja (chodzi mi oczytwiscie o rozlake z dzieckiem, bo
        strasznie chce zaby moja mama i rodzina w Polsce zobaczyli Juniora). mam
        nadzieje ze jakos to przezyje. Erysia w zyciu nie zostawilam dluzej niz na 2
        dni. dobrze to zniosl, ale to bylo w marcu. nie wiem, mam nadzieje ze dobrze
        zniesie rozlake. a jak juz wroca to i ja sie bede lepiej czula. a kto wie,
        moze maja mama ulegnie wtedy namowom i bedzie sie ubiegac o wize jeszcze raz?
        w kazdym razie juz w pazdzierniku uslyszycie ode mnei prawdopodnie wink bede
        ryczec jak za moimi mezczyznami tesknie.. dzieki za odpowiedzi, wszytskie
        trafne, co niestety nie czyni mmnie spokojniejsza. w kazdym razie mama bedzie
        miala dzien babci w pazdzierniku. pozdrowienia dla was i pociech.
    • simsalabim Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 09:13
      zastanow sie dobrze nad tym, ja bym mojego dziecka nikomu nie oddala , ojcu
      gora na dwa trzy dni, ale nie lot samolotem, tydzien bez mamy. stres itd. ja
      bym chyba umarla bez mojego syna tak dlugo, pozatym mamusia sie jeszcze dzidzia
      nacieszy, przeciez dopiero sie urodzil i ma cale zycie przed soba... zycze
      podjecia rozsadnej decyzji
      • simsalabim Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 09:16
        chcialam tylko dodac ze dziecko nie jest zadna maskotka do pokazywania
        rodzince, czy ty zdajesz sobie sprawe co to znaczy dla rocznego dziecka rozlaka
        z matka? jesli robisz to tylko zeby zaspokoic rodziny ciekawosc to ... brak mi
        slow, pozdrowienia
        • graaz Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 10:16
          Cleo, ja równiez nie wysłałabym dziecka, nawet z Tatą, choc mojemu mężowi
          bardzo ufam, mysle, że Ty swojemu też smile.
          Chodzi o podróż samolotem. Jeżeli coś by sie wydarzyło, to przecież nie
          wybaczyłabyś sobie tego nigdy.... Nie chcę Cię straszyć, naprawdę. Nie chcę też
          wyjść na panikarę, ale... przemyslcie to jeszcze raz. Razem - poleciałabym, ale
          dziecka bym nie wysłała.
          Pozdrawiam
          Graz
        • skarolina Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 11:37
          simsalabim napisała:


          > jesli robisz to tylko zeby zaspokoic rodziny ciekawosc to ...

          Kobieto, jaką ciekawość?? Tu jest mowa o uczuciach babci do nigdy nie
          widzianego wnuka.
    • epjasa Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 10:27
      A ja jestem za. Po co snuć czarne wizje. Moja mama święcie wierzy, że jesli ma spotkać kogoś coś, to go spotka. Przed przeznaczeniem się nie ucieknie. Moja mama uwielbia wnuczka i byłoby to z mojej strony ogromne samolubstwo, żeby pod wpływem irracjonalnego strachu nie pozwolić jej na spotkanie z małym. Też mogę założyć, że w czasie podróży samochodem może wydarzyć się wypadek. No i co? Mam siedzieć w domu? A co do tęsknoty - ja zdając egzaminy zawiozłam dziecinę (pół roczku) do babci. I nic się nie stało. Oczywiście tęskniłam, maluszek ucieszył się ogromnie jak mnie zobaczył (po dwóch tygodniach) i wszystko było OK.
    • merigold_triss Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 11:31
      super pomnysl.przeciez z tata jest oksmilea babcia oszalejesmile
    • judytak Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 11:59
      Nie słuchaj czarnowidzów.
      Wypadki samolotowe są o niebo rzadsze niż samochodowe (tylko bardziej
      nagłośnione w mediach). A w razie wypadku Ty też nic byś nie pomogła.

      Dziecko będzie z tatą, a nie z obcą osobą. Pewnie, że będzie mu mamy brakowało,
      ale raczej krótko, później pochłania go wir codziennych atrakcji. Bardziej
      przygotuj się na to, że po powrocie potrwa kilka tygodni, zanim przestaje się
      czepiać bez przerwy Twojej spódnicy.

      Jeśli nie wyjechałaś po to, by zerwać z rodziną (są też takie przypadki) to
      słusznie, że bierzesz pod uwagę potrzeby uczuciowe twojej matki. Wystarczający
      to dla niej problem, że córki nie widzi już tak długo, co dopiero wnuka.

      A z tym stresem bym nie przesadziła. W takich warunkach, o jakich tu
      rozmawiamy, pozostaje raczej na poziomie "mobilizujący, a nie niszczący".

      Zawsze to trudniej utrzymać więzi rodzinne z daleka, ale dziecko dużo zyska,
      należąc do kilku kręgów kulturowych. Może i on za młody do tego, ale czy my
      wiemy, w jakim wieku się kształtują odpowiednie struktury w mózgu? Wyjazdy
      często powodują skoki w rozwoju.

      Głowa do góry, będzie dobrze.
      Judyta
      • cleo14 Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 16:51
        jeszcze raz dzieki dziewczyny!!! jezeli chodzi o autorke jedenego z postow
        powyzej- nie ma mowy o zadnym widzimisie. moja mama naprawde bardzo przezywa
        rozlake, odbija sie to na jej psychice- jest przygnebiona, ma jakies
        nerwobole. i nie wiem o tym od niej, bo ona nigdy w zyciu by mi sie nie
        poskarzyla, ale od jej siostry, ktora zreszta tez nie chciala mi o tym
        powiedziec ale to na niej wymusilam!!!
        nie ucieklam od rodziny. ot, Eryk zdarzyl sie wczesniej niz planowalismy z
        moim owczesnym chlopakiem. a jako ze moj chlopak byl amerykaninem bylo to
        wszytsko dla nas podwojnie skomplikowane. wyszlo ze latwiej o slub w USA niz w
        Polsce wiec przyjechalismy tutaj. moja mama nie widziala mnnie od marca
        zeszlego roku, wnuka w ogole. na zielona karte czekam z utesknieniem ale juz
        nie mam zludzen ze ja dostane przed siwetami. beda to moje drugie swieta z
        dala od rodziny.
        tak wiec bardzo chcialabym zeby moja mama zobaczyla wnuka. chociaz na 10dni
        mogla sie nim nacieszyc. pomyslcie sobie, co bycis zrobily w takiej sytuacji?
        kochacie swoje mamy bez pamieci i z jakiegos powodu one nigdy nie spotakly
        swoich wnuczat. nie probowalybyscie tego zmienic chociaz na chwile?
        mi sie wydaje ze moja mama powoli traci nadzieje. a moja mala Iskierka moze ja
        przywrocic. bede to ciezko przezywac, ale Eryk bedzie w dobrych rekach. a co
        do lotu? leca w pazdzierniku, pogoda powinna wiec byc ok. strach przed krakasa
        samolotowa jest oczywiscie, zawsze mi towarzyszyl, nawet kiedy ja latalam, ale
        nigdy nic sie nie stalo. nie mysle wiec o tym w takich kategoriach. latwiej o
        wypadek samochodowy i odpukuje w niemalowane.
        no nic zobaczymy. maz mi mowi: "pomysl sobie o tym jak o 10dniowych wakacjach"
        ale on nie wie o czym mowi. dla mnie to chyba bedzie katorga!!! no nic,
        zobaczymy. juz teraz musze zaczac myslec co wyslac a co tam w Polsce dla
        Mlodego maja. miesiac to juz niedlugo mi zostalo na przygotowanie sie
        psychiczne do tego.
        pozyjemy, zobaczymy...
        • dorrit Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 17:31
          Niech leca do Polski! Nie boj sie i nie zamartwiaj!
          Jesli nie jestes w stanie potraktowac tych 10 dni jako wakacji, wypoczynku, to
          zrob wtedy cos w domu i dla domu, dla Eryka i meza, z mysla o ich szybkim
          powrocie. W koncu to 10 dni a nie 10 miesiecy! A jaka szczesliwa bedzie twoja
          mama! A co do rozlaki, to bywa, zdarza sie. Np. moje roczne dzieciaki tego lata
          pojechaly w gory zeby uciec z rzymskiego pieca (mieszkamy w Rzymie) trzy
          tygodnie wczesniej niz ja, bo ja nie mialam urlopu. Na poczatku wydawalo mi
          sie, ze to baaardzo dlugo, ale i tak zlecialo... Wysprzatalam mieszkanie, cos
          tam zmienilam, uporzadkowalam... I juz wszyscy jestesmy z powrotem! A, co do
          samolotow: statystycznie wiecej jest wypadkow samochodowych. Nasze dzieciaki
          przezyly swoj pierwszy lot tego lata. Krotki co prawda, ale zawsze lot... smile)
          • cleo14 Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 17:36
            dzieki, dorrit. jezeli twoje skarby wytrzymaly 3 tyg, to moj chyba przezyje
            10dni (ja tez). a mieszkanie chyba na blysk wypucuje 5 razy jak ich nie bedzie
            zeby nie myslec o rozlace crying (normalnie to sprzataczka ze mnie kiepska pragne
            zaznaczyc).
            • dorrit Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 17:58
              cleo, ze mnie tez kiepska sprzataczka... smile) n/txt
            • esteel Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 22:32
              Haja
              ja tez jestem w takiej samej sytuacji a jednak w INS powiedzieli mi ze moge
              ubiegac sie o pozwolenie wyjazdu do polski i powrot do USA tzw. Dokuent
              podrozny" . Zlozylam aplikacje i czekam - podobniez moze potrwac do 3 mcy
              wydanie decyzji. Zrob tak jak ja . E.
        • simsalabim Re: do Polski bez mamy.... :( 04.09.03, 18:39
          Przepraszam Ciebie, ta moja wypowiedz jest troche brutalna, napisalam tylko co
          ja bym zrobila, to ze Twoja mama az tak bardzo to przezywa stawia sparwe w
          calkiem innym swietle, tez jestem z dala od domu i wiem ze ludzie czasami maja
          rozne kaprysy i widzimisie, a tak na boku zapytanie, skoro jestes zona
          amerykanina nie przysluguje ci obywatelstwo automatycznie? , jesli nie to
          przynajmniej pobyt tymczysowy, wiza???!!!, pozatym gdybys przyjechala z
          dzieckiem do Polski to moze mamie wtedy by sie naprawde polepszylo, a z
          powrotem do us nie powinno byc klopotow, pozdrawiam
          • irmina007 Re: do Polski bez mamy.... :( 08.09.03, 23:17
            Ja bym mojej Tosi, która jest w tym samym wieku nie wysłała w taką daleką
            podróż beze mnie. Bałabym się, że będzie za mną tęsknić, przecież dzieci w tym
            wieku są najbardziej związane z matką. Prawdę mówiąc tęsknota babci nie
            przekonałaby mnie do takiej podróży. Ale każda z nas jest inna i może inaczej
            podchodzić do tego problemu. W każdym razie ja - never ever! POzdrawiam. Irmina.
            • cleo14 Re: do Polski bez mamy.... :( 24.09.03, 00:43
              z tym obywatelstwem tak pieknie to juz nie jest. po slubie nadal trzeba skladac
              tone papierow w INS i czekac (i placic). wiec czekam. wyjazdu nie zaleca sie
              czekajac na zielona karte, bo moga nie wpuscic z powrotem (tym bardzej ze moja
              wiza turystyczna juz od roku jest niewazna (pobyt wygasl we wrzesniu zeszlego
              roku, ale zanim wygasl to zlozyslismy podanie o zielona karte). w sumie to esej
              10 stronicowy mozna by o tym napisac. moje ogry kochae wylatuja 9 pazdziernika.
              juz teraz dostaje kota. ale tato dobrze sie nim zajmie. dzieki za wszytskie
              odpowiedzi, kazda z was ma racje, i te za i przeciw, co niestey nie poprawia
              mi samopoczucia. ale jak rozmawaim z moja mama i slysze jaka jest
              podekscytowana i szczesliwa to jest mi troche lepiej. dzieki dziewczyny i
              pozdrwoeina dla maluchow.
              • iffona Re: do Polski bez mamy.... :( 24.09.03, 10:31
                powiem szczerez, ze powidziwam za ten optymizm, bo jakby nie było dla Eryczka
                Twoja rodzina z Polski jest calkiem dla niego obca, 8 h przelotu, potem od razu
                tabun ludzi rzucajacych sie na maluszka hip hip hura... dla mnie stnowczo nie,
                bede miala unormowana sytuacje pojade na miesiac albo i dwa,

                i wcale Ciebie i Twojego pomyslu nie krytykuje, juz i tak masz to zaplanowane,
                klamka zapadla, ja bylam w te wakacje u swojej rodziny, ktora chlopcy widzieli
                po raz pierwszy, nie zareagowali spontanicznie, maly mial 18 m starszy 4 lata,
                byli baaaaardzo "ostrozni"

                no ale to moje dzieci, moze maja takie charaktery, albo moze ja jestem kwoka,
                ale nie wpadlabym na taki pomysl, aby dziecko pojechalo beze mnie
    • e.beata Re: do Polski bez mamy.... :( 24.09.03, 12:24
      Roczne dziecko da sobie lepiej radę w samolocie niż ruchliwy 2-3 latek.
      Jedzie z tatą którego bardzo dobrze zna.
      Cleo nie będzie lekko ale dasz radę. W razie czego zalewaj nas łzami wink. Myślę
      że mały zniesie to lepiej niż ty.
      Pomyśl też, że po powrocie babcia nie będzie wyłącznie panią z fotografii i
      prawie na pewno wnuczek przekona babcię do ekspresowej wizyty w ambasadzie wink.
      Zobacz jak mały reaguje po twoich telefonach. Wtedy dzwoń w dzień, nie przed
      snem, łatwiej dziecko zabawić, szybciej zapomni. Może niech mąż zabierze listy
      od Ciebie sztuk 10 oczywiście wink, ot jakiś misiek, buziaczek itp. Ja myślę, że
      maluch będzie miał tyle atrakcji, że nie dadzą mu potęsknić wink.

      Trzymaj się
      Beata
Inne wątki na temat:
Pełna wersja